Witam!
Jestem nieformalną samotną mamą. Ale od początku. Jestem żoną od 8
lat. Pierwsze 3,4 lata małżeństwa były super. Wzystko zmieniło się
gdy zaszłam w ciążę. Mąż cieszył się z dziecka ale stał się zimny,
zaczął pić. Dwa lata później poznałam powód - inna kobieta. Wtedy
nie było już jej w jego życiu. Prosił, zapewniał o miłości więć
postanowiłam abysmy dalej byli razem. Oprócz ogromnego bólu poczułam
dziwną radość że skończy się picie i znów będzie normalnie. Nie
jest.Ja nie potrafię zapomnieć on nie potrafi przestać pić. W
międzyczasie padła firma, zostały długi i niezapłacone podatki,
mąż "dorobił się" padaczki alkoholowej. We wrześniu zeszłego roku
wniosłam pozew o rozwód i wtedy zaczęła się jazda. Jego picie non
stop, kłótnie, rękoczyny. Rozwodu nie otrzymałam , nie udowodniłam
rozpadu małżeństwa - ach te nerwy si strach. Za to udało mi się
namówić męża na wyjazd, do innego miasta do pracy. Od tej pory mam
wzgledny spokój (hoc nie mam pieniędzy). Mąż przyjeżdża raz w
miesiącu na 2,3 dni i zachowuję się poprawnie choć dalej pije (choć
już nie opija się). Napewno pracuje do końca roku.
Jestem na siebie zła bo nie chcę z nim być, nie kocham go ale boję
się. Boję się jazdy jaka zacznie się gdy złożę kolejny pozew. Gdyby
choć nie był głównym najemcą to mogłabym zmienić zamki

. Mam 4
letnią córkę, której potrzebne jest normalne życie. Kurcze zawsze
bałam się załatwiania administracyjnych spraw. Dajcie mi Kochane
kopniaka i doradźcie jak sprawnie załatwić rozwód. Szukam też
przyjaznej duszy z Katowic, Sosnowca i oklic.