Dodaj do ulubionych

Rozmyślania samotnej matki

24.11.13, 21:35
Z serii niedzielnych rozmyślań, chciałabym zapytać jak u Was wyglądają sprawy damsko-męskie i wasze podejscie.
Ja jestem z tych analizujących, co często działa na niekorzyść, łatwiej byłoby się czasem po prostu wyłączyć. Mam namyśli, moje obawy, iż teoretycznie gdybym poznała fajnego faceta to fakt, że jestem kobietą z dzieckiem byłby pewnie dla niego dużym ciężarem. Ze kto by wogóle chciał kobietę z dzieckiem, a nawet jeśli by ten fakt zaakceptował i pokochał dziecko, to rodzina partnera raczej nie byłaby zadowolona z takiego nabytku. Wiem, pomyślicie sobie, że przesadzam, bo teram mnóstwo jest rodzin "patchworkowych" i to jest normalne, mimo to mam dużo w sobie takich obaw. sad(
Obserwuj wątek
    • amsterdamska_mgla Re: Rozmyślania samotnej matki 24.11.13, 22:12
      Miałam dużo myśli, ale raczej myśli, niż obaw. Niespieszno mi do związku, czas na płodozmian wink a w singlostwie czuję się bardzo fajnie. W ogóle to nie chciałoby mi się (może na razie, a może na dłużej), zamieszkiwać z kimś, iść na kompromisy, dopasowywać się...może mi przejdzie.
      I szczerze mówiąc, najbardziej realne wydaje mi się poznanie rozwodnika ze swoją historią. Nie wiem, w jakim jesteś wieku, ale między 30 a 40 to raczej w taki target można się wpasować. Mimo że mocno by mnie zastanawiało, co nie poszło w związku danego pana, no to cóż i ja mam za sobą taką historię, w której coś nie poszło. A poza tym o wiele sensowniejszym randkowiczem wydaje mi się rozwodnik z dziećmi,który dużo przeżył i dużo rozumie, niż nie daj Boże wieczny singiel pod 40-stkę mieszkający z mamusią wink
      A rodzina randkowicza? O nie, na to sobie już w życiu nie pozwolę. Naście lat stawałam na uszach, by budować fajne relacje z naprawdę niełatwą rodziną eksa i zostałam finalnie kopnięta w de (może i stosowałeś wobec niej przemoc i ją krzywdziłeś, ale widocznie na to zasłużyła). Kompletnie mnie już nie interesuje zdanie potencjalnych przyszłych "teściów". Jednych już miałam, wyprztykałam się z dobrej woli, dziękuję, wystarczy.
      • koronka2012 Re: Rozmyślania samotnej matki 24.11.13, 23:23
        amsterdamska_mgla napisała:

        > A poza tym o wiele sensowniejszym randkowiczem wydaje mi się rozwodni
        > k z dziećmi,który dużo przeżył i dużo rozumie, niż nie daj Boże wieczny singiel
        > pod 40-stkę mieszkający z mamusią wink

        Znacznie lepszym randkowiczem jest rozwodnik bez dziecitongue_out dodatkowe osoby = dodatkowe komplikacje w relacjach, nie ma cudów.

        Oczywiście, cudze dziecko to żaden atut, ale też od partnera matki nie oczekuje się aż tyle co od partnerki ojca. Więc i facetowi łatwiej się wpisać w rolę.

        Matki z dziećmi nie są skazane na wieczną samotność, ważne jest żebyś sama siebie nie deprecjonowała takim myśleniem. Zasługujesz na to, żeby ktoś cię szanował, co to w ogóle za myślenie "co powie jego rodzina"? ile ty masz lat, żeby się przejmować co obcy ludzie na twój temat gadają?
        • cooteq Re: Rozmyślania samotnej matki 25.11.13, 09:10
          hmm, poznaję facetów w dośćpodobnym wieku co ja. i nie zauważyłąm, by moje dziecko stanowiło dla nich problem jakikolwiek. to chyba jest tak, że jak facet Cię akceptuje to i zaakceptuje Twoje dziecko.
          jasne, żę nie będę wiązać się z kimś, jak zobaczę że dziecko nie jest szczęśliwe w tym układzie.
          dzieci jednak dużo rozumieją, i jak widzą że i my tego trzeciego akceptujemy to i ono zaakceptuje.
          kwestia podejścia.

          aczkolwiek jestem sama. póki co smile
          • oliwija Re: Rozmyślania samotnej matki 25.11.13, 13:54
            ja po rozstaniu z ex - bio młodej bylam w zwiazku z facetem posiadającym 2 dzieci.
            Było nawet nawet tylko tam uklady były malociekawe. syn mieszkal z nim i jego rodzicami , córka z matka jej nowym mezem.. do tego jakieś klotnie czy ojciec moze sie zobaczyc z córką a matka z synem,

            ogolnie było ok, poki nagle ni z gruszki ni z pietruszki on wypalił ze jest gejem i ma chłopaka.

            ale tak naprawde przyznal sie do tego po jakiś 3 miesiacach od rozstania....

            potem jeszcze krótko był facet , ktrego jak mi sie wydawało znam długo i dobrze- a jednak...

            a teraz nawet sie nie wysilam na szukanie kogos. Mam wystarczająco duzo własnych problemów aby brać sobie kolejny.
            fochy faceta są straszne..

            nie wiem moze jak odpocznę przewali się przez moje zycie wszytsko co sie w tym roku zdarzyło....

            ale czy mi się chce?
    • twins00 Re: Rozmyślania samotnej matki 28.11.13, 14:47
      Chyba każda z nas tak miała na początku. U mnie od czasu rozstania do uzyskania rozwodu minął rok i w tym czasie wcale nie myślałam o spotykaniu się z jakimkolwiek facetem, nie myślałam nawet że kiedykolwiek jeszcze będę chciała być w związku. Przez kilka miesięcy po rozwodzie też. Nie wierzyłam, że to może wyjść. Pomogły mi koleżanki i znajome, z którymi spędzałam dużo czasu, kiedy córka była u taty. Wychodziłyśmy w różne miejsca i dzięki temu na nowo uwierzyłam, że jestem fajną babką, nie jestem gorsza od innych. One zaczęły mi podsuwać facetów do umawiania. One uświadomiły mi, że jeśli nie chcę być sama do tego 45 rż kiedy córka będzie dorosła to muszę sama poszukać sobie odpowiedniego pana. Tak racjonalnie patrząc młodsze i piękniejsze na pewno już nie będziemy, mądrzejsze i bogatsze pewnie też nie, więc na co czekać?
      I jeszcze co do sprawy singiel vs dzieciaty, na początku myślałam że lepjej wiązać się z osobą bez zobowiązań, bo nie będzie dodatkowych problemów. Nawet nie chciałam umówić się z obecnym mężem, kiedy koleżanka powiedziała mi że ma syna i jest po rozwodzie. Jednak kiedy go poznałam zrozumiałam, że tylko ktoś kto sam jest rodzicem kochającym i wychowującym zrozumie drugiego rodzica, nie będzie zazdrosny o dziecko, będzie dbał o uczucia i potrzeby dziecka, rozumie że posiadanie dzieci to odpowiedzialność za nich. Z kimś takim łatwiej buduje się związek a później rodzinę, chociaż oczywiście rodzina patchworkowa ma swoje specyficzne problemy.
      • bladamery Re: Rozmyślania samotnej matki 29.11.13, 10:30
        Uważam odwrotnie - dziecko jest i zawsze będzie moim atutem. Mała dodała mi większej pewności siebie, "wykobieciałam", zmądrzałam i dojrzałam

        Dodatkowo to prawdziwy "papierek lakmusowy" na nieodpowiedzialnych i egocentrycznych drani.
        Jesli dziecko przeszkadza, to facet jest spalony w przedbiegach i nie marnujemy niepotrzebnie swojego wzajemnego czasu.
        • oliwija Re: Rozmyślania samotnej matki 29.11.13, 10:35
          bladamery napisała:

          > Uważam odwrotnie - dziecko jest i zawsze będzie moim atutem. Mała dodała mi wi
          > ększej pewności siebie, "wykobieciałam", zmądrzałam i dojrzałam
          >
          > Dodatkowo to prawdziwy "papierek lakmusowy" na nieodpowiedzialnych i egocentryc
          > znych drani.
          > Jesli dziecko przeszkadza, to facet jest spalony w przedbiegach i nie marnujemy
          > niepotrzebnie swojego wzajemnego czasu.


          racja..... mnie to wkurzaja tacy faceci co dowiaduja się ze mam dziecko i od razu- a mala nie moze z tatą mieszkac.....?

          maskara
          • altz Re: Rozmyślania samotnej matki 29.11.13, 15:35
            oliwija napisała:
            > racja..... mnie to wkurzaja tacy faceci co dowiaduja się ze mam dziecko i od r
            > azu- a mala nie moze z tatą mieszkac.....?

            Niezłe! smile
    • zzuuza Re: Rozmyślania samotnej matki 29.11.13, 14:25
      A mnie też na początku sie nie układało w tej kwestii.
      Minęło od rozstania z ex 7 lat. Przez ten czas nie szukalam, wręcz bałam się panicznie związków i może i by się ktoś tam znalazł, ale ja jakoś nie miałam ochoty i jakoś żaden nie pasował mi na kandydata wychowującego moje dziecko.
      Aż tu nagle po 7 latach, zjawił się On, rozwodnik, znacznie starszy ode mnie z dziećmi już dorosłymi.
      Pierwszy raz widział się z moim dzieckiem przez chwilę w moim domu, a potem zaprosił nas do kina i w czasie tej wyprawy całkowicie zdobył serce mojego syna.
      Jesteśmy już razem 4 lata i nie wyobrażam sobie żeby było inaczej smile
      Jestem szczęśliwa jak patrzę jak moje dziecko traktuje Jego i jak On traktuje moje dziecko. Sa prawdziwymi przyjaciółmi, to On pokazuje mojemu Synowi świat, przekazuje wartości i mądrości, aż miło popatrzeć jak się dogadują. On traktuje go jak Syna, aż serce rosnie jak patrzę jak się wygłupiają, jak On tłumaczy mu różne rzeczy, jak On obdarza moje dziecko cierpliwością, zrozumieniem i sympatią.
      Życzę każdej Samotnej Mamie, takiego partnera.
      • olewka100procent Re: Rozmyślania samotnej matki 01.12.13, 14:35
        moim zdaniem dziecko nie ma nic do rzeczy, jeżeli tylko jesteś fajną normalną kobietą, nie jakąś narzekającą frustratką to znajdziesz sobie konkretnego faceta bez żadnego wysiłku , no oczywiście o wygląd trzeba też zadbać bo jak wiadomo każdy facet to wzrokowiec smile
        • ona3010 Re: Rozmyślania samotnej matki 01.12.13, 19:05
          > o każdy facet to wzrokowiec smile czyżby???
          i jak większość kobiet smile

          takimi gadkami dajemy przyzwolenie facetom, ze po 40+ mają bębny jak kobieta w ciąży i mija chęć na sex big_grin
        • dzielnamama85 Re: Rozmyślania samotnej matki 02.12.13, 14:31
          olewka100procent napisała:

          > moim zdaniem dziecko nie ma nic do rzeczy,

          A moim zdaniem ma dużo do rzeczy. Wielu facetom przeszkadza dziecko już na etapie poznawania się, umawiania, bo ogranicza możliwości. Wielu nie chce brać na siebie problemów związanych z tym, że w domu jest dziecko, inna osoba, która jest konkurencją w walce o uwagę, czas, czułość, przestrzeń, pieniądze.
          • olewka100procent Re: Rozmyślania samotnej matki 04.12.13, 23:53
            u mnie problemu nie było , nie chodziliśmy na dyskoteki bo już nie ten wiek, czasami do knajpki szliśmy, ale, że było lato siadaliśmy w ogródku a dziecko bawiło się na placu zabaw, jeździliśmy w góry - dziecko z nami bo dlaczego nie . A jak facet boi się konkurencji w postaci 2 letniego dziecka, to coś z nim chyba nie tak, może był tak wychowany, że teraz musi być pępkiem świata. U mnie sytuacja była też trochę inna bo mieszkałam z mamą i np. jakieś wyjścia np. na sylwestra nie były problemem bo mama siedziała w domu. Co do pieniędzy .. nie bardzo rozumiem , że facet ma wydawać na to dziecko czy co ?
            • 3olivia7 Re: Rozmyślania samotnej matki 05.12.13, 21:23
              A jazostawilam zdradzającego meza dla kogos innego,on dla mnie zostawil swoja rodzine przez rok było wszytsko ok a potem przestalo i już nie wierze ze się poukłada bo on wiecznie ma cos do mojego dziecka podczas gdy swoja 2 traktuje jak krolewiczow i to się nie zmieni jakbym mogla cofnac czas wolalabym bym sama z dzieckiem
            • dzielnamama85 Re: Rozmyślania samotnej matki 06.12.13, 18:57
              olewka100procent napisała:

              > u mnie problemu nie było , nie chodziliśmy na dyskoteki bo już nie ten wiek, cz
              > asami do knajpki szliśmy, ale, że było lato siadaliśmy w ogródku a dziecko baw
              > iło się na placu zabaw, jeździliśmy w góry - dziecko z nami bo dlaczego nie . A
              > jak facet boi się konkurencji w postaci 2 letniego dziecka, to coś z nim chyba
              > nie tak, może był tak wychowany, że teraz musi być pępkiem świata. U mnie sytu
              > acja była też trochę inna bo mieszkałam z mamą i np. jakieś wyjścia np. na sylw
              > estra nie były problemem bo mama siedziała w domu. Co do pieniędzy .. nie bardz
              > o rozumiem , że facet ma wydawać na to dziecko czy co ?

              Moja córka ma już 7 lat, uważasz że w porządku jest zabieranie jej na każdą pierwszą, drugą, trzecią czy nawet dziesiątą randkę, wyjście z dzieckiem do pubu na przykład, na film przeznaczony dla dorosłych ludzi? Czy dziecko powinno być wprowadzane w świat poszukiwania dla siebie partnera? Od razu na pierwsze spotkanie z facetem zabierałaś dziecko? Niestety ja nie mam z kim zostawić dziecka, szansa na wyjście samodzielne jest tylko jeśli zapłacę opiekunkce. Co robiłaś z dzieckiem, kiedy chciałaś nocować u faceta lub on u Ciebie? Normalnie etap poznawania dwojga ludzi bezdzietnych raczej przewiduje spontaniczne, nieskrępowane niczym wspólne wyjścia, wyjazdy, przesiadywanie u siebie nawzajem w domach, nocowanie, pomieszkiwanie i wreszcie mieszkanie. W przypadku gdy jedna ze stron ma dziecko lub dzieci wszystko się komplikuje, bo z uwagi właśnie na konieczność sprawowania opieki nie ma takich możliwości przebywania sam na sam, docierania się, badania czy jest to coś głębszego czy tylko fascynacja. Nie każdemu facetowi odpowiada, że cały czas musi mieć na uwadze istnienie dziecka drugiej strony, nawet jeśli kobieta mu się podoba i dobrze się dogadują. Nie każdy facet chce od razu wchodzić w rodzinę, a nie da sie na jakiś czas np. na pół roku czy rok pozbyć się dziecka, by zbudować związek.
              Co do pieniędzy, gdybyś nie miała dziecka, mogłabyś kwotę przeznaczaną na nie wydać na siebie (lepsze ubrania, buty, kosmetyki, fryzjera, kosmatyczkę, hobby, częstsze wyjścia do kina, teatru itd.) lub np. mogła wyjechać na fajne wakacje ze swoim facetem, wyjść do drogiej restauracji, kupić mu lepszy prezent. Plus przy poważnych planach na przyszłość dochodzi kwestia Twojego wkładu w utrzymanie wspólnego dziecka, mieszkania, opłacania rodzinnych wyjazdów, kwestia kupna wspólnego lokum/samochodu, użytkowania i dziedziczenia tych rzeczy.
              • olewka100procent Re: Rozmyślania samotnej matki 08.12.13, 23:16
                no to szukasz normalnego faceta, który rozumie , że nie zawsze jesteś dyspozycyjna. Napisałam, że mieszkałam z mamą więc nie było problemu z opieką. Na większe wyjście przecież możesz sobie kogoś załatwić , jesteś aż tak samotna, że nie masz nikogo do pomocy ? Poza tym, przecież możesz faceta zaprosić do siebie na romantyczną kolacje, czy posiedzieć przy winie. Nie masz koleżanek z dziećmi w podobnym wieku ? zawsze możesz zawieść dziecko do kolegi na te 2-3 godz a ty w tym czasie skoczysz z facetem do kina .
                • dzielnamama85 Re: Rozmyślania samotnej matki 20.12.13, 13:33
                  olewka100procent napisała:

                  > no to szukasz normalnego faceta, który rozumie , że nie zawsze jesteś dyspozycy
                  > jna. Napisałam, że mieszkałam z mamą więc nie było problemu z opieką. Na większ
                  > e wyjście przecież możesz sobie kogoś załatwić , jesteś aż tak samotna, że nie
                  > masz nikogo do pomocy ? Poza tym, przecież możesz faceta zaprosić do siebie na
                  > romantyczną kolacje, czy posiedzieć przy winie. Nie masz koleżanek z dziećmi w
                  > podobnym wieku ? zawsze możesz zawieść dziecko do kolegi na te 2-3 godz a ty w
                  > tym czasie skoczysz z facetem do kina .

                  Zazdroszczę, że masz kogoś kto zawsze chętnie zajmie się dzieckiem. Mogę liczyć na pomoc siostry, ale tych dni/sytuacji kiedy potrzebuje tej pomocy na gwałt jest tak dużo (studia zaoczne co dwa tygodnie, wcześniej szkoła policealna zaoczna, terapia, choroby Małej, teraz rano w dni gdy szkoła jest zamknięta np. w przyszły poniedziałek i w Wigilię), że nie mam śmiałości prosić ją o więcej, zwłaszcza odkąd ma własne dziecko, do tego ona też dużo pracuje. Mam jedną bliską koleżankę z córką w tej samej klasie co moja, blisko mieszkają, dziewczynki się lubią, ale każde moje podrzucenie jej dziecka wiąże się później z "rewizytacją", a ja naprawdę nie mam kiedy gościć tej Małej, a i moja córka stęskniona za mną po całym dniu/tygodniu woli spędzić wolny czas z mamą. Z innymi koleżankami nie jestem tak blisko, właściwie to tylko znajome. Zaprosić faceta do siebie fajnie, tylko tak od razu na pierwsze czy drugie spotkanie skoro praktycznie go nie znam?
                  • ann.k Re: Rozmyślania samotnej matki 21.12.13, 11:08
                    Właśnie... Podsunęłaś temat, który mnie też nurtuje. Zostałam w mieszkaniu, w którym mieszkaliśmy jako rodzina. "Śladów" męża jako takich już nie ma - większość rzeczy zabrał, a to czego nie zabrał leży spakowane w piwnicy. No ale mieszkanie urządzaliśmy wspólnie, niewiele w nim zmieniłam i na razie z powodów finansowych na większe zmiany sie nie zanosi.
                    No i tak się zastanawiam jak by się czuł facet zaproszony do takiego domu. Bo ja nie wiem jak ja bym się czuła, ale chyba nieswojo... A może wymyślam problem tam gdzie go nie ma?
                    • cooteq Re: Rozmyślania samotnej matki 21.12.13, 15:52
                      a jak się ma czuć? chyba zdaje sobie sprawę, że mieszkałaś tam z kimś. jak będziecie mieć kasę i wspólne zycie to je urządzicie według siebie. poza tym on odwiedza Ciebie/ Was czy Twoje meiszkanie?
                    • dzielnamama85 Re: Rozmyślania samotnej matki 21.12.13, 19:09
                      ann.k napisała:

                      > Właśnie... Podsunęłaś temat, który mnie też nurtuje. Zostałam w mieszkaniu, w k
                      > tórym mieszkaliśmy jako rodzina. "Śladów" męża jako takich już nie ma - większo
                      > ść rzeczy zabrał, a to czego nie zabrał leży spakowane w piwnicy. No ale mieszk
                      > anie urządzaliśmy wspólnie, niewiele w nim zmieniłam i na razie z powodów finan
                      > sowych na większe zmiany sie nie zanosi.
                      > No i tak się zastanawiam jak by się czuł facet zaproszony do takiego domu. Bo j
                      > a nie wiem jak ja bym się czuła, ale chyba nieswojo... A może wymyślam problem
                      > tam gdzie go nie ma?

                      Wymyślasz. Na Twoim miejscu cieszyłabym się, że mam gdzie mieszkać, nie muszę wynajmować, nie muszę waletować gdzieś kątem u rodziny.
                      Czy wystrój mieszkania ma aż takie znaczenie? Czy nowopoznany facet musi wiedzieć, że urządzałaś mieszkanie z poprzednim i nic nie zmieniłaś? Zresztą chyba on będzie wiedział, że byłaś wcześniej z kimś, mieszkałaś skoro jest dziecko, więc logiczne ze wspólnie się urządzaliście.
                      Ja swoje mieszkanko kupiłam już jako samodzielna mama i to cudem mi się udało, a kredyt mam na dłuuuuugie lata. Wcześniej kątem cisnęłam się u siostry, więc obecne lokum jest dla mnie jak pałac. Kupiłam najtańsze mieszkanie jakie było na rynku wtedy, więc oczywiście nie ma ono wysokiego standardu, ale tylko na takie było mnie stać. Podłogi, okna, drzwi, łazienka, balkon proszą się o remont, niestety w najbliższych latach raczej nic z tego nie wyjdzie, więc mieszkam w takich warunkach jakie mam.
                    • chalsia Re: Rozmyślania samotnej matki 21.12.13, 23:04
                      . Bo j
                      > a nie wiem jak ja bym się czuła, ale chyba nieswojo... A może wymyślam problem
                      > tam gdzie go nie ma?

                      wymyślasz problem, gdzie go nie ma

                      a skąd facet ma wiedzieć, że mieszkanie i jegi wyposażenie kupowałas razem z eksem
                      a może już eksa nie było jak urządzałas mieszkanie?
                  • Gość: meee Re: Rozmyślania samotnej matki IP: *.ssp.dialog.net.pl 21.12.13, 17:04
                    jak facetowi zależy , to nawet spotkanie w piwnicy nie będzie mu przeszkadzać , wierz mi.
                    • dzielnamama85 Re: Rozmyślania samotnej matki 21.12.13, 19:10
                      Gość portalu: meee napisał(a):

                      > jak facetowi zależy , to nawet spotkanie w piwnicy nie będzie mu przeszkadzać ,
                      > wierz mi.

                      Na czym zależy?
    • ann.k Re: Rozmyślania samotnej matki 06.12.13, 20:39
      Ja jeszcze jestem zbyt świeża w temacie, w zasadzie sam rozwód dopiero przede mną. Ale nie wydaje mi się, żeby poznanie kogoś było problemem. Niedawno poznałam kogoś, kto wyraził chęć bliższego poznania z chwilą kiedy zakończę wszystkie sprawy. Nie wiem czy to wartościowy facet czy nie, nie wiem nawet czy rzeczywiście będzie mu się chciało tyle czekać (wniosłam o rozpad z wyłącznej winy męża, a jeszcze nawet nie było pierwszej rozprawy), ale dziecko zdecydowanie mu nie przeszkadza. I w ogóle w rozmowach z nim zauważyłam, że ten temat traktuje zupełnie naturalnie, więc jak już tu zostało wspomniane - normalny zdrowy facet to raczej nie będzie w dziecku widział konkurencji.
    • lilith76 Re: Rozmyślania samotnej matki 06.12.13, 23:32
      Nie zjawi się - będzie ok, mam fajne życie.
      Zjawi się - ok, mam fajne życie.
      Bo moje życie, to moje życie.
      Lubię je.
      • lilith76 Re: Rozmyślania samotnej matki 06.12.13, 23:35
        A tak bardziej serio.
        Są kobiety, dla których wartością jest stworzenie rodziny, poczucie bycia kochaną, uwicie gniazda - te mają trudniej po rozstaniu.
        Ja czuję, że mam prościej, bo czekam na to co przyniesie życie i co przyniesie, będzie fajnie.
    • dragica Re: Rozmyślania samotnej matki 12.12.13, 11:13
      Po rozwodzie zwiazalam sie z osoba wolna, bez dzieci, malzenstwa za soba itp. Nie funkcjonuje.On nie potrafil zrozumiec,moze nie chcial-na poczatku bylo fajnie, bardzo mi pomogl odyzyskac wiare w siebie (mlodszy o 4 lata), ale potem , w momencie pojawienia sie uczuc dochodzi do problemow.Malo ktory facet, ktory nie mial zony, dzieci bedzie umial poradzic sobie z taka sytuacja /od naciskow ze strony otoczenia po niezamierzona nawet zazdrosc o dziecko i bylego meza/.
    • danaide Re: Rozmyślania samotnej matki 24.12.13, 11:53
      Mam mieszane uczucia. Wiem, że to jest we mnie i zależy ode mnie. Ze względów o których nie chcę pisać (tych we mnie) nie zależy mi aż tak bardzo. Ale też wiem, że jako matka z dzieckiem jestem postrzegana jako... matka z dzieckiem. Bardziej przeźroczyście. Potencjalna mężatka. Dodatkowo - dalej funkcjonuję głównie w świecie okołodzieciowym (jakieś przedszkola, miejsca dzieciowe...), z dzieckiem u boku. Kiedy raz na ruski rok jakiś facet się do mnie odzewie w tych okolicznościach zazwyczaj patrzę na niego jak na rzadki okaz zoologiczny. I tyle. Doczytałam też gdzieś, że matki dzieci, zwłaszcza samotne, w dupę dostały to i na oczy przejrzały i byle czego nie łykną. Może i tak.

      Piszę post w Wigilię. Znów we dwójkę z małą, ale i z większą zgodą na to. Całkowitą nie, bo wiem dla kogo postawię pusty talerz. Nie, bynajmniej nie dla jej ojca.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka