Dodaj do ulubionych

Samodzielna mama?

27.02.05, 01:25
to forum powinno się raczej nazywać SAMOTNA MAMA, a nie samodzielna
większość z Was to porzucone frustratki,ktore nie są samodzielne,a samotne
Samodzielna,to zaradna,inteligentna osba,ktora nie potrzebuje pomocy z wielu
stron(panstwo,ex,dziadkowie itd).Samodzielna to w/g mnie taka,ktora radzi
sobie sama
Obserwuj wątek
    • rybkavielorybka Re: Samodzielna mama? 27.02.05, 04:09
      popieram
    • kicia031 Re: Samodzielna mama? 27.02.05, 07:30
      Osoba samodzielna to taka ktora umie ocenic czy potrzebuje pomocy i poprosic o
      nia, a w razie czego zawalczyc, jesli trzeba. Owa pomoc exa czy dziadkow o
      ktorej piszesz to nie zadna laska, tylko ich psi obowiazek, a co do pomocy
      panstwa, to powiem ci tyle, ze ludzie tym sie roznia od zwierzat, ze pomagaja
      slabszym czlonkom spoleczenstwa, niestety, nie wszyscy jeszcze weszli na poziom
      ludzki, najwyrazniej.
      Zycze wiecej empatii i ludzkich uczuc
      • angelka2 Re: Samodzielna mama? 27.02.05, 08:01
        To ze wychowuje synka sama to nie znaczy ze jestem samotna!!!To co znaczy ze
        jestesmy od was gorsze bo macie mężow?A jestescie samodzielne, czy na zupelnym
        ich utrzymaniu?Bo mimio ze moj synek nie ma ojca to mnostwo osob oddaloby za
        niego zycie!Alimentow nie otrzymuje, wiec nie skubie tatusia z majatku
        (przyznane mam 350 zl)I wiekszosc kobiet wlasnie tyle pieniedzy ma zasadzone.A
        na co to starcza?Same sie zastanowcie!wiekszosc z nas musi pracowac a i tak
        kokosow nie ma!I co miesiac musimy kombinowac co kupic a co moze poczekac
        jeszcze miesiac!Mi po porodzie pomagali rodzice.Teraz kiedy ja zaczelam
        pracowac pomagam im jak tylko moge!Ale zawsze najpierw mysle o swoim
        synku.Odkad maly jest nic sobie nie kupilam, bo zal mi wydawac kasy!Wole wydac
        na niego!A panstwo daje mi 213 zl, niech sie wogole do czegos przyda ta nasza
        wladza!!!!Jestem samodzielna bo sie nie poddalam i dalam sobie rade ulozyc
        sobie zycie!A jesli nie rozumiecie jaki jest sens tego forum to poprostu tu nie
        zagladajcie!!!
        • samamama3 Re: Samodzielna mama? 27.02.05, 09:14
          angelka2 napisała:

          > To ze wychowuje synka sama to nie znaczy ze jestem samotna!!!To co znaczy ze
          > jestesmy od was gorsze bo macie mężow?A jestescie samodzielne, czy na
          zupelnym
          > ich utrzymaniu?Bo mimio ze moj synek nie ma ojca to mnostwo osob oddaloby za
          > niego zycie!Alimentow nie otrzymuje, wiec nie skubie tatusia z majatku
          > (przyznane mam 350 zl)I wiekszosc kobiet wlasnie tyle pieniedzy ma
          zasadzone.A
          > na co to starcza?Same sie zastanowcie!wiekszosc z nas musi pracowac a i tak
          > kokosow nie ma!I co miesiac musimy kombinowac co kupic a co moze poczekac
          > jeszcze miesiac!Mi po porodzie pomagali rodzice.Teraz kiedy ja zaczelam
          > pracowac pomagam im jak tylko moge!Ale zawsze najpierw mysle o swoim
          > synku.Odkad maly jest nic sobie nie kupilam, bo zal mi wydawac kasy!Wole
          wydac
          > na niego!A panstwo daje mi 213 zl, niech sie wogole do czegos przyda ta nasza
          > wladza!!!!Jestem samodzielna bo sie nie poddalam i dalam sobie rade ulozyc
          > sobie zycie!A jesli nie rozumiecie jaki jest sens tego forum to poprostu tu
          nie
          >
          > zagladajcie!!!


          Popieram w 100% ...A joasi8 życzymy wszystkiego dobrego sad
      • bbbb10 Re: Samodzielna mama? 01.03.05, 18:36
        Joasiu8 -masz całkowitą rację.
        Większość z kobiet na tym forum wymyśla tylko jak oskubać faceta. Co wymyśleć,
        żeby nie skalać się pracą, a żyć jak dotychczas. Wszystkie zasłaniają się
        dziećmi...tylko, że żadna dziecka ojcu nie odda-ba , używają dzieciaków, żeby
        ojców szantażować i wyciągać pieniądze. Ja bym to forum nazwała PRZEBIEGŁA
        MAMUŚKA!! Jak można uzależniać widzenia dziecka z ojcem od alimentów?? Sama mam
        synka 3,5 letniego i ojciec może być u niego kiedy chce, zabierać kiedy chce
        -mało tego....powiedziałam ojcu dziecka, że kwota alimentów zależy od niego. Jak
        będzie chciał, to będzie płacił, jak nie-no cóż...I wiecie co? Płaci więcej niż
        Danielek potrzebuje, dlatego wszystko, co nie wydam na dziecko, odkładam na jego
        konto. Pewnie zaraz podniesie się wrzawa, że ja mam dużo kasy..nic bardziej
        mylnego. Zarabiam 1300zł i mieszkam w Krakwie, a to drogie miasto. Dlaczego
        kobiety nie potraficie zachować twarzy, nawet jeśli ktoś was zostawił. Nigdy nie
        ma winy tylko jednej strony-prawda stara jak świat. Może więc najpierw bądźcie
        ludźmi, a potem windykatorami. Ja z własnego doświadczenia wiem, że "po dobroci"
        więcej dostaniesz niż w sądzie. Zastanówcie się...
    • agatha26 Re: Samodzielna mama? 27.02.05, 11:01
      i niech sie Joasia powaznie zastanowi,albo przynajmniej wstrzyma z
      komentarzem,bo zycie jest dlugie i pelne niespodzianek...........zeby Ci sie
      kiedys to forum nie przydalo!!
      pozdrawiam Cie szczesliwa samodzielna i niezalezna kobietowink
    • virtual_moth Re: Samodzielna mama? 27.02.05, 11:36
      joasia8 napisała:

      > Samodzielna,to zaradna,inteligentna osba,ktora nie potrzebuje pomocy z wielu
      > stron(panstwo,ex,dziadkowie itd).Samodzielna to w/g mnie taka,ktora radzi
      > sobie sama

      Hue hue, ciekawa jestem ile meżatek jest naprawdę samodzielnychwink
      • maminekb Re: Samodzielna mama? 27.02.05, 12:25
        Virtual - Dobre smile)
        Boże ale tekst smile słuchaj kochana Joasiu ja jestem samodzielna i to o czym tak
        marzysz i co Ci tak imponuje czyli wysokie zarobki to ja mam i mam też
        adoratorów - więc nie jestem ani biedna ani sfrustrowana ale nigdy nie
        osmieliłabym się powiedzieć niezaradnej samotnej matce że jest nic nie warta bo
        tym samym pokozałabym że ja również jestem nic nie warta ...
    • alina66 Re: Samodzielna mama? 27.02.05, 12:36
      joasiu

      chyba młoda jesteś ....

      Jestem samodzielna całkowicie, samotna nie jestem smile
      Radzę sobie doskonale w życiu, nie jestem porzucona, to ja wyrzuciłam z domu
      (mojego domu) faceta po czterech odwykach, wszystkie nieudane, który teraz ma
      czelność prosić mnie o kasę z alimentów, "jeśli mi coś zostało" (alimenty
      ściąga komornik).

      Prosić o pomoc to żadna hańba
      Tyle, że : alimenty to nie pomoc, to pieniądze, które należą się dziecku jak
      psu zupa, inne sprawy poruszane na tym forum - kwestie opieki, odpowiedzielnego
      ojcostwa itd. nie wynikają w większości przypadkow z frustracji matki, tylko z
      nieodpowiedzialności ojca.

      Mam nadzieję, że nie będziesz musiała nigdy brać udziału w przepychankach
      takich, które dla nas są chlebem codziennym....
      • samamama3 Re: Samodzielna mama? 27.02.05, 13:35
        Alina BRAWO !!!! Pieknie to opisałaś....

        Asiu...sad bez komentarza............
    • g0sik Re: Samodzielna mama? 27.02.05, 14:26
      Joasiu,
      Po Twojej wypowiedzi mam wrażenie, że jesteś związana z facetem z przeszłością,
      który płaci alimenty na swoje dziecko/dzieci i stąd ta frustracja. Pewnie nie
      starcza Ci z tego powodu do pierwszego? Pogoń w takim razie faceta do roboty,
      bo to zwykły nieudacznik jest.

      Innego powodu twojego rozgoryczenia nie widzę, bo chyba nie jesteś aż tak
      głupia, żeby wierzyć, że dzieci żyją powietrzem a ich matki wydają tą górę
      forsy z alimentów(średnio 300 - 350 zł) na siebie.
      • semijo Re: Samodzielna mama? 27.02.05, 22:58
        To co napisała joasia nie było miłe to fakt, ale z jednym się zgadzam - z tego
        co czytam na tym forum, to rzeczywiście nie pasuje tu nazwa samodzielne.
        Samotne również...najszybciej "dzielne mamy"
        • ania_rosa Re: Samodzielna mama? 27.02.05, 23:25
          Nomenklatura odnośnie statusu społecznego to ostatnie, co interesuje mnie na
          tym forum, jak i na forum "Macochy". Jesli szukałabym jakichkolwiek mianowników
          to raczej widziałbym je w dzietności (ale też nie zawsze, bo wiele macoch jest
          bezdzietnych). Powiedziałaby więc, że tym, co nas łączy, jest jechanie na tym
          samym wózku wyposażonym w bagaż zyciowych doświadczeń. Trudnych doświadczeń.
          Uważam też- chyba inaczej, niż wiele z nas- że oba fora są wzajemnie
          komplementarne i bliżej samodzielnym do macoch ( i odwrotnie) niż
          do "szczęśliwych meżatek" czy "emamy". Na obu forach piszę, oba mnie cieszą i
          inspirują, a to, czy ktoś jest samotny, samodzielny, sfrustrowany czy
          ustaysfakcjonowany to zazwyczaj kwestia indywidualnego wrażenia, z którym sama
          zainteresowana nie musi się zgadzać.
          Nie zastanawiam się też, jaki sama prezentuję status. Pamiętam tez, że kiedys
          Domali podnosiła te kwestię podając mój przykład jako przykład na "samodzielną
          niesamotną", a więc niesamodzielną. Nie wglębiam się w takie rozróznienia, bo
          niczemu one nie służą. Wazne jest to, że oba fora pełnią wazne funkcje: dają
          wsparcie, służa pomocą, są przestrzenią do wielu cennych polemik. Czasem
          oczywiście pojawiają się afery, ale to naturalne na forach publicznych. Wazne
          jest też to, że każda z nas ma jakiś powód, aby tu przebywać.
          A Joasią bym się nie przejmowała- był tu Aladyn, na Macochach też pojawiają się
          mąciciele, wot, taki lajf. Olać, przejśc do porządku dziennego, robic swoje.

          Rosa
          • chardonnay_79 Re: Samodzielna mama? 28.02.05, 11:38
            To chyba nie nazwa czyni z nas tych kim jesteśmy? Juz samo słowo "matka"
            wyklucza określenie "samotna". Bo ja jestem sama (brak mężczyzny) ale nie
            samotna (fakt istnienia dziecka). To jeśli chodzi o ścisłość w nazewnictwie. A
            jeżeli tak bardzo lubisz interpretować nazwy, to ja mam na imię Dagmara.. Czy
            możesz na tej podstawie coś o mnie powiedzieć? big_grin
            Pozdrawiam serdecznie smile
    • mama_ameleczki Re: Samodzielna mama? 28.02.05, 11:36
      joasia8 napisała:

      >> Samodzielna,to zaradna,inteligentna osba,ktora nie potrzebuje pomocy z wielu
      > stron(panstwo,ex,dziadkowie itd).Samodzielna to w/g mnie taka,ktora radzi
      > sobie sama

      No pewnie, najchetniej zoralibyście te samotne matki. Niech zapiepszaja na 2
      etetach i 3 w domu. Tylko zapominacie o jednej bardzo ważnej rzeczy, ze jak juz
      zaoracie, wykończycie te matki,to dzieci przejdą całkowiecie na utrzymanie
      państawa, bo przecież od ojców sie nic nie wymaga!
      A co do reszty wypowiedzi, całej Joasi, to nie mam nic do dodania,bo moje
      przedmówczynie napisały wszystko.
    • ann_mart Re: Samodzielna mama? 28.02.05, 11:46
      Zgłoś to, moja droga, adminowi. My nie mamy mocy by zmienić nazwę - on ma. Więc
      pomyliłaś adresata wypowiedzi... Chyba że Twoim celem było dokopanie komuś, ale
      to niemożliwe wink wtedy byłabyś trollem.
      BTW czy radzisz sobie sama ze wszystkim? Bo, wiesz, jak ktoś Ci pomaga wynieść
      śmieci to już nie jesteś samodzielna.
    • virtual_moth Re: Samodzielna mama? 28.02.05, 11:54
      Ja jeszcze w sprawie formalnejwink

      Drogie Chcące Sobie Poprawić Samopoczucie Kosztem Innych - samodzielna nie jest
      tożsame z samowystarczalną.

      Samodzielna, to kobieta borykająca się z problemem samotnego wychowywania
      dziecka.
      Antagonizmem do samodzielnej nie jest "samotna", tylko "niesamodzielna".
      Niesmodzielna to osoba nie mająca możliwości lub nie potrafiaca podejmować
      decyzji dotyczących swojego życia. To osoba, za którą ktoś podejmuje decyzje,
      za którą ktoś ponosi odpowiedzialność.
      Samodzielna to osoba samodzielnie potrafiąca podejmować decyzje i kierować
      swoim życiem.

      Mało która samotna matka jest samowystarczalna finansowo w polskich warunkach -
      na tyle, aby z samej tylko swojej pracy kupić mieszkanie, utrzymać go, siebie i
      opiekunkę do dziecka (o kosztach życia nie wspomnę).

      Swoją drogą od smotnych matek wymaga się o wiele więcej niż od innych ludzi,
      którzy znaleźli się w skrajnie trudnej sytuacji. Taką sytuacją jest właśnie
      samotne wychowywanie dziecka (kiedy ojcostwo ogranicza się do 300 zł alimentów
      i wizyt co tydzień na Małysza). Jeśli nie jesteś samowystarczalna, to jesteś
      zła.
      Ciekawe dlaczego samodzielna kojarzy się z samowystarczalną. Czyżby echo
      konieczności płacenia alimentów przez tatusiów?

      Pozdrawiam
    • olik7 Re: Samodzielna mama? 28.02.05, 12:56
      Ja tylko przypomnę, że kiedyś to forum miało w tytule "samotna", ale po jakimś
      czasie mamusie same podjęły inicjatywę zmiany na "samodzielna".
      Pozdrawiam
      Samodzielna, nie - samotna, nie - sfrustrowana mama.
    • pimpek06 Re: Samodzielna mama? 28.02.05, 14:41
      jestem ciekawa, czy owa joasia nigdy od nikogo nie potrzebowała pomocy, czy
      sama zawsze była taka samodzielna, nie uwierzę w to...każdy kiedyś potrzebuje
      pomocy....
      Dziecko także!A nawet ta joasia była kiedyś dzieckiem, uczyła się.....
      Najpierw człowiek, czy chce, czy nie potrzebuje pomocy rodziców, potem już
      zależy, ale wiele osób, które coś osiągnęły osiągnęły to także dzięki temu, że
      rodzice w jakiś sposób im pomogli, pokierowali nimi, ....a nawet dzięk temu ,
      że wychowali ich na twardych ludzi, ....

      Czy Ty joasiu nigdy nie wziełaś żadnej pomocy z nikąd....wątpię!
      • rybkavielorybka Re: Samodzielna mama? 28.02.05, 14:56
        co mi sie zdaje ze wiekszosc z Was kompletnie nie zrozumiala autorki watku.
        jest jednak takie przyslowie: 'Uderz w stol a nozyce sie odezwa..'

        Z postu jasno wynika ze chodzi ospotkane tutaj watki typu'Alimenty od
        dziadkow'.Wiekszosc z Was drogie panie zamiast sie wziasc do pracy to spekuluje
        skad by kase wyciagnac...

        Ja tez wolalabym siedziec w domu z dzieckiem niz ciagle miec problem
        odpowiedniej niani ale zwyczajnie nas na to nie stac.Chodzac do pracy zarabiam
        troche wiecej niz owa niania ,wiec jeszcze cos z tego zostaje.

        Naprawde Wam zazdroszcze czasami...chetnie bym poleniuchowala a opiekowanie sie
        wlasnym dzieckiem to czysta przyjemnosc ,na ktora pozwolic sobie nie mage sad(

        pozdrawiam
        mama DOminiki
        ______________
        w sprawach dzieci-konserwa...
        • kammik Re: Samodzielna mama? 28.02.05, 15:10
          rybkavielorybka napisała:
          >.Wiekszosc z Was drogie panie zamiast sie wziasc do pracy to spekuluje
          >
          > skad by kase wyciagnac...


          S t a t y s t y k e poprosze. Mozemy od razu - ja pracuje.

        • ann_mart Re: Samodzielna mama? 28.02.05, 15:10
          Rybko oświeć mnie - gdzie z pierwszego postu "jasno" wynika, że chodzi o
          przywołane przez Ciebie wątki typu alimenty od dziadków??
          Czytam go i czytam i nijak tego nie widzę.

          >Wiekszosc z Was drogie panie zamiast sie wziasc do pracy to spekuluje
          >
          > skad by kase wyciagnac...
          Czy to taka "wiarygodna" większość jak przytoczone przez Ciebie statystyki?
          Proszę wykaż, że jest to co najmniej 50% + 1. Tylko policz wszystkie...
        • joasia8 Re: Samodzielna mama? 28.02.05, 15:52
          no w koncu jedna normalna
          tak tak,uderz w stól a nozyce się odezwą
          generalnie wlasnie o to mi chodzilo,ze większosc z Was placze i jęczy ,ze nie
          ma kasy,dziadkow,ciocie i wszystkich swiętych pozwalybyscie do sądu ,a co same
          z siebie dajecie?syndrom matki-Polki wciąz silny w narodzie
          nie podoba mi się tez taki poziom wypowiedzi na temat wszych exow,ojcow wszych
          dzieci
          zadna z was nie zastanawiala się nad jego charakterem idąc z nim do lozka?wtedy
          nie byl draniem?
          czy uczciwie odpowiedzilayscie sobie czy jestescie dobrymi parnerkami?dlaczego
          on odszedl?
          dlaczego on nie chce placic?dlaczego unika?bo to taka sam gierka(bezsensowne
          karanie matki) jak Wasze zabranianie kontaktow z ojcem
          • omama Re: Samodzielna mama? 28.02.05, 16:16
            Słuchaj no, misiu-pysiu.
            Tu nie ma większości która płacze i jęczy, ale nie pracuje. Natomiast w rzeczy
            samej jest większość, która wypowiada pogląd iż samodzielnej matce należy się
            pomoc finansowa od współautora dziecka, a jeżeli ów się miga przy współudziale
            protoplastów - to i od nich.
            Gdybyś nie była takim psychicznym klonem negatywnego stereotypu drugiej żony,
            to przed napisaniem postu może byś się chwilę zastanowiła, że na tym forum - w
            przeciwieństwie do forum "praca" "kariera" itd. nie ma powodu do opisywania
            kto, gdzie, za ile i dlaczego pracuje.
            • chardonnay_79 Re: Samodzielna mama? 28.02.05, 16:40
              Forum sobie, a życie sobie...
              Właśnie dlatego żeby przy dziecku, tudzież głośno nie mówić że ojciec nie chce
              znać dziecka (nie mówiąc o płaceniu), można tu o tym porozmawiać, wyżalić sie,
              szukać wsparcia lub podobnych sytuacji.
              Nie wiem z jaką częstotliwościa czytasz to forum Joasiu, ale ja już kiedyś
              pisałam że złego słowa nie powiem o ojcu mojego dziecka, z racji chociażby
              samego faktu ojcostwa. A czy poużalać sie nie mogę z wynikłej sytuacji że
              jestem sama z dzieckiem? Przynajmniej później w realnym zyciu mam więcej siły i
              optymizmu. Jak już sama zauważyłaś to forum ma swoją nazwę...jeżeli nie jest
              dla Ciebie, poprostu nie przyłączaj się do dyskusji a tym bardziej nie krytykuj
              proszę, bo niepotrzebnie wywołujesz burze w szklance wody.
          • milcha1 Re: joasia8 napisała: 28.02.05, 16:37
            Nie wywmagaj refleksji joasiu.
            Etos matki Polki jest wielki.
            • joasia8 Re: joasia8 napisała: 28.02.05, 17:37
              to o tym etosie to mial byc zart czy drwina
              jakos nie ma matki Węgierki czy Hiszpanki
              jadynie matka -Polka cierpi
              • lanka3 Re: joasia8 napisała: 28.02.05, 18:17
                wcale matka Polka nie cierpi. Potrafie sama zarobić na córkę, kupiłam
                mieszkanie w którym mieszkamy we dwie, zarabiam wystarczająco dużo.Ale to
                ojciec też ma obowiązki, przynajmniej finansowe. Chyba twój chłop płaci
                alimenty że taka gorycz przemawia przez ciebie, ale poczekaj, niedługo ty też
                będziesz czlonkinią tego forum. I zapytasz - co mam teraz robić? Ja już to
                wszystko przeszłam i całkowicie się usamodzielniłam a przed tobą to wszystko
              • alina66 Re: joasia8 napisała: 28.02.05, 18:40
                będę jeszcze raz więc tymi nożycamismile

                I odpowiem na własnym przykładzie:

                owszem, moglam mieć więcej rozumu i nie iść do łózka z moim byłym małżonkiem.
                owszem, mogłam również nie mieć z nim syna.
                Proste jak drut.

                Informacja dodatkowa:
                Mój syn jest wspaniałym siedemnastolatkiem, otwartym na świat i ludzi, jest
                mądrym chłopakiem.

                Mój były małżonek jest alkoholikiem, po czterech odwykach.
                Jest gościem, którego choroba alkoholowa rozwijała się przez kilka lat, tak
                bardzo jest chory , że nie panuje nad czynnościami fizjologicznymi jak się
                napije.
                Jest facetem, którego utrzymywałam przez kilka lat, licząc na to, że zacznie
                się leczyć skutecznie, ale on nie odczuwał takiej potrzeby.
                Jest facetem, którego musiałam wyrzucić z domu, bo bylo tak źle, że nasz syn
                chciał popełnić samobójstwo.
                Potem musiałam bronić się, żeby przez JEGO długi nie stracić domu i pieniędzy.
                Teraz usiłuje mnie zastraszyć, że mam mu zwracać część pieniędzy z alimentów,
                które ściąga komornik.
                Jest facetem który przyjeżdża do syna, żeby obejrzeć skoki narciarskie (vide
                mój post "Niedzielny tatuś").

                I teraz pytam się:
                o czym my mówimy?
                Dlaczego tatuś może, a mamusia musi?

                Jestem w takiej akurat szczęśliwej sytuacji, że mam bardzo dobry zawód, jestem
                w stanie utrzymać siebie i syna na wysokim poziomie.

                I wcale nie uważam, że inne dziewczyny- te które nie są w stanie same utrzymać
                dziecka, i otym piszą - były be, a tatusiowie uchylający się od placenia są
                super.
                To jest obowiązek ojca, nie łaska, nie dobra wola, nie zachcianka.
                Nie ma to dla mnie nic wspólnego z frustracją - doskonałe samopoczucie to mają
                tatusiowie - mój eks do dzisiaj mówi o sobie "trochę piłem a ona mnie
                wyrzuciła".

                (Trochę to zabrane prawo jazdy, dwa poważne wypadki po pijanemu, utrata pracy z
                powodu pijaństwa, długi).

                Pozdrawiam


              • omama Re: joasia8 napisała: 28.02.05, 18:51
                Bo Mickiewicz nie był Węgrem ani Hiszpanem.
              • virtual_moth Re: joasia8 napisała: 28.02.05, 19:25
                joasia8 napisała:

                > jadynie matka -Polka cierpi

                Joasiu, jeśli już porównujesz, to z sensem, bo porównanie zależnej finansowo
                samotnej matki do Matki Polki jest zdeczka złe.
                Matka Polka cierpi w milczeniu. Pracuje na dwóch etatach (praca, dom), po pracy
                zakupy, obiadek dla męża, zabawa z dzieckiem. Oczywiscie mąż alkoholik a ona
                niesie swój krzyż. W milczeniu. Co najwyżej powie od czasy do czasu: "ja sobie
                żyły wypruwam, a wy mnie nie doceniacie"
                To jest właśnie taki stereotyp Matki Polki, nie ma on nic wspólnego z roszczącą
                sobie pretensje do alimentów (zreszta chyba słusznie) samotną matką.
                Powiedziałabym nawet więcej - cześc samodzielnych to kobiety stojące w
                antagonizmie do stereotypu Matki Polki, miały bowiem odwagę odejść od
                kata/oprawcy/egoisty/lenia/zdrajcy i zawalczyć o szczeście swoje i swoich
                dzieci.

                Pzdr
                • milcha1 Re: joasia8 napisała: 28.02.05, 19:31
                  A co z przypadkowym rodzicielstwem? gdzie miał byc seksik a wyszło coś więcej?
                  • isabelka20 do szczesliwych i nie samotnych 28.02.05, 20:01
                    ciesz sie ze ty nie jestes taka mama z przypadku.
                    Aha nie rozumiem po jaka cholere takie jak wy wogole przegladacie to forum,ono
                    chyba nie jest dla was.Skoro jestescie takie szczesliwe (niesamodzielne-czesto
                    kury domowe na utrzymaniu meza) majace wspaniala prace przynoszaca kokosy i
                    usmiechniete od rana do wieczora to po jaka cholere zawracacie sobie glowe
                    problemami innych?? A moze jednak nie jestescie takie szczesliwe??
                    Aha ja zycze takim jak wy zeby doswiadczyly choc czesci z tych problemow z
                    jakimi borykaja sie na codzien takie jak my i zebyscie w trudnych chwilach nie
                    mialy przy sobie nikogo bliskiego.Tak tego wam wlasnie zycze samotnosci na
                    starosc wielkie panie szczesliwe
                    iza
                  • virtual_moth Re: joasia8 napisała: 28.02.05, 20:19
                    milcha1 napisała:

                    > A co z przypadkowym rodzicielstwem? gdzie miał byc seksik a wyszło coś więcej?

                    No jak to co? Przecież rozmnażamy się poprzez partenogenezę, więc tylko matki
                    są odpowiedzialnewink

                    Pozdrawiam
                  • omama Re: joasia8 napisała: 28.02.05, 20:28
                    Osobiście jestem zwolenniczką prawa do przerywania ciąży. Ale bardzo szanują
                    osoby, które gdy im się przypadkowy seksik skomplikuje potrafią zdecydować się
                    na pełne poniesienie związnych z tym ciężarów. Szacunek mój jest skierowany do
                    obu płci - i tej wychowującej, i tej płacącej.
              • nangaparbat3 Re: joasia8 napisała: 28.02.05, 21:32
                > jadynie matka -Polka cierpi
                sluchaj, rybko, skoro juz sie powołujesz na etos - matka -Polka to własnie
                taka, co nie prosi o pomoc, usta zaciśnie, zarobi się na smierć, ale sie nie
                pożali, i w ogóle jest chodzącą doskonałością - więc jak już przywołujesz, to
                chociaż wiedz, co.
                • milcha1 Re: joasia8 napisała: 01.03.05, 07:30
                  Problem tkwi w tym, że widzicie tylko nieodpowiedzialność swoich byłych
                  partnerów. W odniesieniu do siebie - żadnej refleksji.
                  Ja nie dzielę ludzi wg płci, raczej wg. jak to ma poukładane w głowie.
                  wiem, że są nieuczciwi mężczyźni i źli ojcowie ale i nieodpowiedzialne,
                  niedobre matki. U was z tylko z jednej strony jest czarne.

                  • joasia8 Re: joasia8 napisała: 01.03.05, 09:11
                    milcha1 ,zaraz się okaże,ze jesteś moim klonem,bo nie tanczysz jak caly zespól
                    baletnic
                    • derena33 Joasia i Milcha 01.03.05, 10:02
                      A panie Joasia i Milcha maja tu misje do spelnienia. Musza samodzielnym mamom
                      uzmyslowic ich beznadzieje i frustracje.
                      A samodzielne wedlug nich powinny posypac glowy popiolem i blagac ojcow swoich
                      dzieci by im wybaczyli to ze maja z nimi dzieci.

                      • chardonnay_79 Re: Joasia i Milcha 01.03.05, 10:18
                        Dziewczyny, przecież nie ma się o co kłócić. Każdy z nas ma jakiś status w
                        życiu (matka, córka, ciocia, macoszka, samodzielna itp itd) Ale czy po tym
                        trzeba człowieka osądzać? Skoro jako kryterium występuje "poukładanie w głowie"
                        to raczej nie powinno się generalizować, bo nie należy oceniać kogoś po
                        przynależności do jakiejś grupy społecznej.
                        • milcha1 Re: Joasia i Milcha 01.03.05, 11:09
                          Wiedziałam, że zaraz tak któraś napisze. Pax, dziewczyny, Pax.
                          Masz rację chardonnay.
                        • milcha1 Re: Joasia 01.03.05, 11:10
                          zawsze miałam problem z koordynacją . smile
                  • pwrzes dla kogo to forum 01.03.05, 11:24
                    Wersja lopatologiczna dla tumanow.

                    1. Istnieje ojciec dziecka (pomijamy w tym momencie przypadki smierci ojca
                    chociaz i takie sie tu pojawiaja), jego zasranym obowiazkiem jest lozyc na
                    utrzymanie (w czesci) swojego dziecka. Nie placi, miga sie, nie widuje sie z
                    dzieckiem, pracuje na czarno by nie placic alimentow wiec taki facet jest
                    skonczonym gnojem i IMHO takiego tylko do kamieniolomu zeslac.

                    2. Na tym forum (jak na kazdym innym "pomocowym") sa osoby ktore:
                    a. szukaja pomocy
                    b. moga udzielic pomoc, ze wzgledu na wlasne doswiadczenia.

                    Z punktu 2 wynika, ze rzadziej beda sie pojawialy watki w stylu jestem
                    szczesliwa, bogata, znalazlam wspanialego faceta etc. - takze dlatego by nie
                    dolowac tym, ktorzy maja gorzej.

                    Wiec milchy, danonki i inne osemki wroccie do szkolki na zajecia z logiki i
                    kwantyfikatorow.

                    M.
                    PS. Jak to jest, ze tata_malolata, ktory AFAIR walczy o jak najczestsza
                    mozliwosc widzenia z dzieckiem ma duzo bardziej stonowane poglady?
                    PS2. Milcha refleksja? zacznij od siebie, bo masz zadziwiajaca sklonnosc do
                    doswiadczen swoich *wlasnych* doswiadczen na cala ludzkosc.
                    • pwrzes Re: dla kogo to forum 01.03.05, 11:28
                      Oczywiscie mialo byc
                      PS2. Milcha refleksja? zacznij od siebie, bo masz zadziwiajaca sklonnosc do
                      esktrapolacji swoich *wlasnych* doswiadczen na cala ludzkosc.
                      • milcha1 Re: dla kogo to forum 01.03.05, 11:41
                        Wszystko to teoria. pojawiają się posty kobiet w różnych sytuacjach. Co do
                        refleksji życzę tego samego. Mniej frustracji, więcej życczliwości. Pozdrawiam
                        serdecznie. smile
                        • pelaga Re: dla kogo to forum 01.03.05, 13:42
                          > Mniej frustracji, więcej życczliwości.

                          Zdecydowanie wzajemnie Ci tego zycze.
                        • pwrzes Re: dla kogo to forum 01.03.05, 16:26
                          Ale masz jakies wsparcie? A przeczytalas dokladnie i ze *zrozumieniem*?
                          I o jakiej frustracji mowisz?

                          M.
                          <zlapie sie, nie zlapie? zlapiesmile>
              • amfenix DO Joasi8 01.03.05, 13:41
                Jakby szanowna Joasia zadała sobie trud i zamiast wpadać tutaj dla podniesienia
                sobie ciśnienia i wyrwania z nudy rozmów o Paryskich hotelach i wczasach
                zagranicznych poczytała sobie archiwum,toby Joasia wiedziała....
                A wiedziałaby,że samodzielna matka jest takim przytuliskiem dla zdesperowanych
                i załamanych nagłą sytuacją dziewczyn,które jednakże po wyplakaniu się i
                wyżaleniu,dzięki znalezieniu osób które je wysłuchają i czasem pokierują stają
                na nogi.To miejsce przechodnie.Taka przechowalnia chwilowa.
                Ja trafiłam tu dawno.Wykrzyczałam,wypłakałam,nasłuchałam się i stanęłam na nogi!
                Tak jak dużo, dużo dziwczyn przede mną i po mnie.
                Daj ty się wypłakać tym nowym dobrze?
                Bo jak już staną na te przysłowiowe nogi,to nikt i nic juz ich nie pokona.
                A kopanie leżącego i wstawianie przemądrzalińskich gadek kobietom którym
                chwilowo świat się zawalił, zaznaczam chwilowo, mogę porównać jedynie
                do.....prosze wstawić dowolny epitet.
                • angelka2 Re: DO Joasi8 01.03.05, 16:00
                  najlepiej poprostu dajmy sobie spokoj z tym postem!!My piszemy swoje a joasia i
                  rybkavielorybka swoje!!Nie zycze tego ale los plata figle i moze niedlugo jedna
                  z nich napisze "dlaczego nas zostawil" lub cos podobnego. moze wtedy poczuja to
                  co wiekszosc z nas!!!Bo najlepiej sie mądrzyc i obrażać nie znając ani nas ani
                  sytuacji!!Wiec lepiej iddzie do swoich chlopów i przytulcie sie do nich by wam
                  przypadkiem nie zwiali.
                  A jesli naprawde są tu kobiety ktore nie pracuja bo dostaja alimenty itp, i
                  twierdza ze im wystarcza to jest ich sprawa.Moze dostaja tak duzo ze stac je na
                  to!!
                  • alka44 Re: DO Joasi8 01.03.05, 16:36
                    W małzeństwie byłam i samotna i samodzielna. Teraz jestem tylko samodzielna.
                    Moja samotnośc skończyłą sie w dniu rozwodu.
                    Może joasia jest samotną, sfrustrowaną mężatką, która boi się samodzielności?
                    Kwestia alimentów: zrobię wszystko, aby moje dzieci żyły godnie. Sentymenty
                    skończyły się.
          • bbbb10 Re: Samodzielna mama? 01.03.05, 18:43
            Joasiu-z ust mi to wyjęłaś!! Myślę, ze mogłybyśmy pogadać na naszym poziomie na
            gg nr 2385480
            • derena33 Re: Samodzielna mama? 01.03.05, 18:49
              nie moge sie oprzec smile))))

              "na naszym poziomie " huehuehuesmile)))
              • bbbb10 Re: Samodzielna mama? 01.03.05, 19:24
                derena33........wiesz...poziomie ludzi kulturalnych, którzy poza pieniędzmi
                widzą jeszcze prawdziwe dobro dziecka-nie to, którym się zasłania większość
                kobiet na tym forum. Ale zdaje się przedstawiłam obszar nie do objęcia przez
                ciebie..
                • natasza39 W sprawie poziomu.... 01.03.05, 19:33
                  Często nie zgadzam sie z derena, ale co ma "poziom" do pieniedzy???
                  Samą "klasą" i poziomem" dziecka nie odziejesz i nie nakarmisz.
                  A ponadto te kobitki czesto maja doczynienia z gnojkami nie na poziomie.
                  Bo jak ktoś nie płaci na swoje "nasienie", albo nie chce go znać wogóle, to
                  czasami trzeba go sprowadzic do "pionu". A poziomem sie do pionu nie da
                  sprowadzic, bo w życiu to nie jest wcale kat prosty?!
                • milcha1 Re: natasza 01.03.05, 19:35
                  tak pluję sobie w brodę. Prawdopodobnie poczucie winy nie opuści mnie do końca
                  życia. Zadawałam sobie pytanie - dlaczego oraz jaki jest mój udział w tej
                  sytuacji.
                  Zważyłam swoją winę, uporałam się z trudną sytuacją. Moje dziecko zapłaci za
                  mój błąd. Starałam się i staram się zminimalizować mu cierpienia. Za głupotę
                  trezba płacić. Poniosłam więc wszelkie konsekwencje. Łącznie z finansowymi.
                  natomiast nigdy nie obarczyłam winą za cały stan rzeczy ojca dziecka. Nie
                  szukałam winy wokół siebie. Najłatwiej jest obwiniać innych o własne
                  nieszczęścia.
                  Stoję teraz mocno na nogach. mam nadzieję, że mój syn b.ędzie w stanie w
                  przyszłości mnie zrozumieć i wybaczy mi.
                  Na tym forum brakuje mi refleksji. zastanowienia się. Tutaj sytuacja z góry
                  jest określona kto jest winien - ojciec. I tylko on. Żadnej refleksji nad
                  swoimi poczynaniami.


                  • chalsia Re: natasza 02.03.05, 01:03
                    > Na tym forum brakuje mi refleksji. zastanowienia się. Tutaj sytuacja z góry
                    > jest określona kto jest winien - ojciec. I tylko on. Żadnej refleksji nad
                    > swoimi poczynaniami.

                    No to moja droga widać masz problem. Skoro Ci tu czegoś brakuje, to moze
                    znajdziesz to na jakimś innym forum.
                    Już chyba Amfenix wczesniej napisała - to NIE jest forum poświęcone refleksjom
                    (a zwłaszcza dotyczącym tego jaki był wkład własny w nieudany związek), tylko
                    udzielaniu wsparcia i pomocy.
                    Kobiety tu piszące (po za może jednostkowymi przypadkami) mają takie refleksje,
                    których Ci Milcho brak, a jeśli ich jeszcze nie mają (bo facet wybył 2 dni
                    temu), to za jakiś czas będą miały. Tylko nie czują potrzeby dzielenia się nimi
                    tutaj, bo to nie jest forum o tematyce "w czym zawiniłam" tylko "jak poradzić
                    sobie w życiu w nowej sytuacji".
                    Już chyba jaśniej tego nie można wytłumaczyć.
                    Chalsia

                    PS. aaa, powtórzę za Amfenix raz jeszcze - poczytaj sobie archiwum
                  • derena33 Re: natasza 02.03.05, 09:12
                    Milcha.
                    A mnie ojciec mojego nastolatka opuscil, po 17 latach malzenstwa, dla
                    mlodszej a przedewszystkim swiezej dupci, bo juz mu sie znudzilam,jak juz
                    niejednokrotnie pisalam, zreszta byly to jego pozegnalne slowa.

                    Powiem ci ze absolutnie nie czuje sie winna, bylismy wiele lat zgodnym dobrym
                    malzenstwem i dobra rodzina dla naszego dziecka. I moge sobie wyobrazic
                    sytuacje, gdy jedna ze stron nie czuje sie winna, bo nie jest. Akurat na tym
                    forum sa to kobiety.

                    Nawiasem mowiac, nie razi cie to jak na forum w strone ojca, wszyscy
                    tatusiowie to same chodzace niewinnosci?
                • berkot Re: Samodzielna mama? 01.03.05, 22:06
                  bbbb10 napisała:

                  >.......poziomie ludzi kulturalnych, którzy poza pieniędzmi widzą jeszcze
                  prawdziwe dobro dziecka-nie to, którym się zasłania większość kobiet na tym
                  forum.
                  Nie do mnie to było ale:
                  Nie zdzierże, naprawde trudno dbac o dobro dziecka, kiedy nie ma co do gara
                  włożyć, i doprawdy kulturalne osoby do których jak mniemam sie zaliczasz, takie
                  rzeczy powinny wiedzieć, jak nie z zycia to z ksiązek.........
                  I w ogóle ta wstawka o poziomie, a fe.
            • natasza39 Re: Samodzielna mama? 01.03.05, 19:26
              bbbb10 napisała:

              > Joasiu-z ust mi to wyjęłaś!! Myślę, ze mogłybyśmy pogadać na naszym poziomie <

              Nie chcąc byc złośliwa zastanawiam sie jak osoby na takim "poziomie" moga
              czytać takie wypowiedzi nie "na poziomie"
              Przedyskutujcie to sobie kniecznie na gg!!!!
              • bbbb10 Re: Samodzielna mama? 01.03.05, 19:29
                Natasza....to studia socjologiczne gatunków niższego rzędu....a jest was tu
                sporo...hien...
                • natasza39 no i wyszedł "poziom" 01.03.05, 19:36
                  bbbb10 napisała:

                  > Natasza....to studia socjologiczne gatunków niższego rzędu....a jest was tu
                  > sporo...hien...

                  No i wyszedł "poziom"!!!
                  Nawet szkoda komentować!!!


                • chalsia Re: Samodzielna mama? 02.03.05, 01:08
                  >to studia socjologiczne gatunków niższego rzędu....a jest was tu
                  > sporo...hien...

                  Przynajmniej umiemy się śmiać, jak to hieny. I po za tym mamy niezła strukturę
                  społeczną a mianowicie matriarchat.

                  Hiena Chalsia
    • berkot Re: Samodzielna mama? 01.03.05, 18:01
      A powiedz mi Joasiu, dlaczego mam sobie radzic sama???? O ile pamietam to nie
      ja sam podjełam decyzje o dzieciach, tak jak i nie sama je sobie zrobiłam.
      Owszem, spełniam warunki: "Samodzielna,to zaradna,inteligentna osba,ktora nie
      potrzebuje pomocy z wielu stron(panstwo,ex,dziadkowie itd)"
      I doskonale sobie z tego zdaje sprawe, ale to nie znaczy, ze upojona własna
      energia mam odpuścic ojcu.
      Alimenty to nie żadna pomoc, to podstawowy obowiązek rodziców wobec ich
      własnego potomstwa.
      Z Twojego postu wynika, ze tu tabunami pisuja harpie czyhajace na renty i
      zasiłki.
      A czasem jest po prostu tak, ze nie da sie inaczej, tylko zostaje pomoc ze
      strony rodziny czy państwa.....



      • joasia8 Re: Samodzielna mama? 01.03.05, 18:05
        i Tobie jedynej mogę przyznać rację
        • chalsia Re: Samodzielna mama? 01.03.05, 18:36
          A to dlaczego tylko Berkot przyznajesz rację? Nie widze by jej wypowiedź
          MERYTORYCZNIE rózniła się od większości wypowiedzi w tym wątku.
          Chalsia
        • natasza39 samodzielna czy niezalezna? - do joasi8 01.03.05, 18:49
          Chyba Ci sie cos pokićkało, moja droga z pojeciami. Samodzielna to wcale nie
          oznacza samotna i wcale nie musi oznaczać niezalezna.
          Pewnie kazda z bywajacych na tym forum kobiet chcialaby byc niezalezna.
          Chcialaby miec prace, albo wygrac w lotto i zyc jako rentier.

          Mozna byc samodzielna mama i miec równoczesnie meza.
          Mojego meza np. nie za wiele obchodziło, bo jak był czasami trzeźwy to siedział
          na necie i rwał na nim panienki albo pisał pierdoły na jakis kretyńskich
          grupach dyskusyjnych gdzie pieprzyl o dupie maryni.
          Bylam zatem samodzielna mama majac męza.
          Potem zostałam samodzielna mama w sensie dosłownym. Finansowo Młody dostaje
          rente po zmarłym ojcu, wiec pewnie powinnam, wg Ciebie wspaniałomyslnie sie
          zrzec tej renty, bo przeciez jak samodzielna, to musi sobie na wszystko sama
          zarobic.
          Zapewniam cie, ze gdyby zył to alimenty na Młodego i tak musiałby płacic, bo
          poprzez partenogeneze sobie dzieciaka nie zrobiłam (zreszta chłop wiec w sensie
          biologicznym imposible).Ale na kremy, kosmetyczki i fryzjerki i tak bym sobie
          zarabiala, tak jak zarabiam teraz i tak jak zarabiałam kiedys. Z ta tylko
          róznicą, że teraz ja mam lepszy przepływ gotówki, bo wcześniej to był raczej
          odpływ a zasadniczo przelew do tatusia gardła.
          Samodzielnosc, to czasem wybór, czasem koniecznosć a czasem zrządzenie losu.
          Niezaleznosc to czesto stan tylko przejsciowy, który w kazdym momencie moze
          szlag trafić. Zreszta tak naprawde to nikt z nas nie jest zupelnie niezalezny.
          Zalezy od swoich pracodawców, koniunktury na rynku itp.
          Nikt nie może być pewny ze do konca swoich dnich bedzie zdrowy, piekny i
          bogaty, bo jak tak mysli to koniec końcem będzie właśnie samotny.
          A samotnosc to właśnie często konsekwencja braku myslenia o przyszłości i o
          innych.
          Pomyslałaś nad tym joasiu???
          • chalsia Re: samodzielna czy niezalezna? - do joasi8 01.03.05, 18:58
            > Pomyslałaś nad tym joasiu???

            Natasza, zawsze miałam o Tobie wysokie mniemanie, a tu takie pytanie??
            wink
            Chalsia
            • natasza39 Siem poprawie chalsiu! 01.03.05, 19:08
              Ostatnio małomyślace były watki, albo takie problemy, ze nie umiałam pomóc,
              więc siedziałam cicho.
              No, ale jak czytam takie wątki i "zlote mysli" nie majacych zielonego pojecia o
              zyciu bab to mi sie w zyłach zagotowalo i retorycznie zapytałam czy osobnik ów
              mysli?
              Jednak faktycznie pytanie głupie było, bo owo samo sie przedstawiło...
          • natasza39 słów kilka do milcha!!!! 01.03.05, 19:01
            Jak czytam o tym, że dziewczyny sa sobie winne same, ze sa samotne, bo złych
            tatusiów dla dzieci wybrały i tylko seks był im w głowie, to sie zastanawiam z
            jakiej ty sie choinki urwałaś?
            Ja rozumiem ze jako stała forumowiczka forum ojców mozesz mieć odchylenia po
            lekturze postów osobnika o niku "martha", który wszystkie kobiety sprowadza do
            roli "producentek" epatujac role ojców a w szczególności swojego chłopa.
            Powinnas jednak po lekturze niektórych postów na tym forum zastanowić sie czy
            faktycznie wszystkie kobiety pozostawione same z dziecmi, czy tez porzucajace
            nieodpowiedzialnych ojców swoich dzieci (z róznych zreszta powodów) porzucaja
            tego samego meżczyzne, z którymi sobie dzieciaczka robiły? Czy były to w stanie
            przewidziec?
            Jak większośc ludzi umiałaby przewidywac to co stanie sie w przyszłosci, to
            pewnie z domu by nie wychodziło!!!
            A Ty chyba tez nie za bardzo umiałas wybrac ojca dla swojego dzieciaka, skoro
            nie masz go z obecnym mezem, prawda?
            I co, plujesz sobie moze w brode?
            A jesli tak, to od tego "plucia" szczesliwsza jestes moze, czy jakies inne
            korzysci z tego wynikły?
    • chardonnay_79 Re: Samodzielna mama? 01.03.05, 19:52
      Bardzo się ciesze bbbb10, że u Ciebie kwestia alimentów przebiegła
      bezproblemowo. Ale widzisz nie zawsze tak jest i nieraz trzeba troche o to
      powalczyć. Nie oceniaj innych po swojej sytuacji, bo miałaś duzo szczęścia z
      tego co piszesz...a sytuacje są różne i naogół o wile cięższe. Widać takie
      ciężkie że nawet nie jesteś w stanie sobie tego wyobrazić.... I bardzo Cię
      proszę nie obrażaj nikogo.
      • bbbb10 Re: Samodzielna mama? 01.03.05, 21:17
        Szczęścia?? Nieudane małżeństwo to chyba nie jest szczęście. A co do alimentów,
        to nie jak piszesz "udało się", tylko od początku nie prowadziłam wojny z ojcem
        dziecka. Zostawiłam mu całkowicie wolny wybór...co do widzeń z synem,
        pieniędzy...no i okazało się, że to najlepsze rozwiązanie. Wszyscy są zadowoleni
        i zachowali godność.
        • virtual_moth Re: Samodzielna mama? 01.03.05, 22:53
          bbbb10 napisała:

          > od początku nie prowadziłam wojny z ojcem
          > dziecka. Zostawiłam mu całkowicie wolny wybór...co do widzeń z synem,
          > pieniędzy...no i okazało się, że to najlepsze rozwiązanie. Wszyscy są
          zadowolen
          > i
          > i zachowali godność.

          Uważasz, że to recepta dla wszystkich ex-żon i ex-partnerek? A co mają zrobić
          te, które mimo ugodowego podejścia nie widzą ani alimentów; ani ojca
          odwiedzajacego swoje dziecko?
          Jeśli facet nie chce się poczuwać, to żadne ugodowe podejście niczego nie
          ułatwi.

          Pzdr
          • bbbb10 Re: Samodzielna mama? 01.03.05, 23:26
            a co zmienia fakt walki z ojcem?? Jeżeli nie chce płacić , to nie będzie....jest
            kilka sposobów na to, żeby uniknąć alimentów i zapewnie to zrobi. No i co
            wygracie?? Stracony czas na sądy, nerwy i zdrowie (nie do ocenienia), nienawiść
            drugiej strony.....niechęć do dziecka jako "przyczyny" walki o pieniądze...Może
            sąd zasądzi alimenty, dostaniecie je 2-3 miesiące i facet znajdzie sobie furtkę.
            Nie sztuką jest kogoś do czegoś zmuszać...sztuką jest sprawić, żeby samemu mu na
            tym zależało...walką nic nie wskóracie.
            • chalsia Re: Samodzielna mama? 02.03.05, 01:17
              > Nie sztuką jest kogoś do czegoś zmuszać...sztuką jest sprawić, żeby samemu mu
              n
              > a
              > tym zależało...walką nic nie wskóracie.

              A coś bardziej konkretnie ? Bo ja jakoś nie bardzo kojarzę Twoje porady, jak to
              osiągnąć bez walki, w tutejszych watkach np. z ostatniego tygodnia albo dłużej.
              Podaj swój magiczny sposób na to, zeby sprawić by facetowi (samemu z siebie)
              zależało na płaceniu alimentów i/lub widywaniu się z dzieckiem.
              Chalsia
            • pelaga Re: Samodzielna mama? 02.03.05, 09:29
              > a co zmienia fakt walki z ojcem??

              No wyobraz sobie, ze czasem zmienia. Moj ex przez poltora roku mojego
              polubownego podejscia placil mi grosili, ochlapy, mimo ustalen WSPOLNYCH na
              zupelnie inne kwoty. Mogl widywac dziecko kiedy chcial, nie zabranialam mu
              zabierac dziecka do siebie, dopasowywalam sie do wszystkich jego FANABERII. I
              co? I nic. Dziecka nie widywal po 6-8 miesiecy, placil mi po 100 zl, choc
              ustalilismy duzo wiecej. W tych czasach rehablilitacja dziecka kosztowala mnie
              przynajmniej 4-5 razy tyle ile on placil.
              A sad zasadzil, zaklad pracy przesyla na moje konto i mam kase w terminie, a
              odwiedzin jak nie bylo tak nie ma. Wiec mi jednak cos sadowe ustalenia daly.
              Nie mozna zmusic ojca do milosci do dziecka, ale choc niektorych mozna zmusic
              do placenia na wlasne dzieci. Bo ja osobiscie nie zamierzam sobie wypruwac zyl,
              zeby jemu zylo sie lepiej.
    • nilka13 joasiu 01.03.05, 23:48
      jeśli kiedyś zupę za słoną ugotujesz, to ci się przejaśni w główcesmile
      N.
      • chalsia Nilka, wycieraj mi monitor, ale już :-)))) (n/txt) 02.03.05, 01:12
        • alina66 Re: Nilka, wycieraj mi monitor, ale już :-)))) (n 02.03.05, 09:33
          bbb10

          oj jaka piękna teoria.
          Ja też : zostawiłam wolną rękę co do widzeń i płacenia alimentów- to ostatnie
          od 2001 roku.
          Efekt : widzenia (sym ma 17 lat) - wchodzę do pokoju, tatuś leży na tapczanie i
          sufituje, syn siedzi pod kompem i coś tam robi. Albo tatuś przyjeżdża pięc
          minut przed skokami narciarskimi wyjeżdża pięc minut po, w trakcie skoków od
          czasu do czasu bąknie kto ile skoczył, oprócz tego blokuje mi parter mojego
          domu.

          PO czterech prawie latach opowiadania o tym, że kasę dostanę jak on będzie miał
          ściągam przez komornika. Tatuś teraz mnie molestuje, że ściągam za dużo i mam
          mu oddawać to co mi zostanie smile.
          Odnośnie widzeń dzisiaj lub jutro zabronię tatusiowi przychodzenia do mojego
          domu.
          Nie wiem, albo tatuś mojego syna z innej bajki, albo ty z innej bajki.

          I jeszcze pytanie do natalii, bo my z tej samej bajki: natalia, czy widziałaś
          kiedyś (nie wiem, czy Twoj zmarly alkoholik się leczył) - taki bilans
          pieniędzy, ile przepił Twój domowy alkoholik przez cały czas picia? JA
          widziałam przez przypadek, u mojego eksia na liście było wtedy kilkadzisiąt
          tysięcy . Bez komentarza. Mój eks też siedział w necie jak przypadkowo i z
          rzadka był trzeźwy, albo na kacu - na stronach ostro pornograficznych smile


          Aha sorry Milcha, joasia, i bbb10 i nie wiem kto jeszcze , że ja tak nie na
          poziomie i o pieniądzach. To takie przyziemne. Od jutra przestanę posyłać syna
          na wszystkie zajęcia dodatkowe, skreślę wakacje, obóz sportowy, buty, kurtkę
          nową (co tam, że rośnie jak glupi, kurtka z krótkim rękawkiem też jest ładna).
          I przestanę myśleć, że jakbym zachorowała i nie mogla pracować, to nie będzie
          kto miał go utrzymać.
          No i oczywiście przestanę mysleć pisać i mówić o pieniądzach.
          W końcu dzentelmeni o pieniądzach nie rozmawiają....

    • ennya Re: Samodzielna mama? 21.03.05, 00:42
      Dziwię sie że Wszystkie pojechały tu równo po joasia8 która poruszyła ten
      interesujący temat, nikt nawet nie zauważył rybkivielorybka ktora sie podpieła
      pod wypowiedź joasia8- widać nie ma swojego zdaniasmile

      wracając do sedna
      w/g mnie forum samodzielna matka kojarzy mi się z pewością z samotną matką co
      nie znaczy że jest nie samodzielna
      bo samotna w tym przypadku to w 90% samodzielna, takie sa realia

    • leeya Re: Samodzielna mama? 21.03.05, 11:27
      Mam kontrole z PIPy w pracy i nie mozna mi od biurka wstawac, spotkanie o 12
      diabli wzieli, wiec mam dzis "wolny" dzien przed komputrem. Jedyna okazja zeby
      popisacsmile

      joasiu8, bbb10, milcha1 i inne osobniki (szczegolnie pomijana przez wszystkich
      rybkowielorybka), czy mozna Wam troszke poopowiadac? Mam nadzieje, ze tak, bo
      mam straszna ochote cos Wam "milego" napisac.

      Otoz:
      Jak lubiana przeze mnie juz Amfenix napisala, to forum jest stacja przejsciowa,
      swoistym "czysccem" z ktorego dziewczyny ida dalej. Jedna staja na nogi i nie
      daja sie, inne nie potrafio dac sobie rady. Sarkamy, krzyczymy, placzemy,
      czasem wyzywamy tych naszych bylych. I MAMY DO TEGO PRAWO gdy nas zostawiaja w
      ciazy, z malym dzieckiem zupelnie SAME. Zwykle te reakcje o ktorych pisze sa
      pierwszymi reakcjami. Bo pozniej, jakbyscie ciut poszperaly za rada Kammika i
      Chalsi w archiwum, nasze wypowiedzi nie sa juz takie zapalczywe/zajadle. SAMA
      WYRZUCILAM TU CALA ZLOSC, FRUSTRACJE I PLAKALAM jak mnie moj ex zostawil w 8
      miesiacu ciazy. I bylo mi lepiej, gdy ktos mi oweidzial "glowa do gory, ulozy
      sie, JA JUZ PRZEZ TO PRZESZLAM". Bo wlasnie po to jest to forum. ZEBY SIE
      WSPIERAC W TAKICH SYTUACJACH. Nie widzicie tego?? Brak wyobrazni Moje Drogie
      Panie Na Poziomie (bleh). Zbyt malo tej wyobrazni, zeby sobie zdac sprawe, ze w
      kazdej chwili mozecie byc w takiej samej sytuacji. A szkoda....

      Nastepnie:
      Tak, my samotne matki walczymy o pieniadze dla Naszych Dzieci. Ukamienujcie nas
      za to, ta ktora jest bez winy niech pierwsza rzuci kamien. Ale sadze, ze te
      wasze wypowiedzi w wiekszosci sa podyktowane frustracja next, ktorych m musi
      placic. Ops, na kosmetyczke Wam nie daja... biedactwa... A tak na serio i bez
      sarkazmu, to na szczescie moja sytuacja pozwala mi na olanie kasy od bylego. I
      nie dostaje jej. Jednak jezeli strace prace, zachoruje.. Nie wiem, czy wtedy
      nie bede chciala od niego kasy na utrzymanie dziecka, bo sama nie bede w stanie
      dac Kulci wszystkiego. I wyobrazcie sobie, ze wtedy bede WALCZYLA z sadem
      wlacznie, jak sie bedzie migal. Bo dla dziecka jestem zdolna do wszystkiego.
      Aha... bbb10, ameryki nie odkrylas. Ja tez po dobroci ze swoim ex postepuje.
      Efekty? Znikome. Ale przynajmniej mniej sttresow.

      Reasumujac Drogie Panie, mi brak wyobrazni przestrzennej, wam zyciowej. Mi
      ciezko bylo z moim defektem na studiach, Wam widac w zyciu dobrze. Jak na
      razie...

      Pozdrowionkasmile
      Leeya
      • milcha1 Re: Samodzielna mama? 22.03.05, 08:21
        Takie mądrości już wcześniej ktoś tu wypocił.
        Byłam "samotną matką" - strasznie nnie lubię tego określenia i nie dostawałam
        pieniędzy na utrzymanie mojego dziecka. Radziłam sobie sama zaciskając zęby.
        Wiedziałam, że postawiłam na złego konia, więc pretensje mogłam mieć tylko do
        siebie a nie do ojca dziecka czy do reszty świata. Nie wyciągałam ciągle ręki
        po pomoc, daj, daj , daj.
        Wychowywałam sama synka, ojciec biologiczny nigdy go nie widział, prysnął za
        granicę.
        Stanęłam na nogi, wyszłam za mąż, tworzymy zgodną szczęśliwą rodzinę. Mój mąż
        ma z I małżeństwa dwóch synów. Płaci regularnie alimenty. nawet gdyby
        zachorował lub stracił pracę oboje poszlibyśmy do łopaty aby wywiązywać się z
        tego obowiązku. To jest podstawowe zobowiązanie wobec swojego dziecka. To jest
        po prostu jego psi obowiązek. Natomiast mamusia chce jedynie pieniędzy. Ojciec
        powinien zniknąć z życia synów. Oczywiście sama jest niesamodzielna. Jest takim
        pucharem przechodnim, z ręki do ręki facetów. Nie udało się mężowi przejąć
        opieki nad synami. jeden z nich nie jest jego biologicznym synem. Przysposobił
        syna swojej byłej żony, ponieważ jego ojciec nigdy się nim nie interesował. A
        co teraz słuyszy od Ex : odpieprz się, to nie twój syn.
        Życie znam tka samo a może lepiej niż ty.
        I wyobraź sobie, że często sama rezygnuję z czegoś dla siebie żeby kupić coś
        extra chłopcom. Jestem samodzielna finansowo, więc nikt mi nie wydziela
        pieniędzy. jeśli w życoiu mie nie wychodzi to najpierw zastanawiam się nad
        błędami , które sama popełniłam.
        • pwrzes Re: Samodzielna mama? 22.03.05, 08:36
          A kwantyfikatory nisko lataja tej wiosny i zabijaja .. na smierc. W jakiej
          szkole ucza ekstrapolowac wyniki na podstawie pojedynczej obserwacji?

          M.
        • natasza39 milcha, milcha, lubie Cie czytać! 22.03.05, 09:35
          Nie słucham "Radia M", więc chociaz Ciebie czytając mam okazję
          liznąć "obiektywizmu" w stylu Rydzyka!
          No tak Ty byłas samodzielna, bo Ci facet "płatnik" zwiał.
          Ty, a może on zwiał, bo ty chytra byłaś i pazerna i nie mógł chłopina tego
          zniesc!
          Tak samo pazerna jak exia Twojego obecnego.
          Strasznie mi sie podoba jak ktoś do włąsnej dupeczki przyrównuje wszystkie
          laleczki!
          Brawo, brawo;smile
          • derena33 Re: milcha, milcha, lubie Cie czytać! 22.03.05, 10:00
            natasza39 napisała:

            > Nie słucham "Radia M", więc chociaz Ciebie czytając mam okazję
            > liznąć "obiektywizmu" w stylu Rydzyka!
            > No tak Ty byłas samodzielna, bo Ci facet "płatnik" zwiał.
            > Ty, a może on zwiał, bo ty chytra byłaś i pazerna i nie mógł chłopina tego
            > zniesc!
            > Tak samo pazerna jak exia Twojego obecnego.
            > Strasznie mi sie podoba jak ktoś do włąsnej dupeczki przyrównuje wszystkie
            > laleczki!
            > Brawo, brawo;smile


            -------------
            Natasza nic dodac nic ujac smile)) chociaz sama bym tego nie wymyslilasmile ale
            podoba mi sie...... a moze milcha to facet?
            >
          • pustulka_75 Hehe, przyłączam się do żarliwych słuchaczy. 22.03.05, 10:29

        • agamagda Do Milchy 22.03.05, 12:15
          Przepraszam, a jaka jest myśl przewodnia Twojego wywodu i jak się to ma do
          tematu "samotna "? To twoja historia, chwała Ci za silny charakter, ale co
          chcesz przez to przekazać?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka