Dodaj do ulubionych

alkohol i narkotyki

30.05.06, 21:08
mam 22 lata,jestem od pół roku meżatką i mam 5miesięczna córeczke.mój mąz jest
alkoholikiem.przeszesł terapie odwykową i nie pił długi czas tzn 2lata-tyle
sie znalismy.nie pije nadal ale zaczął brać narkotyki.nie chce pójść znowu do
poradni odwykowej na terapię.sypie sie miedzy nami,ja stale się boje i jestem
bardzo podejrzliwa.jest tak ze okresami jest dobrze a okresami
fatalnie-kłócimy sie i on mówi mi bardzo przykre rzeczy.jak jest dobrze to
wydaje mi sie,że go kocham,jak źle-że go nienawidze.coraz częściej jednak mi
sie wydaje,że nie dam rady tak dlużej.jak jest źle to płaczę po nocach.jak ćpa
to nie mozna na niego liczyc.mój problem jest taki,że mieszkam w jego domu i
to on nas utrzymuje bo ja jestem studentka i jestem teraz na półrocznym
urlopie.on jest starszy o 14lat.czy jeżeli chcielibysmy sie rozwieść(coraz
częsciej jest o ty mowa) jak będzie wygladala sprawa finansowa i czy wogóle
będzie jakoś wygladac.domyslam się że kiepsko.tak naprawde to nie mam sie
gdzie wynieść-moi rodzice mnie nie przyjmą z dzieckiem.jego dochody sa
wysokie-6500zł miesięcznie.lepiej się rozwieść czy znosic to w pokorze ze
wzgledu na pieniadze póki sama sie nie usamodzielnie?czy ktoś był w podobnej
sytuacji?prosze o odpowiedź.pozdrawiam
Obserwuj wątek
    • xsylwiax Re: alkohol i narkotyki 30.05.06, 22:05
      Współczuję ci naprawdę, nie ma czego zazdrościć,tym bardziej,że wszystko dzieje
      się przy dziecku.
      Ja miałam podobną sytuację co ty i dokładnie wiem co przezywasz.Uciekłam od
      niego z czteromiesięcznym niemowlakiem.Nie twierdze ,ze jest lepiej,ale
      przynajmniej mam spokój psychiczny i nie muszę patrzeć na naćpanego ojca mojego
      dziecka,ani na prochy,ani na jego zmienne humory,huśtawki nastrojów i tym
      podobne.
      Jeżeli rozmowy z nim nie pomagają, to zdecyduj się na separację, rozwód to też
      dodatkowe koszty,a przy małym dziecku,kazdy grosz się liczy. To zależy ile by
      zaoferował środków na dziecko,zawsze możesz zasądzić alimenty,ale wchodzenie z
      nim na wojenna ścieżkę może ci tylko zaszkodzić.
      • anka611 Re: alkohol i narkotyki 31.05.06, 05:49
        mój ex tez pił i był na tzw. speedzie, widziałam jego psychozy, hustawki
        nastrojów, to trauma, która prześladuje mnie do dziś-czasami jeszcze śni mi się
        w takim strasznym stanie i ja zapłakana, bezradna z małym dzieckiem przy boku,
        nie do opisania. Uciekaj dziewczyno bo się wykończysz. Masz kogoś, kto mógłby ci
        pomóc na początku? matka? siostra? Jesli tak uciekaj. Dla spokoju twojego i dziecka.
    • elaw2 Re: alkohol i narkotyki 31.05.06, 08:31
      Na co jeszcze czekasz?! Aż HIV-a przywlecze?! A może wpadnie w amok i pobije?!
      Przepraszam, że tak ostro ale tu potrzebne są radykalne cięcia. Też żyłam z
      alkoholikiem i wiem co przeżywasz. I też miał okresy niepicia a potem jak wóda
      zawołała to koniec. Awantury, przemoc fizyczna, brak forsy, mój strach i ból.
      Urodziło się dziecko i powiedziałam dość. Od trzech lat mam z córką SPOKÓJ. Nie
      boję się powrotów do domu, jego nastrojów, poalkoholowych schiz. Nie muszę
      nocować na korytarzu, gdy ex miał odwały i ganiał z żyletką albo chciał mnie
      poddusić. Już nie widzę pętli na suficie kiedy stwierdzał, że chce się wieszać
      bo życie mu zbrzydło.
      Dziewczyno, nie czekaj. Odejdź. Na początek podaj o alimenty. Szkoda Ciebie i
      dziecka. Z każdym dniem będzie trudniej zostawić ten chory układ a
      współuzależnienie to też problem i ciężko się z nim walczy. Jesteś młodziutka i
      dasz radę. Ja żałuję siedmiu lat, które mój ex zamienił w piekło. Mogłam odejść
      wcześniej. Uwierz, że dasz radę i nie czekaj tyle.
    • alina66 Re: alkohol i narkotyki 31.05.06, 10:42
      Jestem tego samego zdania. Uciekaj póki czas.
      Ja czekałam wiele lat, aż w końcu mój syn chciał odebrać sobie życie.
      Nie czekaj, bo możesz nie zdążyć.

      Dasz radę, jestes młodziutka, ułożysz sobie życie.
      Małzeństwo z nałogowcem, nawet jak nie pije/ nie ćpa to piknik pod wiszącą
      skałą.
      Nie warto. NAprawdę.
    • karaluhos Re: alkohol i narkotyki 31.05.06, 21:47
      też to przeszłam.
      prawda - im dalej tym gorzej.
      energie, którą wkładasz w ten związek, bez specjalnych sukcesów, jak rozumiem
      to ta sama energia, która możesz włożyc w układanie sobie innego zycia.
      nic sie nie stanie samo, to jasne ale masz wielkie szanse na to, ze ci sie uda -
      bo wszystko zalezy od ciebie. juz nie od niego. już nie od tego czy będzie
      chciał pić czy cpać czy być trzeźwy.
      nie wiem, rozumiem, że uzaleznienie to choroba i rozumiem, że ludzie
      uzaleznieni godni sa szacunku i nie mozna ich przekreslać - ale zgadzam sie, że
      zycie z taka osobą to "piknik pod wiszaca skałą". może warto ponosić ryzyko gdy
      kochasz i wiesz, że ta druga osoba jest trzeźwa i chce być trzeźwa i tez cię
      kocha. Ale jesli tak nie jest - to związek nie ma sensu.
      a co lepsze - jestes taka młoda, możesz szukać, znaleźć mężczynę, który nie ma
      takich problemów, który jest po prostu dobrym męzem i ojcem.
      widziałam kilka dzieczyn, które chciały odejść, a jednak są z takim facetem po
      dziś dzień, mam przyjaciółke, która odeszła po 20 latach, bardzo mi żal, że tak
      póxno to zrobiła, bardzo mi żal, że one wciąż czekają.
      sama zdecydujesz. i kiedy nadejdzie dobry moment - odejdziesz. ale nie czekaj
      zbyt długo. pozdrawiam
    • berek_76 Re: alkohol i narkotyki 31.05.06, 21:56
      też pozwolę sobie na ostry ton - NIE MASZ PRAWA znosić tego w pokorze, bo to
      zagraża Tobie i dziecku. Skoro on nie odpowiada za swoje czyny, nie możesz brać
      na siebie takiej odpowiedzialności.
      Musisz zareagować. Narkomania jest poważną podstawą do rozwodu, masz szansę
      wywalczyć alimenty także na siebie, ale nawet dgyby nie, Wasze życie i zdrowie
      jest więcej warte od pieniędzy.
      Szukaj wsparcia i broń się.

      -----------------------
      Berek, mama Żaby (11.06.2002) i Dasi (19.03.2005)
    • alabama8 Re: alkohol i narkotyki 01.06.06, 10:23
      Zadaj sobie pytanie ja będzie wyglądalo twoje życie z tym facetem za 10 lat?
      Z twojego postu wynika że jest od ciebie dużo starszy (po 30-dziestce) więc
      alkoholu i narkotyków nie można zrzucić na karb mlodości. Ten facet z tego nie
      wyrośnie.
      Pamiętaj że zawsze możesz wystąpić o alimenty bez rozwodu. Nie musisz być
      rozwódką aby się o nie starać - możesz wystąpić już teraz, obaczysz jak sprawuy
      się potoczą, będziesz zabezpieczona finansowo i wtedy będziesz mogla myśleć o
      kolejnych krokach.
      • asiula1984 Re: alkohol i narkotyki 01.06.06, 12:32
        a na jakiej podstawie załatwia się alimenty bez rozwodu?i czy na siebie tez
        moglabym dostać skoro jestem dzienną studentką bez dochodów a on ma duże?ja
        poczyniłam jeden krok-dostałam w poradni ds. uzależnień dokumenty do skierowania
        na przymusowe leczenie.może od tego trzeba wyjść?ja się na prawie rodzinnym
        wogóle nie znam a mój mąż jest prawnikiem i trochę bym się bała wchodzić z nim
        na drogę sądową.to tak jest jak już pisałam-jak jest dobrze to wydaje mi się że
        go kocham bo i on jest dla mnie dobry a jak on pójdzie w tango to jest piekło.on
        mnie nie bije ale psychicznie potrafi mnie podeptać.jak rozmawiałam z nim o
        leczeniu to mówił,że nie ma na to czasu a ćpa bo lubi.teraz od jakiegoś miesiąca
        chodzi trzeźwy bo ostatnio nawet stwierdził że mnie kocha i zależy mu na
        rodzinie ale to nigdy nie wiadomo jak długo.ja wiem dużo na temat choroby
        alkoholowej bo przeszlam terapie dla wspołuzaleznionych i wiem jakie mechanizmy
        ma ta choroba.jak zaczynała się z nim spotykać to myślałam,że uda nam się bo on
        byl bardzo we mnie zakochany i zależało mu wtedy na terapii i wydawało mi się że
        podchodzi do niej poważnie.wtedy podchodził a ostatnio stan zakochania i
        wszystko co z nim związane jakoś utraciło na sile...
        • iwoonach2 Re: alkohol i narkotyki 03.06.06, 07:45
          jezeli Twoj malzonek nie daje pieniedzy na zycie dziecka, to jest to podstwą do
          otrzymania alimentow na dziecko- wystarczy,ze to napiszesz w pozwie (ze np te
          pieniadze wydaje na narkotyki)

          1 musisz napisac pozew do sadu. jesli nie umiesz sama,to idz po porade prawna,
          napiszą za ciebie,ale to kosztuje,a jest proste i kazdy moze napisac sam
          (poszperaj w internecie,jak to wyglada- są wzory pozwow)
          2. w pozwie podajesz powod, dla ktorego chcesz alimenty-nie daje pieniedzy
          3. w pozwie musisz napisac, ile miesiecznie wydajesz na dziecko i na co. np na
          pieluchy 50zl mies, na ubrania 50zl, na jedzenie 150 itd i w ten sposob
          wychodzi ci kwota np 500zl, ktora proponujesz jako alimenty
          4. dolączasz: akt urodzenia dziecka(pełny odpis) i akt slubu(pelny odpis_-
          udasz sie po to do urzedu stanu cywilnego i powiedz,ze do spraw
          alimentacyjnych- wtedy nic nie zaplacisz
          5. pozew skladasz w sadzie i czekasz na termin rozprawy
          6 otrzymujesz poczta wezwanie do sadu, malzonek rowniez (w pozwie podajesz
          adres pozwanego,zeby mogli wyslac wezwanie)
          7. na rozprawie odpowiesz na pytania sedziego(zwykle sa bezduszni- moj sedzia
          pierwsze zdanie na powitanie powiedzial takie "czemu pani sie z mezem nie
          rozwiedzie, nie ma juz 20lat i sie nie zmieni" no i rozwodze sie)
          beda dazyli do ugody. ja sie zgodzilam na ugode i pieniazkow jeszcze nie
          widzialam. powiedz,ze chcesz wyrok sadowy (bada krzyczec na ciebie, ale trudno)

          i najwazniejsze- poszukaj wsparcia w rodzinie,miej kogos po swojej stronie, bo
          bedzie ci ciezko. powodzenia
          • iwoonach2 Re: alkohol i narkotyki 03.06.06, 07:49
            zapomnialam- do pozwu dołaczasz jeszcze zaswiadczenie o zarobkach, jesli takowe
            posiadasz, jesli nie, dowod na to,ze studiujesz, maz bedzie rowniez zobowiazany
            dolaczyc takie zaswiadczenie.

            jesli chodzi o alimenty na zone, to chyba tylko przy rozwodzie, gdy udowodni
            sie,ze rozwod jest z winy meza. na to potrzeba swiadkow- mozna go zdobyc
            zglaszajac cos u dzielnicowego na meza (np,ze sie awanturuje lub wynos rzeczy.
            dzieki temu dzielnicowy bedzie swiadkiem.
    • elaw2 Re: alkohol i narkotyki 01.06.06, 13:00
      Skąd ja to znam, był zakochany to nie będzie pił? Z autopsji. Niestety! Guzik,
      nie będzie. Zakochanie niewiele ma wspólnego z nałogiem. I nic nie zmieni.
      Będzie pił, ćpał bo jest chory. A jak człowiek jest chory to się idzie leczyć a
      nie pieprzy, że czasu nie ma. Mój ex też czasu na AA nie miał. Ja chodziłam na
      terapie i co śmieszne musiałam się potem w sądzie z tego tłumaczyć (bo pić
      można - to słowa sędziego!)
      Dobrze, że wiesz dużo o uzależnieniach. Ja czasami mówiłam, że doktorat
      mogłabym pisać o piciu wódy, przykład modelowy miałam pod ręką... Co z tego że
      wiedziałam a nie odchodziłam! Wykorzystaj wiedzę w życiu i odejdź. Będąc z
      uzależnionym niszczysz siebie ale jemu nie dajesz możliwości aby zleciał na
      dno. A może jak zleci, to coś do niego dotrze.
      A alimenty dostaniesz, bo dziecku się należą, nawet jeśli rozwodu nie ma. I nie
      bój się!!! Człowiek ma w sobie dużo siły, której Ci życzę.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka