mamagabci
25.04.05, 13:00
Witam,
Mam 2 letnią córeczkę. Kocham ją bardzo. Od pewnego czasu (dość długo)
zastanawiałam się czy nie rozstać się z jej tatą. Wiele za tym przemawia, a
najbardziej to, że go nie kocham. Kłócimy się, ale nie jakoś strasznie, nie
ma patologii.Nie sypiamy ze sobą od 3 miesięcy - ja nie chcę.
Podjęłam tą decyzję. Powiedziałam mu, że nie chcę z nim być, żeby się
wyprowadził. Dzisiaj powiedział o całej sytuacji swoim rodzicom.Czyli klamka
zapadła.
A ja się zastanawiam,. To znaczy dopiero dziś dopadły mnie wątpliwości.
IDIOTKA!!!
Nie zastanawiam się czy warto z nim być ale co ja powiem mojej córce?Ze
mamusia nie kocha tatusia, że się nim znudziła?Ona go uwielbia. Tyle sił
włożyłam w wmuszanie mu jej, żeby się nią zajął, że stał się dobrym tatą.
ONA MNIE ZNIENAWIDZI!!!
Jak myślicie czy w wieku 27 lat powinno poświęcać się swoje szczęście dla
dobra dziecka? Może tak właśnie trzeba? Może to świadczy o tym czy jest się
dobrym rodzicem?
Zacisnąć zęby i być razem?
Cały czas mam w głowie obraz jak na każdym amerykańskim filmie dzieci stają
na głowie, żeby roddzice byli razem!!
To jest straszne, że kochająca mama robi dziecku taką krzywdę!
Czy ona mi to wybaczy?
Już wszystko mi się pomieszało, straciłam pewność, ocenę decyzji!