asiula1984
30.05.06, 21:08
mam 22 lata,jestem od pół roku meżatką i mam 5miesięczna córeczke.mój mąz jest
alkoholikiem.przeszesł terapie odwykową i nie pił długi czas tzn 2lata-tyle
sie znalismy.nie pije nadal ale zaczął brać narkotyki.nie chce pójść znowu do
poradni odwykowej na terapię.sypie sie miedzy nami,ja stale się boje i jestem
bardzo podejrzliwa.jest tak ze okresami jest dobrze a okresami
fatalnie-kłócimy sie i on mówi mi bardzo przykre rzeczy.jak jest dobrze to
wydaje mi sie,że go kocham,jak źle-że go nienawidze.coraz częściej jednak mi
sie wydaje,że nie dam rady tak dlużej.jak jest źle to płaczę po nocach.jak ćpa
to nie mozna na niego liczyc.mój problem jest taki,że mieszkam w jego domu i
to on nas utrzymuje bo ja jestem studentka i jestem teraz na półrocznym
urlopie.on jest starszy o 14lat.czy jeżeli chcielibysmy sie rozwieść(coraz
częsciej jest o ty mowa) jak będzie wygladala sprawa finansowa i czy wogóle
będzie jakoś wygladac.domyslam się że kiepsko.tak naprawde to nie mam sie
gdzie wynieść-moi rodzice mnie nie przyjmą z dzieckiem.jego dochody sa
wysokie-6500zł miesięcznie.lepiej się rozwieść czy znosic to w pokorze ze
wzgledu na pieniadze póki sama sie nie usamodzielnie?czy ktoś był w podobnej
sytuacji?prosze o odpowiedź.pozdrawiam