29.09.04, 15:46
Jestem zalamana,5 dni temu odszedl ode mnie moj maz.Twierdzi, ze musi sobie
wszystko przemyslec,bo nie wie o co mu w zycie chodzi.Niestety od jego
najlepszego przyjaciela wiem,ze ma kochanke i to od dluzszego czasu.Podobno w
tej chwili rozstal sie i z nia i ze mna aby wybrac,ktora z nas wolo,na ktorej
z nas mu zalezy.Oczywiscie romansu wypiera sie jak tylko moze,przysiegajac na
wszystko,ze nie o to tu chodzi.Jestesmy po slubie prawie 7 lat,mamy dwoje
dzieci.A ja juz nie wiem w co mam woerzyc i co robic?
Obserwuj wątek
    • virtual_moth Re: pomozcie 29.09.04, 21:31
      Wyprowadził się?
      Porozmawiaj z nim. To JEDYNY sposób. Jeśli nie będzie chciał z Tobą rozmawiać,
      daj mu czas. Tyle, ile wytrzymasz. Potem znowu zaproponuj rozmowę.

      Jeśli facet ma kochankę, znajdź dowody - będą przydatne w razie czego. Póki co
      skup się na ratowaniu małżeństwa.

      Powodzenia i napisz coś więcej
      • karolina_g_k Re: pomozcie 30.09.04, 13:50
        Witam!
        Rozmawialam milion razy!!! I nic! Nie ma do niego dostepu! Oklamuje mnie,ze
        nikogo nie ma a od jego przyjaciela wiem,ze jest inaczej.Poza tym rok temu tez
        wymyslil ,ze sie wyprowadzi,ale zaraz na drugi dzien blagal,zebym mu
        wybaczyla,ze to jest blad i chce ratowac nasze malzenstwo.Juz wtedy ktos
        doniosl mi,ze on ma romans,ale wtedy nie chcialam w to wierzyc.Zaufalam jemu.A
        teraz historia sie powtarza.Niestety.Nie wiem co mam robic i co mam myslec?!
        Mowisz zdobadz dowody,tylko jak? Podobno z tamta sie tez rozstal,zeby
        dowiedziec sie na ktorej z nas mu zalezy,a moze na zadnej juz?
        I co masz naa mysli mowiac ratuj malzenstwo?Co ja teraz jestem w stanie robic?
        Blagac go nie bede!
        Czekam na odpowiedz,pozdrawiam
    • agisz1 Re: pomozcie 29.09.04, 22:30
      Mam podobną sytuację. Mieszkam sama od 3 tyg. z tą różnicą, że to ja poprosiłam
      żeby mąż się wyprowadził. Po to żeby przmyślał czego naprawdę chce. Nie wiem
      czy kogoś ma, chyba nie, ale próbował (znlazłam SMS-y z GG do jakiejś kobiety,
      podobno nic nie było?). O tyle jestem w lepszej sytuacji. Bo zdrada, fizyczna
      czy nie, starsznie boli.
      Też uważam, że najlepiej jest rozmawiać. Dla nas kobiet, tym bardziej, bo to
      pomaga. Nawet wtedy, gdy nie ma konkretnych rad. Samo wygadanie sie jest już
      ok. Ale z facetami jest trochę inaczej. Oni gdy maja problem, milcza aż go
      zgryzą. Może w takim właśnie momoencie jest Twój mąż. Daj mu trochę czasu i
      porozmawiaj wtedy, kiedy będzie gotów. To dobry znak, że chce coś ruszyc ,
      jakoś rozwiązać sytuację dla nikogo nie dobrą. U mnie mój mąż nie mógł się
      zdecydować na jakies rozwiązania. I nadal nie może. Usłyszałam (tydzień po
      urodzeniu drugiego dziecka!!!), ze nie chce ze mną być i nie widzi sposobu żeby
      ratowąc nasze małżeństwo. Ale nie chciał się wyprowadzic czy rozwodzic - na
      ostateczne decyzje mamy czas, tak powidziął. Tylko na co miałam czekać. Aż
      zaczniemy się kłócic przy dzieciach? Dlatego poprosiłam żey na jakiś czas isę
      wyprowadizłą. Niech ma święty spokój, którego brakowału mu w domu i spokojnie
      przemysli, czego chce ode mnie, od życia, od siebie. To była bardzo trudna
      decyzja, ale mam nadzieję że wróci. Nie mogę się pogodzić, że to koniec naszego
      małżeństwa, dlatego dałam mu czas. Twój mąż też tego potrzebuje.
      Jeśli miał/ma kochankę to nie możecie być razem. Lepiej przerwac to wczesniej
      niż późńiej. Ale jeśli nie jest zdecydowany to opuszcznie Was na jakiś czas
      może pozwoli mu zatęsknić i zobaczyc na czym mu najbardziej zależy. Jest duża
      szansa, że to Wy wygracie. I wtedy bedziecie mogli wszystko zbudowac od nowa.
      Teraz musisz zadbać o siebie psychicznie i fizycznie. Nie dlatego, zeby
      konkurowąc z kochanką, ale żebyś sama czuła się dobrze. Odzyskala poczucie
      swojej wartości. Rób rzeczy, które sprawiają Ci przyjemność, nie odmawiaj sobie
      drobnych przyjemnosci. I czekaj aż bedzie gotowy do rozmowy.
      • karolina_g_k Re: pomozcie 30.09.04, 13:16
        Dzieki zea wiadomosc.Nie pociesza mnie fakt,ze jest wiecej takich jak ja,ale
        to,ze moge o tymz kims pogadac.Jest mi strasznie cieżko,mam mnostwo mysliw
        glowie i naprawde nie wiem czego tak naprawde chce.Wiem jedno kocham go i nie
        potrafie go nienawidziec nawet po tym co mi zrobil.Czuje sie zdradzona pod
        kazdym wzgledem,ale zdrada psychiczna boli o wiele bardziej.Wszystko w co
        wierzylam rozsypalo sie jak domek z kart!Nie wiem czy on wroci,ale takze nie
        wiem czy jak wroci bede potrafila z nim jeszcze zyc! Tak bardzo mnie zranil.
        Uciekl od problemu zamiast go rozwiazc! Narazie przyjelam postawe pasywna i
        czekam az on cos postanowi,nie chce mu sie narzucac,ale sa jeszcze
        dzieci.Potrzebuja ojca.Dzisiaj np. idziemy razem do przedszkola bo kazde z nich
        w swojej grupie ma przedstawienie.Jak ma udawac przed tymi wszystkimi ludzmi,ze
        jest wszystko ok,kiedy mam ochote wyc???
        Mialam ochote robic juz rozne rzeczy,spotykac sie z jego domniemana
        kochanka,sledzic ja albo jego,isc do sadu...Teraz nie chce tego
        wszystkiego...Chcialabym cofnac czas,ale tego akurat nie da sie zrobic...
        A ty? Kochasz swojego meza? Chcesz zeby wrocil? Jak dlugo jestescie razem?
        Pozdrawiam serdecznie i mam nadzieje na odpowiedz.
        • agisz1 Re: pomozcie 30.09.04, 14:22
        • agisz1 Re: pomozcie 30.09.04, 17:17
          To normalne, że chcesz robic dziwne rzeczy, które wcześniej nie przyszłyby Ci
          do głowy: śledzenie, sprawdzanie kieszeni, komórki, porfela. Też przez to
          przeszłam. Niestety to nic nie pomoże. Nawet jak będziesz miała "dowody" w
          rece, mąż i tak sie wyprze wszytskiego. A Ty w swojej dobroci i naiwnosci w to
          uwierzysz, i jescze będziesz miała wyrzuty sumienia. My kobiety chcemy
          wiedzieć. Ale tak podobno jest lepiej. Pewność niczego nie zmieni. Tylko
          jeszcze bardziej boli.

          To że Twój mąż sie wyprowadził, jest już jakąś decyzją na plus. To znaczy że
          chce jakoś rozwiązac problem. Szuka rozwiązania. Jesli wróci i będzie chciał
          próbować od nowa, oboje musicie być na to przygotowani. Musisz wiedzieć czego
          od niego oczekujesz w małżeństwie, co Ci odpowiadało, a co nie. Co chciałabys
          zmieni, co poprawić.

          Najważniejsze czy potrafisz mu wybaczyć. Nie koniecznie zapomnieć, ale przyjac
          go z powrotem i nie wypominać w przyszłości w trudnych momentach. To bardzo
          trude. Ale jesli bedziecie razem, to ważne. Jeśłi nie da sie naprawic Waszego
          związku, to spróbujcie zbudować go od nowa. Z wyzerowanym kontem, ale mądrzejsi
          o błędy, których nie należy powielać.

          Jestem z mężem od 11 lat, w małżenstwie 6. Za dużo mam do stracenia żeby tego
          nie ratowac. Tylko że potrzeba dwojga. Sama nic nie zrobię. Szantaż
          emocjonalny, "granie" dziećmi, nie wróci dorych stosunków rodzinnych, może
          tylko przedłużyc "agonię". Ja czekam. Mam nadzieję ze mąż sam sie zdecyduje na
          powrót do nas. Wtedy będzie czas na działanie i rozmowy.

          Tak myślę, ale czy to zadziała? Nie wiem. Wierzę, że tak. Spróbuj odpocząć.
          Zajmij sie sobą i dziecmi. Wypełnij sobie czas ksiązką, filmem, czatem ...?
          Cokolwiek będzie - damy radę. Bo do tej pory też tak było, prawda?


          • karolina_g_k Re: pomozcie 30.09.04, 18:05
            Masz w sobie duzo madrosci i spokoju az trudno uwiezyc,ze przechodzisz podobna
            sytuacje do mojej.Boje sie przyszlosci.Wiem,ze juz nic nie bedzie jak dawniej,
            obojetnie jak skonczy sie nasza historia. Nie wiem czy maz zdecyduje sie na
            powrot.Z jednej strony bardzo tego chce i podswiadomie zapewne na taki wlasnie
            krok z jego strony czekam.Pragne,zeby mnie juz dotknal,przytulil i
            powiedzial,ze juz po wszystkim,ze mnie kocha teraz bedzie juz wszystko dobrze.
            a z drugiej nie wiem czy bede potrafila wybaczyc mu to co mi zrobil i zaufac mu
            na nowo. A jesli zachce rozwodu? Nie potrafie wtobrazic sobie zycia bez
            niego.Milion pytan bez odpowiedzi.Wiem,ze musze byc silna dla moich dzieci.
            Pozostaje mi tylko czekac...
            Dzisiaj to on zostaje z dziecmi a ja wieczorem wychodze z przyjaciolkami do
            pubu.Robie cos czego nigdy wczesniej nie robilam.Moze to wlasnie byl moj blad?
            Boje sie!
            Dzieki i napisz do mnie
            • agisz1 Re: pomozcie 30.09.04, 22:49
              To dobrze, że masz wolne. Na razie nie myśl o przyszłośći źle. Na martwienie
              sie będzie jeszcze dużo czasu.
              Napisałam do Ciebie maila. Daj znac czy doszedł.

              • karolina_g_k Re: pomozcie 30.09.04, 23:51
                Mail nie doszedl niestety.A tak poza tym to jestem na loginie kolezanki,bo
                mojego jakos system nie chcial zaakceptowac.Podam ci moj prawdziwy mail i wtedy
                bedziemy mogly korespondowac poza forum.Mam nadzieje ze napiszesz
                d.szelenbaum@poczta.fm
                POZDRAWIAM
              • karolina_g_k Re: pomozcie 01.10.04, 13:59
                Czesc,mail doszedl,probowalam ci na niego odpowiedziec,ale po drodze stron ami
                wygasla,wiec nie jestem pewna czy do ciebie dojdzie daj znac
                pa
            • anna_mama_julka Re: pomozcie 01.10.04, 17:11
              I może właśnie tędy droga... Zamiast myśleć o nim, co robi, co myśli, czy wróci
              czy nie wróci - pomyśl o sobie. Urządź sobie babski wieczór, idz do fryzjera,do
              kosmetyczki, do kina, gdziekolwiek byle sprawiło ci to przyjemność. Nikogo nie
              da się zmusić żeby CHCIAŁ z tobą być. A o to CHCENIE przecież tu chodzi. Facet
              decyzje musi podjąć sam, ty możesz mu najwyżej pokazać, ile straci, jeżeli
              zdecyduje się odejść.
              • karolina_g_k Re: pomozcie 01.10.04, 17:46
                Dzieki za wsparcie! Zaczynam wierzyc w to,ze sa dobrzy ludzie na tym swiecie!!
                Musimy trzymac sie razem bo na facetow na dluzsza mete i tak nie mozemy liczyc
                niestety.
    • jj1974 Re: pomozcie 01.10.04, 14:20
      Czytałam ten post i wiecie co. Odnoszę wrażenie, że bardzo dużo jest takich
      niezdecydowanych facetów na świecie. Nie wiedzą na czym im zależy : na
      rodzinie, kochance, dzieciach. Którą kobietę wybrać jak piszecie. A my co
      kobiety czekamy wiernie aż się zdecyduje, aż może znów pokocha, a może jednak
      mnie wybierze a nie tę drugą. Co ludzie powiedzą, a dzieci, jaki wstyd. To będą
      mnie wytykać palcami, pewnie jakaś hetera była i on biedniutki musiał szukać
      pocieszenia. Wiele z nas boi się postawić i zadziałać. Powiem coś więcej. JA
      SIĘ BOJĘ. Jestem w takiej samej sytuacji co wy dziewczyny i cholernie się boję
      spakować walizki mojemu chłopu i powiedzieć hop do siebie skoro ci jest tak
      źle. Myślę, ze u mnie nie zdrady, ale są rozmowy na czatach, jest oglądanie
      folderów na sympatii. Mój maż wyprowadza się tak już od półtora roku i cały ten
      czas próbuję sobie odpowiedzieć na pytanie co mnie podtrzymuje przed podjęciem
      decyzji za niego. Czy jakaś masochistka jestem. Lubię się umartwiać i tak
      codziennie zadawać sobie ból. I właśnie wczoraj był ten dzień kiedy on po raz
      kolejny się wyprowadzał. Tak jak pisze Karolina też udajemy przed ludźmi ze
      jesteśmy rodziną a w środku zupełnie co innego.
      Jeszcze jedno bardzo dobrze cię rozumiem ze usychasz bez jego dotyku i
      miłości. Dobrze że piszesz o tym to pomaga . A jeszcze pytanie jedno czy ta
      data 7 lat po ślubie jest jakaś magiczna. U nas znamy się 10 a małżeństwem
      jesteśmy 7 lat Jeśli ktoś chce pogadać ze mną i ma podobną sytuację proszę o
      info . Chętnie się odezwę
      j
      • karolina_g_k Re: pomozcie 01.10.04, 14:43
        Witaj!
        Ja juz od dluzszego czsu mialam ochote spakowac mojemu spakowac walizki,bo
        wszystkich innych metod ratowania naszego malzenstwa juz uzylam.Myslalam
        jednak,ze moja miloscia,determinacja zdzialam cuda...Nie udalo sie jednak.Ta
        druga jednak miala w sobie cos wiecej...To boli jak cholera.Wiem jedno to,ze go
        nie ma boli strasznie,ale nie chce zyc tak jak przez ostatnie 1,5 roku.
        Oszukiwana, bez ciepla, zaufania, milosci.Nigdy juz nie!!! Nie wiem jak
        zakonczy sie moja historia,czy bedziemy razem czy nie.Ale wszystko bedzie na
        zupelnie innych warunkach.Nie dam sie wiecej wykorzystac!Nie dawaj sie i ty!
        Znajdz w sobie sile! Wiem,ze latwo o tym mowic trudniej wykonac!Ale czy masz
        sile zyc jeszcze w ten sposob jak teraz.Oszukujac sama siebie i wszystkich na
        okolo,ze jest wszystko ok? Wszyscy,ktorzy dowiedzieli sie o naszym rozstaniu
        sa w szoku,bo na zewnatrz bylismy super malzenstwem,trzymajacym sie za
        raczki,przytulajacym sie,dbajacym o siebie.Ale to bylo wszystko na zewnatrz.
        Boje sie tak samo jak ty,ale czy moze byc jeszcze gorzej niz teraz?
        Nie wiem jak funkcjonuja faceci,nie mam pojecia co maja w glowie,co jest dla
        nich wazne,ale wiesz co napewno nie to co dla nas.Moj maz nad ranem kochal sie
        ze mna a w poludnie oswiadczyl,ze sie wyprowadz...nie jestem w stanie tego
        zrozumiec!
        Pozdrawiam glowa do gory!
    • an-da na spokojnie 05.10.04, 12:54
      nie jest jeszcze tak źle
      przynajmniej masz faceta, który "coś" z tym robi, a nie tylko chowa głowę w
      piasek
      1. jeżeli chce się zastanowić, to musisz się po prostu na to zgodzić
      nie ma możliwości, aby kogokolwiek przymusić do czucia czegoś, czego nie czuje
      a jeżeli czuje się zagubiony, to zn. że jest zagubiony
      daj mu czas się odnaleźć
      2. ty zajmij się swoimi własnymi uczuciami
      nie musisz oddawać pola jemu
      piszesz, że czujesz się zdradzona, oszukana, że jest ci ciężko, że chcesz
      pogadać
      rada: gadaj o tym, ale nie z nim (on na razie nie jest na to gotowy), tylko z
      innymi: tu na foum, grupa wsparcia (jeżeli jesteś z wawy, to polecam grupę dla
      samotnych matek w fundacji "rodzić po ludzku"), z psychoterapeutą - w twojej
      sytuacji bardzo pomocne (jeśli chcesz mogę dać namiary)
      z innymi kobietami
      wygadaj emocje, rozeznaj się w swoich uczuciach, sprawdź na czym ci zależy?
      na związku z mężczyzną, czy na małżeństwie?
      na co jesteś się w stanie zgodzić, a na co nie, co by musiał zrobić, żebyś mu
      na nowo zaufała?
      przygotuj się do tej rozmowy z nim... która nastąpi, gdy oboje będziecie gotowi
      u moich znajomych ten czas zastanawiania się nad sobą i związkiem trwał 2 lata
      (on się wyprowadził, nawet kupił mieszkanie, potem wrócił, teraz jak się na
      nich patrzy, to ehh ...łza się kręci, ale musieli wiele rzeczy zrozumieć,
      dojrzeć, i to oboje)

      oczywiście, że możesz go zarzucać telefonami i próbami rozmów, możesz go nawet
      zmusić, żeby wrócił i był z wami, ale.... pytanie: na czym ci naprawdę zależy??
      • karolina_g_k Re: na spokojnie 05.10.04, 22:42
        Dziękuję za dobre słowa,są mi teraz bardzo potrzebne. Mojego męża nie ma w domu
        już prawie 2 tyg. Przez ten czs przechodziłam juz mnóstwo stanów emocjonalnych,
        miałam mnóstwo myśli i pomysłów.Raz błagałam w myślach błagam wróć natychmiast
        innym znów nienawidziłam i nie chciałam widzieć więce na oczy.On oczywiście nie
        wie, co się ze mną dzieje.W jakim jestem stanie.Widzimy się prawie codziennie,
        ponieważ przyjeżdża każdego praktycznie ranka po dzieci do przedszkola,
        wymieniamy informacje i tyle.Widzę,że nie jest jeszcze gotowy do rozmowy a ja
        nie naciskam,po prostu czekam.W niedzielę,kiedy wychodził od dzieci powiedział
        całując mnie ciepło w rękę,że jest we mnie o wiele więcej dobrych rzeczy niż
        myslał...
        Kocham go i stasznie mi go brakuje,ale z drugiej strony czuję się stasznie
        skrzywdzona,zdadzona... Tak strasznie mu ufałam,a on zawiódł to jak tylko mógł
        najbardziej. Najgorsze jest to,że wypiera się tego romansu,zapewnia,że nie o to
        tu chodzi i żebym nie szukała problemu tam,gdzie go nie ma.A ja wiem,że jest
        inaczej.Niestety,wiem,że jest inna kobieta.
        Co dalej nie wiem...Wiem,że muszę czekac,ale jak długo?
        Nie wyobrażam sobie,żeby kto inny wuchowywał nasze dzieci, nie wyobrazam sobie
        życia bez niego! I to są moje odczucia na dzień dzisiejszy.Ale czy będę umiała
        mu wybaczyć i zaufać na nowo? Nie wiem... A jeśli zechce odejść na zawsze i
        ułożyc sobie życie na nowo? Za dużo pytań na które nie znam odpowiedzi. Wiem
        tylko ,że strasznie się boję,,,,

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka