Dodaj do ulubionych

alimenty-krótkie pytanie-pilnie

23.05.03, 10:41
Cześć,
Mam pytanie. Założyłam sprawę o podwyższenie alimentów z kwoty 500 do 900 zł
spowodowane zmianą miejsca zamieszkania a więc podwyższenia kosztów
utrzymania dziecka z poziomu prowincjonalnego miasteczka na Warszawę.
Jednocześnie podejmując pracę zatrudniłam opiekunkę (dziecko 3 lata).
W związku z powyższym uznałam za zasadne zwiększenie kwoty alimentów z kwoty
500 do 900 zł (ojciec dziecka do dnia 31 maja pracuje zawodowo na wysokim
stanowisku z pensją miesięczną ok. 8000 zł).
Ojciec dziecka na wieść o założeniu przez mnie sprawy straszy mnie że odrzuci
pozew z racji faktu że w dzień stawienia się do sądu będzie bez pracy. Sam
podjął decyzję o rozwiązaniu umowy o pracę (uniósł się ambicją i nie przyjął
zmienionej umowy o pracę na innym stanowisku w związku z restrukturyzacją
przedsiębiorstwa).
Czy ma prawo do tego by ten wniosek odrzucić w świetle prawa ?

Po drugie-proponuje zawieszenie postępowania w sądzie na czas poszukiwania
przez niego pracy-zawieszenie a więc pozostanie przy dotychczasowych
wysokościach alimentów.

Liczę na Waszą pomoc,
Olakk
Obserwuj wątek
    • mikawi Re: alimenty-krótkie pytanie-pilnie 23.05.03, 11:50
      wybacz, ale nie rozumiem cię
      ojciec płaci na 3 latka 500 zł, co jest dość sporą kwotą (w końcu ty też łożysz
      na dziecko), za tydzień facet zostaje bez pracy, proponuje że nadal tyle będzie
      płacił dopóki nie znajdzie nowej roboty, a ty żądasz podwyższenia o prawie
      100%??? Trochę zrozumienia. Może odpuść trochę, daj człowiekowi poukładać swoje
      sprawy zawodowe, nie wyrokuj, że to jego wina, że się nie zgodził na nowe
      warunki. Wiesz, jak jest dobry, to może nie chce pracować na stanowisku
      niewspółmiernym do jego kwalifikacji i nie dziwię mu się. Może wstrzymaj się
      trochę, bo może się okazać, że nie znajdzie pracy za 8000, mimo że na lepszym
      stanowisku (zawodowo) i co - będziesz ściągać z niego 900 za wszelką cenę, bo
      tobie wzrosły koszty utrzymania? Przerażają mnie takie argumenty matek.
      • ika_edziecko Re: alimenty-krótkie pytanie-pilnie 23.05.03, 13:05
        Mikawi,
        a mnie przeraża Twoje podejście. Bronisz faceta z założenia, a matkę na
        podstawie tego, że wniosła o podwyższenie alimentów uważasz za pazerną. 500
        złotych to dużo? A tatuś lekką rączką rzuca pracę za 8 tysięcy i to jest dla
        Ciebie cacy?
        Przeraża mnie czasem Twoje napiętnowanie matek i szybkostrzelność potępiania
        ich za dochodzenie praw dziecka. Także do godnego życia.
        • mikawi Re: alimenty-krótkie pytanie-pilnie 23.05.03, 14:31
          potępiam kompletny brak zrozumienia drugiej strony, ojciec dziecka poprosił
          jego matkę jedynie o pozostawienie dotychczasowej kwoty do momentu znalezienia
          nowej pracy, to według mnie o.k. Znajdzie pracę, bedzie wiadomo ile zarabia,
          będzie wiadomo ile więcej może płacić i może niepotrzebne będzie ciąganie po
          sądach. 500 zł na dziecko płaci tylko jedna strona, mniemam że mniej więcej
          tyle samo dokłada matka. To nie jest chyba tak mało na jedno dziecko.
          • ika_edziecko Re: alimenty-krótkie pytanie-pilnie 23.05.03, 16:51
            Mikawi,
            otóż to jest czasami mało. Skąd wiesz, czy jej dziecko na przykład nie bierze
            jakichś leków? Może jest alergikiem i wiąże się to z badaniami czy lekami? U
            mnie na przykład tak jest. A poza tym dlaczego zakładasz, że matka, która jako
            jedyna zapewnia dziecku opiekę, powinna finansowo łożyć TYLE SAMO, co szanowny
            tatuś, który do wychowania się może nie przykłada? Poza tym czy założyłaś z
            góry, że matka zarabia również 8 tysięcy??? A może zarabia 800 złotych, to nie
            rozumiem, czemu mają łożyć po równo???
            Mikawi, zastanów się czasem, zanim wydasz pochopny osąd. Nic nie wiesz o
            sytuacji tej dziewczyny, Ty tylko ZAŁOŻYŁAŚ, że to popaprana harpia, która chce
            z biedaczka faceta wyssać ostatnią krew.
            • mikawi Re: alimenty-krótkie pytanie-pilnie 26.05.03, 12:28
              zauważ, że twoja wypowiedź, to też jedno wielkie założenie (na czele z
              minimalnymi zarobkami matki)
              rodzice łożą na dziecko w miarę swoich możliwości finansowych, tylko że ta
              prawda dotyczy tylko matki, bo ojciec ma mieć możliwości na miare potrzeb
              alimentacyjnych, a nie odwrotnie
              zauważ, że ten facet od przyszłego tygodnia nie będzie zarabiał juz 8000
              ja pisałam tylko li o woli zrozumienia dla ojca dziecka, że może póki co niech
              płaci te 500 zł dopóki nie wyklaruje swojej sytuacji, nie przesadzajcie proszę
              że 500 zl to takie grosze (no, przynajmniej dla mnie to sporo kasy, ale pewnie
              żyjemy w innych skalach podatkowych)
              • ika_edziecko Re: alimenty-krótkie pytanie-pilnie 26.05.03, 16:07
                mikawi napisała:

                > zauważ, że twoja wypowiedź, to też jedno wielkie założenie (na czele z
                > minimalnymi zarobkami matki)

                Oczywiście - bo chciałam ci naocznie pokazać, jak niesprawiedliwa jestes
                wydając wyrok na pazerna matkę na podstawie własnych odczuć (bądź
                doświadczeń...)

                > rodzice łożą na dziecko w miarę swoich możliwości finansowych, tylko że ta
                > prawda dotyczy tylko matki, bo ojciec ma mieć możliwości na miare potrzeb
                > alimentacyjnych, a nie odwrotnie

                Bzdura totalna. Niekóre matki dostają alimenty np. 200 złotych, bo tatuś
                dochody ukrywa - i taka matka ma mieć możliwości finansowe, a jak nie, to pod
                kościół, a co to tatunia obchodzi.....

                > zauważ, że ten facet od przyszłego tygodnia nie będzie zarabiał juz 8000

                Zauważyłam i szlag mnie trafił - jak facet dla swojej ambicyjki rzuca taką
                pracę, to jego problem, a nie jego dziecka!
                Ty też nie znasz dokładnych powodów jego rezygnacji z tak dochodowej pracy -
                ale zakładasz, że miał prawo wszystkim piżgnąć, a jego dziecko i jego matka
                mają jeszcze go zrozumieć!

                > ja pisałam tylko li o woli zrozumienia dla ojca dziecka,

                A ja o twojej woli ociupiny zrozumienia dla matek.

                > że może póki co niech
                > płaci te 500 zł dopóki nie wyklaruje swojej sytuacji,

                Pewnie, nawet jakby miała mu się latami klarować... a co...

                > nie przesadzajcie proszę
                > że 500 zl to takie grosze (no, przynajmniej dla mnie to sporo kasy, ale
                pewnie
                > żyjemy w innych skalach podatkowych)

                Powtarzam - nic nie wiesz o TYM dziecku i jego potrzebach. A może matka zarabia
                grosze i starcza jej jedynie na rachunki??
                Wcale nie musi być w innym progu podatkowym.

                BTW, mikawi, coraz poważniej zaczyna mnie zastanawiać, dlaczego zawsze tak
                zaciekle bronisz facetów, nawet jak nic o nich nie wiesz, a tępisz matki.
                Ale pewnie i tak się nie dowiem.
                • mikawi Re: alimenty-krótkie pytanie-pilnie 27.05.03, 08:58
                  mnie zarzucasz stronniczość, a sama wydajesz stronnicze sądy; gdybyś nieco
                  uważniej czytała moje posty zauważyłabyś że nie zawsze bronię facetów,
                  częstokroć doradzałam matkom jak wydobyć z gościa taty alimenty, to raczej ty
                  nigdy nie zauważasz drugiej strony, tylko uciemiężenie matki wychowującej
                  dziecko
                  zauważ, że ojciec o którym tu mowa nie mówi że nie będzie płacił tylko PROSI o
                  utrzymanie w tym momencie dotychczasowej kwoty 500 zł.
                  • ika_edziecko Re: alimenty-krótkie pytanie-pilnie 27.05.03, 10:11
                    Wiesz, mikawi
                    nie dość, że jestes stronnicza, to jeszcze nieobiektywna i zacięta.
                    Zauważyłam, że "czasami doradzasz matkom" - ale robisz to w sposób specyficzny,
                    suchy i na pewno nie wyzywając tatusiów i nie zarzucając im pazerności. Zaś gdy
                    ich bronisz, to jak lwica. Po matkach natomiast potrafisz tak sobie pojechać,
                    jak po łysych kobyłach. Obrzydliwe.
                    Nie wiem natomiast, gdzieś Ty wyczytała to, jakobym "NIGDY nie zauważała
                    drugiej strony, tylko uciemiężenie matki". Może to kolejna twoja
                    nadinterpretacja - bowiem czasami gdy uważam, że matka przesadza, po prostu się
                    nie odzywam. Ty zaś musisz jej powiedzieć, że pazerna, przesadza i w ogóle
                    mogłaby biedaczka zrozumieć......
                    Dla mnie nie ma znaczenia, czy to matka czy ojciec. Dla mnie jest to OSOBA
                    WYCHOWUJĄCA DZIECKO. To jest priorytet. Ten kto wychowuje ma mieć przywileje i
                    już. Nie dla siebie - dla dziecka.
                    Dla ciebie najwyraźniej facet jest zawsze lepszy.

                    Nie znasz dziewczyny, nie znasz faceta. Ale od razu zakładasz, że on biedny
                    prosi, a ona wredna krowa tylko by żądała i wymagała i ciemiężyła to biedactwo,
                    od którego już przecież wyciąga takie przeogromne pieniądze jak 500 złotych!!!!
                    Wszak to prawie jedna dziesiąta jego zarobków!!! No jak ona śmie.....

                    Mikawi, możesz już nie odpisywać. Próbowałam ci coś naocznie pokazać, ale
                    widzę, ze i tak nie zrozumiesz. A jeśli głównych argumentem ma być: "to nie ja,
                    to ty zawsze..." - to tym bardziej czas skończyć dyskusję.
                    • mikawi Re: alimenty-krótkie pytanie-pilnie 27.05.03, 10:24
                      he, he, uśmiałam się
                      pozdrawiam
                      • ika_edziecko Re: alimenty-krótkie pytanie-pilnie 27.05.03, 10:27
                        Interesująca reakcja........
                        • mag_p Re: alimenty-krótkie pytanie-pilnie 27.05.03, 10:44
                          Zgadzam sie z Ika!
                          Mikawi nie ma co sie smiac ! Ja odbieram Ciebie dokladnie tak Jak Ika!
                          A matki nie cha tych pieniedzy dla siebie . Tylko dla dziecka.
                          A czy facet uzyl slowa prosze - skad wiesz jak dlugo Ona go prosila....

                          Mag
                  • ika_edziecko Re: alimenty-krótkie pytanie-pilnie 27.05.03, 10:30
                    mikawi napisała:

                    > zauważ, że ojciec o którym tu mowa nie mówi że nie będzie płacił tylko PROSI
                    o
                    > utrzymanie w tym momencie dotychczasowej kwoty 500 zł.

                    Gdybyś uważniej czytała posty zauważyłabyś, że ojciec nie PROSI lecz STRASZY.
    • agibo Re: alimenty-krótkie pytanie-pilnie 23.05.03, 12:08
      Nie bądź frajerką!!!!!!!!!!
      ja zgodziłam się na ugodę czyli 300 zł na 2,5 latka a mój piękny mąż wczoraj w
      sądzie prawie mnie pobił bo jak śmiałam w ogóle złożyć pozew. A koszty
      rozprawy żądał żebyśmy zapłacili po połowie... Nie daj się.
      pozdr Aga
    • izabelix Re: alimenty-krótkie pytanie-pilnie 26.05.03, 00:18
      nie badz wredna... zrozum czlowieka... nie przyjal proponowanych zmian ma
      prawo... w koncu ciebie tez nikt nie zmuszal do przeprowadzki... sama
      chcialas...
      moze dogadasz sie z nim tak ze jak juz znajdzie sobie prace to ci zrekompensuje
      te klika miesiecy kiedy wciaz bedzie placil 500...
      • papanetta Re: alimenty-krótkie pytanie-pilnie 27.05.03, 01:43
        Naprawdę uważacie, że 500 zł. to dużo? Zauważcie, że tatuś zarabiał do tej pory
        8000, więc płacił nawet nie 1/10 swoich "możliwości finansowych". To bardzo
        skromny ułamek, nie uważacie. Podliczyłam swoje miesięczne wydatki na 2,5
        letnie dziecko i wyszło całkiem sporo, znacznie więcej niż 500 zł. No ale
        możecie mi napisać, że nie muszę córki posyłać na angielski, rytmikę i basen, a
        zamiast opiekunki posłać małą do żłobka, ale moim zdaniem dziecko ma prawo do
        zajęć, które lubi i które pozwalają mu się rozwijać. Może jestem dziwna, może
        ze mnie "rozżarta harpia", ale mnie ugoda nie interesowała by.
        Aneta
        • izabelix Re: alimenty-krótkie pytanie - papanetta 27.05.03, 12:01
          cudownie ze ci wyszlo wiecej niz 500 zlotych ale czy wzielas pod uwage to ze
          obydwoje rodzice maja obowiazek lozenia na dziecko?? a nie tylko ojciec ma
          ponosic wszystkie koszty zwiazane z dzieckiem...
          jak rany dziewczyny nie wpadajcie w paranoje... zdaje sie ze prawo ladnie to
          nazywa obowiazkiem alimentacyjnym wzgledem dziecka przez OBOJE rodzicow
          iz
          • ewkka Re: alimenty-krótkie pytanie - papanetta 27.05.03, 14:04
            Święte słowa - obowiązek alimentacyjny dotyczy obojga rodziców. Ale często byli
            mężowie o tym zapominają, traktując alimenty nie jako pieniądze na wychowanie
            ich dziecka ale jako pieniądze, które wyłudzają od nich okropne byłe żony. Bywa
            też i odwrotnie. Ale nie o tym mowa. Przecież dobro dziecka powinno lezeć na
            sercu obu stronom. Czy fakt, ze taki maluch będzie dorastał w niepełnej
            rodzinie - nie jest wystarczającym argumentem dla jego rodziców aby
            przynajmniej finansowa zabespieczyć jego potrzeby. Nie ma facet zaufania do
            zony - ok. niech część pieniędzy przekazuje w innej formie: niech opłaca
            dodatkowe zajecia w przedszkolu, partycypuje w kosztach ubrania (SZOKUJĄCO
            WYSOKIE CENY BUCIKÓW) leczenia itd..Rozwód nie moze wpłynąć na pogorszenie
            warunków w jakich żyło dziecko. Mam pytanie do dziewczyn, które są
            zbulwersowane stanowiskiem Oli czy wyliczeniami Papanetty -Czy macie dzieci,
            wychowujecie je same ? Czy jezeli już jestescie w takij nieciekawej, zwłaszcza
            dla maluchów, sytuacji mozecie liczyć na pomoc byłych mężow? Czy niektóre z was
            nie patrzą na wszystkie rozwiedzione i dzieciate mamy jak na naciągaczki przez
            pryzmat własnych doświadzczeń? Ja wyznaję jedną zasadę: dobro dzieci powinno
            być najważniejsze. I mam wrazenie,że Ola zmieniając pracę, miejsce zamieszkania
            zatrudniając nianę tym sie właśnie kieruje. Bo dzięki temu bedzie mogła
            zapewnić dziecku lepszą przyszłość. ewkka
    • e.beata Re: alimenty-krótkie pytanie-pilnie 30.05.03, 12:14
      Olu, z niczego nie rezygnuj. Robisz to dla dziecka. Jak tatuś pracy nie
      znajdzie to wniesie o obniżkę alimentów. A teraz nie daj się zastraszyć.

      Art. 136. Jeżeli w ciągu ostatnich trzech lat przed sądowym dochodzeniem
      świadczeń alimentacyjnych osoba, która była już do tych świadczeń zobowiązana,
      bez ważnego powodu zrzekła się prawa majątkowego lub w inny sposób dopuściła do
      jego utraty albo jeżeli zrzekła się zatrudnienia lub zmieniła je na mniej
      zyskowne, nie uwzględnia się wynikłej stąd zmiany przy ustalaniu zakresu
      świadczeń alimentacyjnych.


      A w sprawie mikawi, dziewczyny trzeba wziąć na przeczekanie.
      Na razie patrzy przez pryzmat własnych doświadczeń i żądań matki jej partnera.
      A osoba to wredna, ciągle jej alimentów mało.
      Moze jak mikawi się własnego potomka dorobi, matką zostanie to i jej pojmowanie
      świata się zmieni. Oby. smile
      • mikawi Re: alimenty-krótkie pytanie-pilnie 30.05.03, 12:29
        e.beata napisała:

        > A w sprawie mikawi, dziewczyny trzeba wziąć na przeczekanie.

        Nie wiedziałam że jest sprawa mikawi, którą trzeba przeczekiwać i żądania matki
        mojego partnera. Szczerze mówiąc matka mojego partnera nie ma żadnych żądań,
        tak jak i moja matka dla uzupełnienia.
        • mag_p Re: alimenty-krótkie pytanie-pilnie 30.05.03, 12:38
          Mikawi - nie zlosc sie , ale juz mowilysmy Ci , ze w Twoich wypowiedziachh
          widac stroniczosc. Pytalysmy sie czy jeszts druga zona - Odpowiedzialas - nie -
          bo to zgodne z prawda. Ale wiedzials dlaczego pytamy i nie powiedzials nic , ze
          jestes partnerka faceta ktory ma zobowiazania alimntacyjne. Twierdzials - ze
          wiesz co znaczy wychowywac ( czy ile kosztuje utrzymanie dziecka - cos w tym
          stylu) dzieci ( ale swoich chyba jedna nie masz ......???).
          Wiec bola Cie alimety ktore placi Twoj partenr i stsunki jakie tam panuja...
          A tego nam nie przedstawilas - choc prosilysmy Cie o to. Ty o nas wiesz, ze
          jestesmy samotne i staramy sie same wychowywac dzieci i dochodzimy praw swoich
          dzieci w sadzie!

          Przykro mi , ze sytulacje jew jakiej jestes jest taka a nie inna.
          Moze jest tak, ze naprawde jest zle z winy matki dziecka, a moze Ty Mikawi - po
          prostu wszystkiego nie wiesz....

          Mag
          • mikawi Re: alimenty-krótkie pytanie-pilnie 30.05.03, 12:46
            Same piszecie o sobie i swoich problemach, nikt wam nie każe tego robić, a nie
            każda osoba na forum ma obowiązek opisywac swoje życie, część tylko odpowiada
            na posty. A co do dalszych waszych wniosków - jak zwykle uskuteczniacie wam
            odpowiadającą interpretację czyjegoś życia. Ja o swoim chyba wiem więcej niż wy?
            • mag_p Re: alimenty-krótkie pytanie-pilnie 30.05.03, 12:55
              Zgadza sie . Same opowiadamy .
              I wcale nie jestem ciekaw twego. Tylko twoje wypowiedzi sa tak stronicze - ze
              czytajac je nasuwaja sie penwe wnioski...
              Potem Ty aby pokazac jak bardzo obiektywna i bezsrtonicza jestes zaprzeczasz -
              a potem okazuje sie , ze jednak wlsane dosiwadcznia ( w tym przypadku -
              zwiazek z facetem ktory ma dziecko z inna kobieta i skutki stad wyplywajace)
              powoduja taki Twoj punkt widzenia. Czyli okazuje sie , ze nie mylimy sie. Tyle
              tylko , ze szkoda... ze za taka bezstronicza chcesz uchodzic i tak sie
              maskujesz.Acha i jeszcz jedna. Skoro znalaz sie ktos na liscie , kto o tym
              jednak napisal -czyli tez kiedys musials o tym napisac - sama i z
              nieprzmymuszonej woli.

              Mag

              • mikawi Re: alimenty-krótkie pytanie-pilnie 30.05.03, 13:10
                Mnie po niedługim okresie bycia na tym forum nasuwa się jeden wniosek: jak
                weszłaś między wrony masz krakać jak one, bo inaczej słyszych o byciu
                stronniczą. Każda próba spojrzenia z innej strony na problem kończy się
                oskarżeniami typu: pewnie jesteś facetem, albo co gorsza drugą żoną (one
                przecież takie obrzydliwe), albo w ogóle kosmitką i nie wiesz jak nam jest
                ciężko. A skąd wiesz że nie wiem? Zaczynają się domysły i spekulacje: a kto to?
                a co to? a ma dziecko? a ma męża? a jest porzuconą mamą? a może drugą żoną? Nie
                można mieć innego zdania, bo się jest wtedy stronniczym. Po co wam Forum
                (służące do WYMIANY zmian), załóżcie Towarzystwo Wzajemnej Adoracji i z
                ograniczonym dostępem tylko dla wybranek zgadzających się ze sobą we wszystkim.

                pozdrawiam, bez odbioru
                • mag_p Re: alimenty-krótkie pytanie-pilnie 30.05.03, 13:17
                  Widziesz Miakawi i To bylo bardzo nieladne. Powiem co mysle i nie dam
                  odpowiedzc .
                  Jabys to nzawal !!!
                  Nie chcesz rozmwaic , wporzadku - ale wobec tego nie wchodz w rozmowe.

                  Mag

                • mag_p Re: alimenty-krótkie pytanie-pilnie 30.05.03, 13:21
                  A jednak napisze. Ty nie prubowals patrzec z innej strony , Bo Ty tez nie
                  patrzysz z innej strony. Ty poporstu przedstawiasz sprawe z drugiej strony - bo
                  Ty jestes po drugiej stronie.
                  Co do drugich zon ( partnerek)- nie widzialam , zebym je gdzie sw rozmowie z
                  Toba obrazala - czy mowila ze sa zle!

                  Po prostu jasno widac ze kazdy mowi ze swojego punktu siedzenia. I jeszcze raz
                  powtarzam m. Mtaki same wychowujace dzieci maja dbac o dorbo Dzieci nie bylych
                  partenrow!

                  A byly Partner - sam o siebie zadba.. Jest duuzym chclopczykiem

                  Mag
    • e.beata Re: alimenty-krótkie pytanie-pilnie 30.05.03, 14:43
      "Znacznie trudniej jest sądzić siebie niż bliźniego. Jeśli potrafisz dobrze
      siebie osądzic, będziesz naprawdę mądry."


      • naturella Re: alimenty-krótkie pytanie-pilnie 02.06.03, 10:47
        Cześć dziewczyny,
        dotąd tylko śledziłam te wątki, ale dzisiaj napiszę. Widzicie, wy - samotne
        mamy i my - przyszłe drugie żony naszych partnerów (ja już za 12 dni!) nigdy
        sie nie porozumiemy. Bo, jak to ktos powiedział, punkt widzenia zależy od
        punktu siedzenia... i ja rozumiem waszą dbałość o dobro finansowe (bo o takim
        głównie mówicie) waszych dzieci, ale rozumiem też Mikawi i inne dziewczyny w
        mojej sytuacji, którym ciążą żądania byłych zon. Wyobraźcie sobie, że te drugie
        żony też mają "wspólną kasę" ze swoim partnerem, nierzadko faceci zarabiają
        mniej niż one... a czasem nie mają pracy - i wówczas to ta paskudna druga żona
        wysupłuje z portmonetki śmieszne 500 zł... Była żona mojego narzeczonego
        zostawiła nam w spadku 14 tys. długów (na koncie mojego narzeczonego),
        niemożność wzięcia kredytu na mieszkanie (właśnie z powodu długów) i
        skutecznie, poprzez problemy finansowe, uniemożliwiła nam planowanie dziecka na
        nastepnych parę lat. Dlatego też, wspierałam narzeczonego w jego dążeniach do
        płacenia jak najmniejszych alimentów. Bo tym samym była żona choć w części
        ponosi konsekwencje swoich działań z czasów, kiedy robiła debety na koncie
        mojego mężczyzny posługując się sfałszowanym podpisem na czekach. Oczywiście,
        że jest to niewielkie zadośćuczynienie, podczas gdy my będziemy płacić do banku
        ok. 2 tys. miesięcznie przez ponad pół roku. No i oczywiście alimenty. A że ja
        zarabiam nieco więcej niż mój narzeczony, kasę mamy wspólną, wszystkie koszty
        ponosimy na pół, to i alimenty są w tym przypadku moją sprawą. A jakoś nie znam
        przypadku, w którym to była żona pokrywa w częsci alimenty dla dziecka obecnej
        żony, tak więc... smile Dlatego też, drogie dziewczyny, nie spierajcie się, kto ma
        rację. To ściśle zależy od określonej sytuacji...
        • mag_p Re: alimenty-krótkie pytanie-pilnie 02.06.03, 11:09
          Alimenty sa ustalane nie w oparciu o Twoje dochodzy , lecz dochody meza . Wiec
          j Tylko On ponosi koszty - nawet jak mniej zarabia. Skoro czeki byly
          sfalszowane - to czemu nie dacie sprawy do prokuratur. Chyba falszerstwo mozna
          udowodnic - i to Ona bedzie pokrywala koaszt i Trzecia najwazniejsza sprawa.
          Czy chcac ukarac ja - chcesz ukarac dziecko.
          Bo skoro walczysz o jak najmniejsze alimenty - a alimenty sa na dziecko - to
          chcesz Je ukarac?
          I kolejna kwetia - . Ty chyba wiedzialas , ze On ma zobowiazania
          alimentyacyjne , wiazac sie z Nim?

          Mag
          • mag_p Re: alimenty-krótkie pytanie-pilnie 02.06.03, 11:10
            Przepraszam , to bylo niepotrzeben. masz racje to zalezy sciesle od okreslonej
            sytulacji!
            Mag
            • naturella Re: alimenty-krótkie pytanie-pilnie 02.06.03, 11:23
              Mag, oksmile Ja naprawdę nikogo nie oskarżam. A w naszej sytuacji - oddanie sprawy
              do prokuratury bardziej uderzyłoby w dziecko niż niższe alimenty... była zona
              mogłaby nawet odpowiadać karnie. Ja wiem, ze prawnie alimenty ciążą tylko na
              moim narzeczonym... ale w praktyce jest nieco inaczej - co nie znaczy, że
              narzekam, bo oczywiście wiedziałam że ma dziecko... Nasze zobowiązania nie
              kończą się na alimentach, mój narzeczony spotyka się z dzieckiem - dorastającym
              chłopakiem - trzy razy w tygodniu, zawsze idą na obiad, a w weekend spędzamy
              jeden dzień razem - też wtedy przygotowuję obiad, czasem kolację. Tak, że nie
              mam poczucia, że karzemy dziecko - mój partner często kupuje dzieciakowi
              ciuchy, które są mu potrzebne, książki do szkoły, daje dodatkowe pieniądze np.
              na wycieczki, wyjazdy, wakacje, na szkołę. Wozi do lekarza, do swoich rodziców
              na obiad, jest w stałym kontakcie z nauczycielami. Tyle, że sama kwota
              alimentów jest niewielka. dzięki temu mamy szansę pospłacać długi... I ja sama,
              uczestnicząc w ich spłacie, chronię niejako byłą żonę, która w razie czego też
              by odpowiadała za nie, choćby przed bankiem. Nie piszę tego, żeby narzekaćsmile
              naprawdę nie. To już zamknięty temat. Chcę tylko pokazać, że nie wszystkie
              samodzielne matki są uczciwe, a wszystkie drugie żony paskudne - to zależy od
              charakteru człowieka i od określonej sytuacji. Trzymajcie się i pozdrawiam. Oby
              jak namniej burz, bo w końcu my - kobiety smile - powinniśmy trzymać się razem.
          • mikawi Re: alimenty-krótkie pytanie-pilnie 02.06.03, 11:22
            wiesz mag, zobowiązania też powinny mieć swoje logiczne uzasadnienie, a nie
            tylko spełniać rosnący wciąż apetyt finansowy byłej żony, a co do zarobków
            drugiej żony - na trzy moje znajome, które mają mężów płacących alimenty - na
            sprawach o podwyższenie tychże, wszystkie trzy były ciągnięte do sądu i pytane
            o zarobki (nawet mimo ustalonej rozdzielności majątkowej). Jednej z nich była
            żona jej męża "zarzuciła" że ma przecież własnościowe mieszkanie (które
            notabene kupiła będąc panną). Mówienie o tym, że alimenty to zobowiązanie tylko
            ojca to fikcja, zgadzam się że wychodząc za rozwodnika trzeba brać pod uwagę
            jego zobowiązania względem dziecka, ale czy twoim zdaniem roszczenia finansowe
            byłej zony powinny być nieograniczone? I na koniec: w chwili gdy będąc żoną
            mojego partnera urodzę dziecko, nie zamierzam pędzić do pracy, tylko zająć się
            jego wychowywaniem (byłej taki "wychowawczy" zajął 10 lat). Jeśli nie będzie
            nam starczać na życie, bo rosnące wciąż alimenty będą pochłaniać większą część
            jego poborów, wystąpię do sądu o przyzanie alimentów na mnie i nasze dziecko. I
            nie będę miała z tego powodów żadnych obiekcji, w końcu skoro ona mogła nie
            pracować 10 lat, ja tez mogę, dlaczego moje dziecko ma być pozbawione kontaktu
            z matką i luksusu wychowywania go przeze mnie a nie przez opiekunkę?
    • mag_p Re: alimenty-krótkie pytanie-pilnie 02.06.03, 11:45
      Miakwai. A jesli moj malzonek - ze wzgledu na moje zarobki - nie dal mi tego
      luksus.. To czemu kosztem mojego dzicka 0- aj mam dawac taki luksus drugiej ?
      Moje dziecko bylo po opika opiekunek..
      Ja wiem jedno - ja nie powoluje bdrugije. I nie interesuja mnie jej dochody -
      jakie by nie byly. Ja sowje zadania opieram do dochodach tatusia. I nie ma to
      nic zwiazanego z mo9m apytytem czy potrzebami - te swietnie umiem zapwenic
      sobie sama.
      I uwazam , ze jesli status zycia i potrzeby ojca sa duze , to dziecka ktz
      ktorym jak zauwazylas - nie wizal rozwodu ma prawo do takich samych duzych!

      Ja powiedzial zareczam Ci , ze to co dostane ja czy inna matak z tutaj
      piszacych idzie w 100% na dzieck , a moge powiedziec z czystym sumuniem , ze
      ponad , duzo poand drugie tyle dodaje od siebie. Choc moje dochody nie sa
      wyzsze od jego a wrecz przeciwnbie. Nie wiem czemu mam barc pod uwage jego
      partnerke ?
      Ja opieram sie na jego dochodach... Biore pod uwage , ze innym dzieciom tez
      nalezy sie taka sama czesc jak mojemu synkowi ..... Ale jej barc nie bede.
      Wybacz - ale nie widze powodu!
      I uwazam , ze jesli prawo pozwala na takie numery - to jest niesprawiedliwe.
      Przede wszystkim dla Tego Dziecko !!!!
      Mag
      PS. Jesli bym kiedy kolwiek dostala alimenty na moje dziecko Od jego
      Partenryki - to je odesle i bede dochodzic alimentow od . On jest obciazaony
      alimentami wiec on niech je placi. Jesli Ona mu na to da pieniadz.... To cuz ,
      widocznie tak lubi...
      I to jest juz jej i jego porblem...
      I nie ma co sie chlubic , ze placisz aliemty za niego - nikt od Ciebie tego nie
      oczekuje - wiec nie czaekaj na jakies specjalen podziekowani i nie jestes jak
      sdla mnie bohaterka. On powienie umiec sobie radzic z tymi porblemamai.. A
      widzocznie nie umie....
      Powtazam jesli dajesz jemu , lub pozyczasz mu pieniadze na alimenty - to Wasza
      sprawa.. To nie dotyczy Dziecka -= bo Ono ma alimety od taty nie od Cienbie i
      od Ciebie tego nie chce!




      • mikawi Re: alimenty-krótkie pytanie-pilnie 02.06.03, 11:52
        a gdzie ja napisałam że płacę jej alimenty??? a z jakiej racji??? znowu
        dopowiadasz sobie coś, o czym nie było mowy

        tak jak napisała naturella - wiadomo, że różne są byłe żony, są również między
        nimi takie, które tak czy siak żerują na fakcie posiadanie dziecka i traktują
        je jak kartę przetargową. Cieszy mnie fakt, że ty do nich nie należysz.
        • mag_p Re: alimenty-krótkie pytanie-pilnie 02.06.03, 12:23
          To nie tylko ja . Ale setki mama !!!

          Mag
          • mikawi Re: alimenty-krótkie pytanie-pilnie 02.06.03, 12:26
            są też setki takich, o których ja piszę i tak się możemy licytować.
    • e.beata Re: alimenty-krótkie pytanie-pilnie 02.06.03, 14:12
      > , w końcu skoro ona mogła nie pracować 10 lat, ja tez mogę, dlaczego moje
      dziecko ma być pozbawione kontaktu z matką i luksusu wychowywania go przeze
      mnie a nie przez opiekunkę?


      mikawi... zazdrość jest obrzydliwym uczuciem.
      Widzisz jeszcze nie masz dziecka a już walczysz o jego dobro smile, a z drugiej
      strony dziwi Ciebie że inne kobiety też to robią.
      Pierwsza żona nie pracowała bo tak uzgodniła z mężem. Bo było ich widocznie
      stać na jej "bezrobocie". Gdyby wtedy nie mogli sobie na to pozwolić /np. jej
      mąż płaciłby alimenty na dziecko/to poszłaby do pracy.

      Skoro ona miała to mi też się należy.
      Wiesz jż. się tobie cokolwiek należy to wcale nie dlatego, że coś tam
      poprzedniczka miała smile.

      Jż. będziesz musiała iść do pracy to nie dlatego, że była jest wydrą tylko ze
      względu na sytuację w kraju, ze względu na niskie zarobki partnera i niskie
      zasiłki wychowawcze itp.


      Pamiętaj, losu nie znasz. Ty też możesz zostać kiedyś sama z dziećmi.
      Chciałabym wtedy zobaczyć twoją wyrozumiałość i troskę o stan kieszeni
      partnera, troskę o następczynię która obniża alimenty, bo jej też się należy
      siedzenie w domu przy dziecku. A dzieci do alimentacji więcej będzie smile.

      • mikawi Re: alimenty-krótkie pytanie-pilnie 02.06.03, 14:20

        > Pierwsza żona nie pracowała bo tak uzgodniła z mężem. Bo było ich widocznie
        > stać na jej "bezrobocie". Gdyby wtedy nie mogli sobie na to pozwolić /np. jej
        > mąż płaciłby alimenty na dziecko/to poszłaby do pracy.

        Tu się mylisz. Pierwsza żona nie pracowała, bo zawsze zasłaniała się tym, że
        ona wychowuje dzieci. A rozstali się dość szybko po ślubie i mimo tego nie
        poszła do pracy. Za to bez skrupułów doiła swojego byłego męża.


        > Wiesz jż. się tobie cokolwiek należy to wcale nie dlatego, że coś tam
        > poprzedniczka miała smile.
        Pisząc o tym, że po urodzeniu dziecka nie będę gnać co tchu do pracy chciałam
        jedynie zadość uczynić słowom jednej z przedmowczyń, która uznała że jedno
        dziecko nie może mieć lepiej od drugiego.


        > Pamiętaj, losu nie znasz. Ty też możesz zostać kiedyś sama z dziećmi.
        > Chciałabym wtedy zobaczyć twoją wyrozumiałość i troskę o stan kieszeni
        > partnera, troskę o następczynię która obniża alimenty, bo jej też się należy
        > siedzenie w domu przy dziecku. A dzieci do alimentacji więcej będzie smile.
        pewnie, losu nie znam, ale znam siebie i wiem, że nie będę pasożytem żerującym
        tylko na fakcie urodzenia dziecka facetowi
    • kasiajan Re: alimenty-krótkie pytanie-pilnie 03.06.03, 10:30
      Być może jestem wredna, niesamodzielna, żądna pieniędzy ale jakby mój facet
      zostawił mnie z trójką dzieci i obejrzał się za młodszą d... -to wydoiłabym
      go z kasy ile by się dało.Jak miałam 25 lat i 1 dziecko to byłam dumna-nic bym
      nie chciała,jak miałam 30 lat i 2 dzieci to bym się rozwiodła pokojowo.Teraz
      mam 33lata i 3 dzieci i żadnej litości dla facetów.A mikawi- zmięknie jej rurka
      jak troszkę pozna życie-czego nie życzę.acet jest najczęściej świetny -ale do
      czasu.Do jakiego? Różnie...Mój mąż jest OK od 9 lat w całokształcie ale ma
      takie odpały, że strach się bać. A znam takich dupków, którzy potrafią do
      swoich żon mówić" Ty gruba świnio ,jak dzieci podrosną to się z tobą rozwiodę".
      Więc droga mikawi...co ty tak bronisz tych dupków?
      Pozdrowienia kasiajan
      • naturella Re: alimenty-krótkie pytanie-pilnie 03.06.03, 10:58
        Droga Kasiajan,
        niniejszym dałaś świetny argument osobom, które twierdzą, że niestety zdarzają
        się takie osoby jak Ty.
        I to cały mój komentarz, nie mam nic do dodania.
        • kasiajan Re: alimenty-krótkie pytanie-pilnie 03.06.03, 11:38
          Bez urazy ale...takich jak ja nie byłoby być może gdyby nie takie jak ty.
          kasiajan
          • mikawi Re: alimenty-krótkie pytanie-pilnie 03.06.03, 11:43
            oczywiście twoim zdaniem to faceci zawsze zostawiają biedne kobietki dla innej?
            to masz marniutkie pojęcie o życiu
      • mikawi Re: alimenty-krótkie pytanie-pilnie 03.06.03, 11:27
        bo nie trafiłam na szczęście na dupka, tobie współczuję
        • kasiajan Re: alimenty-krótkie pytanie-pilnie 03.06.03, 11:31
          Mikawi, przypomnisz sobie być może mój post za 5 lat...
          Kasiajan
          • mikawi Re: alimenty-krótkie pytanie-pilnie 03.06.03, 11:41
            powiedz, dlaczego zakładasz że wszyscy faceci prędzej czy później zostawiają
            kobietę? strasznie dużo w tobie nienawiści, może powinnaś juz teraz rozstać się
            ze swoim mężem, żeby cie nie zostawił?
            a zakładasz wariant, że to kobieta znajduje sobie kochasia i przez jej zdradę
            rozpada się małżeństwo? i co, taki facet (też rozwodnik) jest be?

            współczuję twojego podejścia do życia, tak na zasadzie - po cholerę żyć, skoro
            i tak się umrze?
            • kasiajan Re: alimenty-krótkie pytanie-pilnie 03.06.03, 11:45
              Co ty? Ja swojego mężusia nie zostawię bo zarabia kupę kasy i jest świetny w
              łóżku.Gdzie ja takiego drugiego głupiego znajdę?
              Kasiajan
              • mikawi Re: alimenty-krótkie pytanie-pilnie 03.06.03, 11:47
                w takim razie jesteś modelowym przykładem takiej "żony"-pijawy, wyrazy
                współczucia dla męża i dzieci
                • mikawi Re: alimenty-krótkie pytanie-pilnie 03.06.03, 11:50
                  a tak swoją drogą... kto ci tak starsznie skrzywił psychikę w takim razie,
                  skoro ziejesz nienawiścią do facetów, ale jednocześńie jesteś z jednym z nich
                  dla kasy? tak się zastanawiam czym twoje małżeństwo różni się od prostytucji...
                  myślę, myślę, myślę ........ niczym
                  • ika_edziecko Re: alimenty-krótkie pytanie-pilnie 03.06.03, 11:58
                    mikawi napisała:

                    > a tak swoją drogą... kto ci tak starsznie skrzywił psychikę w takim razie,
                    > skoro ziejesz nienawiścią do facetów, ale jednocześńie jesteś z jednym z nich
                    > dla kasy? tak się zastanawiam czym twoje małżeństwo różni się od
                    prostytucji...
                    >
                    > myślę, myślę, myślę ........ niczym


                    Mikawi, a kto tobie w takim razie tak strasznie skrzywił psychikę, że ziejesz
                    nienawiścią do kobiet, które samotnie wychowują dzieci i mają czelność domagać
                    się alimentów (nie daj Boże przyzwoitych, zamiast zadowolić się ochłapem)...?

                    Tak się zastanawiam, czym różni się nienawiść od nienawiści......?
                    Myślę, myślę, myślę............... niczym.


                    P.S. Ale że sarkazmu nie chwytasz, toś mnie zadziwiła.
                    • kasiajan Re: alimenty-krótkie pytanie-pilnie 03.06.03, 12:02
                      Dzięki ika bo już zgłupiałam.
                      kasiajan
                • kasiajan Re: alimenty-krótkie pytanie-pilnie 03.06.03, 11:55
                  Mikawi-gratuluję refleksu.
                  A teraz pijawa idzie posprzątać, zrobić obiad , poprać i poprasować. W
                  międzyczasie zajmuję się 3-miesięcznym dzidziusiem. I plewieniem ogródka-żeby
                  mój pan miał zdrową żywność-ciężkie metale powodują obniżenie potencji.
                  kasiajan
                  • mikawi Re: alimenty-krótkie pytanie-pilnie 03.06.03, 11:57
                    idź, idź, w końcu twój pan ci za to płaci
                    • kasiajan Re: alimenty-krótkie pytanie-pilnie 03.06.03, 12:04
                      No już poszłam więc napij się ajstee żeby obniżyć sobie temperaturkę.
                      A ile masz lat?
                      kasiajan
    • burza4 Re: alimenty-krótkie pytanie-pilnie 23.06.03, 14:58
      Tak naprawdę wszystko zależy na jakiego sędziego się trafi. Prawo prawem, a
      wyroki wydaja konkretne osoby i zawsze są mniej lub bardziej subiektywne. Moja
      przyjaciółka z dwójka dzieci zarabiająca 600 zł liczyła na zrozumienie - a
      usłyszała, jak pani sędzina współczująco mówi do ex-a : no a jak pan sobie
      radzi? taki debet? musi byc panu ciężko... Z kolei nie bardzo mi się podoba to
      wyliczanie ile to były mąż zarabia - owszem powinien partycypowac w kosztach
      utrzymania dziecka, w rozsądnych granicach (każde dziecko ma inne potrzeby)-
      ale drogie panie pogódźcie się z tym, że jego pensja nie jest już do waszej
      dyspozycji! To on pracuje, zarabia, on siedzi w biurze po nocach i ma prawo
      wydawac te pieniadze jak mu się podoba. Czasem mam wrażenie, że niektóre
      mamusie spodziewaja się, że ojciec będzie płacił tyle, żeby i im coś z tego
      skapnęło. Moja koleżanka np. mówi - skoro jego stac na wakacje za granicą, to
      dlaczego ja mam jechac do Juraty? Ją też stac na zagraniczne wakacje, ale z
      niezrozumiałych dla mnie powodów ma głębokie przekonanie, że to on powinien
      zapłacic - naturalnie za nią też, bo przecież dziecko nie pojedzie samo. Akurat
      jej były płaci ponad 1000 zł na 3-latka, ona zarabia ponad 4,5 tys., więc po
      pierwsze wydaje mi się, że jak na zdrowe dziecko to wystarczająca suma, a po
      drugie - zakładając że oboje powinni utrzymywac dziecko - nie widzę
      uzasadnienia, żeby domagac sie od faceta wiekszej sumy, bo na wyjazd dziecka na
      Kretę z tych alimentów wystarczy, no a skoro ona chce też jechac, notabene z
      nowym facetem, to wypadaloby siegnąc do własnego portfela, a nie występowac o
      podwyższenie alimentów.

      Wracając do tematu - każda sytuacja jest inna i ciężko oczekiwac obiektywnej
      rady - czy iśc na rękę czy iśc "na udry". Kazda z nas jest naznaczona wlasnym
      doswiadczeniem. Ja osobiscie - niejako z obu stron, bo moj byly ma
      takze "kawalerskie" dziecko. Ja sama dałam sobie spokój z walką o każde 50 zł
      bo więcej mnie to kosztowało zdrowia i nerwów niż to było warte, ale na
      szczęscie zawsze zarabialam wystarczająco dużo, aby miec taką możliwośc.
      Nawiasem mówiąc ja sama, niemało zarabiając, nie uznałam np. prywatnej
      opiekunki za "uzasadniony" wydatek - moje dziecko chodzilo do państwowego
      przedszkola i uważam, że bardzo dobrze na tym wyszło. Ale też zdaję sobie
      sprawę, że w przypadku, kiedy jest się w obcym mieście nie jest to do końca
      komfortowe rozwiązanie (bo co jak dziecko zachoruje?). Natomiast moj byly od
      1,5 roku jest bez pracy - i za moja zgoda zawiesil wyplacanie alimentow.
      Zgodzilam się na to po pierwsze dlatego, że te jego 250 zł nie stanowią jakiejś
      poważnej pozycji w moim budżecie, po drugie dlatego, że mam sumienie i nie chcę
      go dobijac, co nawiasem mówiąc właśnie zrobila jego byla partnerka. Wkurza
      mnie, że ponieważ dobrze sobie radzę, to w jakiś sposob jestem za to prawnie
      karana - bo po co mi wyższe alimenty, skoro dobrze zarabiam. Z drugiej stony,
      panienka, która poczynila daleko idące "inwestycje" w dzieci (ma 5-ro - kazde z
      innym ojcem) - dostaje po prostu pieniądze i nie musi się wysilac. Dostaje
      okolo 2200 - powiecie, ze nie jest to duzo na 6 osob, ale gdyby raczyla ruszyc
      tylek do pracy, to w jej mieścinie nie zarobiłaby więcej jak 600 zł, to po co
      ma się trudzic. Ona wlasnie dostala podwyzke na 400 zl. Powinnam walczyc o
      więcej? tylko po co? Moja córka ma kilkanaście lat - i już za wiele rozumie -
      widzę jak przeżywa to, że ojciec jest przybity brakiem pracy. Widzę jak cierpi,
      kiedy tata nie moze zabrac na weekend, bo nie ma kasy. Bardzo się martwi o
      niego - po części paradoksalnie właśnie dla niej odpuściłam kwestię alimentów.
      A nawiasem mówiąc żal byłoby mi niszczyc dobre relacje z rodziną ex-a przez
      głupie parę złotych. Ważniejsze dla mnie jest to, że moja córka widząc nas
      razem widzi przyjaźnie zastawionych ludzi, a nie bestie ziejące nienawiścią.
      Pozdrawiam
      • mag_p Re: alimenty-krótkie pytanie-pilnie 24.06.03, 08:36
        Burza zgadzam sie z czescia zawartych informacji. Ale z czescia. Nikt nie chce
        zyc z portfela tausia...
        Ale wydatki na dziecko powinny byc , no wlasnie proprocjonalnie dzielone do
        arobkow rodzicow.
        Tzn jesli ja wydaje na dziecko 3/4 swoich dochodow , to On - zaerabiajacy
        znacznie powinien partycypowac w utrzymaniu dziecka troche wiecej..
        WYobrazam sobie to tak. Kwoat konieczna + status zycia rodzicow = koszt
        utrzymania dziecka..
        Teraz ten koszt dzielimy proporcjonalnie do dochodow rodzico.
        Przy czym zagdzam sie , ze matki powinny szukac wlasnych dochodow. I uwazam ,
        ze wiekszoc tak robi. Nikt nie lubi zyc na czyjes lasec...
        To by mi sie wydawalo sprawiedliwe....

        Napisalas 1000 zl na dziecko zdrowe. Skad wiesz ze zdrowe.. Moj maly np
        mazespol nadpobudliwosci - jak popatrzysz zdorwe. Ale musze oplacac
        psychologa , kupowac specjalne zabawki , dbac o dober warunki itd..
        Przeczkole musi byc male..
        1000 zl - zalezy w jakim miescie i jakie dochody ma Tatus. Jesli tatus wyciaga
        ponad 10000 to to wcale nie tak duzo.... . Bo matak wydaje proporcjonalnie z e
        swoich zarobkow na dziecko znacznie wiecej....


        Zalezy jak na to patrzec. Ty jeset osba ktora nie ma problemow finasowych...
        Wiec coz .. Glody sytego nie zrozumie.
        Ja tez pracuje i mam dochody...
        Ale czemu ja ma dawac na dziecko 3/4 swoich dochodow , a On 1/10 ?

        Pozdrawiam
        Mag


        • burza4 Re: alimenty-krótkie pytanie-pilnie 24.06.03, 10:53
          mag_p napisała:

          > Przy czym zagdzam sie , ze matki powinny szukac wlasnych dochodow. I uwazam ,
          > ze wiekszoc tak robi. Nikt nie lubi zyc na czyjes lasec...
          > To by mi sie wydawalo sprawiedliwe....

          Duża część kobiet na pewno tak, ale trzeba uczciwie przyznać, że są i takie,
          które bardzo wygodnie żyją sobie "z dzieci".
          >
          > Napisalas 1000 zl na dziecko zdrowe. Skad wiesz ze zdrowe..

          Bo wiem - jestem z mamą bardzo blisko.

          > 1000 zl - zalezy w jakim miescie i jakie dochody ma Tatus. Jesli tatus
          wyciaga ponad 10000 to to wcale nie tak duzo.... . Bo matak wydaje
          proporcjonalnie z e swoich zarobkow na dziecko znacznie wiecej....

          Co mają do tego proporcje? Wydaje się konkretne banknoty, nie procenty.

          A w tym konkretnym przypadku moja koleżanka sama przyznaje, że odkąd
          zrezygnowała z niani, to odkłada z alimentów. Dziecko chodzi do państwowego
          przedszkola, poza tym ojciec nie unika dodatkowych wydatków typu ciuszki,
          buciki, kurteczka, rowerek, lekarstwa, prywatny lekarz itp. Kupuje dziecku dużo
          rzeczy, na kazdą wizytę coś przynosi - owoce, słodycze, ulubiony serek. W tym
          przypadku oboje zarabiają dobrze - bo nie powiesz mi że 4,5 tys. to głodowa
          pensja. Więc nie bardzo wierzę, że ona sobie od ust odejmuje (zresztą ona sama
          przyznaje, że wydaje na dziecko około 800 zł miesięcznie). Dlatego napisałam,
          że nie bardzo rozumiem jej oczekiwanie, że tatuś będzie płacił na tyle więcej,
          żeby JEJ żyło się lepiej - bo dziecku spokojnie wystarczy tyle, co płaci
          obecnie.

          > Zalezy jak na to patrzec. Ty jeset osba ktora nie ma problemow finasowych...
          > Wiec coz .. Glody sytego nie zrozumie.
          > Ja tez pracuje i mam dochody...
          > Ale czemu ja ma dawac na dziecko 3/4 swoich dochodow , a On 1/10 ?

          Bo utrzymanie dziecka kosztuje określoną kwotę, a nie procent od dochodów.
          Jeśli ci za mało zostaje to znajdź lepszą pracę - pewnie zaraz mnie zlinczują -
          ale chodzi mi o to, że w stosunku do matek natychmiast podnosi się wrzask, że
          przecież recesja, bezrobocie itd., w stosunku do ojców - krótka piłka - co z
          tego, że ma nową rodzinę na utrzymaniu? co mnie to obchodzi, niech się wysili i
          zarabia więcej... Ot, co. Chcesz na coś liczyć - licz na siebie. Nie oglądaj
          się ile zarabia twój były, zastanów się, co TY możesz zrobić ze swoim życiem,
          żeby było ci lepiej. To nie jest łatwe, ale nie niemożliwe.

          Wbrew pozorom nasze dzieci widzą i obserwują - i o dziwo potrafią myśleć i z
          upływem czasu wyciągają wnioski z tych obserwacji. Nikt nie powiedział, że
          życie jest sprawiedliwe. Ja byłam w pewnym momencie w trochę innej sytuacji -
          co prawda zawsze zarabiałam dobrze, ale przez rok spłacałam pożyczkę na
          mieszkanie. Mój były miał wtedy okres prosperity. I też mnie wkurzało, że on
          MOŻE dać na dentystę, a ja MUSZĘ wykopać choćby spod ziemii, bo inaczej będą
          złą matką. Wkurzało mnie, że ja wydawałam na dziecko połowę z tego co mi
          zostało po kolejnej racie, a tatuś był dobry, bo kupił lizaczka za 1,20. Tyle,
          że dla pocieszenia mogę ci powiedzieć, że kiedyś nasze dzieci ocenią - i nas i
          ojców. I chciałabym wtedy wyjść z twarzą. Ja czuję się w porządku - nie tylko
          wobec dziecka ale i wobec byłego męża. Facet który miga się od płacenia (na
          racjonalnym poziomie)- nigdy nie będzie w porządku.
          również pozdrawiam
          • mag_p Re: alimenty-krótkie pytanie-pilnie 24.06.03, 11:07
            Co maja do tego procenty - maja. Bo utrzymanie dziecka - na pozimie nie nizszym
            niz zycie ojca - dla matki o niskich dochodach bedzie trudne...
            Alimenty nie sa tytlko na rzeczy koniecznie , ale i na status zycia dziecka....
            Czemu dziecko ma chodzi w rzeczach ze szmateksu - a taus ubierazc sie w jednych
            z drozszych sklepow ...
            Przeciez trudno aby matak ktora zarabia polowe mniej lozyla na dziecko tyle
            samo co ojciec ....
            Jesli wyjdziem z tego zalozenia . to bez wzgdledu na dochody tausia - zawsze
            pwoinien placic jedna okreslanoa kwote.( nawet jesli nie zarabia....)
            Jesli chodzi o wydatki na mnie i nam omoej ptrzeby licze na siebie - i staram
            sie dobrze pracowac.
            Ale poniweaz zapenwia dzeicku dom i opeke nie moge sie tak bezgranicznie
            poswiecac pracy jak szanowny eks..
            A zgdzisz sie , ze ktos musi z dzieckiem byc i trudno by caly czas sperdzal
            zdala zarowno od jedengo i durgiego rodzica.
            Jeszcze raz - jesli chodzi o wydatki dla mnie - licze tylko na siebie. Jesli
            chodzi o wydatki na dziecko - wybacz - obie strony sa tak samo odpwoedzialne..
            Ale nie w rownych kwotach...

            Pozdrawiam
            Mag

            PS. gratuluje Ci sukecu - ale zycie przed toaba, obys nigdy nie musiala
            walczyc o godny status zycia twojego dziecka... A jak bedziesz dawac na nie 90%
            swich dochodwo - to , zeby ktos ..
            A zreszta...
            • burza4 Re: alimenty-krótkie pytanie-pilnie 24.06.03, 12:45
              mag_p napisała:

              > Alimenty nie sa tytlko na rzeczy koniecznie , ale i na status zycia dziecka...
              > Czemu dziecko ma chodzi w rzeczach ze szmateksu - a taus ubierazc sie w
              jednych z drozszych sklepow ...

              Nie bardzo rozumiem, o co ci chodzi - za 1000 zł miesięcznie nie można dziecka
              ubrać poza szmateksem? Pisałam o konkretnym przypadku - i napisałam wyraźnie,
              że ojciec chętnie kupuje dziecku ubrania i inne potrzebne rzeczy. Moja
              koleżanka sama mówi, że te alimenty praktycznie są na opłacenie przedszkola i
              jedzenia. A mama też dobrze zarabia.

              > Przeciez trudno aby matak ktora zarabia polowe mniej lozyla na dziecko tyle
              > samo co ojciec ....

              Właśnie, że nie trudno - wychodzisz z jakiegoś dziwnego dla mnie założenia, tak
              jakby ojcu z nieba leciało. Jeśli dobrze zarabia, to dlatego, że ciężko
              pracuje, uczył się itd. - tobie też nikt nie broni. Ja nie oglądałam się na
              byłego męża, tylko wzięłam do roboty - skończyłam kursy księgowości, studia,
              kursy językowe. I nie było mi lekko. I dlatego zarabiałam dobrze, a nie
              dlatego, że ktoś mi coś dał na piękne oczy. Kosztem dziecka - trudno, innego
              wyjścia nie było, życie to nie bajka. Planując wydatki patrzę na co MNIE stać
              za MOJE pieniądze, a nie na co byłoby mnie stać, gdyby eks sypnął kasą.

              > Ale poniweaz zapenwia dzeicku dom i opeke nie moge sie tak bezgranicznie
              > poswiecac pracy jak szanowny eks..

              Może on by też wolał przyjść do domu o 17 i pobawić się z dzieckiem, niż
              siedzieć w biurze do 23 czy w weekend... tyle, że nie ma takiego wyboru, bo
              musi zarobić na uzasadnione potrzeby dziecka. Sorry, mała prowokacja.


              > Jeszcze raz - jesli chodzi o wydatki dla mnie - licze tylko na siebie. Jesli
              > chodzi o wydatki na dziecko - wybacz - obie strony sa tak samo
              odpwoedzialne..
              > Ale nie w rownych kwotach...

              I tu się nie do końca zgadzamy - ale zdaje się, że nie piszemy dokładnie o tym
              samym. Owszem, obie strony są odpowiedzialne (jeśli są), niech ojciec płaci
              więcej, bo to nie on na co dzień zajmuje się dzieckiem. Na przykładzie - jeśli
              ojciec zarabia nawet 20 tys., a utrzymanie dziecka kosztuje załóżmy 1500 zł, to
              niech ojciec płaci np. tysiaka, czy 1200 zł, mama resztę, ale nie widzę
              specjalnego uzasadnienia, żeby płacił np. 8 tys. na utrzymanie kilkuletniego
              dziecka tylko dlatego, że dobrze zarabia. Bo to oznacza, że utrzymuje też
              mamusię i na przykład jej nowego męża.

              > PS. gratuluje Ci sukecu - ale zycie przed toaba, obys nigdy nie musiala
              > walczyc o godny status zycia twojego dziecka... A jak bedziesz dawac na nie
              90% swoich dochodwo - to , zeby ktos ..
              > A zreszta...

              Meg, ja nie uważam, żebym odniosła jakiś szczególny sukces. Po prostu moja
              ciężka praca przyniosła wyniki. Co do dziecka - to raczej nie przesadzam z
              wydatkami. Jak już uporałam się z kwestią mieszkaniową, to proporcje moich
              wydatków są zupełnie inne. Nie z konieczności oszczędzania, ale "dla zasady"
              nie chciałam stwarzać cieplarnianych warunków. I swoją drogą nie wydaje mi się,
              żeby "statystycznie" kilkunastoletnie (zdrowe) dziecko kosztowało mnie więcej
              niż około 1500 zł miesięcznie (wliczając w to wakacje). Państwowe przedszkole,
              państwowa szkoła, prezenty "z okazji", jeśli marzyło się o jakiejś ekstra
              zabawce - to zasada była taka, że część kasy dziecko musiało zaoszczędzić samo -
              po to, żeby dziecko wiedziało, że nic nie leci z nieba.
              • mag_p Re: alimenty-krótkie pytanie-pilnie 24.06.03, 12:58
                Burz - ja nie che od niego dla siebie ani zlotowki. Nie wiem co by wolala. Ale
                patrzac na wczesniejsze zycie to pewnie by wolala jednak prace i dobre zarobki..
                Wiesz tak patrzac na ten problem, to oddajmy dziecko do domu dzoiecka i tylko
                je odwiedzajmy - bo niestety ktos musi poswiecic mu swoj czas i dla kogos musi
                byc Onao wazniejksze.. Albo ja postawie na dziecko , albo On...
                PWybacz , ale kosztem dziecka nie zamierzaam spedzac w pracy 12 godzin a
                wychowanie powierzyc ..nie wiem.. komu.
                W zwiazku z tym moje zarobki bede mniejsze , jak i moje potrzeby tez, Ale to co
                sie nalezy dziecku to sie nalezy... i powtarzam Przeczyatcj sobie post Miakwi -
                moze ja nie umiem tak jasno tego napisac. Alez zgadzam sie z Nia..
                Jesli ja ma tez siedziec po 12 godzin w pracy - to chyba to dziecko ku na dobre
                nie wyjdzie...
                A jkos moj byly ma problem z urawniam sie nawet na godzine by odwiedzic z
                dzieckiem lekarza,..

                Wybacz ale jesli oboje poswiecimy sie kariero , to kto stworzy tenmu dziecku
                dom..
                Damy co konieczne z pieniedzy.. a kto da co konieczne z milosci , uczucia..
                ?

                Pozdrawiam
                Mag - moze nie kobieta sukcesu - ale pracujac kobieta starajac asie zapewnic
                swojemu dziecku DOM - nie tylko jako pomieszczenie i czas... aby ktos mial czas
                zobaczyc i zrozumiec Go i jego potrzeby.
                Podekreslam - jesli oboje bedziemy poswiecac sie karierze - szanse , ze to
                dziecko bedzie miala dom sa marne.

                Mag
                I tak to widze.
                • mikawi Re: alimenty-krótkie pytanie-pilnie 24.06.03, 13:22
                  to jeszcze poruszę małą kwestię: niestety czesto bywa tak, że matka nie chce
                  aby ojciec dziecka opłacał jakieś wydatki bezpośrednio (weźmy dla przykładu ten
                  basen, konie, tenis, lekcje języka, wakacje) tylko dawał pieniądze na to
                  wszystko matce dziecka. I TO JEST MOIM ZDANIEM NIE FAIR. Nie rozumiem takich
                  matek, dla mnie to wskazuje własnie na to, że dlatego chcą kasę bo one ją
                  tak "zagospodarują", że jeszcze zostanie co nieco. A skoro chodzi o potrezby
                  dziecka, to powinno im byc wszystko jedno czy to ojciec zapłaci za cos tam, czy
                  da pieniądze, prawda? A i ojciec zapewne woli móc dać od siebie coś dziecku,
                  miec świadomość uczestniczenia w życiu dziecka choćby poprzez jakieś jego
                  dodatkowe zajęcia, a nie byc tylko bankomatem. Uwierz mi że facet to tez
                  człowiek. Dlaczego ma dawać matce pieniądze na wakacje dziecka, a nie może tych
                  wakacji sam opłacić i jechac na nie RAZEM z dzieckiem? Dlaczego nie może
                  opłacac co miesiąc jakiś stałych wydatkow dziecka tylko ma dawać kasę?
                  Oczywiście mowię o sytuacji gdy wydatki są ustalone z matka dziecka i oboje
                  rodzice uznali te wydatki za zasadne, a nie gdy nie ma kasy na podstawowe
                  rzeczy a ojciec zamiast tego zapisuje dziecko na tenis. A niestety najcześciej
                  matka dziecka oczekuje gotówki. Podkreślam jeszcze raz - pomijam sytuacje, gdy
                  ojciec jest nieodpowidzialny i kompletnie nieprzewidywalny i nie wiadomo kiedy
                  mu sie cos odwidzi. Ale też trzeba zrozumieć sytuacje, gdy ex męzowi wiedzie
                  sie nieco gorzej i nie jest w stanei płacic tyle co dotychczas - tu mój głęboki
                  ukłon w stronę burzy, dla mnie jest synonimem matki dla której przede wszystkim
                  liczy sie dobro dziecka, a nie chora ambicja dowalenia byłemu za wszelką cenę,
                  na zasadzie "a co, w końcu jest ojcem"
                  • mag_p Re: alimenty-krótkie pytanie-pilnie 24.06.03, 13:34
                    Mikawi - czyli matak ma byc ta od placenia rachunkow , palcenia czensego ,
                    kupowania ksiazek i rzeczy ktore ogolnie sa nie zauwazlane . Od pilnowania w
                    nauce A tatus od przyjemnosci?
                    Tak chcesz by to wygladalo..
                    Jesli matak daje 3/4 pdochodu by iutzrmac to dziecko na na przyjemnosci za duzo
                    jej nie zosytanie. I wtedy wkaracza wspnaialy tatus - chojen placa sdziecku co
                    chce itd.. Czy to jest OK?
                    Tatus od wakacji a mama od obowiazku...
                    Prosze bardzo mja nbede walczyla aby mam byla od tego i od tego...
                    A tatu s- Mikawi - ja nie wieze w zmian czlowieka. Nie wiem jak w innym
                    wypadkach , ale w moim i z moija wiedza ii dosiwadczeniem oceniam ze facet sie
                    nie zmieni.. i kazdy chcialby palcic minimalnie na utrzymanie - a na reszte
                    pokazywac Patrz jaki wspanialy jestem !!!!
                    Mam to szkola , nauka , obowiazki A ja wakacje , wypoczynek prezenty...
                    Wiesz mam gdziess taki uklad. Jesli Tobie odpowiada prosze bardz. Ja bede
                    walczyla o sprawiedliwy podzial .

                    Taki jest moj pog;ad.
                    Mag
                    PS. koncze na dzis , bo mam dosc facetow ktorzy klamai oszukauja i cha miec
                    wszystko jak najmniejszym kosztem i wysilkiem. A caly ciezar wychowania,
                    onbowiazkow i calej briodenj roboty zwalic na innych.
                    • mikawi Re: alimenty-krótkie pytanie-pilnie 24.06.03, 13:51
                      nie mag, ja nie napisałam że ojciec ma opłacać przyjemności a mama obowiązki,
                      ja napisałam, że byłoby fajnie gdyby ojciec mógł sam opłacac niektóre wydatki
                      dziecka a nie dawać pieniądze matce, może to być czesne za szkołę, potrzebne
                      książki, zajęcia z języka, dentysta (nie jest przyjemnością dla dziecka,
                      przyznasz?)
                      i napisalam że pomijam patologie pod tytułem: "tatuś chce płacić możliwe
                      minimum i nic więcej od siebie nie dać", pisałam o OJCACH którzy chcą być
                      ojcami, ale często to ich byłe partnerki sprowadzaja ich TYLKO do roli płatnika
                      określonej kwoty co miesiąc, bo z czego tata ma opłacić jeszcze dodatkowo cos
                      tam, jak przekazał matce wieksza część swoich dochodow w postaci alimentów?
                      dlaczego matka się nie godzi aby płacił jej kwotowo mniej, za to opłacał co
                      miesiąc szkołę/przedszole? nie pisałam że ojciec ma byc od przyjemności,
                      pisałam że byłoby wskazane żeby bezpośrednio partycypował w wydatkach dziecka a
                      nie był tylko bankomatem dającym kasę do ręki mamy dziecka
                      • mag_p Re: alimenty-krótkie pytanie-pilnie 24.06.03, 14:11
                        Ale to jest peikan teoria . A praktyka..
                        Nie mam ochoty prosic ciagle mojego bylego.. ze moze poszlibysmy do lepszego
                        alergologa - bo ten nie adje sobie z tym rady... Ze moze zapalcilibysmy
                        przedszkole lepsze - Bo synek go uwielbia i ja placialam sama przez ostatni
                        rok.. wiec dziek temu ma wogole mozliwosc..itd..
                        Byly gatki i tez udaje "cudownego" tate.. Ale jak wspomniala,m o angielskim i
                        wykazalam , ze ja nie mam z czego.. to uslyszalam , to moze za rok , moze Ci
                        sie poprawi i bedziesz mogal placic.. Ale tak to nawet ostatnio zaiinteresowal
                        sie kiedy ma imiemniny aby impreze zrobic..
                        Po drugie czemu ja musze ciagle ogo o to prosci. Zgadzam sie z Burza - nie chce
                        prosic wiec staram sie sama. I dlatego moj synek dostanie to co jest w moich
                        mozliwoscioch i ciafgle sie stram by byly wieksze... Ale jesli ktos pyta sie
                        mnie o zdanie to mowi , to nie Ok ze ja daje 3/4 a On 1/10.... . I bede
                        obstawac , ze to nie OK.
                        Co do tego czego nie moze placic za czesne zamias mi do reki - bo jak
                        wybieralam i szukalam przedszkola to uslyszalam _'To Twoj problem".
                        I jak teraz musialam zalatwiac awaryjne przyjecie do przedszkola - to tez
                        byl "moj proble"./ Skoro to sa moje problemy i to ze wyjscie do lekarza jest
                        moim probleme.. i wsztsko co nie jest zgodne z jego planami czy przewidzanym
                        czasem dla dziecka , czy narusza jegop czas pracy , czy zmsialo by gpo do
                        wysilku - oprocz owczywiscei popisywania sie - jest moim problemem - to
                        niestety stawia go w takiej pozycji a nie innej.

                        Po drugie Miakwi nie mozna wychowyac dziecka i nie byc z Nim... albo byc tylko
                        w okreslonych porach.. Jesli dziecko bedzie i tu i tu - to nie bedzie nigdzie i
                        tak naprawde nikt gonie bedzie wychowywal..

                        Musi byc jedno miejsce ktore jest prawdziwym domem i odpwoiedzialny czlowie
                        kierujacy wychowanie,m. Jesli to dziecko bedzie wychowywane w piecu domach - to
                        naprawde nigdzie nie bedzie wychowywane...
                        A tylko szarpane.. i to chyba nie wyjdzie mu na zdrowie...

                        A Facet nie moze byc jednoczensie w nowej i obcenj rodzine.. bo tak sie nie
                        da!!!
                        Bo to teroia !!!
                        A dobra matak - to nie tylko kobieta od poswiecen!


                        Mikawi - moze sa inne przypadki. Ale ja mowie ze swojego .. A moje jest takie..
                        Moze wszystc tacy nie sa.. , ale ja bede bronila prawa do tego abym nie
                        musiala zebrac za kazdym razem , aby choc w czesci sie dolozy do tego czy
                        tamtego.
                        Wybacz, ale to jego obowiazek.
                        Poniewaz w zwiazku z polskim prawem sa problemy z weegzekwowaniem obowiaku -
                        jka stram sie zapewnic nrzeczy sama- by nie musiec prosic.., zebrac...
                        Ale mysle , ze tez nie mozna zupelnie odpuscic- bo masz racje Burza - zly
                        przyklad dziecku - czego nauczyl by sie moj syn , jakbym nie wyciagala
                        koonkewnecji z zachowanai ojca. Ze mozna bawic suie w dobrego tatusia - kosztem
                        zony.. Tak to uczy sie , ze za czyny trzeba ponosci choc minimalna
                        odpowiedzialnosc...

                        Tak nalezy polegac tylko na SOBIE. Ale musi tez wiedzie , Ze ON - bedzie
                        odpwowiedzialny za swoja rodzine - I wtedy ma patrzec nie tylko na SIEBIE - ale
                        i na nich i troszczyc sie o NIC. A skoro do tego nie dorusl i Liczy sie TYLKO
                        JA DLAM MNIE itd.. To niestey beda tacy ktorzy moze za posredniwctewm prawa (
                        choc marengo) bede go probowali tego nnauczyc...
                        Nauczyc odpowiedzialnosc za decyzje o rodzinie , za poszanowanie ludzik uczuc..
                        itd..

                        To by bylo na tyle.

                        Mag
                • burza4 Re: alimenty-krótkie pytanie-pilnie 24.06.03, 14:14
                  mag_p napisała:


                  > W zwiazku z tym moje zarobki bede mniejsze , jak i moje potrzeby tez, Ale to
                  co
                  >
                  > sie nalezy dziecku to sie nalezy... i powtarzam Przeczyatcj sobie post
                  Miakwi -
                  >
                  > moze ja nie umiem tak jasno tego napisac. Alez zgadzam sie z Nia..
                  > Jesli ja ma tez siedziec po 12 godzin w pracy - to chyba to dziecko ku na
                  dobre nie wyjdzie...

                  Przecież ja też się zgadzam z Mikawi. Mag - każdy by chciał, żeby i mieć i być.
                  Tyle, że tak się nie da. Jeśli się dokonuje wyboru, to trzeba ponosić
                  konsekwencje. Twoją jest to, że mniej zarabiasz, ale za to jesteś dłużej z
                  dzieckiem. Moją to, że zarabiam więcej, ale w domu jestem najwcześniej o 18.
                  Nie dla chęci robienia kariery, bo żadnej nie zrobiłam, ale dla przetrwania -
                  bo ktoś musi zarobić na nasze potrzeby, a na byłego nie liczyłam i nie liczę. A
                  też chcę, żeby dziecku niczego nie brakowało.

                  > A jkos moj byly ma problem z urawniam sie nawet na godzine by odwiedzic z
                  > dzieckiem lekarza,.

                  Bo to dupek jakiś (sorki). Mój przynajmniej nie miga się od tego typu zajęć,
                  zawsze mogę na niego liczyć, ponieważ teraz nie pracuje, to zajmuje się
                  dzieckiem.

                  > Wybacz ale jesli oboje poswiecimy sie kariero , to kto stworzy tenmu dziecku
                  > dom..
                  > Damy co konieczne z pieniedzy.. a kto da co konieczne z milosci , uczucia..
                  > ?

                  Mag - ja nie polecam nikomu jedynie słusznego modelu życia. Ale jak by nie
                  patrzeć wiele pełnych rodzin MUSI chcąc nie chcąc pracować pełną parą, czasem i
                  12 godzin na dobę, nie z wyboru ale żeby związać koniec z końcem. Trudno. Żeby
                  dać miłość nie trzeba być z dzieckiem 24 godziny na dobę. Moja osobista mama
                  wracała z pracy o 14, a mimo to nie miałam poczucia że mamy jakiś ciepły dom...
                  To nie jest kwestia czasu. Moje dziecko musiało zaakceptować taki stan rzeczy i
                  już. Żyje i ma się dobrze, przy tej okazji nauczyło się samodzielności i
                  zaradności (chociaż tyle dobrego) - i po części także empatii. Dostrzegania
                  tego, że trzeba pomóc, jak matka wraca półżywa z pracy. Ja nie byłabym w stanie
                  żyć z ołówkiem w ręku od pierwszego do pierwszego, nawet jeśli dzięki temu
                  spędzałabym z dzieckiem więcej czasu. Za duża ze mnie panikara (muszę
                  mieć "zaplecze" , jakieś oszczędności "w razie czego", żeby spać spokojnie).
                  Ale to moja decyzja i mój wybór.

                  A w ogóle to strasznie odbiegłyśmy od tematu.

                  • mag_p Re: alimenty-krótkie pytanie-pilnie 24.06.03, 14:21
                    Burza zgadz asie , ja tez nic nikomu nie chce narzucac. Ja tez w domu nie
                    wracam przed 18 a wychodze kolo 7:00 - cJakbym chciala siedziec wiecej w pracy
                    to musialabym wogole nie widziec dzieck..
                    Ja nie CHE wiecej DLA SIEBIE - ja walcze o to co sie nalezy OD TATY....
                    Ja nie che alimentow na siebie i jedna rzecz jest pewne- nawet on jej
                    niepodwarza napewno drugie tyle albo lepiej wydam na dziecko , al chce tego co
                    slusznie nalezy sie dziecku... Skoro tatus tak sie poswieca dla lepszych
                    zarobkow - to niech `dziecko ma dodatkowo - basen, lu b co tam mu jest
                    potrzeben. Nie dla mnie!
                    Ale dla dziecka.. Pamietacjce , te alimenty kiedys przejma wasze dzici, bede
                    mogly za nie studiowac , uczyc sie.. Czemu maja byc minimalne.. Nawrt tertaz .
                    Niech beda adekwaten do standartu zycia ojca i niech beda wydawane na dziecko...
                    Na jego standart zycia.
                    Malo jest chyba kobiet ktore zabralo by wlasnemu dziecku by kupic sobie. Ja
                    wychowalam sie w srodkowisku gdzie na plan pierwszy szly potrzeby dziecka potem
                    cala reszta. I tak robie u siebie...

                    Pozdrawiam
                    Mag
                    PS. Ale i On musi uczestniczysc w Tym co dziecko dostaje, jak zyje , z czego
                    korztysta...
                    ma prawo do lepszego standartu nisz jego mama - bo ojciec moze mu to zapewnic i
                    jest mu to winnie.
                    • mikawi Re: alimenty-krótkie pytanie-pilnie 24.06.03, 14:44
                      zapewnę odbiegnę od tematu jeszcze bardziej, ale napiszę jeszcze o czymś co mi
                      się nasunęło jak przeczytałam slowa mag, że kiedys alimenty przejmą dzieci i
                      będą za nie studiować (przytaczam ogólnie sens, nie cytuję). Znam osobiście
                      dziecko (to mało powiedziane bo to jest 23 facet) którego rodzice rozwiedli się
                      daaawno temu, ojciec płacił alimenty, które się dziecku należały. Gdy dziecko
                      skończylo 18 lat alimnety zaczęły być wyplacane przez ojca bezpośrednio jemu. I
                      to bardzo szybko nauczyło "synka" myslenia perspektywicznego: "po co mam iść do
                      pracy i zasuwać, jak od ojca mi się należy co miesiąc pięc stów, jak mnie
                      zrobił to niech płaci" (mniej więcej tak wygląda jego poglad na życie). I w ten
                      sposób "dziecko" stalo się nierobem i pasożytem (nie waham się użyć tego
                      słowa), które zamiast o usamodzielnieniu sie mysli o tym jak najdłużej doić z
                      ojca. Kombinuje ze szkołą, zmienia studia co rok, do pracy sie wziąć nie
                      zamierza, bo straci alimenty. Matka tego chlopaka (moja ciotka) też zawsze
                      uważała że dobro dziecka przede wszystkim i jemu się należy. I synek tez tak
                      uważa i gówno za przeproszeniem obchodzi go, że prawie 60-letni ojciec żyje w
                      tej chwili w takich sobie warunkach bo musi utrzymywać dorosłego byka, który ma
                      dwie lewe ręce do pracy.
                      Ja wychowałam sie w pełnej rodzinie, od zrobienia matury zaczęłam regularnie
                      pracować zarabiając różnymi zajeciami na swoje wydatki (pilnowanie dzieci,
                      sprzątanie domów, praca na trzy zmiany w jakiejś koszmarnej hurtowni, w
                      większości praca fizyczna, trochę korkow i przepisywania prac na komputerze),
                      studiowałam dziennie i nawet przez mysl mi nie przeszło wyciągac rękę po
                      pieniądze do moich rodziców. W glowie mi się nie miesciło że mi się COŚ NALEŻY
                      od moich rodziców. Piszę to, gdyz na róznych portalach dość często spotkałam
                      się z mlodymi dwudziestokilkuletnimi studiującymi "dziećmi" które pytaly co
                      zrobić żeby nadal dostawać alimenty, znalazlam też post rozgoryczonego 25 latka
                      (!!!) który był wściekły na ojca że ten wniósł do sądu sprawę o ustanie
                      obowiązku alimentacyjnego. Bez komentarza...
                      • mag_p Re: alimenty-krótkie pytanie-pilnie 24.06.03, 14:56
                        o ile sie orientuje prawo jest takie, ze jesli sie nie uczy tracui alimenty - a
                        najdluzej uczyc sie moze do 26 - bodajeze roku zycia.
                        Fajny przypadek..
                        Ale jesli rodzicow stac - powinni pomagac dzieciom.
                        Mi i mojemu mezowi tez pomagali rodziece. Jesli bedzie mial wieksze potrzeby
                        pujdzie do pracy. A moze bedzie mial dosc alimentow od taty i sam bedzie chcial
                        sie utrzymac- zrobi co bedzie chciall.
                        Ale obowiazek jest obowiazek i nawet jesli bysmy nie byli rozwiedzeni i nie
                        chcieli pomoc dziecku naw dalszejnauce , a mielibysmy takie mozliwosci , to
                        mozeo ono nas pociagnac doio odpwoeidzialnosci...


                        Teraz nastepna kewstai - Mikawi to co niech matak radzi sobie sama - dziecko
                        nie ma zadnych praw ,bo potem ma tendecje roszczeniwoe?????
                        Mikawi - zastanow sie....

                        Ja ucze dziecko odpowiedzialnosc za czyny. Jesli taus nie ponosi
                        odpowiedzialnosci , to on tez tak moze w przyszlosci.. Jesli dla tausia liczy
                        sie tylko , Moj , MOje dla Mnie , to dla niego tez?

                        A jesli nie chcial albo widzial, ze syn zle wydaje pieniadze , mogl domagac
                        sie , ze sam bedzie placil za szkole , akademik itd...
                        Albo dawac dlaej matce- wszystko jest kwestia wychowania i tu akorat nie ma
                        zasady rozwidziny nie rozwiedziony. Skrajnymi przypadkami z pracy czy dalekich
                        zanjomych mozemy sypac... i zaspyapowc sie na wzajemi. Ja mowie o tym co ja
                        przezylam i jakie sa moje postawy...

                        Pozdrawiam
                        Mag
                        PS. Postulat zwolnic tatusiow od alimentow - bo dzieci maja postawy
                        roszczeniwoe -....
                        Postawy roszczeniowa jest kwestai WYCHOWANIA . tak jak i poczucie OBOWIAZKU!!!!
                        • mikawi Re: alimenty-krótkie pytanie-pilnie 24.06.03, 15:06
                          ja nie mówię, żeby ojcow zwolnic z alimentów, mówię że tłumaczenie że coś się
                          NALEŻY dziecku może miec w przyszłości zgubne skutki, bo takie dziecko rośnie i
                          zaczyna myśleć i to coraz lepiej
                          • mag_p Re: alimenty-krótkie pytanie-pilnie 24.06.03, 15:10
                            Dobrze mikawie - jakby nie cztal wychodzi -zwolnic z alimentow , niech da co
                            laska ...
                            Wiesz glupie gadanie..
                            Dziecku sie nalezy od ojca alienty iaby zapwenuil status zycia podbny do
                            statusu zycia ojca....

                            Jesli uwazasz , ze dziecku sie nie nalezy - Twoja sprawa...

                            Dobrze skoro dziecko rosnie , to nie mam prawa zadac nieczego , bo sie uczy..
                            A czego sie uczy jesli nie zadam dla niego niczego..
                            A jak go nauczyc odpowiedzialnosci za swoje czyny...
                            Bo przeciez taus nie ponosi zadnej .. wiec dlaczego On by mial?
                            Mikawi - do lapanie sie niskich chwytow..

                            Mag
                            • mikawi Re: alimenty-krótkie pytanie-pilnie 24.06.03, 15:44
                              szczerze mówiąc nie rozumiem tego co napisałaś, mnie chodziło jedynie o to, by
                              bardzo uważać, żeby dziecku nie wpoić mimowolnie postawy na życie pod
                              tytułem "mnie się należy" i aby samodzielność dorosłego kiedys dziecka nie
                              ograniczała się do samodzielnego biegania po sądach na sprawy alimentacyjne,
                              tylko, żeby takie dorosle dziecko wychodziło z założenia, że skoro jest dorosłe
                              to może najpierw samo spróbuje coś zarobić, żeby odciążyć finansowo rodziców, a
                              potem bedzie wyciągało do nich reke o pieniądze;
                              • mag_p Re: alimenty-krótkie pytanie-pilnie 24.06.03, 15:50
                                Zgadzam ise.
                                I to trzeba wpaiaj dzieciom .
                                Ale i zasade odpowiedzialnosci za swoje czyny.. Aby ktos w przyszlosci nie
                                musial latac po sadach , aby zmusic go do odpowiedzialnosc za utrzymanie
                                swojego dziecka...
                                Zeby nauczyc go , ze powinien starc sie sam dawac sobie rade , ale trudno
                                powiedziec dwulatkowi - zeby nie budzic w Tobie postaw roszczeniwocy - wiec od
                                dzis tatus nie bedzie placial alimentow..- bo to budzily by wtobie postawy
                                roszczeniwoe...
                                Uwazam, ze dzieci tez trzeba uczyc odpowiedzialnosci za swoje czyny i
                                ponoszenia ich konsekwancji...
                                ( nie palcenie aliemntow nie nauczy ich tego)

                                Pozdrawiam
                                Mag

                                PS. Uwazac trzeb zawsze . Mysle ze dzieci z postawami roszczeniwoymi sa i w
                                rodzinach ktorych ojcwoaie nie placa alimentow i w takich , wktore zyja zgodnie
                                i w tych w ktorych "durgich rodzina" .


                            • mikawi Re: alimenty-krótkie pytanie-pilnie 24.06.03, 15:46
                              mag_p napisała:
                              > A czego sie uczy jesli nie zadam dla niego niczego..


                              A czego się uczy, jeśli Ty żądzasz wszystkiego? Własnie wiecznego żądania i
                              postawy roszczeniowej. Bo ono żąda i tak ma być.
                              • mag_p Re: alimenty-krótkie pytanie-pilnie 24.06.03, 15:55
                                Nie zadam wszyskiego - ale tego co dziecku sie nalezy.
                                I jesli uwazasz , ze to zle, to Twoja sprawa.
                                ja zWystepuje w obronie praw mojego dziecka i jestem jego obronca.
                                Ja mamstac na strazy jego praw...

                                Wiec co mam odpuscisc w imie ...
                                Bo moze sie w nim wyksztalcic postawa roszczeniwoa- wiesz Mikawi oglosc to jako
                                manifest .
                                Nie zadjcie aliemtow na dziecko _ bo to wzbudzi w nich postawe rozczeniowa!!!

                                Zastanow sie nad tym. Nie zadam w kolko...
                                Proponuje.. To ty pisalas m, ze trzeba dac ojcu szanse... Jesli on ja odrzuca
                                raz drugi i trzeci ... To znaczy Mowi mi "mam Cie w dupie ..."

                                Wybacz nie przylocze sie do manifestu!!!!
                                I nie dam sie zlapac na psedupsychologie...
                                Pozdrawiam
                                mag
                                • mikawi Re: alimenty-krótkie pytanie-pilnie 24.06.03, 16:15
                                  nie będę kontynuowac tej dyskusji bo robi się jałowa, poza tym przypisujesz mi
                                  słowa, których nie napisałam (jaki manifest, jakie zwolnienie ojców z
                                  alimentów?) mam wrażenie że trochę patetyzujesz swoją rolę (strażniczka praw,
                                  obrońca...), może za bardzo widzisz (lub chcesz widzieć) potwora w ojcu
                                  dziecka, ale oczywiście ty wiesz w tym przypadku lepiej, bo ja nie znam ani
                                  ciebie ani twojego byłego, ale bardzo widoczne są pokłady nienawiści i agresji
                                  w tobie wobec facetów. Ot, taka moja pseudopsychologia.
                                  • mag_p Re: alimenty-krótkie pytanie-pilnie 25.06.03, 10:02
                                    Nie ma pokladow nienawisci.. Pamietaj nie ma dymu bez ognia.... .

                                    Czy mam pokaldy nienawisci nie.. RACZEJ DOBIJA MNIE FAKT , ze nie pozwala mi
                                    sie normalnie zyc , ze jesli walcze o cos dla mojego dziecka to jestem"zla
                                    , "niedobra" heina...
                                    A Ty tak walczysz o cos dla sowjego faceta a mnie bronisz walczyc o cos dla
                                    mojego syna.

                                    Ale dalsza dyskusja rzeczywisciie nie ma sensu...

                                    Mag

                                    PS. Na uczucie , nawet nienawisci , trzbea sobie zsluzyc.. Ja go nie
                                    nieawidze - bo nic do niego nie czuje...
                                    • burza4 Re: alimenty-krótkie pytanie-pilnie 25.06.03, 17:04
                                      Mag - chciałam ci tylko powiedzieć na pocieszenie, że zawsze jest nadzieja na
                                      lepsze jutro. Wierzę, że masz powody być rozgoryczona, ale na szczęście nie
                                      wszyscy faceci są beznadziejni. Ja po 7 latach posuchy spotkałam faceta, który
                                      nie tylko dla mnie jest super, ale i dla mojego dziecka jest
                                      troskliwym "drugim" tatusiem. Szczerze mówiąc sama nie wierzyłam, że obcy
                                      facet może tak się zżyć z moim dzieckiem. A jednak. A ten biologiczny? Węża ma
                                      w kieszeni, ale nigdy nie miałam wątpliwości, że kocha dzieciaka. Mają ze sobą
                                      świetny kontakt. Na szczęście cały ten zdublowany układ rodzicielski jakoś
                                      funkcjonuje, nie przyjaźnimy się jakoś przesadnie, ale nie warczymy na swój
                                      widok. Mam nadzieję że i dla ciebie zaświeci słoneczko. Trzymaj się cieplutko
                                      • mag_p Re: alimenty-krótkie pytanie-pilnie 26.06.03, 08:33
                                        Dzieki Burza... Ja ostatnio trace nadzieje.. Ostatniego wieczora wysluchalam od
                                        niego liste mozeliwsoc kiedy i w jaki sposob bedzie sie stral obnizyc
                                        alimenty ... i nie dociera do niego , ze to bedzie kosztem naszego dziecka..
                                        Ale On tak naprawde ma gdzies . Licza sie jego prawa... o obowiazkach
                                        zapomina...
                                        Przy tym ja zostaje z wielkim kredytem ktory zaciagnelismy wspolnie...
                                        A On juz opowiada swoje sposoby ..
                                        Wlacznie z tym ze prubuje ingerowac w moje zycie poprzez alimenty...
                                        Ze jak zrobie to czy tamato to On wystapi aby mi obnizyc...
                                        Jak dla mnie na razie zwiazek z facetem to samobojstow...
                                        Mam nadzieje ze kiedys mi to przejdzie.. Wkoncu ma w domu malego faceta...

                                        Dzieki Burza...
                                        Mag
                • stynka Re: alimenty-krótkie pytanie-pilnie 26.06.03, 15:10
                  Wiesz, Mag, w świetle Twojego postu wydaję się być wyrodną matką. Od roku, gdy
                  w końcu udało mi się znaleźć pracę, pracuję od 9 do 17. Teoretycznie, w
                  praktyce często dłużej. Potem wracam do domu i mam czas dla dziecka. Na
                  szczęście (w nieszczęściu) mój 2,5-letni synek kładzie się na ogół nie
                  wcześniej niż o 22, mamy więc dla siebie ok. 3-4 godziny czasu w dni powszednie
                  oraz weekendy. Wydaje mi się jednak, że moje dziecko MA dom. Mimo iż w tygodniu
                  prawie całymi dniami mnie nie widzi. Takie jest życie i on od najmłodszych lat
                  musi to rozumieć. Jesteśmy sami, nie mamy i nigdy nie będziemy dostawać
                  alimentów (nie zamierzam występować). Mamy tylko siebie i liczymy tylko na
                  siebie, a jeśli coś się pod tym względem zmieni, to będziemy się z tego
                  cieszyć. Wiem, że muszę pracować i mój dwulatek to rozumie. Praca jest dla mnie
                  ważna i chciałabym coś osiągnąć, mimo że moje dziecko ma tylko mnie. W ten
                  sposób też można stworzyć DOM.

                  Pozdrawiam,
                  stynka, która stawia i na dziecko, i na pracę
                  • mag_p Re: alimenty-krótkie pytanie-pilnie 26.06.03, 15:49
                    Stynak to nie tak.. Jak uslyszalam , ze mam dawac z siebie wiecej i wiecei ,
                    bardziej sie strac w pracy .. To mi wychodzilo , ze musialabym wychodzic o
                    5:00 a wracac kolo 22 :00 . Bpo ja jak Ty pracuje w tych godzinach co podalas
                    Wiec jesli bym miala siedzeic po godzinach to tak by to wygladalo...
                    Wiec juz nie moge wieceij.- bo kiedy to dziecko by mnie widzialo..
                    Rozumiesz?

                    Mag
                    • stynka Re: alimenty-krótkie pytanie-pilnie 26.06.03, 16:31
                      Rozumiem, Mag. Ale bez pracy ani rusz. Kilka tygodni temu zdarzyła się taka
                      sytuacja, że musiałam sprzedać Jacha na noc mojej mamie i siedziałam do 23:30,
                      aż wykończyłam wszystkie zaległości. Nie było innego wyjścia.
                      Dziś na szczęście mam trochę luzu smile.

                      stynka
                      • mag_p Re: alimenty-krótkie pytanie-pilnie 26.06.03, 16:40
                        Stynka - rozumiem! Ja tez wykorzystuje kazda wolna chwile ( Jak NP. ON odwiedza
                        malego) Aby nadrobic zaleglosci w pracy..
                        Ale jesli przyjme za standart ze bede pracowac OD 5do 23 - to to nie ma sensu.
                        Czasem musi sie , bo nie ma wyjscia.. Ale nie stale i nie dlatego , zeby tatus
                        mogl placic mniejsze... Jesli ma obowiazek niech placi...
                        Niech choc tym mi troche pomaga.. po prostu nie rozuumime czemu mialabym go od
                        tego zwolnic. Tez polegam na sobie i w dalszej miesze bede.. Bo aliment rzecz
                        chcwiejen.. ( obecnie wykorzystuje fakt, ze ns sprawe czekamy bardzo dlugo i
                        placi mi minimalne ) a dziecko utrzymuje ja...
                        I pewnie tak bede. Ale tez postanowilam soiebie , ze tego mu nie daruje...
                        Jesli chodzilo by tylko o mnie pwenie by tak bylo.. Ale chcodzi rowniez o
                        Piotrusia a skad innnad wiem , ze w swoim srodowisku posiuje sie
                        jako "wspanialy" tatus..

                        Rozpisalam sie , zel po prostu jestem uczulona na punkice sprawiedliwosci i nie
                        zgodze sie by caly ciezar i obowiazek poleg na moich barakch ( pewnie i tak tak
                        bedzie , bo to walka z wiatrakami) Ale cuz , zawsze bylam idealistka.
                        Przeszkadza to w zyciu , ale pozwala w cos wierzyc...

                        Pozdrawiam
                        Mag
                        • stynka Re: alimenty-krótkie pytanie-pilnie 26.06.03, 23:38
                          A ja zwolniłam.
                          I mam w nosie, że ojciec Jacha zarabia 5 razy tyle, co ja. Ja być może "tracę"
                          pieniądze, które w innej sytuacji wydałabym na siebie, ale on traci (tu już bez
                          cudzysłowu) fantastycznego syna.
                          Które z nas na tym bardziej cierpi? Dla mnie odpowiedź jest jasna.

                          Jeśli sama uważasz, że to i tak walka z wiatrakami, to odpuść. Żal nerwów.

                          stynka
                          • mag_p Re: alimenty-krótkie pytanie-pilnie 27.06.03, 11:09
                            Jak bym byla w takiej sytulacji to tez opewnie bym darowala.. Ale widzisz On
                            chce teraz odgrywac "super tata" - ale w opowiadaniach.. Jesli Tak to musi tez
                            w rzeczywistowsci .. tzn.. nie tylko alimenty , ale wizyty u lekazrz ,
                            zwolniena z pracy gdy nagle maly zachoruje itd...
                            Bo ja uwazam jedno albo anazujesz sie i Ok .. Masz prawo wszystkowiedziec itdd.
                            Ale nie anagzujesz sie przez telefon , wysluchujac moje relacji z wizyty u
                            lekarza , ael jestes przy tej wizycie..
                            Alebo masz okreslony kontak z dzieckiem - a ja Ci sie nie popwiadam z etgo
                            gdzie i kiedy bylam z dzieckiem , do jakieho przedszkola zapsialam itd...

                            Wiec albo bierzesz w tym udzial i wtedy , mozesz zachowywac sie i pozowac na
                            kogo chcesz - bo wkladasz w to zaangazowanie nie tylko w czasie przyznanym ,
                            ale autentycznie uczestniczysz w zyciu dziecka , azalbo.. zrzucasz to na barki
                            mamay i mmasz tylko czas z dzieckiem - ale wybacz wtedy nie czuje sie w
                            obowizaku spowiadac co kiedy i dlaczego.
                            Tak to widze. chcesz moc miec glos - anagzuj sie i to zarowno finasowo jak i w
                            kazdej inne postaci . I nie wtedy kiedy Ci odpowiada l, lae wtedy kiedy jest to
                            potrzeben dziecku!
                            Dlatego walcze o to..
                            Ale tak to widze ,.
                            Albo tylko czas z dzieckiem i alimenty - i wszystko reasza ja... a jemu do tego
                            wara..
                            Albo On angazuje sie , ale we wszystko , pomaga zaltwic przedszkola, wizyty u
                            lekarzy - jest na nich itd..
                            I wtedy ma tez prawo do wspodecywoania....

                            Pozdrawiam
                            Mag
          • mag_p Re: alimenty-krótkie pytanie-pilnie 24.06.03, 11:43
            co do liczenia na siebie - gdybym nie liczyla na siebie i wiele z nas tutaj i
            nie wykazywal inewncji w radzeniu sobie.. Moje dziecko dawno nie maialo by co
            jesc albo gdzie mieszkac , a w rzeczach chodzilo by powyrastanych...
            Bo jakos ex- najpierw stawiaja na to ze musza zabespieczyc potrzeby swoje ,
            potem dziecka , a matki najpierw dziecka potem swoje...

            Dziecko z alergia doszlo by pewnie do astmy - gdby to od jego decyzji zalezalo
            czy udac sie z tym do lekarza czy nie...


            Mag
            • mikawi Re: alimenty-krótkie pytanie-pilnie 24.06.03, 11:54
              mag, burza napisala jedynie że SĄ wśród matek również takie, które żyją z
              alimentów na dzieci i ja się z tym zgadzam, bo również w swoim otoczeniu znam
              taka matkę, jak również znam taką co nie dostaje od byłego zlotówki na dziecko
              i musi radzic sobie sama, ot wszystko
              i też się nie zgadzam, że ojciec ma płacic procent swoich zarobków, w sytuacji
              gdy ojciec super zarabia powinno sie ustalić ile idzie miesięcznie na dziecko
              (łącznie ze zbytkami, dodatkowymi zajęciami, tak aby dziecku A NIE MATCE
              zapewnić wyższy standard, np. prywatna szkoła, basen, konie, tenis, i co tam
              jeszcze) i podzielić to oczywiście proporcjonalnie, tak aby to lepiej
              zarabiający ojciec pokrywał większą części wydatków. Do tego ojciec opłaca np.
              wakacje i ferie i uważam że jest to o.k. A nie widzę potrzeby żeby ojciec
              płacić np. 30% swoich zarobków, bo jak zarabia 2000 to będzie 600 zł, ale jak
              zarabia 20000, to ma płacić 6000? To komu podwyższy standard za takie
              pieniądze: dziecku czy matce dziecka? jesli na dziecko "pójdzie" lekką ręką
              choćby i 2500, to po co dodatkowe 3500?
              • mag_p Re: alimenty-krótkie pytanie-pilnie 24.06.03, 12:08
                Mikawi . Npaisze krotko zgadzam sie z Toba w calej rozciaglosci!!!!

                Pozdrawiam
                Mag
      • mag_p Re: alimenty-krótkie pytanie-pilnie 24.06.03, 08:49
        A i jeszcze jedno. Burza npaisalas dlaczego siegamy do portfeli tych buednych
        tatusiwo ktorzy siedza po nocy wpracy , tyraja itd...
        Moze dlatego , ze my nie mozemy tak bardzo sie poswiecic tej pracy. Ja 100 razy
        zwalanial sie nagel, bo maly zachorowal.., wychodze punktualnie i zazwyczaj nie
        mam czasu - bo malego trzeba odrbac od opiekunki , bo ktos musi mu stworzyc
        dom. Nie moze byc tak, ze zadno z rodzicow nie ma dla niego czasu , bo robi
        kariere i pieniadze... Bo moze robimi cos dla Naszego dziecko ( jego tez) -
        kosztem wlasnej kariery i mozliwosci Skoro tataus tak ciagle nie ma czasu...
        Alebo ma go wtedy , gdy nie koliduje to z jego waznymi zajeciami...
        Pewnie dlatego czesc z nas mam mniejsze dochody....

        Pozdrawiam
        Mag
        PS. Moj tylko pyta a kiedy masz wizyte u alergologa.. Ja podaje termin .. A to
        ja nie moga , idz sama , ja musialbym zwolnic sie z pracy - a ja co nie musze...
        Musze , ale kogo to obchodzi...
        Moze dlatego uwazam , ze On powinien wiecej lozyc na dziecko.
    • mag_p Re: alimenty-krótkie pytanie-pilnie - DO MIKAWI 26.06.03, 10:12
      No i wiem do czego dorzy moj byly.. Zazuca mi miakwi zacietosc...
      Ja jestem czlowiekiem i czasem nie mam juz sil..i chyba do tego dazy moj byly...
      Bo jak juz w moencie kompletengo wycienczeniza powiedzialam.. ze chyba jedyenym
      wyjsciem bym mogla zacac spokojnie zyc jest zrezygnowanie ze wszystkiego co
      nalezy sie mi i synkowi ze wspolnegom majatku.. , wyprowadzenie sei z
      mieszkania i zrzeczenie sie alimentow
      • edzieckokarenina Re: alimenty-krótkie pytanie-pilnie - do mag 26.06.03, 11:11
        tylko czasem nie daj się zwariować i nie rezygnuj-przecież o to mu chodzi...
    • libra.alicja Re: alimenty-krótkie pytanie-pilnie 27.06.03, 00:26
      Piszecie, ze dziecko powinno mieć standard życia ojca, który dobrze zarabia.
      Ale czy to normalne, gdy dziecko będzie nosić firmowe ubranka, a mama z
      lumpeksu (bo ona mało zarabia i niewiele ma na swoje potrzeby). Dziecko będzie
      dostawać cytrusy, słodycze, jeździc na zagraniczne wakacje, a matka nie. To
      chyba niezdrowy układ. W normalnej rodzinie, wszyscy ponoszą konsekwencje
      warunków finansowych, choc wiadomo, że staramy sie aby dzieci odczuły to jak
      najmniej.
      • babe007 do Alicji 27.06.03, 11:38
        No Twoje argumenty poprostu zwalają z nóg! Myślę, że sporo mam wie (a z
        samodzielnych zapewne większość)co to znaczy mówić dziecku, że juz się jadło
        obiad, albo, że się nie jest glodnym, że sie nie lubi tych wszystkich rzeczy,
        którymi dziecko częstuje (żeby więcej dla niego (niej) zostało).
        Żadna normalna mama nie zazdrości dziecku lepszych wakacji, czy firmowych
        ubranek!

        No chyba nie pomyślałaś pisząc ten post!

        Pozdrawiam

        B.

        PS. A Ty jesteś mamą (samodzielną)?
      • e.beata Re: alimenty-krótkie pytanie-pilnie 27.06.03, 11:43
        Alka, przecież nie rozmawiamy o normalnych rodzinach??!!!!

        A i w normalnych rodzinach to i tak najczęściej jest tak, że jak finansów nie
        starcza to dziecko na kolonie jedzie a rodzice urlop w domu spędzją, dziecko ma
        nowe buty i ciuchy /szybciej rośnie/ a rodzice donaszają stare. Dziecko
        dostanie 2 plastry szynki a rodzice po jednym.

        >"Piszecie, ze dziecko powinno mieć standard życia ojca, który dobrze zarabia.
        Ale czy to normalne, gdy dziecko będzie nosić firmowe ubranka, a mama z
        lumpeksu (bo ona mało zarabia i niewiele ma na swoje potrzeby). Dziecko będzie
        dostawać cytrusy, słodycze, jeździc na zagraniczne wakacje, a matka nie. To
        chyba niezdrowy układ."

        Może to nie jest zdrowy układ, ale korzystny dla dziecka.
        Uważasz że lepszy byłby gdyby dziecko ubierano w lumpeksie, nie jadło cytrusów,
        nie wyjeżdzało choć ojca na to stać???!!!! /przypadek zresztą spotykany wink))/.
        • libra.alicja Re: alimenty-krótkie pytanie-pilnie 27.06.03, 14:12
          Nie jestem samodzielną mamą, ale wiem co to kłopoty finansowe (poważne) i
          oczywiście odmawialiśmy sobie wszystkiego, ale córce kupowałam soczki, dobre
          pieluszki, wygodne buciki, a sama nie kupiłam sobie nic od roku. Ale już
          firmowych ubranek i zabawek nie kupowałam, bo uznałam że nie są niezbędne.

          Chodziło mi o to, ze większe dzieci doskonale rozumieją sytuację, w której mama
          sobie wszystkiego odmawia, dziecko dostaje wszystko. Moja znajoma w ten sposób
          rozpuściła córkę, sama nic sobie nie kupuje, a nastolatka bez przerwy żąda
          nowych rzeczy, oczywiście firmowych i drogich. I ta znajoma jej kupuje,
          bo "dziecko musi mieć, nie może być gorsze niż koleżanki". I taki układ uważam
          za niezdrowy. Albo rodzina ubiera się w markowych sklepach, bo mają pieniądze,
          albo wszyscy ubierają się skromnie. To jest oczywiście tylko moje zdanie.

          Natomiast w sytuacji, gdy brakuje na jedzenie i podstawowe potrzeby, to
          oczywiście na pierwszym miejscu stoi dziecko.
          • mag_p Re: alimenty-krótkie pytanie-pilnie 27.06.03, 14:30
            Wiesz takie sytulacje znam w zdrowych i dobrych rodzinach..
            Niestety bledy wychowawcze..
            Glowna blad polega na tym , ze nie da sie dziecku zrekompensowac rozbitej
            rodziny - i z tego trzeba sobie dac sprawe.
            tak ja k ja zdaje sobie sprawe , ze nie zastapie dziecku ojca i nie ma sensu ,
            zebym probowala. Moge swtorzyc cieply , bezpieczny dom .
            kontakty z ojcem sam bedzie sobie uklada. Ja musze dbac o nasze kontakty..
            A jesli chodzi i styatus zycia - to proste alimenty sa na dziecko - wiec nie
            mam prawa wydac je na siebie. Jesli moje dziecko stac na firmowe ubrania - to
            dostanie .. Mnie nie ...
            Czy na krus , czy lepsze przedszkole..
            i nie widze powodu dla ktorego ojciec dziecka - nie odejmujac sobie nic - nie
            mail by mu tego zapenic. ...
            Przeciez , jesli bylby z nim w rodzinie, toby mu zapewnil .., prawda?

            Matak szasze bedzie strala sie , zeby najpierw dostalo dziecko..
            A juz napewno bede pilnowac , zeby wszystkie pienadze przeznaczone na dziecko
            szly nan je.. Tzn. na jego rozwoj , dobre warunki bytu itd...
            nie konieczne firmowe ciuchy i zabwki...
            Bo tak to musie byc..
            Nie moze byc tak , ze ja korzystam z pieniedzy naleznych dziecku .
            cale sedno tkwi w tym by nie rozpuszczac dziekca- ale pieniadze tak inwestowac
            w dziecko , jego rozwoj, spokojny dom,itdd. by za kilka lat procentowalo to i
            by moglo ruszyc w swiat z pelna walizka uczuc, wiedzy , wyksztalcenia i tego
            co mu zapenwilsmy i by to procentowalo w przyszlym zyciu...

            Ja chce w ta walizke wlozyc jak najwiecej mozliwosci.. Zeby moglo sie dobrze
            rozwiajc , potzebuje pewnosci, spokoju , ciepla, stalego miejsc , dobrych
            warunkow do ksztacenia itd..
            I wszystkie staramy sie to naszym maluchom zapewnic...

            Mozna kupowac markowe ciuchy i miec dziecko wrazliwe na potrzeby innych i nie
            oceniajce ludzi po tym w czym chodza...
            Ale mozna miec dziecko bez markowych ciuchow , ale bezwzgledne i egoistyczne...

            Raz sluchalam pewnej pani psycholog - nie wiem czy dobra czy nie - w
            telewizji , tak przez przypadek wiechala na jakis program nawet nie pamietam
            jaki..
            Ona powiedziala z egoisci , ludzie samolubnie- nie biora sie z dobrych ,
            rodzin , nawet tych dobrze sytulowanych, ale najczescie z rodzin w ktorych
            skumulowaly sie trzy czynniki : zimny ojciec , zimna matka i bieda....

            Mowie jeszcze raz - samodzielni rodzice musza tylko pamietac o jednym - ze tego
            nie da sie zrekompenowas dziecku finasow, mozna zbudowac mu dom pelen milosci i
            bezpieczenstwa..
            Jesli nie bedziemy rekompensowac rozbitej rodziny prezentami - tym by nie mialo
            gorzej .. to te dzieci to przejde i nie bede wymagaly takiej rekompensaty..
            Co jak dla mnie nie stoi w sprzecznowsci z prawem tego dziecka do dobrych
            warunkow zycia , do dobrch szkol itd.. jesli jeden z rodzicow jes na takim
            poziomie , ze moze to zapewnic...


            Mag
    • zgagusia Re: alimenty-krótkie pytanie-pilnie 28.06.03, 10:32
      olakk napisała:

      > Cześć,
      > Mam pytanie. Założyłam sprawę o podwyższenie alimentów z kwoty 500 do 900 zł
      > spowodowane zmianą miejsca zamieszkania a więc podwyższenia kosztów
      > utrzymania dziecka z poziomu prowincjonalnego miasteczka na Warszawę.
      > Jednocześnie podejmując pracę zatrudniłam opiekunkę (dziecko 3 lata).
      > W związku z powyższym uznałam za zasadne zwiększenie kwoty alimentów z kwoty
      > 500 do 900 zł (ojciec dziecka do dnia 31 maja pracuje zawodowo na wysokim
      > stanowisku z pensją miesięczną ok. 8000 zł).

      nie rozumiem - dlaczego byly mąż, nie mając żadnego wplywu na decyzje BYŁEJ
      żony ma ponosic ich kosekwencje finansowe (przeprowadzka do innego miasta i w
      zwiazku z tym wzrost kosztów utrzymania dziecka)? Czy jeśli postanowi
      przeprowadzic się na Manhattan to automatycznie należy podwyzszyć alimenty do
      15 tys. (tam to dopiero są koszty!)?!
      agnieszka
      • mag_p Re: alimenty-krótkie pytanie-pilnie 29.06.03, 08:10
        Pewnie z tego samego , z kttorego jesli jak okreslil moj eks - ja tlko
        przprowadze sie z Warszawy do innego maisat - on wystapi o obnizenie alimentow -
        bo nizszy koszt zycia ..
        To dziala w dwie strony.

        Mag

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka