Dodaj do ulubionych

HEJ! - Ja juz trace rozenznaie..

28.06.05, 08:46
Jak to jest Czy istnieje jeszcze dekalog?? Czy istnieje jeszcze pojęcia
zdray - winny zdradzonych zdradzajacych ??
Czy jest juz tak ze zdradzony staje sie winnym , a tak wogole zdrady nie ma
bo jest tylko - pomyłka , bład i to zazwyczaj zdradzonego..

Kuchnia - czyzaraz sie dowiem , ze morderst nie ma tylko ten zamordowany nie
potrzebnie szedł tam i spotakłtego pana i ten go zabił - co miałzrobic...

Czytam i czytam i coraz to gorzej widze....
Bo to juz ofiary sa zwzwyczaj winne zbrodnie - to tak apropo niezgody na to
co sie dzieje i jak niektore rzeczy sa tlumaczone.
Obserwuj wątek
    • magdalens Re: HEJ! - Ja juz trace rozenznaie.. 28.06.05, 08:55
      to taki oklepany temat i jest tak względny, że toczenie rozpraw na temat kto
      jest winny a kto nie jest bezsensu.
      Najśmieszniejsze jest to, że jak rozpada się małżeństwo a ty staniesz po
      którejś stronie będziesz podkreślać jej winę i później to małżeństwo wróci do
      siebie to ty staniesz się największym wrogiem i osoba którą tak pocieszałaś
      odwóci się od ciebie bo musi być lojalna wobec niewiernego współmałżonka.
      Dlatego jest taka znieczulica na te sprawy - bo jesteśmy niekonsekwentni.
      • megan58 Re: HEJ! - Ja juz trace rozenznaie.. 28.06.05, 08:56
        Zdrada jest wzglednsa.,??? DEKALOG JEST WZGLEDNy.. To chba zelzey dla kogo...
      • megan58 Re: HEJ! - Ja juz trace rozenznaie.. 28.06.05, 09:01
        Ja nie mowie o znieczulicy wsrod ludzi - tej zazwyczaj nie ma , ale o tym jak
        same ososby które uczestniczyły w zdracdzie siebie tlumaczą.. Jak potrafia wine
        przerzucic na ososbe zdradzana, jak tchorzliwe rezperezentuja zachowanie , jak
        daleko idacy relatywizm - az niedrowy ...
        Zastanawia mnie kto im daje prawe nazywac cto co przezyły zdrdzoen ososby
        pomyłka ich małzenstwa niedobraoniem, ich rodziny "czym co nie powinno sie
        zdarzyc" - Skad to prawo??
        • magdalens Re: HEJ! - Ja juz trace rozenznaie.. 28.06.05, 09:23
          Dekalog
          Jam jest Pan Bóg twój:
          1) Nie będziesz miał Bogów cudzych przede Mną, - nie czcisz pieniążków!!!
          2) Nie będziesz brał imienia Pana Boga Twego nadaremnie - watpie żebyś nie
          mówiła kilka razy dziennie o Boże!!!
          3) Pamiętaj, abyś dzień święty święcił - chodzi co niedziele do kościółka???
          4) Czcij ojca twego i matkę twoją - szanujesz swoich rodziców i rodziców
          męża??
          5) Nie zabijaj - palisz? pijesz? zajadasz się? szpikujesz się lakami i
          kosmetykami??
          6) Nie cudzołóz - nie pytam
          7) Nie kradnij - nie pytam bo zakładam że nie
          8) Nie mów fałszywego świadectwa przeciw bliźniemu twemu - nie plotkujesz
          skąd wiesz że to co mówisz jest prawdą???
          9) Nie pożądaj żony bliźniego twego - nie podobał ci się nigdy mąż twojej
          koleżanki nie chwaliłaś go???
          10) Ani żadnej rzeczy, która jego jest - a to chyba najczęściej popełniane, nie
          zazdrościłaś nigdy nikomu czegokolwiek - nie wierzę że nie!!!

          I nie mów mi nic o dekalogu, jak jesteś bez winy to rzucaj kamień.
          • megan58 Re: HEJ! - Ja juz trace rozenznaie.. 28.06.05, 09:27
            Ha Ha Ha...
            Oczywiśćie... Zdrada jak jest - to nie wolno o niej mowić.. Zapomniałam.
          • megan58 Re: HEJ! - Ja juz trace rozenznaie.. 28.06.05, 09:29
            Czyli co mam sie tobie wyspowiadac. Nie do tego sie nie znize. Ale moredreca
            tez moze powiedziec tak jak ty i nie bedziemy rozmawiać o morderstwie????
          • nimi Re: HEJ! - Ja juz trace rozenznaie.. 28.06.05, 09:29
            Co do tego dekalogu magdalens - na pewno to słuszne, co przedstawiasz, ale jest
            jakaś hierarchia oprócz samych tylko zasad dekalogu. Jeśli naprzeciw ciebie
            stanie morderca, to co - czy kara powinna być taka sama za zabicie człowieka i
            za picie soku z rakotwórczymi konserwantami?? To byłby juz relatywizm. Dla mnie
            sprawa jest jednak jasna - zdrada to zdrada, cios to cios.
            • magdalens Re: HEJ! - Ja juz trace rozenznaie.. 28.06.05, 09:32
              czy Jezus mówił kiedyś któro z przykazań jest ważniejsze???
              Każde jest tak samo ważne a najważniejsze przesłanie : Kochaj bliźniego swego
              jak siebie samego - czy ciągłe oskarżenia kogoś są zgodne z przesłaniem
              Chrystusa???
              • megan58 Re: HEJ! - Ja juz trace rozenznaie.. 28.06.05, 09:36
                Magdalenas.. Rozumiem ze kochasz tak swoja eks...smile))
                A tak na powaznie , jeszcze raz CZY Wobect tego uważąsz ze nie powinno sie
                mowic o moredercach , nazywac morederst i nie sadzić ich gdyz , nikt z nas nie
                jest bez winy i mamy kochac wszystkich.
                Miłośc dobra - to ie znaczy miłosc slepa...
                • magdalens Re: HEJ! - Ja juz trace rozenznaie.. 28.06.05, 09:43
                  no dobra :
                  Mówmy o mordercy matce , która w załamaniu poporodowym nieświadomie zabiła
                  dziecko, albo o mordercy żonie która w samoobronie zabiła męża albo lepiej o
                  mordercy dziecku który broniąc matkę zabija ojca nożem ciosem w plecy - chcesz
                  jeszcze.
                  • magdalens Re: HEJ! - Ja juz trace rozenznaie.. 28.06.05, 09:44
                    powiedz kto jest winny????
                    • megan58 Re: HEJ! - Ja juz trace rozenznaie.. 28.06.05, 09:45
                      Morderstwo jest faktem .
                      Przeycztaj to so napisłam na koncu...watku
                    • megan58 Re: HEJ! - Ja juz trace rozenznaie.. 28.06.05, 09:46
                      Magadalenas- to sa czyny w afekcie- zdrada nie jest w afekcie...
                      • magdalens Re: HEJ! - Ja juz trace rozenznaie.. 28.06.05, 09:49
                        ależ też może być możesz być zła za zdradę i sama zdradzić w afekcie , na złośc
                        ( a zresztą taka kłótnia do niczego nie prowadzi, świadczy tylko o tym że
                        problemu winy nie można uogólniać tylko rozpatrywać indywidualnie, są róznie
                        sytuacje i różne przyczyny takiego rozwoju wydarzeń)
                        • megan58 Re: HEJ! - Ja juz trace rozenznaie.. 28.06.05, 09:50
                          My kowimy o zdradach - jeszcze raz to co na koncu - prosba ze zrouzmienie..
                          Zdrady z afektu zadko kiedy koncza sie rozbicem rodziny i zadko kiedys sa z
                          afektu...
        • nimi Re: HEJ! - Ja juz trace rozenznaie.. 28.06.05, 09:24
          Mi sie przypomina od razu taka scena z "Nigdy w życiu", gdzie mężulek
          komunikuje zonie, że ma dziecko z inną, a na jej oburzenie stwierdza ze
          stoickim spokojem "Judyta, nic sie nie dzieje bez przyczyny"wink))
          Trudno sie przyznać do winy, mało jest ludzi, którzy to potrafią, zwykle
          zamiast się przyznać "tak, spieprzyłem sprawę", będą szukać winnego, będą
          tłumaczyć okolicznościami.

          Każdy się trzyma swojej prawdy, każdy chciałby doszlifować sobie druga stronę,
          a jak mu to nie wychodzi, to zaczyna się zdradzanie, przemoc, oskarżanie,
          przerzucanie odpowiedzialności.

          Ja pod koniec związku byłam już odpowiedzialna za WSZYSTKIE zyciowe
          niepowodzenia exa, łącznie z tymi, które były przez naszym spotkaniem sięsmile))
          On tak sobie musiał wytłumaczyc świat, bo nieprzezyłby tego, gdyby musiał sie
          przyznać, że coś zepsuł i teraz trzeba odpokutowaćsmile)

          Takich ludzi tez trzeba starać sie zrozumieć, to jakaś nieumiejętność.

          Ja wierze, że jesli spojrzy sie głęboko w siebie, to nawet jesli to będzie
          bardzo trudne, to odnajdzie się ten dekalog w sobie, wierzę, że są ludzie,
          którzy maja odwagę do tegosmile))
          • magdalens Re: HEJ! - Ja juz trace rozenznaie.. 28.06.05, 09:30
            nimi widzisz jaka byłas pomocna. Twój mąż dzięki tobie dokonał katarzis i teraz
            jest czysty jak łza smile)))))
            • nimi Re: HEJ! - Ja juz trace rozenznaie.. 28.06.05, 09:36
              Wiesz, myślę, że z takim przewartościowaniem jakiego w sobie dokonał, mógłby
              zostać papieżemsmile)))) (No.. Gdyby tylko jeszcze ludzie dokoła uwierzyli w jego
              logikę)
          • megan58 Re: HEJ! - Ja juz trace rozenznaie.. 28.06.05, 09:31
            Zgadzam sie z Toba..
            Mysle, zezawsze bede ludzi ktorzy bede uwaqzac ze Np. zdrad NIE ISTENIEJ..
            bo wtedy latweij im zyci. Moze nie ma sensu im tego zamacac.
            • magdalens Re: HEJ! - Ja juz trace rozenznaie.. 28.06.05, 09:34
              Megan po co truć sobie życie i wyjaśniać komuś że jest winny bo zdradził.
              Zdradził to zdradził - koniec nie potrafisz z tym żyć to daj sobie spokój - nie
              męcz się " Nigdy w życiu" więcej takich facetów.
              • megan58 Re: HEJ! - Ja juz trace rozenznaie.. 28.06.05, 09:39
                Widzszi inaczej pronblej pojmujemy ty jednostakowa- ja ogolenioe. Zgadzam sie
                zdradził to zdradził, dal mnie problem winy jest zamkniety - niemniej drazni
                mnie gdy ktos pisze Wina nie istnieje , nie ma wimy , to było niporozumienie -
                Kots to tego nie przezył , albo przezył ale z drugiej strony nie wie co to
                jest...
                Zreszta. Masz raje Mysle, ze sprawieliwości isteniej.
                I nie chodzi to o factea- jak tosplaszczasz ale o prawa i zasady morlane.
                • megan58 Re: HEJ! - Ja juz trace rozenznaie.. 28.06.05, 09:43
                  Nie o facet : ale o przezycia osob zdradzony , o ich emocje i o ich zycie..
                  Przedstqwiane pod hsałami "bŁad", Niporozumieni" itd.. I to jest bolesne. Bo
                  skad osob obcych i jedynie uczetsniczacych w zdradzie prawo do jeszcze oceny
                  zycia osob które poniekad dostały od nich coiosy ..Pytam czy ten kto uderza ma
                  jeszcze prawo oceniac??
                  Moze powinie sie powstrzymac???
                  O to mi chodzi. Facxet - to raczej sprawa trzecie rzedna - lub zadan
                  • magdalens Re: HEJ! - Ja juz trace rozenznaie.. 28.06.05, 09:46
                    ok. Powiedz mi czy jak on czy ona powiedzą ci że to jest ich wina to zrobi ci
                    się lepiej? Jak poproszą o wybaczenie czy to zmniejszy twój ból?? Nie sądze
                    żądzasz czegoś co sama nie wiesz czy przyniesie ulgę. To jest ogromny ból, wiem
                    bo przeżyłam ale nic nie pomoże to trzeba poprostu strawić i wypluć.
                    • megan58 Re: HEJ! - Ja juz trace rozenznaie.. 28.06.05, 09:49
                      Nic nie zrozumiałas. Twoje czy kogolkolwie przeprosiny nie sa mi potrzeben.
                      Chodzi o to bys nie oceniała tej kobiet jej zycia.,, emocji zwiazku.
                      Kto dał prawo komus kto zadaj coiso - do zadawania kilenych przez swteirzenia
                      typu"to był bład" gdy dotyczy to czyejefgois zycia, Nieporzumienit i tak
                      dalej..Przeczytaj to so napiałsm wczensiej jeszcze raz i sie zastanow do czego
                      odnosi sie twoaj odpowiedz.Czy pisałam cos o przeprosinach???
                  • nimi Re: HEJ! - Ja juz trace rozenznaie.. 28.06.05, 09:48
                    Wiesz ja myslę, że sposób, żeby nas to nie zadręczuło jest jeden - odciąć się
                    od takiej osoby. Mogę z kimś być, nawet jeśli mnie skrzywdizł, zranił - do
                    momentu w którym ta osoba jest śwadoma swoich uhybień.

                    Ja odchodzę w momencie, gdy ktoś zaczyna mi jednak wmawiać, że białe jest
                    czarne, a zielonego w ogóle nie masmile)
                    Są i zawsze będą osoby, które będą miały pokrętną logikę, od nas zależy, czy
                    damy się im zmanipulować , czy pójdziemy własną droga.

                    Na pewno masz osoby które widzą jak ajest prawda, które nie dadzą sie zwieść
                    odwracaniu rzeczywistości... I takich osób się trzymaj. W życiu trzeba wybierac
                    i czasem tracić (osoby), że by nie zwariować, żeby trzymać się prawdy i
                    moralności. Bo psycholków jest na tym świecie od gromasmile)
                    • magdalens Re: HEJ! - Ja juz trace rozenznaie.. 28.06.05, 09:50
                      popieram rękami i nogami
                    • nimi Re: HEJ! - Ja juz trace rozenznaie.. 28.06.05, 09:52
                      Ja tez sie czuje w pewnym sensie zdradzona - bo osoba, która była mi najbliższa
                      nagle poszła zupełnie inna drogą, moim zdaniem zupełnie złą i jeszcze próbowała
                      mnie przekonać, że to ja wybrałam źle i próbowała fizyczną siłą dopasowywać
                      nasze drogi.
                      Każdy tak na prawdę najmocniej musi trzymać się siebie, ja straciłam wile z
                      siebie, kiedy starałam się podpasować we wszystkim różnym osobom.

                      Świat nie polega na tym , że ktoś widzi wszystko tak jak my, niestety..
    • megan58 Do Magdalenas... 28.06.05, 09:55
      1. Nie chodzi o factea.
      2. Nie chodzi o przeprosiny - bo one niczego nie zmieniąl - bo nie sa szczere-
      musiała by by cobietniac poprawy..
      3. Nie chodzi o napietnowanie tej ososby

      A o cco chodzi..
      Chodzi o to by z przyzoitoscie nie mowic ze 1. Zdarad nie isteniej
      2. Nie zwalac zdrady na zdradzonmych. _ trudno sało sie taki jest fakt.. Umieć
      to przyjąc.
      3.
      Nie kierowąc dodatkowych ciosow na ososbe zdradzona - nie uderzac po raz
      kolejny - oceniajac jaj i jej zycie- skoro tak naprawde malo o nim wieszCzyli
      tekst "BLAD", "NIPOORZUMIENIE,"NIEDOPSAOWANIE" ..Jak ktokoolwie o czyim kolwie
      zyciu moze powiedziec blad..
      5.Nie oceniac josby zdradzoen emocji i nie probowac pokazywac jakie jej
      zachowania powinny byc dobre- to jej zycie - jejzachowania

      O to chodzi.
      • nimi Re: Do Magdalenas... 28.06.05, 10:05
        To dość trudne zadanie jakie sobie stawiasz- bo nie zmienimy drugiej osoby.
        Można próbować i próbować, ale nie ma to sensu. Mi też jest się bardzo ciężko
        pogodzić często z tym, jak ludzie myślą, reagują, jekis idee propagują (patrz
        mój wątek sprzed godziny "skąd się to bierze?")Bierze się się chyba stąd że
        ktoś stworzył ten świat bardzo urozmaiconym i zadbał, żeby nikomu nie brakowało
        emocji. Różni ludzie i różne idee są na tym świecie i trzba sie nauczyc wymijać
        to, co niemożliwe do zmiany.

        Pozdrawiam i ssmykam się uczyć
        Asia
        • megan58 Re: Do Magdalenas... 28.06.05, 10:09
          Zmienic nie zmienmie- nawet nie probowałabym bym. Raczej chodzi mi o pokazaznie
          pra3wdziwej strony sprou iukazanie , ze sa ludzie ktorzyincaje to widza.

          Wykazanie luk w rozumowaniu ... I moze argumetow by czasem sie jednak
          zatrzymac...
      • magdalens Re: Do Magdalenas... 28.06.05, 10:17
        Obietnica poprawy???
        Facet cię zdradził, ty cierpisz on nie chce być z tobą a ty na siłe chcesz go
        zmienić i dać mu poczuć że to on jest winny.
        Kobieto daj sobie spokój nie trzymaj się kurczowo kogoś kto ciebie obwinia za
        własną zdradę.
        O czym ty mówisz co wyjaśniać, tu nie ma nic do wyjaśniania, chyba tylko
        podział majątku i rozwód i widzenia z dziećmi.
        Daj sobie spokój z kimś kto usilnie chce uczynić z ciebie powód rozpadu to jego
        problem nie twój. Jak bedziesz się nad tym skupiaćto bardziej się pognębisz.
        Roztrząsnaie winy jest bezsensowne i do nieczego nie prowadzi.
        Dla mnie jakby mój facet teraz mnie zdradził to byłby koniec nie
        zastanawiałabym się kto jest winny chciałabym tylko konkretnej rozmowy co dalej
        i rozstania kulturalnego rozstania. To moja odpowiedzialność z kim się
        związałam i to moja odpowiedzialnośc to cierpienie które przeżywam w takim
        wypadku. Jak dupek nie docenia tego co mu daje to trudno znajdę kogoś kto to
        doceni i tyle.
        • megan58 Re: Do Magdalenas... 28.06.05, 10:25
          Rozmaiwma z Taoba jak .. Nie chodzi o mnie ja sie rozstałam lata swietlne temu
          i od miojego bylego facet mniczego nie oczkuje i nie chce...!!!

          Jak sie ma Twoja wypowiedz do dtego co ja pisze.Ty piszesz na temata FACTEA- A
          dla mnie to stał sie raczej juz niwazny elemnt..
          ROZMAWIAMY O CZYM ZUPELNIEORZNYM. DLATEGo SIE nIE ZROZUMIEMY>>
          A czescie oceniaja byly zwiazek tak zwane kalatkizatroki niz byli malzonkowie...
          ALe dajmy juz temu spokoj.

          Dla Ciebie istsoa konfliktu jest Facet i z kim bedzie a dla nie zupelnie co
          innego.
          • megan58 Re: Do Magdalenas... 28.06.05, 10:26
            Ja odnosze sie bardziej do wyp[owiedzi KATALIZATORKOW
            • magdalens Re: Do Magdalenas... 28.06.05, 10:42
              więc o co ci chodzi???
              Mówisz że nie możesz znieść jak facet mówi że związek to był błąd, że to wina
              kobiety itd i ty nie mówisz o facecie to o czym do holery???
              zastanów się o co ci chodzi?
              Chcesz żeby głośno mówić że on/ona był winny a najbardziej winny
              katalizatorek!!!!
              Ok. proszę bardzo i wracam do pierwszej mojej wypowiedzi - temat oklepany jak
              stara szkapa.
            • magdalens Re: Do Magdalenas... 28.06.05, 10:43
              acha cięzko cię zrozumieć bo piszesz tak, że trudno odczytać ( przestaw
              klawiaturę albo co)
              • megan58 Re: Do Magdalenas... 28.06.05, 10:58
                temat zakonczony.
                Mi nie chodziło o krzyczenie kto jest winnny A raczej podejsci z ktorym sie nie
                zgadzam ze zdrady jako takiej nie ma...
                Chodziło mi o proste zasady i napisałam je.

                1. Jelsi uczetsniczy sie w zdradzie ( katalizatorek) - to trzeba miec na tyle
                godnosci by
                A . Nie zwalac winy na innych - czyli osobe zdradzan.
                B. Nie mowić i nie pisac o jej zyciu (osoby zdradzane) jako
                o "błedzie" , "niporozumienie" itd..- zastanowic ie na ile mam prawo oceniac
                jej zycie do tego moementu. Co o nim wiem.....
                C. Nie oceniac jej (zdradzane) emocji i nie oczekwiąc ze bedzie terazn
                nas "lubic".
                Po prtostu
                • magdalens Re: Do Magdalenas... 28.06.05, 11:21
                  1. Jelsi uczetsniczy sie w zdradzie ( katalizatorek) - to trzeba miec na tyle
                  > godnosci by
                  > A . Nie zwalac winy na innych - czyli osobe zdradzan. - masz w pełni racje bo
                  skąd ten twój "katalizatorek" może wiedzieć jak naprawdę było przecież z nimi
                  nie mieszkał, a zna sytuacje tylko z relacji zdradzajacego.
                  > B. Nie mowić i nie pisac o jej zyciu (osoby zdradzane) jako
                  > o "błedzie" , "niporozumienie" itd..- zastanowic ie na ile mam prawo oceniac
                  > jej zycie do tego moementu. Co o nim wiem..... - taj wyżej zgadzam się w
                  pełni ale też nigdy nie widziałam takich wypowiedzi,
                  > C. Nie oceniac jej (zdradzane) emocji i nie oczekwiąc ze bedzie terazn
                  > nas "lubic". - z tym chyba trochę trudniej bo jak przeczytasz wypowiedzi
                  niektórych next które są wręcz napiętnowane przez ex to trudno się dziwić - ale
                  z drugiej strony ex ma w pełni prawo do takiego zachowania bo została mimo
                  wszystko mocno skrzywdzona i ma prawo odreagować ( tylko to odreagowanie nie
                  może trwać latami bo to zakrawa na chorobę) cierpliwości!!!
                  > Po prtostu
                  • megan58 Re: Do Magdalenas... 28.06.05, 11:27
                    Magdalenesa- to wszystko ma sie do uznanai ze isntiej zdrada, sa zdradzeni i
                    zdradzajacy..
                    I ja postawamo ktoremczytam i Ty tez. :
                    Ze własciwe zdradzajacych nie ma sa tylko nieudane zwaizki, błedy itd..
                    Mowie nie. Zdrada jako tkak istnieje ! Przynajmnie dla mnie i dosc czytelny
                    podział na zdradzany i zdradzajacych..
                    A pojęcie winy - oczywiscie- pojecie winy istenie rowniez i podejsice
                    wszyscy winny czyli nitk porowadzi do stwierdzenia zdrada nie sitnieje. Bo
                    skoro nie ma zdradzajcych nie ma zdrady . Zdraday nie ma bez zdrazajacych,..
                    I nie ma tez zdrady bez winy - a stweirdzenie, ze winna jest ososba
                    zdradzan..to mi wyglada na trywializm.
              • megan58 Re: Do Magdalenas... 28.06.05, 11:02
                Zaskakujące jest o tym ze tak ciagle krzyczysz o Wienie..
                Mi chodzi o tym by wlasnie nie krzyczec .
                Niezgadzam sie tylko z teroia nie isteniej azdray , zdradzonych i
                zdradzajacych...
                • magdalens Re: Do Magdalenas... 28.06.05, 11:15
                  megan popieram twoją wczesniejszą wypowiedź całkowicie i cały czas o tym
                  mówiłam. Ty jednak wszystko co mówiłam negowałaś i czepiałaś się nieistotnych
                  szczegółów wypowiedzi.
                  Wina zawsze jest tylko moim zdaniem skupianie się i roztrząsanie tego tematu
                  jest bezsensowne i do niczego nie prowadzi. To życie przeszłością.
                  Nie krzyczę wogóle o winie ja cały czas mówię że nie ma sensu o tym mówić a ty
                  cały czas piszesz jak to trzeba koniecznie o tym mówić!!!
                  • megan58 Re: Do Magdalenas... 28.06.05, 11:21
                    Magdalenas..
                    1. Ja tego nie mowie w oparciu o swoje zycie - ale zasady w nim panujeće

                    I daltego jesli ktoś pisze ze zdrada nie isntnieje - nie istnieje zdradzony i
                    zdradzajacy - to ja mowie nieprawada...
                    I to wszystko co napisałm w punktach powyzej tez uwazam
                    ze
                    1. Zradzajacy powienie umiec po prostu to przyjąc ze taka role sabie wybrał i
                    nie zwlac winny
                    2.Nie powinie oceniac zdradzonego itd..

                    Bo wg mnie jesli ktoskogo uderzy tez nie powinie mowic "nic sie nie stało , bo
                    ten był taki a taki.." I poo prostu moj pst był niezdoda na 1. Twierdzenie ze
                    zdrada nie isteniej , nie ma zdrodzonmych i zdradzajacych
                    3. Oceniania zdradzonych i ich zycia jaka bład itd ..


                    Ale to nie jest to samo co Ty piszesz.
                    Nie zrozumiemy sie - bo ty zyjesz emocjami zwiazku , jak odnosze sie do zdrdy
                    jako pojecia ( zaiwerajacego emojce) - ale dla mnie odległa.
    • lilith76 Re: HEJ! - Ja juz trace rozenznaie.. 28.06.05, 11:52
      wątki, które czytałam mówią o tym, że zdrada najczęściej jest wynikiem długiego
      procesu narastających po sobie kryzysów w związku, do których przyczyniają się
      OBIE strony.
      nigdzie nie widziałam zwalania wyłącznej winy na osobę zdradzoną.

      jeśli tak to jest odczytywane tzn. że osoba zdradzona tak zatapia się w swoim
      poczuciu krzywdy, że jakikolwiek sygnał inny niż oczekuje przyjmuje jako atak
      na swoje wyłączne poczucie krzywdy.

      przyszło mi tez namyśl, skoro został przytoczony Dekalog, że kobieta przysięga
      przed ołtarzem mężowi, że będzie z nim w biedzie i nieszczęściu, czyli nawet
      jeśli on po latach okaże się alkoholikiem, rozchwiany emocjonalnej albo miał
      luźne podejście do wiernosci w związku. to są te nieszczęścia przy których ona
      ma przy nim trwać. a przecież nikt przy zdrowych zmysłach nie potępia kobiety,
      która odeszła z takiego związku! a to też w nizgodzie z wiarą i jej zasadami.
      • megan58 Re: HEJ! - Ja juz trace rozenznaie.. 28.06.05, 11:59
        Lilith76.
        Ale nie w tym problem czy potepi.
        mam pytanie do Ciebie. Jesli zona factea- alkoholika bedzie maiał na boku
        drugigo- to zdradza go Czy nie???
      • megan58 Re: HEJ! - Ja juz trace rozenznaie.. 28.06.05, 12:04
        A i jeszcze. Alkoholik jest winny temu ze
        1. Pił,
        2. Jego małzenstwo nie było szczesliwe

        Ale jegfo zonago zdradziła
        i za zdrade odpowiada ona.

        Widzisz mozna powiedziec ze alkoholizm meza ja do tego popchna.. Ale jesli
        pojdziemy w relatywizm ze za moje czyny odpwoiada inna ososab to mozna
        powiedziec cze on bytł alkoholikeim bo ona..
        A ja uwazam ze on jest alkoholikem i odpwoaiwada z tao a ona zdradział i
        odpowiada za to.
        Kazdy z nas miało inna droge postepowania. I z nich tez. Miało wybor
        Nop. On mogłpujsc na leczenie - ale tego nie zrobił.
        Ona mogła rozstać sie z nim jesli było jej zle i nie było by zdrady..
      • megan58 Re: HEJ! - Ja juz trace rozenznaie.. 28.06.05, 12:06
        Co do tekst u :"po sobie kryzysów w związku, do których przyczyniają się
        OBIE strony."
        Oczywiscie mozna tak powiedziec ze obie strony - Choc to nie jest do konca
        prawada.
        Ale zdradział jedna
        I za ten mały elemnt i czyn oodpowiedziazlnu sa tylko zdradzajcy
        Nie za malzenstwo czy zwiazek. Ale za konkretny czyn.
        • lilith76 Re: HEJ! - Ja juz trace rozenznaie.. 28.06.05, 12:25
          megan, założenie tego wątku uznałam jako postrzegania zjawisk w czarno-białych
          barwach, a w sytuacjach życiowych jest wiele odcieni szarości. jednak też to
          dostrzegasz.
        • virtual_moth Re: HEJ! - Ja juz trace rozenznaie.. 28.06.05, 12:33
          megan58 napisała:

          > Ale zdradział jedna
          > I za ten mały elemnt i czyn oodpowiedziazlnu sa tylko zdradzajcy
          > Nie za malzenstwo czy zwiazek. Ale za konkretny czyn.


          Megan, wszystkie się zgodzimy, i next i ex, że zdrada jest zła, a zdradzający
          postępuje źle. Tyle że w przypadku "naszych" macoch zdrada, jeśli wystąpiła, to
          oczywiście już dawno po rozpadzie związku. A więc w zasadzie zdrady nie było.
          Tylko dlaczego ta ex tak się rzuca? Proste - chora psychiczniewink

          Zatem nie można mówić, że next nie mają prawa oceniać zachowań ex. Przecież
          widać, ze ex zachowuje się jak psychiczna - mimo przeprosin, mimo tego, że
          związek już dawno nie istniał, nawet adwokat stwierdził, ze winy nie da się
          jednoznacznei określić. No to przecież każdy normalny człowiek będzie się
          zastanawiał, o co tej ex jeszcze chodziwink

          Pzdr
          • magdalens Re: HEJ! - Ja juz trace rozenznaie.. 28.06.05, 12:56
            nie do końca
            zawsze jakaś forma szacunku do cierpienia które przeżyła czy przechodzi jest i
            będzie zagłusza to tylko sposób w jaki to eksponuje
            • natasza39 Re: HEJ! - Ja juz trace rozenznaie.. 28.06.05, 13:08
              Dlatego reasumując proponuję, ustawowo, nakazać zdradzającym wypalić na czole
              napis "ku..arz", a zdradzonej osobie "anioł".
              Ciekawe kiedy "aniołom" skrzydła wyrosną?
              Dyskusja jest o tyle jałowa, że dotyczy pojęcia "zdrady" nazywając wszystkich
              tak samo.
              Na początku powiedziano morderca to morderca.
              Rozróznia się, nawet w prawie tych co zabijają dla pieniędzy, zabijają bo lubią
              i zabijają w obronie własnej.
              Tu nie ma rozróżnienia.
              Zdradzający to ku..arz, a zdradzany to anioł.
              A dyskusja o żonie alkoholika mnie rozwaliła po prostu....
              Proponuję zatem zakończyć ową dyskusję, bo niech anioły zajmą się obserwacją
              porostu swych skrzydeł, a reszta ku..arstwa niech sobie sypie stos i
              przyzwyczaja się do ognia piekielnego.


            • edzieckokarenina Re: HEJ! - Ja juz trace rozenznaie.. 28.06.05, 13:26
              nie do końca
              zawsze jakaś forma szacunku do cierpienia które przeżyła czy przechodzi jest i
              będzie zagłusza to tylko sposób w jaki to eksponuje
              ****
              (virtual rozbawiłaś mnie-dziękismile)
              jakaś forma szacunku do tego co przechodzi?wink o czym piszesz bo nie rozumiem.
              btw.chyba najlepszą "formą szacunku" kochanki do zdradzonej żony jest -nie
              wtrącanie się w istniejący jeszcze związek małżeński.
              jest mąż i żona-niech oni do końca załatwią to co powinni.
              Kochanka/kochanek powinna czekać bądź nie, ale nie wtrącać się.
              • magdalens Re: HEJ! - Ja juz trace rozenznaie.. 28.06.05, 13:41
                zgadza się pod warunkiem, ze nie zostali wtrąceni do sprawy na siłę ( mówię o
                kwestiach typu nachodzenie w domu pracy itp o których często piszą macochy)
                • megan58 Re: HEJ! - Ja juz trace rozenznaie.. 28.06.05, 13:45
                  TGłuche telefony - jak jeszcze mieskzaj małzonkowie razem, wyzwiska w nocnych
                  telefonach itd..
                  Sms - na komorke w czasie wspolnych wakacji itd...
                  To tytylko kilka akcji ktore ja znam ze strony next...smile
                  • magdalens Re: HEJ! - Ja juz trace rozenznaie.. 28.06.05, 14:02
                    no ale kto tu jest winny kochanka ze to robi bo on jej naobiecywał cuda czy
                    facet że na to pozwala czy żona że to akceptuje i dalej jest z mężem który jej
                    nie szanuje???
                    • megan58 Re: HEJ! - Ja juz trace rozenznaie.. 28.06.05, 14:06
                      Magdalenas - dałas przykład zachowan ex ja dałam przykład zachowan next I tak
                      samo pod Twoim mozna napisackot tu Winie ..I twoj tekst..

                      Dla mnie za czyny odpowiada ten kto robi te czycny. Jesli kotśmieni obraz np.
                      wyzwisakmi -t On on mnie obraza i on dal mnie jest temu obrazaniu winny.
                • edzieckokarenina Re: HEJ! - Ja juz trace rozenznaie.. 28.06.05, 13:57
                  zgadza się pod warunkiem, ze nie zostali wtrąceni do sprawy na siłę ( mówię o
                  kwestiach typu nachodzenie w domu pracy itp o których często piszą macochy)
                  ***
                  jak mawia przysłowie:" nie ma róży bez kolca"wink))
          • magdalens Re: HEJ! - Ja juz trace rozenznaie.. 28.06.05, 13:04
            Zatem nie można mówić, że next nie mają prawa oceniać zachowań ex. Przecież
            widać, ze ex zachowuje się jak psychiczna - mimo przeprosin, mimo tego, że
            związek już dawno nie istniał, nawet adwokat stwierdził, ze winy nie da się
            jednoznacznei określić. No to przecież każdy normalny człowiek będzie się
            zastanawiał, o co tej ex jeszcze chodziwink
            nie każdy normalny człowiek widzi cierpienie tej kobiety tylko jak masz słuchać
            poraz 5000 -ny tej samej historii to poprostu masz dość. Mam takie koleżanki z
            którymi poprostu nie da się rozmawiać bo cały czas opowiadają te same historie
            o swoich ex i kolejne nowe plotki które po pewnym czasie przestają byćnawet
            zabawne.
            Problem polega na tym żeby się nie utwierdzać w tym pokrzywdzeniu. Była zdrada -
            no i juz nie masz na to wpływu bo to się stało i po co to roztrząsać jak
            wszystko i tak się rozpadło. Trzeba stanąć na nogi, pomóc takiej kobiecie
            stanąć na nogi żeby mogła się usamodzielnić zacząć żyć swoim życiem i cieszyć
            się z tego być z siebie dumną z samej siebie .
            Czy next ma prawo oceniać ex - nie ma żadnego prawa i cały czas to powtarzam,
            to tak jak opowiadać plotkę o zupełnie obcym człowieku którego wogóle sięnie
            zna. Ale wszystko zmienia się kiedy ex zaczyna wkraczać w życie next ( tu
            sprawa obopólna - skoro ex może wypowiadać sięna temat next - katalizatorek,
            qrw itd. to czego next nie może mówić nic o ex???)
            • natasza39 Re: HEJ! - Ja juz trace rozenznaie.. 28.06.05, 13:17
              magdalens napisała:

              > Czy next ma prawo oceniać ex - nie ma żadnego prawa i cały czas to powtarzam,
              > to tak jak opowiadać plotkę o zupełnie obcym człowieku którego wogóle sięnie
              > zna. Ale wszystko zmienia się kiedy ex zaczyna wkraczać w życie next ( tu
              > sprawa obopólna - skoro ex może wypowiadać sięna temat next - katalizatorek,
              > qrw itd. to czego next nie może mówić nic o ex???)

              Bo to Ty masz jej chłopa, a ona nie ma.
              I nieważne używa, czy nie używa. Nieważne czy kocha czy nie kocha.
              Ona ma glejt własności i już.
              Tak jak z rolnikiem.
              Jak nawet trawa działkę zarasta, a włąściciel leje w nią syf, to nadal jest
              właścicielem, a ty jestes w myśl prawa i myślenia właścicielki złodziejem.
              I choćbyś nie wiem jak o działkę dbała, to ona ma innego właściciela.
              Bo tak w 90% przypadków jest "mój mąż", to to samo co moja kiecka, albo auto,
              albo sztuczna szczęka.
              Niektórzy nie oddzielają tych pojęć po prostu.

              • magdalens Re: HEJ! - Ja juz trace rozenznaie.. 28.06.05, 13:35
                dzięki dobre wyjaśnienie
                • megan58 Re: HEJ! - Ja juz trace rozenznaie.. 28.06.05, 13:42
                  Magdalenas - To wyjasnienia jest "Dobre " dla Ciebie - bo jest dla Ciebie
                  Wygodne...
                  Ale nie jest ono prawdziwe.
                  • magdalens Re: HEJ! - Ja juz trace rozenznaie.. 28.06.05, 13:50
                    nie chodzi o to czy jest dobre dla mnie tylko że jest ciekawe bo w wielu
                    przypadkach napewno zgodne z prawdą.
                    Nie zapominaj, że ja też przez to przeszłąm i chyba przez pewien okres tak
                    właśnie na to spogladałam. Ja mam glejt a tobie wara od mojego chłopa - no
                    niestety ale taki glejt to teraz mogę sobie wsadzić. I mogę krzyczeć że on i
                    ona są winni ale to mi nie wróci tamtego małżeństwa - zresztą teraz nawet wcale
                    tego nie chce. Stało się i teraz problemem sa dla mnie spotkania z dzieckiem i
                    tyle reszte jego życia mnie nie interesuje. Niech sobie robi co chce z nią albo
                    z kim innym, czuje się winny czy niewinny. Ważne że jest dobrym ojcem kocha
                    mojego syna i tyle konie tematu.
                    • megan58 Re: HEJ! - Ja juz trace rozenznaie.. 28.06.05, 13:54
                      Ty moze tak, Ale nie przypisuj innym tego co Ty czujesz/czułas..

                      My mowimy o uczuciach i emcjach kobiety zdradzone - to nie tylko fakt , ze fcet
                      odszedł..- bo to jest tylko jeden puntk
                      I o tym juz pisałam. Wydstarczy przeczytac..
                      I odejca - rozpad małzentwa jest faktem z którym kazdy sie godzi - wczesniej
                      czy pozniej.
                      I nie w tym lezy problem w wielu przypadkach.
              • virtual_moth Re: HEJ! - Ja juz trace rozenznaie.. 28.06.05, 13:44
                natasza39 napisała:

                > I nieważne używa, czy nie używa. Nieważne czy kocha czy nie kocha.
                > Ona ma glejt własności i już.

                Zaraz zaraz, ale przecież związek już dawno nie istniał, a małżenstwo tylko na
                papierze.

                Acha, to ona, ex, jak ten pies ogrodnika - sama nie weźmie, a innemu nie da.
                Tylko dlaczego tak strasznie ujada? Acha, zapomniałam. Niezrównoważona
                emocjonalniewink

            • virtual_moth Re: HEJ! - Ja juz trace rozenznaie.. 28.06.05, 13:47
              magdalens napisała:

              > każdy normalny człowiek widzi cierpienie tej kobiety

              Magdalens, a tak w ogóle to dlaczego ona cierpi? Myślałam, ze rzuca się ze
              złośliwości i urażonej dumy, że ktoś po jej papierkowego męża siegnął. Nie
              oszukuj się, to nie cierpienie, tylko zawiść, podłość i wredota.

              Pzdr
              • magdalens Re: HEJ! - Ja juz trace rozenznaie.. 28.06.05, 13:59
                Taką ocenę można wystawić prawie każdemu osobnikowi gatunku ludzkiego a nawet i
                innego.
                Punkt widzenia zależy od punktu siedzenia. Uogólnianie do niczego nie prowadzi.
                Chcecie jeszcze kilka mądrych chaseł z cosmo??? smile)))
                • virtual_moth Re: HEJ! - Ja juz trace rozenznaie.. 28.06.05, 14:33
                  magdalens napisała:

                  > Uogólnianie do niczego nie prowadzi.

                  Oczywiście że nie. Ja nie piszę, ze wszystkie exie to wredoty, tylko piszę, ze
                  żona Twojego faceta wredna być musi. Tylko nie próbuj jej bronić, że ona tak z
                  cierpienia i żalu nieutulonego (bo niby po czym? Po tej żałosnej atrapie
                  małżeństwa?), bo nie uwierzęwink
                  > Chcecie jeszcze kilka mądrych chaseł z cosmo??? smile)))

                  Dla nas, exi, CHasła z cosmo mile widziane, wszak wyrafinowane techniki
                  fellatio potrafią sprawić, ze zdradzajacy mąż nie tylko prosi o wybaczenie, ale
                  także wraca do żony.
                  No, chyba że kochanka bardziej obczytanawink

                  Pzdr
              • edzieckokarenina Re: HEJ! - Ja juz trace rozenznaie.. 28.06.05, 14:01
                virtual_moth napisała:

                > magdalens napisała:
                >
                > > każdy normalny człowiek widzi cierpienie tej kobiety
                >
                > Magdalens, a tak w ogóle to dlaczego ona cierpi? Myślałam, ze rzuca się ze
                > złośliwości i urażonej dumy, że ktoś po jej papierkowego męża siegnął. Nie
                > oszukuj się, to nie cierpienie, tylko zawiść, podłość i wredota.
                >
                > Pzdr
                ***
                hihihihi
                boże ..co za dyskusjawink
                ksiądz by się przydał-jest najbardziej biegły w dekalogu
                ups...zaraz magdalens poda mi kilka przykładów księży którzy dekalogu nie
                przestrzegają..i wtedy już nie będę wiedziała komu wierzyć..hihihihi
                ale jazda
                • magdalens Re: HEJ! - Ja juz trace rozenznaie.. 28.06.05, 14:03
                  no widzisz jaką przyjemnośc można ludziom sprawić gadając na takie tematy.
                  Zawsze jeden płacze a drugi się cieszy - proza życia.
                  • megan58 Re: HEJ! - Ja juz trace rozenznaie.. 28.06.05, 14:08
                    Zgadza sie.. Ja też sie zwijam ze smiekchu.. . Kolek złapałam przez to..
                • virtual_moth Re: HEJ! - Ja juz trace rozenznaie.. 28.06.05, 14:44
                  edzieckokarenina napisała:

                  > ups...zaraz magdalens poda mi kilka przykładów księży którzy dekalogu nie
                  > przestrzegają..i wtedy już nie będę wiedziała komu wierzyć..hihihihi

                  Jak to komu? Magdalens nie chodzi po poradę do księży tylko do adwokatówwink
                  Adwokat nie ksiondz, zawsze trzyma stronę petentawink
                  • magdalens Re: HEJ! - Ja juz trace rozenznaie.. 28.06.05, 15:23
                    nie ma to jak płatny doradca co zawsze przytaknie smile))
                    No i nie ma to jak wredna ex na którą zawsze można zrzucić winęsmile))
                    I wogóle nie ma to jak życie po Polsku czyli zawsze źle bo nawet jak jest
                    dobrze to i tak jest źlesmile)))
                    pozdrowienia
    • kini_m Re: HEJ! - Ja juz trace rozenznaie.. 29.06.05, 23:51
      Tak sobie przejrzałem wpisy mojej exi i pasuje mi tu jedno wyrażenie
      Rosy: "nadęta filozofia."
      A jak to wygląda?
      Kiedyś była wspaniałym człowiekiem, który pociągnął mnie za sobą. Tak -
      wspaniałym człowiekiem, a po drugie wspaniałą kobietą. Umiała pójść na przód
      nie zważając czym dysponuje, czy wystarczy sił, nie zważać na cały świat.
      Ale z czasem to się zaczęło zmieniać. Okazało się że to nie zważanie na świat
      dotyczy także mnie. Najpierw drobna niesłowność, później coraz bardziej
      niszczyła wzajemne zaufanie. Stopniowo zaczęła robić piekło...nad głową dziecka.
      Bo przeciez ma prawo do emocji.
      Bo przecież każda kobieta zmienna jest.
      Bo przecież hustawka nastrojów, a co tam facet...
      Zaczęło się pojawiać grożenie sądem (np. za to że zostałem bez pracy).
      Zaczęła sie zaborczość (np. że muszę zrezygnować z pracy społecznej z ludzmi.)
      Ostatnio umiała nawet przywalić (nie samoobrona) trzymając dziecko na ręku.
      Stała się obcą osobą.
      Nie dla mnie...
      Obcą dla siebie samej, dla tej kim kiedyś sama była.
      A dzisiaj słyszę że...
      To ja jestem ten potwór.
      To ja używałem przemocy.
      To ja odwracam kota ogonem.
      Więc gdzie jest ofiara, a gdzie sprawca Megan?
      Czy ten blisko mnie (ta sama płeć) to ofiara?
      A ten drugi (przeciwna płeć) to sprawca?

      Na forum zobaczyłem u niej jedno: zero samokrytycyzmu.
      Ja się do czegoś już tutaj przyznawałem. Ona - to jeszcze przed nią.
      • natasza39 Re: HEJ! - Ja juz trace rozenznaie.. 30.06.05, 00:10
        Juz nawet na wątku o ku...ie musisz kini te swoje żale pisać?
        Juz pomijając wszystko inne. Niewazne już czy to ty biłeś czy ona biła, to
        jesteś tak upierdliwy, że nie wytrzymałabym z kimś takim ani minutysmile))
        • kini_m Re: HEJ! - Ja juz trace rozenznaie.. 30.06.05, 18:49
          Temat był o ofierze i sprawcy.
          Jak dla mnie zdrada to tylko przykład.
          Jak dla mnie problemem jest tu:
          Czy patrzec na świat: czarno-biało czy tez z innymi odcieniami?
          Czy patrzeć kategrorią: winy czy przyczyny?
          Zdrady nie popieram.
          Ale druga strona medalu jest taka ze zdradzana osoba zazwyczaj coś przespała,
          nie dostrzegała czegoś w związku.
          Była zaślepiona na tę druga osobę - na jej wady, ale zapewne też ślepa na jej
          potrzeby.
          Agresywnosci nie popieram.
          Ale druga strona medalu jest taka że przemoc narasta spiralnie, tzn raz jest po
          jednej a raz po drugiej stronie. Obie strony ją nakręcają.
          I dlatego wspólczesna psychologia odchodzi od schematu: kat-ofiara. A zaczyna
          się mysleć schematem: ofiara-ofiara.
          Czy teraz prościej to ująłem?
          • natasza39 Re: HEJ! - Ja juz trace rozenznaie.. 30.06.05, 20:17
            kini_m napisał:
            > Czy teraz prościej to ująłem?


            Nie wiem czy prościej, ale jak zwykle upierdliwiesmile)
            • kini_m Re: HEJ! - Ja juz trace rozenznaie.. 30.06.05, 23:34
              Natasza, nie musisz ponawiać. Już wiem że po moim przesłaniu dopuszczasz tylko
              jedną wersję prawdy. A ujawnienie drugiej wersji wnosi wiele zaburzenia. Już
              rozumiem. Chyba że chcesz coś jeszcze nieagresywnego dodać?
              • leeya Re: HEJ! - Ja juz trace rozenznaie.. 30.06.05, 23:40
                Kini,

                Powiem wyraznie i duzymi literami, moze w koncu do Ciebie dotrze:
                NIE CHODZI O TO KTO MA RACJE A O TO ZE JESTES UPIERDLIWY

                Znow sik sik, nawet w watku, ktory by sie normalnie z Twoja sytuacja w ogole
                nie skojarzyl. Byle zaznaczyc swoja obecnosc. Blehhhhhh

                Leeya
                • kini_m Re: HEJ! - Ja juz trace rozenznaie.. 30.06.05, 23:52
                  No dobra, lubię Was. Naprawdę. Może nie zawsze do końca, ale jednak. Jesteście
                  bardzo wymagającym rozmówcą(czyniami). Na tyle umiem, na ile umiem staram się
                  byc nieagresywny w wypowiedziach. Eh..., czy to też upierdliwość?
                  • natasza39 Upierdliwość, a agresywność. 01.07.05, 10:30
                    Agresywny jest wściekły lew.
                    Upierdliwa brzęcząca za uchem mucha, która dopiero swoim brzęczeniem wywołuje
                    agresywność.
                    Na forum grasz zatem rolę muchy, która gdzie uciądzie tam nasra brzęcząc pomimo
                    ciszy nocnej, a nie agresywnego lwa.
                    Rozumiesz już co miałam na myśli?
                    • ann_mart Re: Upierdliwość, a agresywność. 01.07.05, 12:47
                      NA pewno nie rozumie... Śmiem twierdzić
                      • kini_m Re: Upierdliwość, a agresywność. 02.07.05, 09:47
                        No porównanie jest czytelne, sprawa po prostu grzecznościowa - i tyle. Jednak z
                        drugiej strony wygląda to tak, że lata tu pełno modliszek, ważek, muszek,
                        pchełek i inne przeróżności. Jednak (mówiąc językiem Leeya`i) patrzy się na
                        sik sik - kto ma co pomiędzy nogami. Jeśli coś innego niż reszta to niech
                        wpadnie tylko z komplementem lub odezwie z rzadka zapytany (np jak szymon),
                        jeśli przejawi jakiś więcej żal - to śmierdzi. Jeszcze inaczej: kobiety wiedzą
                        że zdarzają się niegodne matki, ale przenigdy nie dopuszczą myśli że są one w
                        ich własnym gronie. Lepjej szukać smrodu (np. brzęczącej muchy, sik sik, itd)
                        po drugiej stronie. (Jak dla mnie to nie jest kwestia rozumieć-nierozumieć, a
                        kwestia bycia tolerancyjnym na inne spojrzenie. Zawsze masz wybór
                        nieodpowiedzieć, takze w tym momencie.)
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka