Dodaj do ulubionych

postanowilam sobie

26.04.07, 22:43
od dzis ignorowac wszystkie Wasze zatargi na tle historycznym co kiedy i kto komu zrobil. Przestaje przywiazywac do tego uwage, w zasadzie od poczatku nie byla to zupelnie moja sprawa. Domyslam sie ze jest to tak iz kini w duzej mierze reprezentuje wiekszosc podlych facetow ktorzy ktorejs z Was napsuli zdrowia. Moze i jest to Wasze prawo skakac na niego bo w koncu to forum nazywa sie "mama" a nie "tata" jakby nie patrzec.Prawem kazdego jest postepowac wg swoich przekonan. Jak widze jaki ogien z tego bucha uncertain nic mi do tego tak czy siak.
Ja na szczescie nie musialam walczyc z ojcem mojego synka, rozeszlismy sie wrecz wyrachowanie "dla dobra dziecka" i kazdy na osobnosci lizal swoje rany. Nieraz mi potem zycie dokopalo przez jego nieodpowiedzialnosc ale to juz inna bajka... w koncu doszlam do samodzielnosci chociaz ciagle jestem na poczatku drogi bo jeszcze wiele przede mna zeby mozna bylo poczuc sie spokojnie i pewnie... Ale wiem ze ide. To mi sie tutaj podoba - ze mama jest samodzielna. I nie odda tego. smile wiec na tych watkach sie skupie. bo sa trafione. Bo dzieki temu czuje sie mniej samotna jak widze ze jest nas wiecej takich ktore czasem czuja sie smutne i niekochane, nie maja sie do kogo przytulic wieczorem. A przeciez przez nasze dzieci jestesmy najbardziej kochane na swiecie. Czasem tylko straszny zal mnie ogarnia ze ten czas tak szybko mija.. ze rosnie.. ze nie bedzie mial rodzenstwa...ze praca i czlowiek nieraz taki wypluty wraca.. czy dam rade sprawic zeby byl ze swojego zycia zadowolony, zeby byl szczesliwy.. zeby nie byl za bardzo taki jak tatus..hehmm.. uncertain itd itp...ciekawa jestem czy tez tak macie czasem takie klimaty? Jakos miekkne na wiosne...
pozdrawiam,
Maga

Obserwuj wątek
    • virtual_moth Re: postanowilam sobie 26.04.07, 23:02
      Twarda z Ciebie sztuka jeśli chodzi o kiniego, mam nadzieję, że to z powodu źle
      pojętej dumy (zaprę się a nie przyznam im racji), a nie pełnych ciepła i
      dobrych rad jego maili, hyhy.
      • mrs_ka Re: postanowilam sobie 26.04.07, 23:31
        A więc wyobraź sobie, Mag00siu, że jestem osobą, która z eks męzem ma stosunki
        ciepłe i kulturalne, a do tzw. Neksi nie żywię żadnych negatywnych uczuć, wręcz
        przeciwnie: mam o niej jak najlepsze zdanie jako o macosze. O czym
        dowiedziałabyś się, gdybyś chciała poczytać moje posty. Na ogół szczęsliwe
        rozwódki bez problemów na to forum nie trafiają, co jest dość oczywiste. Ale ja
        tu trafiłam najpierw jako mężatka i stała bywalczyni eDziecka, potem się
        rozwiodłam, a potem zostałam tu i zakotwiczyłam bardziej z sentymentu niż
        realnej potrzeby. Zawdzięczam zresztą temu forum szereg świetnych znajomości.
        Piszę Ci to po to, aby Ci uzmysłowić, że Twoja teoria projekcji i odreagowywania
        stresów na Kinim bierze np. w moim przypadku oraz w przypadku pierdyliona innych
        nicków w łeb.
        Rozumiem, że płyniesz na fali zachwytu Kinim i podziwu dla jego wrazliwości itd,
        bądź jednak łaskawa wziąć pod uwagę, że my NAPRAWDĘ wiemy, o czym piszemy i
        większość z nas ma na tyle wysoką samoświadomość, aby odróżnić to, co jest naszą
        opinią o świecie od tego, co stanowi emocjonalną zaszłość minionego związkuwink

        Nie ma miętkiej gry, Moja Droga. Antypatia i brak akceptacji wobec Kiniego nie
        wzięły się stąd- jak pragniesz wierzyć-, że wszystkie nas tutaj en masse matula
        za wczesnie na nocnik sadzała, a w okresie wczesnej adolescencji przeżyłyśmy
        szereg traum, co teraz odreagowujemy na Niebożątku.
        Sorry Gregory, może Ci się nie podobać nasze stanowisko, akceptuję to, ale nie
        częstuj mnie, proszę, pseudopsychologicznymi teoriami, w myśl których uważamy
        Kiniego za psychopatę, bo miałyśmy trudne dzieciństwo.
        Jest alternatywne wytłumaczenie tego stanu rzeczy, bardzo zresztą proste i
        logiczne, no ale niestety Tobie niedostępne, skoro dobrowolnie rezygnujesz z
        nabycia wiedzy, jaką daje wyszukiwarka.

        a.
        • mag00sia Re: postanowilam sobie 26.04.07, 23:55
          A wiesz co, mrs_ka
          przykro mi ze tak uwazasz:

          > Rozumiem, że płyniesz na fali zachwytu Kinim i podziwu dla jego wrazliwości itd

          i bardzo sie mylisz w swych pochopnych ocenach suspicious ja mam raczej podziw do wytrwalosci tylko kiniego wzgledem tych kopniakow ktorymi go raczycie.

          Pozza tym ja nie twierdzilam ze wszyscy maja wojenne relacje z bylymi partnerami. I znowu nie rozumiem tego bicia piany wokol kiniego. Zacznicie go w koncu ignorowac i co..?? zobaczymy co zrobi???

          > bądź jednak łaskawa wziąć pod uwagę, że my NAPRAWDĘ wiemy, o czym piszemy i
          > większość z nas ma na tyle wysoką samoświadomość, aby odróżnić to, co jest nasz
          > ą
          > opinią o świecie od tego, co stanowi emocjonalną zaszłość minionego związkuwink
          >
          > Nie ma miętkiej gry, Moja Droga. Antypatia i brak akceptacji wobec Kiniego nie
          > wzięły się stąd- jak pragniesz wierzyć-, że wszystkie nas tutaj en masse matula
          > za wczesnie na nocnik sadzała, a w okresie wczesnej adolescencji przeżyłyśmy
          > szereg traum, co teraz odreagowujemy na Niebożątku.
          > Sorry Gregory, może Ci się nie podobać nasze stanowisko, akceptuję to, ale nie
          > częstuj mnie, proszę, pseudopsychologicznymi teoriami, w myśl których uważamy
          > Kiniego za psychopatę, bo miałyśmy trudne dzieciństwo.

          Nie moge uwierzyc ze ja to wszystko napisalam uncertain/
          Ide sobie pomarzyc, dobranoc suspicious
          • mag00sia Re: postanowilam sobie 26.04.07, 23:57
            mag00sia napisała:

            > A wiesz co, mrs_ka
            > przykro mi ze tak uwazasz:
            >
            > > Rozumiem, że płyniesz na fali zachwytu Kinim i podziwu dla jego wrazliwoś
            > ci itd
            >
            > i bardzo sie mylisz w swych pochopnych ocenach suspicious ja mam raczej podziw do w
            > ytrwalosci TYŁKA wink miało być, metaforycznie of course


            • mrs_ka Re: postanowilam sobie 27.04.07, 00:45
              Oczywiście, że nie pisałaś nic nt. dzieciństwa.
              To była sarkastyczna parafraza Twojej sugestii, że niechęć wobec Kiniego wynika
              z przenoszenia nań naszych osobistych problemów z eks partnerami. Usiłowałam Ci
              wyjaśnić, posługując się ironią i szeregiem metafor, że doskonale wiem, CO
              twierdzę i wiem też, DLACZEGO to twierdzę.
              A powody mojej pogardy dla Kiniego są całkowicie racjonalne, a nie irracjonalne-
              jak sugerowałaś w pierwszym poście.
              Nie mam wpływu na to, co i kogo podziwiasz. To Twoja sprawa. Na temat -jak to
              ujęłaś- "wytrwałości Kiniego na kopniaki, którymi go raczymy" nie wypowiem się
              celowo, bo postrzegam to zupełnie inaczej, a przede wszystkim znam kontekst,
              którego Ty nie znasz.
              Co do postulatu ignorowania- nie Jesteś prekursorką tego rozwiązania. Niczego
              ono nie zmienia, bo Kini nie pisze z zamiarem podjęcia dialogu, a z zamiarem
              ponapawania się sobą, nawiązania do odwiecznego tematu "Moja_Była_Pani" oraz
              "Moja_Martyrologia" i potwierdzenia w swoich oczach znanych sobie racji.
              Jesli chce mi się wypowiadac w takich wątkach jak ten, to nie dlatego, bo mnie
              to ekscytuje czy też osoba Kiniego budzi we mnie emocje.
              Bezpośrednim powodem są takie osoby jak Ty, Mag00siu, które kupują bajki Kiniego
              (to jeszcze żaden problem akurat) i traktują jego rady, opinie serio.
              I znów: nie chce mi się wklejać tutaj stosownych cytatów, ale doskonale pamietam
              oburzające mnie posty, w których Kini sugerował swoje własne wykształcenie
              psychologiczne i płynące zeń kompetencje terapeuty diagnozując zespoły DDA,
              depresje u męża autorki (po jednym poście- stare userki pamiętają zapewne ten
              przypadek), odradzając odejście od bijących mężów czy ustawiając problemy samych
              autorek. Pamiętny był tez post o tym, że zdrada jest dochodzeniem do prawdy o
              sobie samym i wyzwala zdradzającego, nie można jej więc potępić.

              Po pierwsze jest to nieprawdą, bo Kini nie jest psychologiem ani psychoterapeutą
              i powoływanie się na kompetencje terapeutyczne jest z jego strony
              nieuczciwością i nierzetelnością względem kobiet przychodzących na to forum (a
              które nierzadko są załamane, oczekują jakiegokolwiek wsparcia, nie wspominając
              już o ich podatności na rady i cudze interpretacje sytuacji).

              Po drugie: to wszystko określam własnie mianem "szerzenia treści szkodliwych
              społecznie", których zasięg na tak problemowym forum jak Samodzielna Mama jest
              niemożliwy do oszacowania.

              Po trzecie: gdyby chodziło o świra, który ma pragnienie pogwarzenia sobie o
              życiu- nie kiwnęłabym palcem. Wszak nikogo tym nie krzywdzi. Twierdzę jednak, że
              Kini nie jest nieszkodliwym świrem; jest świrem bardzo szkodliwym. I niezależnie
              od strategii: ignorowania, szydzenia, podejmowania polemiki, whatever- żadne z
              działań nie rozwiąże problemu userów tego forum, bo jedynym wyjściem jest ban i
              terapia, której naturalnie Kini nie podejmie.

              Nie wydaje mi się, Mag00siu, aby powyższy tekst można było ująć jeszcze jaśniej
              i klarowniej. Sądze, że moje stanowisko jest całkowicie przejrzyste.
              NIe kupujesz tego- Twoje święte prawo.
              A moje prawo pamiętać o tym, o czym się dowiedziałam i przeczytałam przez kilka
              lat pobytu tutaj.

              a.
              • braktalentu Mrs-ka 27.04.07, 10:02
                Oj, lubiłaś Ty sobie Mrs-ka poimprezowa w młodości, lubiłaś-smile. Zwłaszcza w
                weekendy, co? I na poniedziałkowych wykładach z metodologii odsypiałaś w
                ostatnim rzędzie-smile. A szkoda (tu spojrzenie moje nabiera ostrości i w głosie
                słychać wyraźną naganę) szkoda, bo jakbyś nie spała, to nauczyliby Cię dobierać
                środki przekazu do możliwości intelektualnych rozmówcy!
                Z czym do ludzi Mrs-ka?
                Z sarkazmem?
                Z ironią?
                Z METAFORĄ?

                -smile
                Pozdrawiam
                Braktalentu - wiejska gospodyni domowa
                • virtual_moth Re: Mrs-ka 27.04.07, 10:11
                  braktalentu napisała:

                  >nauczyliby Cię dobierać
                  > środki przekazu do możliwości intelektualnych rozmówcy!

                  Bardzo trafna uwaga, aczkolwiek ja wolę chyba, gdy Mr_ska się nie zniża
                  intelektualniewink
                • madziulec same trudne slowa ;) 27.04.07, 11:19
                  Metafora.. Jak jeszcze alegoria napiszesz to chyba slownik wyrazow obcych kupie wink
              • kini_m Co ślina na język... mrs_ka 28.04.07, 01:44
                mrs_ka napisała:

                > To była sarkastyczna parafraza Twojej sugestii, że niechęć wobec Kiniego
                > wynika z przenoszenia nań naszych osobistych problemów z eks partnerami.

                Po odjęciu plwocin, które powstały w fantazji mrs_ka, i tejże podobnych, niestety pozostaje taki jedyny sensowny wynik, który mrs_ka próbujesz zanegować. Bo dla swych przekonań o mej osobie nie potrafisz podać ANI JEDNEGO UZASADNIENIA (czyt: konkretnego linku).
                Podziwiam lepperyzm w wypowiedziach mrs_ka:
                Niestotne czy znajdzie się uzasadnienie,
                ale istotne żeby sprawić wrażenie że to uzasadnienie jest.

                > Usiłowałam Ci wyjaśnić, posługując się ironią i szeregiem metafor, że
                > doskonale wiem, CO twierdzę i wiem też, DLACZEGO to twierdzę.
                > A powody mojej pogardy dla Kiniego są całkowicie racjonalne, a nie
                > irracjonalne
                > Na temat -jak to ujęłaś- "wytrwałości Kiniego na kopniaki, którymi go raczymy"
                > nie wypowiem się celowo, bo postrzegam to zupełnie inaczej,
                > a przede wszystkim znam kontekst, którego Ty nie znasz.

                Typowy język Leppera:
                - "Wiem co twierdzę ale nie wypowiem się celowo."
                - "Ja znam, a ty nie znasz."
                (Tylko że jakoś nie potrafisz podać ANI JEDNEGO LINKU z mych wypowiedzi na swe uzasadnienia. Niech to inni sami szukają i dochądzą sobie w wyszukiwarkach twych uzasadnień, których -podobnie jak u Leppera- nigdzie nie ma. Grunt żeby narobić długiego szumu nic tak naprawdę nie wykazawszy, byle nahałasować pustymi stwierdzeniami.)

                > Jesli chce mi się wypowiadac w takich wątkach jak ten, to nie dlatego, bo mnie
                > to ekscytuje czy też osoba Kiniego budzi we mnie emocje.
                > Bezpośrednim powodem są takie osoby jak Ty, Mag00siu, które kupują bajki
                > Kiniego (to jeszcze żaden problem akurat) i traktują jego rady, opinie serio.

                Chyba zapewne jednak ostatecznie pozostaje jedynie powód o którym na wstępie niniejszego postu + chęć zaistnienia na forum i usiłowanie utrzymania statusu (pseudo)autorytety, czyt: narcyzm.

                > I znów: nie chce mi się wklejać tutaj stosownych cytatów, ale doskonale
                > pamietam oburzające mnie posty,

                BO TAKICH NIGDZIE NIE MA smile))))))

                > w których Kini sugerował swoje własne wykształcenie
                > psychologiczne i płynące zeń kompetencje terapeuty

                Ciekawy wymysł mrs_ka smile))))

                > diagnozując zespoły DDA,

                Tego nie trzeba diagnozować, bo moja była pani uczęszcza na terapię DDA.

                > depresje u męża autorki

                Nietrudno zauważyć depresję, o ile się ma oczy otwarte. Depresja jest na tyle powszechną dolegliwością że nawet dziecko potrafi ją dostrzec u drugiej osoby.
                Jeśli uważasz żeby dostrzec depresję u drugiej osoby trzeba mieć co najmniej wykształcenie psychologiczne i kompetencje terapeuty - to winszuje przemądrzalstwa.
                niedługo zapewne będziesz twierdziła żeby rozpoznac agresję trzeba też mieć też conajmniej tak specjalistyczne kwalifikacjesmile))))))
                Ty mrs_ka najwyraźniej masz po prostu kompleks, w którym obawiasz się że ktoś poza tobą potrafiłby dostrzec problem depresji partnera.

                > odradzając odejście od bijących mężów

                Ooooo... to fakt, że kobiety gdy leją faceta to zazwyczaj krótko po tym łapie je amnezja. Natomiast gdy partner zachowa się podobnie to od razu zostje uruchamiany proces rozbijania rodziny.
                Cóż, najwygodniej na problem spojrzeć najpłyciej uncertain

                > Po pierwsze jest to nieprawdą,

                Zgadza się. To wymysły mrs_ka. Lub twierdzenia z rodzaju filozofii o widłach. Ewentualnie też spłycenia (nie streszczenia) moich wypowiedzi.

                > bo Kini nie jest psychologiem ani psychoterapeutą

                Tez się z tym zgadzam smile)))))

                > i powoływanie się na kompetencje terapeutyczne jest z jego strony

                To tylko mrs_ka usiłuje wmówić.
                Zapomina jednak że do podstawowej wiedzy o psychologii człowieka prawo ma każdy.
                Jednak wg mrs_ka JEDYNIE ONA SAMA ma prawo się nt wypowiadać lub uznawać kto wypowiedzieć się może smile))))))))

                > Po drugie: to wszystko określam własnie mianem "szerzenia treści szkodliwych
                > społecznie", których zasięg na tak problemowym forum jak Samodzielna Mama jest
                > niemożliwy do oszacowania.

                Zgadzam się że taki charakter mają wypowiedzi mrs_ka.

                > Nie wydaje mi się, Mag00siu, aby powyższy tekst można było ująć jeszcze
                > jaśniej i klarowniej. Sądze, że moje stanowisko jest całkowicie przejrzyste.

                Jasniej...? Klarowniej...? Przejrzyście....?
                WIĘC LINKI PROSZĘ.
                (a nie zaś odsyłać do samodzielnego szukania czegoś, czego nigdzie nie ma)

                > A moje prawo pamiętać o tym, o czym się dowiedziałam i przeczytałam przez
                > kilka lat pobytu tutaj.

                LINKI PROSZĘ.
                Tyle czasu tracisz na płodzenie elaboratów, a nie stać ciebie na zrobienie tego przejrzyściej za pomocą wyszukiwarki ????????????????

                Mrs_ka... z chęcią popatrzę na tutejszą psychologię tłumu i twą osobowość która za pomocą lepperyzmu usiłuje utrzymać się na piedestale. Wiedząc jak działa ta psychologia nie wątpię że wierne grono tu ocalisz. Mam nadzieję że to stwierdzenie choć nieco zaspokoi twoją potrzebę zaistnienia.

                Jednakowoż dla mnie siła przyjaźni nie tkwi w ilości popleczników.
                Jak to mówiłaś.... "prawdziwa cnota krytk się nie boi".
                Więc przypominam, że wcale ciebie nie krytykuję (NIE SPOSÓB DAĆ CI TĘ SATYSFAKCJĘ, WIDAĆ PRAWDZIWEJ CNOTY NIEWIELE W TOBIE), a jedynie prostuję wypowiedzi o swej osobie.
                Pozdrawiam
                _________________
                Bądź jak zegar słoneczny. Odmierzaj tylko pogodne godziny...
                Podziwiam pozytywnych anetinę, ewik35, mamaice, mag00sia
    • mag00sia Re: postanowilam sobie 26.04.07, 23:48
      chcialam tylko zwrocic uwage ze nie napisalam NIC odnosnie czyjegokolwiek dziecinstwa.. ale wiem, to nie ma znaczenia. Mnie po prostu cudze konflikty nie interesuja. Obojetne czy chodzi o kiniego czy o kogokolwiek innego - no z wyjatkiem bliskich mi osob rzecz jasna. Dlatego rezygnuje z nabywania tej wspanialej wiedzy. Jestem pacyfistka, chce spokoju. Drepcze sobie swoja sciezka, czasem cos mnie zadziwi lub zmartwi. Np martwia mnie wojny, globalnie, konflikty - stad tez moje "dotkniecie watku" Ale najbardziej martwi mnie brak czasu - czasu na rzeczy wazne. Z calym szacunkiem ale to ze ktos tu kogos nienawidzi i dlaczego nie jest dla mnie warte takich nakladow czasu jakie juz ponioslam juz nie mowiac o takich jakich oczekujecie poddajac mi linki do archiwum. Lubie sama oceniac jesli w ogole mi sie - przepraszam ze to zabrzmi brzydko - podjąć ocene. Jestem ostatnio na wstecznym. Wycofuje sie. Mam dosc. delektuje sie swietym spokojem. Amen. Nie szukam faceta, nie szukam tez nauki w cudzych doswiadczeniach. Mam do przezuwania wlasne, chciaz musze je zachowac dla siebie. I mam dziecko ktore jest dla mnie niesamowita zagadka, ciaglym pytaniem o rzeczy najwazniejsze, niekonczaca sie podroza wgłąb siebie. Wolę iśc na spacer niż dyskutowac nt. czy kini jest "popieprzonym popaprańcem" czy nie (przepraszam nei pamietam autorki - z tych postow odn postu gazetki ) bo mnie to naprawde nie obchodzi. Ze swojej strony interesuje mnie tylko zeby kazdego takiego ewentualnego - ominac szerokim łukiem, czego i każdej z nas tutaj zyczę.
      i prosze nie podchodzcie mnei wiecej bo ja szukam tutaj innych samotnych-samodzielnych mam a nie linii frontu. I na ten temat juz tylko zamilcze.
      Maga
      • maxbaby Re: postanowilam sobie 27.04.07, 09:10
        Mnie po
        prostu cudze konflikty nie interesuja.
        ___
        magoosiu..
        przecież to nieprawda...
        na tyle Cię interesują,że założyłaś już kilka wątków w tej sprawiewink
        • nzuri Re: postanowilam sobie 27.04.07, 09:35
          maxbaby napisała:

          > Mnie po
          > prostu cudze konflikty nie interesuja.

          Tak to nawet widać na pierwszy rzut oka, choćby po tym że uznałaś iż wątek temu
          poswięcony nalezy zacząć i dokonac analizy tych którzy o kinim wypowiadają sie
          niepochlebnie.
          • nzuri Re: postanowilam sobie 27.04.07, 10:36
            Gwoli wyjaśnienia, bpo widzę, ze wyszło niejasno: moja uwaga była do autorki
            watku, a nie do maxbaby, którą cytowałam.
    • nzuri Re: postanowilam sobie 27.04.07, 09:30
      To gdzie ja sie mieszczę w Towjej teorii? Nie rozwiodłam się, nie mam exa, nie
      mogę mieć zatem do niego uraz, i o projekcji moich z nim problemów nie może być
      mowy a kiniego uważam za psychopatę (żeby byc łagodnym to poprzestanę na tym
      słowie)?
      • anastazjapotocka Tak na marginesie 27.04.07, 11:30
        Odnoszę wrażenie, że niejaka magoosia to po prostu nowe wcielenie kiniego.
        Ten sam styl, ten sam tok rozumowania, to samo nudziarstwo.
        Facio znalazł sposob na podyskutowanie sobie z Wami, stwarzając sobie "nową"
        tożsamość. Jako kobieta ma nadzieję na większą skuteczność.
        • nzuri Re: Tak na marginesie 27.04.07, 11:33
          Też o tym myślałam, jest to o tyle rawdopodobne, że kini na początku swej
          forumowej kariery też pisał jako kobieta, tyle że kilka razy się rypnął i się
          wydało.
          • maxbaby anastazjo.. 27.04.07, 11:38
            chyba masz rację...smile
            z wrodzonej sobie grzeczności(...)bowiem udawalam że nie widzę przejawów braku
            inteligencji u magoosismile
            szkoda mi było samotnej mamusi..ale teraz chyba wszystko się zgadzawink
            te bełkotliwe..pseudo natchnione opowieści o migdałkach i pierdu-pierdu...
            • anastazjapotocka Re: anastazjo.. 27.04.07, 11:46
              Do usług.
              Mój zawód wymaga ode mnie czytania wielu tekstów, to mam oko...
              • nzuri Re: anastazjo.. 27.04.07, 12:53
                Jeżeli, specjalnie dla kiniego podkerślam, jeżeli jest to prawda - to świadczy
                to o naprawdę poważnych zaburzeniach psychicznych.
                • maxbaby Re: anastazjo.. 27.04.07, 13:02
                  nzuri..oczywiscie ja też mogę się mylić-ale w tej chwili jestem pewna że to
                  kiniaczek.Po tym jak anastazja to napisała uważniej przeczytałam kilka
                  wypowiedzi "magoosi"- to jest ten sam bełkot-tylko lekko polukrowany- tak żeby
                  podkreślić kobiecość w niekobiecie.
                  I masz rację - to się kwalifikuje do leczenia...
                  • nzuri Re: anastazjo.. 27.04.07, 13:55
                    Ty pamietaj, ze sugerowanie, ze ktos się kwalifikuje do leczenia, nawet jak się
                    kwalifikuje, jest zachowaniem przemocowym ;P
              • tautolog Re: anastazjo.. 28.04.07, 09:08
                Jeszcze tydzień temu pisałaś, że nie masz pojęcia kto to jest kini, ale
                rozumiem, że dzisiaj możemy cię już uznać za specjalistę od kiniego pióra.
    • maxbaby Re: postanowilam sobie 27.04.07, 13:12
      ach sorki-jeszcze zanim się ulotnię na weekend coś napiszę..co zauważyłam
      czytając te kilka postów mag00si,ktore zdązyła napisać od 22 kwietnia.
      Otóż..pisała 22 kwietnia że jutro idzie z synem na wycięcie migdałków do
      szpitala- 24 kwietnia już pisze że po wszystki sa w domkuwink
      ja nie wiem czy czasy sie aż tak bardzo zmieniły od kiedy ja byłam na takim
      zabiegu w szpitalu?może bom stara kobitawink ale ja wtedy w szpitalu spędziłam 3-
      4 dni.No i z tego co się orientuję to dzisiaj też nie wypuszcza się pacjenta
      szybciej niż po 3 dniach- bo jakoś to się wiąże z rozliczeniami szpitala za
      pacjenta.
      A może w Prokocimiu u mag00si jest inaczej?
      tak czy inaczej ja już mam swoje zdanie w tej kwestii...
      miłego weekendu wszysdtkimsmile
      • megaa Re: postanowilam sobie 27.04.07, 14:03
        maxbaby moja chrześnica miała wycinane migdałki i w szpitalu spędziła tylko
        jedna noc po zabiegu.
    • bea53 Re: postanowilam sobie 27.04.07, 16:06
      Masakra! Kini kokietujący sam siebie jako Magoosia w kolejnym wcieleniu
      pan manipulator mosci sobie drugi nick jak go wytną!
      Juz myslalam ze MAgoosia istnieje naprawde ale juz mi lzej ze to tylko K.
      • mag00sia Re: postanowilam sobie 27.04.07, 20:05
        Rotfl smile)))))))))))Ubawilam sie smile)))))))))) Zal mi Was.
        A jesli chodzi o "nieskomplikowane zabiegi chirurgiczne u dzieci" to wychodzi sie nastepnego dnia jesli nie ma komplikacji. Dziewczynka po usunieciu znamienia na raczce wyszla po kilku godzinach jak sie obudzila z narkozy. Dzieciom wszystko robia w narkozie, nawet proste szycia po urazie. To tyle zebyscie wiedzialy... a pobytu nie zycze zadnej mamie i zadnemu dziecki uncertain
        A a propo moj znajomy mial niedawno operacje kolana - jakies czyszczenie rzepki czy cus i tez wyszedl nastepnego dnia. I prosze nie obrazajcie mnie.
        Spokojnych wolnych dni, Maga
        PS. bea to masz pecha... smile))))))))))))))))))))))
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka