moja 11-miesięczna córeczka zdecydowanie odmawia spania w łóżeczku, fakt że moze troche ją przyzwyczaiłam do spania zae mna na tapczanie (a mąż w drugim pokoju) ale dopiero wtedy gdy się w nocy przebudziła, teraz to sie wogóle nie daje do łóżeczka położyc, nawet na popołudniową drzemkę

no wiec zastosowałam terapię szokową- zostawilam ję w tym łóżeczku w stanie totalnego zapłakania, pogasilam światła, dałam misia i wyszłam- przez 10min stałam na korytarzu i słuchalam jak płacze- delikatnie mówiąc, aż w końcu usnęla i obudziła się dopiero o 3nad ranem...
dobra metoda? mnie nie jest osobiscie żal dzieciaczka