stacy3
20.11.07, 16:12
Witam,
jutro mam sprawę o podwyższenie alimentów. Mam stracha jak diabli.
Sprawa ciągnie się od wrzesnia ub.r., bo tak działaja nasze sądy,
ale to później. Wniosłam o podwyższenie z 250 zł (2002r.) na 900 zł
(dziecko 7 lat).Ojciec dziecka kręci przed sądem jak się da.Pracuje
na czarno w budowlance w W-wie. Od 2000 r. ma zawieszoną
działalność, bo wisi skarbówce kilkadziesiąt tysięcy złotych, więc
żeby mu nie "weszli" na zarobki, wycwanił sie i pracuje na czarno.
Zarabia nieźle-wiem bo mieszkałam z nim przez 3 lata. W ciągu 7 lat
kupił 5 samochodów, motor, wynajmuje teraz mieszkanie 2-poziomowe z
nową konkubiną i jej dwójką dzieci w wieku mojej córki.Na pierwszej
sprawie powiedział, że nie pracuje,potem ,ze odwiesza działaność jak
ma pracę.Sędzia poprosiła o dostarczenie zaświadczenia o dochodach z
dwóch ubiegłych lat. Na następnej sprawie ja przyniosłam a on
powiedział,że faktycznie to pracuje na czarno i nie rozlicza się z
US, więc nie chcieli mu takiego zaświadczenia wydać.Sędzia
cierpliwa, a ja mniej.Zarzuciłam mu kłamstwo i powiedziałam ,że nie
wierzę ,że nikt nie chciał mu wydac takiego zaświadczenia z US ani z
jakiegokolwiek urzędu, że ma zawieszoną działalność. Sędzia
powiedziała, że w takim razie sąd zgłosi się do US o wydanie ww.
zaśw. Nie wiem po co Sędziemu takie zaświadczenie, skoro alimenty
powinny być ustalone na podstawie możliwości zarobkowych rodzica a
nie tego ile faktycznie zarabia? Ja mam średnie wykształcenie,
kończę obecnie studia zaocznie, pracuję na umowe zlecenie (1800 zł
netoo)i wynajmuję mieszkanie (od grudnia będę płacić 1100 zł za
wynajem). On ma fach w ręku, głowę na karku i kupe kasy,a ja nie mam
żadnych dowodów na to ile zarabia. Owszem kupuje dziecku ubrania
(dużo droższe niż ja-bo mnie na takie nie stać), opłaca angielski,
tańce, jeździ na basen, do kina, teatru, podobno zalozył córce jakąś
książeczkę ubezpieczeniową. Ja muszę zapłacić za mieszkanie,
jedzenie, lekarza (on nie ma czasu), bieżące wydatki w szkole. Wstyd
przyznac ale "pożyczam" od córki pieniądze ze skarbonki, bo nie mam
za co kupić jedzenia.
A teraz pytanie-jakie mam szanse na uzyskanie wyższych alimentów,
jeśli nie ma żadnych dowodów na to,ze ojcu się powodzi a sąd wie, że
on opłaca dodatkowe zajęcia córki i jak sam twierdzi wydaję więcej
ode mnie, chociaż córka mieszka ze mną? Proszę o kilka słów otuchy.
A co do pracy sądu.Dwa razy wysłali pismo do ojca wzywające na
sprawę pod zły adres-pomimo, iz był wyznaczony kurator i określony
dokładny adres pobytu ojca. Do mnie wysłali pismo, ale w środku było
jakies ksero pisma do całkiem obcej mi osoby i w dodatku po chamsku
zamazany korektorem numer sprawy. Byłam na skardze u przewodniczącej
wydziału, ale to nie poskutkowało. Od ponad miesiąca czekam na ugodę
jaką zawarłam z ojcem dziecka w sprawie ustalenia kontaktów ojca z
dzieckiem -miało przyjść z sądu w ciągu 3 tygodni. Mam tego
serdecznie dosyć. Gdzie mogę zaskarżyć pracę sądu, bo rozmawiać z
nimi już mi się nie chce.
pozdrawiam