martalik
15.06.05, 09:49
Witam. Mam niepełnosprawną 17-letnia córkę z II stopniem inwalidztwa.Ojciec
Misi od rozwodu jak może tak mi utrudnia życie-taki charakter.Ostatnio
powiedział dziecku, że jak tylko skończy 18 lat będzie dostawała alimenty do
ręki.Misia przybiegła rozpromieniona i stwierdziła:"wiesz mamo ile za takie
alimenty będę sobie mogła bluzek kupić?".To cała Misia, taka jest i się nie
zmieni. Mam jeszcze rok spokoju ale co później?.Teraz Misia uczy sie w
specjalnej szkole, nigdy nie będzie samodzielna i nie podejmie
pracy.Większość alimentów idzie na jej leczenie.Nie ma mnajmniejszych szans
aby oddawała mi te pieniądze, nie jest w stanie zrozumieć co jest ważniejsze:
lekarstwa, badania czy przyjemności.Muszę tą sprawę jakoś prawnie załatwić
ale nie mam pojęcia jak. Może ktoś z Was wie co powinnam zrobić? Rozmowa z ex
nic nie da, dla niego jest ważniejsze aby mi skomplikować życie niż
przyszłość i zdrowie dziecka.Będę wdzięczna za wskazówki.Pozdrawiam.