Dodaj do ulubionych

Nie uznałam ojca dziecka

20.09.08, 08:51
dwa miesiaece temu urodzilam coreczke.gdy poszlam do usc to nie
uznalam ojca.mala ma moje nazwisko.zrobila tak ponieważ moj ex
partner (nie mielismy slubu) w 7 miesiacu ciazy oswiadczyl mi ze nie
potrafi zyc w zwiazku. tak wiec zostalam sama. przezyla to roztanie
bardzo bolesnie.niestety na coreczce tez sie to odbilo.wyladowalam w
szpitalu gdyz zagrazal wczesniejszy porod a co za tym idzie zagrazal
malej.dawca(bo tak nazywam ojca corki) wiedzac ze jestem w szpitalu
nie zainteresowal sie zdrowiem jeszcze nienarodzonego dziecka.i tak
jest do dzis.corka ma dwa miesiace a on nie wie nawet jakie dalam
jej imie.nie pyta jak sie dziecko czuje.tylko wysyla 200zl
miesiecznie na mala.nie bronie mu z nia kontaktow ale on sam nie
chce.teraz jednak zastanawiam sie czy dobrze zrobilam nie uznajac
go.czy corka jak podrośnie nie bedzie miala do mnie o to pretensji?
czy moze lepiej by bylo jakbym go uznala i ograniczyla mu prawa???
Obserwuj wątek
    • madziulec Re: Nie uznałam ojca dziecka 20.09.08, 08:57
      TY go nie uznalas???

      A nie pomylilo Ci sie cos?
      • faustyna_online_2 Re: Nie uznałam ojca dziecka 20.09.08, 09:06
        nie pomylilo
        • madziulec Re: Nie uznałam ojca dziecka 20.09.08, 09:51
          No to TY sobie mozesz uznac albo nie wink))

          W USC jest procedura nie uznawania ojca dziecka przec Ciebie a dziecka przez ojca.

          Wiec chyba jednak... nie do konca wiesz co piszesz. Pewnie nie podalas ojca i to
          wszystko wink
          • oliwija Re: Nie uznałam ojca dziecka 20.09.08, 12:00
            madziulec napisała:

            > No to TY sobie mozesz uznac albo nie wink))
            >
            > W USC jest procedura nie uznawania ojca dziecka przec Ciebie a
            dziecka przez oj
            > ca.
            >
            > Wiec chyba jednak... nie do konca wiesz co piszesz. Pewnie nie
            podalas ojca i t
            > o
            > wszystko wink
            >

            madziulec moze ona właśnie chcial to napisac .... "nie podałm danych
            ojca do aktu urodzenia dziecka" takie ma prawo jeśli dziecko rodzi
            sie z nieformalnego związku.

            Szkoada ze ja tak nie zrobilam jak moglam... ale kto by przypuszczał
            • madziulec Re: Nie uznałam ojca dziecka 20.09.08, 12:13
              Co to jej da???
              Zastanowmy sie:
              - ojciec nie jest znany. Czyli skad alimenty? Od sw. Mikolaja, dzidka Mroza a
              moze Pinokia???

              No nie. Wiec teraz zabawa ja czeka pt. uznawanie sadowne dziecka jesli bedzie
              chciala kase i jednak uznawanie dziecka.
              Chyba ze jak tu pisza niektore uniesie sie duma i zrezygnuje z pieniedzy.
              Problem, ze bedzie dzialac na szkode dziecka!
              • agnieszka_i_dzieci Re: Nie uznałam ojca dziecka 20.09.08, 12:47
                >Wiec teraz zabawa ja czeka pt. uznawanie sadowne dziecka jesli bedzie
                > chciala kase i jednak uznawanie dziecka.

                I tak to,że autorka wątku chciałaby podać dane ojca nie wystarczy. Podać może co
                najwyżej imię, nazwisko wpisują takie jak jej i tak czy siak musi ustalać sprawę
                ojcostwa sądownie aby dostać alimenty.

                >czy może lepiej by było jakbym go uznała i ograniczyła mu prawa???
                Myślę,że było by lepiej nie tyle ze względu na córkę (chociaż może też) ile ze
                względu na np. domaganie się alimentów (nawet niekoniecznie teraz,ale w przyszłości)
              • faustyna_online_2 tu nie chodzi o alimenty 20.09.08, 13:09
                nie bede go zebrac o pieniadze a alinenty by tym byly.jak chce to
                niech sam DOBROWOLNIE PLACI.a jak nie to dam sobie i tak bez tej
                kasy rade.zastanawiam sie tylko czy corka za jakis czas nie bedzie
                miala do mnie pretensji.czy zrozumie dmnie dlaczego tak
                zrobilam.moglam mu ograniczyc prawa.ale z tym jest sporo zachodu. a
                poza tym jaki z niego ojciec
                • agnieszka_i_dzieci Re: tu nie chodzi o alimenty 20.09.08, 13:20
                  Jak bez kasy od niego dasz radę to ok. Zostaw jak jest.
                  I tak nie możesz podać go do papierów w USC bez jego obecności przy tym.
                  A córce tylko kiedyś powiesz co i jak.
                • madziulec Re: tu nie chodzi o alimenty 20.09.08, 13:40
                  Nie wiem co chcesz przekazac swoimi slowami.
                  Stram si ezrozumiec, ale nie moge.

                  Pieniadze, ktore sa alimentami nie sa TWOJE sa dziecka, czego wiele matek nie
                  rozumie, a szkoda.
                  Ty sobie radzisz, ale moze dla dziecka bylyby pieniedzmi na studia, podroz
                  dookola swiata czy zakup roweru.

                  Ale masz racje. Twoja sprawa.
                  Nie wiem wiec po co tu to piszesz. Czy oczekujesz bicia brawa czy potepiania
                  Ciebie ? Czego?
                  Po co piszesz?
                  • nicol.lublin Re: tu nie chodzi o alimenty 20.09.08, 15:13
                    madziulec, ja cię rozumiem, ale... są przecież sytuacje gdzie
                    kobietę stać na utrzymanie dziecka, opłacenie studiów, rower i
                    podróż dookoła świata. na prawdę są takie tongue_out
                    • nicol.lublin Re: tu nie chodzi o alimenty 20.09.08, 15:15
                      no i jeszcze jest taka opcja, że za rok czy dwa dziewczyna wyjdzie
                      za mąż i jej mąż uzna dziecko. i będzie się dokładał do utrzymania,
                      studiów...itp. a wtedy nieposiadanie ojca dziecka (w akcie ur) wiele
                      upraszcza.
                    • madziulec Re: tu nie chodzi o alimenty 20.09.08, 18:44
                      I niech beda.
                      Niech im sie swietnie wiedzie. Naprawde.

                      Ale patrzac nawet stricte prawnie dzialaja na szkode dziecka, jego majatku, nie
                      dazac do uzyskania NALEZNYCH mu alimentow.. Czyli robia cos wbrew prawu.

                      Ale jasne.. "wytlumacze to dziecku, ze tatus byl sku...elem"... Co prawda potem
                      dziekco bedzie przez najblizsze 30 lat leczylo sie jako dorosle dziecko
                      rozwiedzionych rodzicow (polecam forum), ale co tam, najwazniejsze ze mamuska
                      dowalila tatusiowi
                      • ca.melia Re: tu nie chodzi o alimenty 20.09.08, 21:26
                        madziulec napisała:
                        > Ale jasne.. "wytlumacze to dziecku, ze tatus byl sku...elem"... Co
                        prawda potem
                        > dziekco bedzie przez najblizsze 30 lat leczylo sie jako dorosle
                        dziecko
                        > rozwiedzionych rodzicow (polecam forum), ale co tam, najwazniejsze
                        ze mamuska
                        > dowalila tatusiowi

                        Wiesz co Madziulec Ty normalnie jak ameba...
                        • mama_anuszy Re: faustyna 20.09.08, 21:38
                          życie weryfikuje wiele spraw: dziś masz kasę, jutro nie, więc to że
                          nie zasądziłaś mu alimentów jest lekkomyślne,nigdy nie wiadomo jak
                          się potoczy wasze życie, łatwo zgrywać dziś bohaterkę która sobie
                          radzi...Ojciec też może kiedyś się obudzi i będzie dochodzić swoich
                          praw. Wszystko przed wami...
              • ca.melia Re: Nie uznałam ojca dziecka 20.09.08, 21:24
                madziulec napisała:

                > Co to jej da???


                Święty spokój. Bardzo mądra decyzja, ja kilka lat podjęłam taką
                samą i nawet przez ułamek sekundy nie załowałam
                • madziulec Re: Nie uznałam ojca dziecka 20.09.08, 23:35
                  Bardzo fajnie wink)

                  Super. Gratuluje egoizmu i przywiazania dziecka do siebie.
                  Mama wrazenie, ze ogladam "Seksmisje" gdzi edzieci rzeczywiscie naleza do kobiet
                  i NIKT wiecej nei ma do niech prawa.

                  Jak czytam takie posty zaczynam sie wstydzic, ze naleze do tego bezmyslnego
                  gatunku.
                  Dobrze ze sa wyjatki
                  • alika77 Re: Nie uznałam ojca dziecka 21.09.08, 18:53
                    > Super. Gratuluje egoizmu i przywiazania dziecka do siebie.
                    > Mama wrazenie, ze ogladam "Seksmisje" gdzi edzieci rzeczywiscie
                    naleza do kobie
                    > t
                    > i NIKT wiecej nei ma do niech prawa.

                    zeby roscic sobie prawa do czegos lub kogos przede wszystkim nalezy
                    wywiazywac sie z wynikajacych z sytuacji obowiazkow. facet sie
                    wypina, ma gdzies kobiete, o ktorej kiedys mowil, ze kocha, ma
                    gdzies wlasne przeciez dziecko, a egoizm przypisywany jest matce -
                    genialny tok myslenia. rzeczywiscie egoizm - ze chce sie miec swiety
                    spokoj, nie ciagac sie po sadach, ze chce na tyle normalnego
                    dziecinstwa dla dziecka na ile to mozliwe. ojcowie maja prawo do
                    dzieci - ale jak pokazuja, ze maja to prawo w glebokim powazaniu, to
                    dlaczego matka ma biegac za nimi i prosic, zeby z niego skorzystali?
                    • madziulec Re: Nie uznałam ojca dziecka 21.09.08, 20:41
                      Moment wink)
                      To nie facet nie uznal dziecka.
                      TO MATKA nie uznala ojca wink)
                      Wiech chyba nie ten tok myslenia wink))
                      • alika77 Re: Nie uznałam ojca dziecka 21.09.08, 22:02
                        > Moment wink)
                        > To nie facet nie uznal dziecka.
                        > TO MATKA nie uznala ojca wink)
                        > Wiech chyba nie ten tok myslenia wink))

                        Ok, to ona go nie uznala wink ale o ile sie nie myle to facet
                        zrezygnowal z "zabawy". moge zrozumiec, ze stwierdzil, ze nie nadaje
                        sie do zycia w zwiazku, ale to nie zwalnia z obowiazku interesowania
                        sie dzieckiem. wiedzial przeciez, kiedy (przynajmniej mniej wiecej)
                        ma sie dziecko urodzic, mala ma dwa miesiace a on zero
                        zainteresowania. wiec jakie to uznanie dziecka? gdyby chcial zeby
                        mala miala jego nazwisko czy zeby on mial jakies prawa do niej to
                        chyba by sie zainteresowal, prawda? wiec jak dla mnie to nie jest
                        kwestia, ze matka nie uznala go za ojca, jakkolwiek to brzmi, ale ze
                        ona przystala na sytuacje, jaka on stworzyl i tyle.
                      • braktalentu Re: Nie uznałam ojca dziecka 22.09.08, 08:24
                        Nie ma najmniejszego znaczenia kto kogo nie uznał. Matka poszła do
                        urzędu i podała dane, które uznała za istotne. Ojciec może przecież
                        zanegować te dane. Wystarczy się zainteresować. Skoro tego nie robi,
                        to najwyraźniej nie zależy Mu. Nie widzę powodu, dla którego matka
                        miałaby odwalać tę część roboty za ojca, zwłaszcza, że dziecku nic z
                        tego nie przyjdzie. Tatą można być bez względu na nazwisko i dane
                        zawarte w akcie urodzenia. Wystarczy chcieć. Jak się ojcu zachce, to
                        sprawę załatwi. A jak Mu się nie zachce, to znaczy, że dane w akcie
                        urodzenia są jak najbardziej zgodne z prawdą, bo ojca "nie ma".
              • oliwija Re: Nie uznałam ojca dziecka 21.09.08, 09:22
                madziulec napisała:

                > Co to jej da???
                > Zastanowmy sie:
                > - ojciec nie jest znany. Czyli skad alimenty? Od sw. Mikolaja,
                dzidka Mroza a
                > moze Pinokia???
                moze jest bogata moze ma bogatcyhrodzicow i niepotrzebna jej kasa
                od ojca dziecka? Tego nie wiemy

                > No nie. Wiec teraz zabawa ja czeka pt. uznawanie sadowne dziecka
                jesli bedzie
                > chciala kase i jednak uznawanie dziecka.
                > Chyba ze jak tu pisza niektore uniesie sie duma i zrezygnuje z
                pieniedzy.
                > Problem, ze bedzie dzialac na szkode dziecka!

                to tez zalezy od wielu czym=nników. moze ma kolejnego faceta...
                który chce byc ojcem dla tego dziecka.....
    • j-e-a-g Re: Nie uznałam ojca dziecka 20.09.08, 18:53
      Myslę ,że córeczka nie bedzie miałą pretensji, no bo niby o co,że
      tatuś ją olał, że cały ciężar wychowania itepe ty ponosisz? Nie
      przejmuj się imbecylamiwink
      • faustyna_online_2 Re: Nie uznałam ojca dziecka 20.09.08, 19:11
        j-e-a-g dzieki za mile slowa.niestety niektorzy nie rozumieja o co
        mi chodzi.widocznie maja szczesliwa pelna rodzine (i dlatego nie
        potrafia zrozumiec samotnych)czego im szczerze gratuluje lub sa do
        samych kosci tak bardzo zgorzkniali ze nie moga zrozumiec ze ktos w
        trudnej sytuacji potrafi sobie poradzic.pozdrawiam
        • madziulec Re: Nie uznałam ojca dziecka 20.09.08, 20:03
          Fajnie.

          Podsumowalas wink

          Jestes super szczesliwa. Samotna matka, z kupa kasy wink)
          Lepiej Ci??
          Ojciec dziecka sie dziecka wyparl, wypierajac sie przy okazji Ciebie?? Lepiej?
          Czujesz sie lepsza od kogos??
          Gorsza???

          Wiec przestan. I sie uspokoj.
          Piszesz glupoty, wiec ktos chce sprostowac.
          A Ty dalej brniesz w te swoje opowiesci. Po co?
          • faustyna_online_2 Re: Nie uznałam ojca dziecka 21.09.08, 17:54
            madziulec a kto ci powiedzial ze on sie malej wyparl????? nie
            wzielas pod uwage faktu ze to moze ja idac do urzedu nie
            poinformowalam go o tym???
            • mama_anuszy Re: Nie uznałam ojca dziecka 21.09.08, 18:38
              faustyna_online_2 napisała:

              > madziulec a kto ci powiedzial ze on sie malej wyparl????? nie
              > wzielas pod uwage faktu ze to moze ja idac do urzedu nie
              > poinformowalam go o tym???

              tym gorzej dla ciebie.
              • anetina Re: Nie uznałam ojca dziecka 21.09.08, 19:16
                mama_anuszy napisała:

                > faustyna_online_2 napisała:
                >
                > > madziulec a kto ci powiedzial ze on sie malej wyparl????? nie
                > > wzielas pod uwage faktu ze to moze ja idac do urzedu nie
                > > poinformowalam go o tym???
                >
                > tym gorzej dla ciebie.

                a dlaczego gorzej dla niej?
                no sorry, ojciec nie interesuje się dzieckiem
                wie, że trzeba zarejestrować - więc siłą rzeczy to on powinien
                zadbać, skontaktować sie z matką, podwieźć ją do urzędu lub tam się
                spotkać i zarejestrować dziecko
                dlaczego matka ma sie prosić, by facet łaskawie przyszedł do
                urzędu???
              • faustyna_online_2 Re: Nie uznałam ojca dziecka 21.09.08, 19:19
                a to niby dlaczego???
                uwazasz ze to ja powinnam za nim biegac i go o to prosic??
                to jest jego zasranym obowiazekiem zeby troche zainteresowac sie a
                jesli sie nawet nie zapytal kiedy mam zamiar zapisac dziecko tzn ze
                go to wogle nie interesowalo.i to ma byc ojciec?? poprostu dawca i
                nic wiecej.bo na miano ojca to trzeba sobie zasluzyc.a to ze
                splodzil dziecko to nie oznacza ze nim jest
              • faustyna_online_2 Re: Nie uznałam ojca dziecka 21.09.08, 19:22
                a jesli nie zna swoich praw to tym gorzej dla niego.w polsce
                obowiazuje zasada NIEZNAJOMOSC PRAWA DZIALA NA TWOJA NIEKOZYSC
            • mama_anuszy Re: Nie uznałam ojca dziecka 21.09.08, 20:06
              faustyna_online_2 napisała:

              > madziulec a kto ci powiedzial ze on sie malej wyparl?????

              sorry, ale ja już nic z Twojego gadania nie kumam faustyno. Więc
              co ? Wyparł, nie wyparł? Chce, nie chce?
              • faustyna_online_2 Re: Nie uznałam ojca dziecka 21.09.08, 21:32
                nie wypiera sie jej.przyznaje sie do tego ze jest DAWCA.ale to nie
                znaczy ze sie nia interesuje
            • madziulec Re: Nie uznałam ojca dziecka 21.09.08, 20:39
              Pyszota:
              Zacytuje: "ze jestem w szpitalu
              nie zainteresowal sie zdrowiem jeszcze nienarodzonego dziecka.i tak
              jest do dzis.corka ma dwa miesiace a on nie wie nawet jakie dalam
              jej imie.nie pyta jak sie dziecko czuje.tylko wysyla 200zl
              miesiecznie na mala.nie bronie mu z nia kontaktow ale on sam nie
              chce."

              Tja... Bardzo zainteresowany i nie ma dziecka w nosie ...
              • alika77 Re: Nie uznałam ojca dziecka 22.09.08, 18:35
                > Pyszota:
                > Zacytuje: "ze jestem w szpitalu
                > nie zainteresowal sie zdrowiem jeszcze nienarodzonego dziecka.i tak
                > jest do dzis.corka ma dwa miesiace a on nie wie nawet jakie dalam
                > jej imie.nie pyta jak sie dziecko czuje.tylko wysyla 200zl
                > miesiecznie na mala.nie bronie mu z nia kontaktow ale on sam nie
                > chce."
                >
                > Tja... Bardzo zainteresowany i nie ma dziecka w nosie ...

                dla mnie zainteresowanie to pytanie o zdrowie, samopoczucie, chec
                spedzenia z dzieckiem czasu itd. dawanie 200 zl to rozgrzeszanie sie
                i zagluszanie wyrzutow sumienia, a nie zainteresowanie. facet daje
                200 zl, bo moze np. wie, ze jak nie bedzie dawal, to sprawa trafi do
                sadu, ktory zasadzi wyzsze alimenty. wolalabym ojca, ktory daje
                mniej, a interesuje sie dzieckiem, zabiera je na spacery, pyta o
                zdrowie, dzwoni, niz takiego, ktorego zainteresowanie dzieckiem
                zaczyna sie i konczy na zrobieniu przelewu na 200 zl raz w miesiacu.
      • zjawa1 Re: Nie uznałam ojca dziecka 20.09.08, 19:15
        Nie wiem gdzie załozycielka wątku łamie prawo????? (jak napisała
        Madziulec. Jej wolny wybor.
        Dziecko zostało skrzywdzone nie przez matke, tylko przez dawce
        nasienia czyli tatusia!
        Mysle, ze załozycielkatego wątku nie chciała aby biologiczny ojciec,
        ktory olał corke, miał jakas władze rodzicielska!
        JA miałam podobna sytuacje, tez nie podałam ojca w USC( bo niby
        dlaczego mialabym odezwac sie do niego po narodzinach mojej corki, i
        prosic go o pojscie ze mna do urzedu, skoro on nawet nie zadzwonil
        kiedy urodzilo sie jego dziecko, a wiedział o terminie porodu).
        Ja złozyłam pozew do sadu o ustalenie ojcostwa i alimenty.
        W momencie, kiedy sadownie jest ustalane ojcostwo (dodam, ze w moim
        przypadku nie bylo DNA, bo tatus bez problemu przyznał sie do
        ojcostwa przed sadem, ojciec dziecka NIEMA WŁADZY RODZICIELSKIJ!!!!
        A alimenty płacic musi!Tak wiec zastanow sie, czy nie zrobic tak,
        jak ja zrobiłam!?
        • mama_anuszy Re: Nie uznałam ojca dziecka 20.09.08, 19:29
          "nie podałam ojca w usc", bo nie mogłaś podać ojca bez jego
          obecności, jak nie stawi się w usc to w papierach go nie ma
          poprostu, nie wasza wola.
          • mama_anuszy Re: Nie uznałam ojca dziecka 20.09.08, 19:29
            i nie "nie uznałam ojca" tylko brutalne "ojciec nie uznał dziecka".
          • zjawa1 Re: Mama-anuszy!!! 20.09.08, 21:01
            Moj Droga, DOKŁADNIE! To ja zadecydowałam, ze NIE PODAM ojca
            biologicznego w USC!!!! Wystarczył jeden moj telefon, a tatus
            pojawiłby sie w 5 min pod urzedem. Ale ja mam swoja godnosc i jestem
            troche bardziej zapobiegliwa, niz niektore mamy. Wynika to z faktu,
            ze znam dobrze procedury przyznania władzy rodzicielskiej!
            Nie zasłuzył, na bycie ojcem dla mojej corki, wiec nie chciałam aby
            miał jakas władze rodzicielska nad nia!
            Gdybym poszła z nim do urzedu, automatycznie taka władze by
            otrzymał! A mnie czekałoby kilkunasto miesieczne procesowanie sie o
            odebranie władzy rodzicielskiej, nie wiadomo z jakim skutkiem.
            Wiec po co ta okrezna droga do celu jaki osiagnełam, bez wiekszych
            przeszkod?
            Tatus mojego dziecka od razu w odpowiedzi na moj pozew, o ustalenie
            ojcostwa i alimenty zaznaczył, ze nigdy nie wyzekal sie swojego
            dziecka i jest jego biologicznym ojcem!
            Zrobił nawet odwolanie, twierdzac, ze poszedłby ze mna do USC, tyle,
            ze ja go nie poinformowałam!
            Na szczescie sad to odrzucił.
            Oczywiscie pytano mnie czy chce załatwic to dobrowolnie tzn. pojsc
            do USC razem z eksem. Nie zgodziłam sie, bo tak jak pisałam, przy
            ustaleniu na drodze sadowej ojccostwa, eksowi nie beda przysługiwały
            prawa rodzicielskie!

            Widze, ze na tym forum nadal sa osoby, ktore wiedza lepiej o danej
            sprawie niz gł. zainteresowany.

            Albo boli ich to, i nie potrafia zrozumiec, ze nie kazdy ma tak
            oplakana sytuacje jak one miały!!
            Smutne to, tym bardziej ze zieja jadem.
            Drogie panie przystopujcie z ta zawiscia!
            • mama_anuszy Re: Mama-anuszy!!! 20.09.08, 21:15
              jakim jadem? Ile nas tu jest -tyle jest sytuacji, w Twoim przypadku,
              ojciec nie wyrzekł się dziecka i chciał je uznać, Ty nie chciałaś...
              więc fakt- załatwiłaś go. U autorki wątku jednak- wydawało mi się że
              ojciec wcale nie wychylał się z uznaniem, więc tytuł wątku jest
              dziwny.
              • zjawa1 Re: Mama-anuszy!!! 20.09.08, 21:19
                Nie wiemy, czy nie postapi tak, jak moj eks!
                Pewnosci nie mamy.
                Daje jej te 200 zł dla zamydlenia całej sprawy!
                Wydaje mi sie, ze obawia sie duzo wyzszych alimentow!
            • virtual_moth Re: Mama-anuszy!!! 20.09.08, 21:36
              zjawa1 napisała:

              > Wynika to z faktu,
              > ze znam dobrze procedury przyznania władzy rodzicielskiej!

              Hehe, usmaialm sie. Gadasz bzdury. Sądowne ustalenie ojcostwa NIE skutkuje automatycznie nie nadaniem władzy rodzicielskiej. O tym decyduje SĄD. Miałaś po prostu farta.
              • zjawa1 Re: virtual_moth 20.09.08, 23:18
                Nastepnym razem przeczytaj najpierw to, co napisałas!
                ...Hehe, tak, Sad nie bazuje na literze PRAWA, sedzina miala dobry
                humor, a ja tym samym szczescie!
                Jak mozna pisac takie bzdury...
                P.s. widocznie, Ty swojej sie nie spodobalas, wiec nawet nie
                zostalas poinformowana o takiej mozliwosci!
                • virtual_moth Re: virtual_moth 21.09.08, 11:20
                  Bezmiar twojej ignorancji poraża. Wyswiadcz nam przysluge i przestan pisac nieprawde z pozycji "znawcy tematu". Na poczatek lektura podstawowa, kodeks rodzinny i opiekunczy:

                  Art 93
                  § 2. Jednakże w razie sądowego ustalenia ojcostwa władza rodzicielska przysługuje ojcu tylko wtedy, gdy przyzna mu ją sąd w wyroku ustalającym ojcostwo. Sąd opiekuńczy może ojcu przyznać władzę rodzicielską także po ustaleniu ojcostwa.


                  Pozwol mi wyjasnic to jednoznaczne sformulowanie - otoz prawo decyzje co do nadania wladzy rodzicielksiej po sądownym ustaleniu ojcostwa pozostawia SĄDOWI. Zatem sąd moze:
                  - nadac wladzę
                  - nie nadac wladzy
                  w obu przypadkach postąpi zgodnie z prawem.
                  • zjawa1 Re: virtual_moth 22.09.08, 20:40
                    Moja droga. Ignorancje to, ty pokazujesz na kazdym kroku.
                    To, co pisze jest autentycznym, namacalnym FAKTEM!
                    Nie znam przypadku, ani adwokaci u ktorych byłam, takiego w ktorym
                    (jesli matka nie wyraza zgody)ojcu biologicznemu nadawane sa prawa
                    rodzicielskie gdzie, ojcostwo jest ustalane droga sadowa!

                    Ktos, z innego forum mial racje piszac, ze na tym forum,
                    jest ,,najwiecej kasliwych i jadowitych zmij".
                    • virtual_moth Re: virtual_moth 22.09.08, 21:43
                      zjawa1 napisała:


                      > Nie znam przypadku, ani adwokaci u ktorych byłam, takiego w ktorym
                      > (jesli matka nie wyraza zgody)ojcu biologicznemu nadawane sa prawa
                      > rodzicielskie gdzie, ojcostwo jest ustalane droga sadowa!

                      To juz znasz taki przypadek.


                      >
                      > Ktos, z innego forum mial racje piszac, ze na tym forum,
                      > jest ,,najwiecej kasliwych i jadowitych zmij".


                      Sporo jest tutaj tez informacji całkowicie wprowadzajacych w bład.
                      • zjawa1 Re: virtual_moth 22.09.08, 22:07
                        jakoś trudno mi w to uwizycsmile!
                        No chyba ze ojciec Twojego dziecka widywał je!
                        • virtual_moth Re: virtual_moth 22.09.08, 22:19
                          zjawa1 napisała:

                          > jakoś trudno mi w to uwizycsmile!
                          > No chyba ze ojciec Twojego dziecka widywał je!

                          Dzizas kobieto, co za roznica. Podalam ci konkretny paragraf w kodeksie, calkowicie dementujacy twoje przekonanie o tym, ze przy sądowym ustaleniu ojcostwa ojciec z automatu wladzy rodzicielskiej nie dostaje. Co wiecej, moj przypadek to potwierdza. A ty jeszcze sie klocisz? Calkowicie sie skompromitowalas jako "znawczyni kwestii wladzy rodzicielskiej", nie dosc ci? Odpusc, od cholernych 4 lat pisze na tym forum TO SAMO, od cholernych 4 lat probuje wyjasniac, prostowac, opisywalam swoj przypadek x razy, wiele bylo na forum osob w podobnym do mojego przypadku polozeniu. I wyobraz sobie CALY CZAS, non stop, czy wiosna, czy zima, czy lato, na SM pojawiaja sie ekspertki nie wiedzace o sprawie kompletnie nic, a "radzące". Nie masz pojecia jak wyprowadza mnie to z rownowagi, bo sama kiedys szukalam rady i NIKT nie byl w stanie mi pomoc, a rada "prawnika" byla gie warta. Wiec z laski swojej pochyl glowe, idz na forum "szydelkowanie" tudziez "nasze dziubaski" i nie wkur....j ludzi.
                          • zjawa1 Re: virtual_moth 23.09.08, 00:12
                            4 lata piszezs na forum, a niczego sie nie nauczyłas.

                            Jest to bardzo duza roznica, moja droga!!!!!
                            I gdybys tak dobrze znała prawo i jego zastosowanie, nie byłabys
                            jednym z tych ,,przypadkow"!!!

                            Ja, wg. ciebie nie znam sie naprawie...
                            Hmmm... ale jak widac, z ta wiedza, ktora posiadam, wyszłam lepiej
                            niz Tysmile!
                            Przynajmniej w kwesti, ktora mnie najbarziej interesowała, tj.
                            władza rodzicielska.

                            Pamietaj, ze swoimi opisami mozesz zniechecic inne kobiety do
                            działania!
                            I skoncza tak jak ty!
                            • mama_anuszy Re: zjawa 23.09.08, 19:10
                              Droga zjawo- u nas: ojcostwo ustalane sądownie, na wniosek ojca
                              który się nie przyznawał, sąd przyznał mu pełne prawa. Ot co!
        • madziulec Re: Nie uznałam ojca dziecka 20.09.08, 20:01
          “władza rodzicielska przysługuje obojgu rodzicom” (art. 93 § 1) i polega między
          innymi na obowiązku pieczy nad majątkiem dziecka (art. 95 § 1). Ów obowiązek
          jest równocześnie źródłem kompetencji do działania.Szalenie istotnym elementem
          owej pieczy jest “obowiązek sprawowania z należytą starannością zarządu
          majątkiem dziecka” (art. 101 § 1 k. r. o.) i powiązane z tym uprawnienie do
          reprezentowania małoletniego.

          I teraz dalej:
          jest to UMYSLNE dzialanie na szkode majatku maloletniego...
          • faustyna_online_2 Re: Nie uznałam ojca dziecka 21.09.08, 18:03
            ty ciagle piszesz o majatku maloletniego.straszna materialistka z
            ciebie.ok wladza rodzicielska przysługuje obojgu rodzicom ale nie
            kazdy na nia zasluguje.
    • anetina Re: Nie uznałam ojca dziecka 21.09.08, 08:35
      czy dobrze zrobiłaś, czy źle - to juz sama musisz ocenić
      w przyszłości oceni dziecko

      u mnie było też, że sama poszłam do USC - ale równocześnie założyłam
      sprawę o ustalenie ojcostwa, nienadanie nazwiska dziecku ojca,
      nienadanie władzy rodzicielskiej, alimenty i zwrot kosztów ciąży i
      wyprawki

      wygrałam

      zrobiłam to właśnie dlatego, że nie wiedziałam, jakby syn
      mnie "ocenił", że nie ma "ojca" na papierze
      zrobiłam to dla siebie, bo czułam, że tak powinnam zrobić

      tym bardziej, że gdyby eks sam załozył sprawę o to, dostałby pełnię
      praw, a dziecko jego nazwisko - tego nie chciałam

      dziecko ma prawie 5 lat
      zdecydowanie wiem, że te moje wybory były najlepsze - dla dziecka,
      dla mnie, dla naszej rodziny

      w tym momencie Mały ma tatę, którego sam pokochał, który pokochał
      moje dziecko jak swoje biologiczne
      nie ma problemu z decyzją o zmienieniu nazwiska dziecku, o adopcji
      Małego przez mojego męża

      a dziecko - od czasu do czasu pogada, że ma w świecie drugiego tatę -
      nazywa go pan tata, nie znają się - wybór eksa
      ale równocześnie dziecko wie, że koło siebie ma M., który jest
      zawsze koło niego, jest jego przyjacielem, jest tatą, prawdziwym
      tatą smile


      więc Faustyna, przemyśl dokładnie
      masz gwarancję, że eks nie wtrąci się w wasze życie?
      może jednak warto samej założyć sprawę o ustalenie ojcostwa,
      alimenty?
      bo gdy on założy - raczej na pewno dostanie to, co poprosi we
      wniosku sad


      ps. ja z tych, które nie mają alimentów
      dobrowolnie big_grin

      i jakoś szkody mojego dziecka tu nie widzę smile
    • braktalentu Re: Nie uznałam ojca dziecka 21.09.08, 09:56
      Nie wystąpienie o alimenty na drogę sądową nie jest działaniem na
      szkodę dziecka, zwłaszcza jeżeli ojciec dobrowolnie łoży kwotę,
      którą matka uważa za wystarczającą. Najlepszym dowodem na to jest
      sytuacja madziulca, która moim zdaniem na zasądzonych alimentach
      wyszła jak zabłocki na mydle - choć sama jest z siebie na pewno
      bardzo dumna.

      do rozmowy na temat ojca prędzej, czy później na pewno dojdzie. Ja
      na Twoim miejscu powiedziałabym dziecku prawdę. Z przyczyn
      proceduralnych, było łatwiej abyśmy nosiły to samo nazwisko. Było to
      możliwe ponieważ tata nie pojawił się w USC, aby Cię uznać. Mimo to
      co miesiąc łożył dobrowolnie na Twoje utrzymanie tyle, a tyle. To,
      że nosisz moje nazwisko nie stało na przeszkodzie, aby Cię odwiedzał
      i uczestniczył w Twoim życiu. Tyle na temat.
      Jeżeli komuś (na przykład madziulcowi) wydaje się, że nadanie
      dziecku nazwiska ojca, sprawi, że ten zacznie się dzieckiem
      interesować to jest w błędzie. Fakt, że matka rezygnuje z takiej
      opcji będzie miał z pewnością mniejszy wpływ na ewentualny rozwój
      psychoosobniczy dziecka niż fakt porzucenia przez ojca. Nadanie
      dziecku własnego nazwiska nie jest formą przywiązania dziecka do
      siebie i ukarania ojca, to próba ułatwienia sobie życia w sytuacji,
      w której ojciec w życiu dziecka będzie najprawdopodobniej nieobecny.

      Nie uważam, żeby nazwisko ojca było w czymkolwiek lepszy od nazwiska
      matki. Prawdę tę już dawno temu odkryli Żydzi, którzy uważali za
      dzieci należące do swojego plemienia te, które pochodziły od matki -
      Żydówki (tu pochodzenie było bezsporne i umożliwiało przyjęcie do
      wspólnoty równie dzieci pochodzących z gwałtów dokonywanych przez
      plemiona odmienne etnicznie).
      • madziulec Brak talentu = brak talentu do czytania ;)) 21.09.08, 11:02
        Od pewnego czasu staram sie pokazac Ci, ze ojciec mojego dziecka DOBROWOLNIE nie
        lozyl na dziecko ZADNEJ kwoty od momentu rozstania, gdyz po prostu w momencie
        rozstania bylo drastycznie odciecie tzw. "pepowiny" polegajace na zostawieniu
        pustej lodowki, zabraniu samochodu i zostawienie mnie wowczas bedacej bez pracy
        z pustym kontem.
        Nie iwem ile razy powinnam Ci to napisac, by do Twojego ograniczonego umyslu to
        dotarlo.
        Ojciem mojego dziecka DOBROWOLNIE NIE CHCIAL zlamanego grosza na dziekco placic,
        chociaz rzeczywiscie raz wplacic przez 3 miesiace 300 zl (zawrotna kwota). Wole
        wiec miec pewne 800 zl raz na miesiac. Chociaz ostatnio za to, ze nie czekalam
        kamieniem 3 godziny w domu ukaral mnie 2 dniami spoznienia z alimentami.. (ot,
        taka kara dla mnie).


        Nie chce.
        Wiec ta dobrowolnosc nie istniala i nie istnieje.
        Dociera to wreszcie istoto o malym rozumku???? Bo mi sie juz nie chce Tobie
        tlumaczyc.
        Nabierz wreszcie tego talentu, czas po temu.
        • braktalentu Re: Brak talentu = brak talentu do czytania ;)) 21.09.08, 12:28
          Madziulcu, zaskoczę Cię, ale wyjątkowo tematem TEGO wątku nie jesteś
          Ty i Twoje problemy. Tematem tego wątku nie jest również poziom
          mojego IQ. Autorka tego wątku stara się ustalić, czy Jej dziecko
          może w przyszłości winić Ją za nadanie Mu nazwiska matki, a nie
          ojca. W kolejnym poście autorka zaznacza, że alimenty od ojca
          dziecka nie będą miały wpływu na poziom życia tegoż, oraz że ojciec
          dzieka dobrowolnie płaci na dziecko. Ponieważ moim zdaniem
          niesłusznie została oskarżona o działanie na niekorzyść swojego
          dziecko, podałam Twój przykład, jako w MOIM PRZEKONANIU dobrze
          ilustrujący negatywne skutki "szarpania się" o alimenty. Zaznaczyłam
          też wyraźnie, że TWOJE zdanie na ten tamat z pewnością jest
          odmienne, gdyż od dawna przekonuję się, że inaczej interpretujemy
          fakty.
          Nie zamierzam wdawać się z Tobą w polemikę, na temat tego czy
          alimenty powinny stanowić określoną KWOTĘ pieniędzy i czy Twoje
          decyzje były słuszne, bo choć pewnie Cię to zaboli TEN WĄTEK NIE
          JEST O TOBIE.
          Ale przy okazji, żebyś nie czuła się całkowicie pominięta i z
          rozpaczy nie próbowała zdominować SWOJĄ osobą kolejnego wątku, z
          całego serca gratuluję Ci przebiegłości, która nie pozwoliła Twojemu
          Exowi "zniknąć" i sprawiła, że dopadłaś Go i już nigdy więcej nie
          spóźni się z alimentami o całe dwa dni, co zresztą zdarzyło Mu się
          pierwszy raz od kilku lat.
          • madziulec Brak talentu - zejdz ze mnie raz na zawsze 21.09.08, 20:38
            I przesatn tworzyc elaboraty na moj temat, odwolujace sie do mnie, mojej
            historii itp.

            Historia bowiem autorki watku nijak ma sie do mojej historii, ojciec bowiem
            mojego dziecka po urodzeniu naszego dziecka mieszkal z nami prok i dopiero w
            pierwsze urodziny dziecka (zreszta tez dzien smierci papieza) przeywalil mi i
            pokazal, ze moje miejsce jest zupelnie gdzie indziej i nie powinnam komentowac
            jego zdrady wink))

            Tak wiec przestan, bo juz mi sie nie chce polemizowac po raz setny, tlumaczyc Ci
            milionowy raz, ze moj eks dawal pieniadze w momencie gdy ze mna mieszkal, a
            potem nie dawal, wiec to nie byla kwestia mojego wyboru i nie mialam mozliwosci.
            Nie chce mi sie.
            • kammik Re: Brak talentu - zejdz ze mnie raz na zawsze 22.09.08, 08:21
              madziulec napisała:
              > i dopiero w pierwsze urodziny dziecka (zreszta tez dzien smierci papieza)
              przeywalil mi i pokazal, ze moje miejsce jest zupelnie gdzie indziej i nie
              powinnam komentowac jego zdrady

              Dobrze, że dodalaś to o papieżu - teraz to już chyba nie będzie problemu z Twoją
              beatyfikacją?
              • pelagaa Re: Brak talentu - zejdz ze mnie raz na zawsze 22.09.08, 08:41
                Hehehehehe wink
            • braktalentu Re: Brak talentu - zejdz ze mnie raz na zawsze 22.09.08, 08:31
              "Historia bowiem autorki watku nijak ma sie do mojej historii"

              Jest natomiast doskonałym przykładem, jak W MOJEJ OPINII łatwo
              stracić na sądowym szarpaniu się o alimenty - a tego już ten wątek
              jak najbardziej dotyczy.

              Kochanie, alimenty to nie tylko PIENIĄDZE. Nawet mój ciasny, (choć
              wciąż ćwiczony i doskonalony) umysł jest to w stanie pojąć. Chociaż,
              nie da się zaprzeczyć, że koszt samochodu i pełnej raty kredytu za
              mieszkanie to jednak konkretne kwoty, a więc PIENIĄDZE, chociaż nie
              takie w papierku, ani bilonie. Nadążasz?

              Nie oceniam słuszności Twoich decyzji. Staram się jednak, żeby nie
              umknęły nam FAKTY, które podałaś w 2005.

              • madziulec Re: Brak talentu - jeszcze raz i powolutku 22.09.08, 14:55
                Nadal nie umiesz pojac:
                samochod byl gdy moj eks mieszkal ze mna.
                Potem auta nie bylo, trafilo do kochanki mojego eksa, byla wazniejsza wink))

                Wiec czy TY nadazasz???
                Bo chyba nie.
                Myli Ci sie historia o krainie mlekiem i miodem plynacej, czyli wtedy gdy ja
                bylam z eksem i zarowno ja jak i moje dziecko mielismy wszystko z czasami, gdy
                moj eks odszedl i:
                - zabral samochod
                - nie placil kredytu
                - nie placil zadnej kasy na dziecko od maja 2005 do stycznia 2006 a wiec do
                momentu orzeczenia alimentow sadownie (czasem zrobil zakupy, ale bylo to
                okazjonalnie, a ze czesto wyjezdzal to na zakupy nie moglam liczyc).

                Nie wiem jakim jezykiem mam Ci tlumacyzc. Po polsku nie rozumiesz.
                Ubzduralas sobei cos i udowadniasz cos, co nei jest prawda i probujesz pokazac,
                ze trace na czyms. Tymczasem tu nei ma na czym tracic, poneiwaz ja po prostu tak
                czy inaczej NIC nie mialam po odejsciu mojego eks, wiec nie bylo innej
                mozliwosci jak sadowne ustalenie alimentow.
          • alabama8 Re: Brak talentu = brak talentu do czytania ;)) 22.09.08, 13:59
            braktalentu napisała:
            > Autorka tego wątku stara się ustalić, czy Jej dziecko
            > może w przyszłości winić Ją za nadanie Mu nazwiska matki, a nie
            > ojca.

            Odpowiedź może brzmieć TAK albo NIE. A dziewczyna ma naprawdę
            truuudny orzech do zgryzienia.
            Siedzi sobie i wymyśla co będzie za 18 lat. Dziecko powie - dlaczego
            nie nadałaś mi nazwiska ojca którego w życiu nie widziałem na oczy,
            jak mogłaś nie nadać mi nzawiska ojca który nigdy mnie nie
            odwiedził, nie zapytał o zdrowie, jak mogłaś mi nie nadać nazwiska
            ojca który przez 18 lat miał mnie głęboko w d... nie kupił złamanego
            lizaka ani mamby na urodziny. Nienawidzę cię matko! Jak omgłaś tak
            mnie skrzywdzić. Jak mogłaś nie pozwolić bym nosił nazwisko drania,
            obiboka i świni, jak mogłaś pozwolić mi żyć ze świadomością że
            jestem kochany, skoro ojciec mnie nie kochał a ja o tym nie
            wiedziałem. Nosząc nazwisko ojca miałbym przynajmniej wiedzę, że
            jeden z rodziców mnie porzucił a nie jakieś cho...ne szczęśliwe
            dzieciństwo!
        • pelagaa Re: Brak talentu = brak talentu do czytania ;)) 22.09.08, 08:16
          > Nie iwem ile razy powinnam Ci to napisac

          Nie wysilaj sie. Osoby, ktore czytaly Twoje posty w roku 2005 (zdaje
          sie) maja wyrobione zdanie na temat tego jaki byl Twoj ex i czy
          placil i za co.
          Nikt nie twierdzi, ze facet Ci nie przylal, bo to zupelnie inna
          historia i nie ma nic wspolnego z tym, co oplacal, a czego nie. A Ty
          pewnym spraw oddzielic nie potrafisz.
          No chyba, ze pisanie w tej chwili o tym, jak nie bylo, jest forma
          terapii, zebys sama w to uwierzyla i zebys nie musiala sie dluzej
          obwiniac, ze jednak wystapilas o te alimenty wink
          • madziulec Re: Brak talentu = brak talentu do czytania ;)) 22.09.08, 15:02
            Tobie tez Pelaga to napisze, bo nie dociera.
            Nie iwem dlaczego.
            Nalezy orzdzielic 2 okresy: do 22 maja 2005 czyli do momentyu wtyprowadzki i po
            22 maja 2005. Do wyprowadzki moj eks owszem placil, chociaz coraz mniej chetnie
            (tu lecialo okolo 2000 miesiecznie na wyjazdy z kochanka po polskich
            kurortach..) na dom i utrzymanie domu. Mowicie samochod. Tak, posiadalam,. Ale
            za benzyne do samochodu placilam sama.
            Sprzataczke w domu mialam, bo za nia placilam sama. A to przewspanialy eks mial
            sprzatac. Wolal jednak isc sobie na podryw i robic co innego.

            Wiec nie jest to forma terapii. Ty chyba sama nie wiesz co to jest terapia,
            zaczynasz ludziom wmawiac rozne rzeczy, po to tylko, by inni zaczeli robic tak
            jak Ty uwazasz za sluszne i wlasciwe.
            To jest chore, po prostu chore.
            Tak jak Ty jestes chora, bo to co robisz jest forma przemocy, co zreszta juz
            kiedys napisalam.

            I mozesz teraz sie usmiac z szatanskim usmiechem, ja zas mam Cie serdecznie
            dosc, Twoich coraz glupszych insynuacji, wmawiania mi coraz to glupszych rzeczy,
            w momencie gdy nie masz pojecia.
            Po prostu nie masz.
            Wiec zajmij sie wreszcie swoim zyciem, przestan wszystkich sytuacje porownywac
            do mojej, nei jestem tu przykladem, bo jak tak, zaczne sie odwdzieczac tym
            samym, do tego przywolujac pewna strone, gdzie wysmiewano Ciebie, zobaczymy, czy
            bedzie Ci milo i czy tak samo bedziesz sie bronic.

            Narazie Cie zegnam i radze po dobroci zostaw mnie wreszcie w spokoju.
            • pelagaa Re: Brak talentu = brak talentu do czytania ;)) 22.09.08, 17:32
              > radze po dobroci zostaw mnie wreszcie w spokoju.

              Przemoc powiadasz...
            • braktalentu Re: Brak talentu = brak talentu do czytania ;)) 22.09.08, 18:25
              Madziulcu, chyba zapomniałaś, że jeszcze w PAŹDZIERNIKU 2005 Twój
              były partner opłacał CAŁY kredyt za Wasze WSPÓLNE mieszkanie, a Ty
              jeździłaś JEGO samochodem.

              Nie zauważyłam, żeby Pelaaga wmawiała Ci coraz głupsze rzeczy. Ona
              pisze tylko o tym jakie swoje decyzje opisałaś na forum. Skoro z
              perspektywy czasu wydają Ci się, hmmm, nazwijmy to, nie do końca
              przemyślane, to nie pozostaje mi nic innego jak zgodzić się z Tobą
              całkowicie.

              Radzenie komuś "po dobroci", żeby dostosował się do naszych wymagań,
              sugeruje, że jesteśmy, celem wyegzekwowania tego co uważamy za
              słuszne, użyć metod "niedobrych", co wiąże się oczywiście z
              określonymi konsekwencjami. A Ty Madziulcu, chyba nie chciałaś tu
              nikomy grozić, prawda? Nie przejmuj się, jestem pewna, że Peli
              zwykłe "przepraszam" wystarczy.
    • ghiro Re: Nie uznałam ojca dziecka 21.09.08, 16:58
      Uważam, że czas pokaże czy dobrą decyzję podjęłaś. Tak jak ktoś już
      tu wyżej napisał, ile nas, tyle różnych historii.
      Ja po urodzeniu córki poszłam sama do USC i podałam imię ojca małej.
      Jeszcze wtedy obiecał że przyjedzie z zagranicy i uregulujemy razem
      kwestię jej nazwiska, czyli uznanie jej przez niego.To było więcej
      niż pewne ! Pieniądze przysyłał nam regularnie, więc z wytaczaniem
      armat o alimenty nie było problemów, a o żadnym pozwie nie myślałam,
      to nie był mój problem (tak sobie myślałam...).
      Dziś jest inaczej. Urwał z nami kontakt. Nie ma ani nazwiska, ani
      pieniędzy.Jest za to złożony pozew o nazwisko, alimenty i
      ograniczenie władzy.
      Mimo,że mogłabym sama córkę utrzymać, uważam że to nie jakaś ujma na
      honorze pozwać ojca o alimenty.Pieniądze są na dziecko, nie dla nas.
      Czemu np. nie umieścić tych pieniędzy w banku na lokacie, niech
      procentują i ułatwią start w dorosłość naszym pociechom !
      Decyzja o nieubieganie się o pieniądze jest często podyktowana dumą,
      a pośpiech i duma to nienajlepsi doradcy. Myślmy o dzieciach, nie o
      swoich urażonych ambicjach i zranionych sercach.
      Kwestię nazwiska pozostawiam bez kometarza. Są zwolenniczki
      nadawania swojego nazwiska i te, które chcą aby ich pociechy nosiły
      nazwisko ojca. Plusy i minusy są w obu sytuacjach, więc nie
      komentuję.
      Pzdr.


    • krolowanocy Re: Nie uznałam ojca dziecka 22.09.08, 15:22
      przeczytałam wszystko powyżej i widzę tu jedno wielki pomieszanie z poplątaniem,
      kilka osób udziela rożnych rad, z których albo część jest prawdą, albo wszystko
      jest bzdurą, albo i wszystko jest prawdą, ale nie pasującą do sytuacji.

      Przecież sądowe ustalenie ojcostwa nie musi skutkować nadaniem nazwiska ojca
      dziecku. To samo z władzą rodzicielską.
      Co do pieniędzy - jak autorka wątku uważa że na potrzeby dziecka 200 złotych to
      jest kwota wystarczająca... to, hm, ciekawe. Nie wiem w jakim mieście mieszka i
      jakie są tam ceny, ale chyba to jakaś inna rzeczywistość tongue_out
      A co będzie miała córka jak dorośnie to trudno powiedzieć, nikt Ci tego nie
      powie teraz, przecież wszystko może się zdarzyć, ojcu może się zmienić i będzie
      się widywał z nią.
      Nic nie da gdybanie teraz
      Rozsądniej by było jakby te alimenty zostały ustalone sądownie, zwłaszcza że
      skoro ojciec i tak się nie interesuje to odebranie (lub nienadanie) praw
      rodzicielskich będzie łatwe. Z drugiej strony może go to zachęci do kontaktów,
      skoro Ty byś ich nie broniła to chyba dobrze by się stało.

      Ale na litość boską, nikt Ci nie powie teraz co zrobi Twoja córka za ileś lat
      jak dorośnie! Nikt tu nie jest Bogiem i nie powie ci na pewno jak będzie, czego
      Ty oczekujesz?
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka