wojag
28.05.07, 13:02
czesc.
moj eks maz wpada w szal, bo daje sobie bez niego rade, bo sie usmiecham i
zyje...
ukladam sobie zycie, a to go boli. powinnam cierpiec i biadolic, ze jest mi
bez niego zle.
on sobie to zycie ukladal juz od paru lat, ale chyba nie jest zbyt zadowolony
ze swoich posuniec i wyladowuje to na mnie.
czyzby trafil na kobiete silniejsza od siebie (mam na mysli jego pania)?
pastwi sie nade mna psychicznie...nie potrafie zrozumiec dlaczego?
szuka zaczepki i pretekstu, straszy mnie, ze tak mnie pobije, ze przez
miesiac ze szpitala nie wyjde, a wtedy mi dziecko odbierze.
a na zewnatrz jest swietnym aktorem, milutki, grzeczniutki z kasa...
nie korzysta z wyznaczonych przez sad spotkan z dzieckiem, bo nie ma czasu
(ma juz kolejne dziecko). poszlam mu na reke i pozwalam brac malego wtedy,
kiedy on chce na caly dzien z jedna umowa, ze jak dotrze z dzieckiem do
siebie (okolo 1h jazdy) zagluchaczy... to go przerasta, wczoraj nie
zagluchaczyl, bo po co, prawda? przeciez mozna mi dogryzc. nie rozumie, ze
matka moze martwic sie o dziecko... no i pojawil sie problem... co byscie
zrobily z dalszymi widzeniami?