Wlasnie jestem po lekturze wyzej wymienionej ksiazki i zastanawiam sie czemu na tym forum jest tyle krytyki dla tej ksiazki? Widzialam wiele komentarzy, ze w ksiazce namawia sie do zostawiania placzacego dziecka, tresury, itp. Przeczytalam od pierwszej do ostatniej strony i nigdzie czegos takiego nie widzialam. Mysle tez, ze mam zdolnosc czytania ze zrozumieniem, ale to jest subiektywna opinia

Moje spostrzezeznia:
1/ po pierwsze okazywanie dziecku szacunku na kazdym kroku
2/ uwazne obserwowanie dziecka, aby odgadnac jego potrzeby
3/Tracy jest przeciwna dawaniu sie dziecku wyplakac, jedyne co "postuluje" to danie dziecku szanse na samodzielne uspokojenie a nie reagowanie przy kadzym, najmniejszym steknieciu
4/ tresura, ktora jest jej zarzucana, to konsekwencja - wg bardzo wazna zwlaszcza w postepowaniu z dziecmi
Oczywiscie nie wszytskie sposoby przez nia opisywane zadzialaja na kazde dziecko, nie musimy sie zgadzac z kazdym jej zaleceniem, ale na prawde nie rozumiem skad takie potepienie tej ksiazki? Czy te z Was ktore ja tak potepiaja na kazdym kroku, chociaz przecztaly ta ksiazke?
To takie moje luzne spostrzezenia...