od 3 miesiąca ciąży jestem sama. teraz jestem w 26 tygodniu ciąży. ojciec
mojego synka przez ostatnie 4 miesiące zasilił mnie finansowo na zawrotną
kwotę 100zł. od ponad 2 miesięcy jest niekontaktowy. nie odbiera telefonów,
nie reaguje na smsy. moja ciąża jest zagrożona. na początku ciąży lezłam w
szpitalu. biorę leki podtrzymujące. w zeszłym miesiacu miałam dwa zabiegi
operacyjne. koszty leczenia mnie zjadają. postanowiłam skorzystać z pomocy
prawnika, który zgodził sie poprowadzić moją sprawę bezpłatnie. zdecydowaliśmy
sie na udział ojca w utrzymaniu w ciąży (art.141 i 142 kro). prawnik
postanowił, ze spróbujemy najpierw zawrzeć ugodę. napisał list do tatusia.
wysłał dwa - polecony i zwykły. polecony nie został oczywiście odebrany. ale
zwykły potwierdziła "teściowa" nagrywając sie na moją pocztę głosową. nazwała
mnie oszustką i wyłudzaczką. kazała zapamiętać, ze nie trafiłam na idiotów.
tatuś oczywiście sie nie odzywa. ponieważ brak jest reakcji, teraz idzie do
sadu pozew.
wiecie co, chciałam sie wygadać. wiem, czytałam juz wiele watków o cudownych
tatusiach i wspaniałych teściowych. ale co ta kobieta wyprawia to nie mam
pojęcia. w liscie szczegółowo ujęto i potwierdzono rachunkami kwoty, o których
zapłatę prosimy. ona tak chciała wnuka, tak mnie kochała.. a teraz? oczywiscie
nie podważa ojcostwa swojego synka. wiec czemu jej zdaniem jestem oszustka? a
do tego co myśli sobie taki tatuś? wygrażała mi sie,ze odbierze mi dziecko. a
teraz zostawił mnie ze wszystkim samą. po zabiegach nawet nie zapytał, jak sie
czujemy (oba zabiegi w znieczuleniu ogólnym. nie potrafie pojąć, jak z
kochajacego faceta powstaje taki nieczuły typ. moze wy wiecie?
no to sie wygadałam