Dodaj do ulubionych

juz wysiadam

19.03.05, 16:50
Dzisiaj po półtorarocznym wychowywaniu samej 3 dzieci w wieku 8 , 9 lat i 18
miesiecy , jestem na skraju wyczerpania bardziej psychicznego niz
fizycznego , pomału skłaniam si edo przekazania dzieci ojcu , mieszka z
kochanką i jej synem , rozwodu jeszcze nie mamy , on powiedział ze moze na
stale zabrać dzieci i z nią je wychowa bo ona jest dobra , do tej pory mało
mi pomagał przy dzieciach wsumie w tygodniu spędza z nimi 4 godziny ,
chciałam więcej ale on mówi ze czasu nie ma bo ciezko pracuje , a ja mam
siedziec w domu i wychowywac dzieci bo to mój obowiązek , ja naprawde jestem
na granicy wyczerpania nie wiem jak to sie skończy nie widze dobrego
rozwiazania ,
chciałam zeby dzieciaki jeździły do niego ale one nie chca , może jak
zamieszkają razem to sie przekonają do tej kobiety , wiem ze to co pisze jest
chaotyczne i może niemądre ale co mam robic ?
Obserwuj wątek
    • mate73 Re: juz wysiadam 19.03.05, 17:06
      Zastanawiam sie co to za glupi pomysl aby oddac dziecko ojcu, tylko dlatego ze
      ty masz dosc??Nie patrzysz na dzieci tylko na siebie, ja tez jestem samotna
      matka i tez nie bylo u mnie wesolo ale jakos nigdy nie pomyslalam o oddaniu
      dziecka.Wez sie w garsc i idz do lekarza moze on ci pomoze.
    • screen Re: juz wysiadam 19.03.05, 17:56
      Moja Droga!
      Wierzę, że jest Ci ciężko. Wychowywać samotnie trójkę dzieci w tym jedno jeszce
      prawie niemowlę to naprawdę duże wyzwanie. W dodatku napewno jest i przykro z
      powodu zaistniałej sytuacji z mężem. Moja przedmówczyni chyba ma rację,
      powinnaś poszukac rady u lekarza. Wyglada na to, że dopadają Cię stany
      depresyjne. Ale nie można tego oceniać mówiąć, że chcesz się dzieci pozbyć.
      Założe się, że kiedy wszystko jest w porządku nawet by Ci to nie przeszło przez
      myśl. Dlatego powinnaś wziąść pod uwagę to, że samej też Ci nie będzie z tym
      dobrze. Zastanów się dobrze zanim podejmiesz taką decyzję, bo dzieci nie można
      przerzucać z miejsca na miejsce. One są wrażliwe. ja zawsze biorę pod uwagę to
      jak mój syn będzie mnie oceniał za kilka czy kilkanaście lat i staram się
      postępować tak aby w przyszłości nie mógł mi zarzucić, ze byłam złą matką.
      Stało sie tak jak się stało i na nas spadł ciężar wychowania. Ojciec weekendowy
      zawsze jest lepszy niż codzienna mama. Tak to juz jest. Spróbuj poszukac innego
      rozwiązania, może znajdzie się osoba, np przyjaciółka lub ktoś z rodziny, kto
      chociaż na kilka godzin odciąży Cię, zajmie sie dziećmi a Ty w tym czasie
      troche odetchniesz i poświęcisz ten czas wyłącznie sobie. Ja wiem, że doradzać
      stojąc z boku jest o wiele łatwiej.Uśmiechnij się, zbliża się wiosna, niedługo
      bedzie ciepło, dzieci spędzą więcej czasu na podwórku,Ty posiedzisz na
      słoneczku w parku z maluszkiem i naładujesz sie pozytywnie. Zobaczysz, że
      bedzie lepiej, czgo z calego serca Ci życzę!!!
    • magdmaz Re: juz wysiadam 19.03.05, 20:34
      Rozumiem cię. Ja też wysiadam. Mnie może łatwiej, bo mam pracę i dzieci w wieku
      przedszkolnym, ale tak strasznie, strasznie nie chce mi się żyć. Ale jak oddam
      dzieci, to naprawdę skończę ze sobą. Nie będzie nawet tego argumentu.
      Idź do lekarza. Ja pójdę na pewno. Kiedyś dostałam taki lek - asentre czy coś
      podobnego. Trochę za krótko go brałam, bo drogi i do lekarza trudno mi sie było
      dopchać, ale chyba odrobinkę pomógł.
      Pozdrawiam,
      Magda
    • bsl Re: juz wysiadam 19.03.05, 20:57
      no ja byłam u lekarza i tez dostałam ten sam lek ale go nie wykupiłam , nie
      miałam kasy a pozatym chciałam udawać bohaterkę i powiedziałam sobie ze dam
      radę bez leków , no i ten strach co zrobi mój mąz jak sie dowie że biorę leki ,
      ale widze ze chyba farmakologia konieczna
      • nilka13 Re: juz wysiadam 19.03.05, 21:15
        jesli nie ma czasu, niech zapłaci za niańkę, która Cie odciąży. Może sądowe
        ustalenie stałych i regularnych kontaktów coś zmieni? chociaż jak znam zycie,
        zmusic "kochających ojców" do kontaktów z dziećmi tak łatwo nie jest. Mają gęby
        pełne frazesów, ale od wszelkiego wysiłku stronią.
        Naszym obowiązkiem jest opiekować się dziećmi i je wychowywać, ale w ujęciu
        twojego byłego trąci to próba upodlenia ciebie i dzieci.
        Trzymaj się, rozumiem, jak bardzo jest ci ciężko, sama wysiadłam psycicznie
        dawno temu, mając tylko dwójkę dzieci.

        N.
      • olkit Re: juz wysiadam 20.03.05, 11:34
        Powiedz wprost lekarzowi, że jesteś samotną matką i nie masz kasy, zapisze Ci
        coś niedrogiego, może nie tak superskutecznego i bez skutków ubocznych, ale w
        najgorszym okresie depresji pomocnego. A mąż przecież nie musi się dowiedzieć
        że cokolwiek bierzesz! Bohaterstwem w Twojej sytuacji nie jest radzenie sobie
        bez leków, tylko właśnie poszukanie dla siebie pomocy, inaczej wszyscy czworo
        zostaniecie wchłonięci przez Twoją depresję. To dla wielu ludzi najtrudniejsze -
        poprosić o pomoc, dlatego właśnie tak Cię to odrzuca i wydaje Ci się, że
        lepiej sobie radzić samodzielnie. Powodzenia...
        Olka
    • magdmaz Re: juz wysiadam 19.03.05, 21:47
      A wiesz, że może jeszcze być tak, że któj eks nie wytrzyma kiedyś z kochanką,
      albo raczej z jej dzieckiem (mówię z doświadczenia, mam dwoje dzieci, małych,
      nawet bez dzieci trudno ze mną wytrzymać, a one są gorsze ode mnie we
      współżyciu, bo robią kupę hałasu). I tatuś zatęskni za dziećmi. A wiesz co by
      było, gdyby zamieszkali wszyscy razem? Zaczęłyby się przepychanki i licytacje -
      twoje to to, a moje to tamto...
      A Twoje dzieci się pewnie nie przekonają do tamtej kobiety, bo Cię po prostu
      kochają.
      jakie masz dzieci - dziewczyny? Chłopaków?
      Pozdrawiam, Magda
    • bsl Re: juz wysiadam 19.03.05, 22:37
      dwie dziewczyny i mały chłopiec smile
      • inka105 Re: juz wysiadam 20.03.05, 09:48
        A skąd jesteś? Może się jakoś zorganizujemy, zapoznamy? Ja też mam dwoje
        dzieci: 3,5 roku oraz prawie 2 lata. I wysiadam już totalnie. Może jakąś
        samopomoc sobie zorganizujemy?
        Pozdrawiam, trzymaj się dzielnie!
        • bsl Re: juz wysiadam 20.03.05, 10:00
          jestem z włocławka z kuj-pomorskiego , ale z chęcia na takie spotkanie sie
          wybiorę , a moze zorganizować takie spotkanie dla większej liczby mam smile
          • olkit Re: juz wysiadam 20.03.05, 11:35
            ja jestem z bydgoszczy, to już bliżej smile
            Olka
    • magdmaz Re: juz wysiadam 20.03.05, 10:36
      Ja jestem z Rucianego Nidy na Mazurach. Trochę daleko. Córka, Michalinka
      skończy w kwietniu 6 lat, Filip ma nieco ponad 3,5. Kocham je, ale czasem bym
      zastrzeliła. Wynajmuję mieszkanko w bloku, ich pokój ma prawie 6m2 (to nie
      żart!)i jeśli blok nie runie od wstrząsów, to nas sąsiedzi zaskarżą do
      spółdzielni. Jutro, mimo że kaszlą, muszę upchnąć do przedszkola, bo inaczej
      dojdzie do morderstwa. czy Twoje dzieci też są źle wychowane? (To opinie mojego
      eks, mojego aktualnego i moja własna). Magda
      • bsl Re: juz wysiadam 20.03.05, 11:08
        ja tez wynajmuje mieszkanie w kamienicy , 43 m kw
        dziewczyny w jednym pokoju , ja z młodym w drugim , jak ktos wieczorem
        przychodzi to koczujemy w kuchni na podłodze smile, czy są źle wychowane , nie
        wiem chyba nie , to tylko dzieci a że sie złapią za głowy czasami to juz inna
        sprawa , mój mąż nie komentuje wychowania bo go to nie interesuje , jak czsami
        prosze go o rozmowe z dziewczynami bo coś przeskrobią to poprostu ucieka , po
        co sobie głowę zaśmiecać , ale zaobserwowałam ze zaczyna mnie troche
        kontrolowac tzn narzucać mi wychowanie jakie jego kochanka stosuje wobec
        swojego syna , czyli dzieci nie musza odrabiac lekcji bo moga to zrobić za 2
        dni np , nie muszą iśc do szkoły jak niechcą ( to jego propozycje )i mam
        wmawiane ze ona jest lepszą matką odemnie na każdym kroku no i jest biznes
        women a to najważniejsze dla niego , a że dzieciak po 2 tyg do szkoły nie
        chodzi i notorycznie sie spóźnia na lekcje i zadań domowych nie odrabia to nie
        istotne ( wiem to bo moja koleżanka jest jego wychowawczynią ) matk ana
        wywiadówce od początku roku nie była , ale ona jest cacy a ja be
    • magdmaz Re: juz wysiadam 20.03.05, 12:17
      Oj, kochana! Chyba mamy sobie o czym pogadać. Jak wolisz, możesz pisać na priv,
      ale właściwie to mi dobrze robi "wysmarkanie się" publicznie. Przepraszam za
      wulgaryzm, ale latami zmuszana byłam do lojalności w postaci milczenia i teraz
      nikt, nawet rodzice, nie mówiąc o sądzie nie chce dać wiary, że eksio bił mnie
      przez dziesięć lat. Bo nic nie mówiłam. To chyba taki mechanizm, że milczy się,
      póki jest jakaś nadzieja, bo potem "gdy nie można mocą żadną wykrzyczanych
      cofnąć słów..." ...
      Wiesz, chyba w nowym związku zaczynam powtarzać ten błąd. To znaczy nie jestem
      bita, nawet złym słowem, ale wszelkie wątpliwości jakoś tłumię... A może to
      trzeba od razu głośno? Cholera. Przepraszam, to nie na temat było.
      A Twojemu eks życzę wszystkiego dobrego z synkiem tej drugiej. Jak nie teraz,
      to za parę lat. Mój syn powiedział nextowi "spadaj". Chyba straciłam nexta.
      trudno. Popłaczę i przestanę. Tylko że mój syn ma 3,5 roku i przynosi
      tzw. "teksty" z przedszkola. Ale jak dorosły facet tego nie potrafi sobie
      poukładać, to trudno.
      Twojego eksia też to spotka. Za to jego kochance dadzą popalić Twoje córeczki,
      chyba że są ułożone i zdyscyplinowane. Bo moje przejawiają nadmierną szczerość.
      I jeszce jedno - nigdy nie oddawaj im dzieci. Co innego na weekend, ferie,
      nawet całe wakacje. Ale nie "na wychowanie". Zobaczysz, pozbierasz się, Mały Ci
      podrośnie i przestanie dawać w kość. Życie się uśmiechnie, przynajmniej
      półgębkiem (ja wyznaję taką zasadę: psuje się życie osobiste? oho, pewnie za to
      uda się z pracą i finansami!)
      A jak stoisz finansowo? Przepraszam, że pytam, ale czasem wystarczy poradzić
      sobie ze spłaceniem rachunków, żeby życie okazałao się ciekawsze. Pozdrawiam,
      Magda
      • milcha1 Re: juz wysiadam 20.03.05, 13:04
        Więc gdybyś oddała dzieci ojcu to tak naprawdę wychowywałaby je jego konkubina
        a nie on. Pisałaś, że długo pracuje.
        Podziwiam. Nie jest łatwo samej wychowywać dziecko a co dopiero trójkę.
        czy możesz liczyć na pomoc rodziny, przyjaciół? Na pewno jesteś przemęczona.
        Może przydałby się wypoczynek. Ojciec dzieci powinien się bardziej zaangażować
        w wychowanie dzieci, może udałoby się z nim poważnie porozmawiać?
        Pozdrawiam.
        • mate73 Re: juz wysiadam 20.03.05, 15:44
          Nie masz rodziny, ani przyjaciolek???Mi wtedy w zlych chwilach one pomogly,
          popros zeby ktos z dziecmi zostal a ty idz na dlugi spacer i przemysl wszystko
          dokladnie, zawsze jest jakies wyjscie z sytuacji.Jestes kobieta a nie tylko
          matka, kura domowa itp.
    • bsl Re: juz wysiadam 25.03.05, 13:50
      Dziewczyny jakos sie pozbierałam , wczoraj mąz odwiedził dzieci po tygodniu nie
      widzenia sie zn nimi przyszedł jakby nigdy nic , młody juz tak chętnie nie
      idzie do niego bardzo mi przykro z tego powodu , dziewczynki juz tez bardziej
      obojętnie na niego patrzą , widzą jego kłamstwa i brak czsu , no to jak mu
      powiedziałam ze sam sobie kontakty ogranicza to oczywiście lawina słów ze to
      moja wina , że jego kochanka akceptuje to że ma 3 dzieci , i że moja wina ze
      całe dnie spędza z jej dzieckiem a nie swoimi , i wogóle wszystko to moja
      wina , zastanawiam sie jak ona może nie akceptowac tego że mam 3 dzieci jak
      widuje je on raz w tyg 2 godziny bo sie do niej spieszy , ale to juz inny temat
      • california_dreaming on jest dla Ciebie wyrocznią? 25.03.05, 18:31
        czytam Twoje wypowiedzi i w każdej narzekasz że jemu się nie podobasz: a że zle
        dzieci wychowujesz, a że złą matką jesteś, a bo kochanka lepsza;
        Co Ty tak cenisz jego zdanie? Pewnie że będzie Ciebie krytykowac a nie kochanke
        bo on musi dorobić sobie ideologię (do g..) że odszedł od Ciebie do niej.
        Przecież Ci nie powie że Ty jesteś dobra a on be.
        Odetnij się psychicznie od jego oceny Twojej osoby.
        Czego TY chcesz? Chcesz mieć dzieci?
        Działaj zgodnie ze swoim przekonaniem a nie jego manipulacjami. Nie wykańczaj
        sama siebie.
        Świąteczne pozdrówko!
        • bsl Re: on jest dla Ciebie wyrocznią? 25.03.05, 18:46
          Masz racje , to jest pewnego rodzaju uzależnienie a z uzależnien należałoby sie
          leczyć tylko jak ?
          • california_dreaming Re: on jest dla Ciebie wyrocznią? 25.03.05, 21:40
            Twoje uzależnienie (od jego ocen) jest dla Ciebie tylko zródłem cierpienia.
            Daj mu wolność posiadania jakichkolwiek (księżycowych) poglądów a sobie wolność
            braku konieczności dogadzania mu. Ta wolność jest Twoja na wyciągnięcie ręki.
    • koala500 Re: juz wysiadam 25.03.05, 16:50
      BSL nigdy nie miałam takiej sytuacji jak Ty i nic nie potrafię Ci doradzić ale
      przesyłam Tobie i Twoim dzieciom pozdrowienia i pozytywną energięsmile)))))))))
    • robszym Re: juz wysiadam 25.03.05, 19:04
      bsl!
      Zastanawiają mnie wszystkie wypowiedzi, które negują oddanie dzieci ojcu.
      Dlaczego wzbudzacie w niej poczucie winy? Dzieci są wspólne i matki i ojca.
      Kiedyś napisałam na macochach, która przyjęłaby faceta na stałe z przychówkiem?
      Z odpowiedzi wynikało, że prawie żadna!!!
      Ale ci faceci tacy wspaniali, odpowiedzialni, ach i och!!!

      Pytanie zadałam macoszkom, bo ja od zawsze twierdzę, że przy rozwodzie oddam
      dzieci ojcu, a sama byłabym mamą weekendową, a co tam, w tygodniu też bym
      zaglądała. Czy to znaczy, że nie kocham dzieci? jeśli odpowiedź byłaby, że tak,
      to czy faceci zostając weekendowym też tych dzieci nie kochają?

      Dziewczyno, to co chcesz zrobić to nic strasznego, ja wiem, że mój facet nadaje
      się na ojca, lepiej stoi finansowo i dzieci miałyby u niego lepszą przyszłość.
      • kangurzyca2 Re: juz wysiadam 26.03.05, 20:20
        A jaka normalna matka oddaje dzieci ojcu. Owszem, ale tylko w ekstremalnych
        przypadkach (np. nie potrafi ich utrzymać), ale to jest jasne, że matka jest
        matka i kocha dziecko bezwzględnie za to, że jest, a ojciec? Czy ojciec który
        ma kochankę może kochać dzieci????? BZDURY. Jeśli nie potrafił z nimi zostać i
        ułożyć inaczej sobie zycia tylko z jakąś kochanką - to nie zasługuje żeby je
        widywać. Tylko patrąc ze strony dziecka - szkoda dziecka, bo ono pewnie tatę
        kocha, tylko nei rozumie, że odszedł do innej, bo miała lepszą ...!
        Sorry poniosło mnie.
        • mi_ne_ciarek Re: juz wysiadam 28.03.05, 01:42
          Kangurzyco,jesteś okrutna:

          A jaka normalna matka oddaje dzieci ojcu.

          ....A ojciec jest kimś gorszym?Sam jestem ojcem wychowującym dziecko-samotnie-
          dodam.Mogę stwierdzić,ze mataka mojego dziecka wcale nie jest
          nienormalna,pogubila się kiedys i musialem o to dziecko zawalaczyć.
          Autorka wątku może czuje,że dzieci u ojca będą bezpieczne.Może potrzebuje
          oddechu,czasu dla siebie.Chce być dobrą matką i zyć dla nich w zdrowiu jeszcze
          parę lat.Dlaczego mają widzieć matkę mieszczęśliwą,chorą,smutną?Dzieci to nie
          cale nasze żcycie,przyjdzie czas ,że odejdą z domu.O sobie też czasem musimy
          pomyśleć.....

          Owszem, ale tylko w ekstremalnych
          przypadkach (np. nie potrafi ich utrzymać), ale to jest jasne, że matka jest
          matka i kocha dziecko bezwzględnie za to, że jest, a ojciec?

          ...Co ojciec?Ojciec jest tylko do placenia?....


          Czy ojciec który
          ma kochankę może kochać dzieci????? BZDURY.

          ...Może kochać.Mówimy o milości do dzieci ,a nie do ich matki
          Ojciec często odchodzi od matki,niekoniecznie do kochanki.Czy oznacza to,że
          przestal kochać dzieci?
          ja odszedlem od swojej żony,bo pila,brala narkotyki i to ona miala wielu
          kompanów,nie ja?Odszedlam,bo chcialem uratować siebie od poniżeń-w imię czego
          mialem się poświęcać?.....

          Jeśli nie potrafił z nimi zostać i
          ułożyć inaczej sobie zycia tylko z jakąś kochanką - to nie zasługuje żeby je
          widywać. Tylko patrąc ze strony dziecka - szkoda dziecka, bo ono pewnie tatę
          kocha, tylko nei rozumie, że odszedł do innej, bo miała lepszą ...!
          Sorry poniosło mnie.

          Ponioslo Cię,kangurzyco,bo wygląda na to,że Ciebie ktoś zostawil.
          A nie zastanowilaś się daleczgo?


          • nikita181 Re: juz wysiadam 28.03.05, 11:04
            nie bądź okrutny dla kangurzycy, nic o niej nie wiesz, więc nie gadaj glupot.
            Kobiety porzucone (np.ja) często bardzo sie zmieniają pod wplywem stresu,
            goryczy, cierpienia itp. te przeżycia zostaja na zawsze, nawet jesli wydaje
            sie, że juz dawno sie o nich zapomnialo. Nie bądź nieżyczliwy i nie oceniaj.
            mamy tu sobie pomagać.
            BSL-kochana przesylam ci pozdrowienia i radzę- idź do lekarza. depresja to
            straszna choroba, bez leczenia nie mija. Z postów wynika, że nie masz pomocnej
            rodziny ani przyjaciół. choć bardzo tego potrzebujesz. ja ich mialam i mam. to
            najlepsze lekarstwo. I przestan liczyc sie ze zdaniem twego męża na twój temat-
            porzucił Cię- jego strata, nie twoja. Mów to sobie codziennie. Nie ma prawa cię
            oceniać ani porównywać , dokonal wyboru, to niech spada. jak będziesz
            analizować to, co on o Tobie mówi, pogrążysz sie jeszcze bardziej. I koniecznie
            szukaj pomocy. Pozdrawiam serdecznie.
            • kangurzyca2 Re: naucz się czytać! 28.03.05, 15:25
              mnie nikt nnie porzucił, wy chyba czytać nie umiecie. A moze to ja nie powinnam
              pisać, w końcu mam wspaniałego męża. I każdemu życzę takiego.
              Pozdrawiam
          • kangurzyca2 Re: do mi_ne_ciarek 28.03.05, 15:22
            Drogi Panie> Nikt mnie nie zostawił, bo jestem szczęśliwą matką i żoną. Po
            pierwsze gdybym się zagubiła: to PO TO MAM MĘŻA, by był przy mnie w zdrowiu i
            w chorobie, w szczęściu i w nieszczęściu, w zgodzie i w kłótni, a nietylko jak
            jest dobrze. Facet, który zostawia kobietę, tylko dlatego, że jak to nazwałeś
            się pogubiła to niedojrzały gó..arz, alebo nigdy jej nie kochał. Prawdziwa
            miłość wszystko zwycięży. Wszystko, ale tylko prawdziwa. Oczywiście zdarza
            sie ,że matka chce sobie odpocząć i oddaje dzieci mężowi i jego konkubinie. Ale
            nie oszukujmy się, co to za matka???? Ile kobiet by dało dziecko konkubinie???
            Ile ??? Niech sie wpiszą! A poza tym dlaczego się pogubiła?Może miała za męża
            sukinsyna??? Co?
    • swienta Re: juz wysiadam 27.03.05, 23:11
      Wszystkim nam łatwo jest oceniać, ale nie tędy droga, bo każda z nas ma swoje
      zdanie, tak naprawdę uważam że potrzebujesz profesjonalnej pomocy. Owszem
      polecam Asentrę, niedroga i skuteczna, ale ktoś musi Ci wystawić receptę. Dobry
      psycholog czy też psychiatra ( tu drogie emamy raczej pomóżcie) nauczy Cię
      dystansować się do małżonka i zaistniałej sytuacji, nie wstydź się skorzystać z
      pomocy lekarza, zrób to dla dzieci. Naucz się nie reagować na awantury małżonka
      i przestań na niego liczyć, licz na siebie i przyjaciół, jeśli ich nie masz
      poszukaj nawet tu na forum, to mądre doświadczone emamy. Na pewqno masz objawy
      depresji, ale problem tkwi również w uczuciach , którymi niestety dażysz
      małżonka, postaraj się zdystansować, to jedyne wyjście, facet nie jest wart.
      Pozdrawiam ciepło. Kasia
    • bsl Re: juz wysiadam 28.03.05, 11:53
      dziękuję Wam za wsparcie i dobre słowo , , jestem wdzięczna że znaleźliście
      chwilę żeby mi odpisać , jeszcze raz dziękuje
      BEATA
      • kara76 Re: juz wysiadam 28.03.05, 22:58
        Życzę dużo siły, cierpliwości, spokoju, wiary, że się udasmile
        Mnie też to wszytsko się przyda.
    • magdmaz Re: juz wysiadam 01.04.05, 21:47
      Beatko, pozdrawiam Cię serdecznie. U mnie akurat lepiej, Asentrę wywaliłam, bo
      dostałam za dużą dawke i zwaliła mnie z nóg. I jak powiedziała znajoma lekarka -
      to nie rozwiąże twoich problemów. Ano nie. Ale dam radę. Pozdraiwm i trzymam
      kciuki - niech zdarzaja się tylko dobre dni.
      A faktycznie - dlaczego tak bardzo liczyć się ze zdaniem kogokolwiek? No, może
      kogoś, kto jest autorytetem i zawsze postępuje odpowiedzialnie, to jeszcze. Ale
      jeśli ktoś robi w życiu głupoty, to czemu ja mam się przejmować, jak mnie
      ocenia? Moje życie, sama będę z niego rozliczana i tylko ja muszę sobie z nim
      poradzić. Mogę słuchać rad, ale to ja przecież podejmuję decyzję, ja za każdą
      odpowiadam. I nie przejmuję się, co ktoś myśli na ten tema.
    • humorek1 Re: juz wysiadam 03.04.05, 22:20
      Beatko,ja wychowuje 5cioro dzieci i uwiez mi dokladnie wiem o czym
      mowisz.Depresja tez jest,a bo czemu nie,od prawie trzech lat biore lek o nazwie
      Fevarin,i jakos staram sobie radzic,musze.Ale czasem mam naprawde dosc i prosze
      swoje dzieci o darowanie mi zycia,tlumacze-was jest piecioro-ja jedna,dajcie
      zyc.Tato jest,a pewnie,sam sobie wyznacza dni i czas odwiedzin,do starszych
      czesc przy wejsciu i wyjsciu,2 zapyta co slychac-czasem,a bawi sie ze swoim
      oczkiem w glowie najmlodsza corka,zreszta tylko jej zdjecie zabral z domu
      wyprowadzajac sie po prawie 20 latach-bo ja nie nadaje sie do zycia-to
      uslyszalam na koniec.No tak ja nie znam zycia bo skad moge wiedzie,ze mozna
      zagadac sie z kolegami w knajpie i zapomniec,ze mialo sie kupic chleb,albo ze
      dziecko chore i mial wykupic recepte.Przeciez cie nie zdradzam ja tylko pije-
      czego sie czepiasz.Nie znam zycia,a kiedy mialam je poznac,urodzilam corke jak
      mialam 21 lat,zaraz syna,po 5 latach co 2 lata rodzlam,czyli jak tak z humorem
      pomysle,to okazuje sie ze przez 17 lat,albo bylam w ciazy,albo karmilam
      piersia.Pewnie juz nie poznam,bo corka ma 5 lat,zanim dorosnie ja juz bede
      bawic wnuki i znowu ta sama kolomyja.Sory rozpisalam sie troche.
      • alabama8 Re: juz wysiadam 05.04.05, 13:44
        BSL, dziewczyny, same wiecie ile trudu wymaga wychowanie jednego a co dopiero
        trójki, bsl ma prawo mieć dość, ma prawo być zmęczona, zajechana i
        zdepresjonowana.
        Oddanie dzieci ojcu nie musi oznaczać porzucenia i separacji, prawda? Mnóstwo
        jest tu opisywanych sytacji kiedy chłop odchodzi, buduje sobie własne nowe
        życie i do dzieciaków wpada popołudniami, zabiera na łikendy. BSL może
        spokojnie spróbować przez jakiś czas bycia matką popołudniowo-łikendową.
        Dlaczego nie mogłaby odwiedzać swoich dzieci w jego domu kiedy wszystkie matki
        godzą się na wizyty swoich eksiów. Wszystkie pracujące matki są matkami
        popołudniowo-łikendowymi, nieprawdaż. Tylko BSL na jakiś czas odpadnie problem
        z pichceniem, praniem. Niech spróbuje na jakiś czas, odsapnie, nabierze sił, z
        dziećmi może się widywać codziennie, zabierać na łikend.

        Alabama
        TLEN: wiseworld
        GG: 8661706
    • magdmaz Re: juz wysiadam 05.04.05, 18:01
      Wiesz, ogólnie pomysł popieram, bo sama mam ten układ, że od czasu do czasu
      dzieciaki jadą do ojca na 2-3 tygodnie. Nawet tydzień - to już niezły
      wypoczynek dla mnie, choć jest ich tylko dwoje. No i są w wieku przedszkolnym,
      jak się zacznie szkoła - zostana święta, ferie, wakacje. Ale wolę ten układ,
      niż żeby się mój eks pętał po mojej wsi, zwłaszcza że jest next i nawet jeśli
      dokładnie wszyscy w całej dziurze wiedzą, że żyjemy bez ślubu, to przynajmniej
      nie jestem bigamistką. Kto mieszka w małej dziurze, ten rozumie.
      Ale ja się przynajmniej nie obawiam, że chciałby mi zabrać dzieci
      lub "przeciągnąć" na swoja stronę - on nie ma możliwości opiekowania się nimi
      na stałe, a dzieci są ze mną bardziej związane, niż z nim.
      Jeśli u Bsl nie wiąże się to ze zmianą szkoły, to czemu nie? Może spróbować?
    • kini_m Re: juz wysiadam 12.04.05, 07:21
      Droga bsl
      jak najbardziej podpisuję się pod tym co napisała "robszym":
      "Zastanawiają mnie wszystkie wypowiedzi, które negują oddanie dzieci
      ojcu.Dziewczyno, to co chcesz zrobić to nic strasznego."

      Uważam że powinnaś sama dla siebie zrobić troche takich "wakacji" od matkowania
      pod byle pretekstem.
      Z tego jak piszesz wynika że nawet nie wiadomo kto by sie bardziej w tej
      sytuacji opiekował twoimi dzieciakami ich ojciec czy jego partnerka. Może i to
      mniej istotne. Sądzę że taka sytuacja mogła by wnieść 2 rzeczy:
      - czas na rozluźnienie dla ciebie,
      - dzieciaki by z większym docenieniem wróciły potem do ciebie (wszak trudno
      liczyć aby nagle polubiły bardziej kochankę ojca).

      Ale z rzeczy które sygnalizowałaś jedna rzecz musiałaby wg mnie być wpierw
      rozstrzygnieta - metody wychowawcze:
      "czyli dzieci nie musza odrabiac lekcji bo moga to zrobić za 2 dni np , nie
      muszą iśc do szkoły jak niechcą ( to jego propozycje ), a że dzieciak po 2 tyg
      do szkoły nie chodzi i notorycznie sie spóźnia na lekcje i zadań domowych nie
      odrabia to nie istotne"
      Tę kwetię trzeba by jakoś wymóc na ojcu dzieci. Być może metodą marchewki.
      Czyli jeśli by chciał mieć większy udział w ich wychowaniu to możesz mu to
      zaoferować ale jadnakże pod takim uzgodnieniem.
      Ale ważna psychologicznie rzecz - musi to być oferta zaspokajająca jego ego,
      jego znaczenie w wychowaniu dzieci (ego: rodzic - dziecko zawsze wystepuje
      obustronnie, inaczej rodzic, także matka, porzuciłby dziecko, i nie jest to
      wcale kwestia miłości), nie możesz wychodzić z pozycji proszącej, bo jeśli jest
      osobą niskiej przyzwoitości to nic z uzgodnień nie zaoferuje.

      Napewno jednak po twoich obu wątkach (także drugim: "czy możecie liczyć na
      ojców Waszych dzieci") wnioskuję że coś trochę też z twojej strony szwankuje
      skoro on podnosi "mój tez sie wydziera ze kontakty ograniczam" (zakładam jednak
      że w słowach każdego jest trochę prawdy).
      Może spróbuj wczytać się w jego argumenty, które powodują że coś go zniechęca,
      hamuje w aktywnym udzielaniu swojej opieki. Jeśli spróbujesz o to wypytać wiele
      nie tracisz, a może jakiś problem się rozwiąże i wachlarz rozwiązań sie
      odblokuje (oczywiście nie od razu, stopniowo).

      PS: nikito
      "mi_ne_ciarek" wcale nie był okrutny dla kangurzycy, a skomentował nie tak
      wcale agresywnie jednak bardzo agresywny post kangurzycy.
      A to że nie śledzi jej historii... ? Historia żadnej osoby nie usprawiedliwia
      agresywności. W ten sposób tłumaczą sie tylko przemocowcy. (Co czasami może
      sugerować całkiem odwrotne historie.)
      Zreszta jak widzisz ty sama jako kobieta porzucona umiesz omijac agresję. I
      nawiasem mówiąc właśnie po tobie stąd wnioskuję że objawjanie agresji wcale nie
      wynika z sytuacji że: "Kobiety porzucone (np.ja) często bardzo sie zmieniają
      pod wplywem stresu, goryczy, cierpienia itp. te przeżycia zostaja na zawsze,
      nawet jesli wydaje sie, że juz dawno sie o nich zapomnialo."

      kangurzyco
      "Po pierwsze gdybym się zagubiła: to PO TO MAM MĘŻA, by był przy mnie w zdrowiu
      i w chorobie, w szczęściu i w nieszczęściu, w zgodzie i w kłótni, a nietylko
      jak jest dobrze. Facet, który zostawia kobietę, tylko dlatego, że jak to
      nazwałeś się pogubiła to niedojrzały gó..arz, alebo nigdy jej nie kochał.
      Prawdziwa miłość wszystko zwycięży. Wszystko, ale tylko prawdziwa."
      - to o czym piszesz to toksyczna miłość. Miłość nie stoi w sprzeczności z
      rozsądkiem którym sie wykazał "mi_ne_ciarek" dla ratowania dziecka. Natomiast
      oddanie (toksyczne) się komuś właśnie tak....

      "Oczywiście zdarza sie ,że matka chce sobie odpocząć i oddaje dzieci mężowi i
      jego konkubinie. Ale nie oszukujmy się, co to za matka???? Ile kobiet by dało
      dziecko konkubinie??? Ile ???"
      - wypada użyć tu słów "nikity": "nie bądź okrutna, Nie bądź nieżyczliwa i nie
      oceniaj"

      Pzdr, was wszystkich
      kini_m
    • kini_m Re: juz wysiadam 14.04.05, 11:12
      Kagurzyuco
      (Nie cierpię takiego agresywnego stylu pisania jakim piszesz ale....)
      Tak naprawdę, mimo gadania mądrych słów, to też wierzę w to co Ty...
      "Prawdziwa miłość wszystko zwycięży. "
      ...tylko powiedz czemu w to wierząc i komuś to dając, sam nie mogę na to
      liczyć.
      Dlaczego dla tej drugiej strony liczy się wyłącznie jakość, a trwałość to nic
      nie warty wymiar.
      (Gdy z jakością krucho i trzeba o nią powalczyć to ona się ewakuuje.)
      No powiedz, czemu starając się realizować to o czym mówisz to jednak dostaję po
      dupie.

      Czy to znaczyy że to co czuła druga strona to nie była miłość, że ta druga
      strona nie umie kochać, że jest kaleką emocjonalno-uczuciową? Czy ich miłość
      nie dotyczy?
      Czemu życie pokazuje że: chcieć = móc, to jednak nie jest prawdą.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka