Dodaj do ulubionych

martwię się o dzieci

27.03.06, 12:50
Moje małżeństwo jest w gruzach, z mojej winy i szczerze mówiąc nie mam ochoty
na jego ratowanie. Mój mąż jest naprawdę porządnym człowiekiem, ale ja z nim
żyć nie potrafię. Mamy jednak małe dzieci, a mój maż jest bardzo dobrym tatą.
Zapowiedział mi, że chce rozwodu ale w sądzie będzie się starał o przyznanie
opieki nad dziećmi. Wiem, że on kocha je równie mocno jak ja, ale nie jestem
w stanie wyobrazić sobie, że on wygra i ja bedę mamą "dochodzącą" - chociażby
codziennie. Czasami zazdroszczę Wam exów, którym wystaczają weekendowe
spotkania z dziećmi. Jednocześnie cieszę się, że moje dzieci mają kochajacego
ojca, chcącego brać pełny udział w ich wychowaniu. Tylko jak to pogodzić?
Obserwuj wątek
    • matuska Re: martwię się o dzieci 27.03.06, 13:50
      Po pierwsze zeby zabrac matce prawa do dzieci to musi byc albo pijaczka,
      narkomanka, wyrodna matka itp. bezpodstawnie sad nie zabierze Ci dzieci.A co
      chodzi o samego tatusia to poprostu umozliwiaj mu czeste widzenia z dziecmi i
      niebedzie problemu skoro jest dobrym ojcem
    • natasza39 Nie rozumiem was dziewczyny czasem!!!! 28.03.06, 01:03
      Gdyby jakis facet napisał tak jak asiulinek tzn:

      "Moje małzeństwo jest w gruzach, z mojej winy (tutaj pewnie zbluzgałybyście go,
      bo napewno ma jakas babe na boku) i dalej....
      Moja zona jest naprawde przadna kobieta, i dobra matką ale ja z nią zyc nie
      potrafię (tutaj pewnie powiedziałybyscie mu ze sie czepia i szuka
      przyzłowiwiowego bata do d....y, ale nadal podejrzewałybyscie go o babe)
      I dalej...
      Zapowiedziała mi, ze nie chce rozwodu, ale w sadzie bedzie starała się o to aby
      dzieci były przy niej (napisałybyście - Jej swięte prawo!. Jak ci się
      odechciało małzeństwo, to zostawiaj dzieci przy tym małzonku, przy któremu sie
      nie odechciało)


      I dalej to mi sie juz nawet pisac nie chce...
      Po prostu tego nie rozumiem.
      Rozwody sa dla ludzi, którzy absolutnie nie moga się dogadać, bo wyczerpali
      wszelkie formy dalszego porozumienia, a nie dla tych którym się nagle
      odechciało, bo nie maja ochotyu na dalsze ratowanie zwiazku, choć nie maja w
      sumie nic małzonkowi do zarzycenia.


      Piszesz dziewczyno, ze to porzadny facet. Piszesz ze kocha dzieci, że jest
      dobrym ojcem
      Dlaczego zatem chcesz dzieciom rozwalić rodzinę?
      Znudziła cie zabawa w dom?
      To zostaw "lalki" i idź do innej piaskownicy.
      Zycie cie przerosło? Wkradła się nuda? Nie pociaga cie juz ten facet?
      Gdyby to było przyczyną rozwodów, to chyba nie byłoby wogóle małzęństw na tym
      swiecie!

      Ciekawe, moje drogie, co napiszecie kiedys małzonkowi asioulka, jak juz
      faktycznie ona odejdzie od niego, zabierze mu dzieci i bedzie miała pretensje,
      że za czesto do dzieci przychodzi i "jej spokój zakłóca"?
      Bedziecie go załowały?
      A nie daj Bóg jak facet znajdzie sobie w tym czasie jakas babę, a asiulek
      wycofa sie nagle i nie bedzie mu chciał dac rozwodu o który wczesniej sama
      wystąpi!
      Wszak samotne macierzyństwo i zwiazana z tym "wolnosc" to nie taka słodycz, jak
      się co niektórym wydaje?
      Co wtedy o nim napiszecie?
      A że zdrajca, że dziwkarz i ze biedny asiulek powinien wystapic na siebie o
      alimenty!
      Czasem trzeba potrzachnac tez babą. Nie tylko faceci sa durni!
      • matuska Re: Nie rozumiem was dziewczyny czasem!!!! 28.03.06, 08:22
        natasza tylko ze w tym przypadku patrzy sie na dobro dzieci anie swojej dupki smile
        jesli dzieci mialy i maja dobry kontakt z ojcem to nienalezy tego utrudniac, po
        co krzywde dzieciom robic .A nie nam ojca dziecka wyzywac od najrozniejszych bo
        faceta nie znamy osobiscie , tylko z opisu, pozdrawiam
      • asiulinek Re: Nie rozumiem was dziewczyny czasem!!!! 28.03.06, 09:45
        Natasza, nie ma tu miejsca na opisywanie mojego małżeństwa. Ale nie jest tak,
        że mi się nagle odechciało - kryzys trwający już 6 lat w końcu zmęczył nas
        oboje. Nie wiem czy wyraziłam się wystarczająco jasno - OBOJE uważamy, że nie
        jesteśmy szczęśliwi ze sobą, że to co było między nami się wypaliło. Na
        szczęście mamy jeszcze w sobie tyle szacunku nawzajem, że szukamu rozwiazania
        dorego dla każdego z nas i dla naszych dzieci. Oczywiście bierzemy pod uwagę
        zostanie ze sobą "dla dobra dzieci" - tylko czy to się da na siłę, czy to
        naprawdę będzie dla dzieci dobre? Jeśli dojedzie do naszego rozstania i dzieci
        zostaną przy mnie to z całą pewnością mój mąż będzie mógł przebywać z nimi
        codziennie i tyle ile bedzie chciał - jest ich ojcem i ma do tego pełne prawo i
        ja nie chcę i nie mogę mu go odebrać. Problemem naszym jest teraz to czy się
        rozstać i jak rozwiazać sprawę opieki nad dziećmi (każde rozwiązanie wydaje nam
        się złe) czy zostać ze sobą i udawać, że się nadal kochamy.
        • burza4 Re: Nie rozumiem was dziewczyny czasem!!!! 28.03.06, 17:05
          nie da się udawać rodziny na dłuższą metę. Prędzej czy później zaczniecie nie
          znosić swojej obecności. Mam kolezankę, której rodzice spędzili tak życie -
          uciekła od nich do innego kraju, bo trudno wytrzymać w domu gdzie ludzi łączy
          jedynie głęboko skrywana (albo i nie) niechęć przykryta płaszczykiem "dobra
          dziecka". Co ma dobro dziecka wspólnego z tym że obserwuje rodziców warczących
          do siebie, z których wylewają się wszelkie złe emocje? bo do tego nieuchronnie
          zmierza związek, w którym ludzi nie łączy nic pozytywnego.

          Dzieci z pewnością przezyją rozstanie - ale od was zależy jak to zniosą. Można
          oszczędzić im koszmaru niechęci, wrogości, nastawiania przeciwko sobie
          nawzajem, manipulowania. Można - tym bardziej jeśli rozwód jest pokojowy i
          jeszcze macie do siebie szacunek - ustawić relacje tak, aby dzieci odnalazły
          się w nowej rzeczywistości. Nie bezboleśnie, bo tak się nie da - ale najlepiej
          jak się w takiej sytuacji da.
        • natasza39 Re: Nie rozumiem was dziewczyny czasem!!!! 28.03.06, 21:06
          asiulinek napisała:

          > Natasza, nie ma tu miejsca na opisywanie mojego małżeństwa. Ale nie jest tak,
          > że mi się nagle odechciało - kryzys trwający już 6 lat w końcu zmęczył nas
          > oboje. Nie wiem czy wyraziłam się wystarczająco jasno - OBOJE uważamy, że nie
          > jesteśmy szczęśliwi ze sobą, że to co było między nami się wypaliło.

          W takim razie sorry. O tym nie pisałaś.
          Twój pierwszy post zabrzmiał, daruj, ale trochę infantylnie, stad moja reakcja.
          Jesli natomiast wyczerpaliście wszelkie sposoby porozumienia i nie ma szans na
          uratowanie waszego małżeństwa, waszych uczuć, to faktycznie rozstańcie się jak
          dwoje kulturalnych ludzi. Tak aby pozostał w was i dla was szacunek. Twój maz
          kocha dzieci i jak napisałaś nie jest złym człowiekiem, wiec pewnie wam się to
          uda.
          Pozostawanie w małzeństwie gdzie nie ma uczuc, gdzie nie możecie ze soba
          wytrzymać dla samego tzw. "dobra dzieci", dobre dla dzieci natomiast nie jest
          napewno.
          Pozdrawiam i zyczę w takim razie porozumienia w kwestiach rozstania i jak
          najlepszego rozwiazania kwestii dzieciaków, bo one w tym wszystkim sa jak
          najmniej winne.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka