paulina14.04.87
25.09.07, 17:40
ojciec dziecka dzwoni ze przyjedzie, ja sie zgadzam, czekam,
zmieniam plany bo chce zeby corka znala swojego ojca, on - nie
przyjezdza.
kiedy wie ze mi jego wizyta bedzie nie nareke wtedy akurat musi
przyjechac, mowi ze moze przyjezdzac kiedy chce.
dal mi kiedys 1000 zl na dziecko, a pozniej przyjechal i mi je
zabral.
mowi ze bedzie mi utrudnial zycie, ze bedzie blokowal wszystkie moje
decyzje.
dlaczego zamiast cieszyc sie z coreczki, byc szczesliwa mama musze
sie caly czas martwic, w nocy nie spie tylko mysle co nowego
wymysli, jakie znowu bedzie mial rzadania.
Ostatnio powiedzial ze chce wykonac testy DNA, zgodzilam sie bo
jestem pewna ojcostwa, ale on chcial pobrac probki u mnie w domu,
powiedzialam ze mozemy pojechac do laboratorium i tam to zrobic, bo
mu nie ufam, a moze podmienilby probki i pozniej ja musialabym od
nowa robic testy zeby to udowodnic, a nie stac mnie na to, wtedy on
powiedzial ze skoro nie chce tych testow to nie, to on juz wie ze go
zdradzilam.
Jakas paranoja, wczesniej sie przeciez zgodzilam, tak jakby wcale
nie sluchal tego co mowie.
Kiedys napisal mi na gg ze juz nie chce tego dziecka, zebym ja sobie
wziela, ze mu na niej nie zalezy, ze mam sobie znalesc jakiegos
innego faceta ktory bedzie zarabial na to dziecko, a nastepnego dnia
nagle chce przyjechac do dziecka, chce ja najlepiej zabierac do
siebie (corka ma 5 miesiecy jest karmiona piersia, on mieszka 50 km
ode mnie ),
nie patrzy wogole na dobro dziecka tylko chce mi robic na zlosc.
A ja czuje sie calkowicie bezsilna, bo wiem ze nic zrobic nie moge.
Wiem ze jako matka musze poniesc konsekwencje, ze zwiazalam sie z
nieodpowiednim mezczyzna, tylko boli mnie ze on niczym sie nie
przejmuje, nie ma zadnych obowiazkow, tylko przez caly czas mnie
stresuje.
wiem ze na pewno wiele kobiet ma podobny problem, tylko nie wiem
dlaczego tak musi byc, dlaczego nie mozna mzczyznie ograniczyc
wladzy rodzicielskiej, a matka we wszystkim musi go prosic o zgode.