07.09.04, 12:45
Czy koszty zycia dziecka rosna i zmienja sie po rozwodzie..
Ja dlugo myslalam na ten temata i prada jest ze rosna i prawda jest tez ze
dopiero je poznajmye.
1. Poznajemy
W malzenstwie nikt nie robi zestawien dzis na sniadanie mąz zjadl 2i pol
kanapki ( pol sie zmarnowalo), synek zjadl 1 i troche kaszki - pol kaszki z
talerza do wyrzucenia, Ja zdazylam wypic kawe , ale pol szklani wiec pol sie
zmarnowalo)
Nikt nie liczy ze skonczyl sie sok itd. Po prostu trzeba kupic . Nikt nie
zwraca uwagi , ze wrocil z przedszkola i mimo objadu dzjedzonego tam domaga
sie czegos w domu - robi sie dodatkowy posilek i juz.
Nikt nie rozlcza z kazdej koszulki , z kazdej wizyty u lekarza , z kazdego
prania., zgubionego pantofla, czy z faktu ze dziecko za jednym posiedzeniem
zniszczylo czaly blok rysukowy , a kredki - wlasnie gdzie on je wsadzil ??
jutro trzeba kupic nowe.
Mowi sie, dziecko duzo kosztuje ! Liczy sie pieniadze i czasem zastanwai na
co poszly . Zaden rodzic nie mowi bylem u fryzjera - jestes mi winny
(Chalsia smile)) ). Albo nie rozlicza z faktu , ze dziecko kupilo dodatkowy
soczek...
I tak naprawde zadko zna sie koszty utrzymania dziecka.
Nastepuje rozwod..
Zazwyczaj rodzice zaczynaja mieszkac ososbno - najmniej mija rok - , potrzeby
dziecka tez sie zmieniaja..
Ale i inne rzeczy.
I tak zazwyczaj matak zmuszona jest aby usias i policzyc ile przeietnie
miesiecznie dziecko zjada chleba, ile bolek, jaka ileosc miesa i ile soli.
Ielsproszku, produ ,le kosztuje ubranko i majteczki..
Zmieniaj sie tez realia.
Dziecko rosnie rozwiaj sie. Ojciec ( drugi rodzic) pamieta iel wydawal na
dziecko jak mialo 2 lata , a jak ma cztery - realia znacznie sie zmienily -
bo okazuje sie , ze jak mialao dwa lata nie mialo zajec dodatkowych , ze jak
cztery to chodzi na zajecia ...
I to po rozwodzie matak wymyslila...
Dziecko rosnie, zaczyna miec swoje potrzeby , zwiekszaja sie wydakti na
ubrania, zwiekszaja sie wydatki na jedzenie, inne sa wydatki na potrzeby typu
rozwoj i inne na opiek.
Wczesnie dzielili sie tym - matak wczeniej wychodzila do pracy - ojciec
pozniej wraacal- teraz matak sama.. Tak ulozyc by kotas z dzieckiem byl..

No i na koniec ceny dla matake sie nie zmieniaja. inflacja jest dla
wszystkich innych a matak jak 3 lata temu wydawal na dziecko x zl tak i teraz
tyle powinna..

A wiecei co - najciekawsze to to ze w tych rachunka i tak sie wszystkiego
wyliczyc nue da. Kto tych rachunkow nie robil nie wie..
Ja mam pieknie rachunki - awczoraj w nocy zaplacilam poza rachunkowow 65 zl .
za taksowke w dwie strony - na izbe przyjec i spowrotem.. Bo dziecko bardzo
bola brzuch - a zgodnie z sugestia machoch - ojca nie nalezy niepokoic-
trzeba sobie dawac rade samejsmile)))
Koszty dodatkowe- dzis dodatkowywizyta u lekarza- prywatana- bo do
panstwowego stracilabym caly dzien, spoznienie do pracy - nowy projekt -
ciesza sie jak ciagle przyjezdzam spozniona i zmeczona po ciezkien nocy i
mam "pewna " podwyzszke...
Pozdrawiam i zycze wszystki duo spoku i rozsadku

Ps - O czym i po co ten post- o wydatkach - by niektorzy uzmyslowili sobie ,
ze matki jesli nie sa zmuszone nie licza- bo tego nie da sie policzyc.. ani
tego co przezylam w nocy gdy on Krzyczal i plakal..A ja nie moglam sie
zorientowac ani tego jak bardzo mocnao - mysle o tym jak dac mu jak najlepszy
rowoj - a inni moga tylko wyliczyc.....i stwierdzic , ze za duzo...
Obserwuj wątek
    • new_live Re: Koszty 07.09.04, 15:19
      Poniewaz doczytalam sie na forim macoch zlej interpretacji moich slow -
      wyjasniam..
      Pisząc o tym iz - w malzenstwie nikt nie liczy ile placi na dziecko- -
      pokazuje- ze tak naprawde nikt nie wie , albo zadko kto- ile naprawde wydaje
      miesiecznie na dziecko.
      Dopiero ( upokarzajace i tu sie zgadzam) wyliczenia - wykazuje ile to tak
      naprawde wynosi.


      I dlatego nitkorzy piszac - jak byli malzenstwem to wydawali na dziecko .. i tu
      kwoty - nie pisza do konca prawdy - bo w malzenstwie wielu rzeczy sie nie
      liczy - podaje kwoty no oko.. itd..
      Dopiero kilka miesiecy z dlugopisem w reku zmienai te wyliczenia...
      Gdy musisz zapisac kazdy soczek, zada kromke chleba ) - a potem sie jeszcze
      tlumaczyc - czy aby na 100% To dziecko zjadlo te trzy kromeczki - bo niedaj
      boze polowe kromki ty zjadals....



      To gwli wyjasnienia dla pani Miakwi
      • mikawi Re: Koszty 07.09.04, 16:04
        mag, nie zrozumiałaś wydźwięku mojego postu bo czego innego on dotyczył i nie
        oczekiwałam od ciebie żadnych wyjaśnień - gwoli wyjaśnienia smile

        a skoro już piszę tutaj - jeśli matka domaga się takiej a nie innej kwoty
        alimentów to chyba jednak wie dlaczego właśnie tyle, czyli musiała sobie takie
        wyliczenie zrobić i nie widzę w tym nic upokarzającego. Ja robię co miesiąc
        wyliczenie ile na co wydałam, żeby jakoś ogarnąć skromny budżet i zapanowac nad
        wydatkami. Upakarzające jest - i z tym się zgadzam - jeśli musi udowadniać ojcu
        który płaci niewielkie alimenty że przeznaczyła je na dziecko i na co
        konkretnie.
        • new_live Re: Koszty 07.09.04, 16:08
          Pozwolisz , ze odpowiem.
          po pierwsze: new_live
          Po drugie- bardzo upokarzajce - jesli z tego jak wychowujesz i na co wydajesz
          zaczyna rozliczaczac Cie obca kobieta - tak jak to sie dzieje na macochcach...
          Bo wybacz , ale to psrawa miedzy eks a eks...
          • mikawi Re: Koszty 07.09.04, 16:25
            nikt nie mówi tu o rozliczaniu przez obca kobietę, ale zgodzisz się chyba że
            skoro jej zarobki często gęsto są pociągane do sprawy sadowej o podwyższenie
            alimentów albo jesli to na nią spada ciężar utrzymania domu i partnera/męża bo
            ten calość przeznacza na alimenty również na niepracującą z wyboru żonę (vide
            sytuacja choćby asiek) to daleko temu do zasad fair play?
            • new_live Re: Koszty 07.09.04, 16:34
              Wybacz ale w przypadku Asi- to na razie straszenie i gdybanie- sad zadnej
              decyzji nie podjal.
              Jesli brane sa zarobki obecnej partnerki - to poto tylko by ustalic jaka czesc
              zsrodkuo eks potrzebuje na pokrycue swoich potrzeb - tak jak to wylicza sie
              dziecku ...

              Skoro mieszkaja razem- to trudno by on oplacal cale mieszkanie- zgadza sie?
              Slowem tez po prostu wyliczka sie koszty utrzymania pana jakie ponosii..
              I tylko popt sa potrzebne kwoty zwiazne z zarobkami. po nic innego.

              Przyklada :
              pan przychodzi do sadu i mowi :
              mnie moge placci takich alimetow bo moje koszty sa takie :x a zarobki y
              Ale sad mowi- zaraz zaraz wpisal pan koszty utrzyamnia mieszkania - z zlotych.
              A przeciez w tym mieszkaniu mieszka jeszcze jedna ososab.. Pani A Wobecnie ma
              obowiazku alimentacyjnego- ta pani utrzymuje se sama- wiec jaka czesc placi ta
              pani??
              aby bylo sprawieliwe i nie bylo kretactwa wiec biroa dochody i licza w miare
              prorporcjonalien...
              Po to sa dochody Pani.


              • mikawi Re: Koszty 07.09.04, 16:52
                myślę że dyskusja jest bezcelowa, bo to co mówisz to teoria, zapewne czytałaś
                posty macoch, których zarobki brane były pod uwagę jako drugich żon gdy te
                pracowały, zaś sąd przestawał brać ich osoby pod uwagę gdy po urodzeniu dziecka
                nie miały pracy - wtedy juz sądu nie obchodziło że raz: facet ma obowiązek
                utrzymywac swoję żonę; dwa: dziecko z nią, bo ona w końcu wypełnia swój
                obowiązek poprzez opiekę....
                wtedy się mówi że jak się decydowali na dziecko powinni przewidzieć to czy
                tamto, a jak next pracuje to sie mówi że przeciez partycypuje w kosztach
                utrzymania więc facet może płacic mniej.... Gdyby sąd faktycznie tak wszystko
                brał pod uwagę jak ty to piszesz nie miałyby miejsce kuriozalne wyroki
                nakazujące płacić 100% pensji. Bo co, bo druga żona dobrze zarabia?

                pewnie i są wyroki niesprawiedliwe dla samodzielnych, wiem o tym i tak możemy
                odbijac piłeczkę można w nieskończoność. Tylko po co?
                • mikawi Re: Koszty 07.09.04, 16:53
                  > a jak next pracuje to sie mówi że przeciez partycypuje w kosztach
                  > utrzymania więc facet może płacic mniej....

                  chodziło o "więcej" rzecz jasna
                  • new_live Re: Koszty 07.09.04, 16:59
                    W zadnym z postow nie napisalam ze sad raz bierze pod uwage partenre, raz nie.
                    I majo post tego tez nie utrzymuje.
                    Nie chodzi tu o to czy, ze partnerka ma utrzymywac- ale o wyliczenie
                    FAKTYCZNYCH kosztow ponoszonych przez faceta na swoje utrzymanej. Jgo wlasne-
                    cos jak wyliczenia matki dla dziecka.

                    I nie ma tuo nic wspolnego z utrzymywaniem jedengo przez drugie..
                    Co do wyrokow 100 % zarobkow - sa ojcowie co zaraz po alimentach "traca"
                    prace...- moze stad te wyroki
                  • new_live Re: Koszty 07.09.04, 17:07
                    Tak jak napisalas - matak dziecka twierdzac ze takiej a takiej kwoty potrzebuje
                    na alimenty - musi przedstawic wyliczenia...
                    Ojciec dziecka- tez musi je przedstawic - skoro twierdzi , ze dziecko tyle nie
                    potrzebuje i musi przedstawic SOWJE WLASNE i tylko Sowje koszty utrzymania..
                    Sytuacja zmienia sie gdy ma drugie dziecko czyy rodzine...
                    I twedy by wyliczyc faktyczne koszty utrzymania siebie i drugiego dziecko
                    roowniez koniedzna jest znajomosc zarobkow drugiej partnerki - bo pytanie kto w
                    tym przypadku wiecej lozy na dziecko- jakie sa proporcjie.

                    Co do Asi. Tam rozwod byl z winy partnera. Zgdoznie z prawem oojciec dzieci
                    mogl bronic sie przed sademi wiemy ze udowodnienie rozpadu z winy jedengo z
                    partnerow - nie jest proste.
                    Przegral. Zasadzono mu alimnty na dzieci na bylo zone- to tez zgodnie z prawem-
                    nie pracowala- moze taki mieli wtedy uklad. w malzenstwie zapewne mu to nie
                    przeszkadzalo.
                    Po rozwodzie dostaej alimenty - i znowu Mikawi Ani Asi , Ani Twoja , ani Moja
                    sprawa czy tak kobieta bedzie zyla z zasadzonych dla niej alimentow czy nie..
                    A co zrobi teraz sad- poczekajmy......
                    Jak na razie ja doczytalam sie , ze ona chcec sie zrzec alimetow na siebie na
                    jakis czas...

                    Pozdrawiam
                    • chalsia Re: Koszty 08.09.04, 01:29
                      > Jak na razie ja doczytalam sie , ze ona chcec sie zrzec alimetow na siebie na
                      > jakis czas...

                      I to jest naprawdę gest z jej strony.

                      Pozdrawiam,
                      Chalsia
                      • lubstej Re: Koszty 08.09.04, 08:15
                        gest powiadasz
                        wg mnie to jest realne spojrzenie na sytuacje bo jesli on zacznie zarabiac ten
                        tysiac to jak ona moze sciagnac z niego 2100? Nawet komornik tu nie pomoze bo
                        wyegzekwuje dla niej ok 500zl gora
                        wiec jesli facet zarabiajac 1000 deklaruje placic wlasnie tyle to jest jego
                        gest raczej -wiem dlug narasta, ale jego parnerka nie ma obowiazku utrzymywac
                        go i placic aliemntow na jego byla
                        to tak kwoli scislosci
                      • lideczka_27 Re: Koszty 08.09.04, 18:30
                        chalsia napisała:

                        > > Jak na razie ja doczytalam sie , ze ona chcec sie zrzec alimetow na siebi
                        > e na
                        > > jakis czas...
                        >
                        > I to jest naprawdę gest z jej strony.
                        >
                        > Pozdrawiam,
                        > Chalsia


                        Dziewczyny, a mnie się zdaje, że zrobiła rozsądnie i po prostu "z głową". Na
                        jej miejscu tak bym postąpiła. Dlaczego? Bo nie mam pewności, że po wizycie w
                        sądzie zobaczyłabym ten tysiąc. Jeśli on tyle zarobi, to z czego mieliby mu to
                        ściągnąć? I w konsekwencji mogłaby dostać jeszcze mniej. Moja kumpela ma
                        alimenty na gębę i choć się z eksem kłóci, do sądu nie idzie, bo jak twierdzi -
                        ma małe szanse, by dostawać aż tyle, co on jej daje dobrowolnie (mieli wspólne
                        kredyty, które tylko on spłaca, ma też koleś nową rodzinę i przysposobił
                        chłopaka, syna swojej drugiej żony oraz chyba wspólne w drodze). Może to są po
                        prostu chłodne kalkulacje.

                        pozdrówka
                        lidka


                        Ktoś mi tu list wisi, ale ja poczekam wink))
                        • chalsia Re: Koszty 08.09.04, 23:48
                          Lideczko i Lubstej,
                          może być po Waszemu.
                          Ja to nazwałam gestem - bo nie wnikałam czemu się na to zgodziła. A w stosunku
                          do eksa to jest to gest - zrezygnować z dochodzenia (obojetnie KIEDY i JAK)
                          przynależących się jej alimentów.
                          Ale akurat w tym przypadku o słowa spierać się nie będę.

                          Pozdrawiam,
                          Chalsia

                          PS. Lideczko, czy to ja Ci wiszę list ??? Jeśli tak, to sorki, ale jestem na
                          forach ostatnio w wielkim przelocie i raczej czytelniczo (i to tak pobieżnie).
                          • lideczka_27 Re: Koszty 09.09.04, 19:15

                            > PS. Lideczko, czy to ja Ci wiszę list ??? Jeśli tak, to sorki, ale jestem na
                            > forach ostatnio w wielkim przelocie i raczej czytelniczo (i to tak pobieżnie).


                            Nie chalsiu, ale wcale bym się nie obraziła, gdybyś napisała wink

                            pozdrówki
                            lidka

                            Ja nie pisałam, by podważyć Twój pogląd na gest. Bo może to i był gest. Ale
                            także rozsądne posunięcie. Tyle tylko, że chyba już nieaktualne...
    • new_live Re: Koszty 08.09.04, 08:23
      Nie nie ma..
      On zrobil gest , Ona zrobila gest I nie nam oceniac ktory wiekszy..
      Jesli sie nie dogadaja- to bedzie sad i on zdecyduje . Chodzi tylko o to , zeby
      podejsc sprawiedliwie i popatrzec - ze tez wykonala gest dobrej woli.Moze sie
      dogadaja , moze nie.
      I tak bedzie w kolko i juz cale zycie. Bo alimenty potem mozna zwiekszacitrd (
      ona nie traci prawa do alimentow- ma je przez cale zycie)..

      Zycze madrego podejscia do sprawy i lepszej interpretacji..
      Ty interpretujesz kazde posuniecie eks- jako wyrachowanej ..
      a ja i factete i jej pozytywnie.
      Widzisz ja tez moge interpretowac jego niepozytywnie. Np. zmienia prace.
      Skoro proponuje 100 zl na dzieci to moze jedynie chce wyorzystac fakt zeby
      mniej placic . Bo ma kredy na mieszkanie (z czego bedzie placicl- skoro zarabia
      1000 zl i chce oddac) , bo moze zarabia wiecej- ale chce to ukryc i tak niby
      sie dogadac....

      Ale nie ja mowie - Facet robi Ok - Kobieta tez sie stara - pozwolmy sprawom
      potoczyc sie..

      Pozdrawiam
      • mikawi Re: Koszty 08.09.04, 09:56
        > Widzisz ja tez moge interpretowac jego niepozytywnie. Np. zmienia prace.

        pewnie się powinien przykuc do kaloryfera smile
        zmienia pracę bo z obecnej został zwolniony, to chyba normalne że w takiej
        sytuacji ZMIENIA się pracę, a nie zawsze intratne i wysoko opłacane posadki
        czekają gotowe do wzięcia, czasem trzeba wziąć cokolwiek za ilekolwiek, chyba
        lepsze to niż wieczne czekanie na stanowisko dyrektora?
        • new_live Re: Koszty 08.09.04, 10:02
          Nie widzisz- Mikawi Ty chcesz sie bawic w gdybanie i ocene ososb ( tak
          pogdybajmy sobie- skoro taki fachowiec to chyba ma prace lespsaa nizza 1000zl -
          itd..tylko po co???) Przy czym eks- to zawsze wyrachowana baba , a next i jej
          partner jak najbardziej OK.
          Ja mowie- Oboje zrobili gest dobrej woli. jej gest tez nie jest maly ...
          Zrzeka sie alimentow na siebie.
          Czy dojda do porozumienie - zycie pokarze...
          Bylo by dobrze gdyby tak - jesli nie to sad to rostrzygnie..
          Moze postaraj sie w innych dostrzec choc troche dobra..

          Pozdrawiam

          • mikawi Re: Koszty 08.09.04, 10:17
            mam nadzieję że nigdy nie będziesz w sytuacji gdy bedziesz musiała przyjać
            znacznie gorsze warunki pracy niż do tej pory;
            a sugerowanie przez ciebie że ktos kto stracił pracę specjalnie podejmuje
            gorszą żeby płacić mniejsze alimenty jest śmieszne - widocznie nigdy nie byłaś
            w sytuacji gdy bierze się COKOLWIEK bo trzeba przeżyć;
            nie napisałam nigdzie że eks to wyrachowana baba a asiek i jej partner są ok -
            napisałam (w innym wątku) że nie radze wierzyć na slowo w zapewnienia dobrej
            woli bo my się w podobnej sytuacji na "dobrej woli" eks bardzo przejechalismy.
            I radzę po prostu ostrożność.
            • new_live Re: Koszty 08.09.04, 10:22
              Mikawi- ja nie pisze o tym co tam piszesz ale tu. Wogole nie widzisz dobrej
              woli drugiej strony ..
              Oczywiscie , ze pomiedzy ososbamiobcymi - takie sprawy trzeba zalatwwaic jak
              najlepiej..
              Co do sugesti - sugerowalam raczje - ze moze jego praca jest lepiej platan niz
              to jak podaje....

              Ale po co wyszukiwac negatywow - skoro mozna pozytuyw?
              On sie stara i Ona sie stara- jesli sie dodgadaj - pewnie to spisza i podpisza -
              jesli nie rostrzygnie to sad..
              I tyle.
              Dobrze , ze ona tez wykazuje jaks dobra wole
    • limon_ka Re: Koszty 08.09.04, 08:32
      > Czy koszty zycia dziecka rosna i zmienja sie po rozwodzie..
      > Ja dlugo myslalam na ten temata i prada jest ze rosna i prawda jest tez ze
      > dopiero je poznajmye.
      Powracając do meritum sprawy
      A mnie zawsze interesuje fakt na ile zmiejszają się koszty utrzymania rodziny
      kiedy facet odchodzi? Ile ubywa wydatków w związku z tym faktem?
      Pewnie trochę jedzienia, prądu, wody, bardziej wystawne wakacje, ubezpieczenie,
      życie imprezowe - ale ile to jest?
      I nigdy alimenty nie dadzą dziecku tego co pensja w rodzinie - prawie zawsze
      doprowadza to do zubożenia dzieci.
      • new_live Re: Koszty 08.09.04, 08:36
        Limonka- koszty utrzymania jego posoztsaja- sa przenoszone w inne miejsce.
        Do alimentiw liczy sie tylko koszty utrzymania dziecka...

        Wiec rachunki nie tak bardzo maleja...

        • k_zar Re: Koszty 08.09.04, 09:52
          new_live napisłam do Ciebie na priva, mam nadzieję ze nie masz mi za złe...
          • new_live Re: Koszty 08.09.04, 10:03
            Nie niegniewam sie..
            Choc przepraszam jesli dlugo nie odpowiem.
        • burza4 Re: Koszty 08.09.04, 10:22
          > Limonka- koszty utrzymania jego posoztsaja- sa przenoszone w inne miejsce.

          Chwila, chwila... gdzie są przenoszone? niezupełnie, nie w kazdym wypadku!!!
          przed rozwodem moja pensja przepadała w całości na potrzeby rodziny, po
          rozwodzie - okazało się, ze zostaje mi 1/3 przynajmniej, jak nie więcej! Moje
          rachunki zmalały radykalnie!!! u mnie konkretnie było to chłop z wozu, babie
          lżej smile)
          • new_live Re: Koszty 08.09.04, 10:24
            Tak w towim przypadku - ale przy rownych dochodach , lub przy wiekszych
            dodchodach partnera- historia wyglada inczej..

            Pozdrawiam
            To zalezy od proporcji
            • burza4 Re: Koszty 08.09.04, 10:50
              to zależy przede wszystkim, od proporcji - ile tatuś zarabia/ile tatuś
              wydajesmile). Owszem - standard jest raczej w kierunku tego, że stopa żcyiowa
              matki i dziecka się po rozwodzie obniża, ale nie zawsze, bo równie dobrze tatuś
              może całą swoją pensję np. przebalować, a żywić go trzeba....I mam blisko taki
              przypadek, oboje niskie zarobki, ale on np. potrafił za swoją dobrze się bawić,
              a dodatkowo wydzwonić na komórkę 600 zł...
              • new_live Re: Koszty 08.09.04, 10:55
                Zgadzam sie. Wmoim przypadku - wyszlo na zero. tatus nadwyzek konsumowal w mi
                nieznany spsosob...


                Pozdrawiam
    • borys.joszko Re: Koszty 09.09.04, 23:15
      Zasadniczo świetnie jest mieć dziecko, ale to jest najdroższa ze znanych mi
      przyjemności. Dziecko, jeśli chce się je utrzymać na przyzwoitym poziomie i
      zapewnić wszystko, co do prawidłowego rozwoju potrzebne, kosztuje baaardzo
      dużo. I chyba rzeczywiście im starsze tym więcej - bo to i przybory do
      rysowania, przedszkole, książeczki (wszyscy wiedzą, ile w naszym kraju
      kosztują, mimo, że VAT jest zerowy), zajęcia dodatkowe, kultura, sport,
      prywatne leczenie, jeśli potrzebne takowe (lub chociaż łapówka dla lekarzawink Na
      ubrania idzie też dużo - dziecko ma to do siebie, że rośnie, ja mogę kupić
      koszulę i pochodzić w niej kilka miesięcy, a jak jest dobrej jakości, to nawet
      i dłużej, a z młodym się tak nie da - chyba, że kupi się za duże i wyda, kiedy
      jest tak małe, że dziecko się nie wciśnie. Kiedyś orientacyjnie obliczyłem, ile
      przeciętnie wydaję na co w ciągu miesiąca i wyszło mi, że na syna idzie prawie
      jeszcze raz tyle ile na mnie. I jeszcze trzeba oszczędzać na czarną godzinę, bo
      a nuż się coś wydarzy i będą potrzebne pieniądze od zaraz.
      Alimentów nie dostaję, ale kiedy czytam, jakie czasem to są sumy, to mnie
      wesołość ogarnia. Gdzieś wyczytałem o 170 złotych. Przecież to jest skandal. W
      sumie cieszę się, że nic nie dostaję, dobrze sobie radzę sam, a tak za takie
      pewnie marne grosze musiałbym chodzić po sądach i jeszcze, nie daj Boże,
      oddawać syna na weekendy. Wolę mieć święty spokój. Pozdrawiam. b.
      • lideczka_27 Re: Koszty 09.09.04, 23:27
        borys.joszko napisał:
        Gdzieś wyczytałem o 170 złotych. Przecież to jest skandal.

        Borys, skandal to jest jak człowiek zarabia 900 zł lub mniej. Czy możesz sobie
        wyobrazić życie z dzieckiem za takie pieniądze? Ludzie z większych miast,
        otrzymujący pensje z trzema zerami nie mogą sobie pewnych rzeczy wyobrazić. I
        wtedy alimenty - 200, 300 zł to dla nich śmiech. Ale mogą te alimenty (nie że
        zawsze są) być płacone z pensji najniższej. Wypracowanej w katorżniczej robocie
        pomagiera w Nomi lub innym Realu. Boli mnie, gdy czytam lub słyszę, że ktoś
        otrzymuje "ochłapy". Bo czasem takie ochłapy pochodzą od uczciwego człowieka,
        który ciężko na takie ochłapy pracuje.
        No i dla niektórych te 170 zł to dwa tygodnie życia... Ale jak piszesz -
        dobrze, że radzisz sobie sam i oby było tak zawsze.

        pozdrawiam
        lidka
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka