mój siedmiomiesięczny, a niebawem ośmiomiesięczny syn milczał jak zaklęty, gdyby nie fakt, że skubany wyczai najmniejszy szmer, gnałabym sprawdzić czy nie jest głuchy
repertuar jego gaworzenia zamknął by się w jednym
bubu,
mama wypowiadanym przypadkowo kilka razy i tyle.
gu mówił w 3 miesiącu i przestał i w ogóle jakoś dopiero w szóstym powiedział coś parę razy a od niedawna znów zamilkł i nic, absolutnie nic nie chciał powiedzieć i żadne próby, namawianie itd nie dawało rezultatu. jak na caly okres jego życia to nie zapowiadało się, że zacznie cokolwiek mówić, ba, myślałam że nawet zanim się nauczy to inne dzieci w jego wieku będą mówić pełnymi zdaniami.
dzisiaj leży na przewijaku i słyszę
baba da ba gu be be a guuuu mama be dadada de be ..... i tak jechał chyba z 10 minut a ja stałam jak wryta.
piszę to po to drogie mamy, abyście były przygotowane na to, że dziecko zaskakuje w najmniej oczekiwanym momencie. i to pewnie i na poziomie rozwoju fizycznego jak i psychicznego, więc nie ma co się martwić że nie robi czegoś co robią inne dzieci. bo jak maluch ruszy to czasem z grubej rury

tfu tfu nie zapeszając