mamajeans
04.02.09, 12:20
Czy jest tu jakas mama, ktora sama złożyła do sadu wniosek o
uregulowanie kontaktow ojca z dzieckiem? bo ojciec tego nie chcial
zrobic, bo wygodniej mowic, ze kocham dziecko, chce sie widywac
tylko to matka przeszkadza i komplikuje (bzdura - ale niezla wymowka
dla niego i nikt nie powie, ze on zly ojciec jest. Ale jak ognia boi
sie jakichkolwiek zobowiazan pisemnych i konkretnych ustalen. Mam
dosc juz tego balaganu z tym zwiazanego, chce wiedziec na czym stoje
i na czym opierac sie rozmawiajac z dzieckiem. ale bez postanowienia
sadu nie mam nic czarno na bialym, tylko "chce, ale kiedy bede mogl,
a wogole to juz dawno bym ja zabral gdybys nie utrudniala" szlag
mnie trafia na taki belkot. czy ktoras SAMA wnosila sprawe o
regulacje? Wiadomo, ze do odwiedzin to i tak nie zmusi, ale
przynajmniej wiadomo, ze tego a tego dnia mial byc a nie bylo go,
tego a tego dnia mialo go nie byc, a przyjechal bez zapowiedzi i sie
awanturuje. i spokoj. i jeszcze jedno. czy przy tego typu sprawie, z
mojej inicjatywy ja mam prawo zastrzec, ze zgadzam sie na wyjazdy
dziecka do ojca (inna miejscowosc) ale TYLKO pod warunkiem, ze bede
znala dokladny adres, pod ktorym bedzie przebywal z dzieckiem? Wiem,
ze mieszka u swojej kobiety i, ze maja dziecko, ale czy mam prawo
dowiedziec sie, czy mieszka z nimi np. jeszcze dziecko jego
partnerki, lub uzyskac zobowiazanie, ze ojciec dziecka bedzie
zajmowal sie osobiscie naszym dzieckiem podczas jej tam pobytu?
Dodam, ze chodzi o dziecko 3 letnie. czy mozliwe jest abym dziecko
jezdzilo tam a ja nie mialabym prawa do takich zapewnin i wiedzy?