Dodaj do ulubionych

wizyty u lekarzy

IP: *.* 14.03.03, 09:57
Dzień dobry Kochane Mamy,nie pisałam wczoraj, ponieważ biegałam po lekarzach, do tego lekkie opady sniegu sparaliżowały oczywiście ruch. Wróciłam wieczorem i to późnym do domu. I właściwie to już nic mi się nie chciało. W zasadzie, to nie posunęłam się na krok dalej i mimo, że miałam nadzieję, że prof. onkologii czy inny lekarz specjalista od wątroby coś mi więcej powie niż lekarz, który wykonał badanie usg, to się niestety nic nie dowiedziałm. Pan profesor zerknął tylko na te moje wyniki, trwało to może ze 2 min., nie więcej, i skierował mnie na tomografię komputerową. Cała wizyta trwała nie dłużej niż 5 min. a kosztowała 110 zł.Nie powiedział nic więcej. Na moje pytanie, czy cokolwiek może na podstawie usg powiedzieć odparł, że potrzebne jest badanie tomograficzne. Nie wiem, dość młody, ale taki jakiś oschły. No, ale może jest - pomimo tej oschłości - fantastycznym specjalistą? Staram się nie oceniać go, ale jest to dość trudne, zwłaszcza jak człowiek przychodzi z jakimś poważniejszym problemem niż kurzajka i jest traktowany jakoś tak bezosobowo...Potem poszłam do specjalisty od wątroby i ten to dopiero zachował się! Zobaczył wyniki i skończył ze mną rozmowę. Powiedział, że z tymi wynikami do lekarza pierwszego kontaktu (!) i ten niech da skierowanie do szpitala, bo trzeba to badać w szpitalu. Mówił tak szybko jakbym była trędowata i chciał się mnie natychmiast pozbyć. I zresztą pozbył się mnie, bo nie miałam ochoty z nim już więcej rozmawiać. Zachowywał się tak, jak oparzony, jakby to moje badanie mogło go zarazić czy co. Cham. (Ale to i tak nic takiego, moja Mama czasami wpadała na takich bydlaków, że życzyłam im wówczas zawsze tego, co ma Mama, żeby na własnej skórze odczuli jak się czuje człowiek ciężko chory a traktowany jak śmieć lub maszynka do wyłudzania pieniędzy).No i drugi lekarz kosztował mnie 75 zł. Nawet nie chciał mi dać skierowania na tomografię, badania krwi czy markery. Nic. Natychmiast won z gabinetu!... "Wszystko sobie pani zrobi w szpitalu". (!!!)No, i z tymi danymi - a właściwie z ich kompletnym brakiem - wróciłam do domu i nie chciało mi się nic. Nawet pić, a byłam bardzo spragniona.Będę musiała zrobić jeszcze szereg badań (oczywiście i lepiej i taniej byłoby się połóżyc do szpitala i wszystko miec na miejscu i za darmo - nie licząc łapówek). Zrobiłabym to gdyby nie dziecko. Teraz wolę wszystko robić ambylatoryjnie, nawet płacić (ale wtedy wiem, że mi nikt łaski nie robi i nie muszę dodatkowo dawać w łapę - mam przynajmniej taką nadzieję). Nie wiem, może ta tomografia wykaże coś więcej, że nie są to zmiany nowotworowe tylko coś innego, nie tak groźnego. Mam taką nadzieję i gdzieś w środku czuję, że to nie to, ale również gdzieś w środku oczekuję tego najgorszego.... okropność...Ale wiecie co, potraficie podtrzymać na duchu. gdybym miała sprawną drukarkę, to wydrukowałabym sobie te wszystkie serdeczne posty, by czerpać z nich energię...na razie pozdrawiam i dziekujęza pomoc (nawet wirtualną)Brygida - mama Żuczka
Obserwuj wątek
    • Gość: dyziak Re: wizyty u lekarzy IP: *.* 14.03.03, 10:12
      Brygidko,przykro mi, że trafiłaś na takich lekarzy. Doskonale Cię rozumiem, wiem, co czuje człowiek, który chce się dowiedzieć czegoś konkretnego, zwłaszcza, jak myśli krążą wokół rzeczy strasznych :( Mam nadzieję, że każdy kolejny specjalista medycyny, któego spotkasz na swojej drodze, okaże się przede wszystkim człowiekiem :) Dziękuję, że napisałaś o swoich wizytach, myślałam o Tobie i coraz mocniej czuję, że będzie wszystko w porządku, a cała sprawa okaże się czymś niegroźnym. Wierzę w to całą sobą.Pozdrawiamy Ciebie i Żuczka bardzo, bardzo mocnodyziak i Fasolka
      • Gość: Zilka Re: wizyty u lekarzy IP: *.* 14.03.03, 11:16
        Brygida, ja Ci wydrukuję te posty na niedzielę, chcesz? Zepnę ładnie i sobie zabierzesz :) :)Może z Tobą powinien chodzić po tych lekarzach kto asertywny? pozdrawiam,zilka :)
        • Gość: mamazuczka Re: wizyty u lekarzy IP: *.* 14.03.03, 11:58
          chętnie. Dzięki :-)
    • Gość: Karenina Re: wizyty u lekarzy IP: *.* 14.03.03, 16:52
      Cieszę się że się odezwałaś i że działasz-tzn."chodzisz"po lekarzach(pomijam ich podejście...).Szpital raczej Ci odradzam-i ze wzg.na Żuczka i tak wogóle-działa strasznie przygnębiająco;oczywiście jeżeli tylko możesz te wszystkie badania zrobić poza szpitalem!Jak najszybciej się przebadaj,to odejmiesz sobie "kupę"zmartwień związanych z niepewnością.Trzymaj się ciepło.Pozdrawiam Ciebie i Żuczkasmile
      • Gość: kasia.s Re: wizyty u lekarzy IP: *.* 14.03.03, 23:07
        Brgidko!To bardzo dobrze,że nie osiadlaś w domu,zalamując się :)Lekarze niestety często tacy chamowaci i niemili są...sama właśnie dlatego nie lubię do nich chodzić.Najważniejsze nie poddawać się i wieżyć,że wszystko będzie O.K!Wiara i pozytywne myślenie to już połowa sukcesu!!!My wszystkie(emamy) jesteśmy dobrej myśli ,tylko Ty nie próbuj się wylamywać ;) !!!!!!!!!!!Całym sercem z Tobą i Żuczkiem :love:kasia
    • Gość: KasiaR Re: wizyty u lekarzy IP: *.* 18.03.03, 10:55
      Trzymam za Ciebie kciuki Brygidko! Całuski dla Żuczka (moja Nati skończyła wczoraj roczek :-)))
    • Gość: olimama Re: wizyty u lekarzy IP: *.* 18.03.03, 20:52
      Cześć,głowa do góry.Moja koleżanka ma wielu miłych zaprzyjaźnionych lekarzy różnych specjalności. Jeśli mogę w czymś pomóc, napisz na priva. Wiesz, jak jest... Po znajomości traktują trochę inaczej.Pozdrawiam i - jak mówi moja mama - nie głaszczę, a popędzam :-) Bądź dzielna i olewaj medyczne fochy.Beata

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka