od dzis ignorowac wszystkie Wasze zatargi na tle historycznym co kiedy i kto komu zrobil. Przestaje przywiazywac do tego uwage, w zasadzie od poczatku nie byla to zupelnie moja sprawa. Domyslam sie ze jest to tak iz kini w duzej mierze reprezentuje wiekszosc podlych facetow ktorzy ktorejs z Was napsuli zdrowia. Moze i jest to Wasze prawo skakac na niego bo w koncu to forum nazywa sie "mama" a nie "tata" jakby nie patrzec.Prawem kazdego jest postepowac wg swoich przekonan. Jak widze jaki ogien z tego bucha

nic mi do tego tak czy siak.
Ja na szczescie nie musialam walczyc z ojcem mojego synka, rozeszlismy sie wrecz wyrachowanie "dla dobra dziecka" i kazdy na osobnosci lizal swoje rany. Nieraz mi potem zycie dokopalo przez jego nieodpowiedzialnosc ale to juz inna bajka... w koncu doszlam do samodzielnosci chociaz ciagle jestem na poczatku drogi bo jeszcze wiele przede mna zeby mozna bylo poczuc sie spokojnie i pewnie... Ale wiem ze ide. To mi sie tutaj podoba - ze mama jest samodzielna. I nie odda tego.

wiec na tych watkach sie skupie. bo sa trafione. Bo dzieki temu czuje sie mniej samotna jak widze ze jest nas wiecej takich ktore czasem czuja sie smutne i niekochane, nie maja sie do kogo przytulic wieczorem. A przeciez przez nasze dzieci jestesmy najbardziej kochane na swiecie. Czasem tylko straszny zal mnie ogarnia ze ten czas tak szybko mija.. ze rosnie.. ze nie bedzie mial rodzenstwa...ze praca i czlowiek nieraz taki wypluty wraca.. czy dam rade sprawic zeby byl ze swojego zycia zadowolony, zeby byl szczesliwy.. zeby nie byl za bardzo taki jak tatus..hehmm..

itd itp...ciekawa jestem czy tez tak macie czasem takie klimaty? Jakos miekkne na wiosne...
pozdrawiam,
Maga