Dodaj do ulubionych

uroki rzucone na dziecko

24.03.04, 11:57
Śmiejcie się lub nie mimo, że żyjemy w wieku komputerów ja andala wierze w
stare zabobony, takie jak rzucanie uroków na dziecko.
Czy znacie sposoby ,aby odczynić taki urok albo zapobiec?
Pozdrawiam
Obserwuj wątek
    • ariana1 Re: uroki rzucone na dziecko 24.03.04, 18:28
      A podobno 95% społeczeństwa to katolicy........A wiesz ,że wiara w gusła ,
      przesądy , zabobony , wróżki itp. to ciężki grzech wg Biblii?
      Ludzie , opanujcie się!
      • kredkam Re: uroki rzucone na dziecko 24.03.04, 20:41
        nie każdy jest i musi być katolikiem, pozdrawiam
        • drumla21 Re: uroki rzucone na dziecko 24.03.04, 21:50
          Witaj! Ja też mam podobne zdanie na temat katolicyzmu i uważam, że wiązanie
          tych dwóch tematów nie jest potrzebne.
          Cieszę się, że ktoś rzucił taki temat na forum! Moje dziecko już ma 5 i pół
          miesiąca i jest raczej odporne na uroki, ale mamy w tym względzie jakieś tam
          doświadczenia.
          Ja też staram się zawsze racjonalnie tłumaczyć sobie otaczający mnie Świat i
          olewam przesądy w stylu: nie noś w ciąży łańcuszka, bo dziecko będzie miało
          pępowinę wokół szyi itp. Uważam, że są to bzdury i tak samo powiedziałabym
          kiedyś o urokach... Mój synek miał dwa tygodnie jak wyszliśmy na jeden z
          pierwszych spacerków. Po spacerze poszłam z dzieckiem do mojej mamy. Akurat
          była tam pewna pani. Zobaczyła Maćka i zaczęła wrzeszczeć, że jest duży, że o
          Boże, jaki śliczny, jaki podobny i w ogóle zrobiła cyrk. Już wtedy Maciek
          zaczął się niepokoić. Jak wróciliśmy do domu zaczęło się piekło! Bardzo
          krzyczał i nie mogłam go niczym uspokoić. Trwało to chyba z pół godziny. Akurat
          wtedy pzyszedł do mnie mój tato. Oczywiście też spróbował bez efektu uspokoić
          małego. Ja również byłam bliska płaczu. Wtedy mój tato stwierdził, że pewnie go
          ktoś uroczył... Nie bardzo zrozumiałam, więc skrytykowałam biednego Staruszka,
          że głupoty mi tu jakieś wciska, a dziecko na peno ma kolkę. On nie dał za
          wygraną i powiedział, że jak ja byłam mała to moja babcia "przecierała mi głowę
          koszulą". Zabrzmiało to bardzo 19-wiecznie, ale przyniosłam mu moją koszulę
          nocną, bo już naprawdę chciałam, żeby to dziecko przestało płakać. No i mój
          tato wziął tę koszulę, potarł 3 razy główkę dziecka i nastała cisza... Przestał
          płakać po prostu. Nie wiem jak to się stało, nie wiem co to znaczy urok, ale
          wiem jedno: podziałało. Potem podobna sytuacja zdarzyła się jeszcze raz. A mój
          mąż, który by nigdy w to nie uwierzył, gdyby nie zobaczył, zbaraniał. A potem
          to Maciek naprawdę miał już kolkę i nic nie pomagało.
          To tyle. Wiem, ze się trochę rozpisałam, ale może akurat ktoś przeczyta. Tak
          naprawdę nie wiemy co na nas wpływa oprócz tego co widzimy. Pozdrawiam.
    • tjona Re: uroki rzucone na dziecko 24.03.04, 21:23
      No tak, rzeczywiście 95% to katolicy, a wiara w gusła to grzech, ale doskonale
      Cię rozumiem, że jeśli chodzi o Twoje dziecko, to na wszelki wypadek wolisz
      dmuchać na zimne. Przede wszystkim najlepiej chroni niewiara w uroki - jeśli
      nie wierzysz, że urok może zaszkodzić Tobie, czy dziecku, tzw. złe jest
      bezsilne.
      A jeśli jednak trochę się obawiasz, zawiąż dziecku czerwoną wstążeczkę w jego
      bliskim otoczeniu (np. przy ubranku, pod ubrankiem, przy wózku, łóżeczku itp.)
      Ja wybieram tą pierwszą opcję - po prostu nie wierzę, ale przyznaję, że moja
      ciotka umiała odczyniać uroki i bardzo ciekawe rzeczy opowiadała. Niestety już
      nie żyje, więc więcej sposobów na "zabezpieczenie" się nie znam.
      Pozdrawiam!
    • kredkam Re: uroki rzucone na dziecko 24.03.04, 22:18
      dziekuje Wam bardzo, można wierzyć lub nie ale na świecie są takie rzeczy, o
      których się filozofom nie śniło, a przezorny zawsze ubezpieczonysmile
      Skoro w przeszłości nasze mamy i babcie wierzyły to coś w tym musi być.
      Pozdrawiam
    • weronikarb Re: uroki rzucone na dziecko 25.03.04, 10:58
      Witam
      Tez wlasnie czytalam o czerwonej kokardce na lozeczku, badz wozku. Sama tego
      nie stosuje, ale zaczynam powaznie nad tym myslec, bo tyle juz na ten temat
      czytalam na forum, ze chyba llepiej sie zabezpieczyc
      Renata
    • weromis Re: uroki rzucone na dziecko 25.03.04, 11:43
      Jestem katoliczką i w żadne uroki nie wierzę, ale jest pewne "ale"smile
      Niektórzy ludzie mają tzw. złe fluidy i potrafią je przekazywać innym. Robią to
      nieświadomie. A wiązanie kokardek - najlepiej czerwonych, ma jakby odbić,
      rozproszyć te złe prądy. Coś w tym jest. Moja córcia swoje pierwsze 2 tyg.
      życia spędziła w szpitalu, później miała zakażenie układu moczowego, teraz
      doszła alergia i grzybki w układzie pokarmowym. Za każdym razem, gdy kogoś
      spotkamy, nie mogę się opędzić od "ochów" i achów". Ale czerwonej kokardki nie
      zawiesiłamsmile
      I jeszcze jedno - moja mama ma fioła na punkcie kwiatów. I trzeba przyznać ma
      do nich dobrą rękę. Ale gdy odwiedza ją pewna znajoma i zachwyca się kwiatami,
      nie upłynie tydzień i jednego kwiatka mamy mniej, zaczyna chorować i "umiera".
      To się powtarza za każdej wizyciesmile
      Pozdrawiam
    • elwlos Re: uroki rzucone na dziecko 26.03.04, 16:24
      Witam, mam synka, który ma 5,5 m-ca. Kiedys nigdzy nie wierzyłam w uroki itp,
      dopóki nie doświadczyłam tego na sobie i własnym dziecku. Pewnego dnia na
      spacerze spotkalismy pewną panią, która zachwycała się moim małym, że piękny,
      cudowny, wielki itd. i oczywiście mną, że tak ładnie wyglądam po ciąży itp. Po
      powrocie do domu bolała mnie głowa, było mi niedobrze, zwracałam, mały
      przeraźliwie płakał. Wtedy mama powiedziała mi, że powinnam małemu pilizać 3
      razy czoło i splunąć po każdym polizaniu. Wiem, że to dość niemiły sposób, ale
      uwierzcie mie jak ręką odjął. Mi zrobił to samo mąż (polizał czoło).Również
      poskutkowało. A co do czerwonej kokardki, to stosuję ją od tamtego pamiętnego
      spaceru.
      Pozdrawiam.
      • oszka Re: uroki rzucone na dziecko 26.03.04, 21:16
        no właśnie, nigdy nie wiadomo, co zadziała wink koleżanka opowiadała, jak jej
        siostre ktoś zauroczył kiedyś tam to jej matka zaprowadziła ją do "szeptuchy".
        nie wiem, czy wiecie kto to jest, ale w tych czasach jest to osoba strasznie
        rzadko spotykana i raczej nie zyje w miastach smile w każdym bądź razie pomogła i
        mała już nie wyła jakby kto ją ze skóry obdzierał! ja nie mam czerwonej
        kokardki i średnio wierze w takie historie, aczkolwiek może przyczepie w wózku?
        ale skąd ją wziąć? uważam,że trzeba wierzyć, ze ludzie są dobrzy i nie rzucają
        złych spojrzeń!

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka