czytam wasze posty

05.06.04, 22:17
Czytam wasze posty i posty na macochach, szukajac rozwiazanie, promyka
optymizmu, pociechy ze jakos bedzie. Z tym , ze jak dotad nie zauwazylam
nikogo kto bylby w sytuacji podobnej do mnie. Na macochach krytyka eks zon
ktore wyciagaja od swoich eks mezow pieniadze. Straszne obrzydliwe
materialistki. Nikt nie poruszyl jednej sprawy, a moze nie zauwazylam. Czasem
bywa tak, ze kobieta "oddaje sie" rodzinie. Latami nie pracuje zawodowo.
Rodzac, wychowujac dzieci i robiac inne bardziej domowe rzeczy. Po 20 latach
takiego zycia, kto dzis ja przyjmie do pracy? Mieszkam w krakowie. Zostaje
sama z 4 dzieci. Tak , czworka. Nie wiem czy ktoras z was jest w takiej
sytuacji. Nie pracowalam i nie mam szans na znalezienie pracy. Bede potepiana
eks zona , na ktorej bedzie psy wieszac next, bo ja bede ich nowej rodzinie
zubazac budzet domowy. Pozdrawiam wszystkie.
    • e-milia44 Re: czytam wasze posty 05.06.04, 22:21
      Wiesz, nie jestem w takiej sytuacji. Ale powiem jedno - olej to! Nalezy Ci się
      jak przysłowiowa psu zupa, po latach ciężkiej pracy. To że facet się
      wyprowadza, nie znaczy, że dzieci juz nie jego. Olej babę i walcz o swoje!
      Pozdrawiam.
    • cartoon_network Re: czytam wasze posty 05.06.04, 22:28
      w takiej sytuacji masz prawo również do alimentów na siebie, nie tylko na
      dzieci. Mąż będzie musiał Ci płacić do końca życia. Akurat znam taki przypadek
      z Krakowa. Przydałoby się jeszcze jakieś zaświadczenie lekarskie, najlepiej o
      nerwicy.
      Aha... Twoje ewentualne nowe zamążpójście skasuje alimenty na Ciebie.

      pozdrawiam
      • mam_kaprys Re: czytam wasze posty 05.06.04, 22:36
        Nie mam nerwicy ani zadnej innej choroby , wiec zaswiadczenia lekarsie
        odpadaja. Piszac to chcialam zwrocic uwage, ze niektorym bardzo latwo
        powiedziec: niech eks sie ruszy do pracy. A to nie jest zawsze takie proste. A
        moze jednak znajduja sie tu jakies eks z liczba dzieci wieksza niz przewiduja
        polskie normy?
    • mam_kaprys Re: czytam wasze posty 05.06.04, 22:37
      Cartoon, a zdanie o moim ewentualnym zamazpojsciu to chyba zart. Z ta iloscia
      dzieci? Kpisz sobie ze mnie.
      • cartoon_network Re: czytam wasze posty 05.06.04, 22:48
        nie kpię. Dlaczego stawiasz się w sytuacji kogoś gorszego?
        Zacznij siebie lubić i doceniać. Urodziłaś i wychowałaś czwórkę dzieci. To
        wieki sukces.
        • mam_kaprys Re: czytam wasze posty 05.06.04, 22:54
          Alez nie uwazam sie za kogos gorszego. Tylko patrze realnie. Zobacz jakie
          problemy bywaja z alceptacja jednego "cudzego" dziecka. Ja mam 4 razy tyle:-
          ).Zreszta to nie o tym chcialam pisacsmile
          • e-milia44 Re: czytam wasze posty 05.06.04, 23:04
            Mimo wszystko - jak mówi moja znajoma - jak Cię ktos pokocha to i z czwórką.
            Ona miała dwójkę i wyszła powtórnie za mąż. (Choc i tak się później
            rozstała...) Rozumiem, że nie jest to proste. Ja mam jednego dzieciaczka i mam
            nadzieję, że jeszcze pokocham z wzajemnością jakiegos mężczyznę.
            Do rzeczy - zdaję sobie sprawę jak trudno jest znaleźć prace osobie dojrzałej
            bez doświadczenia zawodowego. Teraz trzeba je zdobywać praktycznie juz na
            studiach. Ale nie martw sie tym, cartoon ma rację - należą Ci sie od męża
            alimenty. Nie piszesz w jakim wieku są dzieci. Nie są jeszcze samodzielne?
            Piszesz, że 20 lat zajmowałaś się domem...
          • cartoon_network Re: czytam wasze posty 05.06.04, 23:06
            czworo dzieci smile chyba Ci nie pomogę, bo znam tylko jeden taki wypadek, i to
            odwrotny. To mężczyzna został z czwórką dzieci. Przyznano mu alimenty, i
            pracuje na czarno - jest murarzem. Ale wychowaniem dzieci zajmują się głównie
            jego kuzynki.
            Natomiast kiedyś znałem jedną panią, która wychowywała sama czwórkę dzieci.
            Zdaje się, że z kilku związków. No i zaszła w ciążę, urodziła piąte dziecko, o
            którym mówiła, że jest tylko jej, bo każdy wywierał na nią presję aby usunęła.
            Ja ją poznałem gdy ona starała się o lipną rentę, nie wiem czy dostała w końcu.
            Zapytałem ją kiedyś jak sobie radzi sama z piątką dzieci, a ona z radością "ty
            wiesz jak w domu jest wesoło?!".
    • stynka Re: czytam wasze posty 05.06.04, 23:15
      Moja mama miała mnie jedną, ale tak jak Ty poświęciła się domowi. Było
      wysprzątane, posiłki wielodaniowe na czas, organizowane w domu przyjątka;
      kapcie podane, drinczek nalany itd, itp... Po kilkunastu latach małżeństwa
      została sama z dorastającą panną, bez zawodu, bez pracy. Coś tam podłapała
      (czasy były jeszcze dawne), ale nie na wiele to starczało... Problemy finansowe
      są do dziś.
      "Sama sobie jest winna" - tak pomyślą sobie niektóre z Was. A ja uważam, że
      wina leży po stronie tego, który przyrzekał, obiecywał, papiery w urzędzie
      podpisał, coby tylko mieć w domu służącą, po czym ze składanych obietnic się
      nie wywiązał.
      A kolejna żona mojego ojca? Taki obrazek: stoimy w kolejce do kasy, chcę płacić
      za zakupy; ona na to wyciąga portmonetkę, ja prostestuję. "A co? Stać mnie na
      to!" - słyszę.
      Mojej matki nie stać.
      Moja matka jest sama sobie winna. Bo kochała - za bardzo, bo wierzyła - za
      bardzo, bo chciała jak najlepiej - za bardzo, bo się starała, bo była na każde
      zawołanie, bo nie umiała postawić swoich wymagań, tylko godziła się na
      zbieranie ochłapów ze stołu życia.
      A ja? Wtedy miałam 14 lat, teraz mam 32. Boli do dziś i nie przestanie.

      mam_kaprys, z Twojego krótkiego postu wyczuwam, że jesteś silna. Podziwiam Cię.

      stynka
      • e-milia44 Re: czytam wasze posty 05.06.04, 23:30
        Stynka, jak boli to co napisałaś. "Sama sobie winna..." To tak jak mówić "po co
        w ciążę zaszła..." albo "to po co maja tyle dzieci skoro ich nie stać..."
        Okropność. Tutaj nie ma pytania "po co". Co najwyżej "dlaczego". I tak jak
        piszesz, bo kochała za bardzo, bo sie poświęciła. Wiesz u mnie tak nie było,
        natomiast problem wzajemnego zaufania (braku zaufania) nie jest mi obcy. Ja
        bardzo chciałabym móc zaufac komuś na tyle, zeby przez jakiś czas przynajmniej
        poświęcić sie domowi. I w sumie tak niby było - w ciąży nie pracowałam
        (sporadycznie), no ale był macierzyński. Marzyłam o tym żeby ze 3 lata
        posiedzieć z dzieckiem w domu - bo z życia zawodowego tak wogóle nie chcę
        rezygnować. Moje dziecko nie było planowane i skończyło sie to tak, że teraz
        wychowując go sama dopiero staję samodzielnie finansowo na nogi. (Też można
        powiedzieć, że sama tego chciałam - tak, nade wszystko chciałam mojego synka i
        nic nie skłoniłoby mnie do podjęcia innej decyzji - to ja odeszłam, bo nie
        mogłam juz dłużej życ w tym układzie). Ale jestem młoda, zdolna, wiem, że sobie
        poradzę, choć bywa ciężko. Robie wszystko zeby móc pracowac w domu i być z moim
        synkiem. Bardzo chciałabym miec jeszcze przynajmniej jedno dziecko. Ale nie
        wiem czy zdecyduje się na nie nie mając pewności, że jakby co to będę w stanie
        sama moje dzieci utrzymać...
        • mam_kaprys Re: czytam wasze posty 05.06.04, 23:37
          Ale ja nie skarze sie na ilosc moich dzieci. I gdybym mogla cofnac czas,
          chcialabym je wszystkie. Tak samo nie narzekam na lata, ktore spedzilam z nimi,
          choc teraz jestem w takiej sytuacji ze czuje sie dosc bezradnie. Wierze w to,
          ze moje dzieci sa takie jakie sa (czyli wspaniale) wlasnie dzieki temu ze tyle
          czasu moglam im poswiecac. Mi chodzi caly czas o glosy potepiajace eks zony bo
          ciagna od biednych mezow wiecej i wiecej pieniadzy, a nowe rodziny na tym
          cierpia. Nieraz eks zony nie maja innego wyjscia.
          • e-milia44 Re: czytam wasze posty 06.06.04, 12:36
            mam_kaprys napisała:

            > Ale ja nie skarze sie na ilosc moich dzieci. I gdybym mogla cofnac czas,
            > chcialabym je wszystkie. Tak samo nie narzekam na lata, ktore spedzilam z
            nimi,
            >
            > choc teraz jestem w takiej sytuacji ze czuje sie dosc bezradnie. Wierze w
            to,
            > ze moje dzieci sa takie jakie sa (czyli wspaniale) wlasnie dzieki temu ze
            tyle
            > czasu moglam im poswiecac. Mi chodzi caly czas o glosy potepiajace eks zony
            bo
            >
            > ciagna od biednych mezow wiecej i wiecej pieniadzy, a nowe rodziny na tym
            > cierpia. Nieraz eks zony nie maja innego wyjscia.


            Mnie chodzi dokładnie o to samo smile
    • lideczka_27 Re: czytam wasze posty 05.06.04, 23:46
      Dzieci nie będą "zubażać" budżetu ojca, bo to jego, pardon za określenie,
      zasrany obowiązek na nie łożyć, niezależnie od tego, czy mieszka z nimi czy
      nie. Rozumiem też, że decyzja o rozstaniu należała do niego? Jeśli więc rozwód
      jest wynikiem jego zaangażowania w "nowe", to powinien ponieść konsekwencje
      wyboru. Do pozostania w związku, do miłości nikogo się nie zmusi (no chyba, że
      szantażem), ale teraz powinny nastąpić jakieś najbardziej możliwie sprawiedliwe
      rozwiązania dla Ciebie. Przede wszystkim warto pomyśleć o tym, by mąż płacił
      alimenty także na Ciebie - tego nie wolno odpuścić.

      Wiem, że teraz jesteś rozgoryczona i masz prawo myśleć, że dzieci to dla
      niektórych zbędny balast. Ale to nieprawda. Mój kuzyn ożenił się z kobietą,
      która miała trójkę dzieci. Do tego jest od niego starsza o 14 lat - gdy się
      pobrali on miał 24. Wspólnych nie mają, bo jej się już nie udało donosić żadnej
      ciąży. Obecnie jest już potrójnym młodym dziadkiem smile A ojczymem, czy nawet
      ojcem był cudnym. Więc to nie jest tak, że dziecko stanowi przeszkodę, czy jest
      postrzegane jako "podgryzacz budżetowy".

      Taka historia jak Twoja zawsze utwierdza mnie w przekonaniu, że dożyliśmy
      czasów, gdy kobieta we własnym interesie nie powinna poświęcać wszystkiego dla
      rodziny. Jesteśmy chyba skazane na niezależność. Dlatego też zdecydowana
      większość matek studiuje, lub już studia skończyła. Żyję w bardzo udanym
      związku. Mąż i dzieciaki są dla mnie wszystkim. Ale nie zostanę w domu na
      dłużej. Pomijając, że lubię swoją pracę i przydałby się dodatkowy grosz, bo
      mamy bardzo skromniutki budżet, to najzwyczajniej w świecie chcę mieć pewność,
      że w przyszłości nie będę od nikogo zależna. Ufam, ale żyję wg zasady "umiesz
      liczyć, licz na siebie...".

      Czy to już przesądzone? Mąż odszedł, wyprowadził się, ma już babkę, czy
      zachciało mu się być wolnym? Czy zdecydowałaś się na rozwód z orzekaniem o
      winie?

      Pozdrawiam ciepło
      Lida

      I nie złość się na macochy, nie wszystkie są takie złe wink
      • mam_kaprys Re: czytam wasze posty 05.06.04, 23:51
        Wyprowadzil sie. Ma kogos z kim nie mieszka. Nie chce orzekania o winie. Nie
        chce szarpania w sadzie.Pytasz czy to przesadzone. Mysle , ze moglabym
        go "zatrzymac", ale nie chce. Bez wdawania sie w szczegoly. Nie zeby byl zly.
        Ale za duzo padlo miedzy nami slow, za duzo sie wydarzylo. Wybaczac mozna ( i
        mysle o 2 stronach), ale ja osobiscie nie potrafie wyczyscic pamieci. Tak wiec
        to nieodwolalne.
        • lideczka_27 Re: czytam wasze posty 06.06.04, 00:01
          Rozumiem. Ale wobec tego jeśli nie ułożycie sobie finansów "honorowo", to on
          obowiązku płacenia na Ciebie mieć nie będzie (chyba, że się mylę, ale mam
          prawie pewność, że rozwód z winy męża jest podstawą do płacenia alimentów na
          żonę i ustaje wraz z jej powtórnym zamążpójściem). W jakim wieku są Wasze
          dzieci?
          • kamila77 Re: czytam wasze posty 06.06.04, 00:14
            Jesli rozwod jest z orzeczeniem o winie, to alimenty przysluguja Ci niezaleznie
            od tego, czy twoja sytuacja materialna w zwiazku z rozwodem sie pogorszyla.
            Prawo do ich otrzymywania masz wtedy do konca zycia pana byłego.
            Jesli rozwod jest bez orzekania o winie, to alimenty naleza Ci sie, jesli
            rozwod spowodowal pogorszenie syt. mat. Prawo do alimentow masz wtedy przez 5
            lat od czasu orzeczenia rozwodu.
            Tracisz przy wyjsciu za mąż.

            Osobiscie radze wystapienie o orzeczenie winy. Boleć nie boli za bardzo (rozwod
            to i tak ciezkie przejscie, wiec zalatwisz to 'po jednych nerwach') a korzysc
            miec bedziesz.
            Pozdrowienia dla dzieciakowsmile
            • chalsia Re: czytam wasze posty 06.06.04, 00:30
              Sprostuję Kamillę.


              > Jesli rozwod jest z orzeczeniem o winie, to alimenty przysluguja Ci
              niezaleznie
              >
              > od tego, czy twoja sytuacja materialna w zwiazku z rozwodem sie pogorszyla.

              Przysługują (do czasu śmierci eksa albo Twojego drugiego zamążpójścia) tylko,
              gdy sytuacja materialna pogorszyła się w związku z rozwodem ale mogą opiewać na
              kwoty takie , by przywrócić poziom życia z czasów małżeństwa. Można o nie
              wystąpić w dowolnym momencie od rozwodu - nie ma ograniczeń czasowych.

              > Jesli rozwod jest bez orzekania o winie, to alimenty naleza Ci sie, jesli
              > rozwod spowodowal pogorszenie syt. mat. Prawo do alimentow masz wtedy przez 5
              > lat od czasu orzeczenia rozwodu.
              > Tracisz przy wyjsciu za mąż.

              Tak, ale to pogorszenie musi być poważnym pogorszeniem (czyli nie to, że gorzej
              się żyje bez drugiej pensji męża w domu ale utracenie pracy przez matkę albo
              ciężka choroba).

              Również radzę byś się nie oglądała na to co on chce, tylko zrobiła tak, by było
              korzystniej dla Ciebie (czyli rozwód z orzekaniem o winie).

              Pozdrawiam,
              Chalsia
              • mam_kaprys Re: czytam wasze posty 06.06.04, 09:34
                Dziekuje , ze w ogole odezwalyscie sie. Brakuje mi ludzi. Odizolowalam sie
                przez te lata i teraz zbieram tego zniwo.
                Uciekam na spacer.
              • joannab-o Re: czytam wasze posty 06.06.04, 11:23
                Można o nie
                > wystąpić w dowolnym momencie od rozwodu - nie ma ograniczeń czasowych

                Chalsiu chyba roszczenie alimentacyjne przedawnia sie po 3 latach, tak jak
                inne. Potem można by ich dochodzić tylko w wypadku dalszego pogorszenia
                sytuacji.

                U mnie w rodzinie jest taka sama sytuacja jak u mam_kaprys. Dziewczyna została
                z trójką dzieci, małżonek, który od kilkunastu lat pracował w Rosji I zawsze
                miał wrócić "jak zarobi" zdecydował, że nie wróci, a ona niech pójdzie do
                pracy...
                Najstarszy chłopiec jest upośledzony umysłowo, dwoje pozostałych też choruje, a
                ona jest po 40tce i nigdy nie pracowała. Mogła oczywiście, nawet wychowujac
                samodzielnie trójke, ale to przeciez była umowa, do diabła.
                Nawet kochająca mamusia orzekła, ze postąpił jak świnia.

                Trzymaj się i miej gdzieś cudze opinie.
                joanna
    • maminka_wiktorynki Re: czytam wasze posty 06.06.04, 22:32
      Nie wiem w jakich stosunkach rozstaliście się z mężem, ale domyślam się iż
      dzieci są "w miarę" podrośnięte, co mąż by powiedział na to, żeby poszły do niego?
      Każda "macocha" jest mądra jak dzieci zostają z eks, a ona może psioczyć ile to
      ta eks wymaga...przecież dzieci to prawie nie jedzą i prawie nie potrzebują
      ubrań i w ogóle bardzo mało pieniędzy na nie trzeba. Ciekawe czy tak bardzo
      atrakcyjny byłby dla niej (->Twojego męża drugiej) z czwórką dzieci? A niby
      czemu to Ciebie ma uwiązać w biedzie i każdy grosz dawać trzęsącą ręką? Wiadomo
      ile jest pracy przy jednym dziecku a co dopiero przy czwórce, a na dodatek gdzie
      znaleźć pracę bez doświadczenia i to taką,żeby jeszcze dzieci nie zaniedbać?
      Rozpatrywałaś możliwość zamieszkania dzieci z ich ojcem?
      • ada296 Re: czytam wasze posty 06.06.04, 23:08
        gdzieś było o "honorowym" załatwieniu spraw finansowych
        może niekoniecznie na temat ale się wypowiem
        Kaprys - chciej jak najwięcej pieniędzy na dzieci
        trudno jest potem podwyższyć alimenty
        zajmuje to sporo czasu i nerwów

        ja się przejechałam na "honorze" exa
        zawód ma taki, że nie wykazuje dużych dochodów mimo, że przychody ma duże
        więc przed rozwodem ustaliliśmy, że ja będę miała zasądzoną niewielką kwotę a
        on i tak będzie mi dawał dużo więcej
        uwierzyłam - w końcu to miały być pieniądze na jego dzieci
        dał raz
        potem już tylko to co w wyroku było zasądzone

        nie występowałam o podwyższenie alimentów
        mam dobry status materialny i moim dziecion pieniądze tatusia nie sa potzrebne
        do szczęścia

        Kaprys i tutaj jeszcze te byłe żony nie są źle traktowane
        gorzej jest na forum "macochy"

        pozdrawiam i trzymaj się smile
Pełna wersja