15.12.03, 12:50
chcialam Was o cos zapytac Dziewczyny
W zasadzie chcialam sie czyms podzielic
Moj partner ma dziecko - corke z poprzedniego malzenstwa, 10 letnią.Mam z nia
bardzo dobry kontakt , on tez.Teraz urodzilo nam sie dziecko i wszyscy sa z
tego powodu szczesliwi- ja , moj partner , dzieci - moj syn i jego corka.
Ich rozwod zostal orzeczony z winy zony - glownym powodem byla zdrada.Wraz z
rozwodem orzeczono alimenty i kontakty ojca z dzieckiem .Alimenty placil
regularnie o jedna trzecia wyzsze , do tego oplacal ich zakupy , wyjazdy
malej.Jednak z kontaktami bylo gorzej - wlasciwie widzial małą tylko jezeli
za zakupy zaplacil.Ale nie w tym rzecz.
Sprawa doszla do tego ze musielismy zalozyc w sadzie sprawe o sprecyz.
kontaktow i wglad w wychowanie dziecka , leczenie , edukacje.On naprawde
chcial strasznie brac czynny udzial w jej wychowaniu.Tylko ze ciagle byly
szantaze albo zabieranie corki, wywozenie na wies itp.Doszlo do tego ze matka
wyprowadzila sie niewiadomo dokad , zmienila dziecku szkole.
Sprawy w sadzie toczyly sie dwa lata i wreszcie sie uspokoilo.Widzimy małą
co drugi weekend (dwa dni) i dwa razy w tygodniu po pare godzin co
przeznaczylismy na oplacenie jej dodatkowych zajec.Przez caly zeszly rok
placilismy jej za jezyk , do tego ojciec musial zrywac sie z pracy i jechac
po nia i potem ja odwozic.W tym roku nie dal rady fizycznie.Finansowo tez
jest nam ciezko ale zaplacilismy jezyk i zwrocilismy sie z prosba do matki
aby wozila dziecko choc raz w tygodniu .Odmowila twierdzac ze to ojciec
chcial ja zapisac na jezyk.
Postanowilismy wiec ze zapiszemy ja na zajecia raz w tygodniu (tamten jezyk i
kasa przepadl)Tylko tyle ojciec jest w stanie w tej chwili.
Kiedy mała przychodzi do nas na weekend (ojciec przyjezdza po nia to matki
juz nie ma albo dziecko schodzi samo)zawsze mowi ze nic nie ma zadane.Wczoraj
powiedzialam mu zeby pogadal z matką jak odwiezie małą do domu.Nie było matki
ale poczekali w samochodzie az przyjedzie.Ona odrazu zaczela miec pretensje
ze dziecko sie nie chce uczyc i ze my powinnismy uczyc sie z nia jak
przychodzi do nas.Poprosil wiec zeby schodzila z lekcjami i mowila co jest
zadane.Ona na to ze jesli bedzie przed dziewiata rano bo potem to ona
wychodzi.Powiedzial ze to nic nie da jesli ona nie poswieci godziny dziennie
na nauke z dzieckiem.Ona nato ze poswieca jej cale dwa tygodnie .On wiec ze
moze dziecko byc u nas wtedy i na zajecia bedzie jezdzic i lekcje odrabiac
codziennie.Matka na to ze chyba zwariowal , przeciez to ona jest matką.
Wytlumaczcie mi czy ja sie czepiam?Dlaczego matka chcaca wychowywac dziecko
nie moze nic z nim robic i ciagle mowi o tym jak wiele poswiecen z jej strony
jest dla dziecka?To dziecko chodzi samo do szkoly i z niej wraca , potem
takze na douczki w szkole i basen chodzi sama.Sama siedzi w domu albo z
babcia ktora nie zajmuje sie nia czynnie.Matka nawet nie wyjedzie z nia na
wakacje a o to zebysmy ja mogli zabierac tez musielismy walczyc w
sadzie.Naprawde wygodniej by bylo dla nas zeby mała była z nami , dziecko tez
wiecej skorzystaloby na tym.Ale z drugoiej strony , ono ma matke .Nie wiem
juz co o tym myslec.
Obserwuj wątek
    • dondon Re: ex ex ex 15.12.03, 12:59
      dodam jeszcze ze jus w przedszkolu matka niewiele robila.Dziecko odbieraly
      sasiadki albo samo wracalo z przedszkola.W karcie siwietlicy matka napisala ze
      dziecko nie ma ojca.
      Kiedy na gwiazdke kupilismy jej wymarzonego pieska poochi, mama jej zabrala i
      chowala go.Kiedy wyslala ja na kolonie pod Jaroslawcem (500 km od domu) nie
      chciala nam powiedziec dokad.Sami sie dowiedzielismy i pojechalismy ja
      odwiedzic.Na miejscu okazalo sie ze wyslala faksem zakaz zabrania dziecka poza
      teren kolonii.Dziecko siedzialo caly weekend w obskurnej szkole , a dzieci z
      rodzicami jezdzily na wycieczki.My dowozilismy jej frytki , lody.
      Przed koloniami kupilismy jej sandalki.Matka nie dla jej tych sandałów.Wysłąłą
      ją w starych.Gdy przyjechalismy na kolonie dziecko mialo pozyczone bo tamte sie
      podarly.To tylko przyklady jej zachowania.
      • cz.wrona Re: ex ex ex 15.12.03, 15:30
        Chociaz nie jestem Samodzielna to spróbuje Ci cos doradzic...
        Wydaje mi sie, że ta pierwsza chce po prostu robic na zle, zemscic sie na Was,
        niestety kosztem swojego dziecka. Nie rozumiem jej zachowania bo jezeli ojciec
        CHCE opłacac dodatkowe zajecia, zabierac na wakacje, kiupowac rzeczy i przede
        wszystkim WIDZIEC swoja córke to z nim jest wszystko oki!!!!!!

        jednak zawisc nie raz przesłania oczy i krzywdzi małą... a co z dziewczynką? Co
        ona czuje?
        • nooleczka Re: ex ex ex 15.12.03, 16:49
          Jestem samodzielna mama smile I w życiu nie przyszłoby mi do glowy wyprawianie
          takich hopsztosów jakie Wy macie z tamtą ex.
          U mnie jest zuuuuuuuuupełnie inaczej. Mojemu exowi są przyznał prawo do
          nieograniczonych kontaktów z synem, ale co z tego, skoro on tymi kontaktami w
          ogóle nie jest zainteresowany. Widzi dziecko raz na pół roku, w zasadzie tylko
          wtedy kiedy jego szanowną dupencję przywiozą jego rodzice (dziadkowie małego).
          Mój ex w życiu nie zapłacił za jakieś zajęcia dodatkowe, np. język czy
          logopeda. Za wszystko płacę ja sama. Ba, nawet alimenty (marne 350 zł - to
          nawet na przedszkole ledwo starcza) płaci jego ojciec (czyli dziadek).
          Ja bym na miejscu waszej ex dziękowała na kolanach za takiego ojca dla dziecka.
          A może wystapicie do sądu o ograniczenie praw rodzicielskich dla ex?

          Pozdrawiam, Ania
          • konkubinka Re: ex ex ex 15.12.03, 17:44
            wlasciwie w tym wszystkim nie napisalam o co mi chodzi.Chodzi mi o to ze wkurza
            mnie takie jej "psoogrodnictwo"(????)sama nic nie zrobi i nam nie da i dziecku
            tez.A teraz gdy dziecko ma juz zaleglosci i bimba sobie z rodzicow (bo tak jest
            niestety) wszystko zwala na nas (klopoty w nauce i wychowawcze).Z drugiej
            strony - tak wiele ja kosztuje "wychowywanie" tego dziecka ale nie oddalaby jej
            za nic w swiecie ojcu.
            Ona nie dziekuje za takiego ojca dziecka bo ja wcale nie interesuje tego typu
            pomoc.Po co dziecko ma byc bardziej wyksztalcone niz ona?Po co ma miec kiedys
            dobra prace?Po co ma zwiedzac swiat i miec paszport?Ona bez tego wszystkiego
            zyje - no oczywiscie i przez córkę , bo musi ją wychować oj , boze, slow mi
            brakuje...
            • konkubinka Re: ex ex ex 15.12.03, 17:45
              tzn to bylam ja dondon
              • chalsia Re: ex ex ex 16.12.03, 12:54
                Qrcze, ten pie…..ony system nie dał mi się zalogować w poniedziałek wieczór.

                Może byś się tak zdecydowała na jakiś nick smile))

                Wierzę, że wkurza Cię ta cała sytuacja. Aczkolwiek rozumiem jedno z
                zachowań “Twojej” eks – mianowicie to, dotyczące wożenia córki na zajęcia
                językowe.

                Nie mam pomysłu, chyba pozostaje droga sądowa.

                Pozdrawiam,
                Chalsia
            • serengetti Re: ex ex ex 16.12.03, 10:08
              Hm, tak się zastanawiam. Przecież to dziecko musi być nieszczęśliwe. Może warto
              zapomnieć o animozjach i spróbować pomóc i dziecku, i matce? A jeśli jakaś
              pomoc psychologiczna nic nie da, to na miejscu ojca dziecka wystąpiłabym do
              sądu z wnioskiem o przejęcie opieki nad córką. Bo nie możecie tego tak
              zostawić. Skoro matka dba przede wszystkim o siebie i o to, by się na was w
              jakiś sposób odegrać - kosztem dziecka - to nie zasługuje na to, by to dziecko
              wychowywać.
              Mój Boże, jak ja bym chciała, żeby moja córka miała takiego ojca. Jej ojciec
              uważa, że jak płaci alimenty, to już nic więcej nie musi. Widuje się, kiedy
              jemu pasuje, nie zabiera jej nigdy na wakacje, jak coś kupi, to tylko dlatego,
              że ja to na nim wymuszam. Ręce opadają... Przecież gdyby zabierał ją na
              wakacje, kupował jej różne rzeczy, opłacał lekcje języka - to ja bym była
              wdzięczna i zadowolona, że dziecko się rozwija i ma po temu warunki. Nie
              rozumiem tej kobiety... Ale szkoda mi dziecka - zróbcie coś, bo ona je zmarnuje.
              Pozdrawiam
              Katarzyna
              • konkubinka Re: ex ex ex-do Chalsi 16.12.03, 14:11
                A dlaczego Chalsiu?Przeciez jesli my placimy wozimy to nie uwazasz ze czasem
                posiwecic sie nie jest czyms wielkim?w koncu chodzi o jej dziecko.Na dodatek
                wydaje mi sie , ona rowniez tak w sadzie twierdzila ze dziecko ma opieke.Ona ma
                10 lat wiec chyba , chociaz oficjalnie, ktos tym dzieckiem zajmuje sie po
                szkole?Ja z Bartkiem jezdze do palacu , autobusem z drugim dzieckiem dwa razy w
                tyg.i widze ze z dziecmi przyjezdzaja babcie dziadkowie ciocie.Wystarczy miec
                checi.A mnie wlasnie to denerwuje ze ona ich nie ma.Nie ma ani checi ani
                potrzeby popracowac nad rozwojem corki.Nie chcemy jej dziecka odbierac , nie
                chcemy unikac alimentow, chcemy jej dokladac do zajec i rzeczy roznistych,
                wakacji , kolonii.Ale dziwi mnie ze ta kobieta ma wszystko gdzies i tylko
                potrafi krzyczec ze jest samotnna matka.
                Ja tez mam dzieci.Mam synka z poprzedniego zwiazku , jego ojciec nie wysila sie
                tak jak moj obecny partner.Ale nie mialabym nic przeciwko temu.Moj syn chodzi
                na zajecia , odrabiam z nim lekcje , chodze na basen z nim ale i z corka mojego
                partnera.I zawozilam ja niejednokrotnie na zajecia.
                Dodam ze od wyroku sadu jest z nami czesciej, dwa razy spedzila u nas caly
                miesiac.I widze ze chlonie w tym czasie co sie da.
                • konkubinka Re: ex ex ex-do Chalsi 16.12.03, 14:24
                  przepraszam za nick.Ciagle sie gubie.
                  Tak jeszcze dodam:nie chodzi mi o caly ogol spraw tylko o zachowanie tej
                  kobiety jako matki.Dla mnie nie jest duzym wysilkiem odrobic z jej corka
                  lekcje , pouczyc plywc , pojsc na lyzwy, itpAle to przeciez jej corka !!!Tak
                  samo i ojciec nie ma problemu w tym co robi.Ale ona nie dosc ze nie robi to
                  jeszcze utrudnia robote nam.
                  np dla potrzeb sadu zreszta , polozyla sie w szpitalu na badania.Doweidzielismy
                  sie o tym na rozprawie od jej mecenas.Wieczorem dziecko bylo n angielskim.Gdy
                  ojciec odwozil ja do domu nie bylo nikogo , skojarzyl ze przeciez matka w
                  szpitalu.Zostawil widomosc na sekretarce w domu ze mala zanocuje u
                  nas.Zostawilismy dziecko na noc i rano zawiozl ja do szkoly.Z tym ze w domu
                  miala ksiazki.Podjechali rano zobaczyc czy jest babcia .Babcia wpuscila mala do
                  domu i zamknela drzwi i jej nie wypuscila.Nie dla ksiazek i niechciala puscic
                  do szkoly.To poprostu chore towarzystwo co pomiata wszystkimi a szczegolnie
                  dzieckiem
                  • chalsia Re: ex ex ex-do Chalsi 16.12.03, 23:39
                    Konkubinko,

                    Napisałam, że rozumiem to konkretne zachowanie eks, bo wyobraziłam sobie jak by
                    to wyglądało w mojej sytuacji (a wyglądało by to tak, że skoro on nie może
                    wozić na zajęcia, które tylko w ten sposób mozna udostępnić, to znaczy, że
                    niestety dziecko najprawdopodobniej nie chodziło by na te zajęcia. I
                    żałowałabym tego, ale cóż, pewnych rzeczy nie da sie przeskoczyć. Może, może,
                    może raz w tygodniu by mi się udało zawieźć dziecko ale też nieregularnie).

                    Nie znaczy to, że pochwalam takie zachowanie "Waszej" eks, zwłaszcza jeśli
                    mieszkacie w tej samej miejscowości i zarówno Twój facet, jak i jego eks
                    również pracują w tej samej miejscowości.
                    Weż pod uwagę jeszcze jedną rzecz, ona pracuje, a Ty - nie.

                    Pozdrawiam,
                    Chalsia
                    • konkubinka Re: ex ex ex-do Chalsi 17.12.03, 10:03
                      oj Chalsiu to nie o mnie chodzi.Ja nawet jak pracowalam to mialam czas dla
                      Bartka.Bo moje zycie to bylo wrocic z pracy i byc z nim.Tamta matka w sadzie
                      twierdzi ze pracuje do 16 i zajmuje sie dzieckiem wzorowo.Jak jest poza sala
                      sadowa to okazuje sie ze pracuje o wiele dluzej i caly swiat sie wokol tego
                      kreci.A wez na to argument ze ja mam dwoje dzieci a ona jedno.Tak mozna
                      wkolko.I do tego Bartek ma babcie pracujaca ktora tez jest w stanie sie nim
                      zajac a nie mieszka z nami.Dziecko mojego m. ma babcie z ktora mieszka , ktora
                      nie pracuje i wg matki zajmuje sie mala pod jej nieobecnosc.No to co za problem
                      wsiasc z wnuczka w autobus i ja zawiesc?A przeciez mowa o zajeciach
                      popoludniowych.
                      Zreszta matka Gosi powiedziala do kuratora , ktoremu M zaproponowal ze kiedy on
                      ni emoze to mala zajmie sie jego ojciec i mama, ona powiedziala:wole zeby corka
                      bawila sie sama na deptaku niz byla z dziadkami.
                      Ale dla nasego sadu to zaden argument.Za to kiedy powiedzial ze w takim razie
                      niech gosia sama jezdzi autobusem w jedn strone to okazalo sie ze jest jeszcze
                      za mala.Wszystko przekreca sie tak zeby bylo zle.
                      A Ty wiadomo , mieszkasz daleko .My zas w Warszawie , miescie stolecznym ,
                      szeroko rozbudowana komunikacja , mieszkamy po jednej stronie Wisly.Naprawde
                      tylko checi sa potrzebne.
                      • mag_p Re: ex ex ex-do Chalsi 17.12.03, 10:53
                        Konkubinko - bardzo rzadko tu zaglądam , ale pozwól , ze powiem jak ja to widzę
                        i ze rozumiem Chalsie i w tej kwestii -konkretnie w tej kwestii Twoja eks i
                        zajęc dodatkowych

                        Mam pytanie , bo wydaje mi się ze może źle zrozumiałam
                        1. Czy zajęcia dodatkowe odbywają się w czasie gdy Twój M . miął mięć spotkania
                        z córka?
                        2.Czy ustaliliście z eks gdzie Mała będzie chodziła na zajęcia dodatkowe? Czy
                        zapytaliście się je czy te ty jej odpowiadają i do polożenia ( Warszawa jest
                        rozległa i nie może można było znaleść coś gdzieś bliżej)?

                        Wiesz jest tak, jeśli ustalone są kontakty - dwa razy w tygodniu i co drugi
                        weekend - to , te dwa razy w tygodniu dziecko w danym czasie podlega opiece
                        ojca i matka nie musi się martwic o opiekę nad dzieckiem w tym czasie, może
                        podciągnąć się w pracy , wyjść ze znajomymi , odpocząć - robić co chce ,- bo
                        ojciec chciał i zobowiązał się , ze w tym czasie zapewni dziecku opiekę... ( co
                        do dziadków czy innych krewnych – nie masz prawa rozliczać ich i mówić gdzie
                        kiedy maja jechać... dają dziecku z siebie tyle ile uważają i to jest ich świat
                        i dziecka i oni i to dziecko ustalaj relacje miedzy nimi) Tak jak kiedyś
                        rozpisałyście się , ze samotna matak – nie powinna zadąć od ojca aby codziennie
                        zawoził dziecko do przedszkola.


                        Po drugie jeśli nie ustaliście z Nia wcześniej zasad tych zajęć - to Ona ma
                        prawo nie moc tak daleko jeździć itd..
                        Zauważ rozliczacie wszystkich z jej rodziny z nią włącznie jaka jest niedobra
                        bo.., ale to była Wasza decyzja , to wyście chcieli zapewnić dziecku takie a
                        takie zajęcie dodatkowe ( a to jest zwiane nie tylko z oplata , ale i z
                        dowiezieniem dziecka tam. Oplata to nie wszystko. Jeśli ja zapłacę dziecku
                        basen – to musze go na niego zawieść , bo jest małe i.. niestety nie może
                        podróżować samo. Jeśli planuje się takie rzeczy trzeba brać to pod uwagę) , w
                        tym i tym czasie itd.. Nie możecie zmuszać nikogo by dostosowywał się do
                        Waszych pomysłów.
                        Oczywiście język jest ważny i dobry-i chwała Wam z ten pomysł . Ale nie
                        ganicie matki -za to ze .. no właśnie za co,? Ze nie realizuje Waszego pomysłu?
                        Nie układajcie jej życia i nie osadzajcie je za to ze w danym momencie nie
                        zrobi czegoś za Was. Bo tak jak pisze – jeśli mięliście pomysł by wysłać
                        dziecko na zajęcia dodatkowe – chwała wam za to – ale trzeba było pomyśleć , ze
                        trzeba będzie to dziecko tam zawieść i przywieść – nie wystrzyc przesłać
                        pieniążki – bo to jest całość. Ja tez swojemu dziecku mogłabym zapłacić
                        dodatkowe rzeczy ale robię to może w mniej korzystnym czasie , albo w ogóle
                        zmieniam to na inne rzeczy – bo nie mogę zorganizować transportu lub opieki –
                        Zajęcia + opieka= całość. ( Nie wystarczy zapłacić – trzeba poświęcić czas. I
                        myślę ze ten czas ważniejszy niż to płacenie)
                        Może nie ma czasu ? I tu jest odnośnik punktu który napisałam wyżej...

                        Pozdrawiam
                        mag

                        • konkubinka Re: ex ex ex-do Chalsi 17.12.03, 11:11
                          Mag
                          Ja tez rozumiem Chalsie , ale nie rozumien tej kobiety.Kiedy zalatwialismy jej
                          angielski w zeszlym roku nie chciala wyrazic zgody.Na sprawie sadowej sedzina
                          wymusila to na niej tlumaczac jak chlopu na miedzy ze to dla dobra
                          dziecka.Zadzwonil do niej i ustalil, no powiedzmy , ze ustalil bo to ona
                          wybierala czego ma uczyc sie corka - czy to ma byc sport czy cos innego.Wybrala
                          ten jezyk.Kurs trwa trzy lata.po roku chodzenia okazalo sie ze godziny
                          pozostaly bez zmian.To byla prosba z naszej strony czy ni emoglaby wozic jej
                          jednego dnia.Poprostu skomplikowala sie sytuacja ojca , a nie zgadzala sie
                          zebym to ja wozila małą.Sad zabezpieczyl nam dwa dni w tygodniu jako zgode na
                          to aby dziecko uczeszczalo na jakiekolwiek zajecia.Nie sa to konkretne dni.Z
                          jezyka trzeba bylo zrezygnowac i przepadla kasa.Poniewaz byl to pazdziernik
                          zapisalismy ja na zajecia gdzie byly wolne miejsca- w palacu kultury i sa one
                          raz w tygodniu.Ona mieszka w dzielnicy Ursus.Tam niewiele mozna zorganizowac
                          dziecku.Pytalismy ja czy nie wie co tam mozna zalatwic to zaplacimy.Powiedziala
                          ze sie dowie i nie zrobila tego a teraz mamy grudzien!!!Powiedzial M ze to ni
                          ejego sprawa co ona organozuje dziecku (czyt:ze nic ni erobi) i ze nawet jak
                          bedzie chory to nie przylozy reki zeby mala zawiezc, Dodam tylko ze my nie mamy
                          wlasnego auta.Ona je posiada a gdy je kupowala zarzadala od nas 3 tys (nie
                          dostala) tlumaczac ze bedzie nim wozic corke.Na sprawie o podwyzke alimentow
                          obarczyla dziecko kosztami benzyny.A nie jezdzi z nia nigdzie.Nawet o
                          wyrobienie legitymacji szkolnej upomnielismy sie przez sad, bo nie chcielismy
                          na wakacjach kupowac calych biletow i wejsc do kina itp.
                          • konkubinka Re: ex ex ex-do Chalsi 17.12.03, 11:18
                            i napisalam Mag troche wczesniej ze ni erozumiem dlaczego corke ogranicza,
                            napisalam ten post tu zpo tym jak oskarzyla nas o to ze nie uczymy sie z nia
                            kiedy jest u nas a sama stwierdzila ze tego nie robi i , ze wychowywanie
                            dziecka jest poswieceniem z jej strony.Przeczytaj moj pierwszy post.Ona
                            zachowuje si ejak pies ogrodnika.No powiedz, czy przez sad wypada zalatwiac
                            mozliwosc wyslania dziecka na jezyk?zabrania na wakacje?odwiedzin na koloniach?
                            • mag_p Re: ex ex ex-do Chalsi 17.12.03, 11:22
                              Do innych probelow nie chce sie ustosunkowywac, bo nie znam tematu dokladnie i
                              trudno jest powiedziec ile w tym twojego zalu i rozgoryczenia...

                              Mag
                          • mag_p Re: ex ex ex-do Chalsi 17.12.03, 11:19
                            Konkubinko- rozumiem , ze jestes rozzalona..
                            Ale chcialam zapytac - czy przez to ze placici zajecia dodatkowe - maice
                            mniejsze koszty - alimentacyjne?
                            I sprawa czasu - w sadzie wystapiliscie o ten czas i chcielisci przekazac go na
                            zajecia dodatkowe. To jest Wasz czasz z dzieckiem w tym czasie Wy jestescie z
                            nie odpowiedzialni .Wy poprosilisie o to I wy zobowiazliscie sie dbac o to. To
                            byla Wasza decycja. A konkretnie ojca dziewczynki. to On w sadzie o to
                            wystapil. Wiec on powinien wiedziec z czym to sie wiarze.Tak to widze...

                            Zgadzam ise , ze matak wogole nie wykazuje dorbej woli , albo Wy to tak
                            wudzicie- ale wg. mnie - sami zescie sie tego podjeli.

                            Co do benzyny- a czy Wy jak liczyliscie wydatki na mama-liczylisice bilety na
                            czasy?

                            Pozdrawiam
                            Mag
                            PS. Nie wozi jej na zajcia , a czy nigdzie...tego bym nie powiedziala- trudno
                            uwierzyc.

                            • konkubinka Re: ex ex ex-do Chalsi 17.12.03, 11:34
                              Mag
                              wiem ze Ci trudno uwierzyc.Ja tez jestem po rozwodzie , samodzielna mamą.
                              Naprawde nie wozi jej , chyba ze raz na pol roku jedzie do rodziny na
                              wies.Posluchaj , mi nie chodzi o podliczanie.Ale zrozum ze chyba lepiej kupic
                              ulgowy bilet i pojechac dwa razy.My nie mamy duzo pieniedzy.Nawet teraz mniej
                              od niej wiec chyba moze to uszanowac?Ona ma ze wszystkim problem , nawet z
                              wyrobieniem legitymacji.To jest czlowiek ktory nie ma potrzeb a wiec i corke
                              ogranicza.I wiesz co?daltego nie wierzysz.Bo nie jestes taka i nie wierzysz ze
                              ktos jest taki.I ja tez mam problem zeby to pojąć
                              Jesli chodzi o koszty zajec , wakacji itp sa niezalezne od alimentow.Naprawde
                              chcemy dla małej dobrze.Nie chcemy rozdzielac jej z matką.Nawet rozumiemy ze
                              nie jest w stanie jej czegos zorganizowac.Ale ona w sadzie twierdzi ze
                              organizuje itp a w rzeczywistosci jest inaczej.Poporostu ciagle klamie i
                              kombinuje uprzykrzajac tym zycie wlasnej corce.
                              podjelismy sie masz racje i chcemy wykonywac te zobowiazania ale ona albo nam
                              to utrudnia albo kompletnie corke olewa.No nie jestem w stanie zrozumiec kobity
                              ktora nie musi nic dolozyc energii i finansow i nie jest w stanie na grzeczna
                              prosbe zrozumiec ludzkeij rzeczy jaka jest brak samochodu czy choroba drugiego
                              rodzica i raz na jakis czas wlasne dziecko zawiezc albo poprostu nie wyslac na
                              kolonie pisma i dac nam ja odwiedzic w spokoju.Dlatego jestem rozzalona.
                              • konkubinka Re: ex ex ex - ogolnie 17.12.03, 11:39
                                Wszystkim Wam dzieki za odpowiedzi i sugestie
                              • mag_p Re: ex ex ex-do Chalsi 17.12.03, 11:46
                                Rozumiem rozzalenie....
                                I widze brak jej dobrej woli.
                                Zastanawiam sie tylko jakby ojciec mojego dziecka cos by zapalcicl dziecku a
                                potem mail pretensje , ze ja nie mam czasu tam pojechcac ,.. Co bym o tym
                                myslalal. i myslalabym tak"Skorozapalcil- to ekstra - ale musi pamietac , ze
                                obowiazek i radosci , to nie tylko placic .. , nie mozna byc wspanailym - tylko
                                przelewajc pieniadze, trzeba ustwic w swoim zyciu zmiany tak by dopasowac to do
                                tego co zmierza sie zrobic , a nie robic to czyimis rakami".
                                Tak bym pomyslala. I jeszcze to ze"to jego czas - on ma obowiazek zapewnic
                                dziecku opieke wtedy- jesli nie daje rady.. to co ja mam powiedziec - on dwa
                                dni - a ja cala reszte...???"
                                Tak bym myslala i powiedziala - bo dla mnie bylby brak odpowiedzialnosci i.
                                Ale kazda sytuacja jest inna . Nie wiem jakbym zareagowala gdyby to bylo raz na
                                jakis czas - zawiesc - bo akurat ojciec wyjechal i szkoda by zajecia przepadly -
                                zwlaszcza jesli dziecko je lubi..
                                Nie wiem...
                                Musimy pamietac , ze patrzymy przez pryzmat wlasnych doswiadczen i pryzmasamego
                                siebie...

                                Co do samochodu - to rzeczywiscie nie moge uwierzyc....
                                Ja nie mam i jak czasem musze gdzies zawiec malego ( np. ostatni non stodo
                                lekarza) to czasem bioer taksowke.
                                Marze o kupnie samochodu - bo chcialabym moc wiecej malemu zaoferowac.. Zawiesc
                                go tu czy ty.. szybciej odebrac z przedszkola - dowiec na basen.. itd..
                                Wiec postaw tej matki - nie woznei samochodem- dziwne....
                                Ale jak mowie nie wiem jak sie odniesc do wozenia na zajecia dodatkowe.
                                Wiesz ja barzo rozdzielam siwat synka stawaim wyraznie granice - to Twoj swiat
                                z tata - to twoj siwat z mama). Jedynym czynnikime laczacym te dwa swiaty jest
                                sam syn i nie chcialabym uczestniczyc w czym co dzialo by sie w tamatym
                                swiecei. Chcialabym by to sie dzialo w cih zakresie i zeby syn w zaden spsob
                                nie laczyl mnie z tamtym swiatem ( a to bylo by dla mnie przelamanie tej
                                granicy)
                                Pozdrawiam
                                Mag
                                • konkubinka Re: ex ex ex-do Chalsi 17.12.03, 14:45
                                  Wiesz Mag , mysle zupelnie inaczej.moze wiec to ja jestem nienormalna?
                                  Moj eks ma swoje zycie , ja swoje.Mały mieszka ze mną i to ja organizuje mu
                                  zajecia , z alimentow od ojca dokladam do tego.Tu juz jest inaczej - tamta ni
                                  eorganizuje i nie placi.
                                  Jak mam "awarie" i zdzwonie do eksa to pojedzie z synem , nie patrzy kto to
                                  wymyslil zorganizowal zaplacil.kiedy on ma problem i np nie ma auta a jest
                                  zimno to odbieram małego z weekendu u niego, to taki przyklad.I nigdy nie
                                  przyszlo mi na mysl powiedziec "sam sie martw , idz piechota ale to nie moja
                                  sprawa a ty dziecko jestes teraz u ojca w waszym swiecie wiec ni eodbiore cie
                                  chodz jestem aktualnie w lepszym polozeniu".Czasem jest tak ze eks nie moze
                                  wziac sam malego i trzeba mu pomoc zawozac dziecko do jego rodzicow.
                                  Wydaje mi sie ze to zdrowa sytuacja?
                                  A kontakty?Nie ma ustalonych bo nie musi.A my musielismy ustalac precyzyjnie
                                  kontakty z corka M bo inaczej ani bysmy jej nie widzieli ani ona nas ani nie
                                  uczylaby sie.
                                  I nie chodzi o to kto placi , kto wozi.Gdzie w tym wszystkim jest dziecko?
                                  Malgosia nie chodzi na zajecia bo ja zmuszamy.Ona chce tam chodzic i co?Czy jej
                                  matke to obchodzi?
                                  Wiec skoro wg ciebie my placimy i to nasza brozka to moze rzeczywicie sprobowac
                                  odebrac matce dziecko , niech mieszka z nami.Nie bedzie problemu wozenia ,
                                  placenia, odrabiania lekcji.Poprostu bedzie zyc jak kazde dziecko, a do matki
                                  bedzie jezdzic na weekens jak tamta zechce po nia przyjechac.Tak byloby dobrze?
                                  Czy wtedy bedziemy potworami co je rozdzielili?
                                  • mag_p Re: ex ex ex-do Chalsi 17.12.03, 15:10
                                    konkubino- Wciskasz we mnie to co Nie powiedzialam.
                                    Nie dlatego ze wyscie zorganizowali - ale dlatego , ze zobowiazliscie i
                                    powiedzieliscie ze w tym czasie chcecie zajomwac sie dzieckiem!
                                    To jest zobowiaznie!
                                    Nie na chwile i nie na ktorko. Kazdy organizuje SWOJ swiat i zycie swojej
                                    rodziny!
                                    Moja rodzina to w glownej mierze dziecko. Jesli ojciec z pelna swiadomoscia
                                    zada czasu z dzieckiem to ten czas powinien dziecku poswiecie.Zwiazku z tym ,
                                    ze nie wszyscy roztsaj sie w przyjazni i ojciec dziecka zobowiazal treba na
                                    wzajem szanowsc swoje zycia...
                                    Masz racje - nie wazne kto placi - to czemu podkreslasz - od poczatku , ze to
                                    WY placicie- skoro niewazne...
                                    Mowisz , ze jak eks zepsyuje sie samochod to jedziesz po dziecko - czym?
                                    Przeciecz Ty nie masz samochodu..

                                    Dla mnie sprawa jest prosta . Ojciec ma swoj czas z corka. Organizuje jej
                                    zajecia - powinien zorganizowac jej rowniez przejazd- bo w ten sposob
                                    organizuje czas wszytkim ( lacznie z matak dziecka , jej babcia itd..) tylko On
                                    w tym nie uczestniczy...


                                    Konkubinko - kiedys oburzylas ise jak napisalam o wozeniu dziecka do lekarza
                                    czy do przedszkola , a teraz oburzasz sie na eks , ze nie chce wozic dziecka na
                                    zajecia w czasie gdy to Wyscie sie podjeli opieki nad dzieckiem..
                                    Chyba cos nie tak..
                                    Albo w tedy trzeba bylo sie nie oburzac...

                                    To proste. Nie nza zasadzie On placi - on wozi , ale na zasadzie - On
                                    oswiadczyl ze potrzebuje kontaktu z dzieckiem i chce miec wiekszy , ze bedzie
                                    dbal i poswiecal mu swoj czas- to niesie za soba pewne zmian w zyciu matki
                                    dziecka - nie moze tego dnia zaplanowac po swojemu czy inaczej niz Wyscie to
                                    zrobili - wiec nie wymagaj od niehj aby Ona za Was te opieke ralizowal.

                                    Nie chodzi o placenia - ale o opieke.....
                                    Wlasnie podkreslalam ze placenie to nie WSZYTSKO!

                                    Trzeba sie z tym liczyc. I z tym , ze potem moze sieokazac - ze majac nowe
                                    zycie , az tyle czasu dla dziecka sie nie ma!

                                    Jesli matak dziecka musiala dostoswac zycie dziecka i swoje zycie - do faktu
                                    spotkan w tygdniu - i szanowac te terminy - to pewnie cos sobie w tych
                                    terminach zaplanowala. Wydaje mi sie ze to kwestia szacunku drugiej strony i
                                    OBOWIAZKU

                                    Pozdrawiam
                                    Mag
                                    PS. Nie mowie o sytuacjach drastycznych - jedna trona odwoluje spotkanie bo
                                    chora....
                                    • mag_p Re: ex ex ex-do Chalsi 17.12.03, 15:12
                                      I jeszcze jedno. Moim zdanie to Wy sprowadzacie temat do pieniedzy.
                                      Mowisz - My zaplacilismy to niech ona wozi"
                                      Ale opieka nad dzieckiem to nie zapalta..
                                      Nie chcieliscie placic - nie placicie, ale nie zmuszajcie drugiego czlowieka do
                                      realizacj - Waszych planow i dostpswywania swojego zycia do Waszeg...

                                      A to chcesz zrobic.

                                      Pozdrawiam
                                      Mag
                                      • dondon Re: ex ex ex-do Chalsi 17.12.03, 16:30
                                        teraz ty Mag mi wciskasz cos w moje usta.
                                        po pierwsze sprawa w sadzie o kontakty byla z tego powodu ze matka dziecka nie
                                        zezwalala na zaden kontakt a ojciec ma pelnie wladzy rodzicielskiej.Zwrocilismy
                                        sie do sadu o pomoc w egzekwowaniu tych praw i sad wydal wyrok o tym kiedy
                                        ojciec ma prawo zabierac dziecko z miejsca zamieszkania.A prawa i obowiazki sa
                                        rowne dla obojga , malo tego prawo widziec sie z corka ojciec ma w kazdej
                                        chwili tak jak matka.A wiec rownie dobrze moze odwiedzac ja w jej domu.
                                        Zauwaz tez ze to jest prawo ni eobowiazek.Bo ni etrzeba bylo zakladac sprawy
                                        zeby poznal obowiazki tylko zeby ona poznala jego prawa i co jej grozi za to ze
                                        nie
                                        pozwala mu wypelniac rodzicielskich obowiazkow.I nie sprowadzam tematu do
                                        pieniedzy tylko do szacunku Ona nie ma ani szacunku do bylego meza (choc jest
                                        winna rozpadu malzenstwa) ani do jego pieniedzy.I dlatego o tym mowie.Nie
                                        powiedzialam my placimy niech ona wozi.Wyraznie napisalam ze zwrocilismy sie z
                                        prosba bo mamy klopot.Caly poprzedni rok mała nie opuscila zajec.Wiedziala ze
                                        kurs jest zaplacony i zaczety wiec chyba wystarczy odrobina dobrej woli.Skoro
                                        jak twierdzi w sadzie zalezy jej na edukacji corki i sama wybrala tego typu
                                        zajecia.A myslisz ze wyjazd 1000 km w dwie strony po to aby sie dowiedziec ze
                                        wlasnie przyszedl faks jest czym?Chyba kolejnym wyrazem braku szacunku.To
                                        poprostu zlosliwa kobieta , zlosc przeslani ajej dobro dziecka a to wlasnie
                                        powinno byc ponad wszystkim.
                                        Przeciez Mag tu nie chodzi o placenie tylko o to ze to jest dla jej corki.A
                                        swoja droga trudno jest nie wspominac o pieniadzach skoro wyrzucane sa w bloto
                                        a wspaniala ex wystepuje o zwiekszenie alimentow wlasnie gdy on traci prace i
                                        rodzi nam sie dziecko .
                                        pytasz o samochod?
                                        nie mamy swojego, mamy pozyczony gdy potrzeba jezdzic po dzieci albo
                                        wyjechac.Ale gdy go nie mamy a eks ma klopot to pozwalam bartkowi zostac na
                                        noc.A czasem przyjezdza dziadek.Uwazam ze roznie sie uklada, nie mozna patrzec
                                        tylko na czubek wlasnego nosa.
                                        Po to mi byla ta dyskusja aby poznac chocby twoje zdanie.
                                        Najwyrazniej dla naszej eks jestesmy zwyklymi frajerami.
                                        • chalsia Re: ex ex ex-do Chalsi 19.12.03, 00:34
                                          dondon napisała:

                                          >Zwrocilismy
                                          >
                                          > sie do sadu o pomoc w egzekwowaniu tych praw i sad wydal wyrok o tym kiedy
                                          > ojciec ma prawo zabierac dziecko z miejsca zamieszkania.A prawa i obowiazki
                                          sa
                                          > rowne dla obojga , malo tego prawo widziec sie z corka ojciec ma w kazdej
                                          > chwili tak jak matka.A wiec rownie dobrze moze odwiedzac ja w jej domu.
                                          > Zauwaz tez ze to jest prawo ni eobowiazek.

                                          Tiaaa. Czysta teoria.
                                          Są też tzw. zasady współżycia społecznego, czy jakoś tak to się nazywa. Któreż
                                          to powodują,że np. jeśłi kobieta nie chce dać facetowi rozwodu, a ten facet
                                          spodziewa się dziecka w nowym związku, to sąd udzieli rozowodu mimo "oporu do
                                          ostatniej krwi" kobiety.
                                          I ze względu na takie zasady, mimo pełnych praw rodziecielskich, facet nie może
                                          się "platać" w życiu prywatnym swojej eks np. przez zbyt częste wizyty. Bo ona
                                          też ma prawo do swojego życia. I dlatego ustala się w sądzie widzenia, etc.
                                          Tak więc prawo do widzenia z dzieckiem w każdej chwili (włączając w to
                                          odwiedzanie go w domu w dowolnym momencie) jest takim prawem "teoretycznym",
                                          właściwie fikcją.
                                          Tylko w niewielu sytuacjach eksowie rzeczywiście sa w stanie działać w taki
                                          sposób, bo nie mają jakichkolwiek oporów.

                                          Pozdrawiam,
                                          Chalsia
                                      • ashan problem 17.12.03, 16:36
                                        Mag, proponuję Ci spokojnie przeczytać jeszcze raz post rozpoczynający wątek :-
                                        ).
                                        A potem odłóż na bok swoje doświadczenia z eksem i przekonanie o tym, że matka
                                        chce dla swojego dziecka tylko dobrze, innymi słowy: to czego chce matka dla
                                        dziecka z definicji jest dobre. Może fakt, że znam sytuację Konkubinki nieco
                                        lepiej niż Ty sprawia, że łatwiej mi odnosić się do postawionego problemu, a
                                        nie do zajmowania się rzeczami zupełnie pobocznymi typu: czy Konkubinka chce
                                        ingerować, dostosowywać życie eksi swojego m. do własnych planów (na
                                        marginesie: jej postawa w sytuacji, w której się znajduje ,dbałość o interesy
                                        dziewczynki, obiektywizm budzi mój głęboki podziw).
                                        Problemem jest to, że matka nie dbając o edukację swojego dziecka, nie
                                        zajmując się nim broni z zacięciem swoich niepodważalnych praw do sprawowania
                                        codziennej opieki nad córką. I, że w oczach wielu, ma rację. Bo Ty również
                                        straciłaś z oczu fakt, że działania ojca dziewczynki i Konkubinki mają na celu
                                        zadbanie o dziecko, o jej wykształcenie. I matka powinna w tym pomagać, tym
                                        bardziej, że jak to można wyczytać, jest o to proszona w wyjątkowych
                                        sytuacjach.

                                        Nie sprowadzaj każdego problemu - w tym wypadku ewidentnego "olewania" potrzeb
                                        rozwoju, wzrastania dziecka - do obrony praw samotnych matek.
                                        Postaraj się spojrzeć nieco "ponad" swoimi poglądami smile.

                                        Konkubinko, najłatwiej byłoby powiedzić - to nie moje dziecko, nie mój
                                        problem, prawda? Jeśli matka to olewa, to ja tym bardziej. Zwłaszcza przy
                                        takim nagromadzeniu "iskrzących" spraw, jak u Was.
                                        Postaram się napisać do Ciebie na priv (wieczorkiem, albo jutro rano)

                                        pozdrawiam

                                        • chalsia Re: problem 18.12.03, 00:36
                                          Ashan,
                                          Nie zmienia to jednak faktu, ze Mag słusznie "wyhaczyła" niekonsekwencję w
                                          podejściu do tematu (żeby już nie wchodzic w szczegóły). Dobrze pamietąm watek
                                          na "macochach", gdzie traktowanie eksa jako "telefonu ratunkowego" było uznane
                                          za godne nagany. (I nie mówię tu o domaganiu się naprawy rowerka w drugi dzień
                                          Bożego Narodzenia, a o sytuacjach typu szpital, przedszkole, zajęcia czy
                                          barierki na schody wink)) )
                                          A tu naraz się okazuje, że godne nagany jest, że eksia - matka dziecka nie chce
                                          działać jako "telefon ratunkowy". Wiadomo, że wszystko zależy od układów -
                                          jakimi ludżmi są eksowie i jakie między nimi sa stosunki( a wiemy, że te
                                          rzeczywiście dobre nie są zbyt częste. Oczywiscie, że było by najlepiej tak,
                                          jak jest między Konkubinka i jej eksem).

                                          Przecież Mag (i ja również) jasno powiedziałyśmy, że nie "pochwalamy"
                                          zachowania matki Gosi w jego rozciągłości. "Protokół rozbieżności" między Mag i
                                          mną, a Konkubinką i Tobą Ashan dotyczy, trywializując, transportu, a ogólnie -
                                          kto jest za co i w jakim zakresie odpowiedzialny.

                                          Późno już, idę spać. Co by nie było, na tym polega dyskusja, że są różne opinie
                                          i mam nadzieję, że w tym zakresie wątek spełnił oczekiwania Konkubinki.

                                          Wiem jedno, jedyne dwie sytuacje, w jakich pojadę odebrać synka od ojca to:
                                          - jak mi to akurat pasuje do planu dnia
                                          - poważny wypadek losowy (np. eks złamie rękę) albo zepsuje mu się samochód

                                          Pozdrawiam,
                                          Chalsia
                                          • ashan Re: problem 18.12.03, 08:37
                                            chalsia napisała:


                                            > Wiem jedno, jedyne dwie sytuacje, w jakich pojadę odebrać synka od ojca to:
                                            > - jak mi to akurat pasuje do planu dnia
                                            > - poważny wypadek losowy (np. eks złamie rękę) albo zepsuje mu się samochód
                                            >
                                            > Pozdrawiam,
                                            > Chalsia

                                            I to jest wg mnie normalne podejście. Ja nie będę miała nic przeciwko temu,
                                            zeby mój m. jechał zawieść syna na dodatkowe zajęcia (zainicjowane nie przez
                                            niego), bo jego matka jest chora i nie może tego zrobić. A w dyskucji
                                            o "pogotowiu" protestowałam raczej przeciwko postawie roszczeniowej, "to twoje
                                            dziecko, jesteś moim eksem i masz mi pomagać zawsze i w każdej sytuacji, którą
                                            JA uznam za wymagającą twojej interwencji" - pamiętasz opowieści mikawi o
                                            jeżdżeniu iluśtam km, bo zepsuł się samochód, a kiedy indziej sanki (chociaż
                                            nie wiem, czy z tymi sankami czegoś nie pomieszałam smile), a z innych:
                                            wieszanie żyrandoli, przykręcanie kontaktów etc. - i wszystko to uzasadniane,
                                            że to dla dziecka smile.
                                            Ale to już bardzo luźno jest związane z tym wątkiem smile.

                                            pozdrawiam smile

                                            ps mam nadzieję, że pierwszy podany warunek i nie jest warunkiem koniecznym do
                                            spełnienia drugiego wink
                                            • chalsia Re: problem 18.12.03, 08:53
                                              Nie, warunki są od siebie niezależne wink)

                                              Specjalnie właśnie napisałam, że NIE odnoszę się do przypadków czysto
                                              roszczeniowych (np. takich jakie podałaś).
                                              Chodziło mi o sytuacje analogiczne do sytucji z eks faceta Konkubinki (tu ona
                                              nie chce wozić na zajęcia, których organizacji podjął się ojciec) np. facet
                                              odmawia zawożenia dziecka na zajęcia czy przewiezienia do szpitala czy pójścia
                                              z dzieckiem do lekarza. I taka postawa faceta była uznana przez bodajże
                                              większość "macoch" jako OK. No więc skoro tak, to eksia u Konkubinki jest
                                              również OK (pod tym względem).

                                              Skończyłam włąsnie śniadanie (stukając w kompa, to jakaś choroba chyba ???) i
                                              spieszę się do roboty. Napiszę potem jeszcze jedną refleksję na temat postu
                                              Konkubinki, że facet ma pełne prawa rodzicielskie. Tak przez noc mi się
                                              przemyślało.

                                              Pozdrawiam,
                                              Chalsia
                                              • ashan Re: problem 18.12.03, 09:24
                                                chalsia napisała:

                                                > Chodziło mi o sytuacje analogiczne do sytucji z eks faceta Konkubinki (tu
                                                ona
                                                > nie chce wozić na zajęcia, których organizacji podjął się ojciec) np. facet
                                                > odmawia zawożenia dziecka na zajęcia czy przewiezienia do szpitala czy
                                                pójścia
                                                > z dzieckiem do lekarza. I taka postawa faceta była uznana przez bodajże
                                                > większość "macoch" jako OK.

                                                Nie demonizuj nas tak Chalsiu smile)), chyba czym innym lekarz, a czym innym
                                                angielski?
                                                Btw, ja zrozumiałam, że prośba o zawiezienie była zdarzeniem incydentalnym,
                                                ale i tak spotkała się z negatywną reakcją.
                                                Poza tym rozumiem, ze łatwo emocjonować się relacjami m. a jego eks + next w
                                                ujęciu prawa matki do samodzielnego życia. Ale chciałabym zwrócić uwagę, że
                                                motyw negatywnego podejścia matki do dodatkowych zajęć dziecka pojawił się
                                                wtórnie w stosunku do zjawiska nieinteresowania się postępami w nauce dziecka.
                                                I chyba przede wszystkim w takim kontekście powinien być rozpatrywany.

                                                pozdrawiam smile

                                                Chalsia, wysłałam Ci @, doszło?
                                                • mag_p Re: problem 18.12.03, 10:59
                                                  Ashan - ja nigdzie nie napislam ze zgadzam sie z matka i to co robi jest
                                                  jedynie sluszen. Pokaz mi taki puntk.
                                                  Wrecz przeciwnie napislam ,ze widze zlo wole matki i natomiast na inne tematy
                                                  nie chialam sie wypowiadac.
                                                  Eks ma prawo odmowic zawiezienia dziecka do lekarza , tak ja mam prawo odmowic
                                                  wozenia na angielski...
                                                  A tak apropo co wg Ciebie jest wazniejsze?
                                                  Bo dla mnie lekarza.
                                                  I podpisuej sie pod wszytski o czym pislal Chalsia.
                                                  Wlasnie to mnie ruszylo ze na dany problem z jednej strony jest OK z drugiej
                                                  Krytykujecei..

                                                  I jak zanzczylam na wstepie tylko do tego sie ustosunkowalam

                                                  Wiec nie rob ze mnie osoby ktora nie umie ocenic sytuacji i patrzy tylko
                                                  swoich racji .
                                                  Ja po prostu wykazuje sprzecznosci i prawqo drugiej osoby do decydowani co i
                                                  keidy bedzie robial. Tez nie odwaze sie oceniac ani modelu na zycie konkubiny,
                                                  ani modelu na zycie jej eks..
                                                  Ashan - ty tez znasz relacje tylko z jeden strony.I oceniasz wszystko przez
                                                  pryzma wlasnych doswiadczen- bo wiedza jest dosiwadczeniem , to co naby;ismy w
                                                  zycoiu i nawet jeli wydaj Ci sie ze sie od niej odrywasz - to tylko Ci sie
                                                  wydaje...

                                                  A do do next i eks- Now iesz dla mnie jest to czas dziecka z ojcem a nie neks-.
                                                  Jesli ojciec nie ma czasu , aja moge zorganiowac czas...

                                                  Nie uwazam , ze matak dziecka jest wyrocznia w jego zyciu- ale tak jak Ty to
                                                  napisalas - Ona dostala opieke - ( argumetujac ze nie mozna zadac od eksa
                                                  worzenia do lekarza) -wiec ona ma sobie radzic...
                                                  Jesli tak , to pozwolmy jej na to.



                                                  Od ocen ktorej kolwiek ze stronjestem dlaek- chodzi o ZASADE

                                                  Pozdrawiam
                                                  mag
                                                  • ashan mag... 18.12.03, 11:38
                                                    mag_p napisała:

                                                    > Ashan - ja nigdzie nie napislam ze zgadzam sie z matka i to co robi jest
                                                    > jedynie sluszen. Pokaz mi taki puntk.
                                                    > Wrecz przeciwnie napislam ,ze widze zlo wole matki i natomiast na inne
                                                    tematy
                                                    > nie chialam sie wypowiadac.

                                                    I właśnie o tym pisałam - łatwiej jest pisać o ingerowaniu w życie eksi, niż
                                                    odniesienie się do konkretnej sytuacji opisanej w początkowym poście smile

                                                    > Eks ma prawo odmowic zawiezienia dziecka do lekarza , tak ja mam prawo
                                                    odmowic
                                                    >
                                                    > wozenia na angielski...
                                                    > A tak apropo co wg Ciebie jest wazniejsze?
                                                    > Bo dla mnie lekarza.

                                                    Mag, jeśli przeczytasz uważnie mój post, to bedziesz wiedziała co jest dla
                                                    mnie ważniejsze smile

                                                    > I podpisuej sie pod wszytski o czym pislal Chalsia.
                                                    > Wlasnie to mnie ruszylo ze na dany problem z jednej strony jest OK z drugiej
                                                    > Krytykujecei..
                                                    >
                                                    > I jak zanzczylam na wstepie tylko do tego sie ustosunkowalam

                                                    Szkoda, bo wg mnie odniosłaś się nie do tego problemu co trzeba smile.

                                                    > Ashan - ty tez znasz relacje tylko z jeden strony.I oceniasz wszystko przez
                                                    > pryzma wlasnych doswiadczen- bo wiedza jest dosiwadczeniem , to co naby;ismy
                                                    w
                                                    > zycoiu i nawet jeli wydaj Ci sie ze sie od niej odrywasz - to tylko Ci sie
                                                    > wydaje...

                                                    Może to, że znam sytuację nieco dokładniej, relacje Konkubinki są spójne i
                                                    poznałam ją już jako osobę obiektywną sprawia, że patrzę inaczej? Czy patrzę
                                                    na ten problem przez pryzmat własnych doświadczeń? Nie wydaje mi się. Ani ja
                                                    taką eksią nie jestem, ani eks mojego m. nie mam praktycznie nic do
                                                    zarzucenia. A już na pewno nie to, że zaniedbuje dziecko. Widzę jednak
                                                    sytuacje, gdy dzieci są wykorzystywane w rozgrywkach między rodzicami, gdy
                                                    mama odgrywa się na tacie za pośrednictwem dziecka i vice versa. Gdy patrząc
                                                    na to, co robi osoba na codzień opiekująca się dzieckiem, widać, że ma to
                                                    niewiele wspólnego z dobrem dziecka itd itd.


                                                    > A do do next i eks- Now iesz dla mnie jest to czas dziecka z ojcem a nie
                                                    neks-.
                                                    >
                                                    > Jesli ojciec nie ma czasu , aja moge zorganiowac czas...

                                                    Może faktycznie błędem jest angażowanie się w sprawy NIE SWOJEGO dziecka. No,
                                                    bo jakie prawo ma Konkubinka wtrącać się między ojca i matkę? Nawet, jesli
                                                    matka o naukę dziecka nie dba (bo od tego się zaczęło).

                                                    > Nie uwazam , ze matak dziecka jest wyrocznia w jego zyciu- ale tak jak Ty to
                                                    > napisalas - Ona dostala opieke - ( argumetujac ze nie mozna zadac od eksa
                                                    > worzenia do lekarza) -wiec ona ma sobie radzic...
                                                    > Jesli tak , to pozwolmy jej na to.

                                                    To było chyba skierowane nie do mnie smile? Przynajmnie nie przypominam sobie
                                                    takiej mojej tu wypowiedzi smile.

                                                    > Od ocen ktorej kolwiek ze stronjestem dlaek- chodzi o ZASADE

                                                    Ale Konkubinka opisała tu problem dziecka (jeśli tylko zechcesz spojrzeć na to
                                                    z jego punktu widzenia), a nie wszczynała dyskusji o zasadach.
                                                    Niewiele wnoszących dyskusji o pryncypiach mam już dosyć, co Konkubince miałam
                                                    do powiedzenia - już powiedziałam, a więc EOT smile.

                                                    Podrawiam ciepło smile i życzę miłego dnia
    • mag_p Ashan 18.12.03, 11:53
      Konkubina wylewala tu wiel swoich zali ... Ja ustosunkowalam sie do jednego z
      nich..
      A podczas syskusji o dziecku to wlasnie ty powiedzialas , ze matak ma opieke
      wiec npowinna sobie radzic - lub cos oddajece ten sens...

      Odnislam sie do Bo to dla mnie bylo wazne!
      Nie iwem czy znacie sie spoza listy i czy znasz bardziej obiekrtywnie sytuacje
      dziecka. g. mnie Konkubina jest strona w tej sprawie wiec o obiektywizmie
      raczej gatki bysc nie moze...

      Ashan czemu tak plujesz na ta matke. Znasz ja.. , widzisz w zyciu codziennym ,
      wiesz czy sie stras czy nie, rozmawials z jej corka..

      Nie zansz tylko opowiesci....

      Ja jeje nie bronie - ale nawet nie prubuje sie ustosunkowac do wszystkich
      problemu , bo ...
      1. to jest lista i moge ustosunkowac sie tylko do jednego
      2. wydaje mi sie ze tak aj matalk taki Konkubinai M szastaja dobrem dziecka

      Mysle , ze t otez juz z mojej strony wszystko..
      A jeszcz jedno - zauwazylam , ze jesli komus wykazuje sie niekonsekwencje , to
      zaczyna sie mowe , ze nie bedzie o zasadch rozmawiac.. Trzeba sie odnies do
      konkretnego przypadku...
      Tam wtedy tez byly konkreten przypadki



      Pozdrawiam
      Mag
      Ps.w przyszlosci radze uwazac z osadami




      • ashan Re: mag i EOT 18.12.03, 12:25
        mag_p napisała:

        > A podczas syskusji o dziecku to wlasnie ty powiedzialas , ze matak ma opieke
        > wiec npowinna sobie radzic - lub cos oddajece ten sens...

        Hmmmm, tak...?

        > Nie iwem czy znacie sie spoza listy i czy znasz bardziej obiekrtywnie
        sytuacje
        > dziecka. g. mnie Konkubina jest strona w tej sprawie wiec o obiektywizmie
        > raczej gatki bysc nie moze...

        > Ashan czemu tak plujesz na ta matke. Znasz ja.. , widzisz w zyciu
        codziennym ,
        > wiesz czy sie stras czy nie, rozmawials z jej corka..
        >
        > Nie zansz tylko opowiesci....

        Mag, z całą symapatią, którą do Ciebie czuję, proszę o jedno - nie przesadzaj
        i nie wkładaj w moje usta słów, których nie powiedziałam, nie dokonuj
        nadinterpretacji tego co napisałam. Nie pluję na nikogo, nie obrażam, odnoszę
        się do zachowania, które dla mnie jest nie do pogodzenia z deklaracjami mamy
        przed sądem.
        Konkubinkę znam trochę "spoza listy" smile

        > A jeszcz jedno - zauwazylam , ze jesli komus wykazuje sie niekonsekwencje ,
        to
        > zaczyna sie mowe , ze nie bedzie o zasadch rozmawiac.. Trzeba sie odnies do
        > konkretnego przypadku...
        > Tam wtedy tez byly konkreten przypadki

        > Ps.w przyszlosci radze uwazac z osadami

        Mag, żadnej niekonsekwencji mi nie wykazałaś smile. Jakiś czas temu przestałam
        angażować się w dyskusje pozamerytoryczne (a przynajmniej się staram smile) i
        postanowiłam odnosić się tylko do konkretów.
        I dlatego Twój ps. jest przykrym dla mnie podsumowaniem moich wypowiedzi, bo
        właśnie staram się nikogo personalnie nie osądzać. Zachowanie mamy jest wg
        mnie nie w porządku, czy z tego wynika, że osądzam ją jako człowieka?
        Nie wiem skąd w Tobie tyle agresji pod moim adresem...sad

        Cóż Mag, dla mnie to definitywny EOT.

        i mimo wszystko miłego dnia życzę i pozdrawiam
        • mag_p Re: mag i EOT 18.12.03, 16:21
          A co do agresji.. Ashan - ja odpowiedzialam tylko w tym samym tonie. To ty
          zaczelas od tego ze nie umiemitd..
          Wiedz odpowiedzialm w tym samysm tonie.
          Tylko tyle. Mysle ze zle rozpoznajesz emocji.
          Pozdrawiam
          Mag
          PS. tez zastanaiwam sie po pierwszej twojej wypowiedzi skad tyle agresji i
          osobistych wycieczek?
    • mag_p Ashan 18.12.03, 16:00
      To przykre Ashan ze nie widzisz podobienstaw miedzy - Telefonem matki dziecka i
      prosba o zawiezieni do lekarza i odmowa ojca dziecka - z Tym sie zgadzasz - ma
      prawo.
      A odmowa matki dziecka wozenia dziecka na prosbe ojac na angielski - tu nie ma
      prawa .

      Ja widze pewne analogie
      1. Dziecko w danym czasie pozostaje pod opieka jeden ze stron (w pierwszym
      przypadku matki - drugim ojca)
      2. Mozemy przyjac , ze jedna ze stron robi przysluge ( w pierwsztm przypadku
      ojciec w drugim matak)
      Moje pytanie brzmi - czemu w pierwszym przypadku ojciec ma prawo odmowic , a w
      drugim przypadku matak nie ma prawa odmowic?
      To jest problem o ktorym rozmawiam...
      Natomiast co do Konubinki i problemow z esk i dzieckiem. W tym jednym , jak to
      zanzaczalm na poczatku jednym przypadku sie z nia zgadzam...
      Chodzilo o napisany wyzej przypadek..
      A poza tym ciezko powiedziec i ocenic cokolwiek - bo jest duzo zalow.. i nie
      jestm pewna na ile to wszytsko jest oderwane od innych realiow ktorych nie
      znamy. Nie wiemy na ile matak zajmuje sie dzieckiem - bo to ze duzo pracuje -
      wiesz to nie do konca moze byc zarzut..- alenie chce tu polemizowac...
      Nie o to chodzi. Ja tez odprowadzam dziecko do przedszkola , ale nie
      przyprowadzam- bo musialbym sie zwolnic z pracy - a wtedy moj eks musial by
      placic mi wiekszealiment- jeszcze na mnie - a wtedy to dopiero by bylo ze chce
      zyc na jego koszt.
      Ale jak pisze nie znam wszystkich niuansow. Konkubinka ostanio jest bardzo
      rozalona na caly swiat dlatego nie ingeruje i nie rozstrzasam.
      Chce tylko tak jak jedna tak i druga strona ma prawo doodmow realizacji , czy
      pomocy realizacji planow drugiej osoby , z ktooer nie jest juz zwiazna i o ile
      te plany ingeruja w jej zycie.
      To tyle.
      Pozdrawiam
      mag
      • konkubinka Re: Ashan Mag Chalsia 18.12.03, 16:33
        No to na ten zapowiedziany koniec odezwie sie konkubinka.
        Po pierwsze jesli opisuje cos na forum to bez sensu jest szukanie z boku - czy
        wersja drugiej strony bylaby inna , czy nie zatajam szczegolow , czy nie za
        duzo zali , ktore przyslaniaja mi realia.Ja opisalam co ma miejsce i prosilam o
        odniesienie sie wlasnie do tego.
        Chcialam tylko przypomniec ze dziecko o ktorym mowa jest siostra mojej
        corki.Kiedy jest u nas traktuje ja jak swoja rodzine i stad
        rozzalenie.Zwrocilimy sie z prosba o wozenie - odmowila , ok.Ma prawo .
        Ale ja zaznaczam ze nie m odrobiny dobrej woli z jej strony a jak chce
        uprzykrzyc nam zycie to bardzo duzo woli przejawia.
        Sprawa ktora poruszylam nie dotyczyla tego tematu.Wstep byl dlugi ale chodzilo
        o to co robi matka - a nie robi wiele.Nawet Sad przyznal ze skoro matka nie
        zgadza sie abysmy zabierali dziecko na weekend w piatek, choc jest to bardzo
        dobry pomysl i uzasadniony przez ojca , bo jak twierdzi odrabia z nia lekcje
        caly wieczor , to dziecko u nas w weekend powinno miec relaks.Po czymm po
        weekendzie matka dziecka wyjadza z pretensjami ze duzo dziecku poswieca i ze
        nie bedzie sie z nia uczyc tylko my to mamy robic.
        A wiesz Mag co ona powiedziala kiedys?Podczas rozmowy o tym ze chcemy zalatwic
        jej zajecia dodatkowe i zabierac ja na ferie i wakacje powiedziala do
        niego "k..a urodzilam ci zdrowe dziecko a ty tak mi odplacasz?"
        Przepraszam za cytat ale taka jest to osoba i taki ma poglad.To ze chcemy
        dziecku cos zapewnic to dla niej krzywda a przeciez urodzila MU, poswiecila sie
        i zada za to ciagle rekompensaty.
        Czy wyobrazasz sobie fakt jaki mial miejsce w zeszlym roku:przez sad
        zwracalismy sie o to aby gdy dziecko jest z nami udostepniala ksiazeczke
        zdrowia dziecka(to chyba juz jest absurd no nie?).Mielismy przyznany sierpien a
        mala wracala z kolonii o 5 rano pierwszego 08.Mieli na dworcu z ojcem wymienic
        ciuchy i przepakowac. Matka wyjela ksiazeczke i mu nie dala. Cale wakacje ich
        corka byla bez ksiazeczki (a gdyby cos sie stalo?).W swieta Bozego narodz.
        dziecko sie rozchorowalo i co?Pojechalismy do niej .Dala wreszcie ksiazeczke
        ale nawet nie chciala powiedziec gdzie jechac z mała na ostry dyzur."sam sie
        postaraj znalezc"Okazalo sie ze ksiazeczka nie zawiera wpisow o szczepieniach i
        aktualnego adresu.Nie miala czasu?I nawet nie miala czasu zapytac o zdrowie
        corki do nowego roku.
        Na kolejnej sprawie w sadzie zeznala ze ojciec w nowy rok odwiozl jej chora
        corke , brudna , nieumyta , glodna i do tego ukradl jej ksiazeczke zdrowia a
        ona wlasnie ma uzupelnic w przychodni wpisy o szczepieniach.Na to fantazjowanie
        miala czas?
        To tak chcialam dodac na marginesie , chyba jednak nie jest to normalne
        zachowanie matki , prawda?
        • mag_p Re: Ashan Mag Chalsia 18.12.03, 16:50
          Konkubinko - zgadzam sie , ze nie podobaqjam isie zachowania matki opisane
          przez Ciebie. Zwlaszcza to z ksiażeczka zdrowia itd...
          Zgadzam sie , ze mozesz byc rozzalona. ja Ci tego nie zabieram. Newem czemu
          matak napisal , ze uraodzila jemu. Dziecko jest ICh itd..
          Wielu a zwlaszcza w wiekszosci spraw sie zgadzam ja powiedzialam ze rozumiem
          tylko jej postepowanie w jednym punkcie. tak odnosnie tych wozen , a to na tle
          wczesniejszej dyskusji ktora sie odbyla na macocha..

          Mysle ,, ze co niezdrowe w calym tym ukaldzie - to dzue twoje zaangazowanie, a
          wybacz - wg. mnie ( podkrelam jest to niekomlptena ocena) - bardzo male twojego
          M.
          I wiecej Ty to przezywasz i masz obowiazkow zwiaznych z dzieckiem ( jego) niz
          On sam...
          To jest przykre i smutne...
          Ale tak jak napisalam wg. mnie zarowno ojciec jak i matak graja tu dzieckiem..
          Coz Ty za bardzo zangazowals sie w ten ukald i moze to sposwodalao
          jeszczw9eksza walke stron..

          Tp sa moje przemyslenia na ten temat.. , wiec nie musza byc dobre. Ja nie znam
          realiow w 100% a wszystkiego na liscie i wpostach nie da sie ujac.


          Pozdrawiam
          Mag
          PS. naprawde zal mi tego dziecka - bo wg mnie oboje rodzicow gra.
          Ty nie grasz , ale jak sam wiesz nie wiadomo jak dlugo to dziecko bedzie mailo
          z toba kontak......, moze zdarzyc sie tak, ze jesli nie bedziesz zjego ojcem -
          ono przezyje strate ojca po raz drugi. Bo to tTy jestes motrem zmian ktore
          zaszly.To smutne....
      • ashan mag - dasz Ty mi wreszcie spokój? ;-))) 18.12.03, 16:34
        mag_p napisała:

        > To przykre Ashan ze nie widzisz podobienstaw miedzy - Telefonem matki
        dziecka i
        >
        > prosba o zawiezieni do lekarza i odmowa ojca dziecka - z Tym sie zgadzasz -
        ma
        > prawo.
        > A odmowa matki dziecka wozenia dziecka na prosbe ojac na angielski - tu nie
        ma
        > prawa .
        >
        > Ja widze pewne analogie
        > 1. Dziecko w danym czasie pozostaje pod opieka jeden ze stron (w pierwszym
        > przypadku matki - drugim ojca)
        > 2. Mozemy przyjac , ze jedna ze stron robi przysluge ( w pierwsztm przypadku
        > ojciec w drugim matak)
        > Moje pytanie brzmi - czemu w pierwszym przypadku ojciec ma prawo odmowic , a
        w
        > drugim przypadku matak nie ma prawa odmowic?
        > To jest problem o ktorym rozmawiam...

        Mag, ale to nie jest problem, o którym ja rozmawiam smile. I nie przypominam
        sobie, żebym gdzieś tu się do takiej kwestii, w przedstawionej przez Ciebie
        formie, odnosiła.
        Z tego co JA pamiętam, owszem, toczyła się kiedyś burzliwa dyskusja na temat
        roszczeniowych postaw samotnych matek. I podałam przykład, gdy matka dzwoniąc
        bardzo późnym wieczorem do swojego eksa, mieszkającego o ponad czterdzieści
        minut drogi samochodem od niej, zażądała (bo prośba to nie była smile), żeby
        przyjechał natychmiast i zawiózł ją z dzieckiem do lekarza. NIe był to
        niemowlak, nie był to nagły wypadek (dziecko miało gorączkę od popołudnia - i
        to nie wysoką), a lekarz prawie vis a vis. I powiedziałam, że się dziwię,
        ponieważ w nagłym wypadku, gdy byłaby potrzebna pomoc lekarska nie czekałabym
        kilkudziesięciu minut na eksa (+ czas - długi z tego co pamiętam - poświęcony
        na kłótnię telefoniczną), tylko sama zawiozłabym dziecko do lekarza lub
        wezwałabym go do domu. Niestety pewne dodatkowe okoliczności wskazywały, że
        intencje eks były nieco inne, niż sugerowałyby pozory. Ja sama swojego eksa na
        pomoc nie wzywałam, może kiedyś będę musiała - mam nadzieję, że zrozumiem,
        gdyby jednak odmówił smile.
        Każdy ma prawo odmówić smile. A potem każdy ma prawo do oceny takiego
        zachowania smile. Żałuję tylko, że matce nie zależy na nauce córki, że nie
        pilnuje odrabiania lekcji, uczenia się. I o tym problemie piszę. A kwestia czy
        powinna odwieźć ją na angielski, czy nie jest w takiej sytuacji tylko wątkiem
        pobocznym. Jeśli dziecko raz nie pójdzie na ang., ale ktoś je przypilnuje,
        żeby to nadrobiło i się uczyło, to chyba dziura w niebie się nie stanie?
        Gorzej, jeśli opiekun dziecka mówi: to nie moja sprawa, nie ja
        płaciłem/płaciłam i nie będę tego pilnować.

        A co do ingerowania, czy też nie, to już tyle razy żeśmy o tym rozmawiały, że
        chyba wiesz, że nie musisz mnie przekonywać smile))

        miłego wieczoru i może już skończymy? smile
        pozdrawiam
        • mag_p Re: mag - dasz Ty mi wreszcie spokój? ;-))) 18.12.03, 17:07
          Ashan - aja ciagle na Ten wlasnie temat z Toba dyskutuje....
          Musz jasnie pisac od razu.
          Ja nie pisze , ze nie widze zlych rzeczy robionych przez matke... ja tylko
          wypowiadalm sie na ten temat okreslony w tych punktach..
          Nie chce wnikac w ich uklady bo .. jak pisze to wydaje sie byc trudna sprawa a
          ja nie znam realiow.
          Ja tylko do punktu owowzenia i przywozenia itddd.
          I to nie w kontekscie kto zaplacil- o tym pislam.
          nie jest wazne kto zaplacila , ale ODPOWIEDZIALNOSC.
          Zgadzam sie z Toba, ze matak bedzac z dzieckiem powinna radzic sobie sama- ja
          jestem z dzieckiemktore choruje oststni chyba trzy miesiace bez przerwy i nie
          wyobrazam sobie bym mogal poprosci go o pomoc....

          Ale jak ojciec sma zobaowial sie - ze w danym czasie On bedzie sprawowal
          opiekna dzieckiem to zdawal sobie zsprawe z realiow i swoich mozliwsoci tak
          samo jak matak powinie sobie radzic sam. Nie chodzi o to kto zapalcial a
          ODPOWIEDZIALNOSC..

          Rozumiesz - mata w sowim czasie radzi sobie sama i nie naduzywa drugiej
          strony ..
          A ojciec w swoim czasie sam....
          I to jest dla mnie Ok.. ( te jazdy byly - jesli dobrze zrozumaial w czasi3 ojca)

          Asahn nie dam Ci spokoju bo nie wierze , ze nie mozemy dojsc do kompromisu i do
          wzajemnego zrozumiena
          Mag
          PS. wiekszoc czasu zajmuje nam ustalenie na jaki teamt dyskutujemysmile)))


          P
    • pysia-2 ??????????????????????????????????????? 09.03.04, 12:56
      Tak calkiem niechcacy odgrzebalam stary watek Konkubinki, poczytalam z czystej
      ciekawosci i jedno mnie uderzylo w calej tej dyskusji. Gdzie w tym wszystkim
      jest dziecko? Czy ktos zauwazyl, ze chodzi o zywa istote, ktoora ma sie uczyc
      angielskiego (jak sie nie nauczy to bedzie takim glabem jezykowym jak ja).
      Powinna sie uczyc. Gdyby miala normalna rodzine, pewnie mialaby prawo do
      uczeszczania na angielski i nie staloby sie to karta przetargowa ani matki ani
      ojca. Co to za walka i o co? A czy ona lubi chodzic na angielski? Czy chce?
      Nikt jakos nie bierze w ogoole pod uwage jej zdania... Jej matka roowniez albo
      wlasciwie przede wszystkim. Czy to nie powinno byc tak, ze dziecko MA PRAWO a
      rodzice wrecz MAJA OBOWIAZEK ksztalcenia dzieci? Roowniez jesli chodzi o
      jezyki, bo czasy takie, ze bez tego ani rusz. I co? Zamiast dziekowac Bogu, ze
      sa mozliwosci (nie kazdego stac) i po prostu ustali ktoore kiedy moze ja wozic?
      Co to za argumenty, ze to czas ojca i jego obowiazek??
      Nie rozumiem, naprawde nie rozumiem... Przeciez tu chodzi o dziecko, a nie o
      roslinke!
      • konkubinka Re: ??????????????????????????????????????? 09.03.04, 14:13
        wlasnie Pysiu....
    • mag_p Re: ex ex ex 09.03.04, 15:18
      Woli wyjasnienia. Dyskusja dtyczyla nie tego czy dziecka powinno chodzic na
      angielski czy nie , ale jak dla mnie odpowiedzialnosc i konsekwencji w
      realizacji wlasnych zamierzen i dodatkowow prawu drugiej osoby do powiedzenia -
      "przepraszam ale w tym czasei nie moge. ".
      Czy eks poproszona o pomoc - mogla czy nie odmowici czy miala prawo nie miec
      czasu.( nie chodzilo o dziecko i angielski - do tego zobowiazal sie tato, ale o
      te ze eks we wskazanym terminie nie mogla...)
      Tego dodtyczyla dyskusja.
      • pysia-2 Re: ex ex ex 09.03.04, 15:32
        Mag, chyba nie rozumiesz, co chce powiedziec.
        Bije mnie po oczach i po kilku innych czesciach ciala fakt, ze tocza sie
        dyskusje o cos, co powinno byc konstytucjonalnym prawem dziecka, a staje sie
        karta przetargowa miedzy zwasnionymi rodzicami.
        Jesli rodzice sie rozwodza, to niech sie rozwodza ze soba, a nie szarpia
        dziecko miedzy jedna a druga strona. Bo tato zobowiazal sie do placenia za
        angielski to tato bedzie dziecko wozil... Qrcze, to jest dziecko mamy i taty!
        OBYDWOJE powinni na glowie stanac, zeby dziecku ten angielski zapewnic! Pewnie
        ze jesli tato nie moze zawiezc, to powinien poprosic mame, a jesli mamie akurat
        cos wypadlo, powinni ustalic inne rozwiazanie. Co to za przerzucanie
        odpowiedzialnosci i OBOWIAZKU z jednej strony na druga?? W glowie mi sie to nie
        miesci. Naprawde. Zeby to jeszcze chodzilo o jakies lodowisko czy inna
        rozrywke... Ale tu mowa o wyksztalceniu. Dziwi mnie doprawdy, ze mozna tu
        toczyc jakiekolwiek dyskusje. Kto moze, kto nie moze, kto powinien, kto sie
        zobowiazal, czyja kolej, czyj czas wolny od dziecka, a czy nie... Boze.
        • mag_p Re: ex ex ex 09.03.04, 15:52
          Nie mam ochoty na ponowna dyskusje o czym s co dla mnie jestt oczywiste. Ale
          dziecku przyszlo zyc nie w prostej rodzinie , a skomplikowanej.
          W takiej w ktorej ma podzielony czas ojca i matki . I to nie chodzi o "czas
          wolny od dziecka".
          Ale jesli postepowac wg . Twoje zasady iswietego oburzenia to jskoro matak nie
          ma prawd w danym czasie nie miec czasu -totdo kosza trzeba wyrzucii "swiete
          oburzenie" obecnych - kak matak zadzwoni , by przyjechal , bo dziecko chore -
          Swiete prawo dziecka by tata byl wtedy przy nim,
          By zawioz l je na oboz - tez prawo,
          By zawioz ich ( matlke rowniez ) na wczasy ,
          by przyjechal naprawoc rower ..
          Idac dalej
          By spedzil z Nimi swieta - jak kazde dziecko ma prawo do siwat z mama i tata
          RAZEM,
          NBaprawil mu zlew ( ono tez z niego korzytsta 0 Itd..
          Dochodzimy do absurdu - oczywiscie , ale to wlasnie absurdem jest twiersdzic ,
          ze to glupi , ze sie mowi o podziale czasu - ten podzial czasu jest i nie moze
          funkcjonowac jak w zwyklych rodzinach..
          To w zwyklych rodzinach faet berze telefon i mowi "Kochanie , dzis nie moge ,
          ty odbierz z przedszkola", ale i wzyklych rodzina zona odrazu nie jest
          najgorsza matak , ktora nie dba o dziecko jesli odpowie"Ale , ja tez nie.. dzis
          Twoj dzien...."
          Najwyzej troche sie ze saobo pobocza....

          I nikt tu nie zabiera nic dziecku anie je gorzej nie trakruj...

          Mag

          • pysia-2 Re: ex ex ex 09.03.04, 16:16
            przepraszam cie mag, ale nic nie zrozumialam :o)

            A co do mojego swietego oburzenia, to wiem co moowie, bo mooj maz roowniez ma
            dzieci z poprzedniego malzenstwa i w glowie mi sie po prostu nie miesci, ze
            mozna zachowywac sie jak w sytuacji opisanej przez Konkubinke.
            Mozna to rozdzielic. Oczywiscie, ze czas od ojca i czas od matki to dwa roozne
            swiaty. A ja nie oburzam sie na to, ze ojciec powinien reperowac na zawolanie
            zepsuty kran. No bo nie powinien.
            Ja sie oburzam bo idac dalej droga wybrana przez ex Konkubinki, dojdzie do
            tego, ze dziecko nie bedzie moglo sie uczyc. No bo to tato oplacil angielski...
            I to jego psi obowiazek.
            Nie widzisz rooznicy miedzy rzeczami priorytetowumi, waznymi i malo waznymi?
            Bo ja widze.

            I gdybym byla dzieckiem wyjetym z opowiesci Konkubinki, powiedzialabym: A co
            mnie to obchodzi, ze wy sie nie mozecie dogadac kto ma mnie wozic? Ja chce sie
            uczyc jezyka!
            • mag_p Re: ex ex ex 10.03.04, 08:50
              Dla mnie wazniejsze jest zdrowie emocjonalne i uczuciowe, jesli dzielimy rzeczy
              na mele i duze...
              A emocje, to wspolen sewieta , przebywanie razme gdy dziecko jest chore,
              wspolne wiyjazdy - to duze sprawy dla EMOCJI dzieckaitd..
              Mowiac o dzieciach nie mozna zapomniec o odpowiedzialnosci i obowaizkach - bo
              to nieodlaczny element rodzicielstaw.
              Dziecko nie zostanie bez angielskiego , jesli ma odpowiedzialneego rodzica.
              Chodzi mi o jedna rzecz. Jesli ja uwazam, ze mojemu dziecku potrzeban jest
              Nauka np. angielskiego - to zapisuje je i prowadze.. Jesli po pewnym czasie
              okazuje sie , ze ja nie moge , to organizuje mu inna osobe , ktora go
              przyprowadzi - bo czuje sie za to odpowiedzialna i jasne jest dla mnie, ze ja
              sie tego podjelam. Ja zaszczepilam w dziecku chcec nauki jezyka..
              Prosze o pomoc kogos z grona moich znajomych , jesli nie moga, nie obraczam ich
              odpowiedzialnoscia za to ze nie moga...
              I albo tak sobie zorganizuje , ze bedzie moglo chodzic dalej , albo wytlumacze
              mu , ze na jakis czas musimy to zawiesci , bo i tu mowie dlaczego..
              Nie obciazajac innych - bo to nie ich wina , ze w danym momencie nie
              moga.Organizowalam to , ni8e uzgadniajac z nimi - trudno od nich wymagac by
              porzuciuli wszystko i mieli czas, bo ja go nie mama.. choc najpierw sie tego
              podjelam - to ja sie przeliczylam...
              Jesli zandzie sie ktos z,ze moze to sie ciesze...


              Widzisz w ten sposob ja moglabym co drugi dzien dzwonic do eks , by zawizl ,
              lub odebral dziecko z przedszkola - przeciez przedszkole tak samo wazen..
              Zlew tez wazny - jesli by ci go zabrakol zobaczylaby jak bardzo.
              Albo zycie i zdrowie dziecka - niewazne - wiec ta barierka zabezpieczajaca
              schody o ktorej tyle kiedys dyskutowano, lekarz itd.. Moze wazniejsze niz
              angielski...
              Cala filozofia polega na tym iz, skoro macie dwa odzielne swiat , to w tym
              swoim kazde organizuje wszystko najlepiej jak potrafi nie liczac na to drugie.
              Bo po to sie bralo rozwod. Ojcec dziecka powinien sie zastanowic ile jest w
              stanie poswiecie regularnie czasu dziecku i byc w tym konsekwenty. Bo to nie
              jest typowa rodzina , i nie mozna tu zmieniac jak normalnie w zyciu.
              .

              Czyli rozumiem ze potrzeba nauki jest dla ciebuie wazniejsza niz potrzeby
              emocjonalne dziecka, czy zdrowie , itd... ?
              Ja to widze inaczej.

              Mag
    • mag_p Re: ex ex ex 10.03.04, 09:05
      Nie wiesz jaka droge obrala eks konkubinki.
      Jedyne co wiem , to ze ojciec dziecka nie mail w ten czas czasu i matak
      powiedzial , ze nie ma czasu jechac na angielski , ale moze zorganizowac opieke
      dla dziecka w domu..
      Powiedz mi dlaczego postpowanie matki jest zle a ojca dobre.
      ojciec tez nie mail czasu ( choc on tego sie podjal.) Czym rozni sie brak czasu
      ojca i mataki , ze to wina matki ze dziecko nie bedzie mialo angielskiego?
      Czemu ojciec ma prawo nie miec czasu , a mtaka nie ma prawa - bo od razu jest
      zla i to dziecko przez nia traci.
      Zwlaszacza , ze uwierz mi , jako samotna matak , ma ciagle do ttylu w pracy i
      bardzo czesto odrabiam to w godzinach gdy moje dziecko jest u ojca. ( bo nigdy
      nie prosze by pojechal do przedszkola i nie zrzucam na niego obowiazkow ,
      ktorych sama sie podjelam).Jest to podastawowe zrodlo utrzymania mnie i syna, i
      jesli ojciec zrezygnuje ze swojego czasu zapewniam malemu opieke, ale musze tez
      wywaizac sie ze swoich obowiazkow z pracy. I pewnie tez nie pojachalabym poi
      niego na angielski , a jedynie poprosilabym babcie by mui ponmogla i zajela sie
      nim w domu przez ta godzine...
      To proste , ja tez musze sie miec z czago utrzymac. Jak cos planuje dla
      dziecka , to w takich terminach w ktorych jestem w stanie siwe wywiazac i nie
      zawsze zaskoczona bede mogal zmienic plany. Tak jak tamta matka...
      Choc bardzo bym chciala by poszlo na angielskie - ale jeszcze bardziej
      chcialabym miec je za co utrzymac...


      Ktoras z macoch , kiedys powiedziala, ze skoro mata podejmuje sie opieki na
      dzieciek , to pnie powinna wydzwaniac do ojca gdy dziecko jest chore , czy
      trzeba je zawiesc do przedszkola , tylko sama powinna sobie z tym radzic , bo
      sie tego podjela. Wiec czemu jesli ocjiec wystepuje sadaownie i dpodejmuje sie
      opieki na dzieckiem - a wlasiwie domaga sie jej niepowienie sam sobie z tym
      radzic. On ma sobie poradzic tylko z kilkoma godzinami w tygodnui - matka z
      calym zyciem...

      Mag

      • pysia-2 Re: ex ex ex 10.03.04, 09:49
        Moj glos w tym watku dotyczyl tego, ze po przeczytaniu waszych sporoow nie
        odnalazlam w nich w ogoole tematu dziecka. Jakby ono nie bylo w tym
        najwazniejsze i jakby to nie o niego toczyla sie walka na slowa.
        Spieralyscie sie o wszystko, o to czy ojciec powinien, czy nie powinien, czy
        matka moze czy nie moze, kto sie podjal i kto sie ma trzymac zobowiazan...
        A za tym wszystkim stoi przeciez mala dziewczynka. I ta sytuacja tak mi sie
        zobrazowala w wyobrazni, ze zobaczylam ja, jak stoi z plecaczkiem na plecach i
        cierpliwie znosi klootnie dwooch stron, czekajac, az ktos ja zaprowadzi na
        angielski.
        Tylko i wylacznie dlatego zabralam glos w tej dyskusji.
        A wiadomo, ze im dluzej bedziemy dyskutowac o powinnosciach, tym bardziej
        rozbiezne zdanie bedziemy mialy na ten temat. I zawsze argumenty obydwu stron
        beda sluszne.
        • mag_p Re: ex ex ex 10.03.04, 10:01
          I wlasnie dlatego mowilam o odpowiedzialnosci.- widzac te dziewczynke. Bo dla
          mnie odpowiedzialnoscia za zawiedzione i rozbudzone chceci tej dziewczynki
          winna jest osoba , ktora to robudzila i nie zalatwila do konca.
          Jesli je chce zapewnic cos mojemu dziecku i np na jekies zajecia dodatkowe
          dlugo sie zastanawiam czy dam rade , czy dam rade rok , czy dluze . Mysle o
          tym, ze potem maly to polubi i bedzie chcial - czy ja bede w stanie mu to
          zapewniac ? Zarowno finasowo jak i czasowow > Czy moge to tak zorganiizowac ,
          by go potem nie zawiesc - to jest ta odpowiedzialnosc i idac dalej, odwaga i
          rowniez odpowiedzialnoasci jest rozmowa z dzieckiem i przedstawienie mu powodów
          dla ktorych dlasza realizacja zamierzen - moimo przemyslenia ich jest
          niemozliwa -Trzeba umiec stanac i wytlumaczyc to dziecku , nie zrzucajac na
          innych.
          Po prostu , rozne sie dzieje w zyciu..
          Uwierz ja tez chciabym zeby moje dziecko realizowal sie , w tym czy w tyamtym..
          Ale zawsze niczyn sie na cos zdecyduje patrze na swoje mozliwosci, po to by
          potem moje dziecko nie stalo zasmucone ..
          Nie mozna tak.
          tego musza sie tez nauczy ojcowie. Ze jesli cos obiecuja , czegos sie
          podejmuja -powinni to spelniac. Nie zwalac na innych. Nawet czasem kosztem
          samych siebie.

          Ja do tego tak podchodze..
          Co do obowiazkow -nie chodzi o rozne zdania.
          Nie odpowiedzialas , czemu ta mataka byla zla? Czemu to jej wina?

          Mag
          • pysia-2 Re: ex ex ex 10.03.04, 10:47
            Nigdzie nie napisalam ze matka jest zla, albo ojciec jest zly. Nie znam ani ich
            ani okolicznosci jakie im towarzysza, a to co wiem to m,aly wicinek
            rzeczywistosci.
            Napisalam, ze wkurza mnie, ze dwoje doroslych ludzi nie umie sie dogadac, nie
            potrafi dojsc do kompromisoow, robi sobie na zlosc i stosuje glupie chwyty,
            pokazujac kto silniejszy i kto ma racje. Jakby nie liczyli sie z uczuciami i
            potrzebami swojego dziecka.
            Jesli mamy rozpatrywac to w kategoriach kto dobry a kto zly, to powiem tak: Z
            mojego punktu widzenia zla jest matka, bo przedklada swoje poczucie
            nadszarpnietego honoru, swoj interes, swoje wygodnictwo i swoje zelazne zasady
            nad nadrzedne potrzeby dziecka. I zly jest ojciec, bo zobowiazal sie do czegos,
            nie przewidujac trudnosci, nie potrafi znalezc zlotego srodka w calym
            problemie, nie umie dogadac sie z matka i zaproponowac jakiegos sensownego
            wyjscia.
            W glowie mi sie nie miesci takie zachowanie. Upoor bezsensowny.
            • mag_p Re: ex ex ex 10.03.04, 10:56
              Widzisz ty zakladasz , ze matak nie chce ze wzgledu na honor. A nie bierzesz
              pod uwage , ze naprawde nie moze.Ma prace czy cokolwie innego. Zakladsz jej zla
              wole - to nie w porzadku.
              Ja biore pod uwage , ze ojciec naprawde nie moze i jedyne co uwazam z bledne,
              to ze nie umie pogodzic sie z faktem , ze nie wyszlo i przedstawic to dziecku i
              w jakis spsob poniesc konsekwencje , a zwla to na matke.
              I to by bylo na tyle w tym temacie.
              I dlatego nie uwazam , ze jedno czy drugie jest zle, ale , ze jedno nie umie
              uniesc odpowiedzialnosci , ktorej sie podjelo.

              Mag
              • konkubinka Re: ex ex ex 10.03.04, 15:39
                Mag , ja prosilam o spostrzezenie dotyczace konkretnego przykladu.Jak wiesz
                sama jestem ex , ty jestes ex , bardzo roznimy sie od siebie ale wierz mi ze od
                ex , o ktorej pisze roznimy sie obie bardzo.
                Po pierwsze nie mow ze z zajeciami jest tak ze musimy wiedziec czy bedzie nas
                na to stac dlugo naprzod.Rozne sa koleje losu i M nie spodziewal sie ze po roku
                oplacania zajec dziecku wyladuje na zasilku.
                Matka dziecka w sadzie , w RODK , przed kuratorem zapiera sie ze poswieca
                dziecku duzo czasu , pracuje do 16 i potem odrabia z nia lekcje, stad jej male
                zarobki bo tak poswieca si edziecku.Zas gdy przychodzi do rozmowy o angielskim
                i o tym aby zawiezc tam dziecko okazuje sie ze pracuje do 20. Gdy chcemy zabrac
                dziecko nie w sobote rano tylko juz w piatek wieczorem bo rano gdzies
                wyjezdzamy okazuje sie ze ona pracuje do 20 a w piatek krocej i wlasnie w ten
                piatek zamierza z corka spedzic wieczor.A kiedy my odrabiamy z dzieckiem lekcje
                okazuje sie ze ono w ogole nie ma takiego nawyku jak siadanie do lekcji.A
                ostateczne pytanie nasze brzmialo :czy chocby jesli cos wypadnie M to moze na
                nia liczyc?Odpowiedz brzmiala "nie"
                A co powiesz na to - dziecko ma krzywe biodro , powazna wade postawy.Matka
                powiedziala ze nie zadzwoni w sprawie rehabilitacji bo caly abonament na to
                straci gdyz musi zadzwonic z komorki.Od wrzesnia do dnia dzisiejszego nie
                zrobila nic zas gdy ojciec proponuje ze to zalatwi zapiera sie i mowi"nie twoja
                sprawa"" nie dam ci skierowania"
                wiesz szkoda gadac , ale az sie chce o tym wszystkim krzyczec.
                I nie wierze ze nie jest w stanie pojechac raz w tygodniu na angielski i
                zwolnic sie z pracy w budzie na bazarze u szefowej skoro ta sama szefowa
                zeznawala przeciw nam w sadzie - klamala w zywe oczy ze maltretujemy dziecko i
                mowila ze z ex sa przyjaciolkami i bywaja u siebie w domach.
                A to ze tego dziecka nikt ni pyta o zdanie nie jest prawda my to robimy ,
                zarowno M jak i ja , ale w koncu nie da sie wyjsc z siebie albo stanac na
                glowie.
            • mag_p Re: ex ex ex 10.03.04, 10:58
              Co jesli matak naprawde nie mogla. Dlaje jest winna?

              Mag
            • mag_p Re: ex ex ex 10.03.04, 11:25
              Pysia - nzwalas matke egoistak, wygodnicka - tylko dlatego ze w okreslonym
              terminie nie miala czasu?
              Skad wiesz ze zrobila to zlosliwe?
              Moze miala prace - czyli cos co daje utrzymanie jej i dziecku? Moze tysiace
              rzeczy i wcale nie dla wygodnictwa. Czemu ojciec po prostu nie moze i to
              przyjmujesz a matak to wstretna egoistka?
              Jak tak mozna?
              Czy kazde matak , ktora nie ma czasu zawiesc dziecka na angielski to
              egoistyczn, leniwa, zadufana w sobie ladaco???
              Zastanow sie?
              Znam wiele konbiet , ktore nie maja czasu na to by zabarac dzieci wieczorem na
              basen czy na angielski ale nie sa przez to zlymi matakami.
              Daj im wiece inaczej..
              I uwierz nie orbia tezgo ze swojej wygody.


              Bardzo, ale to bardfzo stronnicze podejsci!

              Oby do Ciebie i oceny Ciebie tak nigdy nigdy niepodszedl
              Mag
              • pysia-2 Re: ex ex ex 10.03.04, 11:48
                Tak, Mag, masz racje. To faceci sa wszystkiemu winni. Przepraszam, ze smialam
                skrytykowac kobiete. Co tam kobiete - samotna matke!
                Ja jestem nieobiektywna, na szczescie ty jestes wyjatkowo obiektywna. Tak,
                matka mogla nie miec czasu. Ojciec nie moogl, bo ma obowiazki.
                Qrcze, mag, mooj maz tez ma ex. U nas takie cyrki po prostu sie nie dzieja.
                Granice sa wydzielone, nikt nikomu nie wchodzi w parade, kazde ma swooj swiat,
                swoja rodzine i swoje zycie. Nikt nie wydzwania do nikogo po nocach, nie wzywa
                do kranu (od tego sa hydraulicy), ani do barierek (stolarz?).
                Ale jesli chodzi o potrzeby dzieci, to ci ludzie po prostu potrafia sie
                dogadac.
                Nie jestem przeciwniczka ex (wrecz przeciwnie - podziwiam i szanuje jesli sa
                normalne), nie jestem przeciwniczka samotnych matek (byc moze sama nia bede?).
                I mysle ze to ja jestem bardziej obiektywna. Bo ty na wszystko patrzysz ze
                swojego punktu widzenia - samotnej matki, ktoora ma problem z kontaktami z
                bylym mezem. Ja oceniam sytuacje na podstawie samej sytuacji a nie statusu
                ludzi zamieszanych w ta sytuacje.
                I wszelka dyskusja wydaje mi sie jalowa, bo po prostu nie jestes wedlug mnie
                obiektywna.
                • mag_p Re: ex ex ex 10.03.04, 11:59
                  Nie widzisz, ja nie winie facet , za to zenie mail czasu - chodz to dziwne,
                  skoro sie domagal tego czasu z dzieckiem, al za to , ze winni zona , ze ona nie
                  maialczasu.
                  Nie moge zrozumiec tez dlaczego uwazasz ze nauka angielskiego jest bardziej
                  priorytetowa niz zdrowie fizyczne i psychiczne , bezpieczenbstow itd. zwiazne z
                  dzieckiem
                  'Czmu kobita - mowiac nie moge jest wredna matka, a facet OK ?
                  Tak tego pojac nie moge. A tka rtoprzedstawilas.
                  Ja napisalam juz dla mnie jedyny blad ojca polegal wlasnie na tytm iz za swoja
                  niemoc probowla obciazyc matke.

                  Odpowiem ci Tak: mowisz barierka - stolarz. Ja mowie zawiesc dziecko na
                  angielski - nie moze - niech oplaci opiekunke..
                  Powiedz mi czym to sie roznini.

                  Moim zdaniem obie sprawy istotnew, obie wazne dla dziecka. Jak mowi emocje ,
                  wspoklne swieta- z Punktu widzenia dziecka jeszcze wazniejsze niz angielski???


                  I tak nie zrozumialam , bo nie napisals mi czemu kobieta jesli mowi "Ale ja
                  wtedy nie moge. Ok, zorganizuje malej opieke, ale nie zawioze jej tam bo nie
                  moge"- jest wredna , zla zlosliwa itd...


                  Masz racje do niczego nie prowadzi dyskusja A wiesz dlaczego bo przyjelas
                  zalozenie ze marak nie moze bo jest zlosliwa ,, wredna i wogole lafirynda ..

                  I do glowy niem oze Ci przyjsci , ze poprostu nie moze. A jedyna moja uwaga
                  dotyczyla faktu, ze nie ma co sie na nai oburzac i obwiniac ja - bo mogla nie
                  moc...

                  Co do obowiazku - ojciec SAM i na WLSAN prosbe sie go podja...
                  Mag
                  • mag_p Re: ex ex ex - to samo - bardziej czytelnie 10.03.04, 12:17
                    Widzisz, ja nie winie facet , za to ze nie mial czasu - chodz to dziwne,
                    skoro sie domagla tego czasu z dzieckiem, ale za to , ze winni eks , ze ona nie
                    maial czasu. Uwazam , kobieta ma obowiazke. Nie mogal zawies dziecka na
                    angielski , ale zapewnila mu opieke. Wg.mnnie ze swojego staral się wywiazac.
                    Nie moge zrozumiec tez dlaczego uwazasz ze nauka angielskiego jest bardziej
                    priorytetowa niz zdrowie fizyczne i psychiczne , bezpieczenstow itd. zwiazne z
                    dzieckiem
                    Czemu kobieta - mowiac nie moge jest wredna matka, a facet OK ?
                    Tak tego pojac nie moge. A tak to przedstawilas .
                    Ja napisalam juz dla mnie jedyny blad ojca polegal wlasnie na tym iz za swoja
                    niemoc probowla obciazyc matke.

                    Odpowiem ci Tak: mowisz barierka - stolarz. Ja mowie zawiesc dziecko na
                    angielski - nie moze - niech oplaci opiekunke..
                    Powiedz mi czym to sie rozni ?

                    Moim zdaniem obie sprawy istotne, obie wazne dla dziecka. Jak mowie emocje ,
                    wspolne swieta- z Punktu widzenia dziecka jeszcze wazniejsze niz angielski???


                    I tak nie zrozumialam , bo nie napisals mi czemu kobieta jesli mowi "Ale ja
                    wtedy nie moge. Ok, zorganizuje malej opieke, ale nie zawioze jej tam bo nie
                    moge"- jest wredna , zla zlosliwa itd...


                    Masz racje do niczego nie prowadzi dyskusja A wiesz dlaczego bo przyjelas
                    zalozenie ze matka nie moze bo jest zlosliwa ,, wredna i wogole lafirynda ..

                    I do glowy nie moze Ci przyjsci , ze poprostu nie moze. A jedyna moja uwaga
                    dotyczyla faktu, ze nie ma co sie na nia oburzac i obwiniac ja - bo mogla nie
                    moc...

                    Mag


                    • konkubinka Re: ex ex ex - to samo - bardziej czytelnie 10.03.04, 19:49
                      Sorry Mag ale nie moge.....
                      Czy ty w ogole czytalas moj post?Czy ty w ogole czytasz co sama piszesz?
                      Nie rozumiem twojego pytania:Co jesli matak naprawde nie mogla. Dlaje jest
                      winna?

                      Tlumacze ci ze to nie jest jednorazowe , ze pytanie brzmialo do niej skierowane
                      co jezeli bysmy mieli problem jednorazowy , z gory odpowiedz byla
                      zapewniona.Nie mow ze zabiegal o konatakt bo zabiegal o to aby dziecko moglo
                      sie uczyc , kontakt to co innego.Kurcze o wszystko musimy zabiegac , zeby
                      zadzwonic dop niej musimy zbiegac czy ty w ogole to pojmujesz?????O to Pysi
                      chodzilo , ze nikt nie pyta czego dziecko pragnie, a zwlaszcza matka
                      Wiesz co Mag?Oporna jestes, sama sobie wmowisz cokolwiek na obrone tej kobiety
                      a ja ci tlumacze jestem matka , ty jestes matka a ta kobieta nie jest dobra
                      matka.....Poprostu egoistka jet i już!!!!!!!
                      • mag_p Re: ex ex ex - to samo - bardziej czytelnie 11.03.04, 08:52
                        Dobrze, to skoro Ona jest taka zla matak i Ty o tym wieszi nic sie nie da z tym
                        zrobic - to czemu mial sluzyc ten watek?
                        Po co go napisalas?
                        Co chcialacs uzyskac?
                        Nat ty forum takich nie ma...
                        Wiec co co chodzi?
                        CZemu mialo to sluzyc?

                        Mag
                        • konkubinka Re: ex ex ex - to samo - bardziej czytelnie 11.03.04, 10:34
                          to moze ja poprostu wytne kawalek tego watku gdzie zawarta jest odpowiedz na
                          twoje pytanie:
                          "Wytlumaczcie mi czy ja sie czepiam?Dlaczego matka chcaca wychowywac dziecko
                          nie moze nic z nim robic i ciagle mowi o tym jak wiele poswiecen z jej strony
                          jest dla dziecka?To dziecko chodzi samo do szkoly i z niej wraca , potem
                          takze na douczki w szkole i basen chodzi sama.Sama siedzi w domu albo z
                          babcia ktora nie zajmuje sie nia czynnie.Matka nawet nie wyjedzie z nia na
                          wakacje a o to zebysmy ja mogli zabierac tez musielismy walczyc w
                          sadzie.Naprawde wygodniej by bylo dla nas zeby mała była z nami , dziecko tez
                          wiecej skorzystaloby na tym.Ale z drugoiej strony , ono ma matke .Nie wiem
                          juz co o tym myslec."

                          i jeszcze jedno

                          napisalam ze chcialam sie tym z Wami podzielic...wlasnie z Wami matkami
                          samotnymi , po rozwodach , samodzielnymi.Byc moze jestescie w stanie mi
                          wytlumaczyc ze sie czepiam i dlaczego.
                          Jednak z tej dyskusji wynika ze faktycznie takich jak nasza ex jest tu na
                          forum "mao" bo prawie kazda dyskutantka usiłuję ją tłumaczyć jednoczesnie
                          niedowierzajac temu co pisze.
                        • konkubinka Re: ex ex ex - to samo - bardziej czytelnie 11.03.04, 10:35
                          to moze ja poprostu wytne kawalek tego watku gdzie zawarta jest odpowiedz na
                          twoje pytanie:
                          "Wytlumaczcie mi czy ja sie czepiam?Dlaczego matka chcaca wychowywac dziecko
                          nie moze nic z nim robic i ciagle mowi o tym jak wiele poswiecen z jej strony
                          jest dla dziecka?To dziecko chodzi samo do szkoly i z niej wraca , potem
                          takze na douczki w szkole i basen chodzi sama.Sama siedzi w domu albo z
                          babcia ktora nie zajmuje sie nia czynnie.Matka nawet nie wyjedzie z nia na
                          wakacje a o to zebysmy ja mogli zabierac tez musielismy walczyc w
                          sadzie.Naprawde wygodniej by bylo dla nas zeby mała była z nami , dziecko tez
                          wiecej skorzystaloby na tym.Ale z drugoiej strony , ono ma matke .Nie wiem
                          juz co o tym myslec."

                          i jeszcze jedno

                          napisalam ze chcialam sie tym z Wami podzielic...wlasnie z Wami matkami
                          samotnymi , po rozwodach , samodzielnymi.Byc moze jestescie w stanie mi
                          wytlumaczyc ze sie czepiam i dlaczego.
                          Jednak z tej dyskusji wynika ze faktycznie takich jak nasza ex jest tu na
                          forum "mało" bo prawie kazda dyskutantka usiłuję ją tłumaczyć jednoczesnie
                          niedowierzajac temu co ja o niej piszę.
                          • mag_p Re: ex ex ex - to samo - bardziej czytelnie 11.03.04, 11:05
                            Czy sie czepiasz czy nie najlepiej znasz odpowiedz Ty i ONa , bo Wy dwie wiecie
                            jak to naprawde wyglada. Odpowiedz jest w Tobie na forum. Aby taka rzecz
                            osadzic trzeba znac calosc sytuacji i to od kogos , kto nie przyjał
                            zalozenia "Ona jest zla".


                            Pozdrawiam
                            Mag
                            • mag_p Re: ex ex ex - to samo - bardziej czytelnie - 11.03.04, 11:08
                              Korekta : Jest - "na forum", ma byc - "nie na forum" .

                              Mag

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka