Dodaj do ulubionych

dokopać gn...owi!

28.07.06, 14:04
taki tytuł co by ściągnąć wasze spojrzenia, a przy okazji pożegnanie się z
taką postawą.

złożyłam pozew o odebranie praw exowi, bo nie widywał się z dzieckiem,
zmniejsza alimenty, nie zgadza się na przysposobienie córki przez mojego
przyszłego męża.

ponieważ do tego ostatniego mam jeszcze trochę czasu, to taktycznie poswięce
pionka by zbić króla: dwie doswiadczone radczynie powiedziały mi, ze na prawdę
nie mam szans, ale jesli sobie odpuszczę, i pozwolę mu na widzenia dziecka,
zawieszę sprawę o odebranie, na pewno mu się odechce znów dziecka widywac, a
ja będę miała dowód na to, że jego pozew o uregulowaie widzeń i cyrk w sądzie
to tylko złośliwość wobec mnie i mojego partnera...

no zobaczymy na ile się sprawdzą przewidywania tych pań... dam sobie troszkę
czasu, pozwolę na wizyty ale tylko w mojej obecności, niech poczuje sie
pewnie, niezagrożony, i zobaczymy co z tego wyniknie...

macie podobne doswiadczenia? i jakie były reakcje ex? mijało im
zainteresowanie dzieckiem?
Obserwuj wątek
    • anetina Re: dokopać gn...owi! 28.07.06, 14:12
      nie mam takich doświadczeń

      ale trzymam mocno kciuki za to, aby posżło po waszej myśli

      a najważniejsze, aby Mała była szczęśliwa
    • pelagaa Re: dokopać gn...owi! 28.07.06, 16:38
      Chyba wszyscy znamy jeden taki przypadek to tutaj z forum, kiedy to podczas
      sprawy o pozbawienie wladzy rodzicielskiej ojcu, ktory nie placil na dziecko i
      ktory dziecka nie widzial kilka lat, nagle wrocily ojcowskie uczucia. Mnostwo
      tlumaczen o braku kasy i odleglosci dzielacej. I co? Teraz argumenty upadly,
      podobno swietnie mu sie wiedzie i dziecko z matka przeprowadzilo sie do tej
      samej mniejscowosci, a kontaktow juz brak, mimo wyroku sadu w sprawie
      konktaktow. Tak wiec rada moim zdaniem trafiona.
      Milosc ojcowska na pokaz nie trwa dlugo i zawsze da sie jakies wytlumaczenie do
      braku kontaktow znalezc uncertain
      • kammik Re: dokopać gn...owi! 28.07.06, 17:12
        Ej, a kopyrajty? smile
        • mamatoomaszka Re: dokopać gn...owi! 28.07.06, 17:32
          Tez nie mam takich doswiadczen, ale za to mam inne i uwazam, ze radczynie maja
          racje. To cale niby ojcostwo, to urazona duma, proznosc, chca mi odebrac
          dziecko, ja tu jestem ojcem, nie maja prawa....i takie tam na miesiac, moze
          dwa.Jesli facet jest facetem, to nie dochodzi do sytuacji, kiedy matka mysli
          badz wrecz zaklada sprawe o pozbawienie ojcowstwa, prawdziwi faceci /wiem, wiem
          ze rzadko/ jesli nawet rozstaja sie z kobieta, to widuja dziecko, alimenty
          wplacaja regularnie w pierwszych dniach miesiaca, ich wysokosc ustalaja sami, a
          nie przez sad i sa to sumy przyzwoite itd, itd, inni to nibyfaceciki,
          nibyojcowie i nie ma co sie ludzic. Radczunie maja racje, bo przed Toba mialy
          setki takich matek i zajmowaly sie sprawami setek podobnych Twojemu pozal sie
          Boze tatusiow.
          • kammik Re: dokopać gn...owi! 28.07.06, 18:30
            No i naturalnie tacy wybrakowani faceci sa z siebie niezwyke dumni, ze udalo im
            sie wymiksowac dzieci z "obecnego" zycia. Swoja droga ciekawa jest ewolucja
            stosunku do obowiazku alimentacyjnego u takich egzemplarzy. Najpierw jest
            faza "dam, jak bede mial", ktora plynnie przechodzi w fazę "dam, jak sąd
            zasądzi", ktoraż to z kolei ewoluuje w rownanie "alimenty=to, co sie uda czasem
            komornikowi wyszarpac". Ja wlasnie jestem przy tym rownaniu, ciekawe, jakie sa
            kolejne etapy wink
            • pelagaa Re: dokopać gn...owi! 28.07.06, 22:04
              > wymiksowac dzieci z "obecnego" zycia

              Byle dzieci Kammik, BYLE dzieci wink)))))))))))
              Choc wlasciwie to wcale nie jest smieszne uncertain
            • pelagaa Re: dokopać gn...owi! 28.07.06, 22:06
              > Ja wlasnie jestem przy tym rownaniu, ciekawe, jakie sa
              > kolejne etapy wink

              Tu nie ma "smiacia" kolejne etapy to przepisanie wszystkiego na nowa zonke i
              niemozliwosc wyszarpniecia przez komornika czegokolwiek.
              Choc z punktu widzenia faceta ja bym sie zastanowila, bo jak druga walnie po
              rogach, to zostanie z gola dupa. No ale moze sie i nalezy wink))
              • kammik Re: dokopać gn...owi! 29.07.06, 13:23
                A to sorry, jestem w takim razie w polowie czwartego etapu wink
                • geve Re: dokopać gn...owi! 31.07.06, 00:39
                  Równie dobrze ojciec zjawić się może nagle np. po 13 latach zabrać dziecko na
                  super wakacje, na które Ciebie nigdy nie byłoby stać i zastosować kilka
                  banalnych tricków abyś mogła dowiedzieć się, że tata jest wspaniały, ma super
                  samochód i dom, fantastycznych przyjaciół i właśnie do niego się przeprowadza
                  (to, oczywiście, wersja soft)
                  I co? Zabronisz?
                  • pelagaa Re: dokopać gn...owi! 01.08.06, 14:42
                    > I co? Zabronisz?

                    Coz, ja bym nie zabranila smile Tak jak nigdy do tej pory nie zabranialam smile Ale
                    ja znam swoje dziecko i swojego exa i wiem, ze moj ex czegos takiego nie
                    zaproponuje, a gdyby nawet, to jego nowa zona sie na to nie zgodzi
                    zapewne wink)))) A jesli nawet sie wszyscy zgodza i zaproponuja to moje dziecko i
                    tak po tygodniu wroci do mnie do domu smile
                    Pomijam juz fakt, ze mimo wszystko to mnie zawsze bedzie stac na wiecej niz exa
                    i ze to ja zapewnie lepsze warunki dziecku smile
              • geve Re: dokopać gn...owi! 31.07.06, 00:22

                > Tu nie ma "smiacia" kolejne etapy to przepisanie wszystkiego na nowa zonke i
                > niemozliwosc wyszarpniecia przez komornika czegokolwiek.
                > Choc z punktu widzenia faceta ja bym sie zastanowila, bo jak druga walnie po
                > rogach, to zostanie z gola dupa. No ale moze sie i nalezy wink))
                >
                Ale wtedy właśnie może przypomnieć sobie o swoich pełnoletnich już dzieciach –
                niech płacą na ojca, w końcu to ich psi obowiązek
                • pelagaa Re: dokopać gn...owi! 01.08.06, 14:46
                  Jesli facet nie placi i nie odwiedza dziecka jest bardzo male
                  prawodpodobienstwa zasadzenia alimentow od dziecka na niego. Wzgledy spoleczne
                  nie pozwalaja.
        • pelagaa Re: dokopać gn...owi! 28.07.06, 22:02
          > Ej, a kopyrajty? smile

          Sie piescia w piers wale wink)) Ponioslo mnie chyba wink
          Wybaczysz????????????????????????????
          • kammik Re: dokopać gn...owi! 29.07.06, 13:24
            No wiesz, od Nawyższego to ja się roznię tym, że On czasem wybacza - ja
            niekoniecznie wink
            • katep_1 Re: dokopać gn...owi! 29.07.06, 14:35
              No cóż moja mała ma cztery miesiące, ojciec był tylko raz w szpitalu - jak do
              tej pory zadzwonił raz i raz rozmawialam na gg. Chcialam być mila, zapraszalam,
              prosiłam, a on nic. Chociaż twierdzi że małą bardzo kocha. No ale nowa cizia
              jest ważniejsza. Zastanawiam sie cały czas nad sprawą o alimenty bo wiem że mu
              się przypomni że ma dziecko. Taki typ - skoro mam płacic to niech skorzytam.
              Dla mnie to nie facet tylko karaluch.A wsytkie karaluchy powinno się
              rozdeptywać i już.
    • agnieszka35 Re: dokopać gn...owi! 28.07.06, 18:11
      Wiesz co zrobiła moja koleżanka?Dała pani sędzinie na rozprawie zdjęcie grupowe
      z przedszkola z propozycją żeby tatuś pokazał synka.I zgadniesz co było
      dalej?Założę się żę zgadłaś.Oczywiście nie poznał.Trochę mu się syn przez trzy
      lata niewidzenia zmienił.Pani sędzina po tym wystąpieniu kochającego ojca nawet
      go już pytać o nic nie chciała.Stwierdziła że wie już wszystko.Może cię to
      zainspiruje.Powodzenia.Agnieszka.
      • mamatoomaszka Re: dokopać gn...owi! 28.07.06, 19:14
        Dalej bedziesz walczyla o kazdy grosz z alimentow, jak prawie my wszystkie, az
        w koncu Ci sie uda ze wspominanej Ustawy 732 wyrwac co Twoje przy pomocy
        komornika, starosty powiatu, gdzie mieszka tatus i zatrzymanego prawa jazdy.
        Wielu matkom sie to udalo, znow czytalam raport, ze w 3 kwartale 2006 roku na
        489 zatrzymanych praw jazdy 454 ich wlascicieli-czyli opornych tatuskow
        uregulowalo zaleglosci, aby znow moc jezdzic ukochanym autkiem i wozic nowa
        paniusie.
        • mamatoomaszka Re: dokopać gn...owi! 28.07.06, 20:34
          Informacja dotycząca świadczeń rodzinnych/Cezary Miżejewski, Łomża, BIP/

          Sejm przyjął ustawę o postępowaniu wobec dłużników alimentacyjnych oraz
          zaliczce alimentacyjnej

          - Alimenciarz musi czuć się osaczony – powiedział minister Cezary Miżejewski -
          przez sąd, gminę, komornika, policję, Krajowy Rejestr Sądowy. Osaczanie
          przybrało 22 kwietnia 2005 roku konkretny kształt przyjętej przez Sejm ustawy o
          postępowaniu wobec dłużników alimentacyjnych oraz zaliczce alimentacyjnej. Już
          niedługo ponad pół miliona ojców, którzy nie chcą utrzymywać własnych dzieci,
          przestanie spać spokojnie. Do ich drzwi w każdej chwili będzie mógł zapukać
          pracownik pomocy społecznej, by sprawdzić, czy istotnie są bez pracy i bez
          dochodów. Komornik zajmie należące do nich sprzęty. Gmina będzie się starała
          nakłonić ich do znalezienia zajęcia, aby zarabiali i mieli z czego płacić.
          Jeśli nie zechcą, dostaną skierowanie do bezpłatnej pracy, w ramach robót
          publicznych, np. przy sprzątaniu osiedla. Jeśli taki delikwent będzie unikał
          wizyty osób, chcących przeprowadzić wywiad środowiskowy i nie stawi się do
          wyznaczonej pracy – starosta odbierze mu prawo jazdy. Jeżeli i to nie pomoże –
          trafi do więziennej celi.

          - Ściągalność alimentów na poziomie niewiele przekraczającym 10 procent jest
          hańbą dla państwa polskiego – twierdzi minister Miżejewski. Z drugiej strony
          przecież niewiele z dzieci wychowujących się bez jednego z rodziców to sieroty.
          Ojcowie najczęściej żyją i gdzieś pracują. Dlaczego więc na ich potomstwo ma
          łożyć państwo, to znaczy wszyscy podatnicy? Takie pytania przyświecały twórcom
          nowej ustawy. Odpowiedzią są pomysły na zwiększenie skuteczności komorników,
          mających ściśle współpracować z gminą, urzędami pracy oraz Krajowym Rejestrem
          Sądowym, prowadzącym listę dłużników. Komornicy mają też obowiązek co pół roku
          informować sąd o efektach swojej pracy. Gmina, za pośrednictwem pracowników
          socjalnych, ustali, czy zalegający z alimentami nie płaci – bo nie ma z czego,
          czy też po prostu nie chce. Egzekucja zostanie uznana za skuteczną jedynie
          wówczas, gdy zostanie wyegzekwowana całą należność. Zapłacenie jedynie części
          nie pozbawi osoby uprawnionej prawa do zaliczki.

          Twórcy ustawy już w użytej terminologii wyraźnie określili, kto ma obowiązek
          łożyć na dzieci. Dlatego pieniądze, których nie płacą ojcowie, a przysługujące
          samotnym matkom, będą jedynie zaliczką alimentacyjną, finansowaną ze środków
          państwa. Zaliczką, wypłacaną przez gminę, na poczet tego, co zostanie odzyskane
          od dłużników.

    • scania81 Re: dokopać gn...owi! 29.07.06, 11:39
      dzięki dziewczyny, podtrzymujecie mnie na duchu, bo ta decyzja troszke taka
      karkołomna jest... niestety numer ze zdjęciem dziecka nie przejdzie, raz że
      widział ją dwa miesiące temu na badaniach, dwa że jest kropka w kropkę jak jego
      siostra, brrr.. aż czasem mi przykro...
    • tataadriana Re: dokopać gn...owi! 30.07.06, 15:24
      scania81 napisała: > złożyłam pozew o odebranie praw exowi, bo nie widywał się
      z dzieckiem,

      dziwisz się? może nie dajesz mu tak naprawdę okazji? to że twierdzisz o braku
      problemów z twojej strony nie oznacza, iż jest tak w rzeczywistości.
      mam nadzieję że żadna normalna sędzina nie odbierze rodzicowi praw na tak
      bzdurnej podstawie jak brak kontaktów, o ile one faktycznie wywołane są brakiem
      zainteresowania ze strony eksa. właśnie, o ile można normalnie przebywać z
      własnym dzieckiem w obeności jego "właścicielki" bo tak według mnie wygląda
      twoja postawa wobec dziecka... żenujące...
      nawet ja nie roszczę sobie prawa do bycia w obecności ex podczas jej
      kontaktów , mimo że ma postawione zarzuty znęcania się nad dzieckiem,
      dopuszczenia do uszkodzenia ciała, etc...
      totalny brak normalności w tym kraju.
      • guderianka Re: dokopać gn...owi! 30.07.06, 15:49
        ja jestem przed tym krokiem jakim jest odebranie praw....brr...
        scania-dlaczego radczynie powiedziały ze nie ma szans? jak długo ex nie widywał
        dziecka?
        • scania81 Re: dokopać gn...owi! 30.07.06, 18:06
          guderianka napisała:

          > ja jestem przed tym krokiem jakim jest odebranie praw....brr...
          > scania-dlaczego radczynie powiedziały ze nie ma szans? jak długo ex nie widywał
          >
          > dziecka?

          radczynie stwierdziły, że na podstawie samego nieodwiedzania dziecka sąd nie
          odbierze mu praw. ale jeśli udowodnię, że cała jego szopka przed sądem, jego
          zapewnienia o miłości do dziecka i dobrych chęciach, to tylko bajer, żeby nie
          było mu wstyd przed sąsiadami, wtedy będę miała szansę...

          najgorsze jest to, że przesladuje mnie ostatnio jakiś taki lęk przed śmiercią, i
          ze wtedy mała zostanie z kims kogo nie zna, kto sie nią dobrze nie zaopiekuje,
          zamist z kims kto ją kocha, a nie ma do niej praw, bo nie zdążyłam albo nie
          udało mi sie tego załatwic na czas...
      • scania81 Re: dokopać gn...owi! 30.07.06, 18:01
        przez 2,5 roku prosiłam się o każdą wizyte u małej, przypominałam, dzwoniłam,
        pisałam sms. oczywiście teraz napiszesz że się narzucałam i dlatego miał dziecko
        gdzieś, ale twoje argumenty do mnie nie trafiaja..

        mam udokumentowane, że wiele razy obiecywał że przyjdzie, zapisywał sam na
        kartce, na cztery obiecane razy był jeden. wychodziło 3-4 razy w roku... później
        przeszło rok ciszy, bo ja nie chciałam mu dać dziecka do jego matki, bo małą by
        tam zostawił i poszedł, a nie o to w tym chodzi. jak babcia chciała wnuczkę
        zobaczyć, mogła przyjść, wysłałam jej 1,5 roku temu list z nowym adresem,
        telefonem, i kiedy jestem w domu. tylko że duma jej nie pozwoliła tak długo do
        dziecka przyjść. bo chcą mieć dziecko na swoim "terenie", żeby móc ją o wszystko
        wypytać, nastawić przeciwko mnie i partnerowi. A po tak długiej nieobecności w
        jej życiu, ojca - rok, babci i chrzestnej -przeszło 1,5 roku, nie dam im dziecka
        na spacer, a tym bardziej do domu. Mała po prostu ich nie zna! tataadriana
        pewnie by dał swoje dziecko obcym ludziom na ulicy, tylko dlatego, że sie nad
        nim zachwycili, i chcą się "nim pobawić" ale ja mam inne podejście do tego...

        po za tym mój partner i jego rodzina są tak zżyci z małą, że nie ma ona braków w
        otaczającej ją rodzinie. a ex i jego mamusi głupio odpowiadać na pytania
        sąsiadów, co u wnuczki...
        • guderianka scania 30.07.06, 19:27
          ja z tą smiercią ciebie rozumiem....ja też mysle o tym że nie miąłby kto sie
          nią zaopiekowac -bo mój obecny partner na którego dziecko mówi tata od 3lat nie
          miałby na to szans. mysle równiez o tym że:
          - nie wyobrazam sobie ze np. za 20lat "tatus" nagle ocknie sie ze ma dziecko i
          poda ją np. o alimenty
          - ze bedzie miał on prawo (albo jego dzieci) do ewentualnego spadku po mnie i
          moim M (serio-tak jest!!)
          - ze córka bedzie nosic inne nazwisko niz my i miec z tego powodu
          nieprzyjemności

          ale u mnie chyba łatwiej bo on na 6lat jej zycia widział ją 4razy uncertain
        • tataadriana Re: dokopać gn...owi! 31.07.06, 22:28
          scania, jesteś po prostu żałosna, sorry, ale nadal podtrzymuję to że
          zachowujesz się jak "właścicielka".
          nadal stoję na stanowisku, że rodzic jest rodzicem, do pewnych granic obojętnie
          jakim. ale to zawsze czy to ojciec, czy matka. jedyni.
          nie tylko ty się prosisz o kontakty, ja w tym miesiącu wiele minut wydzwoniłem
          żeby mamusia przyszła po syna. wiesz ile razy była? dwa. dosłownie. i wyobraź
          sobie że namówiłem też adriana, żeby do niej dzwonił ze swojego telefonu.
          domyślasz się ile to dało? tyle co zostawia się w ubikacji.
          wyobrażasz sobie nastawianie w czaasie kontaktów? bo ja jakoś nie. może się
          mylę, ale widocznie boisz się zbytniej siły perswazji u swojego eksa. szkoda że
          nie miał motywacji do ratowania waszego związku.
          nie wątpię że ktoś kto nie ma kontaktów nie potrafi odpowiedzieć co sie dzieje
          u wnuczki, zawsze można udać że się tej wnuczki nie ma smile
          • scania81 Re: dokopać gn...owi! 01.08.06, 09:30
            nie zrozumiałam nic z tego bezsensownego bełkotu biednego tatusia...

            zawsze jest wiele niuansów a także po prostu rzeczy, których nie ma sie ochoty
            opsywać w necie, a które rzutują na całą sytuację. Nigdy nie mówię: ja mam
            rację, a on nie, bo każdy ma prawo do swojej racji. Mówię tylko, że szkoda, że
            jego racja jest taka, że dziecko jest tylko na pokaz przed sąsiadami. Bo o tym,
            że nie potrafi żywić głębszych uczuć, to wiem najlepiej właśnie ja... Ale nie
            będe przekonywac jakiegoś internetowego ducha, którego historia jest być może
            wyssana z palca, bo mam po prostu za dużo nerwów w realu, żeby jeszcze w necie
            się spalać...
            a zdania o tym, że mój ex jest pustym egoistą nie zmienię, jakkolwiek to źle o
            mnie by mówiło, kiedy go wybrałam...
          • czerwone_korale Re: dokopać gn...owi! 01.08.06, 11:11
            nie wątpię że ktoś kto nie ma kontaktów nie potrafi odpowiedzieć co sie dzieje
            u wnuczki, zawsze można udać że się tej wnuczki nie ma smile
            __
            w przypadku scanii ten ktoś kto nie ma kontaktu faktycznie nie będzie wiedział
            co u dziecka-ale na własne życzenie.
            Nikogo nie zmusisz do zainteresowania własnym dzieckiem-tak trudno to pojąć?
      • geve Re: dokopać gn...owi! 31.07.06, 00:15
        A to ciekawe, co piszesz, bowiem z tak durnego, jak twierdzisz, powodu te same
        sędziny lekką ręką są w stanie pozbawić praw rodzicielskich matkę - przecież
        np. roczna czy dwuletnia absencja matki w życiu dziecka jest nieporównywalnie
        większym przestępstwem niż 10-letnia nieobecność ojca w życiu dzieckasmile
        Masz rację, w Polsce mężczyźni traktowani są niczym istoty nieco ułomne,
        niewiele wnoszące w proces wychowywania dziecka. W bardziej od Polski
        ucywilizowanych krajach świata, świadomość ojcostwa jest nieco większa, role
        obydwojga rodziców zdają się równoważyć, a rodzic, który nie wykazuje żadnego
        zainteresowania uczestnictwem w opiece i procesie wychowywania jest bez
        zbędnych ceregieli przywileju tego pozbawiany (bądź zwalniany z obowiązku –
        jak kto woli) bez względu na to czy jest ojcem czy matką.
        • czerwone_korale Re: dokopać gn...owi! 01.08.06, 10:57
          geve napisała:

          > A to ciekawe, co piszesz, bowiem z tak durnego, jak twierdzisz, powodu te
          same
          > sędziny lekką ręką są w stanie pozbawić praw rodzicielskich matkę - przecież
          > np. roczna czy dwuletnia absencja matki w życiu dziecka jest nieporównywalnie
          > większym przestępstwem niż 10-letnia nieobecność ojca w życiu dzieckasmile
          ____
          to prawda-niestety

          > Masz rację, w Polsce mężczyźni traktowani są niczym istoty nieco ułomne,
          > niewiele wnoszące w proces wychowywania dziecka.
          ___
          też racja- zawsze znajdzie się 100 usprawiedliwień dla debila,który olewa
          dziecko.A że nie dorósł do ojcostwawink a że musiał się wyszumieć itp itdwink


          W bardziej od Polski
          > ucywilizowanych krajach świata, świadomość ojcostwa jest nieco większa, role
          > obydwojga rodziców zdają się równoważyć, a rodzic, który nie wykazuje żadnego
          > zainteresowania uczestnictwem w opiece i procesie wychowywania jest bez
          > zbędnych ceregieli przywileju tego pozbawiany (bądź zwalniany z obowiązku 
          > 211;
          > jak kto woli) bez względu na to czy jest ojcem czy matką.
          ___
          scania-na pocieszenie Ci powiem ,że u mnie wystarczyła ponad roczna absencja
          tatuśka żeby mu prawa odebrać.Ja miałam o tyle łatwiej,że ex nie pojawił się na
          sprawie o odebranie praw, u Ciebie ex nagle sobie przypomniał o dziecku.Trzymam
          więc kciuki za pomyślnośc Twojej sprawy-żeby sędzina realnie oceniła jego nagłą
          miłośćwink
          pozdrawiam
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka