Dodaj do ulubionych

SPRAWIEDLIWOŚCI NIE MA I NIE BĘDZIE

IP: *.* 11.02.03, 21:58
Cześć dziewczyny niestety mój post ku pokrzepieniu serc raczej nie będzie- bardzo żałuję.Dziś miałam drugą sprawę w sądzie i dziś właśnie pozbyłam się wszelkich złudzeń Sprawiedliwości nie ma!Przegrałam z kretesem, mecenas mojego już eks zrobił z nas siekaną wątrubkę (byłam w obecności swojego pełnomocnika tylko zastanawiam się po co on mi był wogóle potrzebny), dowiedziałam się wielu ciekawych rzeczy np. , że mąż został zmuszony do ślubu, hm to dziwne bo ja sobie nie przypominam żeby ksiądz miał pistolet pod sutanną.Mój eks chociaż zostały poczynione już ustalenia przed sprawą odnośnie alimentów i widywań z synemna które się zgodził, zdołał abniżyć alimenty przed sądem( chociaż już je płacił w w oczekiwanej wysokości) . Sąd argumentował swą decyzję tym że zawyżyłam koszty utrzymania dziecka, prawie trzy letni chłopiec nie może jeszcze wykażywać żadnych talentów więc nie ma też mowy o jakim kolwiek ich rozwijaniu.Ale najlepsze było to jak WYSOKI SĄD stwierdził że Kuba za dużo je. Słyszałam już wiele ciekawych anegdotek z sali sądowej ale coś takiego mnie powaliło.Jak to jest że czarne zaczyna być białe a białe zaczyna być czarne. Dziś wyzbyłam się wszelkich złudzeń, nie ma sprwiedliwości ani ludzkiej ani chyba boskiej. Czyżby tylko krętactwem, manipulacją i tego typu środkami można było cokolwiek osiągnąć?
Obserwuj wątek
    • Gość: Lidus Re: SPRAWIEDLIWOŚCI NIE MA I NIE BĘDZIE IP: *.* 11.02.03, 22:28
      Trzymaj się mocno. Uszy do góry i... przeczekaj trochę.Nie wiedziałaś o tym? Sądy na pewno sprawiedliwe nie są - mam nadzieję, że przynajmniej ten ostateczny będzie i dzięki temu jakoś dziwnie się nie boję... Toż mnie sam adwokat powiedział, że muszę w sądzie trochę przekolorować moje opowieści, a kiedy powiedziałam, iż nie potrafię kłamać i oburzyłam się, że przecież zeznaje się pod przysięgą, on z błogim uśmiechem odrzekł: "niech się pani zdecyduje... albo pani się nauczy kłamać i wywalczy swoje w sądzie... albo - o ile sędzinie tak się spodoba - bedzie pani dziecko oglądać tylko na zdjęciach... Nawet jeśli będzie to tylko czasowe i w efekcie wywojuje pani wszystko, co pani chce, to przez ten czas pani córka zdąży zapomnieć, że ma mamę". Nie muszę mówić, w jakim stanie wtedy byłam...To była malutka dygresja - tak dla potwierdzenia tego, czego nauczyło Cię życie... Nie licz nigdy na sprawiedliwość. Licz na siebie i tylko wtedy się nie przeliczysz.Wracając do Twojej sprawy... Nie pozostaje Ci nic innego, jak odczekać jakiś czas (zwykle "dobrze wygląda" dla sądu niestety dopiero roczna przerwa) i wnieść sprawę o podwyższenie alimentów. Ze swojej strony radziłabym Ci, byś zrobiła to (jeśli tylko masz taką możliwość) w innym sądzie. W większości z nich jest niestety tak, że istnieje swoista "rejonizacja". Oczywiście jest to nieoficjalnie, ale na pewno istnieje. Polega zaś na tym, że konkretna sędzina prowadzi sprawy z konkretnych ulic. Czyli składając pozew z tego samego miejsca zamieszkania jesteś z góry przypisana tej samej sędzinie. Jeśli raz wywarła na Tobie... hmmm... oględnie mówiąc... średnio miłe wrażenie, tak samo będzie następnym razem.Mnie jedynie raz udało się trafić na normalną kobietę (na szczęście na sprawie rozwodowej)... Swoje przeszłam - na sprawie o alimenty sędzina np. zwyzywała mnie, kazała pakować manatki i wracać do męża, a nie tutaj jej cenny czas zabierać. Następnym razem ta sama pani (nawiasem mówiąc stara panna i nie ma własnych dzieci - wiem to, bo po porażkach zrobiłam malutki wywiad w środowisku) postawiła mnie na baczność i kazała przysięgać, że mówię prawdę, po czym stwierdziła, iż popełniam krzywoprzysięstwo mówiąc, że trzyipółroczne dziecko może wypić całego dużego kubusia dziennie (moja córeczka żłopała tych soczków niesamowite ilości, ale pani wydawało się, że w wieku 3,5 roku pija się dziennie 150 ml herbatki koperkowej i zjada 1/3 bułeczki).Co do "rozwijania talentów" - jak to ładnie ujęłaś, to oczywiście, że absurdem jest kupowanie dzieciom zabawek edukacyjnych, książek (bo po cholerę), czy kaset do angielskiego... Szkoda gadać...Tak więc musisz uzbroić się w cierpliwość i... następnym razem radzę samej przygotować się do przepytki, bo byle jaki pełnomocnik potrafi więcej zaszkodzić, niż pomóc.Trzymam kciuki.Gorąco pozdrawiam.Lidka
    • Gość: HIPOLIT Re: SPRAWIEDLIWOŚCI NIE MA I NIE BĘDZIE IP: *.* 12.02.03, 01:49
      To co czytam pzryprawia o ból głowy.jak to dziecko zadużo je ?Wysoki Sąd miał albo złe smopoczucie , albo kaca giganta. Swoją drogą nie znm prawnika, który nie wylewa za kołnierz...Twój były tochyba rzeczywiście idiota jakich mało. Nie wiem czy kogokolwiek mozna zmusić o ślubu, zwłaszcza kościelnego. A nie myślałaś o tym, żeby się odwołać do sądu wyższej instancji ? Argumentacja, że dzieckoje za dużo jest rzeczywiście śmieszna.Odezwij się !I trzymaj się ciepło PozdrawiamAniaPS.Skąd jesteś ? Ja z Piastowa pod Warszawą
    • Gość: Zilka Re: SPRAWIEDLIWOŚCI NIE MA I NIE BĘDZIE IP: *.* 12.02.03, 06:21
      O rany... I w tym kraju jest podobno prokobiecie sądownictwo... :what:zilka
      • Gość: ewkka Re: SPRAWIEDLIWOŚCI NIE MA I NIE BĘDZIE IP: *.* 12.02.03, 09:12
        Witam w klubie. Mnie sedzina wysłała z dzieckiem do psychologa bo dziecko 20 miesięczne jeszcze sika w pieluchy no i stwierdziła, że takie dziecko nie zużywa 4 par butów rocznie (a do tego jeszcze kapcie) acha i macno naciągana jest konieczność kupowania płatnych szczepionek. Nie mówiąc już o tym, że zmieszała mnie z błotem za to, że nie zarejestrowałam umowy o pracę i całe społeczeństwo musi na moją nianię zatrudnioną na czarno łożyć. ewkka
    • Gość: eBeata Re: SPRAWIEDLIWOŚCI NIE MA I NIE BĘDZIE IP: *.* 12.02.03, 09:40
      Ha, ha też taka naiwna byłam.O naszym sądownictwie wiele słyszałam ale wydawało mi się, że w sprawach rodzinnych, dot. dzieci, tam gdzie w grę nie wchodzą sprawy gospodarcze, polityczne, wielkie pieniądze, jest przynajmniej w miarę sprawiedliwie...Cóż nie jest. Kiedyś pisałam co się u mnie działo.Dla czystego sumienia wnoszę apelacje, które nic nie dają /o czym nie omieszkała uprzedzić mnie sędzina :-)/, ale wiem przynajmniej, że ze swojej strony robię wszystko.
      • Gość: Ika Re: SPRAWIEDLIWOŚCI NIE MA I NIE BĘDZIE IP: *.* 12.02.03, 09:55
        Toście mnie, dziewczyny, pocieszyły... :( Właśnie 18-tego mam kolejną rozprawę, mam nadzieję, że ostatnią... i prawdopodobnie znów usłyszę, że nie trzeba dziecka kłaść w złotej kołysce... Po waszych postach jestem pewna, że tak usłyszę oraz parę innych miłych rzeczy :( Opiekunka na czarno, kolejna sprawa... Tatuś Żuczka zarabia netto 10 razy tyle, ile ja brutto, po zapłaceniu opiekunki zostanie mi tylko na dojazdy do pracy. Mam jeszcze zarejestrować i może ZUS opiekunce zapłacić??? A z czego??? Ale przecież wymagania mam za duże... i Żuś pewnie za dużo je... No, to się zaczęłam teraz denerwować :( Myślę nad argumentami, ale po co, skoro w waszych postach czytam, że każdy nasz argument można obalić :(Ja naprawdę myślałam, że sądy rodzinne są choć trochę prokobiece, a jeśli nie prokobiece, to choć trochę sprawiedliwe... :(
        • Gość: dorka2 Re: SPRAWIEDLIWOŚCI NIE MA I NIE BĘDZIE IP: *.* 12.02.03, 10:08
          Ja miałam rozprawę 28.01. i też jej miło nie wspominam. Sędzina nawrzeszczała na mnie że za dużo wydaję na jedzenie dla Kuby, że soczek na pewno nie kosztuje 2 zł i że jedno body miesięcznie to zdecydowanie za dużo.Opiekunka -wcale ją to nie interesowało bo przecież mogę dać dziecko do żłobka(szczegół że wracam do domu ok.18tej i nie mam żadnej rodziny w Krakowie i nie miałyby kto dziecka odebrać ze żłobka) bo przecież opiekunkę na godziny mogę sobie załatwić.A że mieszkanie opłacam, równie dobrze mogłabym mieszkać przecież po mostem.I jedno mi się nasunęło, że dla nich to chyba najlepiej by było oddać te dzieci do domu dziecka cholera...Matka pracuje cały dzień a oni jeszcze się licytują, nie mogę naprawdę.Ika i przygotuj się na pytanie ile wydajesz na siebie tzn na jedzenie i dlaczego mniej niż na dziecko, bo mój argument że matka może niedojadać i chodzić w bylejakich ciuchach sędziny nie przekonało.Może napiszemy gdzieś jak się traktuje samodzielne mamy na salach sądowych.Dorka
          • Gość: dorka2 Re: SPRAWIEDLIWOŚCI NIE MA I NIE BĘDZIE IP: *.* 12.02.03, 10:24
            Aby nie sugerować się zdaniem innych emam, nie czytam odpowiedzi. Napiszę Ci swoje doświadczenia z sali sądowej.Posłuchaj. Sąd musi (MUSI) być bezstronny, pozbawiony emocji i uczuć. To są założenia. Ja oczywiście wykluczam przekupstwo, to od razu. I teraz idąc dalej tym tokiem myślenia - napisz mi w którym momencie powinien ten sąd bardziej uwierzyć w Twoje słowa, a mniej w męża? To na początek. Teraz dalej. To dopiero druga sprawa. Daj sobie na luz i połóż nacisk na spokój. Mój były mąż na rozprawie sądowej opowiadał bardzo malowniczo, jak go zdradziłam, jak go karmiłam zupkami z proszku, jak go BIŁAM. Sąd przyjął te słowa, i na zasadzie: nie ma dowodów za ani przeciw, po prostu je zaprotokułował. Bez emocji, bez komentarzy pan chyba żartuje (bo mnie to nie mieściło się w głowie!!!!, jak można takie bzdury opowiadać...). Jak walczyłam o wyższe alimenty, też padło zdanie, że córka za dużo chyba je...Wszystko sobie zapisuj, potem w domu przygotowuj linię obrony. OBRONY, nie ataku. Już wiele razy pisałam, że sądy okropnie, wręcz alergicznie nie cierpią histerii na sali rozpraw. Ani obrzucania się błotem. Ja byłam obrzucana wręcz szambem, ale sama tego nie zrobiłam, mimo iż kosztowało mnie to ogromnie dużo...Skupiłam się na odpieraniu ataków, m.in. domagając się dowodów. A tych nie dostałam ani ja ani sąd. I na jakiejś 4 rozprawie wyraźnie odczułam sympatię sądu po swojej stronie...:) Rozwód - mimo iż "ten" o niego podał - został ogłoszony z całkiem jego winy! Mało tego - mimo iż "ten" nie pracował, sędzina wyraziła się: "sądu nie obchodzi jak pan zdobędzie te pieniądze: może pan kraść, a może pan iść do pracy - ale alimenty musi pan płacić, bo spłodził pan dziecko!". Po co od razu taka rozpacz? Spokojnie. Spróbuj podejść do tego filozoficznie i...lekko złośliwie. Mimo, iż "wtedy" byłam młodziutką i zagubioną kozą, strasznie olbrzymią satysfakcję sprawiła mi wyjątkowo zjadliwa złośliwość, którą obdarzyłam mecenasika "tego". Żebyś widziała jego minę...:sol: Ale zrobiłam to poza salą sądową. I do końca życia napawać się będę tym uczuciem, którego wtedy doświadczyłam...Naucz się tego. To łatwe. Przed Tobą jeszcze dużo dni, w których będziesz musiała się wykazać twardością stali - musisz wyrobić w sobie pewne zachowania, ciepło musi mieszać się z zimną stalą. Nie ma innego wyjścia, bo inaczej zginiesz. Trzymaj się. Gosia
          • Gość: Ika Re: SPRAWIEDLIWOŚCI NIE MA I NIE BĘDZIE IP: *.* 12.02.03, 12:01
            dorka napisała/ł:> Ika i przygotuj się na pytanie ile wydajesz na siebie tzn na jedzenie i dlaczego mniej niż na dziecko, bo mój argument że matka może niedojadać i chodzić w bylejakich ciuchach sędziny nie przekonało.> Rany boskie, to co ja mam powiedzieć?? Prawdę, że faktycznie prawie nie jem i żywię się głównie ziemniakami, czy mam kłammać, że żrę de volaje i ubieram się w Deni Cler??? :eek:Coraz bardziej panikuję przed tą rozprawą :(
            • Gość: dorka2 Re: SPRAWIEDLIWOŚCI NIE MA I NIE BĘDZIE IP: *.* 12.02.03, 12:34
              Ika,nie moim zamiarem jest Cię straszyć naprawdę i zastosowałam się do Twoich rad, żeby być ponad to tzn. opanowana, zimna i wyrachowana i to przyznam Ci się mi się udało. Sędzina swoimi pytaniami zbijała mnie z tropu ale starałam się odpowiadać rzeczowo i na temat. Usłyszałam,że Bakusie kosztują najwyżej złotówkę, że soczki nie kosztują dwa złote, musiałam wyliczać ile marchewki, pietruszki używam do zupki i dlaczego kupuję Johnssona do kąpieli przecież to najdroższy płyn. Może i tak ale jest bardzo wydajny, co na jedno wychodzi.I dlaczego 10mies.dziecko tyle je(tzn.rano kaszka+zupka+deserek w tym dwa biszkopciki+ jakiś serek+kasza na dobranoc), to ile on waży? Odpowiadałam spokojnie i jak chciałam wybuchnąć patrzyłam się za okno bo akurat przy nim stałam.Jedno muszę przyznać na plus pan tatuś dostał od Wysokiego Sądu niezłą zjebkę. Cieszę się że wreszcie ktoś, nie ja(bo przecież jestem teraz jego głównym wrogiem)wyłożył mu całą prawdę o nim samym. Za to jedno jestem wdzięczna pani sędzinie.Przypuszczam że w moim przypadku skończy się na komorniku ale to już inna historia.Trzymam kciuki Ika,Dorka
          • Gość: Bysiaczek Re: SPRAWIEDLIWOŚCI NIE MA I NIE BĘDZIE IP: *.* 15.02.03, 00:36
            Myślę, że jest to świetny pomysł!!!STYNECZKO - czytasz posty, masz doświadczenie - może sprzedasz prasie jeszcze jeden super i ważny temat !!!Pozdrawiam,Chalsia
    • Gość: Gosia1 Re: SPRAWIEDLIWOŚCI NIE MA I NIE BĘDZIE IP: *.* 12.02.03, 10:20
      Aby nie sugerować się zdaniem innych emam, nie czytam odpowiedzi. Napiszę Ci swoje doświadczenia z sali sądowej.Posłuchaj. Sąd musi (MUSI) być bezstronny, pozbawiony emocji i uczuć. To są założenia. Ja oczywiście wykluczam przekupstwo, to od razu. I teraz idąc dalej tym tokiem myślenia - napisz mi w którym momencie powinien ten sąd bardziej uwierzyć w Twoje słowa, a mniej w męża? To na początek. Teraz dalej. To dopiero druga sprawa. Daj sobie na luz i połóż nacisk na spokój. Mój były mąż na rozprawie sądowej opowiadał bardzo malowniczo, jak go zdradziłam, jak go karmiłam zupkami z proszku, jak go BIŁAM. Sąd przyjął te słowa, i na zasadzie: nie ma dowodów za ani przeciw, po prostu je zaprotokułował. Bez emocji, bez komentarzy pan chyba żartuje (bo mnie to nie mieściło się w głowie!!!!, jak można takie bzdury opowiadać...). Jak walczyłam o wyższe alimenty, też padło zdanie, że córka za dużo chyba je...Wszystko sobie zapisuj, potem w domu przygotowuj linię obrony. OBRONY, nie ataku. Już wiele razy pisałam, że sądy okropnie, wręcz alergicznie nie cierpią histerii na sali rozpraw. Ani obrzucania się błotem. Ja byłam obrzucana wręcz szambem, ale sama tego nie zrobiłam, mimo iż kosztowało mnie to ogromnie dużo...Skupiłam się na odpieraniu ataków, m.in. domagając się dowodów. A tych nie dostałam ani ja ani sąd. I na jakiejś 4 rozprawie wyraźnie odczułam sympatię sądu po swojej stronie...:) Rozwód - mimo iż "ten" o niego podał - został ogłoszony z całkiem jego winy! Mało tego - mimo iż "ten" nie pracował, sędzina wyraziła się: "sądu nie obchodzi jak pan zdobędzie te pieniądze: może pan kraść, a może pan iść do pracy - ale alimenty musi pan płacić, bo spłodził pan dziecko!". Po co od razu taka rozpacz? Spokojnie. Spróbuj podejść do tego filozoficznie i...lekko złośliwie. Mimo, iż "wtedy" byłam młodziutką i zagubioną kozą, strasznie olbrzymią satysfakcję sprawiła mi wyjątkowo zjadliwa złośliwość, którą obdarzyłam mecenasika "tego". Żebyś widziała jego minę...:sol: Ale zrobiłam to poza salą sądową. I do końca życia napawać się będę tym uczuciem, którego wtedy doświadczyłam...Naucz się tego. To łatwe. Przed Tobą jeszcze dużo dni, w których będziesz musiała się wykazać twardością stali - musisz wyrobić w sobie pewne zachowania, ciepło musi mieszać się z zimną stalą. Nie ma innego wyjścia, bo inaczej zginiesz. Trzymaj się. Gosia
      • Gość: bubu Re: SPRAWIEDLIWOŚCI NIE MA I NIE BĘDZIE IP: *.* 12.02.03, 12:39
        Dziewczyny!Bardzo, Bardzo serdecznie dziękuje Wam wszystkim za słowa otuchy i wsparcie. Wczoraj czułam się jakby świat zawalił mi się na głowę, moja matka wściekła krzyczała coś o wendecie i Sycylii a ja schowałam się po prostu pod kołdrę i płakałam. Kubuś podszedł do mnie, zajżał pod kołdrę i swoim pięknym głosikiem spytał ,,Mima no co taka?""Dziś świeci słonko i jest już lepiej, Dorka kazała mi iść na zakupy i chyba jej posłucham. Dzięki Dorka, dzięki Wam wszystkim za to że jesteście.Agnieszka
    • Gość: agatalesnik Re: SPRAWIEDLIWOŚCI NIE MA I NIE BĘDZIE IP: *.* 16.02.03, 21:15
      hej!! ja tez jetem po drugiej rozprawie, też mam mieszane uczucia, choć nie zostalam tak potraktowana. u mnie była mowa tylko o pieniadzach na czas trwania sprawy, konkretne kwoty i też zostałam zapytana dlaczego aż tyle?? ale mimo przeogromnego zdenerwowania zachowałam jako taką zimną krew i udało się, on też się wytargował nieco mniej, ale dla mnie nieźle. musiałam podac świadka ktory poświadczy, iż dzieci są ze mną, mimo że tak twierdziliśmy obydwoje. ja też czułam się nie najlepiej i nie odczułam poparcia dla w końcu porzuconej żony. ale on twierdzi,że sąd jest stronniczy i trzyma moja stronę. myślę, ze twój przypadek to ogromne nieporozumienie, ale zachowaj spokój, to podstawa i napewno wszystko się uda, jak dziewczyny napisały, nie atakuj, tylko umiejętnie sie broń, przygotuj mocne argumenty, rozważ co się moze stać?? ja tak robię i mam nadzieje, ze będzie ok!! :) czego i tobie życze. jakby co to chętnie na priva!!
    • Gość: iberia Re: SPRAWIEDLIWOŚCI NIE MA I NIE BĘDZIE IP: *.* 26.02.03, 21:21
      a ja?czuje sie tak jak nigdy dotad,nigdzy nie czulam sie tak ponizona i upokorzona jak po dzsiejszej rozparwie.oczywiscie On sie nie zjawil bo i po co....przeciez jak sam mowil nikt go nie zmusi do zrobienia badan ani do placenia na dzieckosad.wiec dzis byla rozprawa ze swiadkami......dowiedzialm sie na jeje zakonczenie od pani sedziny,ze jestem puszczalska,bo majac 21 lat poszlam do lozka z mezcyzna,ktory nie byl moim mezem<!>.tak na marginesie to pani sedzina ma kolo 25 lat a ja 23 w tej chwili.poza tym pytala swiadkow o to jakie tabletki antykoncepecyjne baralam,ile razy kochalam sie z Nim i takie tam a jak ktos mowie,ze nie wie to sie smiala i pytala:jak to "nie wiem"?nie zna pani/nie znasz szczegolow?mialam ochote wstac i ja uderzyc.poza tym swierdzila,ze skoro lepiej byloby gdybym ciaze usunela ,bo sprawa jest trudna i teraz ja mama klopoty aona z ta sprawa jeszcze wieksze.przeciez ona nam tatusia sila do krakowa nie sciagnie,a sad nie ma takiej mocy,skoro on nie chce sam przyjechac.Boże,czuje sie.....ponizona,czuje sie jak szmatka do podlogi,ktora wycisnieto z ostatniej kropli wody i wymyta nia KrakowsadDo dzis wierzylam,ze sady sa prokobiece no i ze jelsi sedzia jest kobieta to bedzie dobrze......zdanie zmienilam i teraz boje sie panicznie kolejnej rozprawy chociaz nawet nie wiem kiedy bedziesadI co ja mama zrobic?juz nic mi sie nie chce.....znoeu dopadla mnie apatia,znoeu dolek a juz bylo lepiej....juz sie cieszylam,ze jestem silan i poradze sobie.....prosze o pocieszenie bo zwariujeiza
      • Gość: aronka Re: SPRAWIEDLIWOŚCI NIE MA I NIE BĘDZIE IP: *.* 26.02.03, 22:04
        Iza!Nie należę do mam samodzielnych. Sorry! Jestem oczywiście bardzo samodzielna, ale nie w tym sensie, no wiesz... Zaglądam czasem na Wasze forum. Czytam tak te posty o rozprawach sądowych i po prostu wyć się chce! W ogóle trudno w to wszystko uwierzyć. :eek: Pewnie widziałaś film "Tato". Tam sąd bronił "psychicznej" mamusi, a tatusia zmieszał z błotem. Kiedyś myślałam, że to jest tak jak w filmie, że sądy faktycznie działają w takich przypadkach na korzyść kobiety. Ale po tym, co piszecie, pozbyłam się złudzeń... :( O, ja naiwna! Dla mnie, takiej idealistki to jest szok. :ouch: Może to jest temat dla dobrego dziennikarza? Myślę, że przeciętny człowieczek nie jest świadomy, co się dzieje w sądach. Kiedyś "modny" był temat "fali" w wojsku. Wałkowało się go dość długo. Nie wiem, ale chyba coś się zmieniło. Może by zająć się teraz właśnie sprawą poniżania i poniewierania porządnych, uczciwych kobiet przez sądy? Nie wiem Izo czy można Cię pocieszyć. Sama widzisz, ile jest dziewczyn w podobnej sytuacji. To jest okropne. Może, żeby było Ci ciut lżej, pomyśl sobie, że na szmatkę do szorowania Krakowa lepiej nadaje się ktoś inny... Ma jakieś 25 lat... itd...Chaotyczne pewnie to wszystko, ale nerwy mną szarpią, jako tym myślę. Pozdrawiam Cię! :hello:
        • Gość: bubu Re: SPRAWIEDLIWOŚCI NIE MA I NIE BĘDZIE IP: *.* 27.02.03, 09:01
          Zgadzam się z Aronką z całą pewnością myślę, że jest to dobry temat na artykuł. Jeśli miałoby to później pomóc chociaż jednej z nas to nie mam żadnych wątpliwości.A tak z drugiej strony zastanawiam się jak kobieta drugiej kobiecie może coś tak ochydnego powiedzieć. Iberio trzymaj się wierz mi, że czas leczy a emocje opadają. Sama byłam zdziwiona jak szybko.Pozdrawiam Cię serdecznie - BuBu.
    • Gość: Ika Re: SPRAWIEDLIWOŚCI NIE MA I NIE BĘDZIE IP: *.* 27.02.03, 10:47
      Otóż to, Fuga! Święte słowa! :)Wszystko wraca do człowieka..... zawsze to powtarzałam. To, co zrobisz, to czego komuś życzysz - wróci. Zawsze. I najczęściej zwielokrotnione. To jest właśnie SPRAWIEDLIWOŚĆ.Ale Fuga, jeśli w to wierzysz, to pocieszającym jest fakt, że dobro też wraca :) :) :)
    • Gość: niunia11 Re: SPRAWIEDLIWOŚCI NIE MA I NIE BĘDZIE IP: *.* 27.02.03, 11:43
      Teraz dopiero napędziłyście mi strachu. W poniedziałek 03.03.03. :gun: mam kolejną sprawę w sądzie o separkę i alimenty, i chyba do tego czasu umrę na zawał serca, po tym co do tej pory tu przeczytałam.:( Naprawdę po naszych sądach można się spodziewać tylko najgorszego? :fou: Pozdrawiam, niunia11.
    • Gość: Darcia Re: SPRAWIEDLIWOŚCI NIE MA I NIE BĘDZIE IP: *.* 27.02.03, 14:14
      Ja również złożyłam do Sądu wniosek o separację i przyznam, ze mam spore obawy. Tym bardziej, że mój mąż straszy mnie, jakich to on będzie wzywał fałszywych świadków np swoich kolegów, którzy będą fałszywie zeznawać, ze byłam ich kochanką i w ogóle miałam niezliczoną ilość facetów. Myślałam, ze żaden sąd nie uwierzyłby takim wyssanym z palca bzdurom a tu jak się okazuje nasza rzeczywistość jest zupełnie inna i wygrywa nie ten, który ma rację, tylko ten, kto ma "lepsze" dowody. Przeraża mnie to. Nie chciałam żadnych przepychanek i pragnęłam rozstania w zgodzie. Fakt jest taki, że mój mąż nie pracuje, siedzi na moim utrzymaniu i wciąż mnie szantażuje, czego on nie zrobi, żeby mnie oczernić przed Sądem, jak go wyrzucę z domu. Jest Stowarzyszenie Praw Ojca, a może ktoś w końcu pomógłby nam, matkom?
    • Gość: jos Re: SPRAWIEDLIWOŚCI NIE MA I NIE BĘDZIE IP: *.* 27.02.03, 22:51
      Dziewczyny!Nie wiem, czy mój przypadek to wyjątek potwierdzający regule, ale mnie się udało!Przedwczoraj (25.02) miałam sprawę o alimenty i zwrot kosztów wyprawki. Do sprawy przygotowywalam się prawie rok, przy czym mam na myśli bardziej przygotowania emocjonalne niż prawnicze (na sali byłam sama, bez prawnika). Chyba każda z Was, która ma to przed sobą albo za sobą, wie ile to kosztuje nerwów... Jeszcze dziś się trzęsę na wspomnienie dwóch ostatnich dni przed sprawa... Koszmar!A sprawa trwała 15 minut. W jej trakcie uzyskałam wszystko czego tylko mogłam oczekiwać: odpowiednio wysokie alimenty i zwrot kosztów, wyczuwalne wsparcie ze strony Sędziny i przede wszystkim ZGNOJENIE NA MAXA Pana X. Oczywiście wszystko odbyło się na zasadach ugody, do której zmusiła go Sędzina. Nawet nie pisnął.Dziewczyny, jestem taka szczęśliwa! Tak naprawdę nie z powodu tych pieniędzy, ale z własnej siły i pierwszej wygranej bitwy z Panem X. Wiem, wiem, ze to nie koniec (sprawa o zmniejszenie alimentów lub kolejne o podwyższenie, może widzenia itp.) i jeszcze życie nie raz dokopie. Ale myślę sobie, ze wyjście z każdej wydawałoby się beznadziejnej sytuacji, hartuje. Sama nie dałabym rady przez to wszystko przejść! Miałam dużo oparcia i pomocy ze strony rodziny, bliskich osób, a także prawie nie znanych mi osób.Na przyszłość jestem już silniejsza i mądrzejsza o kilka nowych doświadczeń. Bardzo chętnie podzielę się nimi i pomogę, na ile tylko będę mogła. Jak cos, to piszcie.Przykro mi strasznie, ze tak dużo z Was ma za sobą tak okropne doświadczenia z sal sadowych :(. Życzę z całego serca wszystkim dziewczynom, które wcześniej lub później otrą się o sady, dużo siły w walce z przeciwosciami. Trzymam za Was kciuki.Jola
    • Gość: Ika Re: SPRAWIEDLIWOŚCI NIE MA I NIE BĘDZIE - czasami dobrze się kończy.... IP: *.* 28.03.03, 13:24
      Wiecie, zastanawiałam się, czy wspominać tutaj, jak się ta moja sprawa zakończyła... Bo nie chciałabym, by którejś z was, której się nie udało, zrobiło się przykro :( Ale ponieważ wkrótce możemy się stracić z oczu, to postanowiłam jednak dać znać, jak to u mnie... Może niektóre to pocieszy..?? Te, których sprawy jeszcze trwają...? :)Moja sprawa zakończyła się ugodą. Oszczędziło nam to nerwów i niepotrzebnego szarpania się. M. przyjechał dzień wcześniej i przegadaliśmy całą noc, by rano pójść do sądu z wspomnianą ugodą i zakończyć sprawę.Zrezygnowałam z kilku roszczeń, o które zamierzałam początkowo walczyć. Postanowiłam dać szansę. Bo zauważyłam, że chce, chce być ojcem. Cóż, niektórym uświadomienie sobie tego faktu zajmuje nieco czasu. Ale to chyba nie powód, by ich przekreślać... tak myślę, może się mylę, może nie... Czas zweryfikuje.M. kontaktuje się, pyta o syna, "wdraża się". Może pytanie Żuczka o tatę nie będzie takie dramatyczne, jak się obawiałam :) Może wypracują sobie dobre układy. O szczegółach pisać nie chcę... w każdym razie... jest coraz lepiej :)Czego wszystkim dobrym ludziom życzę :) :) :)
      • Gość: stynka Re: SPRAWIEDLIWOŚCI NIE MA I NIE BĘDZIE - czasami dobrze się kończy.... IP: *.* 28.03.03, 22:28
        Ika... tak się cieszę :-)Dochodziły mnie słuchy, że idzie ku lepszemu, a teraz mam potwierdzenie z wiarygodnego źródła :-)Życzę, żeby wszystko ułożyło się jak najlepiej - zarówno dla Żuczka, jak i dla Ciebie - i mam nadzieję, że tak się stanie :-)Ja ok. 2 tygodni temu widziałam się przypadkowo przez chwilę z P. Byłam akurat sama, bez Jaśka. Nic. Kompletnie nic. Z mojej strony zero emocji, z jego zero pytań.Całe szczęście, że przynajmniej niektórzy z tych niedojrzałych starają się prędzej czy później dojrzeć!Całuję Was mocno,stynka
        • Gość: żona Re: SPRAWIEDLIWOŚCI NIE MA I NIE BĘDZIE - czasami dobrze się kończy.... IP: *.* 29.03.03, 00:40
          Myślę, że raczej u większości mężczyzn nawet tych, którzy mieszkają ze swoimi dziećmi uczucia przychodzą troche później. Dlatego bądź Ika dobrej myśli. Poza wyjątkowo patologicznymi przypadkami dziecko zawsze wzbudzi uczucia u swojego ojca. Życzę wszystkiego dobrego.danka
          • Gość: Renata27 Re: SPRAWIEDLIWOŚCI NIE MA I NIE BĘDZIE - do Żony IP: *.* 29.03.03, 22:04
            Witam Cię Dankanp moj ojciec to przyklad wspomnianej patologii. Nie zna mnie, widzial w zyciu raptem z 4 razy. Podobnie moich dwóch przyrodnich sióstr z Lublina, ktorych nie znam :( niestety.Jest On czlowiekiem konserwatywnym, sporo po sześćdziesiątce, i przez cale lata ma mnie gdzieś...Ponoć jest "nie do zycia".Ja wciąż na Świeta wysyłam kartki...I nic...Ponoć chiał syna...pozdrawiamRenata
      • Gość: Renata27 Re: SPRAWIEDLIWOŚCI NIE MA I NIE BĘDZIE - czasami dobrze się kończy.... IP: *.* 29.03.03, 21:40
        Ikaprzeczytalam wlasnie to co napisalas i bardzo sie ucieszylam. Mysla ze te niesmiale poczatki to bardzo wiele, szczegolnie dla Twojej duszy, i dla malego Żuczka. Ale sie ciesze!!!Fajnie, że to napisalaś!!!Jeśli to nie jest dla Ciebie bolesne, to napisz jeszcze coś, napewno wszystkie samodzielne ciesz sie razem z Tobą.A u mnie tak: K. jest u Gabi codzień, bardzo się zmienilo wszystko ze 2 mies. temu. Jednak nie doszlo miedzy nami do rozmowy o tym co bylo, jest i bedzie, również w kwestii formalnej - prawnej Gabrysieńki.Czasem mnie boli to ze nie mozna o tym pogadac, ale coż, nie mi o tym decydować. Ika!!! Pozdrawiam Cie bardzo bardzo serdecznie i czekam na znak od Ciebie kiedy sie wreszcie spotkamy w czworkę?Renata
        • Gość: Ika Re: SPRAWIEDLIWOŚCI NIE MA I NIE BĘDZIE - czasami dobrze się kończy.... IP: *.* 31.03.03, 09:44
          Renia,koniecznie musimy się spotkać!!! Następny weekend??? Zamilujemy się na privie, oki? :) :hello:
          • mama_gabi Re: SPRAWIEDLIWOŚCI NIE MA I NIE BĘDZIE - czasami 03.04.03, 13:20
            super Ika! napisze wieczorem
            papa

            Renata
        • edziecko_ulcik Re: SPRAWIEDLIWOŚCI NIE MA I NIE BĘDZIE - czasami 04.08.03, 17:51
          Renata27 mam prośbę jeśli możesz skontaktuj się ze mną via email....... szukam
          adwokata a słyszałam ze Ty masz dobrego !!!

          Prosze !!!!!

          Ulcik
    • e.beata Re: SPRAWIEDLIWOŚCI NIE MA I NIE BĘDZIE 05.08.03, 14:52
      Takie rzeczy są w sadach, teraz odbierają jeszcze Fundusz i zastępują go 200 zł
      zapomogą /zamiast nękac tych migających się ojców/ MAM JUŻ DOSYĆ TEGO
      PRORODZINNEGO PANSTWA!!!!!!!!!!!!!!!
      Może redakcja napisałaby jakis artykulik o skargach matek?
      Moze Wyborcza by się zajęła.
      Po prostu myślę ze niektórym w togach trzeba otworzyć oczy. Bo moze oni
      NAPRAWGĘ nie wiedzą ile kosztuje dziecko??!! Jak alimenty mogą wynosić mniej
      niż połowę minimum socjalnego??????? Albo minimum egzystencji?????!!!!
      Dlaczego nie przeprowadza sie wywiadu środowiskowego na wniosek matki która
      uważa że ojciec dziecka ukrywa, zaniża dochody???
      Dlaczego skoro SAM SĄD pisemnie uważa że na dziecko 3 letnie wystarczy 600 zł,
      zasądza od ojca który matce nie pomaga w jakikolwiek sposób, dziecka nie
      odwiedza 200 zł alimenty. /matka na wychowawczym, ojciec 1100 zł netto/.
      Dlaczego sąd zali się nad tym biednym facetem uwiedzionym, złapanym na dziecko,
      a nie myśli o tym dziecku???
      • mikawi Re: SPRAWIEDLIWOŚCI NIE MA I NIE BĘDZIE 05.08.03, 15:17
        uwierz, że są składy sędziowskie które zawsze użalają się nad matką, ojca
        traktują jak najgorszego śmiecia, a i kwoty alimentow które zasądzają nie są
        małe wobec zarobków ojca

        dla równowagi dodam, że oczywiście sie zgadzam że są i takie o których ty
        piszesz
      • chalsia Re: SPRAWIEDLIWOŚCI NIE MA I NIE BĘDZIE 05.08.03, 21:42
        Cześć eBeata,

        właśnie wysłałam do Adama Michnika email (załączam pod spodem), pozwalając
        sobie zacytować w emailu ten właśnie Twój post. Pożyjemy, zobaczymy .......

        Pozdrawiam,
        Chalsia (były Bysiaczek)

        Szanowny Panie Adamie,

        Mając na uwadze, iż Wyborcza przyczyniła się do ujawnienia (i bardzo często -
        rozwikłania) wielu ważnych spraw społecznych, czy też politycznych, chciałabym
        zainteresować Pana pewnym, bardzo istotnym dla coraz liczniejszej grupy
        społecznej (samotnych rodziców), tematem. A mianowicie alimentami - ich
        wysokością, sposobem zasądzania, ściągalnością oraz zmianami w Funduszu
        Alimentacyjnym. Poniżej załączam post jednej z uczestniczek forum "Samodzielna
        mama" z portalu eDziecko Gazety Wyborczej. Polecam lekturę
        wątków: "Sprawiedliwości nie ma i nie będzie" oraz "Reforma Funduszu
        Alimentacyjnego".

        Licząc na zainteresowanie Pana tym tematem,

        Łączę wyrazy szacunku
        • mikawi Re: SPRAWIEDLIWOŚCI NIE MA I NIE BĘDZIE 07.08.03, 12:29
          wysokość zasądzanych alimentów jest bardzo różna, są i 200 zł ale jak niektóre
          z was piszą są i 800-900 zł (i o podwyższanie tych kwot tez wiele z was wniosło
          z dobrym skutkiem), są i blisko 2000 zl, także moim zdaniem nie można
          generalizować i mówić że ojcowie płacą śmieszne alimenty. Z drugiej strony
          dlaczego podatnicy mają pokrywać każdą kwotę alimentów? Gdy rodzina jest pełna
          i facet traci pracę i nie ma kasy na życie - żona nie dostaje "marnych" 300 zł
          od państwa z tytułu naleznych w końcu ich dziecku "alimentów", jedynie groszowy
          zasiłek rodzinny. Więc kto jest w gorszej sytuacji: pełne rodziny w obliczu
          braku pracy czy samotne matki, którym alimenty się należą i jak nie od ojca to
          z FA je dostaną?
          • carlafehr Re: SPRAWIEDLIWOŚCI NIE MA I NIE BĘDZIE 07.08.03, 19:36
            Nie wiem, kto jest w lepszej sytuacji, czy pełne rodziny w obliczu bezrobocia
            czy samotne matki, ale nie o to chodzi, żeby antagonizować teraz społeczeństwo,
            pokazując palcami, co kto dostaje i dlaczego. Chodzi o to, żeby to Państwo
            zatroszczyło się o swój własny wymiar sprawieliwości i przestrzeganie prawa,
            które to kuleje i to mocno nie tylko w odniesieniu do prawa rodzinnego, ale
            chyba też do każdej innej "działki". W przypadku prawa rodzinnego - żeby
            zwiększyło skuteczność ściągalności alimentów z uchylających się tatusiów a
            samych "uchylających" trochę choć pogoniło do roboty, żeby społeczeństwo nie
            musiało utrzymywać nie tylko dzieci takiego tatusia, ale i samego tatusia,
            dając mu zasiłek dla bezrobotnych czy bezpłatną opiekę lekarską. I jak poprawi
            się ściągalność, to nie trzeba będzie wytykać palcami samotmych matek
            pobierających alimenty z FA. Jednak ocywiście łatwiej jst to FA zlikwidować -
            niech się matki same martwią, bo przecież nie ojcowie!
            A samo społeczeństwo powinno też trochę surowszym okiem spojrzeć na takich
            tatusiów, którzy sami jakoś nie głodują, ale własne dzieci ich nie obchodzą.
            Tymczasem część ludzi wręcz popiera takie postawy: głównie rodziny, koledzy a
            także drugie żony czy dziewczyny, którzy to wszyscy (z wyjątkiem kolegów wink)
            często gęsto utrzymują takiego biedulka, martwiąc się strasznie, że dorosły
            zdrowy facet nie potrafi o siebie zadbać, ale nie martwiąc się zupełne, że jego
            niedorosłe dziecko o siebie zadbać jeszcze nie jest w stanie.
            Taki biedulek tak sie potem rzbestwia, że gdy jego dziecko osiągnie odpowiedni
            wiek, tatuś pozywa je do sądu o alimemnty na starego ojca i nawet je dostaje.
    • edz.anna Re: SPRAWIEDLIWOŚCI - właśnie wróciłam z Sądu! 07.08.03, 11:26
      Właśnie wróciłam z mojej drugiej i ostatniej sprawy o alimenty. "tatuś' się
      opóźnił, potem na wstępie się popłakał jaka to jestem dla niego okrutna
      (mysłałam, że Sędzina go zaraz pogłaszcze po głwoei) a potem się zaczęło!
      Mimo iż doszliśmy do ugody to zaczął wyciągać brudy - oczywiście wszystko było
      skrzętnie notowane.....jak to ja mu zabraniam kontaktu, jak to on nagle
      stracił pracę (ale jest tak dobry ze bedzie płacił te alimenty bo to dla
      dziecka, a sędzina na to 'no tak widac ze pan dba o córkę')....i tysiące
      innych kłamstw. Gdy ja chciałam to sprostować nagle okazało się to nieistotne
      dla sprawy!!!!!! Nieważne ile wydaję na dziecko, ile zarabiam itp. Przecież
      jest już ugoda, więc po co o tym mowić?!!!! Gdy zaprotestowałam wreszcie
      wysłuchali, ale ile zapisali nie wiem! Na mój kontrargument, że on od 5
      miesięcy córki nie widział ani nie dzwonił to Sędzina stwierdziła ze jak
      dziecko ma 3 lata to potrzebuj mamy a nie taty!!!!!!!!!!!!!!!!!

      Skończyło się nie najgorzej, ale po tym jak mnie potraktowano, jak rażąco
      trzymano jego stronę nie wytrzymałam i jak wyszliśmy poryczłam się.
      On był pewnie zadowolony i dumny - teatr się udał!

      pozdrawiam bardzo zawiedziona obiektywizmem sadów.
      Ania
      • mag_p Re: SPRAWIEDLIWOŚCI - właśnie wróciłam z Sądu! 07.08.03, 11:30
        Smutne to co napisalas...
        Mag
      • e.beata Re: SPRAWIEDLIWOŚCI - właśnie wróciłam z Sądu! 08.08.03, 13:27
        Rozumiem Ciebie Aniu doskonale.
        Ja po pierwszej sprawie nie ryczałam, bo nadziwić się nie mogłam, temu co tam
        usłyszałam. W stanie odrętwienia byłam kilka dni.
        Po dwóch latach poczułam niesmak i krzywdę wyrządzaną dziecku.
        Do apelacji się przygotowałam. Zebrałam informacje, byłam u
        adwokatki /stwierdziła że nie ma siły powinnam dostać wyższe alimenty/ i ...
        NIE WIERZĘ bezstronności sądów.
        Gość nie moze więcej płacić bo od 2 lat mieszka z kobietą, której aktualny mąż
        przebywa na zachodzie od wielu wielu lat, ona z dziećmi /męża/ często tam
        jeździ, czasem na dłużej, rok np. sama nie pracowała i nie pracuje /nie może
        ze względów zdrowotnych - ale renty nie ma, bo się nie stara o zasiłki też nie/
        itp., i "tatuś" taki dobry bo się tym biedactwem zajął to przecież nie ma z
        czego płacić. Utrzymuje kobietę którą powinien utrzymywać mąż. Jak lubi niech
        to robi ale nie kosztem dziecka. A sąd nie widzi w tym nic złego.

        Minęły kolejne 2 lata a ja już nie mam ochoty składać o podwyżkę, mam po prostu
        dosyć.
        Może umotywuję tym, że do mieszkania wprowadził mi się bezrobotny kochanek i w
        związku z tym mniej pieniędzy mam na dziecko? smile)) wiadomo przecież ile je
        dorosły mężczyzna. Mam szansę?? smile


        • dorka_mama_jakubka Re: SPRAWIEDLIWOŚCI - właśnie wróciłam z Sądu! 08.08.03, 14:15
          dobre Beatkosmileuśmiałam się z tej końcówki twojego postu....

          Myślę, że tylko duże poczucie humoru może nam pomóc bo sądy na pewno niesad


          dorka
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka