gagatek4
13.04.05, 12:26
Witam wszystkich, już niejedno krotnie mogłam liczyć na waszą pomoc, mam
nadzieję że tym razem będzie tak samo. Jestem w trakcje rozwodu, musiałam
uciekać z domu zostawiając wspólny dobytek 10 lat (błędem z mojej strony było
to że kiedy mieszkaliśmy jeszcze bez ślubu, wszystkie sprawy były zakładane
na mojego męża mimo iż pieniążki lokowaliśmy wspólnie np. akt kupna
mieszkania jest na niego, jedyne co mam to świadków). Moje pytanie brzmi:
kiedy powinnam się zająć sprawami podziału, już w trakcie rozwodu, czy po
zakończeniu i czy można się dogadać czy jednak sąd i oczywiście koszty z tym
związane, mnie nie ominą (jedynym naszym majątkiem jest mieszkanie i wszystko
co w nim się znajduje, nowa kobieta mojego ex chciała by się pozbyć mebli
które jej nie odpowiadają- a korzystają z nich już od roku i nie bardzo bym
chcia zabierać rzeczy o które ona nie specjalnie dba, a po drugie nie
chciałabym spać na wersalce na której wiem że oni..., mimo że mam taką
sytuację że w swoim nowym mieszkanku w którym mieszkam z córeczką z powodu
spłaty kredytu który wziełam na zakup tego mieszkanka, nie mamy ani jednego
nowego mebla, wszystko pochaodzi od ludzi dobrej woli). Proszę Was o rady i z
góry dziękuję. Pozdrawiam.