Mam kilka pytań do osób, które mają jakies doswiadczenie w sprawach
rozwodowych. Czy jesli na posiedzeniu pojednawczym mąz zgodził się na rozwód
bez orzekania o winie (co zostało zaprotokołowane), to czy na kolejnych
rozprawach ma prawo zmienic zdanie?
Czy moje zeznania przeciwko jego słowom są jakimkolwiek argumentem dla sądu?
Chodzi mi konkretnie o wysokość alimentów, o którą wniosłam w pozwie. Podałam
tam kwotę, jaka mąż sam zaproponował przed złożeniem pozwu, natomiast
zapytany o tę kwestię w sądzie odpowiedział, ze nie zgadza się na taką sumę,
ponieważ nie pracuje (oficjalnie). Czy uzasadnieniem tego, jaką wysokośc
alimentów podałam w pozwie moga byc dla sądu słowa męża, których on sie teraz
wypiera?
Może to głupie pytania, ale nie chciałabym zrobić z siebie idiotki przed
sądem, bo niestety, ale nie mam doświadczenia w tych kwestiach (pierwszy raz
się rozwodzę