faustyna_online_2
20.09.08, 08:51
dwa miesiaece temu urodzilam coreczke.gdy poszlam do usc to nie
uznalam ojca.mala ma moje nazwisko.zrobila tak ponieważ moj ex
partner (nie mielismy slubu) w 7 miesiacu ciazy oswiadczyl mi ze nie
potrafi zyc w zwiazku. tak wiec zostalam sama. przezyla to roztanie
bardzo bolesnie.niestety na coreczce tez sie to odbilo.wyladowalam w
szpitalu gdyz zagrazal wczesniejszy porod a co za tym idzie zagrazal
malej.dawca(bo tak nazywam ojca corki) wiedzac ze jestem w szpitalu
nie zainteresowal sie zdrowiem jeszcze nienarodzonego dziecka.i tak
jest do dzis.corka ma dwa miesiace a on nie wie nawet jakie dalam
jej imie.nie pyta jak sie dziecko czuje.tylko wysyla 200zl
miesiecznie na mala.nie bronie mu z nia kontaktow ale on sam nie
chce.teraz jednak zastanawiam sie czy dobrze zrobilam nie uznajac
go.czy corka jak podrośnie nie bedzie miala do mnie o to pretensji?
czy moze lepiej by bylo jakbym go uznala i ograniczyla mu prawa???