Dodaj do ulubionych

Życzenia, prezenty dla dziecka

22.12.11, 22:07
Czy tatusiowie Waszych dzieci składają im życzenia na urodziny, święta i inne okoliczności?
Czy na urodziny, pod choinkę kupują maluchowi jakiś prezent?

Dzisiaj moja córka skończyła roczek a tatuś nawet głupiego smsa nie napisał, zaraz święta i tak mnie to zastanowiło, czy u Was też taki obojętny stosunek mają?
Obserwuj wątek
    • miaowi Re: Życzenia, prezenty dla dziecka 22.12.11, 22:13
      Nie pamięta o żadnych urodzinach ani dniu dziecka. Za to lubi MNIE przysłać sms na święta. Nie wiem czemu, bo to nie ja jestem jego córką.
      Co prawda 5 lat temu miał wyjaśnione, że dla mnie jest osobą obcą, DZIECKO to jego rodzina, ale widać nie dotarło.
    • justynany Re: Życzenia, prezenty dla dziecka 22.12.11, 22:14
      moj ex na urodziny zadzwonil ale nie mial czasu za dlugo gadac bo sie spieszyl ... do kosciola
      prezentu nie przyslal bo nie zdazyl ale wyslal 2 tygodnie po czasie i nadal czekamy (urodziny byly 2 tygodnie temu) wiec prezent na swieta jest w tej samej paczce co urodzinowy i podejrzewam ze na swieta tez nie dojda...
      • oliwija Re: Życzenia, prezenty dla dziecka 23.12.11, 12:01
        ostatni prezent dziecko dostało w okolicach 6 urodzin. w marcu 2012 dziecko skonczy 12 lat..... o sms-ach nie wspomne ... coz....
        • altz Re: Życzenia, prezenty dla dziecka 23.12.11, 13:39
          oliwija napisała:

          > ostatni prezent dziecko dostało w okolicach 6 urodzin. w marcu 2012 dziecko sko
          > nczy 12 lat..... o sms-ach nie wspomne ... coz....

          A co ma ojciec napisać? Że kocha? Że nie może mieszkać z dzieckiem? Że urosło?
          Nie wiem, jak to sobie wyobrażasz? Ma uściskać przez SMS?
          Głupie to po prostu. Napisze, a potem będzie chodzić kilka miesięcy chory, zresztą dziecko również.
          • miaowi Re: Życzenia, prezenty dla dziecka 23.12.11, 23:11
            Będzie chory bo wysłał smsa??

            Wydanie 40 groszy tak boli?
            • altz Re: Życzenia, prezenty dla dziecka 24.12.11, 07:43
              miaowi napisała:

              > Będzie chory bo wysłał smsa??
              > Wydanie 40 groszy tak boli?

              Widzę, że albo masz niewiele empatii, albo masz jakiś żal i sobie głupio używasz, nie wiem, co gorsze.
              Mężczyźni też mają uczucia, chociaż kobietom może się wydawać co innego. Ja znam takie sytuacje z własnego życia, po każdym spotkaniu czuję się, jakbym wrócił z pogrzebu kogoś najbliższego, zresztą widzę, że dziecko ma podobne odczucia. Depresja w pełnym rozkwicie, zmuszam się, żeby cokolwiek robić.
              Co mam napisać w SMS'ie do dziecka? Że przepraszam, że się nie udało? Że przegrałem dziecko? Że źle wybrałem dziecku matkę? Wiem, że matka nie odpuści, jak będzie trzeba, to postara się mnie wsadzić do więzienia, trochę ją znam z tej strony.
          • oliwija Re: Życzenia, prezenty dla dziecka 24.12.11, 00:08
            altz napisał:

            > oliwija napisała:
            >
            > > ostatni prezent dziecko dostało w okolicach 6 urodzin. w marcu 2012 dziec
            > ko sko
            > > nczy 12 lat..... o sms-ach nie wspomne ... coz....
            >
            > A co ma ojciec napisać?
            no teraz to raczej nic... mial na to czas 6 lat temu ale wybrał drugą zone zreszta teraz juz tez byłą.... ciekawe dlaczego?

            > Że kocha?
            Wątpie skoro sie jej wyrzekła i twierdził ze jest bezpłodny i nie mogł być ojcem

            >Że nie może mieszkać z dzieckiem?
            no raczej..... skoro to nie jego dziecko skoro wybral inna rodzine itd itp..


            Że urosło?


            przze 6 lat oj urosło...

            > Nie wiem, jak to sobie wyobrażasz? Ma uściskać przez SMS?''

            teraz to moze mnie pocałować w d...... i dziecko też..... dla nas obu on jest obcym człowiekiem. dla mnie bardziej. Jego i dziecko łaczy tylko jedna komórka- plemnik , która jak słusznie zauwazył kilkanascie lat temu jest sporo mniejsza od komorki jajowej i niestety dziecko jest jego w takiej samej czesci...

            > Głupie to po prostu. Napisze, a potem będzie chodzić kilka miesięcy chory, zres
            > ztą dziecko również.

            on nie bedzie chodził chory bo po pierwsze juz jest chory na glowe po drugie i tak to olewa czy dziecko zyje czy jest zdrowe i jak sie uczy. A dziecko? cóż... po prostu nie ma ojca i wie o tym sama z siebie nie musi słuchac kogokolwiek kto mu to powie.
    • zjm1111 Re: Życzenia, prezenty dla dziecka 22.12.11, 22:18
      moj ex codziennie dzwoni do córki, pamieta o każdym jej swięcie, kupuje prezenty.
      na gwiazdkę ustalił nawet ze mną co kto kupuje, podpowiedziałam mu co może kupić i nawet skonsultował prezent od dziadkówsmile
      pod tym względem nie mogę narzekaćsmile
      • od.czasu.do.czasu Re: Życzenia, prezenty dla dziecka 22.12.11, 22:26
        Teraz mi się przypomniało, że on nawet nie wie kiedy jego córka się urodziła to czego ja wymagam smile Chociaż w dniu porodu napisałam mu smsa, to mi nawet pogratulował córki smile
        Widział córkę raz w życiu więc może nie uważa że powinien, ech...
    • agpagp Re: Życzenia, prezenty dla dziecka 22.12.11, 23:57
      nigdy ... żadne święta, imieniny , urodziny, początek roku szkolnego ani koniec. W zeszłym roku wysłał podobno paczkę - najpierw powiedział że to mikołajowa, potem że mikołajowo-imieninowa a stanęło na tym że i BN do tego doszło. Niestety nie doszła nigdy paczka a o jej zaginięcie zostałam oskarżona ja smile Za to babcia pamięta zawsze.
    • nieistotne74 Re: Życzenia, prezenty dla dziecka 23.12.11, 07:10
      Ojciec mojej córki nie widział jej od 12 lat, nie składa jej życzeń ani nie przesyła prezentów. Taki sam stosunek do dziecka ma jego matka i brat, który nawiasem mówiąc jest jej ojcem chrzestnym.
      Ot przyzwyczaj się, że Twoje dziecko ma tak niedoskonałego ojca.
    • lilith76 Re: Życzenia, prezenty dla dziecka 23.12.11, 09:58
      Nie, nie kupuje prezentów na żadne ze świąt. Ten typ tak miał i wcześniej, więc nie jest to dla mnie szczególnym szokiem. Kupował, bo było mu przypominane.
      Ale zapraszany na przyjęcie urodzinowe przychodzi.
      A przepraszam! Na pierwszą gwiazdkę kupił dziecku misia. Teraz będzie trzecia.
    • he_xe Re: Życzenia, prezenty dla dziecka 23.12.11, 10:29
      Przeklejam pierwszego w zyciu maila (dziecko ma 14 miesięcy):

      "Chciałem złożyć Wam Szczere ode mnie Życzenia Świąteczne i
      Noworoczne, pamiętam o każdych okazjach,
      ale sądzę, że to może być przez Ciebie w złym śwetle widziane a nie
      chcąc powiększać negatywnych emocji, pozostanę na tym"

      W kontekście braku jakiegokolwiek zainteresowania od 5 miesiąca ciąży, nieodbierania telefonów ode mnie (gdy jeszcze probowalam), odmowy pomocy finansowej, zakwestionowania ojcostwa, odwolywania sie od kwoty alimentow i przy okazji ww. maila przelew na tyle ile zasadzono i ani grosza wiecej uznaję, ze tresc nadaje się do wątku "złote myśli ex". Mam trzy typy skąd ten mail:
      - na poczatku stycznia kolejna rozprawa;
      - pan tata jest "kosciolkowy" i moze poczul atmosfere swiat, a moze jakis ksiadz mu cos nagadal w konfesjonale;
      - ma rozdwojenie jazni.
      • altz Re: Życzenia, prezenty dla dziecka 23.12.11, 10:42
        Tak to jest, że wiele kobiet ma już swoje interpretacje, wie wszystko lepiej. Może po prostu powinny z definicji mieszkać same z dziećmi, bo i tak wiedzą wszystko lepiej od mężczyzny, co on myśli, jakie ma plany, co odczuwa? smile Po co im chłop? wink
        Matka moich dzieci też tak ma, więc dlatego mnie to tak denerwuje. Z konsekwencją godną psychopaty twierdzi swoje, pomimo różnych sygnałów, że jest jednak inaczej.

        Wydaje mi się dodatkowo, że macie potrzebę zamiatania pod dywan. On wyśle życzenia i prezent, to już jest fajnie? Tu jest ch...nia z grzybnią. Rodzice mają mają być z dzieckiem na co dzień, mieszkać z nim stale, a nie oglądać raz w roku, jak ciotkę z Pacanowa. Wyłączam psychopatów i psychopatki, sporo jest tego, ale nie jest to większość, jakby można było wyczytać z postów.

        Wesołych Świąt i jeszcze lepszego samopoczucia! o ile to możliwe?
        • ciociacesia a skoro nie mozna mieszkac razem 23.12.11, 12:23
          to niech i ciotki z pacanowa nie bedzie, lepiej w ogole sie wymiksowac? niee, to byloby zbyt piekne. najlepiej powiawiac sie raz na pol roku, coby dziecko tesknic nie zapomnialo, no i zeby byla sie nie czepiala ze sie w ogole nie inrtertesuje. wrrr
          • altz Re: a skoro nie mozna mieszkac razem 23.12.11, 13:34
            ciociacesia napisała:

            > to niech i ciotki z pacanowa nie bedzie, lepiej w ogole sie wymiksowac? niee, t
            > o byloby zbyt piekne. najlepiej powiawiac sie raz na pol roku, coby dziecko tes
            > knic nie zapomnialo, no i zeby byla sie nie czepiala ze sie w ogole nie inrtert
            > esuje. wrrr

            Ja swoje, a Ty swoje.
            Uważam, że takie spotykanie się raz na pół roku czy nawet takie raz na dwa tygodnie jest bardzo szkodliwe dla dzieci i dla ojców, chociaż pewno niektórym matkom w to graj. Powinni się wszyscy umówić i zrobić strajk i nie uczestniczyć w tej patologii. W końcu udałoby się osiągnąć jakąś równowagę.
            • titta4 Re: a skoro nie mozna mieszkac razem 23.12.11, 13:46
              Za przeproszeniem piep.... altz.Powiedz to dzieciom,które ciągle pytaja, czy tata dzwonił, czy przyjedzie-choć na chwilke.Twoim zdaniem jesli tat nie chce/nie może spotykac sie z dziećmi systematycznie kilka razy w tygodniu to powinien olac zupełnie????Moja dzieci ojca w porywach nie widywał yprzez 5 miesięcy. I co? były szczęsliwe gdy sie pokazał.Kochają go i cieszą sie nawet z "resztek".Najbardziej odchorowywały zupełny brak kontaktu.
              • altz Re: a skoro nie mozna mieszkac razem 23.12.11, 14:08
                Sama piep..., za przeproszeniem.
                Czasami tak jest, że ojciec wyjeżdża pracować, dzieci tęsknią, ale wiedzą, że tata zarabia i nie da się inaczej. Jest trudno, ale do przyjęcia dla wszystkich.
                Natomiast, gdy się matka nie zgadza na jakąś sensowną współpracę w wychowaniu dziecka, w myśl zasady "nie, bo nie", a tylko zgadza się na taką doroczną opiekę nad dzieckiem, to jest chore. Taki wrzód trzeba wyciąć i zamknąć sprawę, inaczej się nie da żyć. Ani dzieci nie będą mogły funkcjonować, ani ojciec, może matka będzie zadowolona, że dopięła swego i "nie może sobie nic zarzucić".
                Nasze układy rodzinne po rozwodach to zupełna patologia i to na skalę światową.
                • titta4 Re: a skoro nie mozna mieszkac razem 23.12.11, 20:35
                  A nie bierzesz pod uwagę,że to nie matka "nie chce", "nie zgadza się" tylko to tat ma problem, bliżej nie określonywink ze spełnianiem obowiązków ojcowskich?I to on narzuca taki tryb spotkań? To ci się nie mieści w światopoglądzie?Sorry za zgryźliwość ale temat mnie osobiście dotyka i tez najchętniej bym przecięła ta farsę kontaktów, ale ze względu na uczucia dzieci tego nie robię.
                  • oliwija Re: a skoro nie mozna mieszkac razem 24.12.11, 00:12
                    u mnie było tak:

                    na poczatku tatus przyjezdzał do dziecka. Potem powiedział,ze nie czuyje sie komfortowo i chcialby zeby mógł zabierac dziecko do siebie. Zgodziłam się. potem zaczeło mu przeszkadzac,ze musi po dziecko przyjechać i je odwiezc. Ustaliłam ze w jedną stonę jedzie on w druga ja. no i ok... za chwilkę stwierdził ze mu sie to nie opłaca i mam mu przywozić dziecko i potem odbiwerać.... zrobilam to poniewaz zalezało mi na kontaktach.... a po miesiacu przestał wogole przychodzić bo mu sie odwidziało....

                    Co jeszcze mogłam zrobić wystapic o sadowne podanie numeru telefonu przy kazdej zmianie? zmusić go do kochania córki?
                    • altz Re: a skoro nie mozna mieszkac razem 24.12.11, 08:06
                      oliwija,

                      przykre jest to, co piszesz. Jemu nie zależy, co jest bardzo przykre.

                      Ja mam z kolei trochę inne doświadczenia własne. Na początku chciałem się jakoś porozumieć, ciężko było finansowo się rozejść, liczyłem na jakąś pomoc, choćby w postaci odroczenia części spłaty. Liczyłem na jakieś wspólne mieszkanie z dzieckiem, też nie było porozumienia. Nie, bo nie! Tylko taką odpowiedź dostawałem plus informację, jaka ona się czuje skrzywdzona.
                      Mógłbym powalczyć w sądzie, każda napotkana osoba z okolicy mogłaby za mną uczciwie świadczyć. Nie chciałem walczyć, zresztą nie nadawałem się do tego.
                      Teraz spotkanie z dzieckiem nawet takie godzinne, to dla mnie urwane 3 pełne dni. Bywa, że przyjadę i dziecko nie chce się spotkać, bo ma katar, albo jest chwilę i zaraz leci do koleżanki. Wszystkie ustalenia ze strony matki są g... warte, najpierw coś mówi, deklaruje się, a potem nie dotrzymuje nic z tego, jakby zapominała czy co? O wszytko trzeba prosić, a empatia jest na poziomie chorego psychicznie. Jeśli się coś ustali, to za każdym razem trzeba o to samo prosić. Nie wiem, czy to zraniona duma, że nie latam wokół jak piesek uwięzi? Choroba psychiczna? A może po prostu chęć pokazania siły i przemoc psychiczna?
                      Dziecku źle nie jest, ale strasznie tęskni i tutaj to strasznie jest jak najbardziej na miejscu.
                      A ja jakoś z trudem funkcjonuję, kobieta mnie przygarnęła ze wszystkimi moimi problemami, jestem świadomy tego i bardzo Jej za to wdzięczny. Gdyby nie to, nie warto by było żyć.
                      • justynany do alttz 24.12.11, 08:30
                        powiedz nam dlaczego sie rozstales z zona?
                        • altz Re: do alttz 24.12.11, 08:57
                          justynany napisała:

                          > powiedz nam dlaczego sie rozstales z zona?

                          Stwierdziła, że to nie jest to, woli sama podejmować decyzje i znajdzie sobie kogoś lepszego.
                          Jej mama ją w tym utwierdziła i powiedziała, że pomoże, co faktycznie zrobiła.
                          Moja koleżanka z pracy stwierdziła krótko i bez złośliwości, że Była jest głupia i nie wie, co robi. A ja zaczynam od początku, muszę się postarać jakoś ustawić finansowo, znaleźć dobrą pracę, którą chcę wykonywać.
                          • oliwija Re: do alttz 24.12.11, 09:17
                            altz...
                            gdyby jemu zalezało wszystko bylo by inaczej.... on sadzil ze bede gop blagac o kase na zycie o spotkania z córką itd....
                            niestety poradzilam sobie sama, kupilam wieksze mieszkanie zeby młoda miala swój pokój, skonczyłam kolejne studia, pracuje, dziecko sie świetnie uczy (średnia powyzej 5,0) i co? Jemu jest głupio - jak sądze ze taka wywłoka jak nie raz mnie nazywał daje sobie rade sama bez jego zasranych pieniedzy - a on cóż, przegral swoje zycie , rozwalił dwa małzeństwa , kilka zwizaków, wrócił znów do matki ; ale mamusia karze mu sie wyprowadzić szykac mieszkania - i dobrze juz dawno to powinna zrobic, szkoda ze słuchaal synka jak jej farmazony opowiadal,ze ani ja ani jej wnuczka nie zyczymy sobie z nią kontaktów. Zal mi tych ludzi, ale zawsze można przeprosic.... taki magiczny czas teraz..... no ale jak sie nie ma w sobie pokory odbrobiny chociaz to nic z tego nie bedzie.
                            • altz Re: do alttz 24.12.11, 10:08
                              Tak to już jest ze starszymi ludźmi, ciężko jest im przeprosić, chociaż często powinni.
                              Starość nie chroni przed głupotą, niestety.

                              W sumie szkoda mi też faceta, bo sam sobie "kopie grób", też nie umie przyznać się, że nie miał racji, przeprosić i jakoś się poukładać. Myślę, że wszystkim by to wyszło na dobre, córce również.
                              • oliwija Re: do alttz 24.12.11, 11:40
                                altz napisał:

                                > Tak to już jest ze starszymi ludźmi, ciężko jest im przeprosić, chociaż często
                                > powinni.
                                > Starość nie chroni przed głupotą, niestety.

                                Nie wiem czy kobieta majaca 55 lat nalezy do ludzi starszych... ale niech bedzie...

                                >
                                > W sumie szkoda mi też faceta, bo sam sobie "kopie grób", też nie umie przyznać
                                > się, że nie miał racji, przeprosić i jakoś się poukładać. Myślę, że wszystkim b
                                > y to wyszło na dobre, córce również.


                                mnie nie jest jego szkoda.... tak jak powiedzialaes sam sobie juz dawno wykopał grób. Na własne zyczenie nie ma kontaktów z dziećmi. a mogło byc tak pieknie.... Córce nie zalezy zeby mieć takiego ojca.....zreszta kto by chcial.... moze jak bedzie miala 18 lat to mu sama to powie.... moze.
                          • justynany Re: do alttz 24.12.11, 15:02
                            wiesz u mnie tez ja zakonczylam zwiazek - stwierdzilam ze to nie jest to ale mialam powody - ze np. nie lubil spedzac czasu z rodzina i mial kochanke...
                            nie szukales nigdy winy w sobie?
                            ja szukalam i znalazlam... choc uwazam ze jezeli nie bylo mu ze mna dobrze to powinen byl odejsc a nie zdradzac i oszukiwac bo to tym mnie najbardziej skrzywdzil...
                            • altz Re 24.12.11, 21:01
                              justynany napisała:

                              > nie szukales nigdy winy w sobie?
                              Ja wiem, jaka była moja główna wina, mam za niski poziom testosteronu. Czasami mi to przeszkadzało, ale dało się żyć. Może trzeba było iść do lekarza? Nie wiem.
      • od.czasu.do.czasu Re: Życzenia, prezenty dla dziecka 23.12.11, 22:42
        Wow, ładnie z jego strony smile
    • aniazavonlea Re: Życzenia, prezenty dla dziecka 23.12.11, 14:09
      O gazeta_mi_placi z nowym nickiem i jaka intrygująca odsłona, a to jednak kobieta...

      forum.gazeta.pl/forum/w,95160,127097657,127097657,Od_czasu_do_czasu.html
      • od.czasu.do.czasu Re: Życzenia, prezenty dla dziecka 24.12.11, 22:13
        No jednak.
    • agpagp Re: Życzenia, prezenty dla dziecka 25.12.11, 19:25
      cud! w tym roku córka dostała życzenia ( chyba mnie wyśledził i podczytuje to forum! big_grin)
      Co prawda nie była to kartka, ani telefon ani sms a mail na moje konto.
      A najbardziej podoba mi się ostatnie zdanie gdzie życzy jej "dojrzałości w planach na przyszłość" - ma teraz o czym myśleć dziewięcioletni człowiek big_grin
      • justynany agpagp 25.12.11, 21:13
        no to sie usmialam z tego twojego ex - powinnas to wpisac w watek "zlote mysli ex" smile
        • altz Re: agpagp 25.12.11, 22:29
          justynany napisała:

          > no to sie usmialam z tego twojego ex - powinnas to wpisac w watek "zlote mysli
          > ex" smile

          Uśmiałaś się, a ja mam zupełnie odmienne odczucia.
          Matka albo nie zdaje sobie sprawy z konsekwencji swoich zachowań, albo chce konfliktu i nie wiadomo, co jest gorsze. sad

          Osiągnęła taki sukces, że teraz ojciec dziecka już wie, że się do przeciwnika nie wysyła żadnej informacji, że nie warto współpracować z matką, bo wszystko ośmieszy na forum czy wśród znajomych, a być może to była nagrana sytuacja, żeby się pośmiać. To była również zwykła chamska nielojalność ze strony matki. Pozdrowienia dziecka była również próbą rozmowy ojca z matką może i zadawnionym żalem, ale wypadało wykorzystać, a nie ośmieszać. Jak można tego nie zrozumieć?
          W normalnym kraju po takiej akcji matki, na pewno byłby nakaz sądu rodzinnego terapii z zagrożeniem odebrania opieki nad dzieckiem. Być może ojciec też byłby zmuszony do mediacji i jakiś rozmów z matką przy specjaliście i do uzgodnienia planu wychowawczego.
          • ciociacesia dobrze sie dzis czujesz? 25.12.11, 22:51
            ja rozumiem ze zyjesz w swoim swiecie, ale bez przesady
            • altz Re: dobrze sie dzis czujesz? 25.12.11, 22:59
              ciociacesia napisała:

              > ja rozumiem ze zyjesz w swoim swiecie, ale bez przesady

              To jest dyskusja na poziomie samotnych mam. Przykre, myślę, że to wynika z niskiego poziomu empatii.
          • agpagp Re: agpagp 25.12.11, 22:58
            Altz odpuść sobie smile ja już wiem jaką masz tu rolę biednego żuczka który tak naprawdę nie wie czego chce... uważa że ma rację we wszystkim mimo że nie zna żadnej z nas smile w psychologii jest nawet nazwa na to smile
            p.s. być może inne będą się przejmowały a mnie to wisi że sobie obrałeś mnie za obiekt czułych ataków tongue_out i tak się z Tobą nie umówię big_grin
            • altz Re: agpagp 25.12.11, 23:01
              Żal mi Cię, ale przede wszystkim żal dziecka.
              Nic nie rozumiesz, szkoda nawet gadać.
          • gosiamamaeryka1 Re: agpagp 25.12.11, 23:34
            Altz mysle i mysle (sorry, ale nie mam capslocka, wiec i polskich liter), ale doslownie nie wiem, co napisac, bo czasami doslownie bredzisz glupoty
            rzeczywiscie opisujesz siebie jako takiego biednego zuczka, poszkodowanego, porzuconego i nieszczesliwego
            nie wiem, na ile jest to prawda, ale to ze ty tak masz, nie oznacza, ze kazdy eks kazdej z nas jest w takiej samej sytuacji - wrecz przeciwnie - znaczna wiekszosc naszych eksow jest z tej drugiej barierki - to oni porzucili, zdradzili, oczerniali, nie placa, nie chca sie spotykac z dziecmi itd. itp.

            co ma napisac ojciec/tata przed swietami? glupio sie pytasz
            a chociazby to, ze teskni, ze kocha, ze chcialby sie spotkac itp.
            dzieci naprawde czekaja - nie tylko na wizyty, nie tylko na kartkie, emaile, prezenty, telefony, ale nawet na smsy

            ale no przeciez ojciec nie bedzie pisal, bo przeciez pozniej przez tego smsa bedzie chory i pol roku
            jakos matka spokojnie wysyla smsa do dziecka - do starszego, gdy samo juz ma telefon - i jakos zadne z nich to nie odchorowuje
            ale to przeciez ojciec - jego boli kazdy wysilek zwiazany z jakimkolwiek kontaktem z dzieckiem - nawet to naciskanie na klawiature boli
            ale przeciez facet z bolem paluszka, z lekkim przeziebieniem umiera, wiec tym bardziej boli jakikolwiek wysilek wlozony, by cokolwiek nacisnac czy napisac

            a co dziewczyna ma myslec, gdy facet nie kontaktuje sie z dzieckiem w jakikolwiek sposob, nie pisze, nie dzwoni, nie placi alimentow?
            no tak, ale to przeciez wina matki, ze facet sie nie odzywa, bo ona musi pamietac, ze jak facet sprobuje sie skontkatowac, to go pozniej boli
            a moze facet pomysli i by sie kontaktowal z dzieckiem regularnie? a moze dziecku da telefon, by mogl bezposrednio do niego zadzwonic, gdy bedzie chcial? bez proszenia matki? nie bedzie wtedy wymowki, ze to matka zla, bo nie daje dziecko do telefonu, ze nie ma wymowek?

            odnosnie ojcow na co dzien - powinni byc
            ale niestety w wiekszosci sytuacji jest to tak, ze to oni nie chca kontaktu, ze to oni uciekaja, by nie przychodzic, przyjezdzac, dzwonic, pisac
            a pozniej biedacy obwiniaja swoje eks, ze nie pozwala im na kontakt z dzieckiem
            moj eks tez jest biedny poszkodowany, bo nie moze widziec dziecka, a probowal kiedys zadzwonic? przyjsc? napisac? nieeee, bo po co, bo on przeciez wie, ze mu nie dam dziecka - jego zdanie
            a skad ma wiedziec, co ja zrobie, gdy nie rozmawial ze mna? wiec jestem zdania, ze to faceci sobie ubzduruja w glowach, co chca, bysmy my zrobily, ze to juz wymowka dla ich sumienia, ze nie kontaktuja sie, bo przeciez i tak nie moga, wiec po co to robic, tracic czas, meczyc swoje sily na pisanie, dzwonie itp.

            kontakt ojca z dzieckiem jest dobry niezaleznie od czestotliwosci, ale od jakosci
            lepszy ojciec, ktory regularnie widuje dziecko co pol roku, majac tylko dla dziecka te 2-3 dni w calosci, na zabawy, na rozmowy, niz ojciec, ktory nie wiadomo, kiedy przyjdzie, na ile, po co, bo nawet nie rozmawia z dzieckiem

            • justynany Re: agpagp 26.12.11, 00:08
              w moim przypadku ja przez 5 lat zycia naszego dziecka codziennie prosilam ojca jego (wtedy mojego partnera) aby mial czas po pracy by zamiast sie gdzies szwedac przychodzil do domu i spedzal czas z dzieckiem, ale on wolal chodzic na spotkania z kolegami a potem kochanka.
              gdy sie dowiedzialam o kochance wyrzucilam z domu i pierwszy raz pojawil sie u dziecka po okolo 3 tygodniach choc prosilam wczesniej aby przyszedl
              nigdy mu nie zabronilam kontaktow z dzieckiem
              to on chcial sie nas pozbyc aby wrocic do kawalerskiego zycia bo bylismy przeszkoda dla niego bo zycie rodzinne to nuda...
              a to co altz pisze ze go boli jak wysle sms czy zadzwoni - no tak egoista!!! wyobraz sobie ze dziecko boli 2 razy bardziej jak nie zadzwonisz i nie wyslesz smsa
              • altz Re: agpagp 26.12.11, 00:56
                > a to co altz pisze ze go boli jak wysle sms czy zadzwoni - no tak egoista!!! wy
                > obraz sobie ze dziecko boli 2 razy bardziej jak nie zadzwonisz i nie wyslesz sm
                > sa

                A skąd Ty to wiesz?
                Dziecko zazwyczaj ma koło siebie rodzeństwo, czasami ciotkę, często babcię. Zazwyczaj panie trzymają się bliżej rodziny. A ojciec bywa, że zostaje sam, chociaż fakt, też znam panów, którzy wrócili do mamusi, więc i takie rzeczy się zdarzają.
                Może i czasami egoista, ale lepszy żywy egoista, niż martwy nieegoista, chociaż wtedy też nawet po samobójstwie byłby nazwany egoistą. wink
                Tak czy siak, facet jest egoistą. Tylko taki, który ma w czterech literach dziecko i wystarcza mu systematyczne spotkanie raz na dwa tygodnie, jest najlepszym ojcem. smile
            • altz Re: agpagp 26.12.11, 00:50
              Czuję się, jakbym pisał z przedszkolakami, bo na takim infantylnym poziomie jest tutaj dyskusja. Jakieś sugerowanie żuczków, umierania z przeziębienia, bólu paluszka i inne brednie. Po co to? Jak można Was poważnie traktować?

              A ja się starałem zupełnie co innego napisać i nie zostałem zrozumiany albo specjalnie przekręcony. Nie piszę, że mężczyzna jest żuczkiem, świnią, osłem, ani nie piszę tak o kobiecie. Właśnie chciałem napisać coś zupełnie odwrotnego, że mężczyzna też jest człowiekiem i ma swoje uczucia i ja rozumiem, że nie chce się bawić w takie poniżenie, jakie jest mu fundowane.
              Jasne, że sytuacje są różne, czasami panowie idą na łatwiznę i nie chcą jakiegokolwiek obciążenia. Zresztą tak samo często idą na łatwiznę kobiety, gdy nie chcą, żeby "im" ktoś w życiu przeszkadzał.

              > ale no przeciez ojciec nie bedzie pisal, bo przeciez pozniej przez tego smsa bedzie
              > chory i pol roku
              Pół roku nie, ja tak nie pisałem, ale miesiąc jest z głowy, a pracować trzeba, choćby na alimenty, więc trzeba jakoś funkcjonować psychicznie.

              > jakos matka spokojnie wysyla smsa do dziecka - do starszego, gdy samo juz ma telefon > - i jakos zadne z nich to nie odchorowuje
              Matka wysyła, jak już dziecko jest na studiach. Kobiety są chronione przed takimi problemami.

              > a co dziewczyna ma myslec, gdy facet nie kontaktuje sie z dzieckiem w jakikolwiek
              > sposob, nie pisze, nie dzwoni, nie placi alimentow?

              Jednym tchem z alimentami? wink
              Jeśli nie uczestniczy w finansowaniu, a może, to możliwe, że mu po prostu nie zależy. Ale wtedy też bym się zastanawiał, dlaczego?

              > no tak, ale to przeciez wina matki, ze facet sie nie odzywa, bo ona musi pamietac, ze
              > jak facet sprobuje sie skontkatowac, to go pozniej boli

              Ja rozumiem, że ktoś nie chce się kontaktować albo mieć widzenia, jeśli mu się odmawia możliwości normalnego uczestniczenia w życiu dziecka. Znam takie historie, część rodziców odpuszcza, bo nie chce walczyć z matką dziecka i często z teściową przed sądem.

              > a moze dziecku da telefon, by mogl bezposrednio do niego zadzwonic
              Ale wtedy dziecko musi być już nastolatkiem. Trudno oczekiwać, żeby 4-latek miał swój telefon, potrafił przez niego rozmawiać i potrafił przeciwstawić się matce, gdy ta chce mu zabrać ten telefon. To nierealne.
              Zazwyczaj kontakty z rodzicem są skazane na ciągłą inwigilację matki przy obecnych ustaleniach sądowych.

              > a probowal kiedys zadzwonic? przyjsc? napisac? nieeee, bo po co, bo on przeciez wie,
              > ze mu nie dam dziecka - jego zdanie
              > a skad ma wiedziec, co ja zrobie, gdy nie rozmawial ze mna? wiec jestem zdania, ze to
              > faceci sobie ubzduruja w glowach
              Być może jesteś takim rodzicem, któremu zależy na dobru dziecka. Niestety, sam znam wiele sytuacji, gdy co innego się mówiło, a co innego jest w życiu. Matka niby nie utrudnia, bo ma powody, które sama wymyśla i czuje się w pełni w porządku odmawiając. Mnie to też spotkało, chociaż nigdy bym się tego nie spodziewał po tej osobie, bo latami zupełnie co innego mówiła.

              Budowanie więzi podczas spotkań co dwa tygodnie jest nierealne. Trzeba być z tym dzieckiem prawie na co dzień, żeby żyć życiem tego dziecka, ale również, żeby dziecko widziało ojca w pracy, na zakupach, w domu czy podczas czasu wolnego. To, co proponujecie, to jest patologia.
              • ciociacesia a ty myslisz ze ja nie jestem chora 26.12.11, 11:55
                jak dziecko placze i pyta czemu tata nie odbiera telefonu, dlaczego nie przyjezdza na dzien ojca chociaz obiecal? dla mnie to przeciez bułka z masłem i spływa jak po kaczce. phi
                • altz Re: a ty myslisz ze ja nie jestem chora 26.12.11, 13:10
                  ciociacesia napisała:

                  > jak dziecko placze i pyta czemu tata nie odbiera telefonu, dlaczego nie przyjez
                  > dza na dzien ojca chociaz obiecal? dla mnie to przeciez bułka z masłem i spływa
                  > jak po kaczce. phi

                  Pewno nie spływa, ale o tym też warto rozmawiać. Tutaj na forum obowiązuje jakaś głupia maniera pisania odwrotnie, niż się myśli, to są trudne rzeczy i warto pisać wprost, nie tylko obśmiewać.
                  Jeśli zgadzasz się na zabranie dziecka na miesiąc do ojca bez żadnych warunków, to jesteś w porządku. Często jest jednak tak, że kobieta mówi "ja bym nie wytrzymała dnia bez dziecka", a ojcu proponuje oglądanie dziecka przez 2 godziny w tygodniu. Tu jest konflikt. Z biegiem czasu dziecko ma swoje życie mocno związane z życiem matki, a spotkania z ojcem są jak wizyta w kinie. A przecież dziecko powinno mieć własne życie i coraz więcej tego własnego, niż wspólnego.
                  Ja jestem chyba jakiś głupio naiwny, zawsze szukam jakiś dobrych cech u ludzi, nawet u kobiet jakoś staram się wytłumaczyć ewidentny egoizm i świństwa, u facetów również i nie łykam najprostszych i wygodnych tłumaczeń. Dlatego się zastanawiam nad motywami postępowania.
            • oliwija Re: agpagp 26.12.11, 16:00
              wiesz altz.. moj ex maz kiedy mała miała moze poł roku zapowiedzial mi ze jak tylko zacznie chodzic do szkoly to on ja nauczy palic a przynajmniej da do spróbowania tego wątpliwej jakosci rarytasu... na moje pytanie po co to dziecku?
              powiedzial,że w zyciu wszystkiego trzeba spróbowac..... on zaczal plaic majac 6 lat.....

              no cóż....
              • altz Re: agpagp 26.12.11, 16:03
                Śmieszna anegdotka, tylko kontekstu nie rozumiem.
    • justynany Re: Życzenia, prezenty dla dziecka 26.12.11, 00:13
      mnie osobiscie bardzo boli jak ojciec mojego syna sie z nim nie kontaktuje
      bo wiem jak ciezko musi byc mojemu malemu bez ojca
      i wiem ze gdybym zabronila im kontaktow to moj syn by na tym bardzo ucierpial
      ale moj ex nie mial nawet czasu wejsc na skype w dniu urodzin synka bo jego dziunia byla w domu i bylaby zla ze on siedzi na skype z nami ( ona ma jakas jazde jezeli chodzi o mnie i jest strasznie zazdrosna)
      • joasia75-1 Re: Życzenia, prezenty dla dziecka 26.12.11, 12:43
        Ojciec moich córek zrobił przelew na moje konto jako prezent dla dzieci.Na moje sms-owe pytanie czy nie zamierza się do dzieci odezwać w Święta lub przyjść odpowiedział sms-em,że zmienił w listopadzie wiarę i on nie obchodzi od teraz Świąt.
        • od.czasu.do.czasu Re: Życzenia, prezenty dla dziecka 26.12.11, 16:40
          Hahahahha
    • makbyt Re: Życzenia, prezenty dla dziecka 26.12.11, 14:14
      Nie zlożył życzeń tylko odpowiedział na smsowe życzenia córki. Nie odzywam się do niego i nie rozmawiam z nimod września. W piątek zadzwonił i pytał co kupić pod chonikę i zadał pytanie co ze świętami. W związku z tym że od miesiąca mimo że jest bezrobotny nie zadzownil ani nie przyszedł do córki a na koniec listopada powiedział 7latce ze przez to ze ją musi do szkoly wozić bo ja zostawiam corkę samą w domu i na 6rano jadę do pracy a on tylko 2 razy w tygodniu przyjeżdzal po nia stracil właśnie pracę powiedzialam ze na swięta nie przywioze mu jej. Nie zaproponowal spaceru ani spotkania ani w pierwszy ani w drugi dzień.
      Szczytem jego chamstwa było to że w niedzielę córka szla do jego siestrzenicy a swojej kuzynki a ojciec nawet nie zaproponował ze po nią przyjdzie i spędzi z nią czas na tym spacerze do kuzynki. Zawiozlam i odebralam osoboście.
      Co mnie boli? Boli mnie to jawne takie beztroskie , chamskie, ordynarne lekceważenie własnego dziecka, Ten brak chęci na jakiekolwiek zaangażowanie, uczestniczenie w życiu dziecka.
      Dziecko ma byc podane , ubrane wypchnięte za dzrzi i po godziinyym spacerze spowrotem je oddaje jak przedmiot. To strasznie boli.
      Córka na gwiazdkę dostała wrotki. Wogole sie nimi nie zainteresowała.
      • od.czasu.do.czasu Re: Życzenia, prezenty dla dziecka 26.12.11, 16:46
        Czyli w zasadzie nie powinien mnie dziwić brak życzeń na roczek i Święta, jak równie z to że widział córkę raz w życiu na oczy i więcej nie chce
        • oliwija Re: Życzenia, prezenty dla dziecka 26.12.11, 18:21
          nie byla to anegdotka... on mowil powaznie .... wtedy... teraz wszytsko co wyplynie z jego ust to brzmi jak anegdotka.... do kabaretu sie nadaje
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka