Dodaj do ulubionych

Ciężka sprawa...

12.08.07, 22:43
Witam,
Mam problem który mnie przerósł i potrzebuję rady..
Będąc mężątką miałam romans z żonatym mężczyzną- najpierw wielka
fascynacja, potem wielka miłość...i dziecko. Ponieważ byłam w
związku małżeńskim, dziecko w akcie urodzenia ma wpisanego mojego
męża, a nie swojego biologicznego ojca. Pytanie brzmi- czy jest
prawnie możliwe, aby to zmienić? Mąż nie do końca jest
zainteresowany zmianą w akcie urodzenia dziecka- pokochał je, choć
wie że to nie jest jego dziecko. Co do ojca biologicznego- czasami
mówi że chce aby to on był wpisany w akcie urodzenia dziecka, a
czasami twierdzi że jest mu wszystko jedno. Dziecko ma prawie 3 lata.
Dziękuję za odpowiedzi.
Obserwuj wątek
    • wjw2 Re: Ciężka sprawa... 12.08.07, 23:10
      Tak można to zmienić. Przed sądem Twój mąż, musi zeznać, że nie jest
      ojcem dziecka, a ojciec biologiczny musi je uznać.
      • annakate Re: Ciężka sprawa... 12.08.07, 23:36
        taka procedura nazywa sie zaprzeczenie ojcostwa.
        Możesz wystapić Ty - w ciągu 6 miesięcy od urodzenia dziecka, a Twój mąz w ciągu
        6 miesięcy od dowiedzenia się, że urodziłas dziecko. Jesli ten termin uciekł (a
        Wam zdaje sie uciekł) to jedyna droga jest zwrócenie sie do prokuratury, do
        komórki zajmującej sie sprawami cywilnymi - powództwo bez ograniczenia terminem
        może wytoczyc prokurator. Wtedy ty, mąz i dziecko ktore w sprawie będzie
        reprezentował ustanowieny przez sąd kurator procesowy jesteście pozwanymi.
        Ojciec biologiczny jest zwykle wskazywany w takiej sprawie jako świadek. W razie
        wątpliwości moga byc przeprowadzone badania DNA. Jesli zapadnie wyrok
        zaprzeczający ojcostwo to między Twoim mężem a dzieckiem zerwane zostają więzy
        prawne, staje sie on dla dziecka obcym człowiekiem, nie istnieje obowiązek
        alimentacyjny,władza rodzicielska, dziecko po nim nie dziedziczy. Taki
        prawomocny wyrok otwiera drogę do mozliwości uznania dziecka przez innego
        mężczyznę lub sądowego ustalenia ojcostwa.
        • isia313 Re: Ciężka sprawa... 13.08.07, 09:44
          Dziękuję Ci serdecznie- co do tych 6-miesięcznych terminów to tak,
          uciekły i dlatego obawiałam się czy wogóle jeszcze coś w tej materii
          da się zmienić. Mam jeszcze jedno pytanie- czy do prokuratury muszę
          iść z mężem czy mogę po prostu sama? I czy jest możliwość żeby
          prokurator odmówił zajęcia się sprawą?
          Pozdrawiam,
          • eevita Re: Ciężka sprawa... 13.08.07, 13:04
            Jezeli prokurator uzna,że w "interesie społecznym" nie lezy
            wystapienie z powództwem, to nie wystąpi. Takie przypadki sa
            niestety częste. Ale próbuj, a nuz...
            • isia313 Re: Ciężka sprawa... 13.08.07, 13:10
              Dziękuję Ci - właśnie tego nie byłam pewna.
    • pelagaa Re: Ciężka sprawa... 13.08.07, 07:35
      A mnie sie jakos wydaje, ze dla dobra dziecka powinno zostac tak,
      jak jest. Jesli oczywiscie maz dziecko pokochal i nie jest
      zainteresowany zmiana. W tatusiu biologicznym jakos nie widze pedu
      do bycia ojcem z prawdziwego zdarzenia.
      • isia313 Re: Ciężka sprawa... 13.08.07, 09:51
        Po części się z Tobą zgadzam, ale biorę też pod uwagę to, że dziecko
        rośnie i powinno wiedzieć kto jest jego prawdziwym/biologicznym
        ojcem..Nie chciałabym kiedyś usłyszeć- 'Jak mogłaś mnie oszukiwać
        przez tyle lat??' od własnego dziecka.. I tak już zraniłam kochane
        osoby i nie mogę nic zrobić, żeby im to wynagrodzić..
        Co do ojca biologicznego- jest dobrym ojcem dla swoich dzieci i
        myślę że takim też będzie/byłby dla naszego dziecka- o ile będzie
        miał taką szanse.
        • natasza39 Re: Ciężka sprawa... 13.08.07, 12:07
          isia313 napisała:
          > Co do ojca biologicznego- jest dobrym ojcem dla swoich dzieci i
          > myślę że takim też będzie/byłby dla naszego dziecka- o ile będzie
          > miał taką szanse.


          A to on nie wie, że ma dziecko?
          Czy może raczej uważa, że jak go nie ma w "papierach", to nie musi
          się za ojca uważać?
          Jesli to drugie, to raczej zostaw to, tak jak radzi pelaaga.

          ---------------------------------------------------------------------
          Szarańcza jest plagą, chociaż jeden owad nie stanowi plagi. Podobnie
          jest z głupcami.
          • isia313 Re: Ciężka sprawa... 13.08.07, 12:59
            Wie, że ma dziecko..widuje się z nim czasami i słyszy od
            niego 'Tato'- choć pewnie w przypadku 3 letniego dziecka nie jest
            to jeszce w pełni świadome..
            Co do uważania się za ojca- zależy to od jego nastroju
            chyba..czasami jest dobrze, a czasami- 'A może to nie jest moje
            dziecko'.
        • pelagaa Re: Ciężka sprawa... 13.08.07, 12:30
          > Co do ojca biologicznego- jest dobrym ojcem dla swoich dzieci i
          > myślę że takim też będzie/byłby dla naszego dziecka- o ile będzie
          > miał taką szanse.

          NIKT mu szansy nie odbieral, mogl zalozyc sprawe o zaprzeczenie
          ojcostwa i wpisac sie w papiery, jesli to w jego rozumieniu "daje
          szanse" na bycie ojcem. Mogl tez bez wpisywania sie w papiery byc
          ojcem, ale widocznie NIE CHCIAL. Piszesz, ze dziecko ma 3 lata.
          Bioojciec jest dla niego OBCYM czlowiekiem. Nie burz spokoju w
          swojej rodzinie, jesli po numerze, jaki wycielas udalo sie ten
          spokoj ponownie wypracowac. Nie ran meza ponownie, jesli on CHCE byc
          ojcem dziecka i pewnie jest w tym dobry, skoro umial Ci wybaczyc i
          jeszcze zaopiekowac sie nieswoim dzieckiem.

          Wiesz mi to przypomina sytuacje, w ktorej niewierny maz przyznaje
          sie do zdrady zonie, zalozmy jednorazowego odskoku. Jemu ulzy, bo
          zrzucil z siebie wine, ale czy jej lepiej jest zyc z ta
          swiadomoscia? Nie sadze. Mam wrazenie, ze chcesz prostowac sprawy,
          aby ulzyc SOBIE, ze jestes taka prawdomowna, ze wszystko jest w
          papierach jak nalezy. Nawazylas piwa, to je wypij tak, aby ci,
          ktorych juz skrzywdzilas, TYM razem poniesli jak najmniejsze straty.
          • isia313 Re: Ciężka sprawa... 13.08.07, 13:08
            Pelagaa- obawiam się że to co napisałaś jest prawdą.. Tak, jest to
            pewnie egoizm z mojej strony i po części chęć ulżenia sobie. Jest w
            tym wszystkim tylko jeden problem- nie kocham męża, on po zdradzie
            też nie czuje do mnie tego co wcześniej- i praktycznie stoimy na
            krawędzi rozwodu..wiem natomiast, że kocha to dziecko..
            Jak napisałam w tytule wątku- 'ciężka sprawa'.
            Wiem już czego chcę- chcę żeby ojciec biologiczny był w akcie
            urodzenia dziecka- a co potem się stanie- życie pokaże..
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka