pola782
05.06.07, 12:58
Wykazałam dziś ogrom silnej woli żeby nie "zamordować" mojego okruszka.
Zasnął wczoraj ok 20 a ja do garów, zupkę pyszną w kilku smakach na kilka dni
mu gotowałam, potem porządki, prasowanko i ok 24 poszłam spać. Dziś pobódka o
5,00!!! Do pracy wstaję o 6 czyli godzinka przed czasem. O 6 zaczął ryczeć i
marudzić bo był śpiący. Usypiałam go godzinkę (zasnął o 7.00). Pospał 40 min
ale miał już o wiele lepszy chumorek. A ja? jestem padnięta. Czy kiedyś się
wyśpię? Pewnie nie prędko. Jak podrośnie będę się martwić o której wróci z
imprezy i będę czekać na niego z kolacyjką hi hi hi.
Pozdrawiam wszystkie mamuśki niewyspane i zapracowane.