Gość: Dagny
IP: *.*
11.07.02, 15:18
Dziękuję za wszystkie odpowiedzi na mój poprzedni post. Dziś przeprowadziłam z ojcem synka rozmowę na temat płacenia co miesiąc na dziecko. Powiedział mi, że skoro ja odeszłam to on nie ma żadnych zobowiązań i mam radzić sobie sama, a on nic nie musi. Po czym dodał, że ja jestem mu winna pieniądze, te które na mnie wydawał gdy mieszkaliśmy razem, więc nie musi płacić. Powiedział, że mogę go podać do sądu, ale nie będzie mnie na to stać. Po czy trzasnął drzwiami i już!. Aha jeszcze dodał, że gdybym poszła do ginekologa wcześniej to dziś nie byłoby tej rozmowy. Ja nie mogę w to uwierzyć. Dziecko to najpiękniejszy dar od życia jaki mogłam dostać. Jak on mógł tak powiedzieć?Nie wiem co będzie dalej. Trudno będzie nam się utrzymać tylko z zasiłku wychowawczego. a ja nie mam siły już z nim o tym rozmawiać.Proszę napiszcie jak wygląda regulowanie takich kwestii ze strony prawnej?. My nie byliśmy małżeństwem, ale mam dokument stwierdzający jego ojcostwo z urzędu stanu cywilnego. PozdrawiamPs. Mijają prawie trzy tygodnie odkąd odeszłam ( bo on kazał nam wypie......! czuję w sobie taki spokój, nie boję się, a mały tak dużo nie płacze! nie żałuję!