Dodaj do ulubionych

zalamany tata

01.03.06, 00:49
Witam, znalazłem to forum, chociaż nie bardzo tu chyba pasuję, to chciałbym
zapytać o radę.

Nie jestem samodzielnym rodzicem, a ojcem córki, której od rozwodu nie mogę
odwiedzać. Nie wiem, co zrobić. Czy jest jakaś szansa na te widzenia???

Zazmaczam, ze nadal bardzo kocham zonę i chcialbym jej powortu, ona wybrała
inaczej, trudno, ale nie powinna mnie chyba odgradzac od dziecka, prawda???

Z pozdrowieniami
Tata Karoli
Obserwuj wątek
    • sar36 Re: zalamany tata 01.03.06, 08:27
      A jak sąd w wyroku rozwodowym uregulował kwestię kontaktów z dzieckiem? Musiał
      coś orzec w tej sprawie.
      • caldwell Re: zalamany tata 03.03.06, 22:16
        Sąd Okręgowy nie musi na sprawie rozwodowej zajmować sie kontaktami, chyba że
        któraś ze stron wystapi z takim wnioskiem, jesli nie, orzeka tylko co do zasad
        rozwodu; wniosek o kontakty zawsze mozna złożyć w Sądzie Rejonowym...
    • iziula1 Re: zalamany tata 01.03.06, 10:10
      Wnieś do sadu wniosek o ustalenie widzeń.
      Może coś wywalczysz.
      Z opowieści panów odwiedzających to forum czasem to nic nie daje.
      Ale warto próbowac.
      Czy masz pełnie władzy rodzicielskiej?

      Tu masz wzory pism procesowych
      www.jmc.icpnet.pl/tato/wzory.htmPozdrawiam.
      Iza
    • alicja_wk Re: zalamany tata 01.03.06, 14:17
      A to z jakiego powodu nie możesz odwiedzać?
      1) Jeśli sąd Ci zabronił, to na pewno miał ku temu jakieś powody...
      2) Jesli żona Ci zabrania to jest na to sposób w sądzie...
      Musisz bardziej szczegółowo nakreślić sytuację i podać przyczynę.

      Pozdrawiam!
    • agakoza1 Re: zalamany tata 01.03.06, 15:19
      Chlopie, a gdzie twoje "kohones"? Rozumiem, ze kochasz zone, ale nie pozwol
      traktowac sie jak smiecia i postaw na swoim.
      • pelagaa Re: zalamany tata 01.03.06, 17:16
        > i postaw na swoim.

        Takich rad radzilabym nie brac powaznie. Wiecej zyskasz kierujac sie dobre
        dziecka, niz stawianiem na swoim. Opisz dokladniej sytuacje, wtedy mozna cos
        radzic. Czy jestes juz po rozwodzie, czy ustalales widzenia przez sad. Czy
        matka zabrania Ci w ogole widywac dziecko, czy zabierac dziecko z domu (tzn.
        widywac bez jej udzialu). W jakim wieku jest dziecko.
        Mam nadzieje, ze poukladasz swoje relacje, zycze Ci powodzenia!
        • agakoza1 Re: zalamany tata 02.03.06, 14:46
          pelagaa napisała:

          > > i postaw na swoim.
          >
          > Takich rad radzilabym nie brac powaznie. Wiecej zyskasz kierujac sie dobre
          > dziecka, niz stawianiem na swoim.

          tak pelagaa.....brak kontaktow z kochajacym ojcem to dla dobra dziecka...
          mam wrazenie, ze twoi rodzice bardzo kierowali sie twoim dobrem w ksztaltowaniu
          twoich pogladow LOL
          • pelagaa Re: zalamany tata 02.03.06, 20:43
            > tak pelagaa.....brak kontaktow z kochajacym ojcem to dla dobra dziecka...

            Poprosze o cytat, w ktorym ja tak pisze.

            Jak masz klopoty z interpretacjaslowa pisanego, to widac twoi rodzice za malo
            czasu ci poswiecali, stawiajac na swoim zapewne.
            • agakoza1 [...] 03.03.06, 08:16
              Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
      • virtual_moth Re: zalamany tata 03.03.06, 11:26
        agakoza1 napisała:

        > "kohones"?
        Ja w kwestii formalnej: cohones.

        Kurde, czyżbym się czepiała?wink
        • kai_30 Re: zalamany tata 03.03.06, 19:28
          Jak juz sie czepiac, to do konca - pisze sie cojones wink
    • caldwell Re: zalamany tata 03.03.06, 22:12
      u mnie tata wszystko sobie "wywalczył" w Sądzie (choć nie musiał), z moich
      doswiadczeń wynika, że sądy sa b.przychylne dla tatusiów wnioskujacych o
      kontakty..., a może napierw zwykła rozmowa z Mamą, argumenty, bez emocji...to
      często skutkuje smile
    • tatokaroli Re: zalamany tata 03.03.06, 23:03
      Jak czytam, w większości są tu panie. Ja szukam rodzica, który może jest w
      podobnej co ja sytuacji. Niestety trudno mi znaleźć pomoc, nie wiem zupełnie,
      co mogę zrobić.

      Moja żona chce wyjechać z dzieckiem za granicę, nie odpowiadało jej życie tutaj
      ze mną. Zaznaczam, ze nie byłem najgorszym mężem. Pracowałem, nie biłem i nie
      piłem.
      Moja żona powiedziala, ze jest znudzona naszym życiem, mieszkaniem w małej
      miejscowości i chce wyjechać.

      Od dwóch miesięcy -czyli rozwodu, na ktory sie zgodzilem - nie widze dziecka.
      Przypuszczam, ze zona przebywa z nią u swojej rodziny kilkaset kilometrów stąd.
      Niestety praca nie pozwala mi na taki długi wyjazd.

      Pozdrawiam
      • samodzielny Re: zalamany tata 04.03.06, 04:38
        chlopie..
        sam widzisz, ze ciagaja sie za kudly w Twoim watku, a nie doradzaja.. Miedzy
        wrony wlazles a krakac nie masz ochoty. Nie oczekuj tu wsparcia, rady, beda
        doszukiwaly sie Twojej winy. "Jakim draniem byles, ze matek musi chronic
        dziecko przed Toba?"
        Idz na forum ojca smile)))))))

        I trzymaj sie chlopiesmile
        • tatokaroli Re: zalamany tata 04.03.06, 09:58
          Odwiedzilem juz strone wstrone ojca i bardzo nie odpowiada mi tam nastawienie,
          jakie prezentuja uczestnicy.
          Pracuje w systemie 6dniowym, po 9 godzin dziennie. Od rozwodu, tj. poczatku
          stycznia nie bylo niestety zadnych "dlugich weekendow" czy swiat, zebym mogl
          pojechac. Zona zienila numer telefonu komorkowego. Kiedy dzwonie do jej
          rodziny, mowią że jej nie ma.

          Faktycznie na tym forum tez widzę, że są głównie kłótnie i patrzenie na świat
          oczyma zranionej matki dziecka, tak samo jak na forum wstrone ojca ojcowie
          psiocza na byłe żony. Potrzebna mi jest inna rada, niz "nie pozwol jej" "ja bym
          jej pokazał" czy też jak to piszą panie na tym forum "pewnie zasłużyłeś".

          Myślałem, że na tym forum spotkam również ojców czy rodziców odgradzanych od
          dzieci.

          z pozdrowieniami
          • kai_30 Re: zalamany tata 04.03.06, 10:07
            Nie chce Cie dobijac, ale przy takim systemie pracy - jakiej rady wlasciwie
            oczekujesz? Skoro masz wolny tylko jeden dzien w tygodniu? Nawet gdyby Twoja eks
            mieszkala na miejscu, i tak bylby problem ze "zmieszczeniem w grafiku" kontaktow
            z dzieckiem. Jesli mieszka daleko, sytuacja komplikuje sie jeszcze bardziej,
            niezaleznie od nastawienia matki - co nie znaczy, ze nie jest to niewykonalne.
            Wsiadasz w auto, jedziesz pare godzin, spedzasz na miescu pare godzin z
            dzieckiem, wsiadasz w auto i jedziesz z powrotem. Trudne, i wymagajace
            poswiecen. Btw - w jakim wieku to dziecko jest, bo chyba nie napisales?
            Probowales regulowac kwestie kontaktow sadownie? Moze na haslo "sad" rodzina
            zony udostepni Ci jej numer telefonu?
          • agakoza1 Re: zalamany tata 06.03.06, 10:16
            Masz racje, ja bym to ujela dosadniej: to forum jest pelne jadowitych zmij.
            Nie wiem, jakiej rady oczekujesz, moze warto zapytac prawnika, co mozesz w tej
            sytuacji zrobic.
            powodzenia
      • kai_30 Re: zalamany tata 04.03.06, 08:22
        Wciaz nie napisales, jak to wyglada od strony formalnej - masz pelnie praw
        rodzicielskich? Przyznane przez sad widzenia? I wreszcie - dlaczego nie widujesz
        dziecka? Bo matka ukrywa je przez Toba, czy dlatego, ze nie chce Ci sie jechac
        te kilkaset kilometrow (o, sorry, praca przeszkadza)*? Kontatowales sie z matka
        dziecka? Jesli sie rzeczywiscie wyprowadzila do rodziny (co w sytuacji rozwodu
        zdarza sie czesto), to jak sobie wyobrazasz kontakty z dzieckiem, skoro nie
        mozesz dojezdzac? Masz na to jakis pomysl, czy tylko siedzisz i zalamujesz rece,
        bo to zla kobieta byla?

        A co do wyjazdu za granice - matka nie moze wywiezc dziecka bez Twojej zgody.








        * Najmocniej przepraszam za gryzaca ironie, ale "praca przeszkadza" to argument
        mojego bylego meza, dla ktorego przejechanie 300 km, zeby zobaczyc sie z dziecmi
        jest wysilkiem ponad wszelka miare, i czesciej niz raz na rok sie dokonac nie
        da. Co ciekawe, rodzicow mieszkajacych w mniej wiecej tej samej odleglosci
        odwiedza dosc czesto.
    • tommy_80 Re: zalamany tata 04.03.06, 18:44
      "nadal bardzo kocham zonę i chcialbym jej powortu"

      Pisałeś, że rozwód był w styczniu - uprawomocnił się - to już nie jest Twoja
      żona.
      Ale rozumiem doskonale, też długo zdarzały mi się podobne przejęzyczenia.
      Wydaje mi się, że my jako mężczyźni mamy tendencję do postrzegania rodziny (w
      sensie żona + dziecko) jako pewnej całości, dlatego później trudno nam
      rozszczepić uczucia. Niestety, po wyroku rozwodowym staje się to niezbędne
      celem w miarę normalnej dalszej egzystencji.

      Piszesz, że zgodziłeś się na rozwód, wnioskuję z tego, że rozwód przebiegał
      polubownie, a sąd powierzył Wam obojgu wykonywanie władzy rodzicielskiej nad
      dzieckiem, wychodząc z założenia, że dogadacie się co do istotnych spraw
      dotyczących wychowania dziecka.
      Wiedz, że była żona zmieniając numer telefonu i unikając kontaktu z Tobą łamie
      warunki układu, na który wcześniej się przed sądem zgodziła. Nie ważne, że nie
      masz ustalonych kontaktów "od do" - intencja sentencji jest tu taka, że pomimo
      rozwodu Wasze działania mające na celu roztoczenie pieczy nad dzieckiem będą
      zgodne i będą się wzajemnie uzupełniać.
      Jeśli matka unika wszelkiego porozumienia z Tobą, to jej zła wola jest tu
      ewidentna.
      Powyższe niczego nie poprawia, niczego nie załatwia, chciałem tylko zwrócić
      uwagę, że nie widzę absolutnie żadnych podstaw do tego, żebyś miał czuć się
      winny w tej sytuacji.
      To nie Twoja wina, że matka wyjechała z dzieckiem (oczywiście ma prawo układać
      sobie życie gdzie chce) i że następnie, urywając wszelki kontakt, wyraźnie
      postanowiła sama decydować za Ciebie i za dziecko (w czym jednak rozmija się z
      orzeczeniem sądu).

      "Kiedy dzwonie do jej
      rodziny, mowią że jej nie ma."

      Ja bym się tam wcale nie zrażał faktem, że jej nie ma, szczególnie że pogawędka
      z nią ma wartość drugorzędną.
      Ważniejsza jest kwestia, gdzie aktualnie z dzieckiem mieszka, bo po pierwsze
      chcę przyjechać do dziecka chociaż na dwie godziny, szczególnie że prezentów
      małej pokupowałem, a po drugie to zgubiłem jej numer konta i nie mam cholera
      pojęcia na jaki adres wysłać alimenty na ten przykład.

      Straszenie teściów sądem, jak i precyzowania kontaktów w sądzie nie polecam.
      To ostateczność. Prawa do widywania dziecka nikt Ci nie odbierał, tylko
      niewiele z tego prawa wynika.
    • burza4 Re: zalamany tata 06.03.06, 18:52
      mimo wszystko starałabym się dotrzeć do eks żony i pogadać z nią uczciwie.
      Skoro rozwód przebiegał polubownie, to może jest jakaś szansa na to, że nie
      będzie wrogo nastawiona? czemu ona się od ciebie odżegnuje??? może unika
      kontaktów, bo boi się twoich nalegań na powrót? tak czy inaczej - da się to
      zorganizować tak, aby nie musiała się z tobą widywać, o ile o to jej chodzi. do
      sądu zdążysz, tylko jak już pójdziecie na udry, to nikłe szanse na to, że nawet
      jeśli te odwiedziny będziesz miał zasądzone, to będziesz w stanie je
      wyegzekwować.

      skoro wróciła do rodziców - podejrzewam, że jest pod ich wpływem, a zdaje się,
      że są to osoby z ograniczonymi horyzontami, hołdujące starej szkole pt. "że
      dziecku będzie lepiej, jak o ojcu zapomni, że nie ma sensu robić mu mętliku w
      głowie".

      Masz pełne prawo odwiedzać dziecko i ona z pewnością o tym wie. Jak rozumiem,
      nie udało ci się nawet uzyskać prostej informacji dlaczego unika kontaktów?

      próbowałabym dotrzeć do niej przez znajomych - przecież nie zerwała kontaktu ze
      wszystkimi? może znajdziesz wśród nich jakiegoś sprzymierzeńca, który będzie w
      stanie pogadać z byłą i wytłumaczyć jej, że wy nie musicie się kochać abyś ty
      mógł być ojcem dla swojego dziecka. Możesz zaproponować wspólną wizytę u
      psychologa/mediatora, żeby ustalić jak ułatwić DZIECKU odnalezienie się w tej
      sytuacji, dobrze byłoby gdyby ktoś z "naukowym" autorytetem wyjaśnił jej jakie
      są konsekwencje braku ojca. Sam znasz tę kobietę lepiej, powinieneś wiedzieć co
      do niej przemówi - chyba że ożeniłeś się z zołzą, która lubi po prostu komuś
      dokopać. Tylko że w tym przypadku najbardziej dokopie własnemu dziecku i warto
      jej to uświadomić. Jest takie prywatne forum "My dzieci z rozbitych rodzin" -
      może warto podsunąć jej coś takiego jako lekturę? bo wiele tam wątków na temat
      tego jak dorośli już ludzie przezywali rozstanie rodziców i brak ojca. W jakim
      wieku jest dziecko? czy jest w stanie sama wyrazić czego ona chce, że tęskni za
      ojcem?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka