Coreczka ma teraz 8 miesiecy, zaczynamy coraz wiecej jezdzic w odwiedziny i
pojawil sie dylemat jak w temacie. Jak to u Was wyglada? Nie chce uchodzic za
przewrazliwiona, ale nie mam pewnosci czy kazda matka postapilaby tak jak ja
tzn. poinformowala o przeziebieniu, katarku itp. swojego dziecka, zeby inne
sie nie zarazilo. Pare razy pytalam o stan zdrowia odwiedzajace nas dzieci z
rodziny meza, albo o to czy umyly raczki,w efekcie ich matka czy babcia byly
prawie obrazone albo klamaly ze dzieci myly raczki (wygadalo sie oczywiscie
dziecko, ze ma niemyte rece...

. Przez te sytuacje, gdy ostatnio bylam u
swojej dalszej rodziny nie moglam sie przelamac, zeby zapytac kuzynke czy jej
dziecko jest zdrowe i ma czyste raczki. Skonczylo sie na tym, ze zestresowana
pilnowalam aby 3-letnia dziewczynka nie pchala raczek gdzie popadnie mojej
corci (akurat moja kuzynka nie palila sie do pilnowania swojego dziecka), wlos
mi sie jezyl na glowie gdy brala zabawki do rak, a pozniej moja malutka
pakowala je do buzi. Do tego stres z braku pewnosci czy jej dziecko jest
zdrowe. Teraz zaluje, ze nie zapytalam wprost, bez przejmowania sie czy sie
ktos obrazi... Tymbardziej, ze jakis czas temu dowiedzialam sie, ze ta sama
kuzynka prawdopodobnie byla na imprezie z przeziebionym dzieckiem i spokojnie
patrzyla, jak jej corka zaznajamia sie z dosc bliska z moja corcia. Czemu ja
mam taki dylemat, przeciez chodzi o dobro mojego dziecka,a chyba kazdy z
nieegoistycznym podejciem zrozumie moja troske i nie odbierze tego jako
osądzanie, ze ma gdzies czy jego dziecko zarazi inne.