Dodaj do ulubionych

tato i widzenia

11.04.07, 17:35
jestem chwile po orzeczeniu rozwodu, tato ma ograniczone prawa do
dziecka...sam o to prosił
sa ustalone wizyty..w każda środe od 15-18
i w 1 i 3 weekend
no i dzisiaj była 1 środa taty!!1
i co jak myslicie........ o godz 13 wysyła mi sms" dzis nie moge w
sobote tez nie"

po to walczyłam o ustalenie kontaktów( maz sam wybrał terminy) abym
nie miała z tym problemu....a tu wyrok jeszcze nie prawomocny a
tatus juz nie może !!!1

mam pytanie....jeśli ta sytuacja bedzie sie powtarzac ( a bywało tak
często wcześniej)...mamm zamiar zmienić kontakty ustalić np tylko
weekendy

jak to zrobic ...kolejna sprawa....wniosek??? czy jak ?
zbieram wszystkie sms od taty na dowód jak często odmawia i że
robi to np 2h przed wizyta ..( baaaardzo komplikuje mi to zycie..i
mam tego dosyć!!!
Obserwuj wątek
    • chalsia Re: tato i widzenia 11.04.07, 23:04
      Składasz do sądu wniosek o zmiane ustalonych wyrokiem rozwodowym kontaktów z
      jakich na jakie i uzasadnienie.
      Ty myślałaś, ze jak on walczył o takie a nie inne kontakty, to się będzie tego
      trzymał? O naiwna.....
      Niewielu ojców rzeczywiście kontaktuje się z dziećmi tak, jak o to
      zabiegali/walczyli/starali się.
      Chalsia
      • annakate Re: tato i widzenia 11.04.07, 23:13
        Dobrze Chalsia mówi... zapisuj, od czasu do czasu zapros kogoś w czasie jak ma
        przyjść, w razie czego poświadczy Ci, że go nie było. Tylko dzieciaka szkoda,
        jak czeka z nosem rozklapionym na szybie...
        • alexolo no właśnie ... 11.04.07, 23:21
          dzisiaj tatus mimo ż e obiecał nie przyszedł do przedszkola....mały
          wyleciał do mnie z sali i ubierając sie zaglądał mi przez ramie "
          gdzie tata"...hm tłumaczenie płacz..." nie lubie mamy" nie kocham mamy"
          nie ja takich rzeczy nie chce przeżywać ..po coo mu obiecał.....a
          mały jeszcze nie wie ż e na weekend też nie zobaczy taty... bo tato "
          nie może" jak mam mu to powiedziec ..serce mi siem kraje...
          tak ooooo jaaaaa naiwna...po co sie godziłam na te dodatkowe dni.....

          tak jak sie to bedzie powtarzac cos z tym zrobie...tzn tak było
          zawszw\e ale myslałam z e po wyroku......

          ale dziwczyny ..jak to jest on nie ma obowiązku tylko prawo widywania
          sie z dzieckiem a ja gdybym np. zapomniała o widzeniu...i
          pojechała z dzieckiem do parku...moż e mnie z niego sciągnąć policja
          napuszczona przez exa....za utrudnianie kontaktów....

          a on moż e mi rozwalic dzień pracy .....i null konsekwencji..
          • chalsia Re: no właśnie ... 11.04.07, 23:37
            > ale dziwczyny ..jak to jest on nie ma obowiązku tylko prawo widywani
            > a
            > sie z dzieckiem a ja gdybym np. zapomniała o widzeniu...i
            > pojechała z dzieckiem do parku...moż e mnie z niego sciągnąć policja
            > napuszczona przez exa....za utrudnianie kontaktów....
            >
            > a on moż e mi rozwalic dzień pracy .....i null konsekwencji..

            dokładnie tak właśnie jest. I mnie też to wq...ia niemożebnie, bo to jest jawna
            niesprawiedliwość i nierównośc wobec prawa.

            Oj naiwna, naiwna, wyrokiem do miłości i obowiązkowości wobec dziecka nie
            zmusisz.

            > gdzie tata"...hm tłumaczenie płacz..." nie lubie mamy" nie kocham mamy
            > "
            > nie ja takich rzeczy nie chce przeżywać ..po coo mu obiecał.....

            Ty się od razu nastaw, że Twoje życie własnie tak będzie wyglądało, bedziesz
            takie (i inne w tym stylu) rzeczy przezywać i to dośc często.
            Po prostu wyzbądź się nadziei - lepiej na tym wyjdziesz, bo i denerwować się
            tak nie będziesz, a jak coś dobrego (takiego jak byc powinno) się przytrafi, to
            będziesz miała miłą niespodziankę.
            Chalsia
            • alexolo ostatnie pytanie 12.04.07, 00:00
              zblizają sie wakacje.... wyjade z maluchem......na ok 10 dni i w tym
              przeoadną 2 srody ptzysługujace tatusiowi...czy mam prawo mimo wszystko
              zaplanowac wyjazd,,i zfłoscić duuużio wczesniej z e mały jedzie na
              wakacje i 2 kolejne srody nie bedzie sie widziaó z tata !!!!???

              i ewentualnie jak ojciec zaproponuje dodatkowe dni to sie zgodze...ale
              znając go nic nie odpisze albo przemilczy...
              ale powiadomic nalezy prawda?

              co by mnie nie scigał po kraju z policją ...hihi
              • danagr Re: ostatnie pytanie 12.04.07, 00:29
                a owszem, powiadomic, ale ja na twoim miejscu nic bym sobie nie robila z tego,
                ze tatus pewnie bedzie protestowal, a gdyby nawet to zaproponowalabym, ze zawsze
                moze te srody sobie odebrac kiedy indziej. Mysle, ze jeszcze nie raz bedziesz
                mial jazdy z nim. Daj na luz, zdystansuj sie bo nic dobrego z Twoich nerwow nie
                wyniknie.
                • alexolo ja sie nie denerwuje.. 12.04.07, 00:36
                  nawet nie jestem impulsywna...moze za dużo mysle...ale musze byc
                  przewidywalna ....hihih ex mnie tego nauczył...
                  tylko chce wiedzieć ,,upewnić sie scementować swoje prawa i być pewna
                  co moge a czego nie powinnam..nie chciała bym aby ktoś miał mi coś
                  do zarzucenia...
                  • danagr Re: ja sie nie denerwuje.. 12.04.07, 00:45
                    jestescie swiezo po rozwodzie, jakies emocje jeszcze wami targaja, nim moga
                    najbardziej bo rozwod byl z jego winy. Wiesz sama, ze mezczyzni bardzo zle
                    znosza porazki i przegrane. On pewnie poprzez malego bedzie chcial jeszcze nie
                    raz dac Ci w kosc, ale tylko Ty o tym wiesz, on nie zdaje sobie z tego sprawy
                    tak wiec mysle, ze przez jakis czas bedzie mial Ci wiele do zarzucenia i tu Ty
                    musisz byc ta madrzejsza.
                    • alexolo eeee 12.04.07, 00:57
                      przykro mi ale myśle ż e ten konkretny pzrypadek nie nadaje sie do
                      analiz psychologicznych.....
                      cechuje go totalna empatia i bezduszność.... znam go od 14 lat

                      nigdy sie nie martwił waznymi rzeczami....a na pewno nie denerwował
                      sie niczym....i nie analizował
                      wsciekł sie ż e go " nekam i ż e jeszcze kase mi wisi....
                      przeciez mu w sprawie nie chodziło p prawde...tylko o sam fakt
                      kosztów.. alimentów.... wykrzyczał mi to wtwarz" wziołem adwokata ..teraz
                      bedzie jak ja chce...w życiu nie zobaczysz złamanego grosza... ( o
                      alomentach)

                      bedzie sie odgrywał dzieckiem na mnie i na samym dziecku też ( non
                      stop to robi)
                      e tam szkoda gadać .... dla niego tylko nowa sytuacją jest fakt ż e ma
                      oddac kase i ma na dziecko płacic ....i to nie 200 zł a dużo
                      więcej...... i tylko to jest jego porazką ...
                      dajmy spokój..
                      • danagr Re: eeee 12.04.07, 01:19
                        sama go najlepiej znasz. Rob jak uwazasz i tak, zebys Ty sobie nie zaszkodzila.
    • alter_czarny Re: tato i widzenia 12.04.07, 12:56
      alexolo napisała:

      > jak to zrobic ...kolejna sprawa....wniosek??? czy jak ?
      > zbieram wszystkie sms od taty na dowód jak często odmawia i że
      > robi to np 2h przed wizyta ..( baaaardzo komplikuje mi to zycie..i
      > mam tego dosyć!!!


      Wczoraj twierdzilas, ze ojcu tak naprawde nie pasuja kontakty w srody, wiec
      skad Twoje zdziwienie ze sie nie pojawil ?
      Wine mezowi juz udowodnilas (z pomoca metod z filmow akcji udowodnilas jak
      pisalas), czy w kolejnym ewentualnym postepowaniu zamierzasz udowodnic ze
      ojciec nie kocha dziecka zamierzasz mu udowodnic ?

      Nie poczytuj za zlosliwosc tego, pisze w swoim stylu ; osiagnelas w sadzie
      co chcialas, wiec o co do jasnej ciasnej Ci jeszcze biega - bedzie przychodzil
      to dobrze, nie to nie; ale nie chcesz go tez chyba na dzien dobry zniechecac,
      prawda ?
      • konkubinka Re: tato i widzenia 12.04.07, 14:10
        u nas mineło 4 lata zanim zrozumial , że chce widywac dziecko i tez nie do
        konca chyba.
        Nie licz na to , ze jesli teraz ma takie podejscie to cos w nim drgnie albo
        nagle zacznie sie z Toba liczyc.Gdyby tak mialo byc, byloby od poczatku.
        Nie mysl tez , ze jakakolwiek policja sie bedzie przejmowac jego problemem gdy
        wyjedziesz no ale jak chcesz byc w porzadku to wyslij mu telegrambig_grin
      • alter_czarny R U all right anyway ? 12.04.07, 14:17
        A zreszta sorry za powyzsze, w dzien po rozwodzie jak najbardziej mozesz nie
        wiedziec o co Ci chodzi (ja w dwa lata po nie do konca wiem).

        pozdro,
      • alexolo już odpowiadam 12.04.07, 16:34
        chodzi o moje i dziecka życie!!!! czas plany szczeście spokój ....
        mam nietypową prace w systemie ciągłym.. weekendy też ... pracuje co co
        2 dni od 9-21 ..
        ja muzse mieć wszystko poustalane nie moge sobie pozwolic aby ex
        obiecał i 2 h pzred mówił z e nie przyjdzie....
        tak było do tej pory......ale nie było wyroku...teraz miałam naiwną
        nadzieje ż e wyrok jakoś mi ustabilizuje i usystematyzuje widzenia.
        ja wyrywam z życia każda chwilke którą moge spędzić z fdzieckiem ...
        cały weekend z dzieckiem to dla mnie rarytas.... i jak sie trafi tp
        potem musze pracować od rana do wieczora.... jak tato mówi ż e
        przyjdzie ja odmawiam niańke ,, uprzedzam pzredszkole ... spokojnie robie
        roibote....a tu bam!!!!!! wszystko odkrecać ... prosić babcie.. ciotki
        ,,niańke moż e ktoś zechce lecieć przez pół miasta aby odebrać dziecko
        i pobyc z nim 4-5 h .... bo tatus zmienił zdanie....

        to jest cholerna komplikacja ... moz e jak ktos pracuje 8 h i zawsze o
        15 je4st wolny ...to nie widzi problemu... ex doskonale zna mój
        rodzaj pracy... i wie jak to jest ......
        ale nadal ma mnie za nic..i małego i wszsytstkich którzy musza po tem
        uczestniczyc w zamieszaniu....
        • konkubinka Re: już odpowiadam 12.04.07, 16:45
          ja pracowalam w roznych systemach, w takich jak twoj takze.Bywalo, ze i w nocy
          pracowalam , bywalo 8-16.A najgorzej bylo jak dziecko bylo chore.Szybko sie
          nauczylam, ze eks nie jest aby pomagac a jedynie aby dla rozrywki dziecko
          widziec gdy jest zdrowe i gdy dzien ma wolny.Niestety odbilo sie to i na moich
          studiach i na rozwoju zawodowym ale nie zaluje chwil spedzonych z dzieckiem, o
          niesmile
          Cóz, takie zycie...
        • chalsia Re: już odpowiadam 12.04.07, 17:19
          > potem musze pracować od rana do wieczora.... jak tato mówi ż e
          > przyjdzie ja odmawiam niańke ,, uprzedzam pzredszkole ... spokojnie robie
          > roibote....a tu bam!!!!!! wszystko odkrecać ... prosić babcie.. ciotki
          > ,,niańke moż e ktoś zechce lecieć przez pół miasta aby odebrać dziecko
          > i pobyc z nim 4-5 h .... bo tatus zmienił zdanie....

          no to głupio robisz, po prostu nie odmawiaj niani i po kłopocie i twoich
          nerwach.
          Mój eks robił tak samo, też nie można było na niego liczyć co do spotkań z
          dzieckiem i na myśl mi nie przyszło, by z jego powodu zmieniać codzienną
          rutynową organizację opieki nad dzieckiem.
          Chalsia
          • chalsia Re: już odpowiadam 12.04.07, 17:20
            errata - jeden raz chyba się trafiło, że niania miała coś umówione i eks wtedy
            rzeczywiście przybył na czas.
            Chalsia
          • danagr Re: już odpowiadam 12.04.07, 22:50
            chalsia ma rację, jeśli widzisz, źe na niego nie moźna liczyć to nie odmawiaj
            niani. Ja zresztą teź na tatę nie mogę liczyć i planuję wszystko tak źeby grało
            bez udziału i czekania na niego, czy się pojawi czy nie.
            • alexolo i wy 13.04.07, 00:16
              sie na to godzicie?
              ....
              nie odmawiaj nieni... a co kobiecina ma jechać..5 przystanków ...wydawać
              kase, marnowac czas tylko po to aby okazało sie ż e ma wracac do domu?
              a kto bedzie za to płacił..ona jest u mnie tylko 30 h w
              miesiącu...kopbieta skarb ale pracujac u mnie nie dostaje kokosów..po
              za tym ona miał już spiecie z exem...i wole jej zaoszczedzic ...kontaktu.

              ja sie nie moge pogodzić z takim stanem rzeczy,,,,poczekam
              ..poopseruje...i jak nic sie nie zmieni...to wniose o zmiane widzeń...
              dla czego mam sobie utrudniać zycie...

              nie nie ..ja sobie inaczej wyobrazałam to wszystko..... mooże powinnam
              pzrywyknac do haosu...ale ja po to sie rozwodziłam aby właśnie tego
              uniknać.. moż e jeszcze okrzepne ..i sie pogodze... na dziś dzień nie
              rozumiem waszego " przyzwyczaj sie"!!

              hihih pozdrawiam
              • jagoda9939 Re: i wy 13.04.07, 06:57
                przyzwyczaić to Ty się musisz, nie do swojego eksa...tylko do tego forum! Bo tu
                EKS to nasz pan i władca, wszystko może, trzeba wszystko zrozumieć, zgadzać się
                na wszystko byle mu tylko nie utrudnić, byle go nie zniechęcić. Zapragnie raz w
                miesiącu zobaczyć dziecko to trzeba robić wszystko byle tylko mu odpowiadała
                godzina, czas, dzień, nawet mieszkanie można odstąpić, byle eks czuł się
                swobodnie, a Ty w tym czasie możesz przeciez iść do kina, podczas gdy Twój eks
                będzie Ci szperał i szukał "dowodów" przeciw Tobie albo dziecko nastawiał
                przeciw Tobie w Twoim własnym domu!
                Jak eks będzie Ci mieszał w życiu poprzez dziecko TRUDNO musisz się
                przyzwyczaić...taki już los biednej matki polki! Stać na baczności i pilnować
                szczęścia dziecka...tzn. jak już napisałam na wszystko się zgadzać, siedzieć i
                drżeć w domu czy czasem nie utrudniam, czy czasem przez moją niechęć do eksa
                nie zniechęcę go, przez co niedaj boże moje dziecko będzie całe życie
                nieszczęśliwe!

                Tylko gdzie Ci tatusiowie (np. ze strony www.tata.pl), którzy tak bardzo chcą,
                którzy zrobiliby wszystko dla swojego dziecka (według nich wszystko to
                poukładanie klocków przez 2 godzinki w miesiącu gdy akurat dziecko jest zdrowe,
                przebrane, nakarmione no i akurat gdy tatuś ma wolny czas i jeszcze ochotę!)

                NIKOGO ZMUSIĆ NIE MOŻNA DO UCZUCIA! Dla mnie kochający tatuś to taki, który
                pomimo wyroku sądu odnośnie spotkań, przychodzi na KAŻDE, czeka z
                niecierpliwością, zajmuje się tylko i wyłącznie stęsknionym dzieckiem (a nie
                dogryzaniem mamie), no w końcu on też powinien być stęskniony, kochający to
                taki, który dopytuje się czy mógły to, tamto....taki, który chce wszystko
                wiedzieć, wszystko go interesuje...

                Nierealne co? No właśnie
                Tylko dlaczego my mamy tak potrafimy, a oni nie!
                Nasza miłość jest inna od ich miłości, wiem...ale aż tak inna? Jak to możliwe?

                a może oni tak naprawdę już nie kochają...
                tylko jakoś tak powinni, żeby wyjść z twarzą, żeby nie przegrać na całej lini
                (mąż nieudacznik to przynajmniej tatuś kochany), może i trochę chcą, byle nie
                za dużo

                To po co się męczyć????
                dla dziecka

                tylko jak długo dziecko będzie się cieszyło takim niedzielnym tatusiem, co
                powie jak dowie się, że tatuś tak naprawdę interesował się nami tylko dlatego,
                że mamusia latała po sądach i "zmuszała go"
                Podziękują nam za to?


                • alexolo poczta 13.04.07, 08:04
                • pelagaa Re: i wy 13.04.07, 08:23
                  Wiesz Jagoda czytam Ciebie i widze siebie sprzed kilku lat. Widze siebie
                  miotajaca sie, odczuwajaca wielka dziejowa niesproawiedliwosc. Dzis juz jestem
                  spokojna, czego i Tobie i Aleksolo zycze. Oczywiscie dostrzegam nadal
                  niesproawiedliwosc, ale juz jej tak nie przezywam, jak kiedys.
                  Z czasem emocje opadaja, wiekszosc tatusiow znika z zyc naszych dzieci, a zycie
                  toczy sie swoim rytmem dalej...
                  Jak patrze na te lata wstecz, to dochodze do wniosku, ze nie ma dobrego
                  rozwiazania porozwodowego dla dzieci. Jak ludzie sie nie dogadywali w czasie
                  malzenstwa i rozwodu, to raczej nie dogadaja sie w sprawach dziecka.
                  Przez wiele lat zgadzalam sie na wszystkiem fochy ojca mojego dziecka, nawet
                  kiedy pojawial sie po 8 miesiacach niewidzenia dziecka. Dawalam mu dziecko do
                  niego, jesli chcial, czy przyjmowalam przez pierwsze lata w moim domu. Potem on
                  zrobil sobie nowego dzidziusa z pania, jakich zapewne wiele mozna odnalezc na
                  forum "macochy wink" i przestal widywac sie zupelnie z moim dzieckiem.
                  Niedawno pozbawilam go wladzy rodzicielskiej, ale nie czuje z tego powodu
                  wielkiego triumfu. Ot przyklepnelam smutny stan istniejacy.
                  I dzis spokojnie patrze w lustro, bo to ja bylam i jestem w porzadku, to ja
                  stanelam na wysokosci zadania, to ze mna dziecko jest zwiazane emocjonalnie.
                  To jego kiedys dziecko oceni negatywnie, zreszta juz teraz potrafi powiedziec
                  kolegom, ze jego ojciec nie zyje.
                  Ja Wam radze postepowac tak, abyscie w przyszlosci nie mialy sobie nic do
                  zarzucenia, abyscie mogly wlasnym dzieciom powiedziec, ze zrobilyscie wszystko,
                  co moglyscie, ale do milosci ojca zmusic nie moglyscie, nie z wlasnej winy.
                  Czyste sumienie to wielka wartosc, latwiej sie z takim zyje.
                  Zycze Wam wyciszenia wewnetrznego.
                  • maxbaby Re: i wy 13.04.07, 12:33
                    alexolo-Ty się kobito po prostu USPOKÓJ!
                    Masz rozwód,masz ustalone kontakty-więc sytuację prawną masz UREGULOWANĄ.
                    Życie to nie bajka i nie masz wpływu na to,czy ex mąż będzie przyjeżdżał zawsze
                    (kiedy ma "te dni") czy nie.Masz za to wpływ na swoje życie i swoją
                    psychikę.Póki co,oceniam że jesteś w kiepskim stanie psychicznym i każde krzywe
                    spojrzenie ex-a odebrałabyś jako zamach stanu i dowód na brak empatii i miłości
                    do dziecka.
                    Doczytałam,że jesteś świeżo po rozwodzie.Zrozumiałe,że jesteś wściekła itp.
                    Ale weź się kobito uspokój czym prędzej...po cholerę Ci te wyśrubowane-i
                    niepotrzebne emocje?
                    pozdro
                • chalsia Re: i wy 13.04.07, 14:47
                  > Tylko gdzie Ci tatusiowie (np. ze strony www.tata.pl), którzy tak bardzo
                  chcą,
                  > którzy zrobiliby wszystko dla swojego dziecka (według nich wszystko to
                  > poukładanie klocków przez 2 godzinki w miesiącu gdy akurat dziecko jest
                  zdrowe,

                  od tej części postu w dół zgadzam się z Tobą, ale to co napisałaś wyżej tego to
                  brzydko mówiąc po prostu pieprzenie.
                  Pelaga dobrze podsumowała.
                  Już Ci raz pisałam, że mój eks nigdy nie był, nie jest i nie będzie "panem i
                  władcą" z Twojego opisu. Mnie się nie chce po raz kolejny pisac jak bywało u
                  mnie - od tego masz wyszukiwarkę.

                  A Alexolo MUSI DOROSNĄĆ, bo ciągle uważa, że w życiu wszytsko będzie się
                  układało tak, jak sobie zaplanowała (zupełnie jak dziecko w wieku
                  przedszkolnym, albo młodsze). A tak nie jest. Zrozumiałe jest dla mnie jej
                  zdziwienie i złość, że nie jest tak jak myślała - chyba każdy po rozwodzie z
                  dzieckiem tak ma. Problem w tym, że nie chce słuchać tego, co piszą jej osoby
                  (wiele osób) z podobnymi, do jej, przejściami, ale mających już za sobą
                  wieloletnie doświadczenie.
                  Dla mnie obraz Alexolo obecnie jest jasny - centum jej życia to będzie
                  nieustanna złośc i żżymanie sie, że eks robi inaczej niż ona by chciała oraz
                  podejmowanie działań mających zmienić tę sytuację tak, by on zmienił swoje
                  postępowanie - co jest nieuchronnie skazane na porażkę (zważywszy jaki to jest
                  typ).
                  _________________________

                  A co do niani - no to masz ALexolo podstawy do zwiększenia alimentów, skoro
                  musisz zatrudniać nianię dłużej z powodu nie podejmowania przez ojca opieki nad
                  dzieckiem w wyznaczonym mu czasie.
                  I ona powinna pozostać w domu z dzieckiem wtedy gdy ojciec przyjedzie -
                  będziesz miała większą gwarancję i wiedzę o tym, jak eks z dzieckiem postępuje.
                  Myślę także, że to jest ważniejsze od tego, czy niani będzie miło/niemiło
                  przebywac z eksem - w końcu płacisz jej bycie z dzieckiem.

                  Clou polega na tym, by tak działać, by zapewnić sobie to, co uważasz za
                  stosowne w sposób jak najmniej emocjonalnie angażujący i Ciebie i eksa, a na
                  pewno do tej kategorii nie zalicza się sąd.
                  Choć oczywiście, są sytuacje, że bez sądu nie da rady, ale jak widać w opinii
                  wielu osób piszących, sytuacja Alexolo W TEJ CHWILI do takich nie zależy.
                  Chalsia
                  • jagoda9939 Re: i wy 16.04.07, 06:44
                    > od tej części postu w dół zgadzam się z Tobą, ale to co napisałaś wyżej tego
                    > to brzydko mówiąc po prostu pieprzenie.


                    ????!!!!???!!! każdy ma chyba prawo do swojego zdania, zarówno Ty jak i ja!
                    Sorry, ale ja również nie zawsze zgadzam się z Twoim zdaniem, ale czy to
                    oznacza, że pieprzysz???
                    Czy to, że ktoś myśli i mówi inaczej niż my to znaczy, że pieprzy???
                    Chyba nie muszę tego komentować!
                    Żałosne jak na taką mądrą chalsię, która wszystko wie najlepiej...a zwłaszcza
                    najlepiej wie, co jest dobre dla dziecka!

                    > Pelaga dobrze podsumowała.

                    Według Ciebie dobrze, według mnie nie bardzo.
                    Nie jestem świeżą, gorącą panną po rozstaniu!
                    Dawno moje emocje już ostygły...
                    a mimo to uważam jak uważam, i raczej nie sądze bym zmieniła zdanie na
                    temat "tatusia" mojego synka

                    > Już Ci raz pisałam, że mój eks nigdy nie był, nie jest i nie będzie "panem i
                    > władcą" z Twojego opisu.

                    A mój taki był, jest i pewnie będzie...
                    Z moim jak chce porozmawiać, to mówi, że on nie ma o czym ze mną rozmawiąc, bo
                    ma do wszystkiego prawo, że on nie musi o nic pytać...bo wszystko mu się należy!

                    > Mnie się nie chce po raz kolejny pisac jak bywało u
                    > mnie - od tego masz wyszukiwarkę.

                    Ale przecież ja nie prosiłam Cię bys mi opisywała jak było u Ciebie.
                    Właściwie to mnie to nawet nie interesuje.


                    Chalsia weź pod uwagę jeszcze jedno, każdy ma prawo odpisywać!!!
                    Nie tylko Ty!
                    I nie tylko tak jak Ty uważasz...


                    pozdrawiam
                    • bea53 Re: i wy 16.04.07, 11:55
                      Ok Jagoda masz prawo do wlasnego zdania ale co proponujesz w zamian?? mowisz ze
                      nie podoba Ci się postawa Mam wobec ojców, ze zabiegają o kontakty i wkurzają
                      sie ze tych kontaktów nie ma? Mowisz ze forum jest dziwne i trzeba się do niego
                      przyzwyczaić itd...
                      co proponujesz w zamian, jaką postawę byś forsowała, bo na razie tylko mówisz ze
                      nie podoba ci sie to i owo??? forum bee, faceci nie są doskonali jak z forum
                      "tato". To już wiemy po prostu facet nie ma tyle empati i macierzynskiej miłosci
                      i co zmienisz to? Dziwc sie temu ciągle zamierzasz?

                      Facet nie interesuje sie dzieckiem albo za mało i chce byc "panem i wladcą"
                      życia i czasu Twojego mimo ze nie ma go gdy trzeba i co proponujesz?
                      a) zlać go i pogonic
                      b) walczyć i kłocić się
                      c) pokazywać jak dziecko cierpi, prosić by je odwiedził?, merdac ogonkiem gdy
                      odwiedzi dziecko
                      d) czy poczęstować herbatą jak dama, patrząc z góry na gnoja, nie wdając się w
                      polemiki, nabrać dystansu i traktowac jak zabawkę dla dziecka, przyjedzie ok,
                      nie przyjdzie tez ok i nie traktować poważnie, brac co dają i już

                      Ja tam wybieram D i nie wiem własnie o co walczysz bo na razie nie widzę nic
                      oprócz gadek-szmatek o tym czemu faceci nie są kobietami i nie zachowują sie jak
                      matki w stosunku do wlasnych dzieci...i ze kazdy ma prawo do opinii..





                      • jagoda9939 Re: i wy 17.04.07, 06:58
                        mnie chodzi tylko o to, że jak zawsze i w każdej dziedzinie życia trzeba znać
                        pewne granice! Mój eks dawno je przegiął, a ja nie mam ochoty uśmiechania się
                        do niego, udawania sympatii, udawania, że zapomniałam...bo niby dlaczego? To,
                        że jest ojcem mojego dziecka to mu daje takie uprawnienia??? Robienia ze mną co
                        się mu żywcem podoba, bo przecież ma do wszystkiego prawo!
                        Może i ma prawo, według sądu, ale w życiu nie kierujemy się wyłącznie wyrokami,
                        w życiu ważne jest również coś innego, jakieś zasady, honor, MORALNOŚĆ! On tego
                        nie ma...gdyby nie był ojcem mojego dziecka, po tym co było pewnie nawet byśmy
                        sobie cześć na ulicy nie mówili, dlaczego mam więc udawać sympatię, tylko
                        dlatego że jest ojcem mojego dziecka??? Właśnie tym bardziej, że jest ojcem
                        mojego dziecka, tym bardziej nie powinien zachowywac się jak się zachowywał i
                        nadal zachowuje...

                        A ja robiąc mu herbatkę czy podając rękę, tak jakbym dawała mu na to
                        przyzwolenie! Jakbym godziła się i pozwalała na wyzwiska, głupie aluzje,
                        poniżanie, naśmiewanie i nieszanowanie się, a na to pozwolić nie mogę!
                        I nikt mi nie wmówi, że moje dziecko byłoby szczęśliwe, gdybym na to pozwalała!
                        Jak mam je nauczyć szacunku dla samego siebie, skoro ja będę pozwalała, by jego
                        ojciec wyzywał mnie przy nim ( bo tak zrobił już nie raz)!
                        I nie rozumiem sytuacji gdy ojciec odchodzi, nie mieszka już z matką i
                        dzieckiem, a próbuje się stwarzać atmosferę, że nic się nie stało! Dziecku
                        próbuje się stworzyć prawdziwy dom z matką i ojcem tak jakby cały czas byli
                        rodziną! A przecież tak już nie jest i nigdy nie będzie! Jak można dziecku
                        wmawiać, że wszystko w porządku, jak można udawać, że mimo rozwodu, odejścia
                        cały czas jest super, cały czas mały ma świetną rodzinę w której wszyscy się
                        dogadują, kochają! BZDURY! BZDURY! BZDURY!
                        Potem dorasta taki chłopiec, dziewczyna zachodzi w ciążę, a on mówi, że
                        przecież nic się nie stało, że przecież możemy być rodziną, tylko tak z osobna!
                        Ja nie zamierzam przed swoim synem niczego udawać!
                        To, że się teraz nie lubimy z jego ojcem, trudno kiedyś się dowie
                        to, że kiedyś się kochaliśmy też będzie wiedział, ale bardzo dużo zła potem się
                        wydarzyło i nie może być jak dawniej, dowie się, że TAK BYĆ NIE POWINNO! Ze to
                        złe, że się tak stało!
                        Powiedz proszę po co stwarzać dziecku taki wyimaginowany światek??? Przecież
                        ono kiedyś dorośnie, nie będzie zawsze małym dzieckiem któremu można wszystko
                        wmówić, przed którym można zagrać, trochę poudawać!
                        Ja mojego syna nie będę oszukiwać! nie chcę, nie uważam, by to było jego dobro!
                        Bo każde kłamstwo ma krótkie nogi, i to co teraz może mi się wydawać małym
                        kłamstewkiem dla jego dobra, kiedyś może się obrócić przeciwko mnie.
                    • chalsia Re: i wy 16.04.07, 13:22
                      Chalsia napisała:
                      > > Już Ci raz pisałam, że mój eks nigdy nie był, nie jest i nie będzie "pane
                      > m i
                      > > władcą" z Twojego opisu.

                      Jagoda napisała:
                      > A mój taki był, jest i pewnie będzie...
                      > Z moim jak chce porozmawiać, to mówi, że on nie ma o czym ze mną rozmawiąc,
                      bo
                      > ma do wszystkiego prawo, że on nie musi o nic pytać...bo wszystko mu się
                      należy
                      > !

                      Nie zrozumiałaś mnie - mój eks nie był, nie jest i nie będzie panem i władcą,
                      bo ja na to nie pozwoliłam, nie pozwalam i nie pozwolę.
                      Zachowania mojego eksa są identyczne jak Twojego.
                      Chalsia
                  • alexolo chalsia 16.04.07, 20:24
                    hm nie rozumiesz mojej sytuacji...
                    niania i ex wsoólnie... kobieta sie boi exa i ..w życiu nie zgodzi sie
                    na kontakty z nim ..a ja nie bede jej narażać na stres!!
                    ex nie ma prawa wstepu do domu..
                    tak więc ...problem głupich sród...nie jest banalny!!!
                    ale to już mój problem...i dajmy temu spokój
                    • chalsia Re: chalsia 16.04.07, 23:12
                      > hm nie rozumiesz mojej sytuacji...

                      trudno zrozumieć, jesli się nie wie - pierwszy raz podajesz szczególy tego typu.
                      Chalsia
                      • alexolo Re: chalsia 17.04.07, 00:28
                        oj przecież pisąłm na poczatku watku że ex i pani babcia mieli spiecie....

                        a o tym z e ex zabiera małego w miasto... a nie przychodzi do
                        domu...pisuje od roku...niewazne

                        przed chwilką robiłam porządki...i znalazłam dokumenty z 2 wizyt na
                        izbie wytrzeźwień...+ rach za opłacenie"hotelu"...oraz papiery z
                        wrocławskiej knajpy...gdzie ex dokonał demolki....tak ich szukałam...a
                        teraz po sprawie sie znalazły...na pamiatke schowam

                        paa
    • maxbaby Re: tato i widzenia 13.04.07, 12:39
      w ogóle chyba najlepsze dla Ciebie by było gdybyś opuściła to forum-tu się
      tylko nakręcasz i pewnie za jakiś czas naskrobiesz kolejne pozwy do sądu o to
      czy siamto-szczerze przekonana że racja po Twojej stronie.
      Życzę Ci żebyś nie musiała tu zaglądać i dała radę się powstrzymać-w realu-w
      normalnym środowisku szybciej dojdziesz do siebie.
      Buziaczki
    • alter_czarny Re: tato i widzenia 13.04.07, 12:52
      alexolo napisała:

      >chodzi o moje i dziecka życie!!!! czas plany szczeście spokój ....
      >mam nietypową prace w systemie ciągłym.. weekendy też ... pracuje co co
      >2 dni od 9-21 ..
      >ja muzse mieć wszystko poustalane nie moge sobie pozwolic aby ex
      >obiecał i 2 h pzred mówił z e nie przyjdzie....
      >tak było do tej pory......ale nie było wyroku...teraz miałam naiwną
      >nadzieje ż e wyrok jakoś mi ustabilizuje i usystematyzuje widzenia.


      O.k. Mowisz, ze chcialas wyrokiem ustabilizowac widzenia, ale przedwczoraj
      napisalas:


      >tak tatuś widzi małego w 1 i 3 weekend od 9-19 i odwozi do domku!!!
      >bez nocek!!!!!! tatuś był wsciekly!!! bo mu sie nie oplaca jazda z
      >trzebnicy do wrocka...ale uparcie twierdził z e mieszka u mamusi we
      >wrocku wieć ma co chciał!!!
      >a i dostał 3 h w kazda srode!!!! haaaa teez pewnie umrze to śmiercią
      >naturalna ..!!!!!!!!!!!!!!


      Zdecyduj sie, czy chodzi Ci o ustabilizowanie widzen, czy o to zeby tatus
      byl wsciekly i o to zeby widzenia >>umarly smiercia naturalna<< ?
      Dogadaj sie z eksem, ze zabiera malego w co drugi weekend ,z nocka zamiast tej
      srody, tak jak chcial w sadzie - jaki masz problem ?
      Wszyscy beda zadowoleni i kontakty ojca z dzieckiem beda ustabilizowane, tak
      jak chcesz. Nie macie przeciez po 10 lat.

      Ponadto chcialbym Ci jeszcze tylko delikatnie uswiadomic, ze policja, sady i
      wszystkie instytucje w kraju z wesolym Romkiem i Rzecznikiem Praw Dziecka na
      czele maja tak naprawde gleboko w swoich sloncem oswietlonych urzedniczych
      dooopach co Wy tam sobie robicie z Waszymi dziecmi po rozwodach.
      To tak naprawde zalezy tylko od Was i od Waszej dojrzalosci, wiec za glodne
      kawalki o wielkiej dziejowej niesprawiedlowosci pozwole sobie podziekowac,

      czarny
    • kiwki Re: tato i widzenia 13.04.07, 13:42
      Nie zmusisz nikogo, tzn. w tym wypadku ojca do widzeń się z dzieckiem, do
      miłości. Nie chce..., nie może..., dla niego każde wytłumaczenie jest dobre.To
      on kiedyś będzie żałował jak mało wie o swoim dziecku, jak mało spędził z nim
      czasu, jak niewiele go łączy.Kiedyś się ocknie być może ale nie odrobi już tego
      straconego czasu. Mnie też zawsze denerwowało to ,ze mój ex spotykał się kiedy
      jemu pasowało mimo innych ustaleń. Ale szkoda Twoich nerwów.Jeszcze trochę czasu
      upłynie i nabierzesz dystansu do tego wszystkiego. Ja tez chciałam w pierwszej
      myśli "wojować" w sądzie ale stwierdziłam że to bez sensu. Mam dość innych
      nerwów aby jeszcze skakać sobie znowu do oczu w sądzie. Przerabialiśmy już różne
      warianty spotkań tak aby tacie pasowało smile i im dalej idziemy, tym ma mniej
      czasu dla własnych dzieci! Przykre to i bardzo boli kiedy "nasi tatusiowie" mają
      czas na swoje przyjemności lub przedkładają spędzanie czasu z drugą kobieta i
      jej dziećmi!!! Ale tak już jest i nie zmienisz... On sam może kiedyś dojrzeje do
      tego, w co raczej wątpie... Żal tylko dzieci...
      • polanka11 Re: tato i widzenia 13.04.07, 16:46
        To sie dolacze bo fatycznie nerwy Cie ponosza..Moze bez sensu zeby rada bylo
        moje doswiadczenie ale moze...
        Corka ma rok, bierzemy kredyt na mieszkanie , kocha mnie i nosi na
        rekach.Jedziemy na wesele , wywiazuje sie awantura z jego bylo , od tego
        momentu pasmo awantur i krzykowa ,po tygodniu juz z nami nie mieszka.
        Ja okazuje sie jestem zimna i nie umiem kochac, musimy sie rozstac. i szlus
        zakladam sprawe o alimanty po pol roku , kocham dupka i wycofuje sie na
        sprawie.Ale tatus zyje zyciem swobodnego ptaka i uwaza ze on tu rzadzi - rzada
        spotkan kiedy mu pasuje ,straszy policja.
        Nie ma co ratowac ,zakladam sprawe o alimenty po raz drugi .To on mi na zlosc o
        opieke - bo utrudniam. Dostaje rozsadene alimenty ale nie takie jakie moze
        placic.On dostaje kontakty wlasciwie wg wlasnych zyczen - co drugi weekend i
        czwartki na 2 h.,swieta, urodziny, okazje i kiedy chce ale!!! i tu jakby wlacza
        sie Twoja historia - to ze kontakty sad zasadzil to widac wynika z tego ,ze nie
        mial podstaw zeby ich zabronic ale egzekwowanie wykonania nalezy do Ciebie!!!
        Ja wyszlam z zalozenia ze jestem teraz sama z dzieckiem i tak musze sobie
        organizowac zycie jakby nie bylo ojca.Po 3 miesiacach oswiadczyl ,ze we
        czwartki to mu nie pasuje bo ma daleko, potem probowal mnie szantazowac ,ze nie
        odbierze Malej ze zlobka w piatek bo lepsze zajecia tylko w sobote przyjedzie
        jak sie wyspi.Tylko ze przewidzialm to na sprawie i pytam sedziene:a co jesli z
        roznych powodow tatus sie nie zjawi w zlobku?Odpowiedz krotka :to jest czas
        kiedy dziecko jest pod jego opieka ,jesli nie moze jest zobowiazany
        zorganizowac kogos kto ja odbierze i o nia zadba.Koniec kropka.Krzywdy jej nie
        zrobi a skoro wie ze konsekewncje swojej lekkomyslnosci bedzie ponosil sam -
        pilnuje sie.I wiesz co - nie nawala.W co drugi piatek (tak jak dzis) siedze
        sobie spokojnie dluzej w pracy , planuje co robie wieczorem i oddycham
        spokojnie bo wiem ,ze prze te 2,5 dnia mam czas dla siebie.Spokoj kosztowal
        mnie 2 lata bicia sie z myslami ,zalem,zloscia i rozczarowaniem.I uwazam ,ze
        wygralam. Ty tez daj na luz , zadbaj o to zebys zawsze byla przygotowana na to
        ze on nie przyjdzie i dziecko mialo opieke - bo jego nie ma dla Ciebie.Jest o
        ile potrafi - ojcem dla Twojego dziecka a jego fanaberie moga Cie wkurzac albo
        mozesz im zapobiec.Wiem,ze nie wszystko u kazdego wyglada tak samo ale dzis juz
        wiem ,ze ktos kto potraktowal mnie jak gnojek i mojego szacunku nigdy nie
        odzyska ale jest dobry ojcem mojego dziecka i zadbam zeby byl rowniez
        odpowiedzialnym.
        Ps.wnioslam apelacje do alimentow - sprawa 16.V -Nadal walcze o godne zycie
        mojej corki ale juz nie z nim.Tylko o NIA i jej szczescie!
        pzdr
        • savemyself Re: tato i widzenia 13.04.07, 19:31
          Dziewczyny czytam waszewypowiedzi jesdnocześnie jestem przerażona i upewniam
          sie ze zachowanie mojego mam juz nadzieje niedługo eks jest "całkiem normalne".
          Ja przerabiam obecnie wszystkie opisane tu sytuacje z tym ze w sądzie on chce
          spotkań 3x w tyg, co 2 weekend, 1 mies wakacji, 1 tydz ferii. A ja 1 dzień w
          tyg. resztę zostawiam bez zmian bo dowiedziałam sie że na mniejsze ograniczenia
          w wakacjie nie mam co liczyć. Ale po sprawie on też bedzie często odwoływał
          kontakty - bo teraz też to robi.
          Gdzieś tam głeboko miałam nadzieję ze poz akończeniu sprawy to sie zmieni, ale
          czytajac to zrozumiałam ze to tylko moje marzenia.
          Ale z drugiej strony, czy nie ma na nich sposobu. Czy my zawsze musimy być w
          pełnej gotowości? My mamy obowiązki a oni prawa????
          My myślimy o dzieciach a oni o swoich wygodach????

          • alexolo no właśnie... 13.04.07, 21:40
            ale ja już sie nie odzywam...
            ani prawo ani rady kolezanek w niczym nam nie pomogą ... mam byc
            wiecznie gotowa..żyć w ciagłym stresie...odwoływać niańka .. zamieniąć
            sie w pracy ... to teraz mój codzienny problem.....do którego musze sie
            przyzwyczaić...jak bym mało miała na głowie.....a ja mam zakładać że
            pan nie przyjdzie....i w napieciu być do ostatniej minuty...
            no nic już milcze ....
            i waruje moż e zadzwoni i potwierdzi...zamerdam ogonkiem
            • savemyself Re: no właśnie... 13.04.07, 22:18
              a propo pełnej gotowości - to ja pare słów na gorąco

              w środe tat widział sie z dziecmi i obiecał ze przyjedzie w czw ale jeszcze
              zadzwoni wieczorem i ustali ze mną szczególy.
              nie zadzwonił
              o 6,20 razno w czw dostaje sms ze wczoraj byłąm bardzo spokojna i on sie martwi
              o moja psychikę
              cały dzień cisza
              dzisiaj o 14,30 dzwoni i mówi ze za 15 min odbiera starsza córke z przedszkola
              i mam mu teraz przygotować młodszą
              dzwonię i tłumaczę ze jestem w pracy, że miał być w czw i go nie było itp.
              śmieje sie i mówi że na czw sie nie umawiał
              zgodzialam sie żeby o 17,30 przyjechał po młodszą córkę
              o 19 ,30 dzwonię i pytam sie dlaczego nie ma w domu jeszcze dzieci - odpowiada
              bo nie, przecież mówiłem ci ze weekend spędzaja ze mną (sędzina zakazała
              nocowania poza domem czyli tylko u mnie - a on sie śmieje)poprosiłam córkę do
              tel, było głośno wiec mowie do niej zeby poszła do drugiego pokoju - ona na to
              że nie może bo jest w wannie i ma tel w ręku.mowie wiec do troskliwego ojca ze
              przecież nie ma leków - śmiech, jesteś złośliwa
              20,30 dostaję sms - siedzimy sobie w domku, czytamy bajeczki a leki możesz nam
              przywieźć
              odpisuje że nie mogę bo jestem w pracy
              nie ma odpowiedzi

              a wiec ja siedzę w pracy do 8 rano, nie wiem kiedy on mi je przywiezie. starsza
              corką ma ubrania czyste i jak na złośc założyłam jej nowe buty, powinnam tam
              pojechac i dać jej podwórkowe ubrania bo jak od niego wraca to ciuch wyglądają
              tak jakby nimi czyścił tor żużlowy. wiec mi poprostu szkoda.
              na samą myśl o jutrzejszej wycieczce ciarki chodza mi po plecach, bo on bedzie
              mi dogryzał a one może będa chciały jechać ze mną szok
              ALE PAN MĄZ MA PRAWA A JA TYLKO OBOWIĄZKI
              • madziulec Re: no właśnie... 13.04.07, 22:39
                I wlasnie po to sa sadowne ustalenia kontaktow.
                Gdy moj eks raz odebral (kolejny zreszta) malego i kolejny pojawil sie w dzien, gdy nie mial wizyty, mimo moich wyjasnien, ze w ten dzien nie ma wizyt zadzwonilam na policje i zglosilam zaginiecie dziecka.
                nie dzownilam juz do eksa. Do eksa dzwonilam wystarczajaca ilosc razy, wysylalam wystarczajaca ilsoc sms-ow tlumaczaca ze w ten dzien nei ma wizyt.

                Dziecko odzyskalam za pomoca policji.
                Oczywiscie jest to ostatecznosc i nie chce z tego korzystac.

                Ale teraz widze, ze z moim eksem moge sie dogadac, bo on widzi, ze mozna sie dogadac a nie pogrywac dzieckiem i moimi emocjami
                • savemyself Re: no właśnie... 13.04.07, 23:25
                  a mialas juz wtedy wyrok sądU?
                  ja jestem w trakcie rozwodu i nie mam żadnego papieru, tylko to co z nim
                  ustalę na gembę. teraz to pewnie na razie nic nie moge? a on korzysta?

                  jak to sie odbyło z ta policją? a dziecko bardzo to przeżyło?
                  zdaję sobie z tego sprawe ze dopóki tego kiedyś nie zrobie to on bedzie cały
                  czas tak grał!
                  ale boje sie tego kroku ze względu na dziewczynki
                  • madziulec Re: no właśnie... 13.04.07, 23:53
                    Tak mam wyrok sadu - wazny od marca 2006.
                    Obejmuje bardzo konkretne terminy wizyt.
                    Do pewnego moementu nei przeszkadzalo mi, gdy eks pojawial sie wtedy, gdy jemu pasowalo - potem coz, ja mam swoje zycie, fajnie, ze on ma swoje, ale to nie polega na tym, ze ja mam sie wciaz dostosowywac.

                    Moj eks jest osobnikiem dosc specyficznym i ja rowniez., Tak wiec trafila kosa na kamien, zarowno ja jak i on nie za bardzo umeilismy i chyba chcielismy sie dogadac. Poza tym ja uwazalam, ze skoro on pokazal, ze wazniejsza dla niego jest kochanka to ja nie musze teraz ze swojej strony nic - ani dostarczac mu dziecka ani nic.

                    nie pisalam nigdy na tym forum, ze 25 stycznia moj eks w dzien, gdy nie mial wizyt postanowil jednak odebrac dziekco ze zlobka. Zawiadomil mnie lakonicznym smsem "zabieram malca ze zlobka". Nie wiem co mialo to oznaczac, wielokrotnie mowil mi 2 lata temu, ze dziecko mi odbierze, wiece slow zostalo wypowiedzianych, wiec nei wiedzialam co ten sms mial oznaczac. Tak jak napisalam wczesniej - telefon do mojego eksa nie mial sensu. W zlobku byla kopia postanowienia sadu o wizytach ojca. mimo to dziekco zostalo wydane (wizyty w V czwaretk od 18 - dziecko zostalo wydane w IV czwartek o 17:20...).
                    Powiadomiona policja zjawila sie pod zlobkiem po 5 minutach.
                    Przesluchanie trwalo z 5 minut, ja i opiekunka pojechalysmy na komende, ja musialam jeszcez dostarczyc postanowienie, wiec pojechalam do domu.
                    Podalam policji nr rej. samochodu i marke, ktorym jezdzi moj eks. Zatrzymali go w miescie, gdzi emieszkamy. Podejrzewamy, ze jechal do domu, ale do dnia dzisiejszego nie wiem tego. Mam co prawda umorzenie sprawy przez prokurature, gdzi ejest napisane, ze eks sie tlumaczyl, ze zabral dziekco, bo ma nieregularny tryb pracy..

                    Dziecko jak pisalam odebralam z komendy policji, nic nie pamieta, ma zaledwie 3 lata.
                    Szczerze? Wcale nie chcialm by tak wygladaly kontakty na linii - ja-mojeks- nasze dziecko. Ale niestety sprawy te musialy zostac uregulowane przez sad i niestety ostatnio musiala wkroczyc policja, zreszt apo raz kolejny, gdyz eks po raz kolejny nachodzil nas w dni gdy nei mial wizyt.

                    Mysle, ze oczywiscie najprosciej byloby gdyby obie strony usiadly i ustalily same jaki rodzaj kontaktow im odpowiada. Niestety w naszym przypadku jest to zupelnie niemozliwe.
                    Z roznych powodow.

                    Mam nadzieje, ze Ty masz partnera, z ktorym jednak uda sie dogadac bez udzialu sadu.
                    • savemyself Re: no właśnie... 14.04.07, 00:02
                      dzieki za odp
                      niestety moj problem polega na tym ze nie możemy sie dogadać
                      jak złożylam dok rozwodowe to on mi powiedział ze jeszcze tego pożałuje i jak
                      powiedział tak robi - bardzo sie w to zaangażowałsad(( chyba jak jeszcze w nic w
                      swoim życiu
                      o tym ze trudno nam sie dogadać pisze na forum samodzielna mama - bardzo
                      trudny rozwód

                      jeszcze niedawno mialm nadzieje ze wyrok sądu wprowadzi jakiś ład i
                      systematycznośc w moje i dzieci życie ale z tego co tutaj czytam coraz bardziej
                      przekonuje sie ze nie mam chyba na co liczyć
                      • madziulec Re: no właśnie... 14.04.07, 00:06
                        Moj eks powiedzial mi kiedys, ze zrobi mi pieklo na ziemi. Narazi estara sie dotrzymywac slowa wink
                        Ale ja sie nie przejmuje, po prostu po kolei wyznaczam sobie swoje wlasne cele:
                        - zlozenie pozwu o aliemnty
                        - ustalenei widzen
                        - przepisanie mieszkania na dziecko
                        i malymi kroczkami dochodze do tych swoich sukcesow.

                        Kazda z nas ma swoj klopt. Taka jest prawda.
                        Szkoda tylko tych malutkich szkrabiczkow, ktore nie sa nic winne.
                        • savemyself Re: no właśnie... 14.04.07, 00:09
                          ja też staram sie nie przejmować ale jak czekam na sprawe to bardzo sie boje
                          jaki bedzie ten wyrok i dlatego tak przejmuje sie tymi jego wymysłami, smsami
                          itp. czasami boje sie ze juz nigdy nie przestane sie go bać, że on na zawsze
                          zatruje mi życie
                          • madziulec Re: no właśnie... 14.04.07, 00:22
                            Wg mnie to jest tak - na poczatku w ogole jestesmy przerazone. To wszystko to dla nas nowa sytuacja. Dlatego latwo nas zastraszac, latwo nam wmowic, ze mozna nam zabrac nam dziecko. Stad wiele tu postow takich, gdzie dziewczyny pisza, ze facet im grozi, ze zabierze dziecko, bo nie maja pracy, czy np. mieszkaja u rodzicow. Bo to dla nas wszystkich nowa sytuacja.
                            Czasem ktos potarfi troche te osoby uspokoic. Zwykle jednak jest tak, ze "zapomnial wol jak cieleciem byl" i wiekszosc z nas juz nie chce pamietac, ze jakis czas temu same nie spalysmy po nocach ze stracu, czy placzac, bo bylo nam zle. Nie chemy pamietac swoich roznych rozpaczliwych maili, ktore pisalysmy, bo bylo nam zle, bo teraz udajemy madrzejsze niz jestesmy - taka jest prawda.

                            Moge Ci powiedziec - przed kazda sprawa w sadzie zle sie czuje. Czy jest to sprawa ylko o wyrazenie zgody na reprezentowanie dziecka przy przepisaniu mieszkania czy sparwa o alimenty. Nie lubie takiego zalatwiania spraw, a jednoczesnie jestem do tego zmuszona.
                            Wiem, ze nikt za mnie tego nie zalatwi. Za Ciebie tez nie.
                            A emocje .. czy opadna.. nie wiem. Moje np. nei opadly mimo uplywu 2 lat. Wiec nie powiem Ci, ze po 2 latach bedziesz zyla spokojnie. Moze tak, moze nie. Nie iwem jaka osoba jestes. moze byc tak, ze juz po miesiacu sie uspokoisz i machniesz reka, a moze i po 20 latach nie machniesz.

                            Czy on zas zatruje Ci zycie?? nie. A wiesz dlaczego?? Bo TY na to nei pozwolisz. Oczywiscie jesli znajdziez w sobie tyle sily i bedziesz umiala o soebie walczyc.
                    • alexolo madziulec?? 14.04.07, 09:17
                      czy twój ex ma ograniczone prawa rodzicielskie?
                      • madziulec Re: madziulec?? 14.04.07, 16:55
                        Nie nie ma i nie widze zadnych podstaw by to robic.
                        Co wiecej - widze, ze ma dobry kontakt z moim dzieckiem. Niestety moje emocje w tym wszystkim niezbyt sie licza.

                        A cale zycie polega na tym, ze "cos za cos".
                        • alexolo Re: madziulec?? 14.04.07, 22:14
                          ale ja pytałam z ciekawości....
                          mój ex sam wystapił o ograniczenie praw rodzicielskich....ja tego nie
                          rozumiem.... ale tak było...
                          sedzina na ostatniej sprawie raz jesszcze go zapytała czy podtrzymuje
                          ten punkt pozwu...on potwierdził...
                          czy to wygoda.... problem z głowy!!!??
                          • madziulec Re: madziulec?? 14.04.07, 22:25
                            Mam znajomego.
                            Rozwiodl sie z zona. Wyjezdzal na stale za granice. Wystapil albo o ograniczenie albo o pozbawienie praw (dokladnie nei pamietam).
                            Utrzymuje kontakt z byla zona i z dziecmi, ale po to, by bylej zonei nie utrudniac zycia zdecydowal sie na tak dziwny krok - po to, by miala ona jedyna wladze w istotnych sprawach w zyciu dzieci.


                            Czasem motyw podjecia jakies decyzji jest nam nieznany.
                            Ja nie znam ani Ciebie ani Twojego eksa ani tym bardziej motywow jego postepowania.
                            • alexolo Re: madziulec?? 15.04.07, 00:46
                              MóJ EX MIESZKA 500M OD MOJEGO DOMU///JEDYNIE NA WEEKENDY JEźDZI za
                              wrocław...
                              hm... moż e to prezent od niego dla mn ie...
                              coś nie wierze....niewarzne
                              • chalsia Re: madziulec?? 15.04.07, 03:53
                                To Ty się Alexolo CIESZ, zamiast zastanawiac nad motywami jego postępowania. Bo
                                de facto prawnie ojciec bez Twojego zezwolenie NIC (poza tym co ma zapisane w
                                wyroku - czyli zapewne o wykształceniu, leczeniu, miejscu stałego zamieszkania)
                                robić nie może. To znaczy fizycznie może - ale Ty masz podstawy mocne do
                                wystąpienia o zmianę sposobu kontaktów.
                                Chalsia
                                • alexolo Re: madziulec?? 15.04.07, 09:10
                                  tak ...dociera to do mnie....ciesze sie ....i nie warzne co nim
                                  kierowało...głupota wygoda czy dobrodziejstwo(co w jego wypadku nie wchodzi
                                  w gre)

                                  tak teraz do m,nie dociera...że moge miec go w nosie a nie tłumaczyć
                                  sie dla czego jestem tam czy tam...i po co ...a tak bywałao...

                                  o właśnie przed 10m ex zabrał małego.... ufff ide popracować ..
                                  miłego dnia
            • chalsia Re: no właśnie... 14.04.07, 00:14
              tak właśnie - masz zakładać, że Twój eks nie przyjdzie. Przecież TAK WŁAŚNIE
              JEST, że nie przychodzi. Nie jesteś w stanie przyjąć tego faktu - po prostu
              rzeczywistości - do swojej wiadomości? Jak założysz, że nie przyjedzie to i
              denerwować się do ostatniej minuty nie będziesz.
              Dobrze to któraś z mam okresliła - przy Twoim eksie możesz liczyć tylko na
              siebie i na to co sama zorganizujesz.

              A niani, jak pisałam, nie należy odwoływać - mam wrażenie, że oprócz
              niedopowiedzeń (wielokropków) stosujesz również NIEDOCZYTANIE.
              Chalsia

              Mam wrażenie
              • savemyself Re: no właśnie... 14.04.07, 07:18
                dziewczynki bardzo Wam dziekuje
                bardzo mi pomagacie
                właśnie wy, bo przeszłyście podobną drogę
              • alexolo hm widze 14.04.07, 09:41
                ze nie mój problem nie jest tylko moim.... ja nie pomyslałam o
                wzywaniu policji ...i mam nadszieje ż e nigdy nic takiego sie nie
                stanie...
                byc może jestem w goracej wodzie kapana....tak bardzo liczyłam ze wyrok
                postawi exa na baczność...a tu juz 2 odmowy widzenia .. od wyroku.
                byc moż e okrzepne i przyzwyczaje...poniosło mnie troche...bo byłam zła
                że kiwnełam głowa jak sąd sie zapytał czy zgadzam sie na widzenia
                w srody....( przeciez wiedziałam ze tak bedzie.....)..Potemmyslałam z e na
                szybko można to jakoś zmienić ...za nim sie wyrok uprawomocni...
                wiem z e liczyć moge tylko na siebie..jednak dla mnie to prawdziwa
                komplikacja ... średnio wypada mi praca ok 2 srody w miesiącu.... ale
                wówczas ja nie moge ..wstac od komputera i sobie isc po dziecko( bo ex
                nie przyszedł a miał przyjsc)..kurde nie chce tłumaczyc na czym moja
                praca polega ...ale ja musze wiedziec co najmniej 2 dni wcześniej
                jaki mam plan...bo nawet 1h mojej nieobecnośc w pracy wymaga aby na
                moje miejsce ktos ją wykonywał. a nie moge ze względu na swoje
                sprawy robic rewolucji w zakładzie pracy.
                ex doskonale wie na czym to polega...i obiecanki telefoniczne we
                wtorek wieczorem, a potem sms w srode 2 h przed odbiorem dziecka
                ...."ja nie moge" to raczej zagrywka poniżej pasa....nic dodac nic ujac.

                przykro mi ż e jestem odbierana tu jak zołza ..która sie miota we
                własnym sosie ...ale dociera do mnie ż e wyrok na który taaak
                liczyłam ..niewiele zmieni..i nadal bede sie miotac ...mysleć i
                zastanawiac...jak ułożyc plan tygodnia i weeekendu aby w razie czego
                .. mały miał opike..angazując w swoje sprawy wiele osób...
                no ale takie życie...musze sie wyciszyc ..i z rzeczami .których "nie
                przeskocze"- pogodzić...
                może jakaś joga hihi na razie jest u mnie 15 stopni...mój maluszek
                sie budzi...zaraz jedziemy w odwiedzinki do chorego dziadka...a potem
                może zooo!!!!!!
                musze nabrac sił jurto czeka mnie 14h pracy...spokojnej mam nadzieje...
                tato ma zabrac malca o 9
                miłego dnia
                • chalsia Re: hm widze 14.04.07, 13:12
                  ja Cię nie odbieram jak zołzę, ale jak małą dziewczynkę, która się wścieka, że
                  świat nie kręci się wokół niej tak, jak ona zagra.
                  Co w sumie jest lepsze, bo jest szansa, że dziewczynka dorośnie, a zołzy z
                  reguły pozostają zołzami smile))
                  Przy ustalaniu kontaktów sadownie często się nie wie/nie bierze pod uwagę
                  wszelkich okoliczności jakie mogą wypłynąć np. czy lepiej ustalic sztywny
                  termin wizyty powiedzmy w środę czy raczej, że 2 godziny od 17 do 19 w jeden
                  dzień roboczy tygodnia po uprzednim powiadomieniu sms przez ojca na dwa dni
                  wczesniej - wtedy jak nie powiadomi, że będzie to nie musisz "siedzieć w domu"
                  z dzieckiem.

                  Zeby zmienić treść świeżo zapadłego wyroku rozwodowego - musiałabyś w ściśle
                  okreslonym teriminie 3 tygodni od daty wyroku(jeśli nie wnosiłaś o pisemne
                  uzasadnienie wyroku) napisać apelację wnosząc o zmianę sposobu kontaktów na
                  nowy (jaki) i dlaczego. Ale oznacza to również "zawieszenie" uprawomocnienia
                  pozostałych punktów wyroku, czyli do momentu rozpatrzenia apelacji nadal
                  jesteście małżeństwem.
                  Naprawdę uważam, że najlepszym wyjściem co do tych śród, jest trzymać wtedy
                  nianię - jak ojciec się pojawi, to wtedy ona może albo zostać z nimi albo
                  jechac do domu.

                  Jedną z umiejetnosci, którą samodzielna mama powinna nabyć (jeśli jej nie
                  posiada) jest umiejętność proszenia o pomoc innych i przyjmowania tej pomocy.
                  Nie ma się czego wstydzić, nie jesteśmy nadludźmi. W pełnych rodzinach
                  współcześnie tez jest ciężko, gdy nie ma na podorędziu nikogo do pomocy
                  (dziadków, sióstr, niani).
                  Chalsia

                  PS. Ja świetnie rozumiem jak wkurza bezsilność.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka