Dodaj do ulubionych

Zakres świadczeń alimentacyjnych

24.10.05, 22:16
W krio mądry ustrawodawca zapisał iż wykonanie obowiązku alimentacyjnego
wobec dziecka może polegać w częsci lub w całości na osobistych staraniach o
jego utrrzymanie lub wychowanie.
czyli de facto dopuścił możliwośc zasądzenia przez sąd, aby rodzic
zobowiązany do alimentacji zamiast dostarczać środki na utrzymanie/wychowanie
dziecka (najczęściej w polskich złotych), w określony sposób samodzielnie je
utrzymywał. czyli zabiera dziecko, karmi, myje, pierze, bawi, uczy, etc.
czy takie rozwiązanie jest możliwe do przyjęcia przez was, wyłączając osoby,
gdzie eks nie chce mieć kontaktu/nie interesuje się dzieckiem?
można to zorganizować tak, aby dziecko nie czuło, że jest to wynik odgórnego
ustalenia przez sąd?
Obserwuj wątek
    • virtual_moth Re: Zakres świadczeń alimentacyjnych 24.10.05, 22:44
      tataadriana napisał:

      > W krio mądry ustrawodawca zapisał iż wykonanie obowiązku alimentacyjnego
      > wobec dziecka może polegać w częsci lub w całości na osobistych staraniach o
      > jego utrrzymanie lub wychowanie.

      Teoria swoje, praktyka swoje.
      Ojciec mojej córki się nią nie interesuje, wychowanie spoczywa na mojej głowie
      w 100%. Nie przeszkodziło to sądowi wyznaczyć alimentów będących tylko połową
      kosztow utrzymania córki.

      > czyli de facto dopuścił możliwośc zasądzenia przez sąd, aby rodzic
      > zobowiązany do alimentacji zamiast dostarczać środki na utrzymanie/wychowanie
      > dziecka (najczęściej w polskich złotych), w określony sposób samodzielnie je
      > utrzymywał. czyli zabiera dziecko, karmi, myje, pierze, bawi, uczy, etc.
      > czy takie rozwiązanie jest możliwe do przyjęcia przez was, wyłączając osoby,
      > gdzie eks nie chce mieć kontaktu/nie interesuje się dzieckiem?

      Jak najbardziej. Dotyczy jednak sytuacji, kiedy ten zwolniony z materialnej
      alimentacji rodzic sprawuje bezprośrednią opiekę nad dzieckiem, w skrócie,
      dziecko mieszka u niego. Do tego IMHO powinien być spełniony warunek, że drugi
      rodzic się dzieckiem nie zajmuje w ogóle. Wtedy tak, rodzic odpowiedzialny za
      dziecko móglby być zwolniony z alimentacji materialnej.
      Opieki naprzemiennej nie popieram, zresztą przy tej formie OBOJE rodzice
      powinnni IMHO łożyć na dziecko kasę.
      Żaden rodzic tzw. "dochodzący" do dziecka nie spełni stuprocentowego obowiazku
      alimentacyjnego wobec dziecka tak, aby "odpuszczony" mu został obowiązek
      płacenia na dziecko. Tego się nie da zrobić fizycznie. Musiałby zamieszkać
      razem z dzieckiem po prostu.
    • pelagaa Re: Zakres świadczeń alimentacyjnych 25.10.05, 08:05
      KAZDY rodzic jest zobowiazany do alimentacji wlasnego dziecka, obojetnie, czy
      to ojciec, czy to matka, czy mieszka z dzieckiem , czy osobno. Interpretacja
      przepisow jest jasna. Obowiazek alimentacyjny to obowiazek UTRZYMANIA i
      WYCHOWANIA dziecka. DWIE skladowe, ktore wykonywac powinni rodzice kazdego
      dziecka, po rowno lub w ustalonych przez siebie proporcjach.
      Jesli jeden rodzic w pelni wychowuje dziecko, drugi powinien je w pelni
      utrzymywac. Jesli wychowaniem sie dziela, powinni dzielic sie utrzymaniem. Ale
      tak nie jest w rzeczywistosci. Sa matki w pelni samodzielnie wychowujace
      dzieci, bez pomocy ojca, a utrzymanie NADAL dzieli sie po polowie. Sa ojcowie
      wychowujacy samodzielnie dzieci, otrzymujacy smiesznie niskie alimenty. Sa
      rodzice unikajacy za wszelka cene placenia na WLASNE dzieci, choc wiedzie im
      sie calkiem niezle.

      > czyli zabiera dziecko, karmi, myje, pierze, bawi, uczy, etc.

      Musialby zabierac codziennie po szkole, przedszkolu i odprowadzac z wyprana
      pizamka na noc do drugiego rodzica, a wtedy jest wiekszy sens, zeby to dziecko
      mieszkalo z rodzicem poswiecajacym mu wiecej czasu i milosci. Czyz nie?
    • burza4 Re: Zakres świadczeń alimentacyjnych 25.10.05, 11:01
      tataadriana napisał:

      > W krio mądry ustrawodawca zapisał iż wykonanie obowiązku alimentacyjnego
      > wobec dziecka może polegać w częsci lub w całości na osobistych staraniach o
      > jego utrrzymanie lub wychowanie.

      Niestety mądry ustawodawca nie sprawił, aby było ten zapis był egzekwowany w
      praktyce. W przeciwnym wypadku znacznie większy odsetek tatusiów byłby
      zobligowany do ponoszenia CAŁOŚCI kosztów utrzymania dziecka, skoro
      CAŁOŚĆ "osobistych starań" leży po stronie matki...?


      > czyli de facto dopuścił możliwośc zasądzenia przez sąd, aby rodzic
      > zobowiązany do alimentacji zamiast dostarczać środki na utrzymanie/wychowanie
      > dziecka (najczęściej w polskich złotych), w określony sposób samodzielnie je
      > utrzymywał. czyli zabiera dziecko, karmi, myje, pierze, bawi, uczy, etc.

      No tak, ale gdzie reszta, ta bardziej kosztowna? jeśli dziecko wykąpie się u
      ojca czy zje u niego 2 kanapki na kolację, to matce nie spadnie radykalnie
      poziom ogolnych wydatków na dziecko. Nadal to jej będą liczyć czynsz za 2
      osoby, nadal to ona będzie opłacać przedszkole czy biegać po lekarzach.

      > można to zorganizować tak, aby dziecko nie czuło, że jest to wynik odgórnego
      > ustalenia przez sąd?

      Podobno można, ale osobiście nie mam dobrych doświadczeń czy przykładów, żeby
      to funkcjonowało w praktyce. Eksa uważam za dobrego ojca, z córką widuje się
      kiedy chce, jednak nie garnął się nigdy do PRAWDZIWEGO udziału w opiece -
      przykładowo zorganizowanie opieki nad chorym dzieckiem było WYŁĄCZNIE moim
      problemem, to samo dotyczyło np. pójścia do lekarza - "bo ja się nie mogę
      zwolnić z pracy". Ja też "nie mogłam" (tym bardziej, że miałam o wiele bardziej
      odpowiedzialną pracę)- ale MUSIAŁAM. Na niego nigdy nie można było liczyć w
      takich kwestiach. Ziarno goryczy w tym jest, że mój mąż - obca osoba - w
      przeciwieństwie do kochającego ojca - jednak mógł wyrwać się z firmy żeby np.
      jechać z moim dzieckiem do ortodonty, choć jego dzień pracy jest maksymalnie
      napięty.

      eks jest kochający, ale jego sposób opieki sprowadza się do udostępnienia
      dziecku komputera - "osobista opieka" choćby mojego męża ma trochę inną jakość,
      wyjścia do kina, teatru, nakłanianie dziecka do rozwijania zainteresowań itd.
      To mój mąż pomaga młodej w fizyce, ojciec raczej pyta tylko co w szkole... Ale
      to tak na marginesie.
      • julia.68 Re: Zakres świadczeń alimentacyjnych 25.10.05, 11:54
        Kiedy kilka lat temu ustaliłam z ojcem dziecka stosunkowo niskie alimenty
        gotówkowe, byłam przekonana, że rozwód dotyczy nas - dorosłych, a nie naszego
        dziecka. Myliłam się, tatuś rozwiódł sie również z naszym dzieckiem. Nigdy nie
        czuł się przesadnie odpowiedzialny za wychowanie (bo w ogóle jest dość
        nieodpowiedzialny) ale liczyłam, że przynajmniej czas, który poswięci dziecku
        będzie miał lepszą jakość: pójdzie na basen i nauczy pływać, bo sam pływa
        świetnie, nauczy grać w tenisa (j.w.), w końcu sam podarował jej rakietę.
        Liczyłam na to, że nauczy ją angielskiego, bo zna lepiej ode mnie, matematyki,
        że zabierze ja na super wakacje - bo go stać. No i co? Na wakacje nie zabiera,
        lekcji nie odrabia, sportu nie uprawia. Zabiera za to dziecko do centrów
        handlowych, na imieniny do nowej teściowej, a raz na jakiś czas - do swojego
        domu na noc. I jest głęboko przekonany, że jest wspaniałym ojcem, bo dzwoni 3x
        w tygodniu, a ja mam do niego nieuzasadnione pretensje, bo to przecież JA
        chciałam rozwodu. Chciałam to mam.
        Wyliczyłam więc, ile kosztują korki, lekcje języka, wynajecie trenera i
        zaproponowałam pokrycie tych wydatków. Oburzył się. Jak mam takie pomysły, to
        mam sama za nie zapłacić.
        Nadmieniam, że oboje jestesmy po uniwersytetach, mieszkamy w dużym mieście i
        zajmujemy kierownicze stanowiska, a basen i tenis raz w tygodniu, nie mówiąc o
        dodatkowych lekcjach języków dla dzieci są właściwie standardem a nie fanaberią
        i wyznacznikiem życia ponad stan.
        Tak więc tatoadriana - zapewniem Cię, że większość matek nie zgłaszałaby
        roszczeń alimentacyjnych, gdyby ojcowie rzeczywiście robili coś dla wychowania
        dzieci i nie mam tu na myśli prania gaci.


    • agamagda Re: Zakres świadczeń alimentacyjnych 25.10.05, 12:40
      Tak sobie czytam nowy problem taty Adriana i znowu nie mogę oprzeć się
      wrażeniu, że gość zaczyna kombinować jak tu nie płacić alimentów, a myć i
      karmić dziecko, bo taniej wyjdzie.
      No comment.
      Więc, żeby było jasne jak to wygląda od strony prawnej.
      Zasadą, którą przewidział mądry ustawodawca w przypadkach koniecznych jest to,
      że rodzice są zobowiązani do świadczeń alimentacyjnych. Wyjątkiem od tej zasady
      jest zwolnienie od świadczeń alimentacyjnych w stosunku do dziecka tylko wtedy,
      gdy dziecko posiada własny majątek, a dochody z tego majątku wystarczają na
      całkowite pokrycie kosztów jego utrzymania i wychowania.
      Świadczenie alimentacyjne i jego zakres zależy od usprawiedliwionych potrzeb
      uprawnionego oraz od zarobkowych i majątkowych możliwości zobowiązanego. To o
      czym pisze w swoim poście TA, to §2 artykułu 135 który brzmi
      dosłownie "Wykonanie obowiązku alimentacyjnego względem dziecka, które nie jest
      jeszcze w stanie utrzymać się samodzielnie, może polegać TAKŻE, w całości lub w
      części, na osobistych staraniach o jego utrzymanie lub wychowanie".
      Słowo "także", nie jest synonimem słowa "zamiast", tak jakby chciał rozumieć to
      TA.
      Chciałabym też przypomnieć, że obowiązek opieki nad dzieckiem (pomijam
      oczywiście obowiązek moralny, no, bo niby, co to jest moralność dla niektórych,
      a poza tym jest nie do wyegzekwowania, żeby ktoś zachowywał się przyzwoicie.)
      wynika z art. 96 k.r.o. który nakłada na rodziców obowiązek troski o fizyczny i
      duchowy rozwój dziecka, zaś wedle art. 133 § 1 k.r.o. rodzice obowiązani są do
      świadczeń alimentacyjnych względem dziecka, które nie jest w stanie utrzymać
      się samodzielnie.
      Tak, więc w nierozbitej rodzinie materialnie oboje rodzice mają obowiązek łożyć
      na dziecko, jednak z uwagi na specyfikę "zawodu rodzic", można uznać, że jeden
      z rodziców poświęca się pracy zawodowej, drugi poświęca się wychowaniu
      potomstwa. Ale wieczorami i w weekendy oboje rodzice zajmują się dziećmi
      (zabawa,kino itp), opiekują się (przygotowują jedzenie, kąpiel, sprzątają) i
      wychowują (uczą się z nimi, odrabiają lekcje, mówią co dobre i co złe). Wkład w
      rodzinę jest uznany za równy.
      W przypadku rozpadu rodziny rozbitej te proporcje są zachwiane, z uwagi na
      praktyczne aspekty życia. Dlatego sądy uznają, że jeden z rodziców musi
      materialnie więcej się dołożyć, bo drugi rodzic wkłada jakby za niego pracę
      fizyczną.
      To, co proponuje TA to wykonywanie obowiązków rodzicielskich z art. 96, które i
      tak powinien wykonywać, w zamian za niepłacenie alimentów, do których jest
      zobowiązany w wykonaniu art. 133. Cwane to, ale nie przejdzie.
      Jedyną możliwością jest zawarcie ugody między rodzicami w tym zakresie. Jeśli
      mamie Adriana, zamiana ról będzie odpowiadać, to dlaczego nie?
    • tataadriana Re: Zakres świadczeń alimentacyjnych 25.10.05, 23:22
      tak sobie czytam... i czytam... i czytam. nadziwić się nie mogę ile to
      złośliwości może mieć ludzka natura. niekiedy nawet kobieca, a nawet matczyna.
      oczywiście parę osób nie bardzo zrozumiało o czym pisałem rozpoczynając wątek,
      jedna nawet przeczytała coś, co nie napisałem, etc, etc.
      po kolei.
      cytowałem mniej więcej rzeczowy artykuł z pamięci. moja wina czegoś nie
      zapamiętałem.
      wcale nie sugerowałem możliwości zwolnienia jednego z rodziców z obowiązku
      alimentacji pieniężnej na rzecz bezpośredniej opieki. tak się nie da.
      jedynie możliwość uznania, że część obowiązku przypadającego na rodzica nie
      sprawującego bezpośredniej opieki nad dzieckiem i nie zamieszkującego na stałe
      z dzieckiem, będzie polegała, w mniejszym lub większym stopniu (np. dzień, dwa,
      etc w tygodniu, lub w inny sposób), na zabieraniu dziecka z miejsca
      zamieszkania, utzrymymywania go przez określony czas, oczywiście w przypadku,
      gdy większa alimentacja pieniężna nie jest możliwa.
      agamagda nawet wyczytała gdzieś, że zamiarem moim jest zajmować się dzieckiem
      ZAMIAST świadczeń pienieżnych na rzecz dziecka. ciekawe co na to okulista lub
      inny specjalista?
      natomiast co do zabierania codziennie (pelaga), aby móc się wywiązywać z tego
      obowiązku - a dlaczego np. nie w sposób kilkudniowy? pn-śr, wt-pt, n-wt?
      kombinacji mogłoby być wiele.
      julio - zapewne większość matek by tak postąpiła, tyle, że większość to nie
      wszystkie, a jak nie wszystkie to różne cuda się mogą dziać. np. mama adriana
      chciałaby abym utrzymywał jeszcze jej drugie dziecko, które już ze mną nie ma.
      co nie przeszkadza jej dosłownie wygiągać rękę na to dziecko. (oczywiście
      tamten tatuś grosza nie daje).
      zyczę miłej nocy i następnego dnia smile
      • ann_mart Re: Zakres świadczeń alimentacyjnych 26.10.05, 08:34
        tataadriana napisał:

        > agamagda nawet wyczytała gdzieś, że zamiarem moim jest zajmować się dzieckiem
        > ZAMIAST świadczeń pienieżnych na rzecz dziecka.

        Hmmm... Zastanómy się... Może tutaj:
        "aby rodzic zobowiązany do alimentacji ZAMIAST* dostarczać środki na
        utrzymanie/wychowanie dziecka (najczęściej w polskich złotych), w określony
        sposób samodzielnie je utrzymywał. czyli zabiera dziecko, karmi, myje, pierze,
        bawi, uczy, etc."
        *podkreślenie moje


        ciekawe co na to okulista lub
        > inny specjalista?

        No właśnie
      • virtual_moth Re: Zakres świadczeń alimentacyjnych 26.10.05, 11:37
        tataadriana napisał:

        > wcale nie sugerowałem możliwości zwolnienia jednego z rodziców z obowiązku
        > alimentacji pieniężnej na rzecz bezpośredniej opieki. tak się nie da.
        > jedynie możliwość uznania, że część obowiązku przypadającego na rodzica nie
        > sprawującego bezpośredniej opieki nad dzieckiem i nie zamieszkującego na
        stałe
        > z dzieckiem, będzie polegała, w mniejszym lub większym stopniu (np. dzień,
        dwa,
        >
        > etc w tygodniu, lub w inny sposób), na zabieraniu dziecka z miejsca
        > zamieszkania, utzrymymywania go przez określony czas, oczywiście w przypadku,
        > gdy większa alimentacja pieniężna nie jest możliwa.

        Mniejsza już o to o co ci wcześniej chodziło - ja również, jak agamagda
        zrozumiałam, ze chodzi ci o zastąpienie alimentów ogólnorozumianym dbaniem o
        dziecko. Teraz piszesz, że "zabieranie" dziecka co jakiś czas od matki mogłoby
        być formą alimentacji.
        Ty nie rozumiesz pewnych rzeczy - NORMALNYM powinno być, ze oprócz alimentów w
        formie kasy rodzic "dochodzący" opiekuje się dzieckiem. Sytuacja, gdy taki
        rodzic stara się dbać o rozwój dziecka i opiekuje się nim w żaden sposób nie
        powinna wpływać na kwotę płaconych aliemntów. Wyjatkiem IMHO mogą być sytuacje
        gdy rodzic "dochodzący" płaci powiedzmy 70% kosztów utrzymania dziecka podczas
        gdy opiekuje się dzieckiem na równi z matką. Wtedy moim zdaniem koszty powinny
        dzielić siępo połowie.

        Co do tego Twojego "utrzymywania dziecka przez jakiś czas" i "zabierania go z
        miejsca zamieszkania" to odnosze wrażenie, że chciałbyś traktować dziecko jak
        przedmiot, który się"zabiera" gdy ma się czas i utrzymuje, gdy ma się
        pieniądze. Gdy się czasu nie ma i pieniędzy, dziecko wraca do mamusi (mamusia
        bowiem MUSI mieć czas i pieniądze ZAWSZE). To taka karykatura opieki
        naprzemiennej w wydaniu tatyadrianauncertain

        > natomiast co do zabierania codziennie (pelaga), aby móc się wywiązywać z tego
        > obowiązku - a dlaczego np. nie w sposób kilkudniowy? pn-śr, wt-pt, n-wt?
        > kombinacji mogłoby być wiele.

        Gdyby nawet, to ja nie widzę powodów dla których tatuś "zabierający" dziecko
        miałby płacić mniej niż połowę kosztów utrzymania dziecka.
      • agamagda Re: Zakres świadczeń alimentacyjnych 26.10.05, 12:05
        Aaaa, to ja niedowidzę??? I mi jest potrzebny specjalista???? Dobre wink)
        TA. piszesz nie wiedząc, co piszesz, albo nie rozumiesz, co piszesz. Bo to ze
        nie rozumiesz słowa czytanego to już zauważyłam.
        I jest to stwierdzenie faktu, a nie złośliwość. Tak samo jak nie jest
        złośliwością, stwierdzenie, że twoje sknerstwo jest myślą przewodnią całego
        twojego działania i napędem tzw. Miłości do syna.
        Mama Adriana chce utrzymywać drugie dziecko z Twoich 150 zł alimentów? I Ty się
        rozstałeś z tak oszczędną i genialną kobietą? Wiesz, co to ja bym ją Ministrem
        Finansów zrobiła. Jest lepsza niż Salomon, co to z pustego nie naleje.
        Przechodząc do sedna sprawy. Alternatywna opieka nie sprawdza się i działa
        szkodliwie na poczucie bezpieczeństwa dziecka. Wystarczy poczytać fachową
        literaturę, dużo jest książek opisujących tego typu eksperymenty, które miały
        miejsce głównie w krajach skandynawskich i w Holandii. Bilans był w wielu
        przypadkach fatalny. Generalnie rodzice próbowali tego typy system opieki,
        kiedy jedno z nich nie mogło z przyczyn zawodowych czy osobistych zapewnić
        zwyczajnego podziału (lekarze, mający nocne dyżury, osoby pracujące bardzo
        daleko od dom). Poza tym wbrew twojemu myśleniu, ten rodzaj opieki jest
        droższy, bo wszystko trzeba mieć podwójne ilości poczynając od kapci, piżamie a
        na podręcznikach kończąc, no chyba, ze masz zamiar wymagać od 6-cio latka, aby
        o wszystkich rzeczach pamiętał. Zresztą podstawowym warunkiem jest pełna zgoda
        między rodzicami i brak konfliktów między nimi, a nie zaoszczędzenie przez
        alimenciarza 150 zł alimentów.
    • anetina Re: Zakres świadczeń alimentacyjnych 27.10.05, 07:23
      przecież wcześniej TA przyznałeś się, że dajesz 150 zł na dziecko


      • tataadriana Re: Zakres świadczeń alimentacyjnych 28.10.05, 00:05
        anetina napisała:

        > przecież wcześniej TA przyznałeś się, że dajesz 150 zł na dziecko
        >
        chyba masz zwidy nocne.
        • anetina Re: Zakres świadczeń alimentacyjnych 28.10.05, 07:33
          to dlaczego zwiałeś, jak któras z dziewczyn stwierdziła ci taką kwotę !?
          już samo to mówi za siebie
    • pelagaa Zlamanie NETYKIETY 27.10.05, 07:41
      Ten post zawiera obrazliwe tresci.
      • tataadriana DO STRONNICZEGO MODERATORA 28.10.05, 00:10
        MYŚLĘ ŻE MÓJ POST AKURAT NIE ZAWIERAŁ TREŚCI OBRAŹLIWYCH. ZOSTAŁ SKASOWANY,
        PONIEWAŻ CELNIE NAZWAŁ TO CO DZIEJE SIĘ W TYM WĄTKU: MOJA OSOBA JEST ATAKOWANA
        I PONIŻANA PRZEZ INNE OSOBY, KTÓRE !!UWAŻAM!! (<-istotne słowo) SĄ KIEROWANE
        PRZEZ INNĄ OSOBĘ.
        STRONNICZY MODERATOR NIE ZAUWAŻĄ TEGO. MOŻE CZAS ZGŁOSIĆ PROBLEM AGORZE?
        NADAL !!UWAŻAM!! ŻE ZNAJDUJĄ SIĘ TUTAJ PIESKI ŁAŃCUCHOWE.
        TEN POST NIE ŁAMIE REGULAMINU.
        • kammik Re: DO STRONNICZEGO MODERATORA 28.10.05, 07:17
          A ten łamie - nie powinno uzywac sie caps locka.
          • ann_mart Kammik - super sygnaturka :)))))) (n.txt) 28.10.05, 08:50

            • kammik Re: Kammik - super sygnaturka :)))))) 28.10.05, 09:10
              Och, ale nie chcialam urazic tatyadriana, myslisz, ze wzial ja zbyt
              osobiscie? wink
              • ann_mart Re: Kammik - super sygnaturka :)))))) 28.10.05, 11:18
                Nie, no coś Ty, nie mógł przecież.
                Teraz mnie odpisujesz smile)
                Też bym siebie musiała za dziada wziąć smile))

                No chyba że on wszytko bierze do siebie.
                Ale, ale może to Ty jesteś tą szarą eminencją??? Przyznaj się bo szukam i
                szukam i znaleźć nie mogę. Spać nie będę mogła z ciekawości...
                • agamagda Re: Kammik - super sygnaturka :)))))) 28.10.05, 11:30
                  Tam dam dam konspiracyjnej teorii dziejów cd w wykonaniu TA.
                  Najpierw wszystkie baby+ szara eminencja się zmówiły i zmusiły go do płacenia
                  alimentów. Knuły, knuły i wyknuły.
                  Potem wszystkie sędziny - wredne baby sie zmówiły i nie chcą dać mu opieki -
                  tam damdam - o którą zreszta nie występował + szara eminencja tez, ale ponieważ
                  to konspiracja, to nie wiem w jakiej roli).
                  A teraz konspiratorki i wredne szare eminencje kpią sobie z jego mundrosci
                  rzyciowych i pomysłów.
          • tataadriana Re: DO STRONNICZEGO MODERATORA 28.10.05, 23:25
            pis w nalepszym wydaniu w parze z o. R.
            ciemnogród wybrał, co mu się należało i tak będzie miał.
            może ktoś z tego towarzystwa na górze wpadnie na pomysł aby pozabierać matkom
            dzieci i oddać ojcom? wątpię.
        • ann_mart Re: DO STRONNICZEGO MODERATORA 28.10.05, 08:49
          Ja Cię bardzo proszę, powiedz kto jerst tą szarą eminencją???
          No powiedz. Zawsze lubiłam czytać o spiskach.
        • pelagaa Re: do ta 28.10.05, 11:33
          Uzywanie stwierdzedzenia, ze czyjs post jest pelen idiotyzmow, czy ze jest
          idiotyzmem (przykro mi, ze nie zacytowalam dokladnie slow autora) jest
          obrazliwe, obojetnie do kogo jest to zwrocone.
          Tak samo jak nazywanie ciemnogrodem, wmawianie chamstwa i wmawianie zawyzania
          kosztow utrzymania dziecka, nie majac dowodow stosownych do oskarzen.
    • pelagaa Re: Zakres świadczeń alimentacyjnych 27.10.05, 08:38
      > nigdy nie było takiej kwoty

      Czyz nie prosciej byloby zaspokoic ciekawosc czytelniczek i napisac jaka kwote
      alimentow placisz? Wtedy skonczylyby sie domysly i nieprawidlowe informacje.
    • agamagda Re: Zakres świadczeń alimentacyjnych 27.10.05, 10:17
      Najbardziej lubię rzeczowe argumenty w twoich monologachsmile))
      Buhahahahaha,
      • agamagda Re: Zakres świadczeń alimentacyjnych 27.10.05, 10:18
        To powyżej jest oczywiście skierowane do TA
    • tataadriana Re: Zakres świadczeń alimentacyjnych 28.10.05, 00:15
      wątek się wyczepał, a nawet zboczył z tematu. smile
      • agamagda Re: Zakres świadczeń alimentacyjnych 28.10.05, 12:02
        MYŚLĘ ŻE MÓJ POST AKURAT NIE ZAWIERAŁ
        Czyli już masz kłopoty ze zrozumieniem słowa pisanego (przez siebie samego),
        czytanego (treści przekazu nie docieraja) i teraz z myśleniem??/
        TREŚCI OBRAŹLIWYCH. ZOSTAŁ SKASOWANY,
        Widocznie dla ciebie pies łańcuchowy to komplement
        PONIEWAŻ CELNIE NAZWAŁ TO CO DZIEJE SIĘ W TYM WĄTKU:
        Nic nie nazwał, nic nie wniósł.

        MOJA OSOBA JEST ATAKOWANA I PONIŻANA PRZEZ INNE OSOBY, KTÓRE !!UWAŻAM!! (<-
        istotne słowo) SĄ KIEROWANE PRZEZ INNĄ OSOBĘ.
        Czyli co ... kosmici mnie opanowali tak i telepatycznie mną kierują???
        STRONNICZY MODERATOR NIE ZAUWAŻĄ TEGO. MOŻE CZAS ZGŁOSIĆ PROBLEM AGORZE?
        NADAL !!
        Tak, chyba najwyższy czas, sama twoja obecność na forum SAMODZIELNA MAMA jest
        kpiną, prowokacją i karykaturą ojców.
        UWAŻAM!! ŻE ZNAJDUJĄ SIĘ TUTAJ PIESKI ŁAŃCUCHOWE.TEN POST NIE ŁAMIE REGULAMINU
        Żałosne. No comment.
        Wybacz osoba, która sama sobie zaprzecza i nie wie co chce napisać i co pisze -
        (choćby w tym wątku ZAMIAST żeby daleko nie szukać) nie jest wiarygodna.
        Ciekawe tylko, ze osoba, która monologuje tu z ciemnogrodem, ośmiesza się
        swoimi wypocinami i jakimiś wariackimi insynuacjami i teoriami (szara
        eminencja, spisek sądownictwa przeciw jego osobie) utrzymywanie dwojga dzieci
        ze 150 zł alimentów epitety jako jedyne argumenty, uważa jest atakowana???
        • tataadriana Re: Zakres świadczeń alimentacyjnych 28.10.05, 23:21
          właśnie robisz hauhauhau.
          • pelagaa Re: Zakres świadczeń alimentacyjnych 30.10.05, 18:17
            Biedny atakowany zuczek, ktoremu wyrosla matczyna macica. Och...
            Witamy mamusiu na forum dla samodzielnych matek.
            • tataadriana Re: Zakres świadczeń alimentacyjnych 30.10.05, 22:35
              schizofrenia?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka