Dodaj do ulubionych

ograniczenie praw?

07.11.05, 16:46
w jaki sposob mozna ograniczyc prawa ojca?w jaki sposob i kiedy sad to uznaje
i
czy to ogolnie jest dobry pomysl, dla mnie mysle ze bylo by to dobre
rozwiazanie bo niestety w wielu sprawach roznimy sie calkowicie zdaniem, sa
wielkie roznice kulturowe (on jest niemcem)chocby nawet inna wiara, i np
myslenie i szkolnictwie (ze w niemczech jest ono wyzsze niz w polsce-tak
mysli
ojeciec, co dla mnie jest bzdura)i wiele innych, a przez takie ograniczenie
chyba byloby mi lzej podejmowac biezace decyzje. nie wiem czy to ze nie
jestesmy i nie bylismy malzenstwem jest wazne i decyduje tutaj o czyms?
Obserwuj wątek
    • ninaninanina Re: ograniczenie praw? 07.11.05, 16:54
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=571&w=12954539&a=12954539
      zapoznaj się z tym, jesli bedziesz miala problemy z napisaniem wniosku odezwij
      sie
      pzdr
      • mcdza Re: ograniczenie praw? 07.11.05, 21:39
        ok dzieki, jak sie bede chciala napisac wniosek i bede miala jakies problemy to
        zwroce sie o pomoc, jak narazie mam jeszcze czas, poczatkowo myslalam ze
        obejdzie sie zupelnie bez sau, ze sami sie dogadamy miedzy soba ale teraz widze
        ze za nic swiecie sie nie zgodzimy wiec chyba nie mam innego wyscia jak zlozyc
        wniosek o ograniczenie praw ojca
    • pawel-szadko Re: ograniczenie praw? 08.11.05, 10:55
      w taki sam jak prawa matki. A w zasadzie może ojciec Twojego dziecka pozbawi
      Cię praw bo przecież:bo niestety w wielu sprawach roznimy sie calkowicie
      zdaniem, sa
      > wielkie roznice kulturowe, chocby nawet inna wiara, i np
      > myslenie i szkolnictwie, a przez takie ograniczenie
      > chyba byloby "mu" lzej podejmowac biezace decyzje.

      Ty wiesz dlaczego chcesz mu ograniczyć prawa, bo chyba nie bardzo? Tak samo Ty
      się różnisz z nim jak i on z Tobą. Chyba wiedziałaś to przed poczęciem dziecka?
      Powody jakie podajesz są nie wystarczające nawet dla polskich sądów.
      • tsunami05 Re: ograniczenie praw? 08.11.05, 12:15
        Chyba troszkę trudno pozbawić praw matkę przy której są dzieci? Zastanowiłeś
        się w swojej zawziętości, czy tylko po prostu lubisz się czepiać?
        Nie słyszałam o matce, która chcialaby oddać dziecko ojcu i sama płacić
        alimenty. Woiem że są takie, ale może niekoniecznie chciałabym sprawdzać
        reakcję dziewczyn. Ale chciałabym zobaczyć minę ojca mojego dziecka, gdybym mu
        zaproponowała takie rozwiązanie i powiedziała "wiesz co, kolego, ja urodzę, ty
        weź do domu ze szpitala i wychowuj, ja przyjadę raz na miesiąc i zapłacę ci 200
        zł miesięcznie". Ech... Miodzio, ta panika w oczach. Hehe. On twierdzi, że nie
        wiedziałby co takiemu dziecku kupić - może bym mu dorzucila jakąś książkę, żeby
        się wdrożył w temat przed narodzinami dziecka. Hihihihihi....
        I dla mnie takie zachowanie matki byłoby powodem do odebrania jej praw - bo
        przeciez co to za matka, co porzuca dziecko!!! O zgrozo!!
      • mcdza Re: ograniczenie praw? 08.11.05, 13:48
        a wiesz ze nie wiedzialam ze sie roznimy przed poczeciem?nigdy sie nad tym nie
        zastanawialam i dla mnie teraz to jest problem i mam zamiar wystapic o
        ograniczenie praw i mam zamiar uzyskac to czego chce pozdro
        • pawel-szadko Re: ograniczenie praw? 08.11.05, 15:38
          oradzałbym bym Ci to . NArzżasz się na koszty stresy no i możesz wystawić się
          na śmieszność: co powiesz w sądzie? Chcę pozbawić ojca swojego dziecka praw
          ponieważ jest on innego wyznania i nie możemy sie dogadać. Troszkę zdrowego
          rozsądku- to co wymieniłaś to nie jest powód, ażeby kokolwiek pozbawić praw.
          Jeśli nie zachodzą inne przesłanki raczej nie masz szans.
          • mcdza Re: ograniczenie praw? 08.11.05, 15:39
            ja chce pozbawic praw??????od kiedy?
            • pawel-szadko Re: ograniczenie praw? 08.11.05, 15:44
              ograniczyć nie pozbawić- też masz małe szanse

              Pozdrawiam
              • mcdza Re: ograniczenie praw? 08.11.05, 15:49
                "Jeżeli władza rodzicielska przysługuje obojgu rodzicom nie pozostającym ze
                sobą w związku małżeńskim, sąd opiekuńczy może powierzyć wykonywanie władzy
                rodzicielskiej jednemu z nich, ograniczając władzę rodzicielską drugiego do
                określonych obowiązków i uprawnień w stosunku do osoby dziecka" (art.107 KRO)
                No to zobaczymy
                • pawel-szadko Re: ograniczenie praw? 08.11.05, 15:50
                  wybacz, ale mając na względzie moją sytuacje nie powiem Ci powodzenia
                  • mcdza Re: ograniczenie praw? 08.11.05, 15:51
                    nawet na to nie licze
                  • agamagda Re: ograniczenie praw? 08.11.05, 16:02
                    A co ma Twoja sytuacja do sytuacji Mcdza?
                    • pawel-szadko Re: ograniczenie praw? 08.11.05, 16:06
                      nie toczka w toczke, ale jeśli być słuchała na co drugim spotakniu z
                      dzieckiem "ja Cię pozbawię praw" to byś powodzenia nie życzyła.
                      • agamagda Re: ograniczenie praw? 08.11.05, 16:32
                        Powtarzam pytanie co Twoja sytuacja ma do sytuacji tej kobiety???
                        Nic.
                        Więc nie uogólniaj, Ty masz swoją sytuację, ona swoją, a prawo jest takie samo
                        dla wszystkich. Twoje pobożne życzenia, nie mają nic do rzeczy, jeśli nie są
                        zgodne z prawem (oczywiście i vice versa), więc daruj sobie komentarze
                        typu "nie radziłbym Ci, bo mi się to nie podoba, w mojej sytuacji".
                        Dziewczyna zadaje konkretne pytanie, i czeka na odpowiedz, a nie na
                        nieprzyjemne komentarze.
                        • pawel-szadko Re: ograniczenie praw? 08.11.05, 16:42
                          sytuacja różni się nieco: za co mam zostać pozbawiony praw zdaniem matki
                          swojego dziecka: , za mówienie, że w lato pojedziemy nad morze i będzie super,
                          za opowiadanie dziecku o mojej siostrze, która notabene jest jego Chrzestną, a
                          której matka dziecka nie cierpi i teraz najśmieszniejsze za nalepienie na
                          zabawce nalepki z kotkiem Garfiledem i napisem "Widzew Łódź mi się śni" zrobie
                          przez to z dziecka bydlaka. To może być śmieszne, ale jak słuchasz tego co
                          jakiś czas... a teraz przeczytaj powody przedmówczyni. Matka mojego dziecka tez
                          się ze mną nie zgadza. Rozumiesz?
                          • agamagda Re: ograniczenie praw? 08.11.05, 17:17
                            Pawel, zasadniczą róznicą jest pozbawienie kogoś praw rodzicielskich i ich
                            ograniczenie. Jeśli rodzina się rozpada, lub dziecko nie pochodzi z małżeństwa
                            sądy ograniczają prawo drugiego rodzica ze względów (bardzo ogólnie rzezc
                            ujmując) praktycznych. W wyroku jest dokładnie napisane do jakich kwestii ta
                            władza jest ograniczona.
                            To, że sie nie zgadzacie w tych czy innych kwestiach spowodowało rozpad
                            związku, a życie toczy się dalej i trzeba znalezc ramy w jakich
                            funkcjonuje "nowy układ". Ludzie albo sami znajdują kompromis, albo ustala go
                            sąd.
                            Czepianie się na forum i uogólnianie nic nie da, a na pewno nie zmieni faktów,
                            które zaistniały w twoim życiu.
                            • pawel-szadko Re: ograniczenie praw? 08.11.05, 17:28
                              zgadzam się z Tobą, jednak popatrz na pewną analogię. Chyba powody jakie podała
                              są strasznie jałowe i nie mogą być powodem. Czy zgodzisz się ze mną? Widzę
                              różnicę między ograniczeniem i pozbawieniem, ale czy aby na pewno nawet biorąc
                              pod uwagę kodeks sąd może takowe ograniczenie zasądzić, a jeśli tak to ramy
                              ograniczenie chyba są bardzo małe.
                      • iziula1 Re: ograniczenie praw? 08.11.05, 17:27
                        Re: ograniczenie praw?
                        Autor: pawel-szadko
                        Data: 08.11.05, 16:06 + dodaj do ulubionych wątków

                        + odpowiedz cytując + odpowiedz

                        --------------------------------------------------------------------------------
                        nie toczka w toczke, ale jeśli być słuchała na co drugim spotakniu z
                        dzieckiem "ja Cię pozbawię praw" to byś powodzenia nie życzyła.

                        Na szczęście drogi Pawle praw rodzicielskich może pozbawić Cię lub ograniczyc
                        tylko sąd. Wiem,że to nie wielkie pocieszenie ale zawsze coś.
                        Zycze cierpliwości. Mam nadzieje,że twoja eks ograniczy sie tylko do pogróżek.
                        I że może za jakiś czas bedzie potrafiła spokojnie z Tobą rozmawiać.
                        O ile nie bedziesz "dolewał oliwy do ognia" smile
                        Pozdr.
                        Iza
                • agamagda Re: ograniczenie praw? 08.11.05, 16:01
                  Mcdza, powody, które podałaś + inne bardziej praktyczne dają Ci podstawę do
                  wystąpienie do Sądu o ograniczenie praw rodzicielskich, z art. 107 KRO. Wiecej
                  pisałam o tym w wątku kto ma prawa rodzicielskie, spojrzyj. Szadko, nie umie
                  czytać ze zrozumieniem, więc się nie przejmuj jego wypowiedziami, ani
                  argumentami typu "a moja sąsiadka powiedziała".
                  Za to na pozbawienie praw rodzicielskich ojca masz małe szanse.
                  Pzd
                  AgaMagda
                  • mcdza Re: ograniczenie praw? 08.11.05, 16:33
                    AgaMagda dzieki za informacjesmilechodzi tylko o ograniczenie, nie pozbawienie
                    praw
                  • mcdza Re: ograniczenie praw?nie do pawla-szatko 08.11.05, 18:50
                    to jakie moga byc powody dla ktorych sad ograniczy prawa (wystarczajace powody)
                    • iziula1 Re: ograniczenie praw?nie do pawla-szatko 08.11.05, 19:03
                      mcdza napisała:

                      > to jakie moga byc powody dla ktorych sad ograniczy prawa (wystarczajace
                      powody)
                      Zajrzyj do kodeksu rodzinnego.
                      Zawsze dziwi mnie, gdy ktos prosi o radę w tym stylu.
                      Jeśli ojciec lub matka nie spełnia się w roli rodzica nie trzeba
                      szukać "ściągi" z zycia innych.
                      Skoro Mcdza uważasz,że masz powody dla których chcesz wystapic o ograniczenie
                      władzy rodzicielskiej. Zrób to. Ocena zawsze należy do sądu.
                      Pozdrawiam.
                      Iza

                      Ps. o napisanie wniosku zawsze możesz poprosić adwokata.
          • adam_kupiec Re: ograniczenie praw? 09.11.05, 11:06
            Ten nasz Pawełek lubi się klócic.
            Tacy są faceci.
            Przydałoby się panu troszkę zrozumienia ze strony kobiet. To nie pan jest w ciąży, ani też rodzi, ani nawet karmi to dziecko. Zresztą trudno żeby facet był kobietą. Prosze zastanowić się nad tym co pan mówi.
            • mrs_ka Re: ograniczenie praw? 09.11.05, 12:29
              Widzę, że od pewnego czasu Iziula jest jako ten anioł, który leje oliwę na
              spienione morze smile Moja umiejętność dymplomacji chyba przepadła w czeluściach
              internetu, ale chciałam napisać, że zgadzam się z podejściem Iziuli.
              Aha, zauważcie, że kolega Szadko jednak dba o minimalny poziom swoich wypowiedzi
              w odróżnieniu od kol. taty Adriana. Co więcej: ja się z kol. Szadko w tym
              temacie zgadzam.
              Dobrze, spróbuję jednak odświeżyć pamięć o tym, jak to jest być miłą i
              sympatyczną forumowiczkąwink

              No więc autorka pisze o tym, że różni Ją z ojcem dziecka szereg rzeczy w tym
              światopogląd. Domyślam się jednak, że kiedy ich znajomośc weszła w fazę
              początkowego zauroczenia to właśnie te różnice były taką ekscytującą nowością.
              Czyli nie chodzi o to, że autorka nie akceptuje danego światopoglądu, a o to, że
              TERAZ przestał się on Jej podobać. IMHO jest to dość istotne.
              Płodząc dziecko przekazujemy mu geny, prawda? Z biologią się nie dyskutuje:
              ojciec i matka mają równy wpływ genetyczny na powstanie nowego człowieka. Oprócz
              genów przekazujemy dziecku kulturę i tu już nie każda matka jest skłonna zgodzić
              się z "równością". Dziecko autorki ma konkretnego ojca- ten ojciec posiada
              wymiar biologiczny i kulturowy. Rozumiem, że z wpływem biologicznym trzeba się
              zgodzić, ale z tym kulturowym już niekoniecznie. Istnieją wątpliwej wartości
              wpływy kulturowe: tatuś wąchający cracka albo zapijający się czystą wódką nie
              jest najlepszym wzorcem. Nie rozumiem jednak, dlaczego uważać za przeszkodę inne
              wyznanie czy światopogląd. Ostatecznie kiedyś to wyznanie i światopogląd były
              na tyle atrakcyjne, aby przykuć uwagę autorki. Teraz stały się na tyle
              szkodliwe, aby być podstawą do odebrania praw.
              Nie, nie tędy droga.
              Nie podoba mi się takie podejście i nie podoba mi się taki skrajny subiektywizm.
              Światopogląd to także spuścizna, do której mały człowiek ma prawo. Jeżeli nie
              jest karalny (nawoływanie do nienawiści na tle rasowym, patologie seksualne,
              uczestnictwo w sektach) to dziecko ma prawo go poznać.

              a.
              • edzieckokarenina Re: ograniczenie praw? 09.11.05, 12:49
                Ostatecznie kiedyś to wyznanie i światopogląd były
                na tyle atrakcyjne, aby przykuć uwagę autorki. Teraz stały się na tyle
                szkodliwe, aby być podstawą do odebrania praw.
                *****
                ale to nie o to chodzi.Ona może lubić cukierki a on ostrą kuchnięwink
                co będzie lubiło dziecko-czas pokaże.W takim wypadku-jak rodzice mieszkają
                osobno i przy jednym z nich jest dziecko jestem jak najbardziej za
                ogrzniczeniem praw temu "dochodzącemu" rodzicowi.To jest racjonalne i wygodne-
                zdarzają się bowiem sytuacje w których wymagana jest zgoda obojga rodziców
                (mających prawa)-a de facto trudno przy dziecku jest jeden rodzic.Ograniczenie
                więc ułatwia codzienne życie osobie wychowjącej dziecko.
                • diinna Re: ograniczenie praw? 09.11.05, 13:00
                  Kareninia.
                  Ja widze to inaczej.
                  Nie zgadzam sie , że tylko dlatego ,że "To jest racjonalne i wygodne" - nalezy
                  ograniczyć prawa jednymu z rodziców.
                  Wiem, cieżko sie jest szarpac ze wszystkim z eks, ale i tak lżej niż zyc z nim
                  pod jednym dachem.
                  I życie nie składa sie tylko z racjonalnych i wygodnych rozwiązań.
                  Czasem trudniejsze rozwiązania są lepsze .

                  • edzieckokarenina Re: ograniczenie praw? 09.11.05, 13:14
                    diinna napisała:

                    > Kareninia.
                    > Ja widze to inaczej.
                    > Nie zgadzam sie , że tylko dlatego ,że "To jest racjonalne i wygodne" -
                    nalezy
                    > ograniczyć prawa jednymu z rodziców.
                    > Wiem, cieżko sie jest szarpac ze wszystkim z eks, ale i tak lżej niż zyc z
                    nim
                    > pod jednym dachem.
                    > I życie nie składa sie tylko z racjonalnych i wygodnych rozwiązań.
                    > Czasem trudniejsze rozwiązania są lepsze .
                    *****
                    sorry, z całym szacunkiem ale nie przemawia do mnei ten argument że trudniejsze
                    rozwiązania są lepsze.Wybacz,ale nie rozumiem takiej logiki.
                    To co trudniejsze chyba z zasady nie jest lepsze.
                    Ja odebrałam ex-owi prawa i teraz jestem spokojniejsza.Mam na papierku
                    potwierdzony stan faktyczny-czyli to,że tylko ja zajmuję się dzieckiem,więc
                    tylko ja mam prawa rodzicielskie.Jest mi o niebo lepiej z tym-choć faktycznie
                    streswałam sie na sprawie.Ale tą sprawą wyelimonowałam ewentualne zagrożenie -
                    czyli: pojawia sie "odmieniony" ex i zwyczajnie zabiera dziecko z podwórka.
                    I co ja mogłabym wtedy zrobić? nic-nawet do policji nie mogłabym się zwrócić o
                    pomoc.Ex jest obcy dla dziecka na własne życzenie,ja jako rozsądna osoba(ta
                    myślę że nią jestemwink) mam to wszystko zatwierdzone przez sąd i dzięi temu
                    czuję spokój.
                    • diinna Re: ograniczenie praw? 09.11.05, 13:23
                      Tak , dla nas jako opiekunów bezpośrednich trudniejsze - i pewnie dlatego
                      chętni byśmy sobie je ułatwiły.
                      Ale dla dziecka i dla drugiego rodzica - argument ze to dla nas trudniejsze
                      nie jest w porządku.


                      Tak w tym wypadku w którym ojciec nie jest patologią głowie odebranie lub
                      ograniczenie praw rodzicielskich tylko dlatego ze to dla jedengo z rodziców
                      jest łatwiejsze jest dla mnie egoizmeme.

                      Podejmując deyzje związne z dzieckiem uważam ze powinnam sie kierować najpierw
                      jego bezpieczeństwem, potem jego potrzebami , jego prawami a na końcu własna
                      wygodą.
                      Bo te decyzzje podejmuje za dziecko jako jego pełnomocnik. A nie za siebie.
                      • edzieckokarenina Re: ograniczenie praw? 09.11.05, 13:31
                        diinna napisała:

                        > Tak , dla nas jako opiekunów bezpośrednich trudniejsze - i pewnie dlatego
                        > chętni byśmy sobie je ułatwiły.
                        > Ale dla dziecka i dla drugiego rodzica - argument ze to dla nas
                        trudniejsze
                        > nie jest w porządku.
                        ******
                        dla nas opiekunów łatwiejsze-a co za tym idzie dla dziecka też.Wypadki chodzą
                        po ludziach-czy tak trudno sobie wyobrazić wypadek-co wtedy zrobisz jeśli
                        jednak będzie konieczna zgoda obojga rodziców na operację dziacka? będziesz
                        szukac ex-a ? tak samo z wyjazdem za granicę-masz możliwość wyjazdu z dzieckiem
                        wypocząć na tydzień-potrzebny Ci jest szybko paszport: i znowu szukasz ex-a,jak
                        go znajdziesz też jest mało prawdopodobne że wyrazi zgodę na wyrobienie.Idziesz
                        więc do sądu w sprawie paszportu-i wyjazd Ci przepada.
                        Przykłady można mnożyć.

                        >
                        > Tak w tym wypadku w którym ojciec nie jest patologią głowie odebranie lub
                        > ograniczenie praw rodzicielskich tylko dlatego ze to dla jedengo z rodziców
                        > jest łatwiejsze jest dla mnie egoizmeme.
                        ***
                        dziwna logika.Ale skoro według Ciebie toegoizm -to tak,jestem egoistkąwink
                        ale wychowanie dziecka i codzienna troska o nie wymaga aby sobie tą drogę
                        ułatwiać,a nie utrudniać-bo często brak czasu na poszukiwania zaginionego
                        rodzica i zabawę w kotka i myszkę.

                        > Podejmując deyzje związne z dzieckiem uważam ze powinnam sie kierować
                        najpierw
                        > jego bezpieczeństwem, potem jego potrzebami , jego prawami a na końcu własna
                        > wygodą.
                        > Bo te decyzzje podejmuje za dziecko jako jego pełnomocnik. A nie za siebie.
                        ***
                        no właśnie-ja kierowalam się bezpieczeństwem dziecka-a dlaczego-napisalam wyżej.
                        Kto jest wedle Ciebie bardziej odpowiedzialnym rodzicem? ja-czy rodzic będący w
                        mojej sytuacji a nie starający się prawnie uregulowac stan faktyczny?
                        to jak zdawanie siebe i dziecka na kaprysy losu.
                        • diinna Re: ograniczenie praw? 09.11.05, 13:36
                          W szpistalu udzielą pomoc nawet jesłi bedzie tylko jeden rodzic a dziecku
                          bedzie groziła utrata zycia lub klectwo.

                          Nie przemwaia do mnie argument wygodniej matce - wygodniej dziecku.
                          Dziecko i matak to nie jedność.

                          Jak dla mnie to wszystko.
                          Dziekuje za uwage.
                          • edzieckokarenina Re: ograniczenie praw? 09.11.05, 13:38
                            diinna napisała:

                            > W szpistalu udzielą pomoc nawet jesłi bedzie tylko jeden rodzic a dziecku
                            > bedzie groziła utrata zycia lub klectwo.
                            >
                            > Nie przemwaia do mnie argument wygodniej matce - wygodniej dziecku.
                            > Dziecko i matak to nie jedność.
                            >
                            > Jak dla mnie to wszystko.
                            > Dziekuje za uwage.

                            ***
                            hahahah -jak zwykle stylowo zakańczasz dyskusję.
                            "jak dla mnie wszystko.dziękuję za uwagę"
                            alez proszę- i też dziekuję
                            • mrs_ka Re: ograniczenie praw? 09.11.05, 15:21
                              Zauważę tylko, że jednak "wygodniej" z punktu widzenia dziecka jest posiadać
                              ojca niż posiadać wartości dodane w postaci zagranicznych wyjazdów z matką.
                              Sorry, ale priorytety się chyba tutaj nieco pogubiły.

                              Twoja sytuacja, Karenina, jest chyba inna od sytuacji autorki. Czym innym jest
                              odebrac prawa komuś, kto faktycznie z nich nie korzysta (nie odwiedza, nie
                              wychowuje, nie chce kontaktu) i tu argument o szpitalu jest dla mnie sensowny.
                              Czym innym podsuwac rozwiazania komuś, kto ogólnie nie zgadza się z cudzym
                              wyznaniem i światopoglądem zapominając o tym, że kiedyś począł dziecko z
                              posiadaczem tego wyznania i światopoglądu. Ja nie wyczytałam w poście
                              pierwotnym, że facet:
                              - olewa dziecko
                              - nie chce brac udziału w wychowaniu
                              - i tym podobne
                              Dlatego odpowiadam tak, jak odpowiadam.
                              I choć rozumiem Twój punkt widzenia oraz to, że nie odebrałaś praw bez powodu,
                              to jednak powoływanie się w tej dyskusji na "wygodę" jest nieporozumieniem.
                              Praw się nie odbiera dla wygody tylko z konkretnych powodów.
                              Twierdzenie, że interes matki jest tu zbieżny z interesem dziecka jest jeszcze
                              większym nieporozumieniem.
                              Ja osobiście czniałabym to, że moja mamusia ma łatwiejsze życie, skoro zapłaciła
                              za to moimi spotkaniami z ojcem. I miałabym w nosie wyjazdy zagraniczne. To są
                              własnie te priorytety.
                              Jeszcze raz powtarzam: nie czepiam się Ciebie, jako konkretnej Kareniny z
                              konkretną sytuacją, tylko czepiam się argumentacji, która jest a)nieprawdziwa,
                              b) nielogiczna. Coś, co jest indywidualne nie musi byc ogólne.

                              a.
                              • kammik Re: ograniczenie praw? 09.11.05, 15:28
                                mrs_ka napisała:

                                > Ja osobiście czniałabym to, że moja mamusia ma łatwiejsze życie, skoro
                                zapłacił
                                > a
                                > za to moimi spotkaniami z ojcem. I miałabym w nosie wyjazdy zagraniczne. To są
                                > własnie te priorytety.

                                Przeciez odebranie/ograniczenie praw ojcu nie ma zupelnie wplywu (mam tu na
                                mysli aspekt prawny)na kontakty tegoż ojca z dzieckiem.
                              • diinna Re: ograniczenie praw? 09.11.05, 16:12
                                Zauważę tylko, że jednak "wygodniej" z punktu widzenia dziecka jest posiadać
                                > ojca niż posiadać wartości dodane w postaci zagranicznych wyjazdów z matką.
                                > Sorry, ale priorytety się chyba tutaj nieco pogubiły

                                To do mnie. Jeśłi tak to mnie sie nic nie pogubiło. Radze jeszcze raz przejsc
                                logike...
                                • diinna Re: ograniczenie praw? 09.11.05, 16:33
                                  Przepraszam za wpis powyrzej.
                                  Bardzo boli mnie głowa.
                                  • edzieckokarenina Re: ograniczenie praw? 09.11.05, 16:41
                                    Ja osobiście czniałabym to, że moja mamusia ma łatwiejsze życie, skoro zapłaciła
                                    za to moimi spotkaniami z ojcem. I miałabym w nosie wyjazdy zagraniczne. To są
                                    własnie te priorytety.
                                    Jeszcze raz powtarzam: nie czepiam się Ciebie, jako konkretnej Kareniny z
                                    konkretną sytuacją, tylko czepiam się argumentacji, która jest a)nieprawdziwa,
                                    b) nielogiczna. Coś, co jest indywidualne nie musi byc ogólne.
                                    ***
                                    dla mnie nie logiczne jest stwierdzenie,że dziecko nasze wypady za granicę
                                    przypłaciłoby spotkaniami z ojcem-a raczej brakiem tych spotkań.
                                    Przepraszam-ale co ma piernik do wiatraka?
                                    czy wyrobienie dziecku paszportu równa się zerwaniem z tym ojcem kontaktów?
                                    jeśli tak to sorry-ale nie mialam o tym pojęciawink
                                    a może chodzi o to-że jeśli ograniczę czy odbiorę prawa rodzicielskie rodzicowi
                                    nie mieszkającemu z dzieckiem to też rowna się zerwaniem kontaktu z dzieckiem?
                                    jeśli to jest równoznaczne to również sorry-ale nie zdawałam sobei sprawy z
                                    tego że tak jestwink
                                    a serio to dla mnie jest jasne jak słońce że "władza wykonawcza" powinna
                                    spoczywać w rączkach osoby sprawującej bezpośrednią opiekę nad dzieckiem.
                                    To jest wygodne i dla matki i dla dziecka i nie ma nic wspólnego z
                                    częstotliwością odwiedzin dochodzącego rodzica.
                                  • mrs_ka Re: ograniczenie praw? 09.11.05, 17:08
                                    Nie, to nie było do Ciebie. U mnie logika jest w porzadku, czytanie ze
                                    zrozumieniem takożwink

                                    a.
                                    • mrs_ka Re: ograniczenie praw? 09.11.05, 17:08
                                      To wyżej to było do Diinny.

                                      a.
                                    • diinna Re: ograniczenie praw? 09.11.05, 17:14
                                      Napisałam przeprosiny. Łeb mi pękał.
                                      • mrs_ka Re: ograniczenie praw? 09.11.05, 17:17
                                        A to ja tez przepraszam. Mnie tez łeb peka. Polecam ibupromsmile

                                        a.
                                    • kasia_kasia13 Re: ograniczenie praw? 09.11.05, 19:07
                                      > Nie, to nie było do Ciebie. U mnie logika jest w porzadku, czytanie ze
                                      > zrozumieniem takożwink

                                      To dlaczego ciagle piszesz o ODEBRANIU praw, podczas gdy autorka chce te prawa
                                      OGRANICZYC? Wprawdzie oba slowa zaczynaja sie na litere "o" i byc moze Cie to
                                      zmylilo smile, ale mimo wszystko oznaczaja one co innego.
                • mrs_ka Re: ograniczenie praw? 09.11.05, 13:00
                  Karenina, w gruncie rzeczy jedyna sytuacja, w której wymagana jest zgoda obojga
                  rodziców to sytuacja operacji szpitalnych. Mam tu na myśli: jedyna sytuacja, w
                  której zwłoka może być szkodliwa.
                  I naprawdę bez przesady: jak ma się dziecko, które to dziecko ma ojca CHĘTNEGO
                  do odwiedzin, płacącego alimenty, ogólnie przyzwoitego człowieka, to wyciąganie
                  argumentów o "wygodzie wynikającej z ograniczenia praw" jest jakoś nie na miejscu.
                  Założenie cewnika też jest wygodniejsze dla pielęgniarki niz ciągłe latanie z
                  basenem i kaczką, ale jednak jest średnio etyczne wobec pacjenta.
                  Ja mam eksa, który posiada pełnię praw. Do tej pory nie stanowiło dla mnie
                  problemu zatelefonowanie i powiedzenie:
                  - słuchaj, zgadzasz się na to, aby Twój syn chodzil na religię?
                  - nie masz nic przeciwko temu, abym wyjechała z Młodym na wakacje za granicę?

                  I tak dalej i tak dalej. Ponieważ mój eks jest hipochondrykiem, więc nieustannie
                  wyszukuje u Młodego choroby i wtedy dzwoni, aby zapytać mnie, czy mogę iśc do
                  lekarza z synem w okreslonym terminie.

                  Chodzi o to, że jedynym normalnym wyjściem jest komunikacja. Jeśli ktoś jest na
                  tyle dorosły, aby spłodzić/urodzić dziecko, to powinien również mieć opanowane
                  okreslone umiejętności werbalne. Jeśli ich nie posiada, to proponowanie mu
                  "ograniczenia praw rodzicielskich celem zwiększenia wygody" jest mniej więcej
                  takim wyjściem, jak podsunięcie fluidu osobie cierpiącej na uporczywą łuszczycę.
                  Nie mówię o przypadkach, w których tatuś zawinął kitę i poszedł w siną dal, bo
                  to inna para kaloszy. Nie mówię o tatusiach, którzy się migają od płacenia i
                  wychowywania. Ogólnie nie mówię o patologiach.
                  Mówię o tym, że autorka ma problem z innym wyznaniem i światopoglądem, co-IMHO-
                  nie jest żadną UCZCIWĄ podstawą do odbierania praw ojcu dziecka.
                  Konieczność dogadywania się z drugim rodzicem jest konsekwencją posiadania
                  dziecka. Dotyczy to rodzin pełnych i niepełnych.

                  a.
                  • mcdza Re: ograniczenie praw? 09.11.05, 18:16
                    to masz szczescie ze twoj eks zgodzil sie i na to by dziecko chodzilo na
                    religie i na to bys z nim wyjechala na wakacje, bo ojciec mojego dziecka nie
                    zgodzi sie ani na zadne z tych opcji (przykladowe) bo na religie nie bedzie
                    moglo uczeszczac bo On sie nie zgodzi nawet na chrzest, w tej sytuacji wydawalo
                    mi sie ze kieruje sie nie swoja wygoda a sytuacja dziecka, bo ciekawe czy nikt
                    w szkole nie bedzie go wytykal z powodu innego wyznania, z powodu tego ze nie
                    bedzie mogla chodzic na lekce religii, niestety ale takie rzeczy zdarzaja sie
                    wszedzie, ale oczywiscie to jest tylko moje widzi mi sie!!i robie to tylko dla
                    wlasniej wygody!!!!!
                    • edzieckokarenina Re: ograniczenie praw? 09.11.05, 19:09
                      mcdza napisała:

                      > to masz szczescie ze twoj eks zgodzil sie i na to by dziecko chodzilo na
                      > religie i na to bys z nim wyjechala na wakacje, bo ojciec mojego dziecka nie
                      > zgodzi sie ani na zadne z tych opcji (przykladowe) bo na religie nie bedzie
                      > moglo uczeszczac bo On sie nie zgodzi nawet na chrzest, w tej sytuacji
                      wydawalo
                      >
                      > mi sie ze kieruje sie nie swoja wygoda a sytuacja dziecka, bo ciekawe czy
                      nikt
                      > w szkole nie bedzie go wytykal z powodu innego wyznania, z powodu tego ze nie
                      > bedzie mogla chodzic na lekce religii, niestety ale takie rzeczy zdarzaja sie
                      > wszedzie, ale oczywiscie to jest tylko moje widzi mi sie!!i robie to tylko
                      dla
                      > wlasniej wygody!!!!!
                      ***
                      btw.a czy to źle że robimy coś dla właśnej i dziecka wygody?
                      jeśli tylko jest taka możliwość to lepiej sobie życie ułatwić a nie
                      skomplikować.
                      Ja swojemu ex-owi odebrałam prawa ponieważ de facto żaden z niego rodzic-nie ma
                      go, nie płaci .To wystarczyło dla sądu-nie musialam przedstawiać drastycznych
                      zaświadczeń o pobiciu przez ex czy innych tego typu rzeczy.Tak więc i sąd uznał
                      moje "widzimisię" za słuszne.
                      Dziewczyny które mają dobre układy z ex-szczere gratulacje-ale jestescie
                      rzadkością raczej niż regułą.W przypadku gdy są spore różnice w podejściu i do
                      życia i wychowania dziecka konieczne jest ograniczenie władzy rodzicielskiej
                      dochodzącemu rodzicowi.Bo życie to nie bajka-trzeba codziennie podejmowac
                      decyzje-bez konsultacyjnych telefonów i przepychanek z ex.
                      I uważam że jest to tylko w interesie dziecka i własnym.I nie mieszajmy do tego
                      kwestii kontaktów z dzieckiem.To zupełnie co innego.
                      Pozdro
                  • mcdza Re: ograniczenie praw? 09.11.05, 18:38
                    i do szkoly dziecko w polsce zreszta nie bedzie moglo chodzic bo ojciec domaga
                    sie przeprowadzki do niemiec (mojego i dziecko badz tylko dziecka). Moze Wy
                    bylybyscie w stanie rzucic wszystko ale ja nie!!moze wynika to z mojej
                    niedojrzalosci emocjonalnej czy psychicznej!
                    • virtual_moth Re: ograniczenie praw? 09.11.05, 20:21
                      mcdza napisała:

                      > i do szkoly dziecko w polsce zreszta nie bedzie moglo chodzic bo ojciec
                      domaga
                      > sie przeprowadzki do niemiec (mojego i dziecko badz tylko dziecka). Moze Wy
                      > bylybyscie w stanie rzucic wszystko ale ja nie!!moze wynika to z mojej
                      > niedojrzalosci emocjonalnej czy psychicznej!

                      E no, ale przecież jeśli się nie zgodzisz, to nie pojedziecie i tyle. To, ze on
                      się DOMAGA nie ma żadnego znaczenia. Przecież żeby wywieźć dziecko za granicę
                      potrzebna jest zgoda obojga rodziców.

                      Co do dyskusji - ja uważam, ze ograniczenie praw ojcu ma sens, jeśli ten ojciec
                      nie interesuje się dzieckiem lub w nikłym stopniu. No ale jeśli przejawia
                      jakieś zainteresowanie, no to wybaczcie, ale różnice zdań co do wychowywania
                      dziecka nie powinny być IMHO powodem do ograniczenia praw, nawet jeśli to na
                      nas, matkach spoczywa większa odpowiedzialność za wychowanie dziecka.

                      Pzdr
                      • mcdza Re: ograniczenie praw? 09.11.05, 21:51
                        to w jaki sposob mam uzyskac na cokolwiek zgode?no chyba tylko przez sad no bo
                        nie wiem jak inaczej skoro ojciec na nic sie nie zgadzasad
                        • iziula1 Re: ograniczenie praw? 09.11.05, 22:06
                          A na co chcesz uzyskać zgode a ojciec dziecka się nie zgadza?
                          Nie czytałam wszystkich wpisów więc może coś mi umkneło.
                          Iza
                • tataadriana Re: ograniczenie praw? 09.11.05, 22:33
                  edzieckokarenina napisała:
                  > co będzie lubiło dziecko-czas pokaże.W takim wypadku-jak rodzice mieszkają
                  > osobno i przy jednym z nich jest dziecko jestem jak najbardziej za
                  > ogrzniczeniem praw temu "dochodzącemu" rodzicowi.To jest racjonalne i wygodne-
                  ciekawe dla kogo wygodne? tylko dla tego z kim jest dziecko. zawsze można
                  napawać się zadowoleniem z pognębienia drugiego rodzica. wszak najczęściej o to
                  chodzi w nieudanych związkach, kiedy kobieta zostaje sama z dzieckiem. dokopać
                  ojcu i powiedzieć że sam się pobił smile))
                  • virtual_moth Re: ograniczenie praw? 09.11.05, 22:57
                    tataadriana napisał:

                    > wszak najczęściej o to
                    >
                    > chodzi w nieudanych związkach, kiedy kobieta zostaje sama z dzieckiem.
                    dokopać
                    > ojcu i powiedzieć że sam się pobił smile))

                    Zamiast tak jałowo komentować, doradziłbyś kiniemu, który doświadcza przemocy
                    domowej, jak skutecznie maskować siniaki. Zdaje się, że masz w tej materii
                    spore doświadczenie (choć nie na tyle, aby nie dostrzec, żeś bardzo mentalnie
                    poturbowanywink
                    • mrs_ka Re: ograniczenie praw? 10.11.05, 00:03
                      Miałam się poddać, ale jednak odpowiemwink

                      Mcda
                      Rozumiem, że Jesteś wzburzona tym, że ktoś jednak myśli inaczej i stąd te
                      wykrzykniki... Prawdę jednak powiedziawszy to nie podałaś żadnej sytuacji, w
                      której ojciec dziecka mógłby Ci realnie zaszkodzić.
                      To, że konsultuję z Eksem kwestię religii nie oznacza, że wymagana jest taka
                      zgoda. Robię to, bo mam z Eksem luzackie układy i dbam o wzajemną uczciwość.
                      Ty nie musisz:
                      - wymagać jego zgody w przypadku religii
                      - zgadzac się na absurdalne pomysły typu "dziecko ma mieszkac w Niemczech"
                      - i tak dalej

                      Co do chrztu to akurat argument, że Mała będzie wytykana palcami w szkole jest
                      wyssany z -nomen omen- palca. Nie dramatyzuj- w naszym coraz bardziej
                      laizycującym się społeczeństwie innowierca/ateista nie budzi juz niczyjej
                      ekscytacji poza Moherowymi Brygadami. Minęły czasy, kiedy niechodzenie na
                      religię było równoznaczne z partyjnymi sympatiami, a dziecko PZPRowca było
                      skazane na towarzyską banicję.

                      Po przeczytaniu Twoich kolejnych postów zmieniam zdanie: IMHO Ty chcesz te prawa
                      ograniczyć nie z wygody, a z zagubienia. Tak naprawdę nie Wiesz, co Ci to
                      ograniczenie praw da i co by się stało, gdyby nie były ograniczone. Dowodem na
                      to są choćby teksty o zgodach na religię i konieczności wyjazdu do Reichu.
                      Virtual wyłuszczyła Ci to jasno: ojciec dziecka może postulowac nawet wspólny
                      wyjazd na Alfę Centauri i niech se gada zdrów. Piernik tu nie ma nic do wiatraka.
                      Dalej: pytasz się, w jaki sposób masz uzyskać na coś zgodę, skoro ojciec się na
                      nic nie zgadza. I znów odsyłam do postu Virtual. Tak naprawdę w Twojej sytuacji
                      jest jeden powód, dla którego warto te prawa ograniczać, a jest tym powodem
                      uzyskanie paszportu. W sprawach codziennych tj. lekcje religii, lekcje
                      wychowania seksualnego, wyjazd w Bory Tucholskie zgoda tatusia jest Ci na grzyba
                      potrzebna.
                      I jeszcze dalej: napisz może, ile lat ma Twoja córa i jak wygląda historia
                      rozmów z Jej ojcem. Weź pod uwagę, że okres porozstaniowy jest zawsze czasem
                      karencji i ludzie różnie przez to przechodzą włącznie z czasowymi odpałami pt.
                      "zalezę Ci za skórę poprzez dziecko". Dotyczy to matek i ojców. Zanim podejmie
                      się decyzję o odebraniu/ograniczeniu czyichkolwiek praw warto sprawdzić, czy to
                      nie jest problem przejściowy. Pomijając przypadki wyjątkowych suk i wyjątkowych
                      sukinsynów- w 80% przypadków ludzie odzyskują jasność widzenia i można się z
                      nimi dogadać.


                      A na koniec już do reszty dyskutantek o tym, dlaczego utożsamiam
                      ograniczenie/odebranie praw rodzicielskich z pozbawieniem obecności ojca/matki.

                      Ja jestem typem konserwatywnym, który nie lubi dorabiania dupie uszu. Uważam, że
                      są w zyciu sprawy proste, których niewarto komplikować.
                      Taką sprawą jest dla mnie celowe zalewanie komuś sadła za skórę, a potem
                      zdziwienie, że jednak nie wytrzymał.
                      Jeśli odbieracie komuś prawa do własnego dziecka to nie dziwcie się, że reaguje
                      na to bardzo emocjonalnie. Ja mam czasem wrażenie, że my tu celowo
                      odczłowieczamy ojców naszych dzieci, aby jakoś usprawiedliwić przed samymi sobą
                      własne- często- okrucieństwo. Stąd sprowadzanie wszystkiego do poziomu prawa,
                      przepisów i sądowego żargonu. A przecież chodzi o drugiego człowieka, który
                      także ma prawo kochać swoje dziecko. I ZASTRZEGAM PO RAZ KOLEJNY- NIE PISZĘ O
                      DUPKACH, KTÓRZY WYRZEKLI SIĘ WŁASNYCH DZIECI, A O OJCACH, KTÓRZY CHCĄ MIEĆ Z
                      NIMI KONTAKT. Takich jest całkiem sporo.
                      Tak więc dla mnie jest w tym dośc nieludzka logika: najpierw sprowadzić kogoś do
                      poziomu dawcy spermy i dostarczyciela alimentów, odebrać/ograniczyć mu prawa, a
                      potem krytykować go, że jednak przestał odwiedzać dziecko, a przecież miłość do
                      dziecka powinna wszystko przetrwać. No więc IMHO nie przetrwa wszystkiego.
                      Jeśli jakaś matka celowo upokarza takiego ojca to nie powinna się specjalnie
                      dziwić, że facet w pewnym momencie się podda.

                      a.

                      ps. i jeszcze jedno do Mcda: w innym wątku napisałaś wyraźnie, że oto podjęłaś
                      decyzję o SAMODZIELNYM macierzyństwie. Są tu kobiety, które MUSIAŁY się z
                      samodzielnością zmierzyć, bo tatusiowie ich dzieci się zwyczajnie
                      wypięli/wyjechali/udają, że ich nie ma/ przepadli w mrokach dziejów. Ty sobie to
                      wybierasz świadomie. Piszę to na wypadek, gdybyś kiedyś zechciała sie pożalić,
                      że tatuś jednak się wykolegował z rodzicielstwa, które sprowadza się do
                      odwiedzin "jedna sobota w miesiącu w godz. 17.00-18.45", co dobitnie świadczy o
                      tym, jakim jest debilem. Własnie idziesz prostą drogą do takiego finału.
                      Granice ludzkich uczuć nie są z gumy. Dotyczy to także ojców.














                  • edzieckokarenina Re: ograniczenie praw? 10.11.05, 09:06
                    tataadriana napisał:

                    > edzieckokarenina napisała:
                    > > co będzie lubiło dziecko-czas pokaże.W takim wypadku-jak rodzice mieszkaj
                    > ą
                    > > osobno i przy jednym z nich jest dziecko jestem jak najbardziej za
                    > > ogrzniczeniem praw temu "dochodzącemu" rodzicowi.To jest racjonalne i wyg
                    > odne-
                    > ciekawe dla kogo wygodne? tylko dla tego z kim jest dziecko. zawsze można
                    > napawać się zadowoleniem z pognębienia drugiego rodzica. wszak najczęściej o
                    to
                    >
                    > chodzi w nieudanych związkach, kiedy kobieta zostaje sama z dzieckiem.
                    dokopać
                    > ojcu i powiedzieć że sam się pobił smile))
                    *******
                    pisałam wyżej że wygodne jest to dla rodzica sprawującego bezpośrednią opiekę
                    nad dzieckiem-a nie dla rodzica z "doskoku".
                    Nie martw się-nie znam Twojej ex,więc nie udzielę jej porad jak skutecznie
                    odebrac Tobie prawa rodzicielskiewink
                    choć w tej dziedzinie jak widac jestem expertemwink
                    pozdro
                  • jo_jo17 Re: ograniczenie praw? 10.11.05, 09:21
                    tataadriana napisał:

                    > ciekawe dla kogo wygodne? tylko dla tego z kim jest dziecko. zawsze można
                    > napawać się zadowoleniem z pognębienia drugiego rodzica. wszak najczęściej o to
                    >
                    > chodzi w nieudanych związkach, kiedy kobieta zostaje sama z dzieckiem. dokopać
                    > ojcu i powiedzieć że sam się pobił smile))
                    ----
                    o tak! tak! ja się napawam za każdym razem jak mogę ojcu dziecka powiedziec
                    prosto w twarz "wypad", "dziś wizyty nie masz", wio na drzewo.
                    Sprawia mi to niezmienną orgazmiczną radość smile))
    • chalsia Re: ograniczenie praw? 10.11.05, 01:55
      Już tu wiele tematów poruszono.
      Ja chciałam podkreślić inne sprawy, ktore rzuciły mi się w oczy.
      1. sama napisałaś, że jesteś niedojrzała emocjonalnie. To już duży plus, że
      zdajesz sobie z tego sprawę. Myślę, że dobrze by było, bys, zanim urodzisz
      dziecko, pogadała sobie parę razy z psychologiem/psychoterapeutą - pozwoli Ci
      to na spokojnie (=przed porodem) dojść do tego, o co Ci właściwie chodzi.
      2. sama wymagasz od faceta, by zrobił dokładnie to samo, czego Ty wymagasz od
      niego (mowa o wyjeżdzie do innego kraju). Dla siebie masz kilka
      usprawiedliwień, by się nie przenosić. Popatrz na to z drugiej strony - on
      mógłby użyć dokładnie tych samych argumentów i też czuć się usprawiedliwiony.
      Chalsia
      PS. nawet jak ojciec mojego dziecka przestanie płacić alimenty i widywać się z
      dzieckiem (czego już od 7 tyg nie robi), nie zamierzam ograniczać jego praw
      rodzicielskich - jego zgoda/niezgoda na zajęcia/szkołę/religię, etc nie jest mi
      potrzebna do zrobienia tego co uważam za słuszne; w szpitalu też sobie pewnie
      poradzę bez jego zgody, znając sytuację bedę się starać o paszport na tyle
      wcześnie, by wliczyć ewentualnie czas potrzebny na zgodę sądu; a dziecka z
      przedszkola nagle nie zabierze, bo tam wiedzą, że jest orzeczenie sądu
      przyznające ojcu prawo widywania się z dzieckiem w konkretne dni i godziny (a
      bez mojego upowaznienia eks dziecka z przedszkola nie odbierze).
      WIęc nie ma się czego obawiać.
      • mrs_ka Re: ograniczenie praw? 10.11.05, 02:26
        dzięki Chalsiasmile Dopiero Twój post uprzytomnił mi, że to dziecko się nawet nie
        urodziło i poleciałam w te pędy do wyszukiwarki.
        Rany, Mcda, to Ty może najpierw dorośnij, co? Piszę to bez złośliwości, ale
        jakoś smutno mi się zrobiło, że dziecka jeszcze na świecie nie ma, a Ty już
        Wiesz na pewno, że z jego ojcem się nie dogadasz w sprawach rodzicielskich.

        a.
        • edzieckokarenina Re: ograniczenie praw? 10.11.05, 09:25
          mrs_ka napisała:

          > dzięki Chalsiasmile Dopiero Twój post uprzytomnił mi, że to dziecko się nawet nie
          > urodziło i poleciałam w te pędy do wyszukiwarki.
          > Rany, Mcda, to Ty może najpierw dorośnij, co? Piszę to bez złośliwości, ale
          > jakoś smutno mi się zrobiło, że dziecka jeszcze na świecie nie ma, a Ty już
          > Wiesz na pewno, że z jego ojcem się nie dogadasz w sprawach rodzicielskich.
          >
          > a.

          ********
          aaaaaaaaaaaa skoro dziecko w drodze smile to radzę nie przejmować się na zapas
          takimi sprawami.
          WYLUZUJ DZIEWCZYNO!
          Jeśli faktycznie nie będziecie razem to wtedy możesz się zastanawiac co robić-
          teraz jest za wcześnie na to.
          I pamiętaj że prawa ojciec nie dostaje z marszu-po urodzeniu dzieckawink
          musielibyście iść do USC aby on je tam uznał.Jeśli faktycznie tego nei chcesz
          to chyba nie dasz się tam wołami zaciągnąćwink
          pozdro
    • edzieckokarenina Re: ograniczenie praw? 10.11.05, 09:12
      a autorce wątku radziłąbym ograniczyć prawa rodzicielskie ponieważ:
      -nie jest w związku z ojcem dziecka
      -to ona sprawuje bezpośrednią i codzienną opiekę nad dzieckiem
      To co pisała chalsia -że z reguły w szpitalu nie wymagają podpisu drugiego
      rodzica jest pewnie w 98% prawdą.Ale..przypadki różne się zdarzają.
      NIe ma co demonizować tych praw-ale jasnym chyba jest,że jak się prawa
      ograniczy ,bądź odbierze wszelkie nieprzyjemne niespodzianki zostaną
      wyeliminowane-nie będzie żadnych "gdyby".
      Jest jeszcze jedno duże zagrożenie w tej sytuacji: autorka postu mieszka w
      Polsce,ojciec zaś z tego co czytałam za granicą.
      Jesli ojciec ma pełnię praw bez problemu może zabrać dziecko i słuch po nim
      zaginie.Wtedy pojawi się tutaj post:"Pomóżcie! ojciec zabrał dziecko do NIemiec"
      pozdro
      • mcdza Re: ograniczenie praw? 10.11.05, 18:12
        moze przesadzam, ale wielokrotnie probowalam sie porozumiec z ojcem dziecka i
        moze to jest glupie i niedorzeczne to boje sie (mimo ze dzidzi jeszcze nie ma
        ale nidlugo bedzie) ze pewnego razu zabierze je na wakacje i tyle ich zobacze a
        wiem ze bylby do tego zdolny, nie wiem czy z chwila gdy ojciec uznaje dziecko
        (tzn akcie urodzenia widnieje jego nazwisko)zyskuje takze prawa
        rodzicielskie,sorry za zamieszanie chcialam tylko pare rzeczy sie dowiedziec i
        nic wiecej, dla wlasnego spokoju ktorego dalej nie zyskalam, nie bylam jeszcze
        nigdy w podobnej sytuacji wiec nie wiem jak to jest, jakie on ma prawa i
        obowiazki a prawnikiem niestety tesh nie jestem czego zaluje
        • edzieckokarenina Re: ograniczenie praw? 10.11.05, 19:15
          mcdza napisała:

          > moze przesadzam, ale wielokrotnie probowalam sie porozumiec z ojcem dziecka i
          > moze to jest glupie i niedorzeczne to boje sie (mimo ze dzidzi jeszcze nie ma
          > ale nidlugo bedzie) ze pewnego razu zabierze je na wakacje i tyle ich zobacze
          a
          >
          > wiem ze bylby do tego zdolny, nie wiem czy z chwila gdy ojciec uznaje dziecko
          > (tzn akcie urodzenia widnieje jego nazwisko)zyskuje takze prawa
          > rodzicielskie,sorry za zamieszanie chcialam tylko pare rzeczy sie dowiedziec
          i
          > nic wiecej, dla wlasnego spokoju ktorego dalej nie zyskalam, nie bylam
          jeszcze
          > nigdy w podobnej sytuacji wiec nie wiem jak to jest, jakie on ma prawa i
          > obowiazki a prawnikiem niestety tesh nie jestem czego zaluje

          *******
          ojciec ma prawa wobec dziecka jeśli je uzna w USC-bądź dojdzie do tego drogą
          sądową.
          Nie masz się czym martwić
          pozdrawiam

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka