maria_rosa
19.01.07, 15:42
W dniu dzisiejszym definitywnie ( mam nadzieję ) kończę walkę o kontakt ojca
z dzieckiem.
Wiem, wiem pisałam ze dla dziecka zrobię wszystko, to prawda. Tyle, że to
wszystko właśnie osiągnęło swój kres.
Zatem: koniec wożenia dziecka kiedy chce itd. Koniec siedzenia cichutko, żeby
tylko awantury przy dziecku nie robił. Koniec przekonywania syna aby pojechał
do taty.
Koniec dofinansowywania exa, po prostu koniec wszystkiego.
Zamierzam również, jak większość z was w końcu zacząć sprawę alimentów,
których nie otrzymuję, bądź sporadycznie, bądź też wedle łaskawości i w
rożnej wysokości.
Czyli…czeka mnie wizyta u komornika.
Oczywiście będę materialistką i td itp…..ale mam to gdzieś.
Mam nadzieję, że na to ostatnie nie zabraknie mi odwagi
Z czystym sumieniem uczciwie piszę, iż przez kilka lat robiłam dosłownie
wszystko aby było dobrze dla syna i oczywiście exa. Tyle, ze zapomniałam w
tym wszystkim o sobie, z czasem przestałam brać pod uwagę siebie i swoje
potrzeby, dla dobra wszystkich rzecz jasna.
Mam nadzieję, ze wytrwam w tym moim postanowieniu, pewnie nie obejdzie się
bez wojny ze strony exa, ale cóż……
Ściskam wszystkich serdecznie,