Dodaj do ulubionych

złożyć odwołanie czy czekać i własny pozew?

01.10.05, 09:32
w skrócie: ex chciał zmniejszyć alimenty z 300 na 150 i wyzerować dług u
komornika. Trafiłam na młodą sędzinę, która stwierdziła, ze skoro on pracuje
za 600 zł, a ja założyłam właśnie działalność, to za 3 miesiące ja mogę wcale
nie potrzebować jego alimentów, a on biedaczek, do tego czasu moze stracić
pracę...
Sprawa nie została zakończona bo ja nie chciałam się zgodzić nawet na 50 zł
(w końcu ze względu na zaliczkę mam szansę na te całe 300zł!) i jest
zawieszona, a on ma możliwość za 3 miesiące, w styczniu ją wznowić.

Co teraz? Odwołać się i poprosić o zmianę sędziny, która chyba nie zna
kodeksu rodz-op, skoro dla niej stosunek zero do stu procent utrzymania
dziecka jest w porządku... Po za tym rzadna z moich wypowiedzi nie została
(jak to się nazywa?) zapisana. Czyli w protokole jest: jestem taki biedny,
mama chce mnie wyrzucić, a moje dziecko da sobie radę, bo ma zaradną matkę...

Czy może raczej zaatakować i złożyć o:
- odebranie praw (zbieram się od jakiegoś czasu, bo w ogóle zaniedbuje
dziecko, odwiedza raz na 4-6 miesięcy, niepotrzebnie siejąc zamęt w jej małej
główce..., nastawia dziecko przeciwko mnie, a co najgorsze jeśli już z nim
jest to nie zwraca na nią uwagi, albo podrzuca swojej matce, dlatego ma juz
ograniczone prawa i zakaz spotykania się bez mojej obecności)
- podwyższenie alimentów, bo skoro utrzymanie dziecka kosztuje 1000zł,to
chociaż do 500(ale nawet jak będzie 400 to mi starczy na dzień dzisiejszy) a
gdzieś mieszkać musimy, nie jak bbbbb pod mostem,skoro on/ona może z
dzieckiem utrzymać się za 600zł...
- zakaz spotykania się z córką, z tych samych powodów co odebranie,
- badania na przywiązanie dziecka do któregoś z rodziców jako dowód dla sądu?

już nie wiem co robić... pomóżcie, bo kieruja mną emocje i nie potrafię
rzeczowo na to spojrzeć...

oddam forum w dobre ręce i sprawne klawisze... sad
Obserwuj wątek
    • agamagda Re: złożyć odwołanie czy czekać i własny pozew? 01.10.05, 10:48
      Scania, z tego co piszesz wynika, ze wyrok nie zapadł, tylko spraw jest
      zawieszona na 3 miesiace. W związku z tym, nie mozesz się odwoływać bo
      odwołanie jest od wyroku.
      Sprawa jest założona przez Ex o zmiejszenie alimentów, wiec Ty mozesz wystąpić
      o pozbawienie go praw i zwiększenie alimentów, ale połączenie obu "wniosków"
      moze mieć taki skutek ze rozpatrzenie zostanie wstrzymane do
      rozpatrzenia "pierwszej" założonej sprawy.
      Dlatego, jeśli naprawdę zależy Ci na pozbawieniu go praw rodzicielskich, to
      najlepiej byłoby złożyć tylko ten pozew, bez łączenia go ze sprawą alimentów.
      Zaś sprawę o podwyzszenie załóż, Ty ale po zakończeniu spraw obecnie się
      toczących.
      • scania81 Re: złożyć odwołanie czy czekać i własny pozew? 01.10.05, 12:34
        Dzięki sliczne, bo ja juz się zaczynałam gubic... Po prostu łatwiej jest się
        wypowiadać w czyjejś sprawie, gdy ma się trzeźwy osąd sytuacji, niż we
        włsnych...
    • bbbb10 odp. od bbbb 05.10.05, 21:48
      Coś Ci się chyba pomieszało moja droga...napisałam, że 300zł alimetów to
      wystarczająca kwota, bo drugie tyle ma łożyć drugi rodzic. Wychodzi 600zł na
      dziecko.....to chyba nie tak mało-prawda? Ty natomiast sugerujesz, że te
      pieniądze mają utrzymać również matkę dziecka!! JA, wyobraź sobie, w
      przeciwieństwie do co niektórych z tego forum pracuję i na swoje utrzymanie
      spokojnie zarabiam.
      Problem większości "samodzielnych" matek polega na tym, że ubzdurały sobie iż
      alimenty mają utrzymać dziecko i ją do kompletu.
      Coś to chyba nie tak-prawda?
      No, to do roboty drogie panie!!
      • scania81 Re: odp. od bbbb 06.10.05, 08:05
        no to tym razem chyba tobie cos sie pomieszało albo czytasz wybiórczo, bo kilka
        razy był juz na róznych forach, w tym również, mój watek, o tym ze potrzebuje
        osób do pracy w mojej firmie, wiec mi nie mów ze uprawiam "zawód matka", bo też
        jestem przeciw czemus takiemu, natomiast w momencie gdy na dziecko wydawane
        jest łącznie prawie 1000 złotych, a ojciec nawet jej nie odwiedza, to wg prawa
        powinien pokrywac minimum 60% wydatlów na dziecko, czyż nie?
        a nie daje nic, więc ja poswięcam dziecku 100% czasu, opłacam 100% jej wydatków
        a mało tego, on chciał zmniejszyć alimenty z 300 na 150, więc jeszcze mała nie
        dostawałaby z zaliczki alimentacyjnej chociażby tych 30% które sa jej
        potrzebne.
        napisz tylko czy zrozumiałas czy znów cos ci się pokiełbasiło...
      • marghetithka Re: odp. od bbbb 06.10.05, 12:35
        bbbb10 napisała:

        > Coś Ci się chyba pomieszało moja droga...napisałam, że 300zł alimetów to
        > wystarczająca kwota, bo drugie tyle ma łożyć drugi rodzic. Wychodzi 600zł na
        > dziecko.....to chyba nie tak mało-prawda?
        no to podziwiam, bo ja miesięcznie za opiekunkę płacę ponad 1200 złotych +
        reszta kosztów, razem będzie ok 2000, bo jest na ostrej diecie bezglutenowej +
        leki

        Ty natomiast sugerujesz, że te
        > pieniądze mają utrzymać również matkę dziecka!! JA, wyobraź sobie, w
        > przeciwieństwie do co niektórych z tego forum pracuję i na swoje utrzymanie
        > spokojnie zarabiam.
        też pracuję i stać mnie na wysoki standard życia mojego i dziecka!!!, ale to
        nie o to chodzi!!! Obowiązek alimentacjny ciąży na ojcu też i skoro nie daje z
        siebie nic, nawet nie interesuje się dzieckiem, to niech chociaż w minimalnej
        części pokrywa koszty jego utrzymania!!! Trzymam kciuki SCANIA!!!! w
        ostateczności, jak by Ci się przewróciło w głowie od tych nieotrzymanych
        300PLN/mies na dziecko, możesz je przeznaczyć na wyjazd z dzieckiem w wakacje,
        przecieć to też mu się (nie)należy, bo powinnaś wziąć się do roboty smile))

        Pozdrawiam

        > No, to do roboty drogie panie!!
        • bbbb10 Re: odp. od bbbb 06.10.05, 20:19
          nie no super....teraz to już z alimentów 3 osoby mają się utrzymywać??
          Dziecko, matka i opiekunka z niezłą pensyjką 1200zł?? Całkiem zwariowałaś?
          Żłobek lub przedszkole kosztuje 200zł miesięcznie, a pobyt z innymi dziećmi
          jest znacznie lepszy dla rozwoju malucha niż opiekunka.
          Pewnie za kilka lat zapiszesz dizecko na kurs paralotniarski i uzasadnisz tym
          podwyższanie alimentów, bo to też konieczne??
          • agamagda Re: odp. od bbbb 06.10.05, 21:46
            Po pierwsze, ja opiekunce płacę 1400 zł (pod Warszawą) i wcale nie było łatwo
            znalezc kogoś - więc margarrita wcale nie zwariowała płacąc sumę 1200 zł.
            Po drugie, opieka nad dzieckiem rozwiedzionych rodziców wygląda inaczej niż w
            pełnej rodzinie, bo właśnie brakuje jednej osoby, która może przejąć pewne
            obciążenia. Ekwiwalentem za to są właśnie alimenty, żeby dziecko nie musiało
            włóczyć się samo po ulicy, lub siedzieć w świetlicy jako pierwsze i ostatnie,
            żeby nie ucierpiał jego rozwój "bo rodzicom" nie wyszło.
            Po trzecie, czy zapiszę dziecko na kurs paralotniarski, czy na jogę, do
            prywatnej czy państwowej szkoły, to moja decyzją, bo ja jestem rodzicem -
            matką -Bo i do mnie, i do ojca dziecka należy dbanie o przyszłosć i dobro
            dziecka. Na pewno nic do tego drugiej czy kolejnej kobiecie z którą aktualnie
            Ex pozostaje w zwiazku. Podejrzewam, że sąsiadom nie dyktujesz ile maja wydać
            na ich dzieci, więc nie wsciubiaj też swojego noska w sprawy i zobowiazania
            finansowe które nie są twoimi. Poza tym czy kiedykowiek się zastanowiłaś
            pisząc, że 600 zł to duzo na utrzymanie miesieczne dziecka - Wychodzi po 20 zł
            dziennie na ubranie, jedzenie, szkołę, leki, dodatkowe zajęcia - sama piszesz
            że nawet przedszkole to min. 200 zł miesiecznie).
            Konkluzja rozumiem, że musisz się gdzieś wyżyć, ale moze wykorzystaj energię
            która Cię rozsadza na jogging. Dobrze wpłynie na nerwy i na figurę.
          • aksaa Re: odp. od bbbb 07.10.05, 00:07
            Bbbb - skąd Ci się wziął pomysł, że pobyt w żlobku jest taki rozwijajacy? -
            naprawdę sądzisz, ze 5. miesięczne niemowlę leżące i wyjace w kojcu razem z
            kilkoma innymi wyjcami to najlepsze rozwiazanie????? Z tego co wiem to jest to
            na ogół ostateczność.

            Scania - a co Twojego wątku, to ta sędzina albo nie miała pojęcia czego sprawa
            dotyczy i omawiała alimenty na Ciebiesmile, albo to jakaś niedouczona ignorantka.
            Niezależnie od tego ile byś zarabiała NIE zwalnia to ojca z obowiązku
            alimentacyjnego.
            Pozdrawiam, trzymam kciukismile
            • e_r_i_n Re: odp. od bbbb 07.10.05, 09:42
              aksaa napisała:

              > naprawdę sądzisz, ze 5. miesięczne niemowlę leżące i wyjace w kojcu razem z
              > kilkoma innymi wyjcami to najlepsze rozwiazanie?????

              Realia w zlobkach sie w ciagu ostatnich 20 lat zmienily. Te obrazy mocno
              przestarzale sa wink
              • scania81 Re: odp. od bbbb 07.10.05, 12:30
                owszem zmieniło się. przede wszystkim dlatego, ze młode mamy wolą siedzieć z
                dzieckiem do roku przynajmniej, w domu, a roczne dziecko juz nie ma tak źle w
                żłobku. Kiedy Wiki przez prawie 2 lata chodziła do żłobka, bo była aż do 3,5
                roku zycia, tak wyszło, to najmłodsze dziecko jakie było to własnie ona... i w
                zblizonym wieku...
              • aksaa Re: odp. od bbbb 07.10.05, 12:42
                > Realia w zlobkach sie w ciagu ostatnich 20 lat zmienily. Te obrazy mocno
                > przestarzale sa wink

                Oczywiście - teraz jest zupełnie inaczej. Trzy Panie mają pod opieką 12.
                dzieci -pod wzrunkiem, że stać Cię na zapłacenie 650 zł za żlobek prywatny
                (+450 wpisowego).
                A ten państwowy (też nie bezpłatny) to realia ... no cóż.
                • scania81 Re: odp. od bbbb 07.10.05, 12:46
                  za żłobek fakt, ze państwowy, ale też i nie było za duzego wyboru u mnie na
                  wsiwink sa tylko trzy, a ta wieś 80tyś mieszkańców, no ale ni odbiegając, kwota
                  nigdy nie przekroczyła 200 zł, ale za to dziecko non stop prawie było w domu z
                  opiekunka z powodu chorób, na szczęście i o dziwo w przedszkolu na razie jest
                  zdrowa, ale wydaje mi sie ze mniej biegaja, wiecej jest zajęć siedzących, moze
                  tak sie nie poci/ ziebi i stąd ta poprawa, a moze w końcu sie uodporniła?!smile
                • e_r_i_n Re: odp. od bbbb 07.10.05, 14:38
                  W zlobku mojego dziecka, panstwowym, za maksimum 200 zl miesiecznie (Warszawa)
                  na 15 dzieci byly 3 panie (w starszych grupach troche wiecej dzieci).
                  Teraz (w tym roku) jest w Warszawie duzo gorzej (ale to przez kretynskie zmiany
                  zespolu zlobkow). Natomiast nie uwazam, ze jakies tragedie sie w zlobkach
                  dzieja - moje dziecko chodzilo do takowego tyle samo czasu, co corka Scanii
                  i nie narzekalismy + nie spedzalismy czasu w domu przede wszystkim (z powodu
                  chorob). Nie ma co demonizowac zlobkow...
    • scania81 Re: złożyć odwołanie czy czekać i własny pozew? 07.10.05, 09:37
      Dzeki dziewczyny, właśnie piszę pozew o odebranie mu praw, i jak wół w malowane
      wrota patrzę w słowo "uzasadnienie" i nie dlatego, ze nie wiem co napisać,
      tylko ze nie wiem od czego zacząćwink mam nadzieję że nie trafie znów na ta młoda
      siksę, bo wtedy bedę składać odwołania z prośbą o zmianę składu
      sedziowskiego....
    • marta.m2 Re: złożyć odwołanie czy czekać i własny pozew? 07.10.05, 12:59
      Ja wprawdzie zachłanna macocha jestem, ale w głowie mi się nie mieści jak można
      coś takiego stwierdzić, że dziecko powinna tylko matka utrzymywać jeśli ma z
      czego. Poza tym sędzina na dodatek kompletnie nie zna się na ekonomi. Jeśli
      ktoś zakłada firmę to przez pierwsze miesiące z zasady ma straty a nie zyski.
      Na Twoim miejscu poczekałabym te trzy miesiące, przyniosła PIT-y i poczekała na
      umożenie. A potem wniosłabym sprawę o podwyższenie (bo nic nie zarabiam, a były
      aż 600 zł)i miałabym nadzieję natrafić na tę samą sędzinę.
      Pozdrawiam i życzę stalowych nerwów
      Marta
      • scania81 Re: złożyć odwołanie czy czekać i własny pozew? 07.10.05, 13:14
        dziekismile
        widać, ześ wyjatek od reguływink
        pozdrawiam cie bardzo mocno i miłego weekendu zyczę!
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka