ja-i-2-sloneczka
04.06.13, 11:34
Hej dziewczyny, jestem tu nowa i ma nadzieje, że mi pomożecie.
Mam dwóch cudownych synków (3 lata i 1,5 roku). Starszy synek jest niepełnosprawny i "tatuś" szybko się zmył (odwiedza go raz na pół roku, raz nie był prawie rok), jest pozbawiony praw rodzicielskich (uzasadniłam wniosek tym, że go prawie nie ma, a gdy Mały jest w szpitalu, potrzebuje badań, narkozy nie daj Boże operacji to nie ma komu papierów podpisać bo "tatusia" nie ma), sędzina miała chyba dobry humor, a on zgodził się na odebranie praw i szybko poszło. Z Funduszu dostaje na synka 500 zł, no i utrzymuję się ze świadczenia opiekuńczego (z rodzinnym trochę ponad 1000zł).
Mój drugi młodszy synek nigdy nie widział swojego ojca, (choć wiele obiecywał chyba wystraszył się tego, że mój starszy synek potrzebuje tyle opieki i zmył się bez wytłumaczenia) na rozprawie o alimenty zasądzono mi tylko 350zł (choć on zarabia ok 3000tys brutto), sędzina była dla niego bardzo miła (bo studiuje magisterkę a ja siedzę w domu [w tej chwili jestem na 1 roku studiów], a nie wzięła pod uwagę tego, że mam niepełnosprawne dziecko i nie miałam chwilowo głowy do nauki ponieważ pierwsze 2 lata były naprawdę ciężkie).
Ojciec młodszego synka wmówił swojej mamie, że ja nie życzę sobie by kontaktowała się z nami ani ona ani on co jest wielkim kłamstwem.
W tej chwili jestem już po wizycie u jego matki i kontakty z nią są ok (ona nie ma ze swoim synem prawie w ogóle kontaktu).
Chciałabym pozbawić go praw rodzicielskich, bo boję się, że za parę lat gdy synek będzie starszy, on zacznie rościć sobie do niego jakieś prawa i okłamywać go.
Myślicie, że jestem w stanie wygrać taką sprawę. Poradźcie mi jak się do niej przygotować? Czy iść sama czy z prawnikiem? I czy jest szansa o podwyższenie alimentów tak do 500zł?
Rozpisałam się trochę, ale mam nadzieję, że w miarę jasno opisałam swoją sytuację.
Każda informacja będzie mi pomocna.