Dodaj do ulubionych

o wyobrazni eksa

18.07.05, 08:05
zabral dziecko na wakacje, nad morze (ja znalazlam miejsce, zarezerwowalam,
zaplacilam zaliczke). Zaklepane od 16 lipca, wie od dawna. Moze jechac
dopiero w niedziele - no zdarza sie, kapuje. Dyskusja o ktorej beda jechac
zeby nie po nocy, bo juz lepiej wczesnie rano. Nie nie, przyjedzie do mnie
17/18 i pojada. Przyjechal o 18:00,tyle ze nie byl spakowany. Wiec musieli
pojechac do niego, ostatecznie wyjechali z Warszawy 20.30. Umowilismy sie ze
napisze sms jak wyjada z Wwy i jak dojada na miejsce.
20:30 - jestem w trasie
1.20 - musialem sie zdrzemnac jedziemy dalej
i nic wiecej!!!!!!
Wstaje zwykle wczesnie. 5:30 - komorka nie nie odbiera, wlacza sie poczta.
nagralam sie zeby sie odezwal tak jak obiecal bo dostane swira ze strachu.
6.30 telefon. Caly rozkoszny. Musieli sie przespac po drodze bo sie pozno
zrobilo. Jeszcze nie byl w pensjonacie (wiem, postawilam ich na nogi o 6:00
zeby sie dowiedziec ze moje dziecko nie dotarlo). Sa na plazy i jest super,
mlody zachwycony, biega na bosaka (ma katar do pasa), tatus caly wyluzowany.
O co mi chodzi?
Ku*** mac. No ku***. No i co mi chodzi.

Jak macie napisac ze sie czepiam to prosze nie piszcie bo eksploduje.
Jestem w ciazy, mam sie nie denerwowac... mam sie nie denerwowac.....
Obserwuj wątek
    • kini_m Re: o wyobrazni eksa 18.07.05, 22:32
      Nie, nie czepiasz się.
      Po prostu inaczej myślimy.
      Dla faceta godzinka w tę, czy w tamtę stronę - to jeszcze nie problem.
      Sześć? Dwanaście godzinek?
      Ty myślisz inaczej, dla Ciebie to problem, Ciebie to porusza.

      >No i co mi chodzi.
      Myślę że brak zaufania do exa.
      Jeśli pamiętam to Ty wybrałaś rozstanie, bo przecież na coś straciłaś
      cierpliwość. A w parze z tym chodzi mocne obniżenie zaufania.
      No ale zasadności tego to nie ja będę oceniał.
      • nangaparbat3 Re: o wyobrazni eksa 19.07.05, 00:01
        > >No i co mi chodzi.
        > Myślę że brak zaufania do exa.

        To nie jest brak zaufania. Na szosie zawsze cos sie może stać, llicho nie spi,
        i to, ze matka chce wiedzieć, co sie dzieje z jej dzieckiem z brakiem zaufania
        nie ma nic wspólnego.
    • virtual_moth Re: o wyobrazni eksa 18.07.05, 22:43
      vialle napisała:

      > Jak macie napisac ze sie czepiam to prosze nie piszcie bo eksploduje.

      Czepiasz sie.
      Mam nadzieję, że to co najmniej 39 tydzieńwink

      > Jestem w ciazy, mam sie nie denerwowac... mam sie nie denerwowac.....

      Ciąża jest zagrożona?
      • vialle Re: o wyobrazni eksa 19.07.05, 11:00
        virtual, udusze Cie wink

        Znacznie wczesniej niz 39.
        Nie zagrozona, ale jeszcze pare takich dawek adrenaliny i ciabli wiedza...
    • nangaparbat3 Re: o wyobrazni eksa 19.07.05, 00:08
      Nie czepiasz się. Odpusciłabym bieganie po plazy na bosaka, bo to i czasem
      leczy katar, trudno po plazy w butach.
      Gdyby był kobietą, pusciłby Ci SMSa, ze nocują po drodze.
      Mój jest dokładnie taki sam, to była jedna z przyczyn rozwodu, zupełnie serio.
      Ale teraz jest Neksia, z nia sie dogaduję i nie ma problemu.
      Z drugiej strony pamietaj po prostu o tym, jaki on jest, i że
      prawodpodobieństwo, ze cos sie stało, a nie on "nie pomyślał", jest jak 1:1000.
      • vialle Re: o wyobrazni eksa 19.07.05, 11:10
        nie mam problemu z tym bieganiem po zimnym piasku, mlody przezyje. nie mam
        problemu ze nocowali gdzies po drodze - przeciez tak naprawde dla mlodego to
        fun i atrakcja, urozmaicenie i przygoda! I krzywda mu sie zadna od tego nie
        dzieje.

        Pamietam jaki jest eks i dlatego staram sie "nie walczyc z grawitacja" tylko
        precyzyjnie mowic o co prosze. Chcialam zeby zrobil 2 rzeczy. Tylko 2 rzeczy...

        Klopot tez w tym, ze on generalnie dobrze prowadzi i ma wyobraznie, ale ma tez
        na koncie wypadki, po jednym samochod wymagal gruntownego remontu. A jego
        aktualny samochod jest poobcierany ze wszystkich stron - wyglada jak z
        westernu. I potrafi solidnie przesadzac z predkoscia. Moze tego nie rozumiem,
        ale do diaska mimo, ze jezdze od 16 lat, duzo i raczej szybko, sporo w trasie,
        mialam przez ten czas tylko 2 stluczki w miescie - zadna z mojej winy. Moze
        dlatego trudno mi sie wyluzowac i zakladac ze to raczej jego niemyslenie niz
        wypadek. Bo wiesz - na drugiej szali jest nie statystyka tylko ten jeden jedyny
        wypadek, ktory wystarczy...
        • nangaparbat3 Re: o wyobrazni eksa 19.07.05, 11:24
          tez mam ten problem. jesienią Ex, który swietnie prowadzi i jednoczesnie bardzo
          spokojnie, zwłaszcza jak z dzieckiem, miał wypadek kiedy wracał z córką z
          Warszawy - wjechał w niego facet, który sie zagapił na czerwonym swietle.
          Dobrze sie skończyło, to znaczy im nic sie nie stało, ale o włos, widziałam
          potem to miejsce, ich samochód rzuciło na chodnik dokładnie miedzy latarnie a
          jakis inny słup. Wrocili lawetą.
          To nie ma nic wspólnego z zaufaniem do Exa, ze chcesz wiedzieć, gdzie są, czy
          dojechali, czy dziecko całe i zdrowe. Exowi mozesz ufać, ale szosy są pełne
          wariatów. Sama bardzo duzo energii wkładam w to, zeby sie nie dać niepokojom,
          ale czasem jest naprawdę ciężko.
    • vialle Re: o wyobrazni eksa 19.07.05, 10:58
      najbardziej mnie chyba obezwladnia to, ze ja nie oczekuje od niego ze sie
      zmieni, juz dawno polozylam na tym laske. Nie mowie tego pogardliwie tylko
      stwierdzam fakt - zmienic sie bedzie mu trudno to po co ta walka. Zamiast tego
      UMAWIAM sie z nim i PRECYZYJNIE i PROSTO mowie czego od niego chce. W ten
      wlasnie precyzyjny sposob okreslilam dwie "zachcianki"
      - wyslij smsa jak wyjedziecie z warszawy
      - wyslij smsa jak dojedziecie na miejsce
      Zgodzil sie na to, przytaknal. Wiec uwazam, ze juz potem nie ma "sie
      zapomnialo". To nie byla instrukcja jak wykonac operacje serca. Mowie o dwoch
      smsach!
      No i okazuje sie ze pierwsze zalapal, a drugiego juz nie... I to mnie wlasnie
      obezwladnia. Co jeszcze mozna zrobic zeby uniknac takich drak, poza w ogole
      wycofaniem sie z jakichkolwiek oczekiwan? Po to sie umawiam zebysmy sie nie
      rozmineli z rozumieniem...
      Ech.
      • nangaparbat3 Re: o wyobrazni eksa 19.07.05, 11:27
        Może dać dziecku komórę, niech ono wysyła smsy, czasem z dzieckiem łatwiej sie
        dogadać.
        • vialle Re: o wyobrazni eksa 19.07.05, 11:29
          to jeszcze chwila - mlody ma 4 lata smile
    • mariliop Re: o wyobrazni eksa 19.07.05, 11:18
      NIE PRZESADZASZ!
      Te teksty, ze faceci rozumieja inaczej, ze inaczej im zegarek czas odmierza....
      Rozumiem to doskonale bo mam takich i to w najblizszym otoczeniu. Ale na rany!
      jak mozna nie umiec zapamietac i wykonac dwóch smsów?!!!! Mój maz nigdy by o
      tym nie zapomnial - a zaswiadczam - jest facetem! Nie idealnym, niekiedy trzeba
      mu dwa razy przypomniec, podac do reki itp., ale sprawa bezpieczenstwa i obawy
      drugiej osoby jest na tyle istotna, ze zapala alarmujaca lampke w glowie
      kazdego czlowieka z wyobraznia.

      A co do zagrozonej czy nie zagrozonej ciazy. W zadnej nie nalezy sie denerwowac
      wiec nie denerwuj sie. Dwa glebokie oddechy. Na szczescie dojechali, oby w
      drodze powrotnej wzial pod uwage, ze telefon sluzy do komunikacji a nie jest
      bezproduktywnym narzedziem.
      Pozdrawiam! Trzymaj sie!
      • vialle Re: o wyobrazni eksa 19.07.05, 11:27
        w powrotnej drodze mlody bedzie podrozowal ze mna smile

        Kurcze, a zupelnie paranoiczne jest to, ze jak z eksem korespondowalam wczoraj
        po poludniu, to bylo mu chyba naprawde "glupio ze nie napisal tego smsa". I
        jednoczesnie wiem, ze nastepnym razem bedzie tak samo, zawsze tak jest....
        Boze, nawet pretensji pozadnych do niego nie ma jak miec, bo caly zagubiony,
        fajtlapa jedna...
    • tata_malolata Re: o wyobrazni eksa 19.07.05, 12:25
      Hej! Dawno nie korespondowalismy smile

      Tak ogólnie przyznam Ci rację co do 2 spraw:

      1) niepunktualność i brak organizacji to straszne cechy

      Tyle, że nie dotyczą one naogół mężczyzn a... raczej to Wy drogie panie nie
      zdążacie się spakować, pozbierć na czas a Wasze bagaże na wakacje wymagają TIRa
      lub platformy 40-to kołowej smile)))))))))))))

      2) brak umówionej wiadomości (w tym wypadku SMS-a) jest karygodny bo choć nic
      złego się nie dzieje to ktoś, kto czeka się denerwuje


      Natomiast mam jeszcze dwie inne uwagi:

      - Po pierwsze (jak zresztą sama zauważasz) malec jest szczęśliwy bo pojechał na
      wakacje z tatą, to że śpi w aucie lub jadą nocą - jest może i męczące,
      nierozsądne ale dla małych chłopców jest super przygodą. To, że biega po
      plaży - to też jego szczęście, a katar minie (może to alergia ?). Będzie dobrze.

      - Po drugie to, że ktoś ma poobijane auto a Ty nie - mimo wielu lat jazdy (co
      najwyżej masz ślady po stłuczkach spowodowanych przez innych) nie świadczy o
      niczym. Nie ma regół. To zdarzenie losowe.
      Przejechałem w swoim życiu kilkaset tysiecy kilometrów bez zarysowania (jeżdżę
      50-60 tys. km rocznie). Taki pewny siebie byłem, wiedziałem, że oczywiście może
      ktoś na mnie najechać ale sam uważałem, że nic głupiego nie zrobię. No i raz
      (zima, ślizgawka) się zagapiłem, przy prędkości 20 km/h wjechałem w latarnię
      prawie pod własnym domem. Jak ostatnia łajza !!!!! Ale dostałem nauczkę. Nie
      skończyło się na rysie, tylko na remoncie auta sad

      Pomyśl więc raczej o swoim mężu tak - ma poobijane auto, trudno ale dobrze że
      przytrafiają mu się tylko takie małe stłuczki, może dzięki temu nauczył się
      czegoś a może po prostu "wykorzystał" już statystyczny limit pecha i teraz
      jeździ bezpiecznie smile


      W związku z tym namawiam. Nie przejmuj się nadmiarowo.
      Trochę tak ale nie za bardzo smile
      • vialle Re: o wyobrazni eksa 19.07.05, 18:55
        fakt, dawno sie o nic nie przyczepiles smile znizka formy?

        tak ogolnie sie zgadzasz ze mna, ale cos bys jednak pokomentowal?

        Nie wiem jak to jest z innymi kobietami, ale tak w ogole to ja jestem facet -
        tak mowi moj zaprzyjazniony psycholog. Jestem zorganizowana i uporzadkowana.
        Mam tylko jedna torebke, jeden blyszczyk do ust a ilosc par butow daje sie
        policzyc przy pomocy palcow chyba jednej reki. Nie gubie, nie zapominam, nie
        piszcze na widok myszy, pajakow ani krwi i otwartego zlamania. Jestem jak robot.
        Pakuje sie na wyjazd tygodniowy w standardowa torbe, ktora mozesz zabrac do
        kabiny samolotu. Wiec moj mily, stereotyp paniusi chwiejacej sie na obcasikach
        z setka bagazy KOMPLETNIE nietrafiony. BTW, obcasiki nosze wylacznie w ramach
        sluzbowego wizerunku, jak wracam po sluzbowym spotkaniu zakladam adidasy i
        dzinsy, a garnitury wisza w szafie w pracy.

        Skoro sama zauwazam, ze nocowanie w aucie i jazda noca sa dla mojego dziecka
        funem i krzywdy mu nie zrobia, to chyba juz mnie nie trzeba upewniac w tym
        poczuciu, he?

        Wszystko jedno jakie jest statystyczne prawdopodobienstwo wypadku - eks zabiera
        dziecko w dluga trase i mimo ego umiejetnosci i wyobrazni moga sie zdarzyc
        rozne rzeczy. Zgodzilismy sie wspolnie, ze wysle sms jak dotrze. I to bylo za
        trudne. Dla mnie to dowod na jakas slabowitosc umyslowa. A na koniec jest mu
        przykro i glupio i przeprasza. Zawsze tak jest! No siasc i plakac.

        A co do wjezdzania w latarnie pod domem - fakstycznie sierota z Ciebie
        kompletna! Jeszcze pewnie latarnie uszkodziles? Ech, ci faceci...

        A, i nie tytuluj eksa moim mezem - bo jak wiesz nigdy nim nie byl, co za
        szczescie...

        Regula pisze sie przez u otwarte.
        Tez sie stesknilam za Twoimi re-postami smile
        Pozdrawiam.
        • tata_malolata Re: o wyobrazni eksa 20.07.05, 09:40
          Witaj

          vialle napisała:
          > dawno sie o nic nie przyczepiles smile znizka formy?
          ---------------
          Zniżka. Za to widzę u Ciebie forma doskonała smile

          Jeśli "dręczysz" swego nie-męża w podobny sposób to
          może raczej trzeba tu mówić o jego szczęściu, że nigdy mężem się nie
          stał smile)))))))))))))

          A poważnie - napisałem to co napisałem (w poprzednim wpisie) bo wydaje mi się,
          że za mocno angażujesz się w planowanie, organizowanie, kontrolę tego co robią
          Twój nie-maż i Twoje dziecko. Nie można za nich (w tym wypadku gdy dziecko jest
          małe, może raczej należy mówić tylko o tym drugim dorosłym osobniku) myśleć,
          zarządzać czasem, traktować jak istoty ubezwłasnowolnione itp. Tak można
          zadręczyć najbliższych. Tak też można zadręczyć siebie - cały czas denerwując
          się, że ktoś nie robi tego co zostało przykazane. Życie "napiętej struny" jest
          stresujące. Dlatego namawiałem - przejmuj się, ale nie nadmiernie. I namawiam
          dalej.

          Pozdrawiam
          t_m


          P.S. Dziękuję za zwrócenie uwagi w kwestii "reguł" i jeśli już sobie tak miło
          korespondujemy to wspomnę, że adidasy i dżinsy się raczej wkłada a nie
          zakłada wink
          • vialle Re: o wyobrazni eksa 20.07.05, 11:33
            forma u mnie rzeczywiscie doskonala, ciekawe ze Twoje zlosliwosci to przejaw
            dowcipu a moje - dreczenia. Punkt widzenia zalezy...

            Angazuje sie w planowanie i organizowanie rzeczy za eksa bo inaczej wszystko by
            bylo zbite gwozdziem. Majac do wyboru bezplodne wysilki zmienienia go albo
            minimalizacje ryzyka przez planowanie za niego - wybieram to drugie, zreszta
            nie planuje spraw eksa w zadn ym innym kontekscie niz zwiazany z naszym
            dzieckiem.
            Co do planowania i organizowania - podobnie mam w pracy, bo taki mam charakter
            pracy i stanowisko. Natomiast w relacji z moim facetem sie nie spinam bo nie
            musze - wiem ze mnie nie zawiedzie, nie zawali, sporo rzeczy zrobi lepiej niz
            ja (przyznaje to z bolem smile ).
            Zadreczyc mozna bliskich balaganiarstwem i niefrasobliwoscia oraz
            nieodpowiedzialnoscia. Nawiasem mowiac nie ma wsrod moich bliskich czy
            znajomych dalszych i blizszych takiego drugiego somnambulika jakmoj eks.. w
            ogole jak sie zastanowie to nie znam takiego drugiego kosmity. Moze to mnie
            kiedys pociagalo smile

            Jesli chodzi o reguly jezykowe: Wielki Slownik Jezyka Polskiego:
            WŁOŻYĆ: 2. «umieszczać coś na kimś, na sobie, ubrać się lub ubrać kogoś w coś,
            nałożyć, nasadzić, naciągnąć; wdziać»
            np. Włożyć sukienkę, buty, palto, rękawiczki.
            Włożyć chustkę na głowę.
            Włożyć zegarek na rękę.
            Włożyć pierścionek na palec.

            ZAŁÓŻYĆ: «umieścić coś gdzieś, w czymś, na czymś, umocować; położyć coś na
            czymś; nałożyć, włożyć»
            np. założyć okulary, krawat, ubranie.

            Obie formy sa poprawne, drogi purysto jezykowy. Probuj dalej.
            Pozdrawiam smile
            • tata_malolata Re: o wyobrazni eksa 20.07.05, 12:48
              vialle napisała:
              > Obie formy sa poprawne
              ---------------------
              Jak zauważyłaś może napisałem "raczej" ?
              Tu chodzi o kontekst. Nie zawsze coś dobrze brzmi.
              Zreszta jeśli już cytujesz słownik to proponuję całość:

              --------------------------

              >>>>> włożyć dk VIb, ~żę, ~żysz, włóż, ~żył, ~żony — wkładać ndk I, ~am, ~asz,
              ~ają, ~aj, ~ał, ~any
              1. «umieścić coś w czymś, w środku czegoś; wetknąć»
              Włożyć list do koperty.
              Włożyć ręce do kieszeni.
              Włożyć klucz w dziurkę od klucza.
              Włożyć mięso do garnka.
              ◊ Włożyć coś między bajki «uznać coś za rzecz niemożliwą, nieprawdopodobną,
              zmyśloną»
              ◊ Włożyć komuś broń do ręki przeciw komuś (przeciw sobie) «ułatwić wystąpienie
              przeciw komuś (przeciw sobie), dostarczyć komuś argumentów polemicznych»
              ◊ Włożyć komuś w usta jakieś słowa «przedstawić, podać jakieś słowa jako czyjąś
              wypowiedź (zwykle postaci literackiej)»
              ◊ Nie mieć co do garnka, do ust (pot. do gęby) włożyć «nie mieć nic do
              jedzenia; głodować»
              ◊ pot. Wkładać coś komuś (łopatą) do głowy, do łba «tłumaczyć coś jasno,
              przystępnie, używając najprostszych sformułowań, uczyć kogoś z trudem»


              2. «umieszczać coś na kimś, na sobie (zwłaszcza ubranie), ubrać się lub ubrać
              kogoś w coś, nałożyć, nasadzić, naciągnąć; wdziać»
              Włożyć sukienkę, buty, palto, rękawiczki.
              Włożyć chustkę na głowę.
              Włożyć zegarek na rękę.
              Włożyć pierścionek na palec.
              ◊ Włożyć na kogoś obowiązek, zadanie itp. «zobowiązać kogoś do czegoś, obarczyć
              zadaniem itp.»


              3. «wnieść jako wkład; wpłacić»
              Włożyć pieniądze na książeczkę PKO.
              Włożył w tę inwestycję wszystkie pieniądze.

              ----------------------------------

              >>>>>>> założyć dk VIb, ~żę, ~żysz, ~łóż, ~żył, ~żony — zakładać ndk I, ~am,
              ~asz, ~ają, ~aj, ~ał, ~any
              1. «urządzić coś, zorganizować, zapoczątkować; zbudować»
              Założyć jakieś towarzystwo, przedsiębiorstwo.
              Założyć spółdzielnię, fabrykę.
              Założyć miasto.
              Δ Założyć książeczkę mieszkaniową, samochodową itp.; założyć książeczkę
              oszczędnościową «wyrobić sobie książeczkę oszczędnościową o specjalnym
              przeznaczeniu oszczędności; wyrobić sobie książeczkę, do której wpisuje się
              wkłady oszczędnościowe»
              Δ Zakładać gniazda, legowiska «o ptakach i zwierzętach: budować, urządzać
              gniazda, legowiska»
              ◊ Założyć rodzinę «zawrzeć związek małżeński»


              2. «umieścić coś gdzieś, w czymś, na czymś, umocować; położyć coś na czymś;
              nałożyć, włożyć»
              Założyć okulary, krawat.
              Zakładać ładunki wybuchowe.
              Założyć nogę na nogę.
              Zakładać kajdanki.
              Δ Założyć elektryczność, kanalizację, gaz itp. «zainstalować, przeprowadzić
              elektryczność, gaz, kanalizację itp.»
              Δ Założyć konie (do wozu, do pługa) «zaprząc konie (do wozu, do pługa)»
              Δ Założyć szwy, klamry «zszyć, zespolić brzegi rany za pomocą nici
              chirurgicznych, klamer»
              ◊ Siedzieć z założonymi rękami «nic nie robić, nie brać w czymś udziału»


              3. «podwinąć coś, zagiąć, załamać»
              Założyć brzeg spódnicy.
              Założyć rękawy.
              ◊ Założyć stronę książki «zaznaczyć miejsce w książce, wkładając zakładkę
              między kartki»


              4. «zapłacić jakąś należność za kogoś, z zamiarem odebrania później tej sumy»
              Założyć składkę za nieobecnego kolegę.


              5. «przyjąć jakieś stwierdzenie jako podstawę do dalszych wywodów»
              Zakładamy, że słyszał całą rozmowę.


              6. «zaplanować, zaprojektować coś, postawić za zadanie, za cel»
              Założyła sobie, że doprowadzi sprawę do końca.


              7. częściej dk «pokryć czymś jakąś powierzchnię; zapełnić, zapchać coś czymś»
              Założyć biurko papierami.


              8. praw. «przedstawić coś komuś do rozpatrzenia; wystąpić z czymś, wnieść coś»
              Δ Założyć rewizję (od wyroku) «wznowić postępowanie sądowe, rozpatrzyć ponownie
              sprawę zakończoną wyrokiem prawomocnym»
              Δ Założyć apelację «odwołać się do wyższej instancji sądowej»
              Δ Założyć protest «zaprotestować»

              --------------------------

              Zwracam uwagę na 2-gie znaczenie czasownika "WŁOŻYĆ". Nie pojawia się tam
              synonim ani nawet wyrażenie bliskoznaczne "ZAŁOŻYĆ".
              Pojawia się jednak podkreślenie, iż :
              "włożyć - (...) umieszczać coś na kimś, na sobie (zwłaszcza ubranie)(...)"
              Myślę więc, że wskazuje to na adekwatność czasownika "włożyć" w odniesieniu do
              garderoby.

              Paradoksalnie jednak w haśle "ZAŁOŻYĆ" jako 2-gie znaczenie (a własciwie jedno
              ze znaczeń) znalazło się "WŁOŻYĆ" z czego należy wnioskować, że mamy tu albo
              sprzeczność albo też wymienność tych czasowników nie jest pełna.
              Do czego się przychylam.


              A czy mam rację - nie wiem. To dysputa dla językoznawców, ja tylko myślę, że
              czasem coś brzmi lepiej a czasem nie - gdyby kierować się ww. znaczeniami
              słownikowymi można by np. próbować powiedzieć: "nasadzić zegarek na rękę"
              lub "wdziać pierścionek" itp.

              Co zaś do puryzmu językowego - rozszyfrowałaś smile mnie.
              Jestem za niedopuszczaniem do słownika, do języka oficjalnego (prasowego,
              literackiego) wyrażeń potocznych, "zdewaluowanych" wulgaryzmów, niepotrzebnych
              zapożyczeń itp. Co innego język potoczny na ulicy, język "branżowy" czy gwara,
              język młodzieży na boisku - ale co innego prezenter w telewizji, nauczyciel,
              urzędnik itp. Tak mi się wydaje wink


              Pozdrawiam niezmiennie bardzo serdecznie!
              t_m
              • vialle Re: o wyobrazni eksa 21.07.05, 12:22
                drogi purysto smile

                odrobiles prace domowa, nie ma co. Ciezkie dziala wytoczone smile
                Argument o tym co dla kogo brzmi lepiej i zgrabniej jest akurat najslabszy - bo
                najbardziej subiektywny.

                co do "ladnosci jezyka" to sie zgadzamy (Boze, co ja pisze... w czyms sie
                zgadzamy... czas umierac). Uwielbiam polszczyzne np. Stefanii Grodzienskiej.
                Ale kto w ogole wie kto to jest Stefania Grodzienska...

                to byla ladna wymiana pilek. Pozdrawiam.
                • bsl Re: o wyobrazni eksa 21.07.05, 12:40
                  ja wiem kto to Stefania Grodzienska smile) uwielbiam ta panią , słucham jej zawsze
                  z otwarta gębą , kto jeszcze dzisiaj potrafi tak pięknie mówić po polsku ?wink

                  PS i nie wątpię ze dziewczny na forum tez wiedza
                  • vialle Re: o wyobrazni eksa 21.07.05, 14:51
                    smile))) a myslalam ze juz nikt jej nie kojarzy! A czytalas "Brzydki ogrod",
                    miedzy innymi o jej dziecinstwie? A taka jej ksiazke o chalturzeniu estradowym
                    po calej Polsce? Przepiekne.
                    • kkokos Re: o wyobrazni eksa 21.07.05, 15:15
                      "Wpomnienia chałturzystki" - no miodzio!! ja czytalam je jeszcze w takim
                      wydaniu z przełomu lat 60. i 70. i zarykiwałam się ze śmiechu. parę lat temu
                      wyszło wznowienie.
                      I mam felietony Grodzieńskiej tużpowojenne, niektóre mocno progagandowe, ale te
                      obyczajowe - rewelacja!
                      • tata_malolata Re: od wyobrazni eksa do... pani w kapeluszu :)))) 22.07.05, 09:27
                        kkokos napisała:

                        > (...) niektóre mocno propagandowe,
                        --------------------
                        Faktem przykrym jest, iż wielu pisarzy (ludzi kultury wogóle) oddawało swe
                        niemałe talenty (pomijam tu - te dość mierne - megalizusów ustrojowych pokroju
                        Wisi Sz. czy Czesława M.) na usługi ustroju.


                        > ale te obyczajowe - rewelacja!
                        --------------------
                        O tak.
                        A przy okazji może mi pomożecie rozwiązać pewną zagadkę.
                        Mam gdzieś (tylko gdzie ona jest ?!?!?) książkę (to chyba ze zbiorów babci lub
                        mamy) "zczytaną" na wiór, bez okładki. Dałbym głowę, że to Grodzieńska tylko
                        nie wiem jaki ma tytuł smile)) Czy ktoś wie ???????
                        Na oko (kolor papieru, druk, tandetne klejenie) wygląda to na wydanie z lat 50-
                        60 - tych. Jest to zbiór krótkich scenek z moją ulubioną na czele, w której
                        elegancka pani w kapeluszu przychodzi do teatru wink))) - cytuję z pamięci:

                        Pan z X rzędu : "czy może pani zdjąć ten kapelusz"
                        Pani w kapeluszu: "nie mogę bo jestem nie uczesana"
                        Pan z X rzędu: "to niech się pani uczesze"
                        Pani w kapeluszu: "gdy mówię, że nie jestem uczesana nie znaczy, że jestem nie
                        uczesana tylko, że nie byłam u fryzjera"
                        • vialle Re: od wyobrazni eksa do... pani w kapeluszu :))) 22.07.05, 11:20
                          fakt, lizusostwo budzi zbrzyda. A co powiedz na to ze teraz pozwala sie dawnym
                          piewcom ustroju madrzyc sie znowu w mediach? U mnie np. natykanie sie na
                          Passenta powoduje regularny odruch wymiotny. Juz nikt pupilkowi systemu nie
                          pamieta jego panstwowotworczych wywodow? Znowu robi za autorytet? Dla kogo?
                          Zenada...

                          Moze to jakas mutacja felietonow o Alicji?
                          • tata_malolata Re: od wyobrazni, kapelusza do czerwonych lizusów 22.07.05, 13:01
                            Masz Ci los. Znowu jakoś się zgadzamy. Trzeba z tym skończyć wink



                            vialle napisała:

                            > fakt, lizusostwo budzi zbrzyda.
                            --------------------
                            Dziś polityczne poglądy i sympatie to prywatna sprawa tak artysty jak i każdego
                            szarego człowieka. Jesli nawet jakiś artysta koncertuje na konwencji jakiejś
                            partii - jego sprawa, jego prawo.

                            Co innego było kiedyś. Peany Wisi Szymborskiej na cześć Lenina (którego
                            nazwała "Adamem nowego społeczeństwa") czy Stalina (polecam poszukać wiersza
                            żałobnego - cymes !!!!) to już nie było zwykłe zauroczenie.
                            To było nie tylko lizusostwo - dzięki któremu ona i inni jej podobni robili
                            kariery (podczas gdy porządni ludzie - nawet jeśli nie siedzieli w więzieniach,
                            bo i tak bywało w latach 50-tych - po prostu nie mieli szans by dostać się na
                            studia lub je skończyć, nie byo mowy o stypendium, paszporcie , możliwości
                            wydawania swoich utworów). To była jednak forma kolaboracji ze zbrodniczym
                            systemem.

                            > A co powiedz na to ze teraz
                            > pozwala sie dawnym piewcom ustroju madrzyc sie znowu w mediach?
                            --------------------
                            Pozwalaja ci sami ludzie.
                            Czy myślisz, że jakiekolwiek media pozwolonoby założyć "nieswoim" ludziom ???


                            > U mnie np. natykanie sie na
                            > Passenta powoduje regularny odruch wymiotny
                            -------------------------
                            A niesławnej pamięci A.Szczypiorski ?


                            • kkokos Re: od wyobrazni, kapelusza do czerwonych lizusów 22.07.05, 13:07
                              o, to z kolegi taty małolata jeszcze lustrator wylazł...obrzydliwość.
                              a to o kapeluszu to owszem, grodzieńska
                            • vialle Re: od wyobrazni, kapelusza do czerwonych lizusów 22.07.05, 14:09
                              mowilam - czas umierac.

                              Niestety zgadzam sie z porownaniem - bardzo trafnym - implikacji posiadania
                              takich czy innych pogladow politycznbych kiedys i teraz. Ty jak sie zepniesz w
                              sobie to nawet nieglupio gadasz.... Choc powiedzialabym ze popieranie dzis
                              Romka G czy Naczelnego Mulata RP jest rownie zbrodnicze w swoich potencjalnych
                              skutkach.

                              Wiesz, z tym zakladaniem mediow to zalozyc mozna - ale juz utrzymac sie bedzie
                              trudniej. Ciekawe co bedzie jak wreszcie wymrze to pokolenie. Czy bedzie
                              lepiej? Czy gorzej? Bo nikt juz nie bedzie pamietal dlaczego nie ktorzy pisza
                              to co pisza, nikt nie bedzie pamietal skad wyrosli.
                              Mysle sobie, ze ja np. mialam w czasie studiow wyklady z Unii z niejakim Pawlem
                              Bozykiem, nieziemska kanalia i slugusem jedynie slusznego systemu. Lata cale na
                              mojej alma mater wykladal... ekonomie poltyczna socjalizmu. A potem kur***
                              plynnie przestawil sie na bycie ekspertem od integracji europejskiej! Ktora
                              slawil jako sluszna jedynie... I trzesla mnie cholera ze moja uczelnia pozwala
                              takim smieciom paskudzic obraz niezlej w sumie szkoly. Jeszcze Polityka go
                              drukowala, szalu mozna bylo dostac. Tylko czy teraz ktokolwiek z aktualnych
                              studentow bedzie wiedzial cokiedys robil p Bozyk?

                              Nie mowmy zle o zmarlych. Szkoda mi kiedy ludzie o duzym intelekcie marnuja go
                              w taki sposob - Szczypiorski. Urban smile
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka