Dodaj do ulubionych

rozpada się mój świat

18.06.04, 13:09
Cześć dziewczyny.
Od razu wyjasnię, że piszę pod innym nickiem niż mam normalnie na edziecku.
Mam nadzieję, że Wam to nie przeszkadza. Może kiedyś się "ujawnię", ale teraz
nie jestem jeszcze na to gotowa.
Tak na dobrą sprawę, to nawet nie wiem od czego zacząć. Po dwóch latach
kłótni, awantur mniejszych i większych, godzenia się "na chwilę" mam już dość
takiego życia. Chcę odejść, ale boję się jak sobie poradzę z samotnością, a z
drugiej strony...tak właściwie to niewiele sie zmieni jak zostanę sama. Dalej
będę sama chodzić na spacery z dzieckiem, sama będę dbać o mieszkanie (nie
chcę pisać dom, bo zaraz zaczynam płakać), sama będę opiekować sie dzieckiem,
sama będę się martwić o opłaty, o to co zrobić na obiad, sama będę sprzątać i
wnosić wózek na III piętro. Nikt nie będzie mi mówił że jestem beznadziejna,
głupia, brzydka, gruba, że kradnę (usłyszałam to jak wzięłam na chwilę
ołówek, taki najzwyklejszy, bo musiałam coś szybko zanotować), że nie dbam o
dom, że źle wychowuję dziecko, że jestem oziębła (ale jak tu iść do łóżka z
kimś, kto rano wyzwie mnie od najgorszych? Kilka razy uległam a potem z
obrzydzeniem patrzyłam sobie w twarz). Nikt nie będzie się ze mnie wyśmiewał,
poniżał, nie będę traktowana jak szmata..Jak siedzę sama w pokoju i słyszę że
on przechodzi korytarzem, albo wchodzi do pokoju to zaczyna boleć mnie
brzuch, jest mi niedobrze, podskakuję na krześle ze świadomością, że zaraz na
pewno usłyszę coś przykrego. To nawet nie jest tak, że on wyzywa mnie od
kurew, czy coś podobnego. Po prostu wbija mi szpile tak żeby nie było śladu
zewnętrznie, ale ból wewnątrz jest duży. Taka domowa odmiana mobbingu.
Najbardziej męczy mnie ta huśtawka, jak on jest w dobrym humorze, to i zagada
normalnie i przytuli, a jak coś pójdzie nie po jego myśli to wiem że będzie
awantura, pod byle jakim pretekstem. Mam dość życia od kłótni do kłotni.
Powiedział mi nie raz, że mnie nie kocha, że mnie nienawidzi, że załuje że
mnie poznał. I to nawet nie w ferworze awantury (wiadomo, pod wpływem nerwów
każdemu zdarzy się chlapnąc coś czego potem się załuje), tylko na spokojnie,
na zimno. Od dawna nie rozmawiamy, właściwie, to oprócz dziecka nie mam z kim
pogadać, on jak tylkko wróci do domu to siada do kompa i całymi godzinami
siedzi na gg. Kilka razy przeczytałam jego archiwum. Czułam się jakbym w łeb
czymś ciężkim dostała. Obcym dziewczynom opisuje co sie u nas dzieje, jaka to
ja jestem wredna, o naszym dziecku, one każa małego ucałować od "cioci Oli"
np. A on pisze, że mnie nie kocha, ale zamierza ze mną mieszkać i "dogadywać
się" i po kryjomu sie z kimś spotykać, bo "jemu się też coś od życia należy".
Jest mi tak bardzo źle i ciężko, a nie mam się komu wypłakać. Wstyd mi. Za
niego. Za swoją głupotę. Wstydzę się że jestem gruba, głupia, brzydka. Tak
bardzo potrzebuję, żeby mi ktoś powiedział, że wszystko będzie dobrze. Co mam
zrobić, żeby się pozbierać? Żeby kazać mu się wyprowadzić i pozwolić na to a
nie żebrać o jeszcze jedną szansę, o uczucie. Jak znowu uwierzyć w siebie?
Obserwuj wątek
    • virtual_moth Re: rozpada się mój świat 18.06.04, 13:24
      Jakże Cię rozumiem!
      Przeżywałam jota w jotę to samo.
      Samotność z drugim człowiekiem, samotne spacery, samotne dbanie o finanse i
      dom. Te szpile wbijane, ten strach przed jego złym humorem.
      No i komputer. Całymi dniami siedział na czacie i gg, pisywał z różnymi
      dziewczynami (potem dopiero dowiedziałam się, że nie na pisywaniu się kończyło:-
      /), zwierzał im się, pisał im jak to musi się opiekować Małą, bo ja wszystko
      olewam (!!!!!!!!!).
      Był czas, że próbowaliśmy wszystko ratować, ale na nic się to zdało.

      Przeprowadziłam się do mojej mamy, ale Tobie tego nie radzę. Traktuj to jako
      ostatnię deskę ratunku, staraj się ułożyć życie na własny rachunek.

      Pozdrawiam i trzymam za Ciebie kciuki!
    • carri Re: rozpada się mój świat 18.06.04, 13:30
      Wiesz co, serce pęka i nóż w kieszeni się otiwera, jak czytam Twojego posta.
      Dziewczyno, czego Ty się boisz? Przecież gorzej być nie może! No chyba, że
      czekasz, aż Cię pobije i zacznie sobie kogoś do domu sprowadzać?
      Przepraszam, że tak ostro, ale ten s.. wogle Cię nie szanuje i z tego, co
      piszesz, to tylko się zabijasz siedząc z nim. A przecież masz dziecko, które
      Cię potrzebuje. Musisz dbać o siebie! A jeśli teraz we wszystkich problemach
      jesteś sama, to jak go wreszcie pogonisz, będziesz mogła przy najmniej się
      trochę uspokoić, będziesz miała czas dla przyjaciół.
      Wierz mi, jestem ostanią osobą, która namawia do rozwodów, bo mój świat się
      zawalił, gdy mąż mnie zostawił, ale Twój już jest w gruzach. Może być tylko
      lepeiej. Głowa do góry!
    • virtual_moth I jeszcze 18.06.04, 13:34
      traf-fic napisała:

      Co mam
      > zrobić, żeby się pozbierać? Żeby kazać mu się wyprowadzić i pozwolić na to a
      > nie żebrać o jeszcze jedną szansę, o uczucie. Jak znowu uwierzyć w siebie?

      Wiara w siebie nadejdzie później. Pierwszy warunek - musisz od niego odejść. To
      najtrudniejsze, bo akurat ten krok musisz podjąć będąz JESZCZE w złej kondycji
      psychicznej. Dlatego wydaje się tak trudny do zrobienia.
      Nikt Cię teraz nie przekona, że nie masz powodów do niskiej samooceny. Sama
      musisz w to uwierzyć, ale to nastąpi w miarę upływu czasu. Wiedz jednak, że
      nastąpi na pewno.
      Może sił doda Ci fakt, że aby odzyskać równowagę psychiczną i wiarę w siebie
      MUSISZ przerwać tę sytuację. Nie pozwól, aby on zrobił to za Ciebie, niech wie,
      że jesteś odrębną, niezależną, samodzielnie myślącą jednostką. Teraz nawet do
      głowy mu nie przyjdzie, że mogłabyś od niego odejść. Traktuje Cię jak coś
      pewnego, niezmiennego, zależnego od niego. Daj mu dowód na to, że baaaaardzo
      się myli.

      Pozdrawiam
    • fasolka_70 Re: rozpada się mój świat 18.06.04, 14:54
      Traf-fic!
      Przeczytałam Twojego posta i zimno mi się zrobiło. Przypomniał mi się dom
      mojego dzieciństwa. Jak bolał mnie brzuch kiedy przekraczał próg mieszkania:
      inteligentny, miły, przystojny, wykształcony i bardzo kulturalny TATA. Jak był
      w dobrym chumorze było super. Ale był w nim nieczęsto. Przez lata maltretował
      psychicznie moją mamę a kiedy stanęłam w jej obronie również mnie. Moja mama
      jest bardzo silną i energiczną osobą, która wiele w życiu osiągnęła, mimo, że
      mogła liczyć tylko na siebie. Przez lata całe wmawiał jej, że jest nikim. Że
      nic nie potrafi, do niczego się nie nadaje, nikt jej nie ceni. Wykorzystywał ją
      i dręczył. Jest inteligentny, wiedział jak wykorzystać jej kompleksy. Mama
      rozwiodła się po 19-latach małżeństwa znajdując oparcie w obcych ludziach i we
      mnie - nastolatce. Po wielu próbach ratowania tego małżeństwa, ustępowania,
      podporządkowywania się coraz to nowym wymaganiom.
      Błagam nie rób tego swojemu dziecku!!! Ono może jeszcze nie wie o co chodzi ale
      czuje, czuje każdy Twój lęk a z czasem będzie rozumieć coraz więcej. Ratuj
      siebie i synka.
      Jeśli chcesz napisz na priva, mam dużo siły, żeby Ci pomóc.
      To nieprawda, że nic się nie da zrobić. Całe życie jeszcze przed Tobą!!!!
      I patrząc na to co napisałaś to..... może być tylko lepiej.
      Pozdrawiam,
      F.
      • angel_73 Re: rozpada się mój świat 18.06.04, 15:25
        traffic,
        wg mnie on sie nie rozpada, on juz sie rozpadl sad

        Jesli chcesz sie podniesc z dolka, to uciekaj. W tym zwiazku raczej Ci sie to
        nie uda. Ja tez przez wiele lat dawalam szanse, gdy byla to tylko przemoc
        psychiczna. Ale ze zwiazku nic nie wyszlo. Wlasnie jestem na zakrecie, gdy
        doszlo rowniez do przemocy fizycznej. I to ja oczywiscie wszystkiemu jestem
        winna.
        Wiem, jak trudno przyznac sie, ze ponioslo sie fiasko, ale czasem trzeba sad

        Jak uwierzyc w siebie:
        1) odejsc
        2) pojsc na fitness, zrzucic pare kg
        3) pojsc do kosmetyczki, do fryzjera
        4) zaczac spotykac sie z kolezankami

        Pozdrawiam
      • angel_73 Re: rozpada się mój świat 18.06.04, 15:35
        fasolka_70 napisała:

        > inteligentny, miły, przystojny, wykształcony i bardzo kulturalny TATA. Jak
        był
        > w dobrym chumorze było super. Ale był w nim nieczęsto. Przez lata maltretował
        > psychicznie moją mamę a kiedy stanęłam w jej obronie również mnie.

        Dzieki fasolka za te slowa. Ja stoje wlasnie na rozdrozu drog. Wlasnie taka
        sytuacje zaczelam u siebie obserwowac.
        Mily, kulturalny TATA na pokaz wobec innych, do niemowlaka mowil "zamknij sie",
        gdy plakalo, pieszczotliwie zwraca sie per "gruby", a gdy czegos nie zrozumie,
        to slyszy "ty glupku". Ale on przeciez bardzo kocha syna. A ze nawet na spacer
        nie chce mu sie z nim wyjsc... sad(( (Ale to juz inna bajka).
        • fasolka_70 Re: rozpada się mój świat 21.06.04, 15:05
          Angel!
          Trzymaj się, nie daj skrzywdzić synka! Te słowa wypowiadane teraz do
          niemowlaka, z czasem coraz ostrzejsze, bo przecież dzieciak rośnie i uczy się
          świata i popełnia przy tym różne błędy, zapadają w pamięć baaaaardzo mocno. Tak
          mocno, bo przecież dzieciak nie filtruje tego przez własną ocenę, przyjmuje
          ocenę rodzica nie jak ocenę ale jak fakt. Dziecko jest całkowicie bezbronne.
          Nie wie jakie jest, dowiaduje się tego od rodzica. Niech ma kochających
          bliskich. Lepiej nie mieć ojca, niż mieć nieprzewidywalnego, który przy byle
          potknięciu zmiesza go z błotem. Takie słowa są jak jad, którego nie sposób się
          pozbyć przez lata.
          Ach, Angel! Głowa do góry, Twój synek jest na razie malutki a Ty jesteś
          rozsądna i widzisz co się dzieje i potrafisz się z tym zmierzyć! Jestem pewna,
          że skoro tak, to uda Ci się stworzyć mu dobry, pełen ciepła dom.
          Jego tata musi sobie najpierw sam i na własny koszt poradzić ze swoimi
          problemami.
          Bądź silna!
          Trzymam kciuki,
          F.
    • borys.joszko Re: rozpada się mój świat 18.06.04, 16:02
      Boże...skąd się biorą tacy ludzie?!? To Tobie się coś od życia należy, więc go
      zostaw! Tak jak piszesz - i tak jesteś sama ze wszystkim, po Ci więc on?
      Samotne życie ma swoje minusy, ale jest na pewno o stokroć lepsze, niż to, co
      Ty masz w domu! Powalcz o siebie, bo przecież wartosmile On nie jest Ci do niczego
      potrzebny. Trzymaj się dzielnie. Pozdrowienia. Borys
    • traf-fic Re: rozpada się mój świat 18.06.04, 22:19
      Dziękuję Wam bardzo. Tak się złożyło, że akurat dzisiaj odebrałam wywołane
      zdjęcia, z filmu który się zgubił daaaawno temu, jeszcze w "dobrych" czasach.
      Czysty przypadek, robiłam porządki, znalazłam jakiś film nie wywołany, to
      oddałam z dwoma innymi do zrobienia. Jak zobaczyłam co tam jest - no cóż. Mam
      powód do płaczu na resztę wieczoru. Jak boli to porównanie tego co było i tego
      co jest. Nie wiedziałam, że rozpacz może sprawiać fizyczny ból. Jego nie ma
      teraz w domu. Próbowałam z nim rozmawiać po południu, nie wiem, mimo wszystko
      miałam nadzieję, że jeszcze nie wszystko stracone. A on "to od kiedy mam się
      wyprowadzić?". Jakbym była obcą mu osobą. Czasem naprawde wolałabym, żeby mnie
      uderzył (co zresztą dwa razy zrobił w złości), bo ból fizyczny szybciej się
      zapomina, niż ciągłe poniżanie. Dzięki niemu czuję się jak upośledzona,
      zawaliłam egzamin, boję się usiąść za kierownicą samochodu - robię kurs ("ty i
      prawo jazdy? ha ha ha"), cholera jasna, nawet mleko dla małego źle przygotowuję
      ("czy ty naprawdę jesteś taką idiotką, że zawsze musisz garnek przypalić?").No
      fakt, przypalam, ale przecież potem umyję. A niedawno chciałam zrobić coś
      miłego dla niego, kupiłam żeberka i mimo, że ledwo trzymałam się na nogach
      (chora byłam i leki mnie z nóg ścięły)postanowiłam zrobić mu przyjemność tymi
      żeberkami, bo lubi. Wiecie, co usłyszałam? "Znowu garnek przypaliłaś". Ech. Tak
      bardzo było mi przykro. Albo jak wtedy, gdy kupiłam mu koszulę, taką z krótkim
      rękawem, oliwkową, bez okazji i bez potrzeby, bo koszule ma. Dałam mu ją.
      Dziękuję nie usłyszałam, natomiast usłyszałam że rozmiar nie ten (a specjalnie
      sie upewniałam pytając jego mamę), kolor nie ten i w ogóle..No i mój prezent
      powędrował w kąt. Tak bardzo żal mi mojego synka. Ja pochodzę z rozbitej
      wewnętrznie rodziny, która na wynos była wspaniała i w ogóle. Ale jednak tata
      był w domu. A mój syn tego nie będzie miał. Boję się. Jutra. Tego czy w ogóle
      wstanę z łóżka. Dzisiejszej nocy. Spojrzeć w oczy synka. Chociaż teraz tylkko
      on się liczy. On chyba coś czuje. Jak go dzisiaj usypiałam to zarzucił mi
      rączki na szyję i powiedział mama kocham. A raczej do wylewnych nie należy.
      Robił to potem kilkanascie razy a ja wbijałam sobie paznokcie w dłoń żeby się
      przy nim nie poryczeć. Udało się. Za to teraz siedzę i chlipię. i wcale nie
      jest mi lepiej ze świadomością, że jutro będzie nowy dzień.
    • traf-fic trudna noc 18.06.04, 22:20
      Dziękuję Wam bardzo. Tak się złożyło, że akurat dzisiaj odebrałam wywołane
      zdjęcia, z filmu który się zgubił daaaawno temu, jeszcze w "dobrych" czasach.
      Czysty przypadek, robiłam porządki, znalazłam jakiś film nie wywołany, to
      oddałam z dwoma innymi do zrobienia. Jak zobaczyłam co tam jest - no cóż. Mam
      powód do płaczu na resztę wieczoru. Jak boli to porównanie tego co było i tego
      co jest. Nie wiedziałam, że rozpacz może sprawiać fizyczny ból. Jego nie ma
      teraz w domu. Próbowałam z nim rozmawiać po południu, nie wiem, mimo wszystko
      miałam nadzieję, że jeszcze nie wszystko stracone. A on "to od kiedy mam się
      wyprowadzić?". Jakbym była obcą mu osobą. Czasem naprawde wolałabym, żeby mnie
      uderzył (co zresztą dwa razy zrobił w złości), bo ból fizyczny szybciej się
      zapomina, niż ciągłe poniżanie. Dzięki niemu czuję się jak upośledzona,
      zawaliłam egzamin, boję się usiąść za kierownicą samochodu - robię kurs ("ty i
      prawo jazdy? ha ha ha"), cholera jasna, nawet mleko dla małego źle przygotowuję
      ("czy ty naprawdę jesteś taką idiotką, że zawsze musisz garnek przypalić?").No
      fakt, przypalam, ale przecież potem umyję. A niedawno chciałam zrobić coś
      miłego dla niego, kupiłam żeberka i mimo, że ledwo trzymałam się na nogach
      (chora byłam i leki mnie z nóg ścięły)postanowiłam zrobić mu przyjemność tymi
      żeberkami, bo lubi. Wiecie, co usłyszałam? "Znowu garnek przypaliłaś". Ech. Tak
      bardzo było mi przykro. Albo jak wtedy, gdy kupiłam mu koszulę, taką z krótkim
      rękawem, oliwkową, bez okazji i bez potrzeby, bo koszule ma. Dałam mu ją.
      Dziękuję nie usłyszałam, natomiast usłyszałam że rozmiar nie ten (a specjalnie
      sie upewniałam pytając jego mamę), kolor nie ten i w ogóle..No i mój prezent
      powędrował w kąt. Tak bardzo żal mi mojego synka. Ja pochodzę z rozbitej
      wewnętrznie rodziny, która na wynos była wspaniała i w ogóle. Ale jednak tata
      był w domu. A mój syn tego nie będzie miał. Boję się. Jutra. Tego czy w ogóle
      wstanę z łóżka. Dzisiejszej nocy. Spojrzeć w oczy synka. Chociaż teraz tylkko
      on się liczy. On chyba coś czuje. Jak go dzisiaj usypiałam to zarzucił mi
      rączki na szyję i powiedział mama kocham. A raczej do wylewnych nie należy.
      Robił to potem kilkanascie razy a ja wbijałam sobie paznokcie w dłoń żeby się
      przy nim nie poryczeć. Udało się. Za to teraz siedzę i chlipię. i wcale nie
      jest mi lepiej ze świadomością, że jutro będzie nowy dzień.
    • carri Re: rozpada się mój świat 21.06.04, 15:34
      Kiedy ma się wyprowadzić? Jak najszybciej!!! Może być tylko lepiej. Rozbita
      rodzina nie jest tym, o czym marzymy dla naszych dzieci i nas samych, ale jest
      stokroć lepsza niż rodzina toksyczna. Wierz mi, czasem gdy moi rodzice na
      siebie warczeli, chciałam, żeby się rozwiedli. Jeśli Ty będziesz cały czas
      spięta, nieszczęśliwa, Twoje dziecko to wyczuje. Tak jak piszesz, już widzi, że
      coś nie tak. Pomyśl o nim, jeśli nie jesteś w stanie myśleć o sobie!!!
      • gawliki Re: rozpada się mój świat 21.06.04, 16:42
        kochana,bardzo mi Ciebie zal-tak jak poprzedniczki mysle-odejdz!wiem,ze
        trudno,ciezko,nie wiesz i nie wyobrazasz sobie innego zycia bez niego,choc
        teraz jest strasznie i ciezko to nazwac zyciem.jezeli
        potrzebujesz "popisac"pisz na priva,chetnie wyslucham,pomoge jesli potrafie.a
        jezeli jestes z wroclawia to bomba-zapraszam do siebie.razem latwiej........
        dasz rade!!!!!!!!dla dziecka dzasz rade!
    • bettyy Re: rozpada się mój świat 21.06.04, 18:40
      Kiedy przeczytałam Twój post i wypowiedzi innych (szczególnie fasolki)
      rozpłakałam się... czytałam jakby ktoś opisał moje dzieciństwo... Mój tatuś też
      był "super" wszystkie koleżanki mi go zazdrościły.... a ja zazdrościłam im
      normalnych rodzinnych świąt... moje wspomnienia z dzieciństwa... to awantury
      mojego ojczulka...
      Nie pozwól aby Twój synek miał takie wspomnienia... lepiej być samodzielną-
      samotną matką...... niż workiem treningowym faceta, który pewnie ma kompleksy i
      aby je ukryć poniża kobietę która go kocha... On nie jest wart Twojej miłości i
      Twojego poświęcenia...a Twój synek TAK....
      Pozdrawiam i trzymam za Ciebie kciuki...
    • traf-fic Re: rozpada się mój świat 22.06.04, 07:27
      Dziewczyny kochane. Wszystko to co piszecie to racja. Jest tylko jedno ale. Nie
      potrafię się z nim rozstać. Nie wiem jak to zrobić. Przecież mamy dziecko,
      jakieś wspólne rzeczy, jak ma wyglądać kwestia spotkań z dzieckiem? Kiedyś z
      nim na ten temat rozmawialam, i powiedział, że będzie przychodził co drugi
      dzień. Wszystko fajnie, że chce mieć kontakt z małym, ale z drugiej strony ja
      sobie tego nie wyobrażam. Jak ja mam sie poskładać, skoro będę go widziała
      prawie codziennie? To jakieś chore jest. No i kwestia alimentów. Nie chcę
      występować do sądu, on mówi że będzie mi płacił na małego 200zl/m-cznie. Co o
      tym myślicie? Ja jestem całkiem zielona, nigdy nie sądziłam że ten temat będzie
      mnie też dotyczył. Aha, no i jak ma wyglądać kwestia spotkań małego z
      dziadkami /tesciami/?Oni szaleją na jego punkcie, nie wiem, zgadzać się zeby
      zabieerali go na weekend np. do siebie (mieszkają ponad 150km od nas)? Czy nie?
      Świadomoś klęski jest chyba najgorsza. I widok szczęśliwych rodzinek na
      niedzielnych spcerkach.

      T.
      • bettyy Re: rozpada się mój świat 22.06.04, 09:17
        Ja poprosiłam mojego byłego aby na początek dał mi czas... dwa tygodnie lub
        więcej tylko dla mnie... zgodził się... i choć w pewnym sensie nadal go kocham
        to już nie działa tak na mnie jego widok... no tylko że my nie byliśmy
        małżeństwem... teraz choć powiedziałam mu, że może przychodzić co
        tydzień.....on stwierdził że nie ma na to czasu... no tak wicie gniazdka pewnie
        zajmuje mu kupę czasu...co do alimentów, ja nie potrafię ci odpowiedzieć, bo
        sama w tej chwili tej kwestii nie mam wyjaśnionej... on sam nie chce płacić,
        dopóki nie upewni że to jego dziecko, a kasę na testy przeznaczył na ważniejsze
        wydatki (czyli kupno mebli i inwestycje)....
        Pozdrawiam... a Twoja miłość do niego w końcu zacznie wygasać, bo jego "ciemna"
        strona w końcu dotrze do Ciebie w pełnej sile....
        • kubowa Re: rozpada się mój świat 22.06.04, 17:14
          traffic, musisz miec w sobie duzo sily i wiary w to, ze musi byc lepiej, a
          bedzie lepiej na pewno. musisz byc stanowcza: tak dalej byc nie moze, masz sie
          wyprowadzic w ciagu kilku dni, pozostale kwestie omowimy w sadzie. jak tak mu
          powiesz, to on z krzesla spadnie i wtedy zobaczy, ze nie jestes takim
          pomiatadlem za jakiego cie ma. przede wszystkim stanowczosc. a o przyszlosc sie
          nie martw. jak ja sie wyrwalam od swojego idealnego_na_zewnatrz_meza to
          ucieklam zostawiajac za soba wszystko: mieszkanie, prace, rodzicow, tesciow i
          zamieszkalam 500 km dalej, na poczatek w wynajetym pokoju, potem znalazlam
          prace, wynajelam cale mieszkanie tylko dla mnie i dla synka. on syna nie
          chcial, bo on 'musi pracowac'. przyjezdzal co dwa tygodnie na weekendy. jak
          stanelam psychicznie na nogi to nawet pomoglam mu sie do wawy przeprowadzic i
          prace znalezc. teraz tego zaluje, bo mam za czesty z nim kontakt. dziecko mogl
          widywac co drugi dzien, ale zrezygnowal, bo 'w ten sposob trudno mu sobie zycie
          ulozyc, a poza tym musi zarabiac'. a jak sie po wszystkim pozbieralam i
          nabralam wewnetrznej sily to zaraz poznalam mojego drugiego mezasmile teraz jestem
          w ciazy i moja wymarzona rodzinka sie powieksza. ale na poczatku tez sie balam.
          tylko wiedzialam, ze albo zrobie ten krok ja, albo do konca zycia bedzie tak
          beznadziejnie. bo oni czekaja, az to my cos zadzialamy, tacy sa wygodni. i
          dlatego zrob to ty, nie czekaj, az sie cos zmieni, bo nic sie nie zmieni, nie
          na lepsze. ty sie nie martw o jego kontakty z dzieckiem, czy o kontakty
          tesciow. to oni powinni sie o to martwic i starac jesli im zalezy, nikogo nie
          zmusisz do uczuc. pamietaj, ze teraz ty i twoje dziecko jestescie najwazniejsi
          i poki jestes mloda na pewno sobie poradzisz. a on niech wreszcie pokaze jakim
          to on jest macho!! i jak garnkow nie przypala! skur....
          glowa do gory
      • ezielonka Re: rozpada się mój świat 23.06.04, 13:03
        Czy pocieszy cie to, ze nie jestes osamotniona w tym co przezywasz : w tych
        rozterkach, w tym bólu, cierpienich. I wciaz te pytania: dlaczego mnie to
        spotkało, przecież miało byc inaczej, pięknie, dobrze... Nie umiesz sie
        pogodzic z tym co Cie spotkało? Ja też. Ja też źle znoszę widok szczęśliwych
        rodzin na spacerach. I zadaję sobie wciąż pytanie co zrobiłam żle. Od 2 lat
        dawałam mu szansę: a on pił, kłamał, poniżał, dręczył psychicznie, dwa razy
        uderzył. Potem przepraszał, prosił o szansę, przysięgał że to się nie
        powtórzy.... Musiałaś wzywać policje? Ja musiałam. Od półtora miesiąca nie
        mieszkamy razem (to juz drugi raz doszło do separacji - a ja mam nadzieję, że
        tak już pozostanie), ale wcale nie mam pewności że będę miała spokój. Mój mąz
        jest nieobliczalny, mogę spodziewać się wszystkiego. Dojrzewam do decyzji o
        wniesieniu sprawy do sądu: separacja, alimenty, sprawa uregulowania widywania
        się z naszą córeczką. Ipójdę krok dalej - chcę aby miał ograniczona władzę
        rodzicielską. Drżę na myśl, że on bedzie "pogrywał" naszym dzieckiem - raz z
        nim będzie chciał sie widywać, raz nie; na utrzymanie nie łoży od ponad roku.
        Muszę chronić moje dziecko.
        Ciężko pozegnać sie z tym marzeniem o szczęsliwej rodzinie i z nadzieją; tak
        ich kochałyśmy, wymarzyłyśmy sobie szczęśliwe rodziny, wspaniałych mężów,
        kochanych tatusiów dla naszych dzieci, a tu dane nam było i jest tyle
        cierpienia. I znowu pytanie: dlaczego... Tak, świadomosć klęski jest chyba
        najgorsza...
        Czy wiesz, ze fizyczne, ale też psychiczne znęcanie się jest karalne? Ja
        zgłosiłam się do ośrodka interwencji kryzysowej - znajdziesz tam fachową pomoc
        psychologiczną i poradę jak załatwia się sprawy alimentów, rozwodu itp.
        Piszę troche chaotycznie - przepraszam. I na koniec dobra rada mojej
        przyjaciólki, którą powtarza mi do znudzenia - bądź EGOISTKĄ, szanuj siebie i
        domagaj sie szacunku, zacznij mysleć o sobie i dziecku, przestań się z nim
        liczyc - bo czy on sie z toba liczy, czy jemu jest Ciebie żal?! Niestety nie
        jest to łatwe. Trzymaj się, bądź dzielną i nieustepliwą twardą babą. I uwierz
        że dasz radę zbudować swój świat na nowo - moze bez niego bedzie on piękniejszy?
    • opieniek1 Re: rozpada się mój świat 24.06.04, 09:45
      poryczałam się czytając twoj wątek, jakbyś mówiła moim głosem. Dojrzałam już
      chyba do podobnej decyzji, chociaż jest to cholernie trudne. Mam dość tego
      wszystkiego. Sprawa jest świeża i jestem bardzo roztrzęsiona
      • tarka77 Re: rozpada się mój świat 24.06.04, 14:34
        Moze nie powinnam sie wypowiadać,bo w moim zwiazku jest zupełnie inaczej, ale
        cholernie przykro mi sie zrobiło jak przeczytałam Twój post. Bardzo Ci
        współczuję mi myslę,że pierwsze co powinnaś zrobic to uwierzyc w siebie.
        Piszesz,że ten facet ( nie chcę uzywaz brzydkich słow!)Cie poniza, ubliża Ci.
        Czerpie pewnie z tego satysfakcję i siłę ( jakiez to niskie dowartosciowywac
        się kosztem słabszych).Jesli zostaniesz z nim kiedys uwierzysz,że jestes głupia
        i brzydka. A przecież z tego co piszesz juz mozna wywnioskowac, że jestes
        bardzo delikatna i wrazliwa. Musisz postarac się byc silna, dla siebie i dla
        dziecka ( kobiety sa o wiele silniejsze od mezczyzn ). Odejdx od drania! Teraz
        wali Ci sie Swioat, ale na tyhc gruzach kiedys jedszcze odbudujesz swoje
        szczęscie. Spojrzysz wlustro i zobaczysz tam kobietę silna , piekna i madrą!
        Wierzę ,że Ci sie uda! Sciskam z całego serca!
        • traf-fic Re: rozpada się mój świat 24.06.04, 15:39
          Jak to dobrze że jesteście. Przyznam Wam się do czegoś, chociaż sama jak o tym
          pomyśle to mi się niedobrze robi. Otóż, zadzwonilam do niego i probowalam z nim
          rozmawiać, prosilam żeby dal nam jeszcze jedna szanse itd.,na poczatku niby nie
          chcial się zgodzic, po poltorej godzinie prosb i przekonywan, laskawie sie
          zgodzil, ale powiedzial ze teraz ma nerwowy okres i mam mu schodzic z drogi. No
          to siedze u rodzicow juz trzeci dzien (rozmowa byla przedwczoraj), jakos
          odzyskalam nadzieje, że moze cos sie uda poskladać. No i dzisiaj on po prostu
          stwierdzil, ze ma mnie dosc, że juz się w swoim zyciu nameczyl (w domysle - ze
          mna) i teraz chce je poukladac od nowa. Moj wzgledny spokoj szlg trafil. Siedze
          i rycze, na szczescie Małym zajela sie mama. Problem polega na tym, ze co sie
          jakos uspokoje, to on mi tak dowali, ze caly spokoj diabli biora i cala
          kołomyja zaczyna się od nowa. Da nadzieje, a potem sie okazuje ze to byla
          podpucha, zebym robila cos tak jak on chce. Dlaczego nie mam silnej woli, no
          dlaczego? Poza tym jak ma wierzyć, ze cokolwiek mi się uda, jak wciaz slysze ze
          do czego sie nie wezme to schrzanie? po co ja w ogóle do niego
          dzwonilam..szczyt glupoty, faktycznie
          bardzo Wam dziękuję za życzliwe słowa, naprawdę, bardzo mi tego brakowalo
          T.
          • chalsia Re: rozpada się mój świat 24.06.04, 23:48
            PO PROSTU NIE RÓB TEGO WIĘCEJ !!!
            Już sama wiesz, ze to DO NICZEGO nie prowadzi i jeszcze negatywnie się na
            Twoich uczuciach odbija.

            Pozdrawiam,
            Chalsia
          • krzysiek_jed1 ODP. tego zlego taty 28.06.04, 11:58
            A moze w koncu napiszesz cala prawde, a nie wymylona. przeciez tu na forum
            ludzie nie znaja cie osobiscie, co ci zalezy, bo to co napisalas to stek bzdur
            i klamstw.Oczywiscie czesc to prawda, ze cie nie kocham i chce od ciebie , ze
            pisanie prawdy jest dla Ciebie bardzo trudne. Oboje wiemy, jak czesto klamiesz,
            i w jakich sprawach klamiesy.Tylko prosze napisz kolezanka (prawde) dlaczego
            cie nie kocham i nie ufam i nigdy nie uwierze w zadne twoje slowo.

            Czy myslisz, ze jak zmienisz nick to nie dojde do tego kto pisze.

            pozdrawiam Piekne Mamy.

            ps szkoda tylko ze prze traf-fic macie takie zdanie o mnie. ja na prawde jestem
            inny niz ona mnie opisuje.
            • pelaga Re: ODP. tego zlego taty 29.06.04, 11:55
              krzysiek_jed1 napisał:

              > A moze w koncu napiszesz cala prawde, a nie wymylona. przeciez tu na forum
              > ludzie nie znaja cie osobiscie, co ci zalezy, bo to co napisalas to stek
              > bzdur i klamstw.
              > Czy myslisz, ze jak zmienisz nick to nie dojde do tego kto pisze.

              Skoro dochodzis do tego, kto to napisal, mimo zmiany nicka, to znaczy, ze
              sytuacja musi pasowac do Twoich zachowan i calej Waszej sytuacji. Tak wiec sam
              sie zdemaskowales.

              > ps szkoda tylko ze prze traf-fic macie takie zdanie o mnie. ja na prawde
              > jestem inny niz ona mnie opisuje.

              Jasne... Z pewnoscia sad((
              • enko3 Re: ODP. tego zlego taty 29.06.04, 12:31
                Dlaczego przyjecie iz jego zona pisze prawde przychlo wam z taka latwoscia.?
                Dlaczego podwazacie iz on pisze prawde?

                to znaczy, ze
                > sytuacja musi pasowac
                No wiesz ona sama o pisze tyle detali z ich wspolnego zycia, ze naprawde nie
                mial zbyt wielkich klopotow z dopasowaniem.
                • pelaga Re: ODP. tego zlego taty 29.06.04, 12:46
                  enko3 napisała:

                  > Dlaczego przyjecie iz jego zona pisze prawde przychlo wam z taka latwoscia?
                  > Dlaczego podwazacie iz on pisze prawde?

                  On napisal tylko, ze ona klamie i to wszystko.

                  > No wiesz ona sama o pisze tyle detali z ich wspolnego zycia, ze naprawde nie
                  > mial zbyt wielkich klopotow z dopasowaniem.

                  Widzisz przeczytalam jeszcze raz posty i ze szczegolow mam III pietro, teksty z
                  GG, reszte mogla napisac wiekszosc dziewczyn, bo dotyczy zachowan faceta i
                  uczuc jakie one wywoluja u autorki.

                  A dlaczego mi latwiej uwierzyc??? Moze dlatego, ze jestem kobieta??? Moze
                  dlatego, ze uwazam, ze wiekszosc facetow to dranie???

                  No coz to jest forum dla samodzielnych mam... Sa tu osoby po jakichs
                  przezyciach, niekoniecznie milych, oceniajace otaczajaca rzeczywistosc z
                  perspektywy swoich doswiadczen zyciowych.

                  Pozdrawiam
    • carri Re: rozpada się mój świat 25.06.04, 08:18
      Wcale Ci się nie dziwię, że zadzwoniłaś. Ja też ratowałam małżeństwo za cenę
      szacunku do siebie i poświęcenia własnej dumy. Niestety w takich chwilach cały
      rozsądnek rozpływa się w rozpaczy. Mam tylko nadzieję, że szybko Ci przejdzie,
      że już zrozumiałaś, że to faktycznie nie ma żadnych szans. A spokój znajdziesz
      tylko, jak się z nim rozstaniesz. I pamiętaj o dziecku, bo ono potrzebuje
      zdrowej, silnej i szczęśliwej mamy.
    • krzysiek_jed1 ten zly tata:) 28.06.04, 12:22
      Czesc wszystkim z gory przepraszam za literowki. spiesze sie i nie zwraca uwagi
      na to co pisze. zacznijmy od tego, ze to o mnie chodzisad z pzrykroscia
      stwierdzam ze K.... (nie mylic z kurwa, K to pierwsza litera jej imienia) nie
      mowi do konca prawdy. ale nie mowienie prawdy do kkonca to przeciez nie
      klamstwosmile (wlasnie sie smieje) a moze chcecie poznac list K.... klamstw??
      upsss tzn nie mowienia do konca prawdy??? odpiszcie, a opisze wam cala prawde o
      tym co ona napisala

      z pozdrowieniami Krzysiek
      • virtual_moth Re: ten zly tata:) 28.06.04, 12:32
        krzysiek_jed1 napisał:

        > Czesc wszystkim z gory przepraszam za literowki. spiesze sie i nie zwraca
        uwagi
        >
        > na to co pisze. zacznijmy od tego, ze to o mnie chodzisad z pzrykroscia
        > stwierdzam ze K.... (nie mylic z kurwa, K to pierwsza litera jej imienia) nie
        > mowi do konca prawdy. ale nie mowienie prawdy do kkonca to przeciez nie
        > klamstwosmile (wlasnie sie smieje) a moze chcecie poznac list K.... klamstw??
        > upsss tzn nie mowienia do konca prawdy??? odpiszcie, a opisze wam cala prawde
        o
        >
        > tym co ona napisala

        Krzyśku, od razu Cię przestrzegam - powstrzymaj się i nie pisz niczego na
        forum. To nie miejsce na pranie brudów. Postarajcie się załatwić to poza
        publicznym forum.

        Nie obawiaj się, że ktoś wyrobi sobie jednoznaczną opinię o tobie na podstawie
        jednostronnej wypowiedzi. Mądre osoby wiedzą, że aby kogoś osądzić, trzeba
        wysłuchać dwóch stron.

        Zrozum też, że to forum to specyficzne miejsce, coś jak kozetka u
        psychoanalityka. Często służy jedynie do wyrzucenia z siebie żalu, a pamiętnik
        to czasami za mało. Często podczas tego "strumienia świadomości" chcemy się
        tylko wygadać, często też koloryzujemy (nawet nieświadomie).
        Wtedy, gdy jesteśmy pod wpływem silnych emocji bardzo ciężko nam dostrzec
        stanowisko drugiej osoby i bezwiednie piszemy tylko o swoich emocjach. Myślę,
        że na tym forum mamy do tego prawo.

        Pozdrawiam
        • krzysiek_jed1 Re: ten zly tata:) 28.06.04, 22:50
          oczywiscie masz racje, ale nie jest milo czytac o sobie takie bzdury.
          wiec ja tez mam prawo napisac pod wplywem emocji cos.
          zycze powodzenia krzysiek
          • kamila77 Re: ten zly tata:) 28.06.04, 23:00
            A tez bzdury to co, np.? Bo jakos poza paroma pozbawionymi sensu zdaniami nie
            wysiles sie, kolego, zbytnio. Bo to zla kobieta jest, tak? Nie zauwazylam tez,
            zeby autorka watku jakos specjalnie sie rozpisywala o tej psychicznej kalece, z
            ktora mieszka, pisala o swoich uczuciach. Do nich tez nie ma prawa?
          • enko3 Re: ten zly tata:) 29.06.04, 09:29
            krzysiek_jed1 napisał:

            > oczywiscie masz racje, ale nie jest milo czytac o sobie takie bzdury.
            > wiec ja tez mam prawo napisac pod wplywem emocji cos.
            > zycze powodzenia krzysiek

            Dlatego proponuje telefon i przywolanie w\w do porzadku.Obrzucanie obelgami
            nigdy nie jest mile a tym bardziej w stronniczym towarzystwie gdzie facet
            odchodzacy zawsze jest "be". Jesli byla wypisuje tutaj bzdury to powiedz ,ze
            jesli nie zacznie pisac calej prawdy, to Ty to zrobisz. Z tego co czytalam
            udziel sie na e-dzieciach i jakos nie specjalnie chciala by wiedziano ze ona
            to ona.. Czyli co szczerosc kontrolowana?Pozdrawiam.Nie daj sie terroryzowac.
            • traf-fic Re: ten zly tata:) 29.06.04, 10:55
              enko3 napisała
              Obrzucanie obelgami
              > nigdy nie jest mile a tym bardziej w stronniczym towarzystwie gdzie facet
              > odchodzacy zawsze jest "be"(...)Z tego co czytalam
              > udziel sie na e-dzieciach i jakos nie specjalnie chciala by wiedziano ze ona
              > to ona.. Czyli co szczerosc kontrolowana?"

              Po pierwsze pokaż mi, w którym miejscu obrzuciłam kogokolwiek obelgami? Wydaje
              mi się że pisałam GŁÓWNIE o swoich uczuciach, emocjach itd. To mi chyba wolno?
              Po drugie - faktem jest, że jak się pisze pod wpływem emocji, ni e zawsze
              pozytywnych, to rózne sytuacje ocenia się subiektywnie. Na obiektywizm na razie
              mnie nie stać. Po trzecie, piszę otym co JA czuję w związku z nim, to chyba też
              nic złego? I po czwarte, tak jak zaznaczyłam na samym początku wątku, piszę pod
              innym nickiem niż normalnie mam na e-dziecku. I nie jest to szczerość
              kontrolowana, zresztą niby co to ma znaczyć? Czy Tobie enko3 tak bez problemu
              przychodzi przyznawanie się do porażek? Bo ja swój kulejący związek traktuję
              właśnie w kategorii porażki. I trudno mi nawet przed samą sobą się przyznać do
              tego. A znasz powiedzenie uderz w stół a nożyce się odezwą?
              Natomiasy ubawiło mnie "Nie daj się terroryzować"smile Ja czy on? Trudno dac się
              sterroryzować osobie, którą się pogardza. Przynajmniej tak mi się wydaje.
              A jak sobie pomyślę, że wczoraj życzył mi wszystkiego najlepszego z okazji
              urodzin... No miłe mam urodziny, nie ma co

              POzdrawiam
              • enko3 Re: ten zly tata:) 29.06.04, 12:25
                Witaj.
                Prześledź swoj tekst i zauważysz ze nie napisałaś chyba jednego pozytywnego
                zdania o swoim mężu.Nie mam czasu na szukanie ale zauważ ze zarzuciłaś mu chyba
                wszystko co tylko mogłaś.-nie dbanie o dom , dziecko, agresje względem
                Ciebie..itd.
                Rozumiem to jest Twoje spojrzenie na Twego TZ. Wedłóg Ciebie tylko Ty dbałaś o
                to co macie.. No i Oki.
                Ale nie wmówisz mi ze to sa komplementy, bo dla mnie takie zarzuty to obelgi.

                Twój maz nie zgadza sie z Tobą, zarzucając Ci kłamstwo.surprisedboje wiemy, jak czesto
                klamiesz,
                i w jakich sprawach klamiesy.Tylko prosze napisz kolezanka (prawde) dlaczego
                cie nie kocham i nie ufam i nigdy nie uwierze w zadne twoje slowo."

                No i okazuje sie ze nie napisałaś prawdy, ze ten medal jak każdy ma dwie strony.
                Tylko nie rozumiem jaki sens ma szukanie porady pocieszenia jeśli wiesz ze to
                co my wiemy o was to nie cala prawda .To jedynie Twoja prawda.

                Wiesz porównam to do sytuacji w której kobieta przychodzi do męża i omowi..
                -słuchaj kochanie jestem w ciąży..(tu tekst wycięty)
                Po tej wypowiedzi wywiązuje sie zawzięta wymiana zdan po której mąż pakuje sie
                i wyprowadza..
                No i Oki .

                Następnego dnia Ty piszesz post ze powiedziałaś mężowi o ciążmy a on drań
                zostawił Cie. Tylko zapomniałaś powiedzieć ze ( tekście wyciętym ) ojcem
                dziecka jest jego przyjaciel.
                Tak właśnie dla mnie i mojej przyjaciółki wygląda prawda kontrolowana.Mówienie
                prawdy ale tej wygodnej.

                A co do urodzinowych życzeń to chyba dobrze iz pamiętał, i pomimo wszystko
                życzy Ci szczęścia.No a czy mile ..hm..nalewno nic nie jesteś winna.?
                • pelaga Re: ten zly tata:) 29.06.04, 12:36
                  enko3 napisała:

                  > No i okazuje sie ze nie napisałaś prawdy, ze ten medal jak każdy ma dwie
                  > strony

                  Tylko ten idealny maz zapomnial wymienic punkty, w ktorych sie nie zgadza. Co
                  niby mianowicie jest klamstwem.

                  > Tylko nie rozumiem jaki sens ma szukanie porady pocieszenia jeśli wiesz ze to
                  > co my wiemy o was to nie cala prawda .To jedynie Twoja prawda.

                  Kazda z nas pisze tu SWOJA PRAWDE, bo nikt nie jest obiektywny w stosunku do
                  samego siebie. I kazda z nas szuka tu pocieszenia lub rady.

                  I zastanow sie Enko, skad ten maz rozpoznal zone, skoro napisala same
                  klamstwa??? Gdyby to wszystko bylo stekiem bzdur on by jej po prostu nie
                  poznal, bo i po czym??? Po stylu pisania??? Badzmy powazni za duzo tu ludzi,
                  zeby w taki sposob kogos rozpoznac.

                  Pozdrawiam
                  • enko3 Re: ten zly tata:) 29.06.04, 12:52
                    Tylko ten idealny maz zapomnial wymienic punkty, w ktorych sie nie zgadza. Co
                    > niby mianowicie jest klamstwem.

                    No jak to chcial tylko ktos napisal iz pranie brudow na forum nie ma sensu bo w
                    sumie to co zmieni w ich malzenstwie.?

                    zastanow sie Enko, skad ten maz rozpoznal zone, skoro napisala same
                    > klamstwa??? Gdyby to wszystko bylo stekiem bzdur on by jej po prostu nie
                    > poznal, bo i po czym??? Po stylu pisania??? Badzmy powazni za duzo tu ludzi,
                    > zeby w taki sposob kogos rozpoznac.


                    No to ile z nas mialo wczoraj urodziny?Ile znas w ostatnich dniach dzwonilo do
                    mamy proszac go by wrocil, by dal szanse ich zwiaskowi po raz kolejny?Wiesz
                    gdyby cos takiego mialo miejsce w moim zyciu wydaje mi sie po takich
                    informacjach umialabym rozpoznac ze to chodzi o moja zone/meza.

                    • mag_p Re: ten zly tata:) 29.06.04, 13:23
                      ja mam kolezanke - z tego froum , rozwodzilysmy sie mniej wiecej w tym samym
                      czasie i mamy tego samego dnia urodziny !
                      o tym przekonalysmy sie niedawno i bylysmy bardzo zdziwoine - bo
                      zaprzyjaznilysmy sie nie wiedzac tego.

                      Pozdrawaim
                      mag
                    • ann_mart Re: ten zly tata:) 29.06.04, 13:37
                      enko3 napisała:

                      > No to ile z nas mialo wczoraj urodziny?Ile znas w ostatnich dniach dzwonilo
                      do
                      > mamy proszac go by wrocil, by dal szanse ich zwiaskowi po raz kolejny?Wiesz
                      > gdyby cos takiego mialo miejsce w moim zyciu wydaje mi sie po takich
                      > informacjach umialabym rozpoznac ze to chodzi o moja zone/meza.
                      >

                      No cóż, moja koleżanka miała i sytuacja podobna i podobnie się czuje. Ale to
                      jednak nie ona. Ale może jej mąż też powinien jej awanturę robić, że kłamstwa
                      na forum wypisuje.
                      Zgadzam się z Pelagą - uderz w stół a nożyce się odezwą... Same kłąmstwa
                      napisała (nb. o urodzinach było już po jego proteście więc nie po tym się
                      rozpoznał), a mimo to wie, że o nim mowa? Litości...., prawdy musiało być w tym
                      tyle, że sie rozpoznał. A zreszta tego na pęczki na świecie, z każdą co opisze
                      podobną sytuację będzie dyskutował? Nawet jak były kłąmstwa lub przemilczenia
                      to co?
                      Rany - nie znamy faceta, co ma za znaczenie dla niego czy o nim będziemy dobrze
                      czy źle myslały? Jej też nie znamy - jak jej będziemy współczuć to co, świat
                      się dla niego zawali?

                      Pozdrawiam
                      Anka
                    • ann_mart Re: ten zly tata:) 29.06.04, 13:42
                      Aha - rozumiem z tego, że jesteś osobiście zaangazowana w sprawę? Bo tak
                      żarliwa obrona jego wersji, przy jego całkowitym teraz milczeniu, na to właśnie
                      wygląda?
                      mnie tam wisi kto prawdę mówi. Takie przepychanki słowne i udowadnianie, kto
                      mówi prawdę, to juz tu były w wydaniu Kamili i Domali (sorry dziwewczyny
                      zapadłyście mi w pamięć) i innych. Od pewnych rzeczy trzeba się odciąć - ważny
                      jest problem, nie osoba.
                      Anka
                      • pelaga Re: ten zly tata:) 29.06.04, 13:56
                        ann_mart napisała:

                        > Aha - rozumiem z tego, że jesteś osobiście zaangazowana w sprawę? Bo tak
                        > żarliwa obrona jego wersji, przy jego całkowitym teraz milczeniu, na to
                        > właśnie wygląda?

                        Chyba tak Ann, skoro Enco znalazla pocieszenie i zrozumienie na Macochach wink
                        A my jestesmy tendencyjne tongue_out Tylko czy wszystkie??? Pewnie tak, bo jestesmy
                        samodzielne.

                        I wlasciwie to ja osobiscie sie nawet zgadzam, ja jestem tendencyjna smile)))))

                        Pozdrawiam
                        • mag_p Re: ten zly tata:) 29.06.04, 13:58
                          No i oczywiscie same jestesmy sobie winnie smile))
                          Moze ljakis klub zlych i wrednych?

                          mag
                          • traf-fic Re: ten zly tata:)-dla wyjasnienia 29.06.04, 15:16
                            Małe sprostowanie, Dziewczyny.
                            Urodziny mam dzisiaj, on był wczoraj z tesciem, bo tesc dzisiaj nie mial czasu,
                            a mieszka daleko ode mnie. Tak sobie myślę, że gdyby nie wizyta Teścia, to
                            pewnie by nie przyjechal. Zresztą nieważne. Miło mi że Teść jechał specjalnie
                            taki kawał drogi, jakby tylko zadzwonil też bym się cieszyła. Liczy się pamięć.
                            Poza tym, pisząc pierwszego posta "rozpada się mój świat" byłam tak
                            roztrzęsiona, że z trudem zbierałam myśli. Jakbym chciała Wam opisać całą
                            dokładnie historię, to musiałabym streścić ostatnie trzy lata. Wyszłoby mi to
                            niemiłosiernie długie, poza tym impuls do pisania dało mi konkretne zdarzenie.
                            Nie chcę się tu jakoś specjalnie usprawiedliwiać. Prać swoich domowych brudów
                            na forum też nie zamierzam. Chciałam się tylko wyżalić, ale mojemu facetowi
                            nawet to przeszkadza.

                            Jesteście kochane.
                            Pozdrawiam
                            • mikawi Re: ten zly tata:)-dla wyjasnienia 29.06.04, 15:21
                              pewnie napisał też pod wpływem impulsu jakim było mieszanie go z błotem, tym
                              bardziej jeśli to co napisałaś lekko mija się z prawdą
                              • pelaga Re: ten zly tata:)-dla wyjasnienia 29.06.04, 19:20
                                mikawi napisała:

                                > pewnie napisał też pod wpływem impulsu

                                Zapewne pod wplywem impulsu szpieguje po sieci i forum dla samodzielnych, w
                                poszukiwaniu postow swojej zony, ktorej nie dal zadnych powodow do, jak to
                                nazywasz, mieszania z blotem. Tia...

                                > tym
                                > bardziej jeśli to co napisałaś lekko mija się z prawdą

                                A skad wiesz, ze sie mija?????????????
                                Jesli ja wierze bardziej kobiecie to jestem tendencyjna, jesli Ty uwazasz, ze
                                kazdy facet jest pokrzywdzony przez byla (czy prawie byla) zone to nie jestes
                                tendencyjna.

                                Jak to Wy nazywacie??? Logika Kalego????
                                • darcia73 Re: ten zly tata:)-dla wyjasnienia 30.06.04, 05:58
                                  Ja chyba też jestem tendencyjna ... wink
                                  Pan Krzysiek wydał mi sie nawet przez swoje posty złym człowiekiem. Zona go
                                  drazni. moze jest w jego oczach głupia idiotka, która kłamie. No coż nie kazda
                                  z nas jest silna kobietą. Może nasza traf-fic stanie się taka po rozstaniu z
                                  panem K. Ktos może mnie potepic, ale gardzę panem K. Pomimo tego, ze jestem
                                  rozwiedziona (ale z powodu zdrady mojego) uważam związek małzenski za
                                  nierozerwalny, chyba ze z powodu cudzołostwa i porzucenia. Nie jestm
                                  katoliczka, więc moje podejscie do sprawy jest troche inne niz katolikie
                                  związane z sakramentalnością związku. Idealizuje, ale myslę, ze o malzenstwo
                                  trzeba dbać, a szcegolnie o zone w ciązy i po porodzie. Psychika kobiety może
                                  być wtedy bardzo słaba. Dochodzi tutaj nieatrakcyjność. I bomba zegarowa
                                  gotowa. Dletego po swoich doświadczeniach napisze, ze męzowie ponosza dużą
                                  częśc winy.
                                  Przytoczę pewien fragment z biblii:
                                  "podobnie i wy, mężowie postepujcie z nimi (z żonami) z WYROZUMIAŁOŚCIĄ, jako
                                  ze slabszym rodzajem niewieścim i okazujcie im cześć. "
                                  I P 3,7
                                  Na edziecku jest forum prywatne "wychowanie w wierze". Chociaż czasami spieram
                                  sie tam doktrynalnie z katolikami, to szanuje wiele osób za podejcie do
                                  malżenstwa i swoich partnerow. nawet w słabosciach.
                                  Zycie jest krotkie, dzis jestesmy, justro moze nas nie być. Po co marnowac czas
                                  na kłotnie. Niestey wielu facetow tego nie rozumie. Neci ich inna,
                                  atrakcyjniejsza kobieta. Nie chce im się rozwiązywac problemow ze swoja zoną,
                                  wola ją zostawic i poszukac sobie innej. Tak jest łatwiej. Szczególnie kiedy ta
                                  inna jets mlodsza, dłuzej będzie dla nich atrakcyjna. bo wileu facetów to TYLKO
                                  samce. Ale tacy mężczyxni nie maja do zaoferownia wiele, a szczególnie tak
                                  potrzebnego nam kobietom poczucia bezpieczenstwa.
                                  Poza tym, wystarczy nam powiedziec, ze jestesmy ładne i miłe (jakis głupi
                                  kompement) a my postaramy się aby naszemu męzczyxnie było dobrze. Wystarczy byc
                                  z nami, nie poniżac nas, a my kobiety jestesmy barrdziej skłonne do poświece i
                                  wybaczenai w milości. Ale niektorym męzom PO PROSTU SIE NIE CHCE.
                                • mikawi Re: ten zly tata:)-dla wyjasnienia 30.06.04, 09:12
                                  pelago czytaj ze zrozumieniem, napisałam "jeśli to co napisałaś..." - a to jest
                                  tryb przypuszczający a nie stwierdzenie
                                  • pelaga Re: ten zly tata:)-dla wyjasnienia 30.06.04, 09:23
                                    mikawi napisała:

                                    > pelago czytaj ze zrozumieniem,

                                    Czytam ze zrozumieniem i mozesz sobie odpuscic swoje zlosliwe uwagi, moja
                                    wypowiedz dotyczyla nie tylko tej dokladnie jednej wypowiedzi, ale Twojego
                                    podejscia do zycia i tendencyjnosci (Twojej i mojej).
                                    I uprzedze zarzuty, tak, to sa wycieczki osobiste.
                                    • mikawi Re: ten zly tata:)-dla wyjasnienia 30.06.04, 09:48
                                      pozowlę sobie przytoczyć:

                                      napisałam:
                                      > tym bardziej jeśli to co napisałaś lekko mija się z prawdą

                                      na to ty pelago:
                                      > A skad wiesz, ze sie mija?????????????

                                      twoja wypowiedź jest reakcją na moją KONKRETNĄ wypowiedź, w której ja
                                      napisałam "jeśli się mija", a ty wkładasz w moje usta słowa "a skąd wiesz że
                                      się mija?". A czy ja tak napisałam? Nie. Więc nie zrozumiałaś.
                                      • mag_p Re: ten zly tata:)-dla wyjasnienia 30.06.04, 09:51
                                        Dobrze mikawi- lapanie za slowka..
                                        No wiec poprawie Pelage - Skad masz przypuszczenie ze sie mija?
                                        Moze tego faceta sie mija? Czemu przypuszczenies skierowalas tylko w jedna
                                        strone , nie w obie?

                                        Tak lepiej.?
                                        Ale i tak na jedno wychodzi.

                                        Mag
                                        • mikawi Re: ten zly tata:)-dla wyjasnienia 30.06.04, 10:09
                                          ja nie zakładam ani nie przypuszczam że traf-fic się mija z prawdą a jej mąż
                                          jest kryształowy; zdziwiło mnie tylko że traffic ma prawo napisać "swoją"
                                          prawdę a jej maż już nie; i gdy stwierdza że jego żona kłamie jest atakowany
                                          przez forumowiczki; a moim (tendencyjnym oczywiście) zdaniem, jeśli jej mąż (a
                                          nie ja, podkreślam) uznał to co napisała za kłamstwa też miał prawo
                                          napisać "swoją" prawdę. Ale jego wersja już nikogo tutaj nie interesowała,
                                          został osądzony zaocznie.
                                          • mag_p Re: ten zly tata:)-dla wyjasnienia 30.06.04, 10:17
                                            nikt go nie osadza. nikt nie zbronil mu pisac co cchce..

                                            nikt mu to ban ni da...
                                            mag
                                            • mikawi Re: ten zly tata:)-dla wyjasnienia 30.06.04, 10:21
                                              zgodnie z sugestią kilku formowiczek nie pierze brudów swojego małżeństwa ma
                                              forum, dziwi cię to?
                                              • mag_p Re: ten zly tata:)-dla wyjasnienia 30.06.04, 10:28
                                                Miakwi- nikt mu nie zabronil. A kazdy ma prawo na pisac na tym forum co chce i
                                                nie zostanie wyproszony.....

                                                Mag
                                                • mikawi Re: ten zly tata:)-dla wyjasnienia 30.06.04, 10:35
                                                  tylko po co on miałby to robic? i tak forumowiczki więdzą lepiej jak było;
                                                  wystarczyło że napisał że jego żona kłamie, a okazało się że to na pewno
                                                  nieprawda, a jeszcze jest chamem bo szpieguje żonę smile po co miałby pisać? ich
                                                  problemów to nie rozwiąże, przynajmniej nie tutaj
                                                  • mag_p Re: ten zly tata:)-dla wyjasnienia 30.06.04, 10:41
                                                    Mikawi - chceesz poszukac przykladow braku tolerancji i tendencyjnosci.
                                                    mam prosbe zacznij od wlasnego ogrodka... Tam jest mnostwo taki postow i
                                                    jeszcze z wypraszaniem wlacznie.
                                                    Czyzbys stsoswala zasade kalego?

                                                    Jesli nie- zaczniej siac hasla o tolerancji i braku tendecyjnosci tam. Jak juz
                                                    bedzie tam zasian wroc tu..
                                                    Mag
                                                  • mikawi Re: ten zly tata:)-dla wyjasnienia 30.06.04, 10:57
                                                    taa jest, rozkaz!
                                                    trzeba było od razu tak mówić "poszła nam stąd do swojego ogródka" smile
                                      • pelaga Re: ten zly tata:)-dla wyjasnienia 30.06.04, 10:18
                                        mikawi napisała:

                                        > twoja wypowiedź jest reakcją na moją KONKRETNĄ wypowiedź,

                                        No coz widac nie przeczytalas tego, co napisalam poprzednio lub nie zrozumialas
                                        tego, a moze wiesz lepiej ode mnie?

                                        > a ty wkładasz w moje usta słowa "a skąd wiesz że
                                        > się mija?".

                                        Nie nie wkladam, to wyplywa z moich ust, czy raczej z mojej klawiatury.

                                        > Więc nie zrozumiałaś.

                                        Nie bede tlumaczyc, ze nie jestem wielbladem tongue_out
                                        • mikawi Re: ten zly tata:)-dla wyjasnienia 30.06.04, 10:24
                                          sugerujesz, że wiem iż traffic się mija z prawdą, a ja czegos takiego nie
                                          napisałam, poza tym przytaczasz moje konkretne wypowiedzi co wegług netykiety
                                          oznacza odwoływanie się do tej właśnie - konkretnej - wypowiedzi

                                          ale jak sama przyznałaś - chodzi po prostu o "wycieczki osoboste" w moją
                                          stronę; powodzenia w takim razie życzę
    • j-p Re: rozpada się mój świat 29.06.04, 11:24
      Smutno mi sie zrobilo. Jesli mozesz i wiesz, ze dasz sobie rade to nie czekaj
      juz na nic wiecej. Odejdz.
      Pamietaj, ze jestes piekna, silna, ze dalas zycie drugiemu czlowiekowi, ze
      jestes warta tego co dobre. Temu, z ktorym jeszcze mieszkasz nie musisz sie
      podobac, on tobie tez nie, znajdz u niego podobne wady i zacznij mu tez
      wypominac, niech zobaczy jak to milo.
      Nie pozwol mu zabijac siebie!!!!
      Pozdrawiam bardzo serdecznie.
      PS. codziennie mow sobie ze jestes ladna, madra, silna, przeciez inni tez to
      wiedza.
      Buzka
    • chalsia Nie ma prawdy, są fakty i subiektywny odbiór 29.06.04, 16:17
      To tak na temat „prawdy obiektywnej”, a raczej jak ją widzą dwie strony. Dodam,
      że jest to przykład z życia wzięty (dziecko miało 2 lata). Niech wnioski sobie
      każdy sam wyciąga jak chce.

      JEGO WERSJA

      Jako biedna i cierpiąca matka (zarobki ok. XX tys., dom za XXX tys. i XXXX zł
      na dziecko przelewane miesięcznie), która uznała pełną władzę rodzicielską
      obojga rodziców, krótko po rozwodzie i przekazaniu połowy domu, nie dopuściła
      ojca do dziecka przed Świętami Bożego Narodzenia, zamykając dziecko w domu i
      nasyłając na ojca prywatnego ochroniarza – patrol agencji ochrony, stawiając
      ojca na ulicy i rozmawiając przez płot. Przemyślała wszystko i przygotowała.
      Wiedziała jak ojciec zareaguje, że się zdenerwuje i będzie walczył o zobaczenie
      dziecka.

      JEJ WERSJA

      Nie czuje się biedna ani cierpiąca, nie zarabia XX tys. zł (ani brutto, ani
      netto), będąc samotną matką ze względu na dziecko zrezygnowała z
      międzynarodowej kariery i aby mieć dla dziecka więcej czasu zrezygnowała z 1/5
      etatu. Biorąc pod uwagę wszystkie inwestycje w jego mieszkanie oraz dom jego
      rodziców w trakcie trwania małżeństwa, wartość przekazanego przez niego udziału
      domu wynosi ok. 25-30%.
      W piątek 19/12 w rozmowie telefonicznej powiedziała ojcu, że nie zgadza się na
      wzięcie dziecka w sobotę na 2 dni i że dziecka ojcu nie przekaże. Mimo tego
      przyjechał do domu matki, nie z myślą o tym, by pobyć z dzieckiem w domu matki
      (czy też wziąć do siebie na sobotę na dzień), lecz by zabrać go na 2 dni wbrew
      woli matki. Matka nie wpuściła ojca z 2 powodów – bała się go (bo 10 miesięcy
      wcześniej pobił matkę) oraz nie chciała by dziecko był świadkiem rozmowy między
      nami. Matka spodziewała się, ze mimo wszystko ojciec przyjedzie by dziecko
      zabrać, dlatego niania w tym czasie zajmowała się dzieckiem w domu. Patrol
      agencji matka wezwała pilotem napadowym w momencie gdy ojciec wyważył
      samochodem zamkniętą bramę wjazdową na podwórko i bała się, że ojciec będzie
      chciał na siłę wejść do domu i zabrać dziecko. Na koniec rozmowy (matka stojąca
      obok ojca siedzącego w samochodzie z uchyloną szybą, przed uchyloną bramą), gdy
      matka potwierdziła, że nie puści dziecka do ojca na 2 dni, ojciec oświadczył,
      że zrywa kontakt z dzieckiem, obraził się na matkę i znieważył ją
      mówiąc „jesteś głupia, wredna kurwa co widzi tylko własny pępek” i , nie
      panując nad swoimi emocjami, na odjezdnym całkowicie rozwalił samochodem bramę
      wjazdową.

      Pozdrawiam,
      Chalsia
      • capa_negra Re: Nie ma prawdy, są fakty i subiektywny odbiór 29.06.04, 21:22
        Jej wersja:
        Bije mnie mnie ,nie moge wjśc do wspólnej kuchni - kiedy klęczłam przy dolnej
        szawce kopnął mnie kolanem w nerki

        Jego wersja: musiałem przejśc obok niej , kipiała zupa na kuchence

        Wersja dziecka : ojciec omijał matke szerokił łukiem na tyle na ile było to
        mozliwe. Jesli znalazł sie mniej jak pól metra od niej zaczynala sie dzrzec ,
        że ja bije - to moja wersja dziecka (w sumie 17-18 letnniej panny )
        rozwodzących sie przez wiele lat rodziców

        Podsumowując - jest wiele prawd : prawda, święta prawda i gówno prawda.
        Nie twierdze, ze ta trzecia dotyczy autorki watku, ale ...nie ma dymu bez ognia
        i pewnie oboje z męzem "cięzko zapracowali" na taki stan rzeczy
        • pysia-2 Re: Nie ma prawdy, są fakty i subiektywny odbiór 30.06.04, 10:13
          Jego wersja:
          Mam jej dosyć, wszystko olewa, nie stara się o dom, nie dba o mnie i ma mnie
          gdzieś, nie interesuje jej nawet to, czy mam co jeść jak wracam do domu, już
          mnie nie kocha i daje mi to odczuć swoim zachowaniem. Jest inną osobą, niż ta,
          którą poznałem. Nie umie się zorganizować, nie pamięta nawet o najważniejszych
          obowiązkach. Czara przelała się, kiedy wróciłem późnym wieczorem z mojego
          weekendu z dziećmi, a jej nie było w domu, w lodówce pusto, w chlebaku też. Czy
          tak zachowuje się żona???? W dodatku przestała o siebie dbać. Ciężko tyram,
          żeby zapewnić byt rodzinie, ale nic nie dostaję w zamian. Chyba już jej nie
          kocham. O łóżku zapomniałem już dawno temu, ona nawet nie daje się dotknąć.

          Jej wersja:
          Pracuję cały dzień, do domu wracam wieczorem, mam 2-3 godziny na zabawę z
          dzieckiem. On pracuje popołudniami, przedpołudnia spędza przed telewizorem,
          popijając piwo. Czasami posprząta, najczęściej na moją wyraźną prośbę i zawsze
          po łębku. Co drugi weekend jeżdżę do szkoły, uczę się w podróży do pracy i do
          szkoły. Nie mam czasu dla siebie, kiedy przychodzi wieczoor myślę tylko o tym,
          żeby położyć się i zasnąć. Moja praca mnie nie satysfakcjonuje, jednak wiem że
          muszę pracować, bo potrzebne są pieniądze. On już dawno przestał okazywać mi
          jakąkolwiek czułośc, potrafi tylko krytykować za wszystko, nawet za to, że nie
          było bułek. Sklep zjaduje się na dole w bloku, ale on do godz. 13 nie potrafi
          ubrać się i zejść do niego. On nie dba o siebie w ogóle. Gdybym mu nie KAZAŁA,
          nawet by się nie mył. Jeśli brakuje mu czystych skarpetek, pretensję ma do
          mnie. Do mnie ma także pretensję o to, że nie ma w czym chodzić. Kiedy jednak
          kupowałam mu coś do ubrania, chodził na mnie obrażony tydzień, bo to nie to, co
          mu się podoba. Nie spotykamy się prawie w ogóle, kiedy on pracuje, ja jestem w
          domu, kiedy ja idę do pracy, on śpi. Weekendy też coraz częściej spędzamy
          oddzielnie. Denerwuje mnie to, że ma tyle długów, które wcale się nie
          zmniejszają, mimo, że co miesiąc idzie na nie cała jego wypłata. Nie mamy kasy.
          Kiedy ostatnio wyjechał na weekend do dzieci, nie zostawił mi złamanego grosza.
          Na szczęście mogłam iść na obiad do mamy, a na drugi obiad pojechałam na wieś
          do przyjaciółko-kuzynki. Dzięki temu przez dwa dni nie musiałam troszczyć się o
          jedzenie dla dziecka. Za ten wyjazd na wieś też był na mnie obrażony, chociaż
          ustaliliśmy już wcześniej, że tam pojadę. Miała to być rekompensata dla mnie za
          to, że on dwa dni pod rząd wrócił do domu o północy, chociaż akurat mogliśmy
          spędzić te wieczory razem. Czekałam na niego, ale on po raz setny wybrał
          kolegów i piwo. W tym wszystkim nawet nie mam ochoty na seks z nim.

          Oboje zapracowali na ten stan rzeczy. Pomogła im w tym szara rzeczywistość.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka