znowu ryczę..

27.05.04, 17:19
mała ma juz 6 miesięcy ,zawsze były trudnosci z karmieniem,ale przybywa więc
lekarze nie widzą problemu.Co jakis czas -własnie dzis np ,mam dosc,siedzę i
ryczę-ona nigdy nie chce jesć ale w końcu zawsze coś tam wyciagnie-na rękach
przy właczonej suszarce,a wczoraj kolacja -nie ! walka trwała
godzine,wyciamkała na spiaco ,o 4(przebudziła sie z płaczem)-nie,o 9 -20
ml,znów butelka ,łyżeczka -w godz ubyło może 100,pózniej wciskanie
zupki,deserku-12,14,zwykle o 16 jest głodna ale nie-10 ml i nie pomaga ani
suszarka,przez sen też nie.Pić też nie chce wiec kupy twarde.Mam tego
dość.Tak wam zazdroszcze jak opowiadacie co lubią jesc wasze dzieci,dla mnie
to jest jakis koszmar i nie widać końca.Nawet nie chce mi sie wychodzić na
spacer.Pies chyba wyczuwa mój nastrój bo schował się za fotel,mała śpi.Moze
to zęby?ale tak to tłumaczę juz kilka miesiecy.Nawet nie mam sie komu
wygadać,nie mogę też nigdzie wyjść 'odreagowac' bo nikt nie jest jej w stanie
wcisnac nic do jedzenia poza mną.Nigdy niee myślałam że macierzyństwo to same
radości ale nie przypuszczałam ze to bedzie takie dołujace.Córeczka była
planowanym i chcianym dzieckiem.Chyba w koncu wyladuje w jakims wariatkowie.
mama nigdy nie głodnej acz marudnej
    • niutaki Re: znowu ryczę.. 27.05.04, 17:26
      Cześć słuchaj a musisz to jedzenie w nią wmuszać? Ja nigdy nie zmuszałam małej
      do jedzenia, jak zgłodnieje to zje. Piszesz, że przybiera więc może nie jest
      tak źle jak myślisz. Słyszałam, że właśnie takie wmuszanie robi z dziecka
      niejadka więc może troszeczkę odpuść i spróbuj się troszkę zrelaksować ,bo
      odnoszę wrażenie, że jesteś kłębkiem nerwów głowa do góry.
      Ps. a może jakiś lek na zwiększenie apetytu? co na to pediatra? pozdrawiam pa.
    • kasia.tycz Re: znowu ryczę.. 27.05.04, 17:45
      Hej Madziu, glowa do gory!!
      W przychodzni pediatrycznej do ktorej ja chodze ze swoimi dziecmi, wisi wielka
      tablica na scianie na ktorej jest napisane wielkimi literami "dzieci nie musza
      jesc, dzieci moga jesc"
      Nie wmuszaj w mala, rozluzuj sie. Im bardziej bedziesz w nia wmuszac, tym
      bardziej ona sie bedzie buntowac. Potem, to wyjdzie na to, ze dziecko
      przyzwyczai sie do takiego rytulalu, i bedzie przekonane ze to normalne taka
      walka z jedzeniem.
      Przeczekaj z dzien, nie zaglodzisz jej. Najwazniejsze zeby tylko troche sie
      napila wody, soki moga zabijac glod. dzien, dwa, moze sama zawola. Dzieci nie
      dadza sie zaglodzic. My czesto przeceniamy mozliwosci dzieci, prownujemy ich
      mozliwosci do swoich a to blad. My jemy czesto za duzo, nie potrzebnie. Dziecko
      wcale tak duzo nie potrzebuje. Moze zapisuj na kartce co ile zjadla i wypila w
      ciagu dnia, liczy sie wszystko, chrupki, tam cos, tu cos. Moze wyjdzie z tego
      calkiem pokazna lista, i okaze sie, ze nie masz sie czym tak bardzo martwic.
      Niektore dzieci tak maja, potrzebuja bardzo malo. Moj synek tez niedawno mial
      taki okres, nic nie chcial jesc ani pic. Po tygodniu czy dwoch samo mu
      przeszlo. To bylo chyba zabkowanie, bo potem jeden zabek mu wyszedl.
      Moja kuzynka cale dziecinstwo taka byla, wszystko be, nic nie chciala jes, ile
      rodzice z nia sie po lekrzach nachodzili, kropelki na apetyt brala i nic. Teraz
      dziewczyna dorosla zdrowa, normalan, wcale nie chuda, je wszystko, a cyrki z
      nia byly nie z tej ziemi. Wiesz co u niej zadzialalo, obiadki z stolowki
      zakladowej. Raz tata przyniosl obiad w menaszce, zupka, kotleciki mielone,
      ziemniaczki, a male dziecko oczami wszystko pozeralo, a w domu nic nie tknela,
      zero, dali jej sprobowac to jadla jak wyglodnialy wilk. Nic jej po tym nie
      bylo, wiec zalczeli ja tak karmic. Moze Twoja corcia tez jest gotowa na
      bardziej dorosle jedzonko, sprobuj. Niektore dzieci bardzo wczesnie zaczynaja
      tak jesc, to co cala rodzina. I nic im nie jest.
      Pozdrawiam i zycze poprawy smile
    • mama_majki Re: znowu ryczę.. 27.05.04, 17:51
      Wiesz. Trochę cię rozumiem. Moja Maja też nie należy do "jadków". Ale ja już
      wyluzowałam. Jak chce - je, nie chce - nie je. Teraz np. nie jadła nic oprócz
      piersi przez 3 dni, a dzisiaj wsuwa inne rzeczy (a ma już skończone 10
      miesięcy). Ja wiem, że łatwo mówić, ale spróbuj w nią nie wmuszać. A może
      zauważ czy coś lubi najbardziej. Maja uwielbia np. gotowane ziemniaki puree z
      masełkiem, obrane jabłko, które sobie sama je, marchewkę gotowaną do rączki...
      Są takie "frykasy", które najlepiej zasysają, żeby potem już jadła.
      Wytrwałości życzę.

      Pozdrawiamy. Kasia i Maja (24.07.2003)
      ________________________________________
      Majeczka maj law smile)))
      nnk.art.pl/kotografie/nenkowa.html
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=10446198
      • sikorka20 re:mam to samo 27.05.04, 18:01
        hej ja tez już mam dość nic nie chce jeść trzeba w nią wmuszać twoja to
        przynajmniej dobrze przybiera ale moja 250 na miesiąc do tego jeszcze mam teraz
        malo pokarmu w piersiach jakie mleko jej dajesz??????????
        • magda12311 Re: re:mam to samo 27.05.04, 18:24
          daje jej humanę nie jjje tego chetnie ale przybywa,zreszta nie ma nic co Gosia
          piłaby chetnie ,wszystko jedno czy to soczek ,mleko czy herbatka.1.5 miesiaca
          była na piersi ale nie chciała ssać,doszlam do wniosku ze łatwiej mi będzie
          wciskać w nią butelkę niz cyca więc odciągałam przez kolejne trzy,aż w końcu
          skapitulowałam i jest humana.Zupki jje jako tako,a kaszek boję się dawać ze
          względu na i tak już twarde kupki-bobki.pzdr
          • kasia.tycz Re: re:mam to samo 27.05.04, 18:57
            Hej Magda,
            Twoja corcia juz jest na tyle duza, ze pewnie dajesz jej rozne jedzenie oprocz
            mleczka, prawda? Mozesz jej pomoc podajac do jakiegos obiadku, deserku czy
            kaszki na sniadanie badz kolacje, zmielone siemie lniane. To naprawde pomaga i
            to w naturalny sposob. na przyklad do jakiegos zimnego deserku dodaj zaraz
            przed zjedzeniem.
            • kasia.tycz Re: re:mam to samo 27.05.04, 18:59
              Zapomnialam, a do kaszki przykladowo, to najlepiej namoczyc takie zmielone
              siemie dzien wczesniej, zmieszasz z kaszka i jabluszkiem badz gruszeczka, kupa
              gwarantowana smile
              • magda12311 Re: re:mam to samo 27.05.04, 19:19
                Kasiu a jak dużo?tzn łyżeczkę ,pół-na porcję kaszy np?
                Poza tym dzięki wam wszystkim!Od razu człowiekowi lepiej jak ktoś do niego
                zagada.No ale z tym karmieniem to naprawdę doprowadza mnie do łez,głodzenie
                niewiele daje,z resztą ile można głodzić 5,6,7 godz przecież nie dwa dni-tym
                bardziej że picia też nie uznaje.Wydaje się że jest głodna płacze ,marudzi i
                wyssie40ml i więcej nie chce.Jakaś lekarka powiedziała kiedyś że ma za krótkie
                wedzidełko jezyka i łyka duzo powietrza -zołądek się wypełnia i nie chce wiecej-
                faktycznie bardzo brzydko ssie tzn głośno i cmoka chciałabym by to było to-w
                niedzielę idziemy do znajomej laryngolog dzieciecej,ale nie chce mi się wierzyć
                ze styl jedzenia mojej małej może sie zmienić.Moja mama mówi że juz powinnam
                sie przyzwyczaić ale człowiekowi naprawde brak sił i cierpliwości i ciągle mam
                nadzieję ze moze następne karmienie bedzie lepsze.
                • kasia.tycz Re: re:mam to samo 27.05.04, 19:58
                  Zacznij od pol lyzeczki na porcje jedzenia. Jak pomoze, to wystarczy narazie.
                  Zawsze mozesz zwiekszyc do calej lyzeczki.
                  A co do karmienia, to niektore dzieci faktycznie zle ssia. Moj tarszy tez zle
                  ssal. Mojej sasiadki corka rowniez. Moze, podawanie jedzenia lyzeczka do
                  karmienia by tu pomoglo? Albo w ogole karmienie kubeczkiem i lyzeczka.

                  forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=572&w=12427125&a=12443746
    • petal Re: znowu ryczę.. 27.05.04, 22:09
      Nie martw sie.Nie jesteś odosobniona.

      Mam córeczke (5,5mies), która do początku jakoś nie przepadała za moją piersią,
      chociaż starszego syna ciężko było od nie odstawić po 1,5roku.

      Na początku była bardzo marudna i często ją przstawiałam do piersi, bo wydawało
      sie że jest wciąż głodna. Niestety nawet po karmieniu nie była bardziej
      spokojna.Dla uspokajania jej zaczęłam jej dawać herbatki, bo w moich piersiach
      czasami to już nic nie było,żeby jej dać (np. gdy domagała sie co 20 min).
      Chciała niby wciąż ssać i nie chciała zarazem a potem ulewała i to sporo.

      W tej chwili nie chce już wcale ssać piersi. Odciągam jej i podaje butelką to
      zje, choć niewiele, ale piersi nie chce się jej ciągnąć - lenistwo.Podaję jej
      też teraz dodatkowo inne pokarmy: deserki, obiadki, soczki, odpowiednie do
      wieku.

      Innych pokarmów zjada na razie malutko, ale nie wmuszam.Jak są pierwsze oznaki
      złości przerywam i rozbawiam. Karmię ją tylko gdy ma dobry humor (np. po
      drzemce). Na raz staram sie jej podać ok pół słoiczka i popić lub nie
      soczkiem/herbatką/mlekiem z cyca(przez butle oczywiście), zależy jak dużo zjada
      to jej daję co innego. Na noc daje jej Humane 2 lub Bebiko 2 (ok200ml)(ten
      posiłek ładnie pochłania)i dzieki temu śpi po 6-7 godz.Mojego mleka wypija
      dziennie 300-500ml.No i pije herbatki - często, powiedziałabym - zawsze gdy
      pomarudza.

      NIestety przez to odciąganie sztuczne pokarm mi wygasa i coraz mniej udaje mi
      sie odciągać i to coraz dłużej trwa zanim coś wycisnę. Nie polecam. To bardzo
      uciążliwe.Z tkliwością myśle jak przy starszym synu w każdej chwili miałam pod
      ręką pełnego cyca, który doskonale nasycał i uspokajał.

      Córka na wadze przybiera,wiec nie panikuję że ciągla taka niespokojna.Mimo,że
      tak mało jakoś je to chyba sie przejada ,bo ulewa dużo. Czasem, aż sie
      przerażam, że nic jej tam w brzuszku nie zostaje.

      Trzeba spokoju przede wszystkim. Wiem,że to nie łatwe, ale bez tego sama sie
      wypalisz i co dajesz swojemu dziecku - stres.

      Pozdrawiam
      • gagarin3 Re: znowu ryczę.. 28.05.04, 00:26
        Madziu, trzymaj się. Przerabiałam to samo. Miałam jeszcze taką obsesję, że
        skrupulatnie zapisywałam, co, o której i w jakiej ilości zjadł mój synek.
        Najczęściej lektura tych zapisków mocno mnie przygnębiała. Tylko Piotruś w
        przeciwieństwie do Twojej córeczki cały czas słabo przybierał na wadze. Bez
        przerwy były (i są nadal) również problemy z bolesnym wypróżnianiem i twardymi
        stolcami. Przez pewien czas pomagały mu deserki Gerbera - jabłko ze suszonymi
        śliwkami, ale chyba już się do nich "przyzwyczaił" i zupełnie na niego nie
        działają. Na dokładkę, niektórzy członkowie mojej rodziny - ci dobrze
        "odżywieni" - nieustannie ubolewają nad moim chudym dzieckiem i dopytują się,
        czy przypadkiem nie zaczął lepiej jeść... A rzeczywiśćie zaczął, choć tego nie
        widać na wadze, bo jest bardzo ruchliwy... Wraz z rozszerzaniem diety zaczął mu
        się poprawiać apetyt. Naturalnie nadal nie ma rewelacji, ale nie reaguje już
        odruchem wymiotnym - na smaczne skądinąd potrawy. Bardzo długo nie było mowy o
        żadnych kaszkach, udało mi się go jednak przekonać do Sinlacu i zajada go do
        dzisiaj. Z Piotrusiem jest jeszcze problem tego rodzaju, że nie jest w stanie
        usiedzieć w jednym miejscu ani chwili. Dlatego zazwyczaj po dwóch łyżeczkach
        wykręca się i próbuje wstać i uciec z wysokiego krzesełka. Serwuję mu więc całą
        gamę atrakcji, zabawek dźwiękowych. Gdy mąż jest w domu, to on się zajmuje
        odwracaniem uwagi, a ja go karmię - gdy jestem sama, wygląda to tak, że w
        jednej ręce trzymam zabawkę, a w drugiej łyżeczkę, poza tym cały arsenal
        dziwnych min, śpiewanie piosenek, etc... Wiem, że ta droga prowadzi donikąd, ale
        jak na razie nie mam innego sposobu na zachęcenie do jedzenia niejadka -
        wiercipiętę... W każdym razie, gdy spuściłam z tonu, przestałam zapisywać,
        określać norm ilościowych i martwić się - nareszcie coś drgnęło. Mam jednak za
        sobą cztery miesiące prób i poszukiwań ulubionych dań, a także zamianę NAN HA o
        gorzkim posmaku, na słodkie BEBIKO, które teraz bez problemu znika w czeluściach
        Piotrusiowego gardziołka. Pozdrawiam serdecznie i trzymam za Was kciuki. Agnieszka

    • brawurka Re: znowu ryczę.. 30.05.04, 00:22
      Ach jo.
      Chyba nie umiem Cię pocieszyć, bo mam to samo, dokładnie od 6 m-cy. Bartek do
      10tego miesiąca jadł przyzwoicie a potem się pochorował i się zaczęło. Dziś
      Bartek ma 16 miesięcy a ja nie wiem kiedy to niejedzenie się skończy.
      Mam już za sobą i momenty płaczu i totalnego załamania ale powoli wrzucam na
      luz. Bartek przybiera na wadze - chociaż spadł z 75 do 50 centyla - ale lekarze
      nie widzą problemu, no bo przybiera na wadze. Nikt jednak nie zastanawia się
      nad tym, że te przybieranie jest okupione dziesiątkami minut chodzenia z
      łyżeczką za Bartekiem.
      Zdarzają się u nas dni, że Bartek je ale potem robi sobie przerwę. Kiedys
      jeszcze panikowałam, teraz odpuszczam. Ktoś kiedyś fajnie powiedział, że "od
      nas zależy co dziecko je, a od dziecka zależy ile zje".

      Nie wiem gdzie zrobiłam błąd i w którym momencie, czy nadal go robię? Wiem
      jednak jedno, że nie warto zmuszać i siedzieć godziny z obiadkiem. Dzisiaj
      Bartek zjada zwykle kilka kęsów i zmyka z krzesełka, potem czekam aż sam do
      mnie podejdzie, czasami ja za nim pochodzę (ale krótko). Jak ewidentnie nie
      chce, to odpuszczam i sprawdzam za 30 min czy nie zgłodniał. Jak nie zgłodniał,
      to czekamy do następnego posiłku.

      Doskonale Cię rozumiem i nie dziwię się Tobie. Na koniec dodam tyle, że żeby
      się uspokoić i się nie załamać totalnie kupiłam dobrą książkę, która traktuje o
      wyrabianiu prawidłowych nawyków zywieniowych. Gorąco ją polecam: Annette Kast-
      Zahn, Hartmut Morgenroth "Każde dziecko może jeść właściwie. Co robić, by
      jedzenie nie było powodem kłótni z rodzicami".


      Pozdrawiam serdecznie,
      Ala i Bartek (06-01-2003)
    • lesheq Re: znowu ryczę.. 31.05.04, 21:11
      Ostatnio Był u nas w domu lekarz pediatra (pan z Akademii Medycznej i tytułem
      dr) bo nasz prawie 5 - cio miesięczny synek kaszlał i miał katar. Na szczęście
      było to tylko przeziębienie. Przy okazji zapytalismy go z żoną o kilka innych
      spraw związanych z dziećmi. Powiedział m. in, że dziecko może nawet głodować
      jeżeli utrzymuje wagę zgodnie ze swoim wiekiem. Wydaje się to sensowne. Jak
      twoje dziecko będzie chciało jeść to będzie jadło nawet i bez przymusu.
      • mamadawidka1 Re: znowu ryczę.. 31.05.04, 21:28
        Witam
        A moze sprobuj zmienic mu mleczko. Ja mialam to samo mialam wrazenie ze maly
        jest glodny dawalam butle a on mi jadl 20 - 30 ml. Przez caly dzien uzbieralo
        sie moze 100 - 150 ml, caly czas byl marudny. Dawalam mu mleko NAN, Bebiko i
        dopiero bebilon zaczal mi jesc przez pierwsze dni mi nadrabial i jadl nawet po
        200 ml. A na wadze tez przybieral a lekarze w przychodni stwierdzili ze
        przesadzam dopiero po zmianie mleka sie okazalo.
        Wiem tez ze przy braku apetytu robia badania krwi i moczu.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja