Dodaj do ulubionych

Jest jeden plus ...

28.04.11, 22:03
... samotnego / samodzielnego macierzyństwa.
Może to drobiazg, ale tam mnie natchnęło po lekturze niektórych wątków.
Plusem jest to, że Wy, samodzilene, same organizujecie sobie dzień (pominąwszy oczywiście kwestie stawienia sie w pracy).
Póki byłam sama z pierwszą córką (3 lata bez 2,5 m-ca), wszystkie weekendy należały do nas. A w praktyce - do mnie, bo to ja wychodziłam z propozycją, którą córka zawsze była zachwycona.
A potem pojawił się On- i tym samym planowanie, a potem młodsza córa - i podwójne planowanie. A im dzieciaki są starsze to tym bardzie to planowanie jest skomplikowane- no weź tu dogódź 14-to i 10-cio latce!!!! I jeszcze facetowi!

Tak więc, mamusie, nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło!

I tym należy się pocieszać!
Obserwuj wątek
    • alabama8 Re: Jest jeden plus ... 29.04.11, 10:00
      Jeden plus? No wypraszam sobie!
      Jak porównuję moją dyspozycyjność i wolność z tym czym dysponują moje zamężne koleżanki to różnica jest zasadnicza.
      One nie kupią dziesiątej pary butów bo zanim kupią to muszą skonsultować z małżonkiem (który i tak odmówi po musi mieć na benzynę do wspólnego samochodu, którym on dojeżdża do pracy).
      One muszą onemu robić listę zakupów, bo przecież chłop sam do sklepu pójdzie ale słodki misiaczek musi mieć listę bo sobie nie da rady.
      One sporwadzają mamusię z zapipidówa bo jak one jadą rodzić to ktoś musi mężowi obiad zrobić. Że-na-da.
      A my? A my nie musimy polegać na żadnym gamoniu który i tak ziemniaków nie kupi (bo w markecie nie było?1), który się spóźnia albo strzela focha. Który w niedzielę to ogląda mecz. My możemy sobie kupić i 50 parę butów i nikt potem w domu nie kłapie dziobem ... luzik!
      • pelagaa Re: Jest jeden plus ... 29.04.11, 10:53
        Nie wiem, czy to sposob na pocieszanie sie, czy zawsze zle trafialas w zyciu, ale uwierz mi nie wszyscy faceci to palanty. Osobiscie nigdy w dziecinstwie nie marzylam, ze zostane samotna matka. Stalo sie tak, a nie inaczej, ale to nie wyrok dozywocia. Teraz, po wielu latach jestem w satysfakcjonujacym zwiazku i cokolwiek by nie pisac i jakkolwiek by sie nie zachwalac samotnego macierzynstwa, to dla wiekszosci ludzi jednak zycie w zwiazku jest lepsze/ciekawsze/fajniejsze i nie wymyslono nic lepszego niz zycie w zwiazku.
        Robienie listy na zakupy mi nie przeszkadza, realizowana jest zawsze sumiennie i w calosci, sobie tez czesto robie listy. Nie interesuje mnie benzyna do jego samochodu, a na 50-ta pare butow to on mnie namawia, bo mnie sie wydaje, ze i tak mam za duzo i nie ma gdzie tego wszystkiego trzymac. Nie sprowadzam mamusi do obslugi, on nie oglada sportu, jak sie spoznia to dzwoni, no i nie strzela fochow. Dzieki temu, ze nie wychowuje dziecka sama mam wiecej czasu na kosmetyczke, latwiej mi wyjechac na wakacje itd.
        Naprawde nie ma potrzeby dorabiania dupie uszu i gloryfikowania samotnego macierzynstwa, choc zwiazek tez oczywiscie ma swoje ciemne strony i gorsze chwile.
        • altz Re: Jest jeden plus ... 29.04.11, 11:22
          Ja mam podobne spostrzeżenia.
          Biorę czasami listę zakupów, jeśli ma być zrobiona konkretna potrawka.
          Czasami sam sobie notuję, ale jak idę sam i sam mam ugotować, to już kartki nie potrzebuję.
          Pamiętam zawsze, co mam kupić dziecku, w przeciwieństwie do znanych mi pań.
          Umiem lepiej posprzątać w domu, niż większość znanych mi kobiet.
          Sam płacę rachunki, zajmuję się dziećmi, zmywam i piorę... i nie uważam się za jakiegoś supermana.

          To, że ktoś wziął sobie gamonia, to już jego problem. Nie wszyscy mężczyźni są głupi, jak taboret i nie wszystkie kobiety są takie. Można wybrać sobie lepszy egzemplarz, a nie biadolić później.
        • miaowi Re: Jest jeden plus ... 29.04.11, 20:51
          Wychowywać dziecko zawsze b ędę sama - nawet jeślibym się związała z facetem, to NIE będzie ojciec mojego dziecka i nie wyobrażam sobie, żeby ją wychowywał.
          obowiązki zatem mi zostają takie jak były, prawda?
          A tu jeszcze nowy pan sobie zażyczy "własnego potomka i już jestem w plecy na każdym możliwym froncie wlaściwie.

          Teraz sama wiem, ile zarabiam, ile mam czasu, ile wydatków.
          Jeżeli mam ochotę na fanaberie - to sobie kupuję.
          Jeżeli nie mam ochoty gotować obiadu - to nie gotuję, bo dziecko je w przedszkolu.
          Nie wyyobrażam sobie faceta, który przychodzi po robocie i strzela focha, bo nie ma obiadu (no nie ma, nie chciało mi się, to nie ma), a do tego rano chodzi po domu (moim) w powyciąganym podkoszulku, gaciach zjeżdżających do pół tyłka i na głos puszcza gazy.
          Dziękuję.
          Wolę sobie i córce kupić mopsa. Przynajmniej bąki puszcza ciszej.
          • altz Re: Jest jeden plus ... 29.04.11, 21:11
            Ale dziecinna wypowiedź. smile
            Przecież nie jest tak, że ustalam sobie, że wychowujemy dziecko od 9:00 do 10:15.
            Wychowanie polega przede wszystkim na dawaniu przykładu i egzekwowaniu rzeczywiście ważnych rzeczy. Nie wyobrażam sobie, żeby ciotka nie zareagowała, gdy dziecko nasika jej do butów, bo brak reakcji też jest jakimś wychowaniem.
            Dlatego wychowują wszyscy wokoło, czy nam się to podoba, czy też nie. Można tylko ustalić procedury karania i nagradzania.

            Jak się trafi na swojego partnera, to już nic nam nie przeszkadza i jest cały czas ochota pomocy nawzajem, współpraca, zaangażowanie, pewność, że nie jesteśmy sami, wspólne przyjemności itd. Niektórzy nie nadają się do wspólnego zamieszkania. Żałuj, że Cię miłe ominie.
            • miaowi Re: Jest jeden plus ... 29.04.11, 21:47
              Ja nie będę z nikim USTALAĆ systemu karania MOJEGO dziecka. Chyba cię pogięło.
              Bo na przykład misiaczek uzna, że powinnam córkę postawić do kąta.
              Czytaj jeszcze raz - moje dziecko wychowuję ja.
              I nie ma mowy o żadnym mieszkaniu razem - może być co najwyżej związek na doskok. Ja jestem za stara na kompromisy z kimś, kto nie jest nawet moją rodziną.
              • altz Re: Jest jeden plus ... 29.04.11, 22:25
                Wolałbym, żebyś nie miała pod opieką nikogo, kto zależy od Ciebie.
                Mam nadzieję, że tylko tak gadasz i nie zdajesz sobie sprawy z tego, co mówisz, co też może przerażać.
                Jeśli ktoś nabroi, to jakieś zadośćuczynienie powinno nastąpić, chyba że zamierzasz sobie wychować sobka na starość. Powodzenia życzę i nie zazdroszczę przyszłości! smile

                > Czytaj jeszcze raz - moje dziecko wychowuję ja.
                Możesz sobie mówić takie zaklęcie, ale ja nie wierzę w czary.
                Jeszcze raz Ci napiszę, może dotrze do Ciebie, czego bym chciał.
                Dziecko wychowuje całe środowisko, w którym się obraca, czy Ci się to podoba, czy też nie.
                Wychowuje się przede wszystkim przez obserwację i powtarzanie.

                > I nie ma mowy o żadnym mieszkaniu razem - może być co najwyżej związek na dosko
                > k. Ja jestem za stara na kompromisy z kimś, kto nie jest nawet moją rodziną.
                Amen i niech się tak stanie! Oby dziecko też się szybko uwolniło od Ciebie!
                • miaowi Re: Jest jeden plus ... 29.04.11, 22:33
                  Jak nabroi, to od karania jestem JA jako matka. Dotarło?
                  Obcy człowiek nie będzie wymierzał sprawiedliwości, w dodatku nie u siebie w domu.
                  A że dzieci idą swoją drogą - ja to wiem od dość dawna i jakoś jeszcze się nie pocięłam z tego powodu.
                  Odchodząc od dawcy genów liczylam się z tym, że prędzej czy później będę sama - nie jestem porąbana, żeby przywiązywać do siebie córkę toksyczną więzią. Dbam o jej samodzielność i takie tam... Ale po co ja ci się właściwie tłumaczę, jak tu nie o to chodzi jak ja wychowuję.
                  Staram się jak najlepiej i to powinno wystarczyć. Idealnych matek nie ma.

                  A to, że nie chcę obcych ludzi kręcących się po domu to już całkiem insza inszość i daruj, ale nie ma nic wspólnego z tym, jak wychowuję córkę.
                  Chomika też nie chcę, a czy jakoś to o mnie świadczy?
              • zwiatrem Re: Jest jeden plus ... 29.04.11, 22:33
                Miaowi napisala: Ja jestem za stara na kompromisy z kimś, kto nie jest nawet moją rodziną.
                • miaowi Re: Jest jeden plus ... 29.04.11, 22:39
                  Nie o to mi chodziło.
                  Ja rozumiem, że córka powinna się uczyć kształtować różne więzi. I jestem dla niej w stanie zrobić naprawdę dużo. ALE mimo to nie będę się zmuszać do wychodzenia za mąż, bo tego najnormalniej w świecie NIE CHCĘ.
                  mimo że kocham moje dziecko, chcę ją wychować jak najlepiej, ale tego dla niej nie zrobię.
                  • zwiatrem Re: Jest jeden plus ... 29.04.11, 22:49
                    kiedy bedzie wychodzic za maz, bedzie sama o tym decydowac, kazdy czlowiek ma i powinien miec swoje zasady i zdanie, nawet niezgodne z wola rodzicow
                    • miaowi Re: Jest jeden plus ... 29.04.11, 22:55
                      Masz absolutną rację, Ufam, że córka dobrze wybierze.

                      Chodziło mi tylko o to, że nie chcę czuć na sobie presji pt "musisz znaleźc faceta i nauczyć się z nim żyć, bo skąd twoja córka ma czerpać wzorce"?
                      Całe szczęscie, mam jeszcze resztę rodziny i wzorców do wyboru do koloru.
                      A ja, jesli nie chcę z nikim dzielić zycia, to nie widzę powodu, czemu.
                      Ale tak jak piszesz, każdy w tej kwestii decyduje sam za siebie.

                      Nie będę córce dyktowała, co ma robić, bo i nie bardzo wiem co.
                      Moja matka próbowala mi wybić z glowy związek z dawcą genów. Chyba za slabo probowała. Bardzo żałuję, że jej nie posłuchałam.
                      • zwiatrem Re: Jest jeden plus ... 01.05.11, 13:02
                        Raz sparzony ognia sie boi, trudno nie przekazac takiego leku i tysiaca obaw, ale po drodze wiele sie moze zmienic. Charakter dziecka takze ma ogromne znaczenie.
                        Wazne aby pozostac filarem dla dziecka, kiedy ono nawet zlego wyboru dokona.
                        Chociaz przyznam, ze to chyba jeszcze trudniejsze niz zachowac obiektywnosc.
                        • miaowi Re: Jest jeden plus ... 01.05.11, 15:30
                          Bardzo, bardzo się pilnuję.
                          Pocieszam się tym, że ja miałam wyjątkowego pecha i może moja córka go nie powtórzy.
                  • altz Re: Jest jeden plus ... 29.04.11, 22:56
                    Do małżeństwa nikt nikogo nie zmusza w Polsce.
                    To powinna być mądra decyzja i pewność, że chcemy być z tą osobą.
                    Wtedy to jest dobry przykład.
                    Małżeństwo z rozsądku, tak samo skoki w bok dla sportu, przygodny seks to nie są dobre wzorce dla dziecka.

                    Myślę, że przemawia przez Ciebie frustracja. Być może w rodzinie jest przymus bycia z kimś, może w pracy? Nie wiem. Ale takie negowanie wszystkiego związanego z małżeństwem dla mnie jest podejrzane. Znam osoby, które chcą być same z wyboru, dobrze się z tym czują, ale tak się nie zachowują.
                    • miaowi Re: Jest jeden plus ... 29.04.11, 22:59
                      jedynym źródłem frustracji jest obecność takich rozmówców jak ty.
                      Znacznie bardziej pouczające są wymiany zdań z panią ZWIATREM, więc tobie już podziękuję.
                      • altz Re: Jest jeden plus ... 29.04.11, 23:16
                        Czyżby się pastylki skończyły? wink
                        • miaowi Re: Jest jeden plus ... 29.04.11, 23:21
                          Puknijże się we framugę, a solidnie.
                          • altz Re: Jest jeden plus ... 30.04.11, 06:57
                            Jak dla mnie, póki sobie sama ze sobą nie dasz rady, to nie powinnaś się z nikim wiązać dla swojego dobra i dla tej osoby, dla dobra córki również.
                            Masz poważne problemy ze sobą i sama sobie z tym nie poradzisz.
                            Możesz zaprzeczać, ale to nic nie zmieni. Dlatego się zastanawiałem czy nie przerwałaś leczenia, bo poprzednie wpisy nie były takie dziwne.

                            Możesz ode mnie pozdrowić byłego męża, to nie może być zły człowiek, skoro wytrzymywał z Tobą i ze swoją teściową.
                            Pozdrawiam i życzę zdrowia!
                            • guderianka Re: Jest jeden plus ... 30.04.11, 07:47
                              Altz- nie rozumiem czego się czepiasz.Miaowi jest na takim etapie, w którym w pełni swiadomie wie czego chce a czego nie chce. Jest szczęśliwa w zyciu, które prowadzi, daje jej ono satysfakcję i w pełni wie, że nie od faceta (drugiego człowieka) zależy owo szczęście.
                              W tym momencie, na tym etapie, w tej chwili tak właśnie myśli.I ja kiedyś też tak myslałam.Ba. Nawet jako szczęśliwa już powtórna mężatka założyłam na tym forum wątek o plusach bycia samodzielną mamą. I jest ich sporo.A najlepsze jest to- i godne pochwaly- że samodzielne mamy (samodzienie rodzice) widzą w swojej sytuacji plusy zamiast zamartwiać się, biczowac i płakać nad sobą. Zamiast użalania jest swiadomość swojej sytuacji i umiejętność wyciagania z niej tego, co najlepsze.
                              W kwesti rodzicielstwa- też tak kiedyś myslałam. To naturalne. Jakim prawem obcy czlowiek ma decydowac o MOIM dziecku. Jednak przychodzi czas gdy OBCY staje się nabliższym przyjacielem i ukochaną osobą a MOJE dziecko staje sie naszym poprzez wspólny wkład i wysiłek w jego edukacje, leczenie, ksztaltowanie postaw,emocje. Nieco bolesne ale też bardzo wzruszające było dla mnie, gdy moja corka -w tej chwili 11lat- od 3,5 roku życia wychowywana przez mojego Męża (od kilku lat pełna adopcja) napisała wiersze o nas. Spontanicznie, w szkole, na jednej z przerw. O mnie 4 linijki głównie zyczeniowe-co by chciała bym z nią robiła, zakończone pozytywnym -" gadamy często wieczorami". A o Tacie 4 zwrotki hymnu pochwalnego zakończone wykrzyknikiem " Kocham Go" ! Wspaniałe, nie sądzisz ?
                              Miaowi - rozumiem Cię doskonalne, pozdrawiam
                              • altz Re: Jest jeden plus ... 30.04.11, 08:14
                                > Altz- nie rozumiem czego się czepiasz.Miaowi jest na takim etapie, w którym w p
                                > ełni swiadomie wie czego chce a czego nie chce. Jest szczęśliwa w zyciu, które
                                > prowadzi, daje jej ono satysfakcję i w pełni wie, że nie od faceta (drugiego cz
                                > łowieka) zależy owo szczęście.
                                Przecież to nie jest prawda. Nie jest szczęśliwa, nie pogodziła się z poprzednim małżeństwem i nie trzeba być specjalistą, żeby to zauważyć. Zaczęła od wysokiego C, przeczytaj pierwszy jej wpis w tym wątku, ile tam jest agresji.
                                Ja znam osoby, które są same i są z tym szczęśliwe. Nie są to osoby wirtualne, ale takie, z którymi się spotykam. Na jakieś ich sugestie, że chciałyby mieć być może kogoś, odpowiadam, że nie wiem po co? Bo u nich nie ma miejsca na faceta, mają swoje zwyczaje, przeważnie jedno dziecko, dobrze im z tym, finansowo sobie radzą, więc taki mężczyzna byłby intruzem, jeśli nie od razu, to po jakimś czasie.
                                Ja poznaję takie osoby, nawet miałem propozycję bycia razem od pewnej fajnej pani, ale odmówiłem, bo gdzie ja mam się znaleźć w takim wypełnionym czasie między pracą, dużą rodziną, a synem? Zdecydowałem się na inną panią z dziećmi, ale widzę, że ja będę partnerem w domu, a nie parobkiem do zadań specjalnych. wink

                                Ty to wszystko odchorowałaś, umiałaś być sama i pewno nie było w Tobie agresji i potrafiłaś dzięki temu stworzyć zdrowy związek, również z pożytkiem dla dziecka.
                                Ja się o dzieci nie boję, bo dzieci wyczuwają fałsz, ale doceniają też wszystko, co dobre. Ja nie mam kłopotów z dziećmi i to zazwyczaj ja jestem osobą, która ochrzania matki za dziwne traktowanie dziecka i niewspółmierne kary, potrafię szczerze porozmawiać bez agresji, nawet kilka razy, jeśli widzę, że mam szansę jakoś pomóc. Potrafię też zareagować ostro na ulicy, bo dziecko nie jest własnością rodzica i powinno być należycie traktowane. Tutaj we wpisie szanownej M. tego mi zabrakło, jest tylko ona, a dziecko zupełnie na uboczu.
                                • guderianka Re: Jest jeden plus ... 30.04.11, 08:46
                                  Wiesz co, nie bądź za surowy. Może to taka reakacja bo na tym forum-niestety i z przykrością to stwierdzam- na samodzielne mamy więcej jest ataków, agresji słownej, kłótni niż zyczliwości. Czasami ludzie nauczeni są od razu atakować i krótko ostro reagować, by uniknąć niepotrzebego ataku ze strony innych.
                                  Nie jestem specjalistką by wypowiadać się o stanie emocji miaowi-Ty chyba też nie.Zwłaszcza, że pomylileś się również co do oceny mojej osoby.( Ty to wszystko odchorowałaś, umiałaś być sama i pewno nie było w Tobie agresji
                                  > i potrafiłaś dzięki temu stworzyć zdrowy związek, również z pożytkiem dla dziec
                                  > ka.
                                  ). Było we mnie wiele aresji, nieufności, durnowatych zachowan gdy poznałam mojego M-na szczęście byłna tyle dojrzały i ciepliwy by się nie poddawać winkByłam taką osobą, o której piszesz. Nie szukałam faceta, nie szukałam związku-Ba, nie przeszlo mi to przez myśl. Miałam swoje życie, czas wypełniony po brzegi, masę obowiązków (dziecko niepełnosprawne, rehabilitacja,szpitale). Dobrze czułam się w mieście, w którym mieszkałam. Ba, twierdziłam z mocą, że taka ze mnie lokalna patriotka, że się NIGDY nie wyprowadzę. Tymczasem i za mąż ponownie wyszłam, wyprowadziłam się i zaufałam-mimo że mówiłam NIGDY WIĘCEJ.
                                  Miłość zmienia wszystko- i organizację czasu, i zwyczaje i pogląd na wiele spraw wink
                                  • altz Re: Jest jeden plus ... 30.04.11, 09:12
                                    > Było we mnie wiele aresji, nieufności, durnowatych zachowan gdy poznałam
                                    > mojego M-na szczęście byłna tyle dojrzały i ciepliwy by się nie poddawać wink
                                    Odważny gość, pełen szacunek. smile Ale Ty też chciałaś coś zmienić.
                                    Tak sobie myślę, że kobiety są zbyt emocjonalne, aż dziw bierze, że się udaje sklecić jakiś związek. wink
                                    • guderianka Re: Jest jeden plus ... 30.04.11, 09:37
                                      Może to działa zasadzie uzupełnień w emocjach ? My,kobiety w większości jesteśmy emocjonalne, Wy faceci, w większości jesteście racjonalni. Tak naprawdę powstaje idealne połączenie-wiesz coś jak jing i jang wink
                                    • miaowi Re: Jest jeden plus ... 01.05.11, 09:45
                                      Pudło na całej linii - nie miałam męża.
                                      Exa sama wyrzuciłam z domu, powodów nie będę ci podawać, bo niby po co.

                                      I nie martw się, o córkę umiem się troszczyć. O siebie też.
                                      • altz Re: Jest jeden plus ... 01.05.11, 11:34
                                        > Pudło na całej linii - nie miałam męża.
                                        Dla mnie nie jest ważne czy nazywa się partnera mężem, exem, konkubentem, więc ja tego nie traktuję jako "pudło".

                                        > I nie martw się, o córkę umiem się troszczyć. O siebie też.
                                        Dowiesz się czy się nie myliłaś za jakiś czas i czy ta pewność nie była na wyrost.
                                        Oby było, jak mówisz, czego Ci szczerze życzę.
          • lutyk Re: Jest jeden plus ... 02.05.11, 13:11
            Wyobraz sobie, ze czasem facet moze zarabiac duzo wiecej od Ciebie i to wszystko idzie do wspolnej kasy. jasne, Ty wychowujesz dziecko, bo on jego ojcem nie bedzie. Ale i po co miałby starac sie byc? Moze natommiast takze byc kims waznym w zyciu Twojego dziecka.
            A wiesz, ze facet tez czlowiek i moze zauwazyc, ze jestes zmeczona, jak wracasz z pracy i nie masz siły gotowac? U mnie czesto zdarza sie tak, ze czasem co parwda padam ze zmeczenia, ale az mi głupio, ze nie gotuje, wiec ledwo zywa staje za garami, a mój M. patrzy sie na mnie dziwnym wzrokem i mówi, zebym sobie poszła cos poczytac i odpocząc, przeciez ledwo zyje po pracy, a on zamówi cos z dowozem do domu...


            Zamiast szukac powodów, dlaczego lepiej byc samemu, lepiej poszukac odpowiedniego faceta. JaK TO SŁUSZNIE KTOS NAPISAŁ, NIE KAZDY FACET TO GAMON.
            • miaowi Re: Jest jeden plus ... 03.05.11, 15:02
              Ale ja w szukanie nie wierzę.
            • iin-ess Re: Jest jeden plus ... 06.05.11, 09:33
              lutyk napisała:

              U mnie czesto zdarza sie tak, ze czasem co pa
              > rwda padam ze zmeczenia, ale az mi głupio, ze nie gotuje, wiec ledwo zywa staje
              > za garami,

              mówi samo za siebie..
          • pelagaa Re: Jest jeden plus ... 04.05.11, 12:02
            > A tu jeszcze nowy pan sobie zażyczy [...]

            Zazyczy? A co to, koncert zyczen jest?
            Wsplczuje Wam zlych doswiadczen z facetami. Rzeczy, ktore opisujecie, ja sobie nie wyobrazam przezywac. Pewnie macie te doswiadczenia na swiezo i stad te wpisy. Ale czas leczy rany, poglady ewoluuja. Powodzenia smile
            • miaowi Re: Jest jeden plus ... 04.05.11, 20:56
              Na świeżo? Prawie pięć lat ?
              No, to może za piętnaście mi przejdzie.
    • zwiatrem Re: Jest jeden plus ... 29.04.11, 12:20
      Mimo wszystko to jest prawda.
      Samotna matka, umie sie zorganizowac na tip-top, nawet z dwojka dzieci i planowanie oraz organizacja jakos latwo sie domykaja. Paradoksalnie im wiecej dzieci i obowiazkow, tym lepsza organizacja.
      Czasem sa przewidywalne pewne kroki, ktore juz przy zwiekszeniu rodziny absolutnie sa ruchome.
      Singiel-matka wie doskonale, ze nikt jej/ niczego nie wniesie, nie kupi jak ona zapomni, samo sie nic nie zaplanuje, nie domysli, wiec o wszystkim pamieta. Tak w locie i niby przy okazji, ale jednak przy powiekszeniu rodziny, wysilku wlozyc wiecej trzeba.

      Musze przyznac, ze dojscie kazdego czlonka rodziny wymusza na pozostalych zmiany.
      Goscie w koncu wychodza, a nowa czlonek rodziny zostaje, atencja nalezy mu sie taka sama jak innym.
      Nie tylko dlatego, ze ma byc ciszej, gdy niemowle jest chore, ale dlatego, ze niczym ekosystem, trzeba budowac na nowo tryb zycia rodziny przy kazdej zmianie.
      Przybywanie czlonkow rodziny jest taka zmiana.

      Wiecej domownikow zawsze oznacza wiecej frakcji "do oblatania", wiecej wziecia pod uwage, bo przeciez liczyc sie trzeba z kazdym. Zatrybic musi cala rodzina, inaczej znowu sie wszystko zawali.



    • basia181 Re: Jest jeden plus ... 29.04.11, 14:51
      Ja też dostrzegam wiele dobrych stron bycia samodzielną mamą. Jeżeli jest to mechanizm obronny, taki mężczyznowstręt powiedzmy, to wypływa z głębin podświadomości. Świadoma praw i obowiązków, związkom z nieudacznikami, gamoniami, maminsynkami, egoistami..., mówię NIE!
    • he_xe Re: Jest jeden plus ... 29.04.11, 15:51
      Będąc z ojem mojego dziecka wydawało mi się że jestem najszczęśliwszą osobą na świecie. Byłam zakochana po uszy. Z miłości do niego dbałam żeby w domu miał wszystko - począwszy od wypranych i wyprasowanych koszul po obiadki. Dziś widzę jak bardzo dawałam się wykorzystywać. Gdy odszedł koleżanka poprosiła żebym wymieniła choć jedną rzecz z którą czuję się lepiej będąc sama - nie potrafiłam nic znaleźć. Dziś widzę ich mnóstwo. Mimo narodzin dziecka nie padam na twarz zasuwając na drugim etacie w domu, mniej prania, prasowania, zmywania i sprzątania. Kolejny pan i władca? Nie dziękuję!
      • virtual_moth Re: Jest jeden plus ... 30.04.11, 00:28
        he_xe napisała:

        > Mimo narodzin dziecka nie padam na twarz zasu
        > wając na drugim etacie w domu, mniej prania, prasowania, zmywania i sprzątania.
        > Kolejny pan i władca? Nie dziękuję!

        Kobieto, kto Ci uwierzy. Dziś wyszła za mąz kobieta, która podpisała intercyzę - w razie rozwodu dzieci pod opieka ojca i zero roszczen do majątku. W zamian za to dostała tytuł, błysk fleszy i co najważniejsze - obrączkę.
        Nie pocieszajcie się tak, bo to żałosne. Poki co w Polsce samotna matka musi liczyc na kolejny zwiazek, inaczej jest nikim. A i te w drugich związkach, zwłaszcza niesformalizowanych, są postrzegane jako "inne". Ludzie krocie wydaja na "rozwody" koscielne, a wy tutaj o tym, ze skarpetek sprzatac nie trzeba i weekendów organizowac...Hehe.
        • altz Re: Jest jeden plus ... 30.04.11, 07:13
          Jak się tak traktuje swojego faceta, to on tak się zachowuje.
          U mnie żona nie prała żadnych moich skarpetek, bo to robiła pralka, którą najczęściej ja obsługiwałem i ja wcale nie nazywam tego, że "ja piorę", bo pamiętam jeszcze dawne czasy tarki i balii i nie chcę bluźnić. Ja sobie radzę w domu i to robiłem i robię, ale widocznie wymagania żony były większe. Sam prowadzę dom i nie potrzebuję smętka, od którego miałbym jakoś zależeć. Z dziećmi też sobie spokojnie radzę i w zasadzie kobieta mi w domu nie jest potrzebna.
          Ale będę z kobietą, tylko nie taką marudną i pretensjonalną. Kilka razy już musiałem nie zgodzić się na przekazanie adresu byłej żony, bo panie chciały jej napisać, że jest głupia. wink Więc są, jak widać, różne oceny.

          Związek z obcą dla dziecka osobą to nie jest prosta sprawa. Zawsze dziecko będzie "nie nasze wspólne" i potrzeba dwóch osób o dużej kulturze i samokontroli, żeby nie przekroczyć jakiś nieustalonych, ale istniejących, granic. To jest dużo trudniejsze zadanie, niż pierwsze małżeństwo ze wspólnymi dziećmi.

          > Poki co w Polsce samotna matka musi liczyc na kolejny zwiazek, inaczej jest nikim.
          Nie jest to prawda, może sobie poradzić sama z dziećmi, ale jest dobrze, póki jest dobrze. W razie utraty pracy, poważnej choroby kogokolwiek w rodzinie, już jest nie niedobrze, ale robi się tragicznie i zaczyna się intensywne szukanie osoby, która pomoże, płacz i depresja.
          • virtual_moth Re: Jest jeden plus ... 30.04.11, 13:00
            altz napisał:

            > może sobie poradzić sama z dziećmi, ale jest dobrze, póki j
            > est dobrze.

            Ja nie piszę, ze samotna matka sobie nigdy nie poradzi. Jakkolwiek by sobie nie radziła to i tak jest kilka oczek nizej w społecznej hierarchii. "Ułożenie sobie zycia" jest utożsamiane bowiem ze znalezieniem kolejnych portek i z niczym więcej.
            Mozna sie pocieszac, ba, mozna naprawde sie dobrze czuc beda samotna matka - zwłaszcza maja dobra prace i niezaleznosc finansowa. Nie zmienia to jednak faktu, ze w społeczenstwie i tak bedzie kims "wybrakowanym". Tak jak pisałam kobiety nadal sa w stanie poswiecic wiele, bardzo wiele, dla statusu mężatki.
            Długo jeszcze czasu musi minąć, aby zmienic mentalnosc ludzką
            • braktalentu Re: Jest jeden plus ... 30.04.11, 19:00
              "kobiety nadal sa w stanie poswiecic wiele, bardzo wiele, dla statusu mężatki."

              Żeby coś poświęcić, trzeba to najpierw mieć.
              Co konkretnie statystyczna, polska panna młoda poświęca dla statusu mężatki?





              • iin-ess Re: Jest jeden plus ... 06.05.11, 09:42
                braktalentu napisała:

                > "kobiety nadal sa w stanie poswiecic wiele, bardzo wiele, dla statusu mężatki."
                >
                > Żeby coś poświęcić, trzeba to najpierw mieć.
                > Co konkretnie statystyczna, polska panna młoda poświęca dla statusu mężatki?
                >
                >
                > czesto homor i godność
                >
                >
                • iin-ess Re: Jest jeden plus ... 06.05.11, 09:43
                  iin-ess napisała:

                  >
                  > > czesto homor i godność
                  > >
                  > >
                  i zdrowie psychiczne
            • lutyk Re: Jest jeden plus ... 02.05.11, 13:05
              Niewatpliwie jakes plusy sytuacji bycia samej są, ja etz przez długi czas obawiałam sie, ze nawet jesli sie z kims związę, to bardzo szybko zacznie mnie to uwierac. I co? I jedyne, co sie potwierdziło, to to, że nie nalezy pisac sobie scenariuszy.
              To ja sie wprowadziłam do mojego M. ( razem z moim synem z pierszwgo zwiazku). Przytargałam ze sobą maaaaase butów, ciuchów ( jego reakcja: zamówił mi ludzi, którzy zroibili szafe na całą sciane). Liste zakupoów, owszem, robie, ale po to, by wiedział, co ma kupic ( czesto to on jedzie i robi zakupy). A niedawno, gdy ogladałam kolejna pare butów i zastanawialam sie, czy mnie stac, po prostu uparł się, ze mi ją kupi.
              Minusy? czasem okupouje mojego laptopa ( mam większy ekran, wiec lepiej mu sie na nim pracuje) lub wpedza mnie w kompleksy, ze straszna ze mnie bałaganiara ( bez słowa zaczyna po mnie sprzatac).
              W ogolnym rozrachunku - ponowny zwiazek: polecam smile
              • braktalentu Re: Jest jeden plus ... 02.05.11, 13:17
                "Liste zakupoów, owszem, robie, ale po to > , by wiedział, co ma kupic"

                A dlaczego miałby nie wiedzieć co kupić?
                • altz Re: Jest jeden plus ... 02.05.11, 19:04
                  > A dlaczego miałby nie wiedzieć co kupić?
                  Może ja napiszę, bo zakupy nie są mi obce.
                  Sam kupuję bez kartki, gdy wiem, co będę gotował przez najbliższe dni. O niespożywczych rzeczach zazwyczaj pamiętam, ale spożywkę dla partnerki wolę sobie zapisać, bo po prostu nie pamiętam o wszystkim i o ilości. W razie braków podejmuję decyzję sam i kupuję co innego i też się nic nie dzieje strasznego, tylko muszę już w sklepie coś wykombinować, żeby to miało ręce i nogi.
                  • aliccja85 Re: Jest jeden plus ... 02.05.11, 19:41
                    Hmmm ale bycie w 2 ma tez dobre strony. Sama bylam samotna, mowilam,ze nie chce z nikim byc itp ale los mi splatal figla bo obecnego partnera spotkalam po 2tyg od rozejscia sie z ex. Wiem,ze dzieczyny pisza ze z dziecmi nie mozna nikogo znalesc ale to nie prawda-nalezy otworzyc sie na swiat, zadbac o siebie psychicznie i sie nie dac-ja majac corke z 1zwiazku spotkalam najwspanialszego faceta na swiecie i 10dni temu w wielki piatek po raz 2zostalam mama wink Moj partner non stop zajmuje sie malym/urlop/ ja tylko karmie wink wiec widac,ze i tacy faceci sa na swiecie/jest to jego 1 dziecko/ Trzeba wierzyc ze sie uda bo wiara czyni cuda
                    • altz Re: Jest jeden plus ... 03.05.11, 06:27
                      Kontakty z dziećmi partnerki układają mi się dobrze. Działam spokojnie i nie na siłę, ale akurat o dzieci się nie bałem, nawet przed ich poznaniem. Z byłym mężem partnerki podaliśmy sobie ostatnio rękę, jak będzie trzeba, to będziemy rozmawiać i pewno się jakoś dogadamy.
                      Czeka mnie za to kilka lat ciężkiej pracy, a potem już można odcinać kupony. smile
                      Byle tylko zbytnio nie czytać forum, bo można nabrać wątpliwości, zupełnie bez powodów. smile
            • lutyk Re: Jest jeden plus ... 02.05.11, 13:42
              Mniejsza o społeczną hierarchię. Moze i dla wielu to wazna sprawa, na szczescie coraz częsciej kobieta, która jest sama, nie jest postrzegana jako ta stojaca na niższym szczeblu drabiny społecznej. I rozumiem, ze prawie kazda z nas przechodzila etap "chcenia" bycia samej. I o ile to przejsciowe, to jest ok.
              Niepokoi mnie raczej postawa zamykająca sie na swiat, takie "kazdy facet jest be", "związek z facetem to prawdziwa udreka, cięzka harówka, tylko pranie i gary". Czasem sie jednak zastanawiam, na ile taka postawa to zwykła wymówka, dlaczego jest sie samej. Nowy związek to rzeczywiscie jest praca, czasem cięzka ( i to czesto nad sobą), ale sama mam kilka znajomych, które wciąz czekaja na księcia. Ona sama z siebie nic nie da, to on ma sie pojawic, pokochac ja i jej dziecko, a jak nie to wara. Ona nie ebdzie znosiła faceta, co to jej sie po zyciu plącze. Więc łatwiej jest mówic, jacy oni straszni i jakie to sa plusy bycia samej.
              No plusy są , jak prawie w kazdej syuacji. I dopoki te plusy to sposób na siebie, na to, aby uwierzyc w to, ze wiele jeszcze przed nią, bo przeciez nie jest w sytuacji tragicznej, i naprawde ma szanse byc szczesliwa, to ok. Albo nawet i uznac, ze jest szczesliwa, jak jest, widzi swiat w jazsnych barwach, to tez ok. Ale jak juz widze wynajdowanie tych plusów niemalze na siłe ( "bo nikt mi nie bedzie mówił, czy moge sobie kupic buyty, czy nie, nie musze jakiemus gachowi gotowac i prac skarpet"), to zaczyna wiac zwykłym zalem i frustarcją. Udowadnianiem sobie na siłe, że jest mi dobrze, chociaz na kilometr widac, ze cos taką osobę w duchu gryzie...
              • errormix Re: Jest jeden plus ... 07.05.11, 19:08
                To jeden z lepszych tekstów, jakie w ostatnim czasie czytałem. Lepiej bym tego nie napisał.

                Pozdrawiam
            • iin-ess Re: Jest jeden plus ... 06.05.11, 09:41
              virtual_moth napisała:

              Nie zmienia to jednak faktu,
              > ze w społeczenstwie i tak bedzie kims "wybrakowanym". Tak jak pisałam kobiety
              > nadal sa w stanie poswiecic wiele, bardzo wiele, dla statusu mężatki.
              > Długo jeszcze czasu musi minąć, aby zmienic mentalnosc ludzką

              a ja mam to gdzieś. wystarczy, ze ja jestem ( bo nie się czuję, tylko jestem) pełnowartościową kobietą. a te niewolnice niech sobie nimi beda jak muszą.,.
          • noname2002 Re: Jest jeden plus ... 30.04.11, 13:13
            Altz, Ty chyba jakieś kwiaty powinieneś wysłać byłej żonie, za to że się z Tobą rozwiodłasmile
            • altz Re: Jest jeden plus ... 30.04.11, 15:44
              > Altz, Ty chyba jakieś kwiaty powinieneś wysłać byłej żonie, za to że się z Tobą
              > rozwiodłasmile
              A wiesz, że nie jesteś pierwsza, która tak mówi? smile Mówią to osoby, które mnie znają z działania i podejścia do dzieci.
              Bardzo fajną mam partnerkę, trochę mnie ochrzania, że ją ciągle chwalę, ale co mam zrobić, jeśli ma tyle plusów? smile I nie jest to tylko wynik głupiego zauroczenia.
              Tylko dzieci żal. sad
        • he_xe Re: Jest jeden plus ... 03.05.11, 22:24
          ależ nie pocieszam się wcale. Uwierz, że na szczęście nie każda kobieta czuje się w pełni spełniona tylko dlatego "bo ma męża" i przenigdy swojej wartości nie uzależniałam od tego czy mam portki w domu czy też nie. Nigdy też nie należałam do kobiet, które marzą o białej sukni i w głębokim poważaniu mam co myśli o mnie przysłowiowy kowalski z ww. powodu.
          Idąc Twoim tokiem myślenia powinnam być katoliczką, tylko dlatego bo w przeciwnym razie w polskim społeczeństwie byłabym spalona. Przykre, że wolałabyś tu widzieć same smętne i nieradzące sobie, pesymistycznie nastawione do świata i wyolbrzymiające problemy samodzielne. Wypadałoby sie pogodzić z tym, że na tym forum są kobiety na różnych etapach swojego życia i po różnych przejściach.
    • escribir Miało być dobrze a wyszło jak zwykle. 06.05.11, 15:48
      Lajtowy post przerodził się w przepychankę.
    • w_miare_normalna Re: Jest jeden plus ... 13.05.11, 13:37
      Ja jedyny plus jaki widzę to spokój psychiczny. No i teraz z pesrpektywy czasu widzę, że można żyć z kimś z kim się było 5 lat, jak z kumplem. Wczesniej to się zarliśmy jak psy, mimot ego, ze rozstaliśmy się w 2008 to tata mieszkał z nami do stycznia i choć nie byliśmy już razem to oczywiście kłótnie były, ale nie rzucaliśmy się na siebie z łapami. teraz te kontakty mogę nazwać przyjacielskimi.
      • miaowi Re: Jest jeden plus ... 14.05.11, 00:15
        Masz wielkie szczęście.
        Szczęście, że dało się z chłopem dogadać chociażby jak ze znajomym, że możecie normalnie uzgadniać pewne rzeczy związane z dzieckiem.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka