Dodaj do ulubionych

wychowanie przez ojca

06.09.14, 10:16
Tak mam przemyślenia...kobiety matki walczą o codzienność, o przetrwanie, znoszą wszystko, facet sobie chula robi co chce...
i teraz skad to się bierze że kobieta rezygnuje z siebie na poczet dziecka?
u mnie tatuś pojawił sie po długim czasie ok... ja zrobiłam czarną robotę ale teraz zastanawiam sie czy nie lepiej byłoby oddać dziecko ojcu? mają dobry kontakt, ja mogłabym być wolniejsza i bez obowiązków,
znajoma ostatnio też stwierdziła że w razie rozstania z mężem oddaje jemu dziecko.
Czasy się zmieniają w końcu?
Obserwuj wątek
    • lilith76 Re: wychowanie przez ojca 06.09.14, 21:59
      Ja nie miałabym nic przeciwko opiece na przemiennej, czy zasadzie rok tu, rok tu. Obawiam się tylko o emocje dziecka.
      Ale ja jestem dziwna.

      Tylko, że nie wiesz, kiedy dziecko zaczęłoby tęsknić za codziennością z tobą. Moja córka ma to po jakiś 10 dniach u taty (kiedyś zabrał ją na pełne dwa tygodnie).
      • danaide Re: wychowanie przez ojca 06.09.14, 22:29
        Ja zakładam osobny wątek. Ale trochę w temacie.
        Przyzwyczaiłam się do tego, że jestem w zasadzie kompletnie sama z dzieckiem. Ale nie łyknęłam tego tylko dlatego, że łopatami ładowano mi do głowy, że muszę ponieść konsekwencje swoich błędów - dziecko jako konsekwencja błędu, kochać nie umierać - ale dlatego, że sama sobie wypracowałam myślenie o tej sytuacji i co zrobić by była dla nas jak najbardziej znośna. Wg mnie podstawą jest umiejętność zaufania do świata. Tego, że nie mama jest the best, zarżnięta i zaniedbana, ale że mama jest super, a świat też się przyda nam obu - czyli dziecko u taty, dziecko u babci, dziecko w przedszkolu, dziecko ze znajomymi. Kto chce - proszę bardzo. Wszyscy skorzystają. A teraz idę wysmażyć własny wątek. Na ostro.

        PS. A takie liczenie, ja dałam tyle, tata tyle, tata ma tyle z życia (och jak dużo), tyle z dziecka, ja tyle z dziecka, tyle z życia (och jak mało) - zgubne, nie polecam. Wiem, że dostałam od małej rzeczy bezcenne, ale to dlatego, że nauczyłam się je dostrzegać.
    • danaide Re: wychowanie przez ojca 06.09.14, 22:31
      Wiele razy zastanawiałam się czemu gdy eks stwiedził, że odchodzi nie wręczyłam mu na koniec, gdy już się obładował wszystkimi swoimi gratami, które zdołał unieść, małej. Po prostu dlatego, że mam taką konstrukcję psychiczno-moralną, że pewnych rzeczy się nie robi. Tyle.
    • ona3010 Re: wychowanie przez ojca 06.09.14, 23:43
      Wiem że myślę teraz zadaniowo ale tak mam czasami...
      Młodą jestem zmęczona wręcz zamęczona, liczę tylko na siebie i nianię. Współdawca ostatnio się reaktywował wiec wziął 1 raz dziecko na wakacje.
      I teraz... jest mi dobrze, błogo, spokojnie, lubię spędzać czas sama.
      Ok zupki kupki, siadanie, chodzenie, przedszkole alfabet,cyferki już mam za sobą...(nie było q.a łatwo bo jestem sama bez rodziny, nie miałam pracy!) jego nie było...bawił sie doskonale.
      i teraz wrócił, ukochany cudowny tatuś wreszcie, i tak sobie myślę czy nie lepiej ten stan przedłużyć? Czy ja muszę sie poświęcać dziecku całe życie? Kolejna rzecz, która mnie niepokoi to nasza różnica finansowa, mnie nie stać na zachcianki młodej, spa, wypady w kosmos jego tak. Może koncentrować się na sobie w końcu? Mam lęki że młoda w wieku 15 lat mi powie, ok matka idę do ojca bo jest lepszy, dostanę fajne buty?
      Mam poczucie skrzywdzenia ok przeżyłam to, ale boje się że będzie taka powtórka.
      • lilith76 Re: wychowanie przez ojca 07.09.14, 00:09
        A nie zachowujesz się jak pracoholik z korpo, którego zmuszono do urlopu? wink
        Ciesz się chwilą, smakuj ją i wykorzystuj dla siebie.

        Co do finansów. Przygotuj się na zarzuty, że nie pracujesz tam gdzie mama X, bo mama X to kupuje zabawkę Y smile Ja wiem, że mama X jest samotną matką, bez alimentów, z miarę stabilną pracą, ale dla mojej córki najważniejsze jest, że kupiła drogą zabawkę. A takich pytań będzie więcej, bo dziecko nie żyje w próżni i widzi jak żyją inni.

        Ich chyba nie lubię określenia "poświęcenie", bo dziecko prędzej czy później je wyczuje i wykorzysta przeciwko. Wolę być bardziej olewczą, mniej zadaniową, ale nie poświęcająca się.
        • cooteq Re: wychowanie przez ojca 08.09.14, 18:06
          kiedyś się zastanawiałam nad taką możliwością...ale mam pewien uraz
          syn miał może 2 mce. potrzebowałam chwili dla siebie. myślałam że zwariuję. prosiłam wtedy jeszcze mojego męża o zaopiekowanie się dzieckiem...od teściowej usłyszałam, że ojcu wciskam dziecko bo nie chcę się nim zajmować. od tamtego czasu mi przeszło (!!!)
          z tego co widzę, ojciec nadal ma podobną teorię kładzioną do głowy przez swoją cuuuuuuudoooownąąąą rodzicielkę...
          nawet gdyby dziecko chciał mieć na półroku czy rok (przy władzy naprzemiennej) wciskaliby synowi że się go pozbyłam, żę go nie chciałam (słyszałam już zapowiedzi takich zdań). zatem wolę chuchać na zimne.
          ani tej s..uce nie dam ani temu kundlowi!
          po moim trupie
      • danaide Re: wychowanie przez ojca 08.09.14, 19:05
        Masz cyferki i literki za sobą? A ile ma córeczka?
        Bo ja np. wcale nie mam za sobą cyferek i literek, nawet języka ojca nie raczyłam nauczyć dziecka, a zamiast opiekunki zainwestowałam w płytotekę z filmami. Gdy zostałam sama z dzieckiem, w podobnych warunkach jak Ty, zrozumiałam, że nie będę miała takiego wychuchanego na tip top dziecka. Bo się zarżnę. Moja psychika zrewoltowała przed pracą na wyłączność. I nie mam. Natomiast mam nadzieję, że w miarę szczęśliwe.

        Co do spraw materialnych... Prawda jest taka, że w kółko obracam jakimiś dobrami materialnymi alternatywnymi kanałami - portale zakupowe, lumpeksy, wyprzedaże, garażówki - ucząc jednak małą, że pieniądze z nieba nie spadają, więc czasem zamiast coś kupić po prostu kupić, pakujemy się na garażówkę w określonym celu (raz tak się udało z fajnymi acz droższymi klockami, mała dzielnie mi pomagała, do tego łut szczęścia i uzbierałyśmy wymaganą kwotę; nie dalej jak wczoraj coś udało się sprzedać z jej zabawek i mogła pobiec kupić to co wcześniej wypatrzyła). Mówię otwarcie na co mnie nie stać lub nie mam ochoty kupić i zrzucam to na ojca - poproś tatę. Furby przeszedł, to może i ta królowa koników przejdzie. Jak nie przejdzie to trudno - dziecko ma dwoje rodziców, z których tylko jedno ma stałą, dobrze płatną pracę.
        • danaide Re: wychowanie przez ojca 08.09.14, 19:08
          Acha, no i jeszcze kwestia wartości. Mieć czy być. Dziecko takie małe myśli, że wszystko można mieć, ja już teraz uczę, że nie wszystko, nie zawsze, zresztą po co. Gdy w przedszkolu jakaś mama proponowała zakupienie takich samych przyborów, bo dziecko się czuje pokrzywdzone tym, że kolega ma inne pudełko to wymiękam. Mała zaniosła dziś do przedszkola swoją zabawkę z garażówki (kocią?), a kredki dostała z lumpeksu i też zachwycona.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka