Dodaj do ulubionych

MOJE SERCE KLĘKŁO I ZAPŁAKAŁO -MAM DOŚĆ

17.04.05, 15:29
Wczoraj po wielu złych dniach zmuszona przez zachowanie męża odeszłam z
malutkim 5 tyg synkiem z wynajmowanego przez niego mieszkania. Zabrali nas do
siebie moi najlepsi przyjaciele dali schronienie ciepło i zrozumienie. Mąż
zostawił nas bez niczego odarł z nadzieji z radości ze wszystkiego ,co
piękne, odtrącił mnie i malutkie dzieciątko które nie było kwestią
przypadku...kiedy cofnę się do początku kiedy go pierwszy raz zobaczyłam...te
wielkie oczy usmiech na twarzy w sercu i duszy grało...wreście znalazłam
swoją życiową przystań..póżniej wspaniała wiadomość o fasolce którą nosiłam
pod sercem...radości nie było końca....i nagle coś pękło..cień innej,
problemy finansowe , pretensje i żale do całego świata,potem cisza
obojętność ,smutek...w końcu podniesiony głos ,wyrzuty...wszystko co piękne
co miało scalać i budowac rodzinę pękło jak bańka mydlana....zostałam sama i
dziś moje serce wyje z rozpaczy z bólu i żalu...rozdrapuję przeszłość i
pytam - dlaczego? dlaczego ja dlaczego nasz synek? dlaczego mnie tak los
doświadcza??sytuacja jest beznadziejna,bez własnego kąta bez pracy bez
środków do utrzymania ...czeka mnie walka walka o przetrwanie moje i przede
wszystkim mojego synka , tak bardzo się boję następnego dnia. Patrzę na moje
uśmiechnięte maleństwo i nie potrafię mu spojrzeć prosto w oczy - oczy
patrzące z taką niewinnością , ufnością . Jestem przerażona jak ja mam teraz
żyć jak???Boję się że nie dam z tym wszystkim rady że całkowicie się wypalę -
teraz ledwie ciągnę resztkami sił....jak się poddam co się stanie z moim
maluszkiem co???Jestem jak zaszczuty bezdomny pies...mój ból jest podwónie
ciężki mimo tych wszystkich okropności które doświadczyłam od męża ,mimo iż
wczoraj wyszedł na piwo do kolegów i nawet na koniec nas nie pożegnał- nie
potrafię go nienawidzieć .....Kochane samodzielne mamy każda z was w
mniejszym lub większym stopniu przechodziła to piekiełko , każda z was
borykała się z rozterkami i problemami . Błagam pomórzcie mi wyjśc z tego
obronną ręką. A może jest tu na forum jakaś mama z Wrocławia chętnie nawiązę
kontakt .
Obserwuj wątek
    • wegorkie2 Re: MOJE SERCE KLĘKŁO I ZAPŁAKAŁO -MAM DOŚĆ 17.04.05, 16:48
      Współczuję. Czy masz może rodziców którzy mogliby pomóc?
      Dobrze że tu jesteś, ja nie jestem samotną mamą. Jestem akurat facetem samotnym
      który tęskni za związkiem - więc zupełnie inna dziedzina problemów.
      Ale są tu takie które na pewno Ci pomogą.
    • sheilla Re: MOJE SERCE KLĘKŁO I ZAPŁAKAŁO -MAM DOŚĆ 17.04.05, 20:14
      Napisalam na priva
      • paacynka Re: MOJE SERCE KLĘKŁO I ZAPŁAKAŁO -MAM DOŚĆ 17.04.05, 21:10
        Twoja bezsilność i sytuacja jest strasznie przykra, nie potrafię cię pocieszyć,
        bo nie wiem jak bym sobie poradziła w takiej sytuacji, gdy tyle potrzeba
        pieniążków na dzidzię. sad nie mówiąc o psychice, ale masz przyjaciól to cię
        psychicznie podtrzymają, mam nadzieję że staniesz na nogi i świetnie sobie
        poradzisz, że wraz ze stratą osoby, którą kochałaś zyskasz jednak wiele
        pomocnych dłoni.
        • podenka Re: MOJE SERCE KLĘKŁO I ZAPŁAKAŁO -MAM DOŚĆ 18.04.05, 01:09
          Kochana nowa Samodzielna. Poradzisz sobie, to wiem na pewno. Zawsze radzimy
          sobie, kiedy dopadnie nas zły los. Dla dziecka, dla siebie - potem. Trzymaj się
          dzieczyno mocno. Przytulam i życzę szybkiego powrotu do równowagi. Na razie
          trzymaj sie dzieciątka, ono Ciebie potrzebuje i nikt mu Ciebie nie zastąpi.
          Facet? Jego wyrzuć do kosza na śmieci (i szybko wynieś te śmieci dalekosmile),
          tylko dopilnuj żeby ponosił odpowiedzialność za dziecko, nawet jeśli będzie to
          tylko odpowiedzialność finansowa.
    • leeya Re: MOJE SERCE KLĘKŁO I ZAPŁAKAŁO -MAM DOŚĆ 18.04.05, 08:43
      Witaj Nowa Samomamo...

      Nie pytaj czemu ja ani dlaczego. Te pytania jeszcze bardziej powiekszaja bol.
      Teraz potrzebujesz sily. To dobrze, ze masz przyjaciol przy sobie, ja tez
      stanelam na nogi dzieki przyjaciolom... i temu forum. Minie ten zal i bol z
      czasem, zobaczysz. Odzyskasz spokoj... bo musisz dla dziecka. Prawda stara jak
      swiat, my Matki MUSIMY byc silne nie dla siebie, a dla dziecka.

      A co do faceta...
      Ostatnio rozmawialam z jakas starsza pania w parku, kiedy bylam na spacerze z
      Julka. I powiedziala cos, co w sumie juz wiedzialam, ale w jej ustach
      zabrzmialo to jakos.... Sama nie wiem jak. Powiedziala, ze faceci odchodza i
      przychodza, dziecko jest zawsze. I to wlasnie dziecko jest wyznacznikiem naszej
      milosci, naszej wartosci.

      Pozdrawiam cieplutko,
      Leeya
    • darcia73 Re: MOJE SERCE KLĘKŁO I ZAPŁAKAŁO -MAM DOŚĆ 18.04.05, 10:47
      napisz do mnie na priv, postaram się Ci jakoś pomóc; nie jestes sama
    • aglesnik Re: MOJE SERCE KLĘKŁO I ZAPŁAKAŁO -MAM DOŚĆ 18.04.05, 10:51
      napewno bedzie ciężko, ale mozesz na mnie liczyć. Co prawda nie jestem z
      okolicy, ale teraz odległości to nie problem. dziecko jest najwazniejsze i dla
      niego warto wszystko przetrwac.. pzodrawiam ciepło. smileag.
    • lilis1 Re: MOJE SERCE KLĘKŁO I ZAPŁAKAŁO -MAM DOŚĆ 18.04.05, 11:37
      Kilka miesiecy temu czułam sie podonie jak Ty. Teraz też bywaja chwile gdy jest
      mi strasznie ciężko, ale mam synka i dla niego ide do przodu. Moja historia
      jest banalna, mój mąż zostawił mnie gdy synek miał 2 miesiace i zamieszkał z
      inną w dodatku też z dzieckiem. Wyobrażasz sobie co ja czułam....Zawsze gdy
      patrze sie na mojego maluszka jest mi łatwiej, w końcu on ma teraz tylko
      mnie smile)
      • nadzieja75 Re: MOJE SERCE KLĘKŁO I ZAPŁAKAŁO -MAM DOŚĆ 18.04.05, 19:49
        dziękuję dziewczyny za słowa otuchy , mimo całkowitej emocjonalnej rozsypki
        staram się jakoś trzymać, kiedy patrze na mojego synka który włanie zaczął się
        świadomie usmiechać łzy same lecą po policzkach ale za kazdym razem kiedy widzę
        ten uśmiech obiecuję mu że zrobię wszystko by ten uśmiech nigdy nie znikł z
        jego twarzyczki. Dzięki moim przyjaciołom dzisiaj zaczęłam walkę o przetrwanie
        pierwsze urzędy i papierkowa biurokracja jutro c.d a w środę idę zmierzyc się z
        sądem składam pozew o alimenty i nie zamierzam miec nad męzem żadnej litosci
        przecież chodzi o życie naszej małej istotki, mam nadzieję że wyjdę z tego
        dołka obronną reką.
        ja nie mam w zasadzie oparcia w rodzicach od najmłodszych lat byłam samodzielna
        nigdy jakos nie przejawiali mną zainteresowania teraz jest podobnie stad jestem
        u znajomych a nie w rodzinnym domu, Choć to trudne staram się nie załamać do
        reszty.Dzieki wam jest łatwiej
        • nnika5 Re: MOJE SERCE KLĘKŁO I ZAPŁAKAŁO -MAM DOŚĆ 18.04.05, 20:44
          witaj,
          czytam to i lzy mi kapia. wiem doskonale co czujesz. 2 godziny temu dowiedzialam sie ze maz mnie zdradza. nawet gdy zobaczylam smsy sie wypieral...a 2 dni temu mowil ze kocha i ze nie chce mnie stracic...wiem doskonale co czujesz. tez wynajmujemy mieszkanie z tym ze to ja jemu kazalam sie spakowac. ale za 3 miesiace bede bez pracy i nie dam rady sama utrzymac mieszkania. przyjaciol ktorzy mnie przygarna tez nie mam. staram sie widziec w tym dobre strony; gdy sie klocilismy cierpiala moja coreczka (17mies). wiedziala juz co sie dzieje. plakala gdy ja plakalam. gdy krzyczalam tez. straszne mam wyrzuty z tego powodu. ale pocieszam sie ze juz koniec. kocham go nadal. wierzylam w jego slowa. potwierdzenie ze zdradza bylo jak grom z nieba. nie potrafilabym wybaczyc. wracal zmeczony po pracy (!) a okazuje sie ze byl u niej na "kawie"..jutro wnosze pozew o rozwod. tobie kochanie radze to samo. I PROSZE BADZ DZIELNA DLA SWOJEGO MALENSTWA. jestem z Toba. pozdrawiam goraco.
    • azk5 Re: MOJE SERCE KLĘKŁO I ZAPŁAKAŁO -MAM DOŚĆ 18.04.05, 22:23
      Kochana, rozumiem doskonale co czujesz i jak wielka jest Twoja rozpacz.
      Moj mąż odszedł 2 miesiące temu a gdy mój synek miał 4 tygodnie. Dopóki nie
      zajrzałam na to forum myslałam że tak straszna tragedia mogła przytrafić sie
      tylko mnie. Ale nie, nie jestesmy same i skoro inne dały rade to my też! Bo nie
      staramy się tylko dla siebie. W nas mamach jest tyle siły, jakże potrzebnej
      naszym maluchom. Chetnie bym z Toba porozmawiała. Jesli masz ochote to mój
      numer GG 3921822.
    • malgos133 Re: MOJE SERCE KLĘKŁO I ZAPŁAKAŁO -MAM DOŚĆ 19.04.05, 11:22
      nadzieja75, jestem w bardzo podobnej sytuacji i jestem z wrocławia jesli masz
      ochote to odezwij się: malgosiao@o2.pl albo gg5334540
    • kini_m Re: MOJE SERCE KLĘKŁO I ZAPŁAKAŁO -MAM DOŚĆ 21.04.05, 00:18
      Nadziejo

      Choćbym nie chciał, to przyznam że jednak zakipiało we mnie na widok Twojego
      męża.
      Ale trzeba w końcu odrzucić tę złość. Nie zaprzątać sobie tym głowy.
      (On kiedyś zmądrzeje, może jeszcze przypomni sobie o dziecku.)

      Nie bój się tak bardzo następnego dnia - jest wiele osób które o Tobie
      pamiętają.
      Nie myśl o bezlitościwym traktowaniu Twojego męża.
      Szkoda Twojej wrażliwości.
      Weź to co konieczne Wam dwojgu.
      Teraz tylko Wy dwoje się liczycie.

      Mimo wszystko Twoje serce jeszcze urośnie, właśnie gdy Twój synek zaczyna się
      świadomie uśmiechać, rozwija się, rośnie, zyskuje nowe umiejętności.
      Gdy z każdym dniem będą się u niego pojawiały kolejne minki na twarzy, z każdym
      dniem będzie coraz więcej poznawał.
      Będzie jeszcze radośnie. Będzie warto żyć.

      Pozdrawiam ciepło Ciebie i Twojego synka.
    • kini_m Re: MOJE SERCE KLĘKŁO I ZAPŁAKAŁO -MAM DOŚĆ 21.04.05, 00:19
      To juz kilka dni po Twoim liście.
      Napisz jak Wam teraz idzie.
    • pipsztok Re: MOJE SERCE KLĘKŁO I ZAPŁAKAŁO -MAM DOŚĆ 22.04.05, 13:31
      Przykro mi, ze spotkalo Was cos tak okropnego, nikt nie powinien doswiadczac
      takich rzeczy, ale zycie rozne ma dla nas scenariusze. Powiem prawde stara jaj
      Swiat- czas leczy rany, zobaczysz i pamietaj, ze co nas nie zabije, to nas
      wzmocni. Ja co prawda mam bardzo udane malzenstwo, ale wczwsniuej nie zawsze
      bylo rozowo w moim zyciu i pare razy na prawde cierpialam i tez pytalam- czemu
      ja? Z doswiadczenia wiec wiem, ze jedynie czas pomaga, a kazda zalobe nalezy
      przejsc ze wszystkimi jej etapami. Teraz jest bol, lzy, rozpacz, ale przyjdzie
      kiedys moment, ze spojrzysz na swiat usmiechnietymi oczami. Musisz- msz dziecko
      i chocby dla niego trzxeba sie pozbierac i dla siebie tez.Pomysl- jestem tego
      warta, zasluguje na szczescie i nie boj sie go!
      Pomyl, ze te zle doswiadczenia hartuja nas, powoduja, ze stajemy sie twardzi.
      Pozdrawiamy- cala nasza 3- dasz rade, tylko uwierz!
      • ewik25 Re: MOJE SERCE KLĘKŁO I ZAPŁAKAŁO -MAM DOŚĆ 23.04.05, 12:19
        Nadziejo dobrze ze tu jestes ze tu trafilas tutaj mozna poczuc ze nie jest sie
        zupelnie sam na sam z tym co nas spokalo chodz to pomoc w duzej mierze wirtualna
        ale zawsze pomoc, ja dostalam jej tu duzo i wszystkim dziekuje za to.Tak jak
        ktos napisal ze my matki musimy byc silne dla naszych dzieci bo one maja tylko w
        nas oparcie i tej sily Ci zycze z calego serca to ze sie przenioslac do
        Wroclawia to juz pierwszy krok po nim beda nastepne i powolutku malymi kroczkami
        wyjdziesz na prosta.Na wszystko potrzeba czasu chociaz kazdy potrzebuje go
        indywidualnie moj maz odszedl ponad rok temu i przyznam ze teraz patrze na to
        juz zupelnie inaczej chociaz jeszcze nie tak jakbym chciala bo bol i zal jeszcze
        pozostal jednak wiem ze przyjdzie taki moment ze on zrozumie obudzi sie z reka w
        nocniku i bedzie cierpial tak jak ja kiedy odszedl...
        Pamietajmy o jednym to nie my stracilysmy tylko oni ...
        Prosze rowniez o kontak mamy ktore przeszly badz przechodza rozwod z orzekaniem
        o winie moje GG 4767768
        pozdrawiam Ewa
    • nadzieja75 Re: MOJE SERCE KLĘKŁO I ZAPŁAKAŁO -MAM DOŚĆ 29.04.05, 15:03
      długo sie nie odzywałam ale miałam ku temu powody...przez ostatnie 2 tyg sporo
      sie wydarzyło . W pierwszym tyg latałam i załatwiałam masę spraw to sprawiło że
      ranek szybko zamieniał sie w noc...i dobrze miałam mniej czasu na myślenie i
      grzebanie w przeszłości. Pod koniec tygodnia nieoczekiwana zmiana frontu, mój
      mąż zaczął się do nas odzywać , telefony ,długie rozmowy i tułmaczenie dlaczego
      tak postąpił..przykre to ale okazało się że do takiego zachowania zmusiła go
      beznadziejna sytuacja finansowa , a co sie z tym wiąże brak środków na nasze
      utrzymanie...wymyslił sobie że zrobi wszystko bym go znienawidziła by było mi
      łatwiej odejść.....te kilka dni spędzonych oddzielnie uswiadomiły mu jednak że
      nie potrafi bez nas funkcjonować że to nie takie proste wyrzucić kogos ze
      swojego życia ze nie da się oszukac prawdziwych uczuć....słuchałm i nie mogłam
      uwierzyc..... w końcu przyjechał do nas ze łazmi w oczach z nadzieją że do domu
      wrócimy razem...rozmawialismy długo nie tylko w 4 oczy wyjasnilismy sobie
      wszystko za i przeciw i...postanowilismy jeszcze raz spróbować zacząc wszystko
      składac od początku. Teraz minął tydzien odkąd znowu jestesmy znowu razem.Te
      kilka dni spędzonych bez niego pozwoliło mi spojrzec inaczej na wiele spraw ,
      nabrałam dystansu , postawiłam swoje warunki i doświadczyłam na własnej skórze
      ze nawet z najgłebszego dna mozna sie podźwignąc że nawet z najbardziej
      beznadziejnej sytuacji istnieje jakieś wyjście, teraz wiem że potrafiłabym
      sobie poradzic sama i mój mąż ma tego pełną świadomość . Ma tez szczeście że
      mimo tych wszystkich prób zniechęcania mnie od siebie plan mu sie nie powiódł
      inaczej nie było by mowy o powrotach....codziennie rano sie budze i ciesze
      widokiem naszego szkraba który wpatruje się w tatusia jak w obrazek i szeroko
      na widok jego twarzy usmiecha...dla takiego widoku warto było dać sobie drugą
      szansę. Oczywiście możecie zadac pytanie :skoro do takiego zachowania zmusiła
      go sytuacja finansowa to jak sobie teraz z tym wszystkim poradzi? a no złotego
      środka nie ma...nadal jest okropnie ciężko i praktycznie na wszystko brakuje,
      najtrudniej będzie przetrwac rok ,potem malutki może pójść do żłobka a ja
      równiez do pracy i powinno nam byc trochę łatwiej..teraz pomagaja nam jak mogą
      znajomi bo niestety na najbliższą rodzinę nie mam co liczyć. Dzisiaj wierzę że
      sie nam uda przetrwać że jego postepowanie i wynikłe z tego skutki czegoś go
      nauczyły i pozwoliły zrozumieć co w zyciu jest najwazniejsze i dla kogo warto
      zyć.Wam wszystkim dziekuje za słowa otuchy i mimo iz nie jestem samo- mamą będę
      tu do was zaglądać ,dzieki wam łatwiej mi było przetrwać najtrudniejsze momenty.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka