Czekałaś tyle miesięcy, często dotykały Cię wszelkie dolegliwości,
które dzielnie znosiłaś. Wszystko to dla niego, największego cudu
świata. Rodziłaś w pocie czoła, ból był tak kosmiczny i tak
niesamowity, że w życiu większego nie doświadczyłaś, aż w końcu jest
wyczekane niemowle, któremu chcesz dac wszystko co najlepsze.
Pierwsza noc nieprzespana, dajesz pierś, ledwo żyjesz, nie chce
ssac, krzyczy, naciskasz pierś pusta i tak do śwtu walczycie
dzielnie i ono i ty. Zasypiacie, za chwile to samo, brak pomocy
pierwsze łzy, poczucie winy. Wychodzicie do domu, wszędzie lepiej
niż w szpitalu, jakie szczęście, że omineła was żółtaczka. Wreście
napływ pokarmu, dziecie ssie do oporu stajesz się jego własnością.
Noce nie przespane, dnie przeje... Kochasz i płaczesz, chcesz i nie
potrafisz. Marzysz o jednym dniu i jednej nocy tylko dla siebie,
tylko w ciszy. Twoje poranione piersi dziecko miendoli jeszcze
bardziej, żywy ogień, znów ból niesamowity, płaczesz, ale dzielnie
trwasz dalej. Zachartowały się, Chwała Bogu. Koliki, Matko dlaczego
u nas? Dziecko sąsiadki śpi dnie i noce. Cierpie wraz z ssakiem.
Dzień podobny do dnia, rutyna, brak czasu dla siebie i partnera,
złośc, płacz, poczucie winy. Aż w końcu nadchodzi czas gdy dziecko
odmienia jakaś Święta Siła i jest już tak jak sobie wyobrażałaś,
masa radości i uśmiech SSAKA najwredniejszej i najukochańszej istoty
jaką obdarował los każdą z Nas. Więcej błędów nie pamiętam, a za
resztę proszę o wybaczenie