podejście ojców do alimentów

12.07.06, 15:25
Rozmawiałam z kolegą o jego alimentach. Powiedział mi, że płaci 250 zł na
dziecko. Przeraziło mnie to jak za taką kwotę można utrzymać dziecko. Ale nic
nie powiedziałam. On za to zaczął kontynuować, że na dziecko swojej obecnej
żony to oni nie wydają nawet 250 zł miesięcznie.
Przecież to nie możliwe. Przecież oprócz tego, że dziecko musi coś jeść, w
coś się ubrać, czasami czym się pobawić musi też gdzieś mieszkać...a matka
musi opłacić świadczenia itd. Tragedia.
    • anetina Re: podejście ojców do alimentów 12.07.06, 15:29
      szczerze
      to 250 zł to dla niektórych mam jest dużo

      teraz normą są alimenty 150 - 170 zł
      • swieta_1 Re: podejście ojców do alimentów 21.07.06, 09:53
        dlaczego 150-170 ? Mój M , płaci 500,00, wywiązuje się co do dnia, stara sie
        jeszcze pomóc, a ta pomoc jestv odrzucana. Więc nie zawsze to tata jest wredny, zły
    • anetina Re: podejście ojców do alimentów 12.07.06, 15:29
      a samo przedszkole kosztuje około 250 zł
      a gdzie tu jeszcze myśleć o szkole
    • mikawi Re: podejście ojców do alimentów 12.07.06, 15:35
      > Rozmawiałam z kolegą o jego alimentach. Powiedział mi, że płaci 250 zł na
      > dziecko. Przeraziło mnie to jak za taką kwotę można utrzymać dziecko.

      dolicz do tego wkład finansowy matki
      • pesher Re: podejście ojców do alimentów 12.07.06, 15:53
        Czyli uwazasz, ze za 500PLN/msc samotna matka moze utrzymac dziecko?
        • mikawi Re: podejście ojców do alimentów 12.07.06, 15:55
          a czy to napisałam?
          • pesher Re: podejście ojców do alimentów 12.07.06, 15:59
            Nie, napisalas, ze do alimentow od ojca nalezy doliczyc wklad finansowy matki.
            Dlatego pytam, czy uwazasz, ze 500PLN (czyli podzial kosztow utrzymania dziecka
            50% do 50%) wystarczy samotnej matce na utrzymanie dziecka? A jezeli nie, to
            jaki wklad finansowy matki w takim przypadku ma byc?
            • mikawi Re: podejście ojców do alimentów 12.07.06, 16:06
              której samotnej matce ma wystarczyć? jakiejś konkretnej czy bliżej
              nieokreślonej? jaki wkład finansowy ma być? oczywiście zalezny od możliwości
              finansowych rodziców
            • lilith76 Re: podejście ojców do alimentów 12.07.06, 16:28
              mikawi chodziło o to, że 500 zł to jednak więcej niż 250. temat ile wystarczy
              na utrzymanie dziecka jest oddzielny.
              piszę dla formalności, bo doskonale o tym wiesz, a twoje wypowiedzi są próbą
              sprowokowania kolejnej bzdurnej przepychanki.
              • pesher Re: podejście ojców do alimentów 12.07.06, 17:09
                Na prawde o to Mikawi chodzilo? Bo ja doczytalam tylko, ze chodzilo jej o
                dodanie "wkladu matki". A pod tym enigmatycznym sformuowaniem mozemy upchnac
                wiele. Bardzo wiele, a czasem ZA wiele.
                • e_r_i_n Re: podejście ojców do alimentów 12.07.06, 17:15
                  pesher napisała:

                  > Bo ja doczytalam tylko, ze chodzilo jej o dodanie "wkladu matki".

                  No o to jej chodzilo pewnie. A dokladnie, ze faktycznie 250 zł to mało na
                  utrzymanie dziecka, ale w koncu nie tylko ojciec je utrzymuje.
                  To Ty napisalas, ze 500 zł to moze byc za mało na utrzymanie dziecka. A nikt
                  nie powiedzial, ze matka ma dolozyc drugie tyle. Moze w tym przypadku zarabia 5
                  razy wiecej od ojca i w wiekszym stopniu jest w stanie finansowac dziecko?
                  • pesher Re: podejście ojców do alimentów 12.07.06, 17:18
                    > To Ty napisalas, ze 500 zł to moze byc za mało na utrzymanie dziecka

                    Nie, nie napisalam tego. Nigdzie nie uzylam stwierdzen, wszedzie byly pytania.
                • mikawi Re: podejście ojców do alimentów 13.07.06, 09:11
                  NAPRAWDĘ mi o to chodziło, że na utrzymanie dziecka nie wydaje się TYLKO
                  alimentów od ojca
            • aga-aga3 Re: podejście ojców do alimentów 21.07.06, 09:42
              Przepraszam a według ciebie jaka kwota na dziecko jest satysfakcjonująca?
    • monika9920 Re: podejście ojców do alimentów 12.07.06, 15:38
      No coz, mezczyznon czesto sie wydaje,ze za taka (albo i mniejsza kwote) mozna
      utrzymac dziecko......fantasci.... a jak im sie przedstawi rachunki to sie
      nadziwic nie moga (albo narzekaja, bo po co dziecku trzecia para spodni, albo
      lekarstwo....), mojejmu eksowi to sie wydaje, ze pieniadze na utrzymanie
      dziecka spadaja z nieba.... bo sam przyznaje, ze jego 50 zl na miesiac to
      troche malo :smile)
      M
    • pelagaa Re: podejście ojców do alimentów 12.07.06, 17:32
      Podejscie ojcow, niejednokrotnie "wyrabiane" przez drugie malzonki (ktore jak
      zwykle w stalym skladzie w watku alimentcyjnym sie pojawiaja) jest takie, ze
      ile by nie placili, to placa za duzo, bo z tych pieniedzy NA PEWNO zyje ex, jej
      nowy gach i jeszcze kilka osob z jej rodziny, nie wspominajac, ze zaklady
      kosmetyczne w okolicy zbankrutowalyby pewnikiem, gdyby exiara alimentow na
      dziecko nie dostawala wink
      Zenujace. Ale coz zrobic... Takie zycie. A wiec lepiej olac zwyczajnie, co
      tatuskowie i ich nowe zony sobie mysla. Swiat sie od tego nie zawali.
      • mamatoomaszka Re: podejście ojców do alimentów 12.07.06, 20:25
        Gdzies sie ostatnio natknelam /w mediach/ na wyliczenie, z ktorego wynika, ze
        koszt utrzymania dziecka do 18 roku zycia w Polsce szacuje sie na 500.000.
        Rocznie to daje ok. 28 tys., a wiec miesiecznie troche ponad 2 tysiace. I to
        jest sluszne, jesli koszt utrzymania dziecka w domu dziecka to 1600 zl.
        miesieczne, bo w to wchodza place pracownikow domu dziecka. W przypadku dziecka
        w rodzinie wiecej pieniedzy wydawana jest na edukacje, kulture, rozrywki,
        wyjazdy, czego dzieci z domow dziecka nie maja, wiec szacowane 2000 jest
        mozliwe. Zatem w przypadku dziecka z rozbitej rodziny na matke i ojca powinno
        przypadac Lozenie po 1000 zl. Tatusiowie, ktorzy placa po 150 czy 250 i sad ,
        ktory takie alimenty przyznaje sa po prostu smieszni. A juz macochy, ktore z
        tych sum za wszelka cene staraja sie jeszcze cos uszczknac, to juz zenada.
        Teraz z nowej Ustawy zaliczka alimentacyjna wynosi niecale 300 zl. i jest taka
        dlatego, ze ustawodawca zaklada, ze skarb panstwa nie odzyska od ojcow tych
        zalozonych za nich pieniedzy. Wiadomo powszechnie, ze ta zaliczka jest czyms w
        rodzaju zapomogi, a nie rzeczywista kwota odpowiadajaca potrzebom uprawnionego
        do alimentacji dziecka, a nie otrzymujacego od rodzica /czyt. ojca/ alimentow.
        Jak wiec zapomoga z gminy moze byc czestokroc wyzsza od przysadzanych
        alimentow, otoz moze , bo tysiace ojcow klamie w sadzie, przynosi fikcyjne
        zaswiadczenia, zwalnia sie z pracy tuz przed procesem, rozpisuje swoje dobra na
        mamusie i siostry.........i tak bedzie, dopoki dopoty nie bedziemy zyli w
        praworzadnym panstwie ze zreformowanym systemem sadowniczym.
        Ale i tak badzmy zadowolone chocby z istnienia Ustawy o postepowaniu wobec
        dluznikow alimentacyjnych, bo cokolwoek mozna zrobic, na wschod od nas sa takie
        kraje, gdzie dzieci latami nic nie dostaja, poniewaz nie moze sie odbyc proces
        alimentacyjny, gdyz tatusia musi znalezc mama dzieci i wlasnorecznie
        doprowadzic do sadu, zadna pomoc policji, sadu nie wchodzi w gre. U nas od lat
        miejsce pobytu nieplacacego ojca ustala sie z urzedu i to dosc skutecznie,
        czego sama bylam swiadkiem, choc tatus staral sie ukrywac, to w krotkim czasie
        zostal namierzony przez komornika.




        • virtual_moth Re: podejście ojców do alimentów 12.07.06, 21:05
          mamatoomaszka napisała:

          >U nas od lat
          > miejsce pobytu nieplacacego ojca ustala sie z urzedu i to dosc skutecznie,
          > czego sama bylam swiadkiem, choc tatus staral sie ukrywac, to w krotkim
          czasie
          > zostal namierzony przez komornika.

          No cóż u mnie sprawa o ustalenie ojcostwa trwała 9 miesiecy i to dlatego tak
          krótko (hehe), bo sama dostarczyłam do sądu adres pobytu tatusia.
          Co do komornika - niby ustalili jego adres pobytu po pól roku, ale kto wie czy
          właściwy - może wzieli ten stary adres, który ja podałam sądowi na sprawie i
          nawet nie sprawdzili, tylko od razu przekazali sprawę "właściwemu" komornikowi.
          No a ex utrzymuje, że mieszka jeszcze gdzie indziej, dokładnego adresu
          oczywiście nie podając.
          Oczywiście alimentów nigdy na oczy nie widziałam. A zaliczka nie wynosi 300 zł,
          tylko 170.

          Pzdr
    • magdmaz Re: podejście ojców do alimentów 12.07.06, 21:01
      Kochane,
      te rozważania nie mają większego sensu.
      W moich stronach normą jest, ze pracuje jedna osoba w rodzinie - a ta druga
      często "na czarno".
      Ponieważ nie ma tu osób o wysokich kwalifikacjach, zarabiaja netto ok. 850 -
      1000 zł miesięcznie. jeśli ta druga osoba jest w stanie coś dorobić, choćby w
      sezonie, to super. Większość bierze różne zasiłki.
      Dzieci jest przeciętnie dwoje.
      500 zł na dziecko w tej sytuacji to sporo.
      Nie piszę, ze tak powinno być - taka jest nasza codzienność.
      Oczywiście dotyczy to wsi i małych miasteczek - tu koszty życia SĄ niższe. Np.
      przedszkole kosztuje średnio 190 zł, ale i tak mało kto do niego dziecko
      posyła, skoro zawsze znajdzie się ktoś niepracujący, choćby babcia. 80%
      przedszkolaków przychodzi na 4 godz dziennie, z kanapkami w garści, za (chyba)
      35 zł miesięcznie.
      W szkole nie ma stołówki - kto by za to płacił??
      Jedno jest pewne - możliwości edukacyjnych tu nie ma. Za żadne pieniądze.
      Aktywniejsi rodzice wążą dzieci "do powiatu" (angielski, basen, gra na
      pianinie). Na to już 500 zł nie wystarczy.
      • virtual_moth Re: podejście ojców do alimentów 12.07.06, 21:12
        magdmaz napisała:

        > Kochane,
        > te rozważania nie mają większego sensu.

        Wiesz, ja przez rok nie dostawałam NIC na dziecko (bo sprawa o us. ojcostwa w
        toku, potem starania o zaliczkę) i przez rok jakoś dziecko utrzymywałam (choć
        teraz 20o zl na plusie nie robi oszalamiającej rożnicy). Bo da się nawet i bez
        alimentów. Jednak takie rozważania mają sens, bo od razu musielibyśmy przyjąc
        myślenie typu "no skoro takiej virtual się udawało bez alimentów i zapomóg,
        czyli da sie, to po cholerę te alimenty".
        Pzdr
        • magdmaz Re: podejście ojców do alimentów 13.07.06, 10:19
          A nie, Virtual, ja nie myślę, ze alimenty nie mają sensu. Mają i ma sens
          egzekwowanie ich. Nie wierzę tylko w sens ustalania na forum ile to powinno być
          i za ile można a za ile nie można utrzymać dziecka.
          Za dużo przypadków znam, gdy w rodzinie nie ma nawet tych 200 zł na osobę
          (zwykle przejściowo, ale jednak).
          Co nie dotyczy ojców, którzy poszli w siną dal i strasznie się dziwią, że na
          własne dziecko trzeba płacić jakieś pieniądze.
          NO KURNA, a jak żona im skarpetki prała, to dawali? Czy nigdy nie mieli
          poczucia, ze własną rodzinę trzeba UTRZYMAĆ?
    • lunarei Re: podejście ojców do alimentów 13.07.06, 10:04
      A zaliczka alimentacyjna przysługuje do śmiesznego progu dochodów.
      Czy samotna matka może utrzymać się za 1000 zł? Czynsz media... a gdzie
      jedzenie?
      Właśnie straciłam zasiłek rodzinny bo dostałam premię uznaniową w pracy i moje
      dochody plus alimenty przewyzszają próg. Prawdopodbnie będę jeszcze musiała
      oddać zasiłek z dówch miesięcy. 504 zł na osobę... Szok.
      • majeczka2310 Re: podejście ojców do alimentów 14.07.06, 10:33
        A ja uważam ,że mimo wszystko alimenty powinny być przyznawane na maxa na
        dziecko. Bo przeciez w stricte sensie alimentów jest to, że dzieci mają żyć na
        takim poziomie finansowym jakby wychowywali go 2 rodziców. I nie uwierzę w to,
        że sąd przyznając 200 zł alimentów bierze to pod uwagę. A swoją drogą to
        wolność eksa niech kosztuje, co sobie myślą, że pójdą w siną dal a dzieci pójda
        do sąsiadów na obiad?
        Weźcie jeszcze pod uwagę wkład w wychowanie dziecka, o którym sąd też
        często "zapomina"!!!!! Nigdzie nie pisze że matka ma dawać na dziecko połowę,
        przecież tatuś nie pierze, nie karmi, nie gotuje, nie sprząta po dzieciach!
        Wiem, to jest niepoliczalne ale swoją wartość przecież ma.
        • pelagaa Re: podejście ojców do alimentów 14.07.06, 11:12
          E... tam Majeczka wink Macochy (NIEKTORE!!!) uwazaja, ze dzieci rozwiedzionych
          ojcow powinny same sobie prac, gotowac, po sobie sprzatac, a opieka to najwyzej
          sie powinna matce liczyc do konca macierzynskiego, potem to ona juz NIC przy
          dziecku nie robi. Potem ma sie szczeniak z kazdym dniem usamodzielniac i za
          robote brac zamiast z ojca ciagnac kase i uwazac, ze mu sie to prawnie
          nalezy wink))
          • majeczka2310 Re: podejście ojców do alimentów 14.07.06, 11:22
            moje dzieci nie mają macochy, ale tatuś ma tok myślenia machochy! i daje po 50
            zł na kazdą, miesięcznie.
            Do czasu!!!!!
Inne wątki na temat:
Pełna wersja